joanna.barska1
25.06.07, 02:13
„Po co jest prezydent”, pyta Stefan Niesiołowski. „Panie prezesie, melduję
niewykonanie zadania”, kpi Miller. „Dajcie spokój”, radzi litościwie
Kwaśniewski, mówiąc, że i on w różnych sytuacjach i z różnych miejsc
telefonował do wszystkich premierów, z którymi współrządził. No tak, ale szef
żadnego państwa nie telefonował do żadnego polskiego premiera z pominięciem
prezydenta Kwaśniewskiego...
Ma rację pan Jarosław Kaczyński, mówiąc, że to bardzo dobrze, iż premier i
prezydent potrafią ze sobą blisko współpracować i w lot się rozumieć. Czy to
znaczy jednak, że w następnych wyborach PiS wystawi braci Golców lub braci
Mroczków? Jesteśmy „za”. Gorzej nie będzie. Sympatyczniej na pewno -
uważa "Trybuna". I tu ma rację w 100 proc.
"Pokażcie mi sześć linijek napisanych przez najczcigodniejszego z ludzi, a ja
znajdę w nich pretekst, żeby go powiesić." (Richelieu)