mali_bu
07.06.03, 12:20
www.dziennikwschodni.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20030607/LUBLIN/306060015
Coca-Cola bazgrze, strażnik śpi
Pod oknem prezydenta i okiem kamery "nieznani” sprawcy wymalowali deptak
W pierwszej chwili można pomyśleć, że te znaki pozostawili po sobie wandale.
Ale tak naprawdę bruk wymalowano na zlecenie Coca-Coli Fot : M. Stępniewski
Powiększ zdjęcie
Wczoraj od rana pracownicy MPO w pocie czoła zmywali rozpuszczalnikiem
bazgroły, jakie w środku miasta na zlecenie Coca-Coli wykonała agencja
reklamowa. Firma nie miała pozwolenia gminy na taką formę promocji.
Malunki pojawiły się w nocy z czwartku na piątek, m.in. na placu Litewskim i
deptaku, w tym tuż przed Ratuszem, gdzie na stałe zainstalowana jest kamera i
gdzie całą dobę dyżurują strażnicy miejscy. Okrągłe znaki z napisem "Burn”
wymalowano na bruku w wielu miejscach. Pracownicy Miejskiego Przedsiębiorstwa
Oczyszczania od rana usuwali bazgroły. Ale jeszcze po południu nie uporali
się ze wszystkimi napisami.
- Bardzo trudno je zmyć - przyznaje Kazimierz Arciszewski, dyspozytor MPO w
Lublinie. - Usuwamy je ręcznie za pomocą rozpuszczalnika. Musimy teraz
poczekać, aż plamy wyschną i zobaczyć, czy nie zostaną ślady.
- To po prostu wandalizm - mówi zdenerwowany Andrzej Bałaban, zastępca
dyrektora Wydziału Gospodarki Komunalnej Urzędu Miejskiego w Lublinie. -
Jeśli nie uda się tego usunąć, to być może trzeba będzie zmieniać
nawierzchnię. Nie udzielaliśmy żadnego zezwolenia na taką działalność. Jeśli
uda się ustalić, kto to zrobił, sprawę skierujemy do sądu.
Jak ustaliliśmy, znaki na zlecenie Coca-Coli wykonała agencja reklamowa z
Lublina. - W takich wypadkach firmy często tłumaczą się tym, że zlecają
wykonanie takiej reklamy i nie mają wpływu na to, gdzie się ona pojawi -
dodaje dyr. Bałaban. Ale najprawdopodobniej gmina wystąpi do koncernu o
zwrócenie pieniędzy wydanych na usuwanie znaków.
Po interwencji Dziennika Coca-Cola zobowiązała się do pokrycia kosztów
czyszczenia bruku. - Są to znaki nietrwałe, łatwo zmywalne, znikają po
tygodniu - twierdzi Krzysztof Jakubiak, rzecznik prasowy Coca-Coli. - Jeżeli
jednak Urząd Miejski zwróci się do nas z odpowiednim pismem, pokryjemy
wszelkie koszty, jakie poniósł przy usuwaniu reklam. Ze swojej strony chcę
przeprosić za problemy. Skontaktowałem się już z odpowiednimi osobami i
wydałem polecenia usunięcia szkody.
Straż Miejska bagatelizuje sprawę. - Wiadomo, kto to zrobił i dlaczego, więc
sprawa jest jasna - twierdzi Waldemar Wieprzowski, komendant Straży
Miejskiej. - Dalsze kroki to już sprawa Wydziału Gospodarki Komunalnej - może
domagać się odszkodowania na drodze prawnocywilnej. My możemy jedynie
pociągnąć te osoby do odpowiedzialności za uszkodzenie mienia.
Dlaczego Straż Miejska nie interweniowała, gdy ktoś malował centrum miasta?
Waldemar Wieprzowski, komendant Straży Miejskiej
- Widocznie działo się to po godz. 22, kiedy Staż Miejska już nie pracuje.
Co do kamer, obserwują one jedynie przedpole Ratusza i nie jest ich zadaniem
obserwowanie całego Krakowskiego Przedmieścia. Poza tym jest to sprzęt stary
i złej jakości. Służy strażnikom tylko po to, by widzieli, czy ktoś się nie
awanturuje przed Ratuszem
Tomasz Kolasa
06. Czerwca 2003 21:31