Dodaj do ulubionych

Dawny Lublin

19.03.07, 13:55
Penetrując sieć można natrafić na udokumentowane wprawdzie i przechowywane
w archiwach, bibliotekach, ale mało przeciętnemu czytelnikowi znane dokumenty
dotyczące historii miasta, zwyczajów, urzędów, praw czy słynnych postaci
związanych z miastem. Popularyzowanie tych materiałów choćby na forum mogłoby
przyczyniać się do wzmacniania więzi obywatelskiej z miastem.
Do takiej popularyzacj poprzez kolejne wpisy zachęcam innych Forumowiczów.

Znalazłem na początek przechowywaną w Archiwum Państwowym w Lublinie
nieco humorystyczną (acz nie pozbawioną „momentów dramatycznych”) rzecz pt:
1622-1638, Lublin "Księga złoczyńców miasta Lublina" - karta tytułowa wpisów
z roku 1635 i początek zeznań Stanisława Rydzyńskiego z Rydzyna w ziemi
dobrzyńskiej, oskarżonego o kradzież 1000 złotych polskich.

Acta maleficorum, czyli Księgi złoczyńców powstawały w miastach polskich od
XV do XVIII w. Zachowało ich się niewiele, oprócz Lublina jedynie w Krakowie,
Poznaniu, Lwowie i Żywcu. Lubelskich ksiąg ocalało pięć, wszystkie z XVII w.

Ich treść stanowią zeznania oskarżonych schwytanych na gorącym uczynku,
uzyskiwane dobrowolnie oraz podczas "męczenia złoczyńców", czyli tortur.
Zgodnie bowiem z ówczesnym prawem miejskim (tzw. magdeburskim), największe
znaczenie miało przyznanie się do winy, osiągane przy zastosowaniu wszelkich
dostępnych środków.
Obserwuj wątek
    • clavi Re: Dawny Lublin 19.03.07, 13:57
      Przytaczam fragmenty nie sugerując jakiekolwiek aluzji do dnia dzisiejszego
      (aby uniknąć „spłycenia” tematu i podsuwania sposobności do trywialnych żartów.

      „Oskarżonego upominali wpierw sędziowie, grożąc torturami, potem do przyznania
      się nakłaniał go "mistrz", czyli kat. Gdy słowne perswazje nie przynosiły
      rezultatu, kat przystępował do "badania" (torturowania).

      Polegało ono m.in. na: rozciąganiu rąk i nóg aż do wyrwania stawów, przypalaniu
      pochodniami lub rozżarzonym żelazem, szarpaniu ciała kleszczami, przebijaniu
      gwoździami etc., aż do momentu przyznania się do winy, niekoniecznie
      rzeczywiście popełnionej.

      Trzeba jednak powiedzieć, że mimo takiego arsenału środków "badawczych",
      tortury stosowane w Polsce były mało okrutne i mało pomysłowe w porównaniu
      ze stosowanymi przez katów na zachodzie Europy.

      W Lublinie izba tortur zwana "katuszą" oraz więzienie znajdowały się
      w podziemiach ratusza miejskiego. W trakcie tortur sędziowie, wypytywali
      oskarżonego o pochodzenie, szczegóły przestępstwa, wspólników, wcześniejsze
      wykroczenia.

      W przytoczonym wyżej tekście data wydarzenia sugeruje, że kradzież mogła mieć
      miejsce po słynnym lutowym jarmarku w Lublinie. Skarżącym był szlachcic Mikołaj
      Dłużowski, a pozwanym mieszczanin Stanisław z Rydzyna w ziemi dobrzyńskiej.

      Pozew został wniesiony przed sąd wójtowski w Lublinie, który jako właściwy dla
      spraw mieszczan lubelskich, nie wydał wyroku, lecz przekazał oskarżonego
      powodowi”.
      • Gość: pbd2 Re: Dawny Lublin IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.03.07, 14:31
        O ile pamiętam, tortury zniesiono w Polsce w 1772 roku - ci biedacy z XVII
        wieku mieli pecha za wcześnie się urodzić...
        A może - wzorem np. forum warszawskiego - powinno powstać osobne podforum
        lubelskie dotyczące zabytków i historii miasta? Warszawskie działa dosyć
        prężnie i jest nieraz całkiem dobrym źródłem wiedzy o przeszłości stolicy.
        Oczywiście kieruję tę propozycję do PT. Moderatorów. Podforum byłoby o tyle
        korzystne, że łatwiej jest tam wyłuskiwać i banować eróżne pyskówki i wątki
        polityczne, łatwiej bowiem zakwalifikować je jako niezgodne z tematem forum,
        niż na forum ogólnym.
        I małe pytanie, może ktoś wie: na zdjęciach sprzed niecałych stu lat plac
        Litewski od strony Krakowskiego Przedmieścia jest zasłoni9ęty szpalerem dość
        bujnych, choc niezbyt wysokich drzew - praktycznie zasłaniają one widok na
        płytę placu. Czy jednym z nich jest zachowany do dziś tzw. baobab? I czy w
        ogóle wiadomo, kiedy go posadzono?
        Pzdr.
        pbd2
        • Gość: idzi Re: Dawny Lublin IP: *.it-net.pl 19.03.07, 17:37
          To bardzo ciekawe, ale przed 100 laty w linii baobabu chyba takiego szpaleru nie
          było...
          • Gość: wisia Re: Dawny Lublin IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.03.07, 20:20
            Byl szpaler, a jakze... moze niekoniecznie w linii baobabu, bo na tej linii byl
            i jest pomnik. Ale baobabu z cala pewnoscia przed wojna nie bylo...

            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=62&w=8147044&v=2&s=0
            klaniam ;-)
        • andrzej.sawa Re: Dawny Lublin 19.03.07, 17:58
          Ale dyby by się przydały.Taniej niż więzienie.
          • clavi Re: Dawny Lublin 21.03.07, 06:58
            Bez urazy obrońcy moralności, please.
            Znalazłem cos staropolskiego...

            Periculum lubelskie
            Niebezpieczna w Lublinie chodzić do zantuza,
            Jezli nie w łep, to w głowkę obawiay się guza.
            • Gość: chochlik Re: Dawny Lublin IP: *.lublin.mm.pl 21.03.07, 16:52
              Dawny Lublin to nie tylko Plac Litewski. To ludzie po któtych został ślad w
              słowniku biograficznym miasta Lublina wydanym przez Polskie Towarzystwo
              Historyczne - Oddział Lublin. w przewodniku po Cmentarzu Rzymskokatolickim
              przy ul. Lipowej w Lublinie i wielu tak zwanych "lublinianach". Dobrze byłoby,
              gdyby młodzierz studiująca w Lublinie miała jakie takie pojęcie o historii
              uczelni w której zdobywa wiedzę, tym bardziej, że lubelskie uczelnie powstały
              stosunkowo niedawno
              • clavi Re: Dawny Lublin 23.03.07, 10:07
                Cienko ten wątek się rozwija. O materiały dotyczące Dawnego Lublina niełatwo.
                Przypominam, że chodzi o fakty znane, udokumentowane, ale mało spopularyzowane.
                Przywołuję je „ku wzmacnianiu obywatelskiej więzi z miastem”.
                Dziś o „cudzie lubelskim”.
                Wiernie kopiuje zapis bez własnego komentarza. Bez dyskusji z faktami.
                I sorry za „przydługi” tekst.

                1949, Lublin
                Analiza antypaństwowej działalności Kościoła katolickiego w związku
                z wydarzeniami w Katedrze Lubelskiej ("cud lubelski") przeprowadzona przez
                Egzekutywę Komitetu Wojewódzkiego PZPR.

                Komentarz: Latem 1949 r., kiedy władze komunistyczne przygotowywały się do
                obchodów 70. urodzin Stalina, w Katedrze Lubelskiej doszło do wydarzenia,
                które przeszło do historii pod nazwą "cud lubelski".
                3 lipca na znajdującym się w świątyni obrazie Matki Bożej zauważono krwawe łzy.
                Dla znacznej części mieszkańców Lublina i całej Lubelszczyzny wydarzenie to
                stało się okazją do zamanifestowania na szeroką skalę wiary.

                Partia, początkowo biernie wyczekująca na rozwój wydarzeń, zaczęła obawiać
                się rozszerzenia euforii. Używając różnych metod perswazji zarówno w stosunku
                do osób świeckich, jak i do władz kościelnych, próbowano stłumić ruch
                pielgrzymkowy. Prowadzono propagandę antyreligijną w szkołach, zakładach pracy,
                fabrykach. "Cud lubelski" uznano za antypaństwową mistyfikację.
                W prasie lokalnej i krajowej wyrażano oburzenie wobec "reakcyjnej działalności
                kleru". Opór społeczeństwa doprowadził do wielu aresztowań pod zarzutem próby
                obalenia ustroju.

                Ówczesny biskup lubelski Piotr Kałwa powołał do zbadania sprawy specjalną
                komisję, która stwierdziła, że pochodzenie "substancji" z obrazu nie jest
                jasne, lecz nie jest to ani krew, ani łzy. Po tych ustaleniach biskup
                stwierdził, że zjawisko nie jest cudowne. Ulegając presji władz
                komunistycznych, zaapelował o zaprzestanie pielgrzymek, których liczba
                wzrastała z dnia na dzień. List biskupa nie zniechęcił jednak wiernych.

                Gdy na początku sierpnia 1949 r. władze aresztowały kilku księży pod
                zarzutem "zorganizowania" cudu i katedra została bez duszpasterzy, 8 sierpnia
                biskup zdecydował o jej zamknięciu na tydzień. Od tej chwili kult cudu
                stopniowo zaczął zamierać.

                "Cud lubelski" z 1949 r. był wydarzeniem niezwykłym w powojennej historii
                kraju. W okresie stalinowskim władze komunistyczne szczególnie intensywnie
                szerzyły kult Stalina i Bieruta, eksponując te propagandowe postacie przy
                okazji zapożyczonych z ZSRR partyjnych świąt. Jednocześnie usiłowano zniszczyć
                uznanych bohaterów narodowych i nasycone tradycją religijną formy świętowania.
                Wydarzenia związane z "cudem lubelskim" wykazały, że sukcesy partii na polu
                tworzenia "nowej świeckiej tradycji" były iluzoryczne, religijność ludowa zaś
                jest nadal bardzo silna.

                Kult eksponowanego w Katedrze obrazu Matki Bożej i pamięć o wydarzeniach z 1949
                r. są w Lublinie silne po dziś dzień. (Agnieszka Szczygielska)

                Miejsce przechowywania: Archiwum Państwowe w Lublinie.
                • Gość: pbd2 Re: Dawny Lublin IP: 193.0.116.* 31.03.07, 13:20
                  Zastanawianm się, co sądzą naukowcy (chemicy, fizycy, materiałoznawcy) o tego
                  typu wydarzeniach. Pomijając zdarzające się często oszustwa, wiele z tych
                  wyfdarzeń rzeczywiście trudno wytłumaczyć, a chemicy niekiedy stwierdzali po
                  analizie, że substancje wyciekające z różnych figur rzeczywiście okazywały się
                  krwią czy łzami. W przypadku cudu lubelskiego zabrakło chyba rzetelnej analizy
                  właśnie z powodu brutalnego nacisku władz na Kościół (podobna presja byłaby
                  zapewne wywierana na pracowników jakiegojkolwiek laboratorium świeckiego, które
                  zajęłoby się tym przypadkiem).
                  A jesli chodzi o materiały dot. dawnego Lublina, to dziwię się, że jest ich tak
                  mało: np. Warszawa ma tego całe tomy, mimo jakże ogromnych zniszczeń, również
                  zniszczenia większości zbiorów bibliotecznych. Z drugiej stroiny za sto lat też
                  będzie kłopot z badaniami nad dzisiejszym Lublinem: przecież nawet w samym
                  mieście ciężko dostać przewodnik po nim, dużo łatwiej zaś kupić książkę o
                  Warszawie...
    • Gość: matuzalem Re: Dawny Lublin IP: 212.75.102.* 01.04.07, 06:11
      Nikt w XXI w. mam nadzieje nie bedzie mnie przekonywal, ze jakis obrazek w
      cudowny sposob "plakal" a juz na pewno nie przyjme zadnego twierdzenia, ze moze
      miec to zwiazek z jakims cudem.Ludzie mamy XXI w. era internetu i komputera,
      otrzasnijcie sie wreszcie ze sredniowiecznych mitow. Dla najbardziej nie
      przekonanych polecam sklep gdzie mozna zakupic szczebel drabiny o ktorej snilo
      sie Jozefowi czy tez kopytko osiolka na ktorym rodzina Jezusa z Nazaretu
      uciekala przed zydowskim wu\ymiarem sprawiedliwosci do sasiedniego Egiptu.Cudow
      po prostu nie ma!!!!!!!!!!
      • clavi Re: Dawny Lublin 01.04.07, 10:23
        O, o! Sądziłem, że ten wątek już poległ, a jednak nie.
        No to - jeszcze kawałeczek historii.
        Przechowywanej w Archiwum Państwowym w Lublinie.

        Dokument potwierdzający pochodzenie poety Sebastiana Klonowica
        z dnia 16 XI 1594 roku. Bez mego komentarza.

        „…Pochodził z wielkopolskich Sulmierzyc. Nie znamy zbyt wielu szczegółów
        biograficznych z lat jego młodości. Niewątpliwie posiadał dość wszechstronnie,
        jak na owe czasy, wykształcenie humanistyczne, znał literaturę grecką,
        opanował też podstawy prawa. Podróżując odwiedził Węgry, Czechy, Ruś Czerwoną.

        Około 1568 r. osiadł w Lublinie, kilkanaście lat później zaś został przyjęty
        do prawa miejskiego. Aby je uzyskać, na dowód swego prawego pochodzenia
        i dobrych obyczajów, przedstawił radzie miejskiej list dobrego urodzenia.

        Otrzymanie obywatelstwa dawało mu możliwość posiadania nieruchomości w mieście,
        jak również piastowania urzędów. Sprawował kolejno funkcje pisarza rady
        i pisarza kancelarii wójtowsko-ławniczej. Dzięki dobrym kontaktom z kanclerzem
        Janem Zamoyskim, przez krótki okres był też rektorem szkoły w Zamościu (1589).

        Ostatecznie wrócił do Lublina, gdzie został wójtem i wszedł do rady miejskiej.
        Trzykrotnie powierzano mu także godność burmistrza”.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka