Dodaj do ulubionych

cechy autyzmu

06.05.08, 21:32
czy można mieć cechy autyzmu a nie mieć autyzmu?
usłyszałam od p.psycholog najpierw, że ma autyzm a potem, że nie,
ale ma cechy autyzmu

czy całościowe zaburzenia rozwoju to synonim autyzmu?


dziecko nie nawiązuje kontaktu wzrokowego na dłużej niż 2-3 sek, nie
mówi, nie koncentruje się na dłużej niż kilka minut, ma opóźniony
rozwój


terapia behawioralna/aba jest stosowana wyłącznie dla autystów czy
jest skuteczna również w przypadku upośledzenia umysłowego?
Obserwuj wątek
    • gemmavera Re: cechy autyzmu 07.05.08, 09:42
      "Cechy autyzmu" to termin wymyślony po to, żeby zaznaczyć, że dziecko nie ma
      autyzmu głębokiego. Ale oficjalnie nie można zdiagnozować czegoś takiego, jak
      "cechy autyzmu" czy "rys autyzmu".
      Z autyzmem jest tak, że albo dziecko jest w spektrum, albo nie jest. Inną sprawą
      jest natężenie zaburzeń, stąd właśnie takie próby rozgraniczenia zaburzeń
      głębokich (cięższe postaci autyzmu) od lżejszych (tzw. cechy autyzmu). Ale jak
      mówię, to są tylko określenia nieoficjalne. Na oficjalnej, "papierowej"
      diagnozie można napisać tylko 'autyzm'.

      Całościowe zaburzenia rozwoju to nazwa z szerszym od autyzmu zakresem
      znaczeniowym. Czyli: autyzm należy do CZR, ale nie każde zaburzenie rozwoju
      przyjmuje postać autyzmu. Poczytaj tu:
      prodeste.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=22&Itemid=121
      po prawej stronie masz wypisane typy całościowych zaburzeń rozwoju.

      Co do ABA się nie wypowiadam, bo się nie znam.
    • ma_dre Re: cechy autyzmu 07.05.08, 23:52
      moj syn wlasnie tak ma, cechy autystyczne, czr, autyzm nietypowy... jak zwal tak
      zwal, pasuje jak ulal do twojego opisu. dla uproszczenia sprawy : to autyzm.
      Terapia ABA swietnie sie u nas sprawdza i jest stosowana nie tylko w przypadku
      autyzmu ale i innych zaburzen rozwoju, czy tez u dzieci uposledzonych umyslowo
      jak tych majacych zespol Downa.
    • msc27 Re: cechy autyzmu 17.05.08, 16:01
      Cechy autyzmu to przypuszczenie, które pociąga za sobą a
      przynajmniej powinno machinę dotyczącą sprawdzenia tego u wielu
      specjalistów jak psycholog, neurolog i psychiatra.
      Autyzm jest zdiagnozowany i leczony za pomocą terapii w poradniach
      psycholog.-pedagog.
    • bkt Re: cechy autyzmu 18.05.08, 23:20
      A czy mogą być np. cechy ciąży - w sumie nie jest pani w ciąży ale
      jakby się tak przyjrzec to można by coś stwierdzić
      to mniej więcej tak samo - czy można mieć "rys ciąży" :D
    • inside_again Re: cechy autyzmu 19.05.08, 00:10
      Jasne, że można. Istnieje coś o nazwie "autism-like". Niby autyzm, ale nie
      autyzm. Stosuje się to bardzo często do rozróżnienia autyzmu jako skutku od
      autyzmu jako przyczyny (ale fakt, w literaturze zagranicznej). Jeżeli np.
      dziecko jest chore na aspartylglikozaminurię - ta choroba może dać jako
      skutek/powikłanie - autyzm. No ale wyobraźmy sobie teraz sytuację - nie wiemy,
      że dziecko jest na to chore, bo tego nie widać. Co natomiast widać? Ano autyzm
      widać, czy cechy autyzmu jak kto woli. Widocznie psycholog "na pierwszy rzut
      oka" przypuszczał autyzm, ale może bo bliższym przyjrzeniu coś nie zagrało,
      czegoś zabrakło do stwierdzenia "autyzm" (tak przypuszczam), niemniej zauważa
      cechy (jakieś, nie wiem jakie, nie wiem ile). To, o czym napisałaś, to wcale nie
      musi być autyzm - to mogą być skutki różnych chorób, różnych przyczyn. Ale "na
      wizus" wygląda jak cechy autyzmu. Może stąd te wątpliwości? Ile lat ma Twoje
      Dziecko? Na czym polega "opóźniony rozwój"? (jeżeli oczywiście chcesz
      odpowiedzieć :-) )
      • rytr Re: cechy autyzmu 19.05.08, 10:49

        > Jasne, że można. Istnieje coś o nazwie "autism-like". Niby autyzm, ale nie
        > autyzm. Stosuje się to bardzo często do rozróżnienia autyzmu jako skutku od
        > autyzmu jako przyczyny (ale fakt, w literaturze zagranicznej).

        Nie, nie można i błagam, nie wprowadzaj "zamętu". "Autism-like" to autyism-like
        i nie ma polskiego na razie odpowiednika, co najwyżej opisowy. Ale nie można
        tego podciągać pod "cechy autyzmu", która to "Diagnoza" jest największą bzdurą,
        prowadzącą do licznych nieporozumień i zwiększającą zakres problemów.

        >Co natomiast widać? Ano autyzm
        > widać, czy cechy autyzmu jak kto woli. Widocznie psycholog "na >pierwszy rzut
        > oka" przypuszczał autyzm, ale może bo bliższym przyjrzeniu coś nie zagrało,

        No właśnie - "na pierwszy rzut oka", to można sobie cechy autyzmu widzieć.
        Nie ma czegoś takiego jak cechy autyzmu.
        Jest autyzm albo inne zaburzenia ze spektrum, albo NIE MA całośćciowych zaburzeń
        rozwoju pod żadną postacią.
        Są inne zaburzenia, np. mieszane zaburzenia rozwoju i.in.
        A przy chorobach somatycznych mogą występować zaburzenia rozwoju także pod różną
        postacią, w tym ASD. I jeżeli tak sie dzieje, to się "koduje" podwójnie -
        diagnozuje się zaburzenie somatyczne i rozwojowe równolegle. Wyleczenie choroby
        somatycznej, bądź powstrzymanie jej rozwoju, jeżeli jest to choroba przewlekła,
        nieuleczalna nie sprawi, że rozwój ulegnie samoistnej poprawie.
        • inside_again Re: cechy autyzmu 19.05.08, 14:43
          No niby masz rację, ale sama zobacz - NIE MA POLSKIEGO ODPOWIEDNIKA (co
          napisałam, że literatura zagraniczna) - ale w takim razie po jasnego gwinta się
          pisze takie rzeczy jak "cechy autyzmu"? Sama piszesz, ze to bzdura. Ale jednak
          mnóstwo ludzi tak pisze. I też o tym wiesz. Oczywiste jest też, że zaleczenie
          somy niekoniecznie musi skutkować od razu zaleczenie rozwojowych. Bym postawiłą
          pytanie odwrotne - czy jeśli podejmiemy pracę (np. terapeutyczną) nad
          rozwojowymi i nie podejmiemy działań w kierunku zaleczania somy - czy te
          rozwojowe DA SIĘ taką pracą zaleczyć = poprawić funkcjonowanie. Nie wiem. Ale na
          logikę - NIE, albo nie w stopniu satysfakcjonującym. Musi iść dwutorowo.

          Jasne, ja nie wiem czy mam rację, ale ja myślę, że właśnie po to wprowadzono
          "autism-like", żeby odróżnić, przy podstawowym badaniu kawałek od całości. Jeśli
          "kawałek" - to "autism-like". Jeśli całość = autyzm. Ale nie zgadzam się, że to
          jest w kategoriach "biało-czarnych" - jest albo nie ma pod żadną postacią.
          Stwierdzenie, że JEST (czyli rozumiem, specyfikujemy odniesienie do kryteriów)
          pada na podstawie... określonych badań, testów itd. Muszą być spełnione
          WSZYSTKIE kryteria? Chyba nie. Wystarczą major (ileś) i minor (ileś) by to
          stwierdzić. Tak? (bo nie wiem i chciałabym się douczyć)
          • roggalique Re: cechy autyzmu 19.05.08, 19:40
            inside_again napisała:

            > No niby masz rację, ale sama zobacz - NIE MA POLSKIEGO ODPOWIEDNIKA (co
            > napisałam, że literatura zagraniczna)

            Jeśli można się wtrącić, to chyba jednak lepiej stosować potworka językowego w
            rodzaju " choroba/zaburzenie wywołująca/e podobne objawy co autyzm" czy coś
            takiego, aniżeli używać nieszczęsnych "cech autystycznych". (Lubię angielski,
            cudownie jest po prostu napisać "autism-like" i po sprawie;).

            - ale w takim razie po jasnego gwinta się
            > pisze takie rzeczy jak "cechy autyzmu"?

            Pisze się także: "zespół autystyczny", "cechy autystyczne", "cechy autyzmu
            wtórnego" (sic! autentyk!), "upośledzenie z cechami autyzmu" itp. itd. Czemu się
            pisze? Spytaj lekarzy - to oni piszą takie kwiatki.

            > Sama piszesz, ze to bzdura. Ale jednak
            > mnóstwo ludzi tak pisze.

            Mnóstwo ludzi jest niedouczonych. Niestety - wszyscy tutaj doskonale wiemy jaki
            poziom wiedzy o całościowych zaburzeniach rozwoju prezentują lekarze,
            psycholodzy, pedagodzy praktykujący w kraju nad Wisłą.

            Ktoś kto wie czym jest autyzm - nigdy nie napisze o "cechach".

            pozdrawiam
            • inside_again Re: cechy autyzmu 20.05.08, 14:38
              Wiem :-( (niestety)

              I, szczerze mówiąc, ta wątpliwa "wiedza" generalnie mnie zniechęca do
              jakichkolwiek kontaktów z tymi psudospecjalistami. Tak wielu od "cech" spotkałam
              na swojej drodze, że tracę wiarę w to, że kiedyś spotkam sensownego, chociaż
              wiem, że istnieją, ale są za daleko ode mnie, a chwilowo nie mam technicznej
              możliwości, zeby sobie powolić na dojazd do Nich... :-(

              Usiłowałam trochę nagiąć sprawę, żeby ewentualnie rozstrzygnąć - są pewne
              elementy (!), których doszukasz się w autyźmie, ale tylko pewne. Niektóre. Mogą
              o czymś świadczyć (niekoniecznie o autyźmie, a może wręcz właśnie NIE, zgodnie z
              tym, co piszesz). Ale to bez sensu. Powinniśmy się spodziewać jasnej
              odpowiedzia: TO JEST AUTYZM - TO NIE JEST AUTYZM (i tu supozycje, co to MOŻE
              być, lub wręcz stwierdzenie CO TO JEST). A nie jakieś durne stwierdzenia
              dookoła, które faktycznie mają jedną zaletę - łatwo i bez odpowiedzialności
              można się z nich... wycofać...

              Serdeczności,
              • gemmavera Re: cechy autyzmu 20.05.08, 17:57
                Sorry, że się wcinam w wątek z prywatą, no ale muszę. ;)
                Inside, a na czym, w końcu stanęło u Twojego syna?
                A w ogóle piszesz gdzieś teraz? Jakiś blog, na którego namiary można by było
                podrzucić starej znajomej, matce dziecka "z cechami autyzmu"? ;)))
                • inside_again Re: cechy autyzmu 20.05.08, 20:16
                  Jedyne miejsce, gdzie piszę i to często to "Miejsce-W-Sieci" i dlaczego Cię tam
                  nie ma, hę? :-))

                  Blog wróci, kiedyś... jak się dowiem... na niczym nie stanęło, cechy autyzmu
                  diabli wzięli jakoś... zostało COŚ, bliżej niejasne, nad czym wciąż pracuję...
                  Zdiagnozowali EDS (że niby), ale się właśnie okazuje, że niekoniecznie. Że to
                  (sic!) "cechy EDS", które mogą być skutkiem.... otóż właśnie... Może się za
                  tydzień dowiem, jak przyjdą wyniki... a może się nie dowiem i dalej będę
                  szukać... Jestem zmęczona. A to dopiero początek.
    • gemmavera Re: cechy autyzmu 20.05.08, 18:11
      Moim zdaniem lekarze i inni używają terminów "cechy autyzmu" albo "rys autyzmu"
      po to, żeby odróżnić lżejszą postać autyzmu od głębokiej.
      Na temat mojej córki też niejednokrotnie słyszałam, że ma cechy autyzmu, ale
      uwaga - zawsze z zaznaczeniem, że de facto nie ma takiej jednostki chorobowej.
      Jakoś mi się nie trafił nikt, kto by mi na papierze napisał "cechy autystyczne"
      - bo taki papier byłby po prostu bezwartościowy.
      Mam wrażenie, że to taki termin nieoficjalny.
      Co nie zmienia faktu, że sporo może zamieszać w głowach zdezorientowanych
      rodziców. :/ I fakt, że można się z niego potem łatwo wycofać.

      A autyzm niespełniający wszystkich kryteriów to zdaje się autyzm atypowy.
      Chociaż spotkałam się też z twierdzeniem, że a. atypowy dotyczy takiego
      przypadku, o jakim wspominała Inside - tzn. jest to autyzm będący skutkiem
      jakiejś choroby.
      • roggalique w zielonym lesie, jak wieść gminna niesie 20.05.08, 19:47
        gemmavera napisała:

        > Moim zdaniem lekarze i inni używają terminów "cechy autyzmu" albo "rys autyzmu"
        > po to, żeby odróżnić lżejszą postać autyzmu od głębokiej.

        Autyzm może mieć różne nasilenie objawów (jak każda choroba od grypy
        począwszy!!!) - zgoda. Jeden w CARS dostaje 45, a inny 35 i to jest istotna
        różnica.
        Więcej - mamy takie sprytne określenie jak HFA na określenie dobrze
        funkcjonującego autysty (ergo mającego mniejsze nasilenie objawów). Po polsku
        "autyzm wysokofunkcjonujący".

        Czy o niezłośliwym nowotworze powiemy: "cechy raka"? Czy jak ktoś ma napady w
        postaci "zawieszania się" to znaczy, że ma tylko "cechy padaczki"?

        Bądźmy poważni - w przypadku ŻADNEJ choroby czy zaburzenia nie mówi się o
        żadnych cechach. Skupmy się na dziale "choroby psychiczne". Czy jakikolwiek
        psychiatra - taki co to chętnie pisze "cechy autyzmu" - napisał kiedykolwiek o
        "cechach nerwicy", "cechach depresji", czy "cechach schizofrenii?".

        Nie chodzi o to, że każdy ma się na wszystkim znać. Ale taki psychiatra, czy
        psycholog, który pojęcia nie ma o ASD, lub gdzieś tam coś słyszał, ale nie do
        końca jest pewiem - niech napisze do kroćset coś w tym stylu: "dziecko przejawia
        zachowania, które mogą wskazywać na zaburzenia ze spektrum autyzmu - do dalszej
        diagnostyki". >>Mogą wskazywać<<, a nie, że MA cechy.

        > Jakoś mi się nie trafił nikt, kto by mi na papierze napisał "cechy autystyczne"
        > - bo taki papier byłby po prostu bezwartościowy.

        Ano - więc po co filozofować o natężeniu objawów? "Cechy autyzmu" to
        stwierdzenie nonsensowne i bezwartościowe. Kropka.

        > Mam wrażenie, że to taki termin nieoficjalny.

        Zwłaszcza kiedy jest pisany na oficjalnych zaświadczeniach podbijanych jak
        najbardziej oficjalnymi pieczątkami lekarzy, którzy jak najoficjalniej
        praktykują w naszym kraju:))))

        > A autyzm niespełniający wszystkich kryteriów to zdaje się autyzm atypowy.
        > Chociaż spotkałam się też z twierdzeniem, że a. atypowy dotyczy takiego
        > przypadku, o jakim wspominała Inside - tzn. jest to autyzm będący skutkiem
        > jakiejś choroby.

        Autyzm nie jest tematem z krainy czarów. To jest najzwyczajniejsza MEDYCYNA.
        Wszystkie zaburzenia z gatunku całościowych zaburzeń rozwoju są sklasyfikowane i
        OPISANE w obowiązującej w naszym kraju klasyfikacji ICD-10 pod numerem F84. W
        USA w klasyfikacji DSM-IV.

        Tu nie ma miejsca na INTERPRETACJE co do istoty. Nie ma tutaj miejsca na
        wyrażenia typu: "spotkałem się z twierdzeniem", "słyszałem, że podobno", "a
        jeden doktor mówił", "a sąsiad z góry widział w telewizji".

        Sprowadzenie terminologii dotyczącej całościowych zaburzeń rozwoju do krainy
        czarów, do zielonego lasu - sprowadza tam pośrednio także i pacjenta dotkniętego
        autyzmem. No niestety. Nie masz pan autyzmu, masz pan jakieś tam cechy, ale
        jakie cechy, co za cechy to tego ja tam, panie dzieju, nie wiem i wolę się nie
        dowiadywać. Na drzewo.

        Wybaczcie, jeśli pojechałem za ostro. Ciężko dzisiaj pracowałem nad różnymi
        "cechami"... xD

        pozdrawiam
        • inside_again Re: w zielonym lesie, jak wieść gminna niesie 20.05.08, 20:17
          Pojechałeś, to fakt. Ale słusznie.
          Wyluzuj, odstresuj i zbierz sił na kolejne jazdy :-)))
        • gemmavera Re: w zielonym lesie, jak wieść gminna niesie 20.05.08, 21:40
          Roggalique, tylko dlaczego mi się wydaje, że pojechałeś akurat po mnie?

          Przecież nigdzie nie napisałam, że istnieje coś takiego, jak cechy autyzmu i że
          popieram taką terminologię.
          Starałam się tylko dociec przyczyn stosowania takiego opisu - koniec kropka.
          Stąd na przykład moje określenie "termin nieoficjalny".

          roggalique napisał:
          > Autyzm nie jest tematem z krainy czarów. To jest najzwyczajniejsza MEDYCYNA.
          > Tu nie ma miejsca na INTERPRETACJE co do istoty. Nie ma tutaj miejsca na
          > wyrażenia typu: "spotkałem się z twierdzeniem", "słyszałem, że podobno", "a
          > jeden doktor mówił", "a sąsiad z góry widział w telewizji".

          Ależ masz całkowitą rację - autyzm to kwestia medycyny.
          Tyle że JA niczego nie interpretuję! Mówię tylko, z jakim stwierdzeniem się
          spotkałam. Dodam, że padło ono z ust diagnosty. Więc jeśli ktokolwiek dokonuje
          interpretacji, to nie ja, tylko tak zwani fachowcy. A Ty przytaczasz moją
          wypowiedź z zawartymi w niej cudzymi tezami, po czym mi wyjeżdżasz, że "nie
          wolno interpretować" - tak jakbym to były moje tezy.
          Proszę, Roggalique, nie wytykaj mi błędów Twoich kolegów po fachu. Bo to nie ja
          piszę na dokumentach "cechy autyzmu" i nie ja twierdzę, że autyzm atypowy jest
          wynikiem choroby - ja tylko opisuję, że się z czymś takim spotkałam. U osób,
          które teoretycznie powinny się znać na autyzmie.

          Piszę o tym samym, o czym piszesz Ty - że mnóstwo jest w naszym kraju fachowców
          od siedmiu boleści.
          Jeśli więc używam sformułowania "spotkałam się ze stwierdzeniem", to nie
          rozumiem, dlaczego robisz z tego zarzut - skoro faktycznie się z takim
          stwierdzeniem spotkałam. Czy już nie wolno pisać, że ktoś coś powiedział? No
          proszę Cię.

          Moje, jak się wyraziłeś, filozofowanie o natężeniu objawów, służyło tylko i
          wyłącznie próbie zrozumienia, skąd w ogóle się wziął ów nieszczęsny termin. Już
          tak mam, że lubię dociekać. :P
          Rozumiem, że to Ci się nie podoba. Co jednocześnie nie oznacza, że nie mam prawa
          sobie pofilozofować, dlaczego lekarze tak upodobali sobie te nieszczęsne "cechy
          autystyczne".

          Jeszcze raz podkreślam, że nie filozofuję na temat "czy określenie cechy
          autystyczne ma sens", tylko na temat "dlaczego tylu lekarzy tego określenia
          używa". Dostrzegasz różnicę? Bo to są dwa różne poziomy, a Ty je niestety mieszasz.

          Jeszcze wracając do sprawy interpretacji, jedno mnie dziwi: w zasadzie podpisuję
          się pod Twoimi twierdzeniami, a Ty interpretujesz moją wypowiedź zupełnie na opak.
          Jeśli miałeś zły dzień w pracy, to ok, rozumiem, że musisz się wyładować - ale
          może mimo wszystko skup się na tym, co faktycznie napisałam, zamiast właśnie
          interpretować?
          Dziękuję za uwagę :)
          • roggalique Re: w zielonym lesie, jak wieść gminna niesie 20.05.08, 22:19
            gemmavera napisała:

            > Roggalique, tylko dlaczego mi się wydaje, że pojechałeś akurat po
            > mnie?

            Hmm, bo może pojechałem?;))) Sorry.

            > Przecież nigdzie nie napisałam, że istnieje coś takiego, jak cechy autyzmu i że
            > popieram taką terminologię.

            No nie, ja nie twierdzę, że popierasz czy stosujesz. Po prostu trochę może
            zanadto emocjonalnie to potraktowałem jako próbę tłumaczenia kogoś tam, że
            stosuje i dlaczego. Czyli dobrze pojąłem jak się okazuje. Ale źle
            zinterpretowałem (o co mi chodzi???;)

            > Starałam się tylko dociec przyczyn stosowania takiego opisu -
            > koniec kropka.

            Wzięło się, że bardzo wiele osób bazuje na nieaktualnej wiedzy. To określenie
            wzięło się z lat wcześniejszych. Po prostu wiedza poszło do przodu, ale nie
            wszyscy nadążyli...

            > Proszę, Roggalique, nie wytykaj mi błędów Twoich kolegów po fachu. > Bo to nie ja
            > piszę na dokumentach "cechy autyzmu" i nie ja twierdzę, że autyzm atypowy jest
            > wynikiem choroby - ja tylko opisuję, że się z czymś takim spotkałam. U osób,
            > które teoretycznie powinny się znać na autyzmie.

            Okej, okej. Autyzm atypowy to szczególne zwierzę i ma dość szerokie
            zastosowanie. Istotnie, objawy mogą być spowodowane lub współistnieć z innym
            zaburzeniem lub chorobą Nie w tym rzecz.
            Chodzi o to, że autyzm (dziecięcy, atypowy) jest kategorią opisującą pewien
            szereg objawów. I jako taki jest kategorią zamkniętą (w sensie - jest, albo go
            nie ma). Zespół Aspergera jako jednostka kliniczna też jest kategorią opisującą
            pewien szereg objawów i jako taki jest kategorią zamkniętą. Albo ktoś spełnia
            kryteria, albo nie spełnia - nie ma możliwości "naciągania" osoby pod kryteria,
            przynajmniej nie powinno być. Po to się robi pogłębiony proces diagnostyczny,
            zespołowy, żeby określić jak najbardziej precyzyjnie - o które całościowe
            zaburzenie chodzi. Po to się powinno robić, sorry.
            U nas np. rzadko się diagnozuje takie szerokie kategorie jak autyzm atypowy czy
            PDD-NOS. Zawsze staramy się tak popatrzeć na wszystko, żeby jednak wybrać
            konkretny rodzaj zaburzeń. A jak mamy wątpliwości - to wydłużamy proces
            diagnozowania (wałkowaliśmy już na forum hasło "do obserwacji" - ale w tym
            sensie dalsze "obserwowanie" ma sens).

            Dlaczego najczęściej dostajemy diagnozy "całościowych zaburzeń rozwoju" czy
            "zespołów autystycznych", czy "spektrów autystycznych" od fachowców, w o których
            wiemy, że nie stosują diagnostyki zgodnie z pewnymi standardami?

            To wszystko nie znaczy, że diagnoza autyzmu, czy Z.A. - ZAMYKA jakby
            klasyfikowanie pacjenta, w tym sensie, że ma ASD i koniec.

            No weźmy przykład taki, że stawiamy diagnozę autyzmu dziecięcego u osoby X, lat
            3. Fajnie jest, wdrażamy postępowanie, idzie sobie terapia, a tu nagle zaczynają
            wychodzić jakieś dodatkowe symptomy, albo pogorszenie następuje. Wtedy należy
            się zastanowić - dlaczego? Co się dzieje?

            Nadto, diagnozując autyzm zawsze bierze się pod uwagę aspekty genetyczne,
            metaboliczne, neurologiczne, wzrok, słuch - to podstawa.
            Przy najmniejszych wątpliwościach (np. budząca zastanowienie budowa
            morfologiczna twarzy - chociażby) kieruje się delikwenta na dodatkowe badania.
            Czyli stawia się autyzm i nakazuje zrobić badania genetyczne, czy metaboliczne
            lub oba. Wiesz zapewne, że zespół Retta wyklucza rozpoznanie autyzmu. Natomiast
            inne zaburzenia czy choroby - nie wykluczają. Dziecko może mieć zespół Downa i
            autyzm naraz.
            Lekarz koduje podwójnie i gitarka.
            Mnie chodzi tylko o to, że autyzm to autyzm, a co jest dodatkowo, to jest
            dodatkowo, nawet jeśli to "dodatkowo" powoduje autyzm. Nie wiem, czy to co
            napisałem jest jasne.

            > Piszę o tym samym, o czym piszesz Ty - że mnóstwo jest w naszym kraju fachowców
            > od siedmiu boleści.
            > Jeśli więc używam sformułowania "spotkałam się ze stwierdzeniem", to nie
            > rozumiem, dlaczego robisz z tego zarzut - skoro faktycznie się z takim
            > stwierdzeniem spotkałam. Czy już nie wolno pisać, że ktoś coś powiedział? No
            > proszę Cię.

            Ale ja się też spotkałem z tego typu stwierdzeniami.
            Trochę mnie jedynie mierzi tłumaczenie lekarzy, czy psychologów dlaczego tak
            piszą. A mierzi mnie, no bo dlaczego może być w tym kraju parę miejsc, gdzie tak
            nie piszą, a innym się nie chce albo douczyć, albo choćby kładąc lachę kierować
            do tych co im się chce, ale nie zadowalać się pisaniem głupot?

            Ja nie twierdzę, że pozjadałem wszystkie rozumy, wręcz przeciwnie, ale jak
            czegoś nie wiem to się pytam, albo mówię - nie znam się, proszę iść na
            konsultację do tego co się zna.
            Rodzic musi wiedzieć, co ma zrobić, nie?

            Niedawno mieliśmy na piśmie zaświadczenie, że dziecko ma całościowe zaburzenia
            rozwoju (nie wiadomo jakie), ale matka od tego pana lekarza dostała jednocześnie
            info, że dziecko nie potrzebuje terapii... No proszę. Nie dość, że się nie
            chciało pokusić o zróżnicowanie (choć to trudno w pojedynkę w pół godziny), to
            jeszcze "uspokoiło się" rodzica, że w sumie wsio w pariadkie. Fajnie?

            > Moje, jak się wyraziłeś, filozofowanie o natężeniu objawów, służyło tylko i
            > wyłącznie próbie zrozumienia, skąd w ogóle się wziął ów nieszczęsny > termin.

            Jak wyżej napisałem. Wiedza o autyzmie dynamicznie się rozwija. Nie wszyscy
            nadążają. Poza tym co oznaczała 20 lat temu diagnoza "autyzm"? Psychuszkę i
            pasy. Więc w lżejszych przypadkach z dobrej woli dawano "cechy".

            Dzisiaj jest tak, że "autyzm" dalej może być wyrokiem. Może nie aż tak
            drastycznym, ale mogą np. nie chcieć przyjąć do przedszkola. To się pisze wtedy
            rodzicowi na zaświadczeniu do przedszkola "całościowe zaburzenia rozwoju" - żeby
            nie skumali o co biega:) Ale to inna sytuacja. Ma na celu zmylenie przeciwnika
            (dyrekcji przedszkola, hehehe).

            > Rozumiem, że to Ci się nie podoba. Co jednocześnie nie oznacza, że nie mam praw
            > a
            > sobie pofilozofować, dlaczego lekarze tak upodobali sobie te nieszczęsne "cechy
            > autystyczne".

            Ależ do tego służy forum internetowe, żeby sobie pogawędzić.

            > Jeśli miałeś zły dzień w pracy, to ok, rozumiem, że musisz się
            > wyładować -

            Nie miewam złych dni w pracy. Może dlatego, że ją lubię. Czasem jestem trochę
            zmęczony;)))

            Jakby co to ja mam rączki tutaj;)

            pozdrawiam
            • gemmavera Re: w zielonym lesie, jak wieść gminna niesie 20.05.08, 22:48
              roggalique napisał:

              > Chodzi o to, że autyzm (dziecięcy, atypowy) jest kategorią opisującą pewien
              > szereg objawów. I jako taki jest kategorią zamkniętą (w sensie - jest, albo go
              > nie ma). Zespół Aspergera jako jednostka kliniczna też jest kategorią opisującą
              > pewien szereg objawów i jako taki jest kategorią zamkniętą. Albo ktoś spełnia
              > kryteria, albo nie spełnia - nie ma możliwości "naciągania" osoby pod kryteria,
              > przynajmniej nie powinno być. Po to się robi pogłębiony proces diagnostyczny,
              > zespołowy, żeby określić jak najbardziej precyzyjnie - o które całościowe
              > zaburzenie chodzi.

              No to ja rzucę teraz taki oto kwiatek. :)
              (może trochę obok kwestii diagnozowania, ale rzucę, bo to taka ciekawostka)

              Wydawało mi się, tak jak to opisujesz, że skoro wydzielono zespół Aspergera jako
              osobną jednostkę, to ma to swoje uzasadnienie.
              Moja córka ma właśnie taką diagnozę: zespół Aspergera (bez cech autyzmu ;))).
              Ale na orzeczeniu o potrzebie kształcenia specjalnego jako powód wyboru takiej
              formy kształcenia ma napisane "autyzm", a nie ZA.
              Dlaczego?
              A bo na zespół Aspergera w moim mieście integracja "się nie przysługuje". :-/
              Więc poradnia chcąc jednak wysłać moje dziecię do integracji, musiała wpisać ten
              autyzm.

              Wiem, że to, o czym piszę, to nie jest kwestia stricte diagnostyczna, tylko
              raczej formalna, no ale jakoś mnie to mówiąc szczerze wkurzyło.
              Bo jak mówię - w końcu po coś ZA został ze spektrum autyzmu wydzielony. Nawet
              jeśli założę, że np. psycholog szkolny nie zasugeruje się samą etykietką, tylko
              zagłębi się w orzeczenie, to i tak mnie to denerwuje. Pewnie kuratorium chce
              sobie uprościć pracę. :/

              Ale w sumie... skoro lekarze mają problem z autyzmem, to czego ja oczekuję od
              ludzi z kuratorium... ;)
              • roggalique Re: w zielonym lesie, jak wieść gminna niesie 20.05.08, 23:30
                gemmavera napisała:

                > Wydawało mi się, tak jak to opisujesz, że skoro wydzielono zespół Aspergera jak
                > o
                > osobną jednostkę, to ma to swoje uzasadnienie.

                Hehe, a nie ma?;))

                > Moja córka ma właśnie taką diagnozę: zespół Aspergera (bez cech autyzmu ;))).
                > Ale na orzeczeniu o potrzebie kształcenia specjalnego jako powód wyboru takiej
                > formy kształcenia ma napisane "autyzm", a nie ZA.
                > Dlaczego?
                > A bo na zespół Aspergera w moim mieście integracja "się nie przysługuje". :-/

                Jednemu chłopakowi z Z.A. orzecznicy w mieście powiatowym nie "orzekli" o
                niepełnosprawności. Odwołała się. Odrzucili. Life.

                > Więc poradnia chcąc jednak wysłać moje dziecię do integracji, musiała wpisać te
                > n
                > autyzm.

                Poradnie PP mają w ogóle inny system klasyfikacji, którego ja np. nie znam. Mają
                jakieś pofikane inne kodowanie, w ogóle nie do końca do jest to zbieżne z
                ICD-10, nie wiadomo w ogóle o co chodzi:D

                > Ale w sumie... skoro lekarze mają problem z autyzmem, to czego ja oczekuję od
                > ludzi z kuratorium... ;)

                W każdej instytucji jest tak, że możesz trafić na cymbała, albo nie. Chore jest
                to, że "możesz trafić". Cymbałów jednak powinno nie być.
                (Co za wspaniała konkluzja wątku, na imprezie to w takich momentach wypija się
                kieliszek;))))

                pozdrawiam
      • rytr Re: cechy autyzmu 20.05.08, 20:56
        > Jakoś mi się nie trafił nikt, kto by mi na papierze napisał "cechy autystyczne"
        > - bo taki papier byłby po prostu bezwartościowy.
        średnio kilka razy w miesiącu oglądam całkowicie oficjalne, wystawione przez
        lekarzy różnej maści zaświadczenia o "autyzmie szczątkowym", "cechach autyzmu",
        "elementach autyzmu" itp. To fakt. Rozmawiam z rodzicami i słyszę: "on/ona nie
        ma takiego, wie pani, pełnego autyzmu. Byliśmy u lekarza psychiatry/neurologa i
        on powiedział, że to na pewno nie jest autyzm taki, no - klasyczny. Potem
        jeszcze psycholog powiedział, że na pewno to tylko takie cechy autyzmu." I
        widzę, że rodzic kurczowo się uczepił tych cech, tych elementów, tej
        szczątkowości. I ma nadzieję, że skoro cechy, elementy, to jest ok. i wystarczy
        trochę dietę wprowadzić, parę tabletek podać, no - dla świętego spokoju trochę
        coś poćwiczyć i czekać, aż te cechy "wygasną" (autentyk). I CO? A dziecko ma
        pełnoobjawowy autyzm, w CARS mu wychodzi 40, ale nie ma mega sensoryzmów, nie
        chodzi na paluszkach, nie trzepocze rączkami itp. więc dla kolegów specjalistów
        to są "cechy". Albo odwrotnie - ma mega sensoryzmy, ale mówi, dostaje diagnozę
        "cech autyzmu", bo ma sensoryzmy.

        Inside - odpowiadam na Twoje pytanie: kryteria są dla całościowych zaburzeń dość
        jasne. Znasz je, wiesz że jest tak: (dla autyzmu): "w kryterium A przynajmniej
        jedno z", "w kryterium przynajmniej 6 w tym min. 2 z a) i min. po jednym z b)i
        c). I wiesz doskonale, że jest także C - różnicujące, gdzie jest jak wół:
        " nie można tłumaczyć innymi odmianami całościowymi zaburzeń rozwojowych,
        specyficznymi rozwojowymi zaburzeniami rozumienia języka z wtórnymi trudnościami
        społeczno-emocjonalnymi, reaktywnymi zaburzeniami przywiąznia ani zaburzeniem
        selektywności przywiązania, upośledzeniem umysłowym z pewnymi cechami zaburzeń
        emocji i zachowania, schizofrenią o niezwykle wczesnym początku, ani zespołem
        Retta."
        I to WYKLUCZA diagnozę autyzmu.
        Wszystko inne NIE WYKLUCZA, czyli można zdiagnozować i Landau-Klefnera i autyzm,
        padaczkę, co tylko chcesz. Bo całościowe zaburzenia rozwoju, jakakolwiek postać,
        to OPIS zaburzenia rozwoju o pewnym typowym wzorcu. I tyle.

        > A autyzm niespełniający wszystkich kryteriów to zdaje się autyzm atypowy.
        > Chociaż spotkałam się też z twierdzeniem, że a. atypowy dotyczy takiego
        > przypadku, o jakim wspominała Inside - tzn. jest to autyzm będący skutkiem
        > jakiejś choroby.
        Też są jasne kryteria dla autyzmu atypowego:
        1) Nieprawidłowy lub upośledzony rozwój staje się wyraźnie widoczny w wieku 3
        lat lub później (kryteria jak dla autyzmu z wyjątkiem wieku ujawnienia się).
        2) kryteria jak dla autyzmu z wyjątkiem kryteriów określających liczbę obszarów
        nieprawidłowości
        W drugim przypadku - może być, że spełnia 6 z kryterium B dla autyzmu, ale nie
        ma typowego 2 z a) i po jednym z b) i c).
        I to tyle.
        Jest jeszcze coś takiego jak interpretacja kryteriów w ICD-10. Jasno i wyraźnie
        opisuje, że autyzm atypowy można zdiagnozować właśnie u osób u których z racji
        innych powaznych zaburzeń - somatycznych, genetycznych obraz nie jest
        charakterystyczny dla autyzmu dziecięcego (powyższy punkt 2) i całość jest
        niejednoznaczna w interpretacji a ponadto jest podstawa by sądzić, że zaburzenia
        rozwoju są WTÓRNE do zaburzeń somatycznych.
        I to jest diagnoza precyzyjna, ok?
        Ale tak samo się diagnozuje atypowy, gdy dziecko nie spełnia kryt. Zespołu
        Aspergera, ani autyzmu (takie pomiędzy tymi dwoma, lapidarnie mówiąc).

        I pozostaje jeszcze kwestia "inne całościowe zaburzenia rozwoju". też jest taka
        kategoria diagnostyczna dająca wiele możliwości.
        Nie ma potrzeby dawania "diagnozy" cech autyzmu, na prawdę. I jest takie
        postępowanie nieprofesjonalne i szkodliwe dla dziecka i rodziców.

        > Moim zdaniem lekarze i inni używają terminów "cechy autyzmu" albo "rys autyzmu"
        > po to, żeby odróżnić lżejszą postać autyzmu od głębokiej.
        Do diabła. Dlatego diagnoza powinna być zespołowa.
        Autyzm to SPEKTRUM, to zaburzenie wielowymiarowe. I lekarz ma określić, czy
        dzieciak "pasuje" do kryteriów i ewentualnie, czy całościowym zaburzeniom "coś
        jeszcze" może towarzyszyć (nawet jeżeli to coś jest pierwotne, a całościowe
        zaburzenia wtórne), a jeżeli tak to pokierować na dalszą diagnostykę. A ZESPÓŁ
        DIAGNOSTYCZNY ma się szczegółowo odnieść w RAPORCIE z badania, czy jak kto chce
        - karcie informacyjnej czy jakkolwiek by to nazwać do konkretnych objawów i w
        opisowy sposób przedstawić JAKOŚCIOWO skalę zaburzenia. Umiejscowić konkretne
        dziecko w spektrum, najdoskonalej, jak się da. Po to m.in. sa standardy
        diagnostyczne, które jasno mówią, że ma diagnozować ZESPÓŁ.


        • gemmavera Re: cechy autyzmu 20.05.08, 21:44
          Dzięki, Rytr. :))) Bardzo to jasno napisałaś. :))

          A co do tych czytanych przez Ciebie zaświadczeń o np. "szczątkowym autyzmie", to
          jestem zdumiona. W swojej naiwności naprawdę nie sądziłam, że ktoś może coś
          takiego napisać oficjalnie, i jeszcze pod tym przybić pieczątkę ze swoim
          nazwiskiem. ;)
        • inside_again Re: cechy autyzmu 20.05.08, 22:22
          Wyprzedzasz epokę, Kobieto :-) - pomyśl, gdzie masz te "zespoły" diagnozujące i
          ile tego jest (w stosunku do potrzeb)... Abstrakcja jakaś.

          A dodajmy do tego takie sytuacje, kiedy to daje się papier bełkotliwy, albowiem
          to JEDYNY sposób, żeby matka otrzymała jakiekolwiek wsparcie - w przedszkolu, w
          szkole... przy czym to "jakiekolwiek" na ogół oznacza, że matka desperacko szuka
          POMOCY, a dostaje na "odwal się" coś, co niekoniecznie w ogóle ma sens w
          odniesieniu do konkretnego dziecka... I to mnie wkurza do bólu, no ja
          przepraszam... Ja nie do Ciebie, wiesz :-) Ot tak, żółć wylewam zaszłą.........
          • joanna9920 Re: cechy autyzmu 21.05.08, 06:43
            piszesz o mnie Inside?
            no to w piatek mnie przyjmą i będa próbować mnie przekonać,zebym wycofała
            odwołanie od orzeczenia.teraz muszę przekonać pedagog ze szkoły,zeby poszła ze
            mna i ugrała jakies konkrety od poradni.
            Rytr,wywołałam burzę odwołaniem do kuratora.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka