anka401
14.07.07, 16:17
Zwracam się z uprzejmą prośbą do lekarzy o szacunek dla pacjentów. Nie po to
bronię Was i popieram Wasze akcje, żeby być traktowanym jak gorszy gatunek
istoty ziemskiej.
Zdarzyło się niedawno,że czekałam na lekarza. Przychodnia super, ludzie
młodzi, bardzo sympatyczni, z poczuciem humoru i werwą do pracy. To -
nieconiższypersonel.
A teraz lekarz:
Ma zapisane na tablicy przy rejestracji: godziny przyjęć od 15.00 do 18.00.
Już przy zapisywaniu się usłyszałam,że p.dr przyjmuje od 15.30, najpóźniej do
17.00. Pal licho - są wakacje, może nie ma się kto dzieckiem zająć, niech
będzie.
Ale gdy p.dr przybyła o godz. 16.15, to już mnie ruszyło - 45 minut
spóźnienia (lub 1 godz. i 15 minut, jak kto woli). I to jest właśnie ten brak
szacunku dla mnie - osoby, która nie jest i nie czuje się gorsza od p.dr.
Pacjentów było kilku, każdy mruczał głośniej lub ciszej, a jedna p.dr olała
nas wszystkich. W rejestracji usłyszeliśmy,że to "taka norma u p.dr".
Czy lekarze zdadzą sobie wreszcie sprawę z tego,że gdyby wszyscy zaczynali
pracę z opóźnieniem "w normie", czyli 45 - 75 minut, to im także utrudniłoby
to życie?
1. Przedszkole otworzą 1 godzinę później - czekanko z dzieckiem pod budynkiem
2. Pani w szkole spóźni się o 45 minut - czekanie w szatni
3. Sprzedawca osiedlowego sklepiku otworzy biznes z półtoragodzinnym
opóźnieniem - brak śniadania
4. kierowca MPK (niektórzy lekarze naprawdę dojeżdżają autobusami!)spóźni się
o 50 minut - to,że później do pracy, to "norma", ale może się tak zdarzyć w
zimie lub w czasie ulewy
5. na bankomacie zawiśnie kartka - dowóz pieniędzy za godzinę (wiem,że
nierealne, ale...)
6. Szkoła językowa (własna lub dziecka) otwarta zostanie z opóźnieniem
7. basen - instruktor spóźnia się 40 minut, czekaj z dzieckiem na korytarzu
I tak dalej, i tak dalej.
Ja już nie wiem,czy to brak wyobraźni u lekarzy, czy jaka cholera - w końcu
nikt tu nie zarabia kokosów, więc nie można ciągle zwalać na niskie pobory.
To się trzeba z lekka stuknąć w łepetynę i pomyślec, że ludzie mają swoje
sprawy, pracę, zajęcia i nie można im utrudniać życia przychodząc do roboty z
godzinnym lub półtoragodzinnym spóźnieniem (za wyjątkiem lekarzy szpitalnych,
którzy mają zabiegi - tu jestem w stanie zrozumieć i czekac cierpliwie nawet
2 godziny).
Wiem,że mogę zgłosić to rzecznikowi praw pacjenta, złożyc skargę lub
zażalenie, ale nie chcę tego robić - nie chcę komuś narobić brudów.
Chcę, aby lekarze zrozumieli, że są takimi samymi ludźmi jak my wszyscy, a w
związku z tym powinni nas traktować tak, jak sami chcieliby być traktowani.