Dodaj do ulubionych

Podzamcze: miejsce o ogromnym potencjale

30.08.07, 22:20
uważam to za jedyne słuszne rozwiązanie, Ci przewoźnicy mogą się
pieknie uzupelniac z korzyścią dla podróznych
Obserwuj wątek
    • Gość: elrond a kogo obchodzi Podzamcze-temat zastepczy! IP: *.lublin.mm.pl 31.08.07, 01:05
      Lublin to wiocha
    • Gość: aron Re: Podzamcze: miejsce o ogromnym potencjale IP: *.lublin.enterpol.pl 31.08.07, 07:58
      jedyne wyjście na Podzamczu - dworzec + galeria handlowa.
      Przenoszenie dworca pod PKP jest idiotyzmem, bo z usług PKP w naszym
      regionie korzysta niewielki procent pasażerów, a po wybudowaniu dróg
      ekspresowych S17 i S19 pociągi pasażerskie w naszym regionie będą
      całkowicie zbędne.
      • Gość: star Re: Podzamcze: miejsce o ogromnym potencjale IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.08.07, 08:00
        Powinno sie przeniesc dworzec na PKP.
        • Gość: aron Re: Podzamcze: miejsce o ogromnym potencjale IP: *.lublin.enterpol.pl 31.08.07, 08:11
          i po co piszesz takie głupoty po raz kolejny? Przejdź się na dworzec
          PKP - z uslug kolei w naszym regionie korzysta bardzo mało osób. NIe
          ma sensu podporządkowywać całego regionu garstce pasażerów kolei,
          tym bardziej że po wybudowaniu dróg ekspresowych będzie można
          całkowicie zlikwidować pociągi pasażerskie w woj. lubelskim. NIkt
          normalny nie będzie jechał pociągiem do Warszawy 3 godziny, podczas
          gdy bus dojedzie ekspresówką w półtorej. Podobnie nikt nie będzie
          jechał pociągiem do Kraśnika godzinę jak bus dojedzie w 35 minut.
      • Gość: J-k Re: Podzamcze: miejsce o ogromnym potencjale IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.08.07, 08:38
        W części zgadzam się z tym poglądem. Może zamiast galerii wolałbym piękną halę
        targową. Zgadzam się, że komunikacja kolejowa na Lubelszczyźnie zaniknie.
        Spowodowane to będzie raczej fatalnym stanem infrastruktury kolejowej niż
        "patykiem na wodzie pisanym" powstaniem dróg ekspresowych.
        Moje zdumienie budzi wypowiedź byłego generalnego projektanta planu
        urbanistycznego. Być może planiści uzgodnili kiladziesiąt lat temu powstanie
        jednego węzła komunikacyjnego przy dworcu PKP. Niestety nic w tym celu nie
        zrobili. Prawda jest bowiem taka, że trudno znaleźć w Lublinie miejsce o gorszej
        dostępności komunikacyjnej niż dworzec PKP. Nie wiem też czy urbaniści
        uwzględnili w swych pomysłach pewien historyczny niuans. Otóż w miastach dawnej
        Kongresówki, z zasady dworce kolejowe lokowano w znacznej lub bardzo znacznej
        odległości od centrów miast. W tradycji europejskiej urbanistyki regułą zaś było
        sytuowanie dworców możliwe jak najbliżej śródmieścia.
        • przytomny2 Re: Podzamcze: miejsce o ogromnym potencjale 01.09.07, 21:17
          Przesadzasz, najwiekszym miastem Kongresowki byla Warszawa z dworcem w centrum i
          co najwazniejsze - z linia srednicowa zplanowana zdaje sie jeszcze w koncowce
          zaborow. Tej linii to moze jej pozazdroscic nawet Paryz, gdzie miedzy dworcami
          trzeba sie tluc dosc ciasnym metrem.
          • Gość: J-k Re: Podzamcze: miejsce o ogromnym potencjale IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.09.07, 18:44
            Zawsze od zasady są wyjątki. Warszawa jest takim wyjątkiem. Lublin, Siedlce,
            Ostrołęka, Biała Podlaska, Radzyń, Kraśnik itd są potwierdzeniem zasady.
    • mekagojira Znaczy sie chodzi o miejsce na nowy hipermarket? 31.08.07, 11:30
      Wszyscy narzekaja ze dworzec jest szpetny a co jakis czas przewija sie - tak w
      wypowiedziach 'specjalistow' jak i forumowiczow - 'galeria handlowa' etc.
      Autobusy i stragany sa obciachowe, a kolejny oszklony klocek bedzie cool & trendy?
    • Gość: Marcin Skrzypek Przestrzeń wynikiem poziomu kultury IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.08.07, 11:44
      Nie może przyszłość Podzamcza zależeć wyłącznie od interesów handlarzy i
      przewoźników, bo to miejsce historyczne otoczone przez miejsca historyczne. A my
      - jako mieszkańcy tego miasta - nie jesteśmy wyłącznie kupującymi i podróżnymi.
      Czy o naszej tożsamości świadczą tylko skonsumowane towary i poziom obsługi
      przez przewoźnika? I my, i turyści z zewnątrz, mamy chyba jakieś wyższe potrzeby?

      Podpisuje sie pod głosami: prof. Radzika, prof. Lameńskiego, dr. Michalskiej,
      księdza Łosia z cerkwii, Janusza Olborczyka ze stowarzyszenia turystycznego i
      innych, którzy o tych sprawach mówili. i apeluje do ludzi z wyższymi ambicjami i
      potrzebami, żeby włączali się aktywnie w tę debatę, aby zamanifestować również
      kulturowy interes jaki Lublin ma w tym miejscu. Pani Ewie Kipcie p.o. dyr. Wydz.
      Arch. i Bud., która mam nadzieję będzie miała znaczący wpływ na proces tworzenia
      planu i warunki konkursów, można zaufać. To jest osoba naprawdę z innej bajki
      niż ta, do której my tu w Lublinie jesteśmy przyzwyczajeni. Warto się wysilić z
      jakimiś głosami, to się opłaci.

      Chyba nie mamy lepszego miejsca w Lublinie, aby wyrazić w nim nasz stosunek do
      wielokulturowej historii naszego miasta. Jakość zamanifestowania tego w
      przestrzeni będzie miarą naszej kultury, a kultura jest również czynnikiem
      miastotwórczym, który - inaczej niż n-ta galeria handlowa i dworzec - świadczą o
      naszej unikalności.

      Proszę zwrócić uwagę, że w umiejscowieniu galerii i dworca możemy rozważać wiele
      wariantów. Natomiast nie możemy rozważać innego umiejscowienia Podzamcza.

      Brzydkie hale i dworzec to miara naszej zaściankowości. Ale posiadanie jedynie
      ambicji zamiany tychże na ładniejsze bez uwzględnienia innych spraw, to też jest
      wiocha.

      Budowa lepszej przestrzeni handlowej i transportowej w tym miejscu będzie na
      pewno skokiem cywilizacyjnym dla handlarzy i podróżnych, ale nie będzie skokiem
      cywilizacyjnym dla miasta. To miejsce jest punktem krytycznym, Lublina tzn. że w
      perspektywie dekad jego przyszłość albo podniesie rangę Lublina albo ją obniży.
      Nie ma wyjścia pośredniego. Dominantą tego miejsca jest jego historyczność -
      jako kontynuacja Starego Miasta i łącznik z Czwartkiem. Galeria i dworzec w tym
      miejscu - jakkolwiek będą funkcjonować świetnie - nie podniosą rangi Lublina, bo
      nie jest to żaden unikat, a szukamy unikatów. Unikat nas wyróżni - nie nowa hala
      o takiej czy innej funkcji. Nie zmarnujmy Podzamcza.
      • Gość: J-k Re: Przestrzeń wynikiem poziomu kultury IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.08.07, 13:52
        Mam wrażenie, że Szanowny Internauta nie bardzo wie jaka była historyczna geneza
        powstawania miast. Otóż jednym z najważniejszych powodów powstawania miast była
        potrzeba zorganizowania miejsca w którym mogłyby odbywałć się targi i jarmarki,
        innymi słowy miejsca wymiany handlowej pomiędzy ludnością miejscową i
        zamieszkującą najbliższe okolice z osobami przyjezdnymi (kupcami). Liczba targów
        i wolumen wymiany handlowej miały kapitalne znaczenie dla pomyślności miasta.
        Dlatego dziwi mnie pogląd przeciwstawiający interesy "handlarzy i przewoźników"
        tzw. "wyższym potrzebom". Dla jasności nie jestem handlarzem ani przewoźnikiem.
        • Gość: Marcin Skrzypek Re: Przestrzeń wynikiem poziomu kultury IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.08.07, 20:44
          Handel i węzły transportowe są oczywiście miastotwórcze. I taką też role
          spełniało Podzamcze razem z Kalinowszczyzną, bo tędy szedł szlak na Ruś. Ale już
          na początku XIX Szeroka straciła na rzecz Lubartowskiej (Nowej) i tam też
          zaczęło się tworzyć nowe centrum targowe - na obecnym pl. Ofiar Getta. Stało się
          tak, bo wytyczono nowy trakt Zamojską. I tak to się zmienia do dziś. Słomiany
          Rynek na Kalinowszczyźnie też już nie jest rynkiem. Teraz są nowe centra: na
          Zana, Orkana, i na wylotówce na Świdnik: OBI, MAKRO, Felicity (zresztą to
          centrum jest zgodne z logiką dawnego traktu na Ruś). W okolicach Podzamcza
          ciśnie się kilka funkcji, m.in. handlowa, transportowa i kulturowo-historyczna,
          nazwijmy to. Ale dla tych pierwszych można znaleźć inne miejsce i tez będzie
          git. Nie da się natomiast przenieść w inne miejsce ZNACZENIA Podzamcza. Nie da
          się powiedzieć: no to teraz się umówmy, że początki Lublina były na Czubach, OK?
          Bo tam są tańsze działki.
          • Gość: sanchezz Re: Marcin Skrzypek IP: *.lublin.mm.pl 01.09.07, 23:29
            Kolego. Najwyrażniej nie rozumiesz przesłania mojego postu. Śpieszę
            więc wyjaśnić, taki temat zastepczy jak urbanizacja podzamcza jest
            sosbem na wyjęcie z niebytu pseudo FACHOWCOW , którymi podnieca sie
            m in. Lubelska Telewizja. Te PROWINCJONALNE inicjatywy jedynie
            konsumują srodki strukturalne nie przynoszac spodziewanych efektow,
            sa bowiem Narzedziem SAMOREALIZACJI LDZI Z MISJĄ na tym tle rowniez
            Teatr NN niestety wpisuje sie niekorzystnie.
            • Gość: Marcin Skrzypek Re: Marcin Skrzypek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.09.07, 01:18
              Tak, teraz rozumiem przesłanie twojego listu.

              > ... Te PROWINCJONALNE inicjatywy jedynie
              > konsumują srodki strukturalne nie przynoszac spodziewanych efektow,
              > sa bowiem Narzedziem SAMOREALIZACJI LDZI Z MISJĄ na tym tle rowniez
              > Teatr NN niestety wpisuje sie niekorzystnie.

              Ale tego nie rozumiem. Czy chodzi Ci o to, że "człowiek z misją" to taki
              oszołom, który chce "zbawiać świat", choć świat zupełnie tego nie potrzebuje? A
              czego potrzebuje Twoim zdaniem? No i jakie inicjatywy nie są prowincjonalne, a
              którzy fachowcy nie są pseudo-fachowcami? Kim powinna się podniecać lubelska TV?

              Napisz coś konstruktywnego.
          • Gość: J-k Re: Przestrzeń wynikiem poziomu kultury IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.09.07, 18:40
            Te urbanistyczne pomysły przypominają mi trochę historię z filmu "Poszukiwany,
            poszukiwana". Cóż to znaczy funkcja kulturowo-historyczna? Wybudujemy tam
            amfiteatr, czy postawimy nowy pomnik. Kto sfinansuje ten projekt, a kto będzie
            ponosił ciężar jego eksploatacji? A tak na marginesie, na ul. Szerokiej
            handlowało się prawie do końca istnienia dzielnicy żydowskiej. Powstawanie
            handlowych "moli" to pomysł amerykański. Ale nawet tam władze miast starają się
            za wszelką cenę zatrzymać usługi i handel w centrach miast bo doskonale wiedzą,
            że bez nich te dzielnice umierają. Problem Podzamcza jest fatalny stan
            infrastruktury i panujący tam bałagan a nie funkcja jaką pełni.
            • Gość: Marcin Skrzypek Funkcja kulturowo-historyczna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.09.07, 01:09
              > Cóż to znaczy funkcja kulturowo-historyczna? Wybudujemy tam
              > amfiteatr, czy postawimy nowy pomnik. Kto sfinansuje ten projekt, a kto będzie
              > ponosił ciężar jego eksploatacji?

              - No właśnie, warto zdefiniować te funkcję. Ja się nie podejmuję tutaj tego
              zrobić, ale mogę zwrócić uwagę, że dzięki nasyceniu miasta miejscami o takiej
              funkcji, ściągają tam turyści i inwestorzy. Miasto staje się "kultowe", jak
              Kraków czy Gdańsk. Zaczyna się o nim mówić w np. kraju.

              I w tym sensie inwestorem w te miejsca powinno być samo miasto. To dlatego m.in.
              (oprócz korzyści materialnych) wchodzimy w projekt pt. "Europejska stolica kultury".

              Oczywiście budowanie miejsc o wysokich kosztach utrzymania dla samego efektu
              jest bez sensu (vide: Centrum Spotkania Kultur).
              jednak zadawanie pytań "jak to się sfinansuje" nie zawsze jest zasadne. Nie
              zawsze zyskiem są "dodatkowe miejsca pracy" i "wpływy do miejskiej kasy".
              "Niewiedzialna ręka rynku" nie wszystko za nas załatwi.

              A tak na marginesie, na ul. Szerokiej
              > handlowało się prawie do końca istnienia dzielnicy żydowskiej. Powstawanie
              > handlowych "moli" to pomysł amerykański. Ale nawet tam władze miast starają się
              > za wszelką cenę zatrzymać usługi i handel w centrach miast bo doskonale wiedzą,
              > że bez nich te dzielnice umierają. Problem Podzamcza jest fatalny stan
              > infrastruktury i panujący tam bałagan a nie funkcja jaką pełni.

              - Bałagan to problem doraźny. Funkcja handlowa tez nie jest problemem - ona nie
              koliduje z kulturowo-historyczną. Tylko chodzi o to, że o tej ostatniej jakoś
              się nie mówi. A jak się nie mówi, to pewnie sie i nie rozumie (patrz początek
              listu). A jak się nie rozumie, to może sie stać, że jej nie będzie. A jak jej
              nie będzie, to oddalimy się troszeczkę od wizji Lublina "o którym się mówi".
      • Gość: sanchezz Re: Przestrzeń wynikiem poziomu kultury IP: *.lublin.mm.pl 31.08.07, 17:24
        Pani Kipta to wyjatkowo zawzięta osoba o OGROMNIE wyskim mniemaniu o
        sobie. By nie byc gołosłownym służę przykładami:
        1.WĄTPLIWY OBIEKTYWIZM - w dokumentach urbaniztycznych o charakterze
        strategicznym, nieustannie promuje kasztor o.o. dominikanów w
        którego fundacji działa. Pytanie czy inne budowle sakralne nie
        zasługuja na takie wsparcie?! Zachodzi tu klasyczny konflikt
        interesów, za pieniadze miejsie realizowane sa prywatne interesy
        niemiejskiego i bogatego przezciez podmiotu. Oczywiście uczciwy
        Prezydent Wasilewski tego nie widzi!!!!
        2. jest autorem "genialnego" i podobno "przykładowego"
        projektu "rewitalizacji dielnicy Kosminek" mieszkam w okolicy - i
        nie wiem co tu było rewitalizowane - to po prostu egzaltowane
        towarzystwo urbanistów które nagle przypadkowo zostało docenione,
        jak popatrzymy na nasze miasto to rzadnej mysli urbanistycznej po 90
        roku tu nie było GDZIE WIĘC WYBITNI NAGLE ODNALEZIENI MIEJSCY
        URBANIŚCI ?!?


        • Gość: Marcin Skrzypek p. Kipta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.08.07, 22:59
          Jako szaraczek prowadzący Forum Kultury Przestrzeni miałem okazję rozmawiać z
          kilkoma urzędnikami, więc mam pewną skalę porównawczą i podtrzymuje swoje zdanie
          nt. p. Kipty - jest to osoba, której mieszkaniec Lublina może zaufać i jest
          chyba ostatnia osobą, którą bym podejrzewał o megalomanię czy coś w tym rodzaju.
          Bzdura.

          Co do Dominikanów, to mówimy tutaj o Starym Mieście, który o ile mi wiadomo jest
          jedynym obszarem Lublina, na którym trwa rewitalizacja (może oprócz doliny
          Bystrzycy dzięki GW) i jest to obszar strategiczny. Więc ja bym sie nie dziwił,
          gdyby nawet ten zespół wygrywał w konkurencji z jakimiś innymi zabytkami. Może i
          jest prywatny, ale jego rola, jako aktora rozwoju miasta, nie jest sprawą
          prywatną. Tym bardziej, że dominikanie lubelscy są dość aktywni społecznie,
          chyba. Więc kasa przeznaczona na nich jest inwestycją w to, żeby Stare Miasto
          nie stało się tylko lubelskim centrum knajp i jakichś biur.

          Co zaś do Kośminka i Brobnowic - jakiś czas temu również mieszkałem nieopodal i
          - z racji zajmowania się tematem rewitalizacji sporo chodziłem po obu
          dzielnicach, fotografowałem, widziałem też zdjęcia sprzed rewitalizacji. I -
          sory - ale jest różnica. Polega ona głównie na tym, czego nie widać, a więc że
          ludzie uciekali stamtąd, a teraz nie uciekają. Czyli widzą tam swoja przyszłość.
          I jest to efekt zamierzony. Nie wszystko się udało, czynszówki są w kiepskim
          stanie (bo tu trudniej się dogadać), ale różnica jest również widoczna okiem.
          Tylko może trudno w nią uwierzyć, bo chciałoby się jeszcze czegoś więcej. Ale to
          nie jest powód, żeby niewiedza usprawiedliwiała zrzędzenie.
    • Gość: gość Podzamcze: miejsce o ogromnym potencjale IP: 212.182.16.* 31.08.07, 14:44
      a co takiego jest na Czwartku , że aż trzeba go łączyć ze Starym
      Miastem. Oprócz kościoła to tak na prawdę nie ma nic godnego uwagi.
      Co najwyżej wieczorem można oberwać . Dworzec istnieje tu od
      kilkudziesięciu lat, i wydaje mi się ,że gdyby odpowiednio
      zaprojektować bryłę jego budynku to doskonale wtopiłby sie w
      otoczenie.Dlaczego nikt nie zajmie sie ulicą Lubartowską od
      Kowalskiej aż po rogatkę. Tam jak sie nie mylę jest dużo starych
      kamienic pożydowskich, a co z kirkutem. Nagle wszyscyy czepili się
      dworca bo mogą przy okazji zrobić jakieś interesy, lub wypromować
      swoje nazwisko.
      Ostatnia inwestycja w Lublinie tj. budynek Gali, udowodniła ,że jak
      się chce to można zrobić coś dobrego. Trzeba się zastanowić jak
      ludziom ułatwić życie a nie cały czas utrudniać.
      • Gość: Nikt Re: Podzamcze: miejsce o ogromnym potencjale IP: 87.246.249.* 31.08.07, 22:14
        Nie co jest, ale co było na Czwartku. Liczą sie nie tylko elementy
        materialne zachowane w krajobrazie, ale także warości niematerialne
        związane z tymże. Łacznie bowiem stanowia one o naszej tożsamości
        jako mieszkańców Lublina. Zatem historia Czwartku z jego okresem
        początkowej fazy osadnictwa i odkrytej tu przez archeologów osady
        rolniczo-rzemieślniczej, dalej okres przedlokacyjny z którym
        zwiazany jest zarówno kosciół św. Mikołaja, jako wg tradycji
        najstarszy protoparafialny kosciół Lublina (przebudowana w poł. XVI
        stulecia, a może wybudowany w miejscu dawniejszego), znaczenie tego
        miejsca jako osady targowej nadajacej przedlokacyjnemu Lublinowi
        charakter osady miejskiej,funkcjonującej w zespole z grodem na
        wzgórzu Zamkowym i osadą podgrodowa (podgrodziem na Wzgórzu
        Staromiejskim, dalej historyczne relacje przestrzenne pomiędzy
        wzgórzem Czwartek i właśnie zachowanym kosciołem, a Wzgórzem
        Zamkowym i Wzgórzem Staromiejskim, ów charakterystyczny układ w
        przestrzeni,związany z ukształtowaniem terenu, niepowtarzalny i
        jedyny, charakterystyczny dla Lublina, dalej byc może słabo
        zachowany układ jeśli nie wczesnośredniowiecznej osady targowej
        (ul.Szkolna i ul. Czwartek)to związany z prebenda koscioła św.
        Mikołaja i jurydyką tu istniejśca od XVI w.
        Trzeba także podkreślić znaczenie Wzgórza Czwartek jako miejsca
        ekspozycji biernej dla panoramy zawierajacej w sobie widok Wzgórza
        Zamkowego, Zamku, Wzgorza Staromiejskiego i zabudowy Starego Miasta,
        a nawet dalej łącznie z częscią Śródmiescia.
        I dalej jesli znasz prawa optyki to musisz zauwazyć, że wysokość
        zboczy Wzgórza Czwartek a także Wzgórza Zamkowego wynosi około 12 m,
        przy ustawieniu brył obiektów o wysokości np. 10 m, usytuowanych w
        zdłuż Al.Tysiąclecia i ul. Ruskiej, wdla przecietnego widza, którego
        linia wzroku plasuje się na wysokości około 1,5m, przy poprowadzeniu
        linii łączacej oko obserwatora z krawędzią (gzymsem) obserwowanego
        budynku ani od strony ul. Ruskiej nie zobaczysz Zamku i Starego
        Miasta, ani od strony Al. Tysiąclecia nie zobaczysz kościoła na
        Czwartku. zakładam, że będą to obiekty o dużej powierzchni z długimi
        elewacjami. W innym przypadku owszem będzie mozna obserwować mizerne
        fragmenty dziś doskonale eksponowanych obiektów. Proponuje proste
        ćwiczenie na kawałku papieru. Czy da się wtopić taki budynek czy
        zespołyu budynków w otoczenie myślę, że wątpię. Ale mogę sie mylić.
        A propos Gali to jest coś dobrego?
    • Gość: omek Podzamcze: miejsce o ogromnym potencjale IP: *.grs-k0.g1.pl 31.08.07, 19:43
      jak zwykle diabeł tkwi w szczególach

      1.na podzamczu zrobic przystanek, niewielką poczekalnie, kasy i OK
      2.Głowny dworzec PkS razem z zajezdania iplacem manewrowym przy PKP

      Z pkp korzysa sporo osob, polaczena sa tansze niz pks,
      zlokalizowanie kolo siebie dworcow spowoduje odzycie tamtej czesci
      lublina, nie ma problemu z dojazdem na pkp, zawsze mpk moze zrobic
      nowa linie dla wszystkiech "wygodnych"

      kwestia najwaznierjsza jest plac manerwowy dla PKS i wielki dworzec
      to wszytko moze byc gdzie indziej a w nowo wybudownym budynky na
      podzamczy mozna zoribc przystanek przesiadkowy tak jak wsppomniealem
      z kasami, poczekalnia i informacja, nie musi byc wielki, doslaownie
      ze2-3 kasy i informacja pare lawek i tab;lica informacyjna
      ewentualnie wc
      • Gość: aron Re: Podzamcze: miejsce o ogromnym potencjale IP: *.lublin.enterpol.pl 01.09.07, 22:22
        Gość portalu: omek napisał(a):


        > 1.na podzamczu zrobic przystanek, niewielką poczekalnie, kasy i OK
        > 2.Głowny dworzec PkS razem z zajezdania iplacem manewrowym przy PKP

        Bez sensu.

        > Z pkp korzysa sporo osob,

        tzn. ile? Jak 20 osób jedzie pociągiem do Kraśnika to jest "sporo"?

        > polaczena sa tansze niz pks,

        tak - szczególnie do Warszawy - bus i PKS 25 zł, PKP 30 zł.

        > zlokalizowanie kolo siebie dworcow spowoduje odzycie tamtej czesci
        > lublina, nie ma problemu z dojazdem na pkp,

        jest problem.

        > zawsze mpk moze zrobic
        > nowa linie dla wszystkiech "wygodnych"

        Niestety autobusy MPK nie są wygodne. I w tym problem.
        Obecne polożenie dworca umożliwia dojazd PKSem albo busem
        bezpośrednio do centrum miasta ( 5 min piechotą do deptaku). Z PKP
        trzeba tłuc się autobusem MPK, a one są wybitnie śmierdzące i
        syfiaste. Jak ktoś jedzie ze wsi odpicowany żeby pochodzić po
        deptaku w Lublinie czy po sklepach to co? Ma wsiadać do śmierdziela
        Ikarusa z MPK? Toż to absurd.
    • Gość: Nikt Podzamcze: miejsce o ogromnym potencjale IP: 87.246.249.* 31.08.07, 21:26
      Odnoszę wrażenie, że kiedy mówi się o historii Podzamcza to mówi się
      o niej spoglądając wyłącznie przez pryzmat dziejów Żydów lubelskich.
      A przecież historia tego miejsca wcale nie zaczyna się i nie dotyczy
      tylko społeczności żydowskiej. Przede wszystkim należy zauważyć, że
      kiedy Podzamcze zaczęło się kształtować, to zapewne wśród jego
      mieszkańców Żydów nie było. Teren ten, jak wskazuje sama nazwa,
      związany był z zamkiem (łac. subcastrum ). Jego geneza spoczywa w
      mroku dziejów. Trudno jest określić z całą pewnością jego
      historyczne granice. W okresie przedlokacyjnym, tj. przed 2 połową
      stulecia XIII, kiedy na Wzgórzu Staromiejskim dokonano wyznaczenia
      wzdłuż obecnej ulicy Grodzkiej pierwszej osady, która prawdopodobnie
      kształtowana była w oparciu o prawo niemieckie, tereny rozłożone
      wokół Wzgórza Zamkowego i w sąsiedztwie Wzgórza Czwartek, położone w
      dnie doliny Czechówki i w dnie doliny Bystrzycy z uwagi na swój
      podmokły charakter nie tworzyły zachęcających warunków osadniczych.
      Zapewne przecięte były poprzecznie, w dolinie Czechówki, traktem
      komunikacyjnym. Do 2 połowy XIII wieku jednym z najważniejszych
      obiektów w tym obszarze był gród usytuowany na Wzgórzu Zamkowym.
      Jego zaplecze gospodarcze stanowiła duża osada podgrodowa, zwana
      także podgrodziem (łac. suburbium) ulokowana na Wzgórzu
      Staromiejskim a handlowe Czwartek. Najprawdopodobniej sytuacja taka,
      w nieco zmodyfikowanej formie trwała także w drugiej połowie XIII
      stulecia do początku stulecia XIV. Modyfikacja polegała na tym, że w
      północnej części Wzgórza Staromiejskiego po roku 1259 pojawiła się
      wzmiankowana wyżej osada lokowana na prawie niemieckim, zaś w
      południowej części Wzgórza nadal zapewne funkcjonowało zaplecze
      gospodarcze grodu. Zatem w tym czasie tereny pod grodem nie
      funkcjonowały jeszcze jako obszar zajęty pod osadnictwo. Wraz z
      aktem księcia Władysława Łokietka w roku 1317 południowa część
      Wzgórza Staromiejskiego – nie objęta wcześniej regulacją
      przestrzenną na prawie niemieckim, być może średzkim – została
      poddana poważnym przekształceniom, na skutek których pojawiła się
      organizacja przestrzeni dopełniająca istniejący fragment,
      organizacja oparta o prawo magdeburskie. Tym samym zaplecze
      gospodarcze grodu musiało ulec przeniesieniu. Dla tego celu
      wykorzystano, jak się wydaje tereny wyznaczone od północy - granicą
      w postaci rzeki Czechówki, od wschodu - zmieniającą się z natury
      linią brzegową zbiornika wodnego lub zbiorników wodnych ulokowanych
      w terenach podmokłych, terenu znanego jako Wielki Staw Królewski, od
      południa - linią naturalnego cieku lub tworu sztucznego,
      niewykluczone, że zwanego, nomen omen jak pisze J. Długosz,
      Grodzianką zaś od zachodu granicą gruntów lokacyjnych miasta
      wyznaczonych w I etapie lokacji, czyli gdzieś w okolicy późniejszej
      ul. Lubartowskiej. Trzeba też pamiętać o przebudowie drewnianego
      grodu w latach 1341-1370 dokonanej przez Kazimierza Wielkiego i
      wzniesienia tu murowanego zamku. Jak wskazują badania pomimo tego,
      że okres od początku wieku XIII po schyłek wieku XIV a nawet w głąb
      XV charakteryzował się znacznym zawilgoceniem i ochłodzeniem
      klimatu, to jednak podjęte w Lublinie, zwłaszcza od co najmniej
      pocz. XIV stulecia, prace związane z regulacją stosunków wodnych w
      omawianych okolicach grodu i miasta (budowa stawów, grobli, kanałów
      itp.) spowodowały ujarzmianie nadmiaru wody w dolinach, a zatem
      także dogodniejsze, choć wcale nie najlepsze warunki osiedleńcze.
      Zapewne najwcześniejsza zabudowa tego okresu, drewniana powstawała
      raczej w bezpośrednim sąsiedztwie zboczy Wzgórza Zamkowego. Można
      też postawić tezę, że najdogodniejszym terenem mógł być teren u stóp
      wzgórza z grodem, wzdłuż traktu, rozciągającego się pomiędzy zboczem
      Wzgórza Czwartek a wyniesieniem staromiejskim, gdzie stanie w
      okresie 1341 – 1370 Brama Grodzka, wyniesieniem zwanym także w
      okresie staropolskim Żurawiem. Trakt pod Żurawiem zakręcał i duktem
      dzisiejszej ul. Kowalskiej, a następnie Świętoduskiej podążał w
      kierunku ul. Narutowicza.
      Pierwsza wzmianka wskazuje na istnienie skupiska Żydów w
      Lublinie w roku 1453, Być może pojawili się oni tu za sprawą
      Kazimierza Wielkiego już w wieku XIV. Być może w związku z
      koniecznością utrzymywania i konserwacji niektórych elementów
      stawów, bowiem w latach późniejszych to należy do obowiązków
      ludności żydowskiej? Jedne z pierwszych wzmianek o Żydach w
      Lublinie wskazują raczej na niewielką grupę tej ludności i mówią – w
      roku 1510 - o 7 domach. Jak stwierdza prof. Władysław Panas w
      Polsce Żydzi „należeli” bezpośrednio do króla. Podlegali jego
      jurysdykcji i osiedlani byli na królewszczyznach. Teren pod zamkiem
      był królewszczyzną. Dalej Profesor stwierdza, iż w Lublinie dokonało
      się to wokół zamku. Można by tak to widzieć ale jako proces
      historyczny, a nie fakt związany z genezą osadzenia Żydów w
      Lublinie. Wziąwszy pod uwagę wydarzenia okresu późniejszego, tj. XVI-
      wieczne nie wykluczone, że początkowo osada żydowska ulokowana była
      w południowej części doliny Czechówki, pomiędzy rzeką a Zamkiem,
      raczej przy Wzgórzu Zamkowym, w okolicach późniejszego zespołu
      synagog. Za Czechówką vis à vis funkcjonował teren przypisany do
      Czwartku. Zatem w początkowej fazie osada Żydowska funkcjonowała w
      bezpośrednim sąsiedztwie osady podzameckiej. Nie wiemy, czy była od
      niej odgrodzona, tak jak to było na krakowskim Kazimierzu. W miarę
      upływu czasu osada żydowska rozwijała się (z braku miejsca nie można
      bardziej szczegółowo ująć tej kwestii) W roku 1595 przedmieszczanie
      podzameccy uzyskali potwierdzenie prawa magdeburskiego, co może
      oznaczać, że uzyskali je wcześniej. Nie wykluczone, że w tym mniej
      więcej czasie wyznaczone zostały przez starostę lubelskiego działki
      pod zabudowę tworzące prosty układ pasmowy ul. Szerokiej –
      ówczesnego placu publicznego w tym miejscu. Ulica Jateczna
      (Rzeźnicza/?/) była zapewne główną ulicą części żydowskiej. Około
      roku 1614 źródła podają, że na Podzamczu utworzona została jurydyka
      z własnym wójtem. Wskazuje to zatem na dalsze funkcjonowanie w tym
      obszarze ludności nie żydowskiej obok gminy żydowskiej, Wraz z
      początkiem XVII wieku ludność żydowska lokowana jest na nowych
      terenach, prawdopodobnie od strony wschodniej i z całą pewnością od
      strony południowej u stóp Wzgórza Zamkowego. W roku 1655 wojska
      kozackie i moskiewskie palą Podzamcze a zwłaszcza tereny zajęte
      przez Żydów. Jak podają źródła pożar trwa 6 dni i ginie 2700 osób z
      gminy żydowskiej. Jeszcze przez kolejne lata w dokumentach
      pojawiają się informacje o straszliwych zniszczeniach tego okresu.
      Zapewne w ciągu kolejnych stuleci w obszarze naszego zainteresowania
      następuje stopniowa ekspansja ludności żydowskiej, która odkupuje
      nieruchomości z rąk chrześcijan. Jednakże aż do końca XVIII stulecia
      funkcjonuje w tym obszarze, a także na terenach w bok od Grodziska-
      Kirkutu do ul. Tatarskiej, Jurydyka Podzamecka z własnym wójtem.
      Okres wieku XIX do 2 poł. XX jest okresem, w którym teren Podzamcza
      staje się obszarem zamieszkiwania znacznej liczby ludności
      żydowskiej. Tak w wielkim skrócie. Patrząc zatem na ten teren musimy
      pamiętać o wspólnej historii tego miejsca i o tym, że stanowi on
      wspólną i integralną część naszej pamięci i tożsamości.
      • przytomny2 Re: Podzamcze: miejsce o ogromnym potencjale 01.09.07, 21:57
        Przyszlo mi do glowy,ze taki juz dosc unikalny pejzarz moglby zainteresowac
        filmowcow i tych od tuzinkowych seriali (jak nakrecone 30 lat temu "Czarne
        chmury") i tych od bardziej "klimatycznych" tytulow jak od Singera, choc
        niekoniecznie zwiazanych z tematyka zydowska ... to bylaby nienajgorsza promocja
        miasta dopoki jest trend na taka produkcje i to nie tylko w Polsce.
    • Gość: jacek Podzamcze: miejsce o ogromnym potencjale IP: *.lublin.mm.pl 31.08.07, 22:45
      Wyrzucic dworzec, zrobić tam mieszkaniówkę w klimacie starego miasta, z knajpami
      i minigaleriami. Wyrzucić żulerię i złodziei z mieszkań komunalnych ktróe
      następnie sprzedać na licytacji.
      • Gość: mały Ratusz Lubelski: miejsce o ogromnym potencjale IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.09.07, 16:38
        W najbliższych tygodniach planowana jest ogólnomiejska debata na temat możliwości przyspieszenia remontu windy w Urzędzie Miasta na Wieniawskiej. Ze zrozumiałych względów wszystkie dotychczasowe debaty zejdą na plan dalszy lub zostaną odwołane.
        Najwyższe autorytety z dziedziny windoznawstwa z kraju i specjalnie zaproszeni goście z Litwy, Łotwy, Bułgarii i Brazylii wygłosza okolicznościowe wykłady i referty podczas uroczystej sesji w Trybunale Koronnym a nastepnie przejdą na Zamek gdzie nastąpi otarcie wystawy "Winda Polska - od pradziejów do współczesności".
        Odbędzie się też tradycyjny Jarmark Windziarzy. Spodziewany jest szeroki udział społeczności loklanej żywo zainteresowanej losem windy, Gazeta w Lublinie zbiera sugestie mieszkańców Lublina w sondzie ulicznej na temat: "Jak naprawiłbyś windę gdybyś umiał?".
        Ekolodzy zapowiedzieli blokadę klatki schodowej.
        Urzędnicy zablokowani na wyższych pietrach zapowiadaja szeroko zakrojone działania zmierzające do pozyskania drogą mailową środków unijnych na zakup spadochronów. Jest też dobra wiadomośc: przewidywana cena zakupu jednorazowego spadochronu nie powinna przekroczyć 15 000 euro za sztukę!




        LUBLIN
        5 września 2007 - Kurier Lubelski

        To już przesądzone. Nie uda się przyspieszyć remontu wind w biurowcu Urzędu Miasta przy ul. Wieniawskiej.

        Do przyszłego roku petenci będą skazani na tłoczenie się w jedynej czynnej windzie, albo marsz po schodach przez 12 pięter. Magistrat szuka już doraźnych rozwiązań.

        Remont wind trwa od lata. Z trzech dźwigów czynny jest tylko jeden. Ale żeby dostać się do środka trzeba najpierw stać w długiej kolejce. Bo chętnych jest zbyt dużo jak na jedną kabinę. Mniej cierpliwym interesantom pozostaje marsz po schodach. Tyle, że biurowiec ma aż dwanaście pięter i dla wielu ludzi taka wspinaczka jest za dużym wysiłkiem.
        Najbardziej obleganym z położonych wyżej wydziałów jest ten, który zajmuje się przyjmowaniem i rozpatrywaniem wniosków o przyznanie dodatków mieszkaniowych. Urzędnicy zajmujący się tymi sprawami pracują na VIII piętrze. - Dlatego utworzyliśmy specjalny punkt przyjęć wniosków na parterze Ratusza - mówi Ewa Lipińska, dyrektor Wydziału Spraw Mieszkaniowych.
        Prace przy przebudowie wind potrwają do stycznia. - Staraliśmy się przyspieszyć roboty, ale okazało się to niemożliwe - przyznaje Krzysztof Łątka, sekretarz miasta. Magistrat szuka już doraźnych rozwiązań. W ciągu najbliższych tygodni uruchomiony zostanie dodatkowy punkt przyjęć na parterze pobliskiego biurowca przy ul. Leszczyńskiego 20. I właśnie tam ma kierować interesantów portier z Wieniawskiej.
        Jesienią część spraw będzie można załatwiać na Kalinowszczyźnie w nowym punkcie Biura Obsługi Mieszkańców przy ul. Kleeberga. - Planujemy umożliwić tam obsługę interesantów w innych, administracyjnych sprawach, którymi zajmują się teraz urzędnicy z Wieniawskiej - zapowiada Łątka. - Początkowo nie zakładaliśmy tego zakresu prac na Kalinowszczyźnie, ale nie ma innego wyjścia
    • Gość: częstochowianka Podzamcze: miejsce o ogromnym potencjale IP: 212.87.241.* 09.02.08, 21:52
      macie miasto którego wam zazdroszczę - zachwycam się nim od roku,
      jak tylko przyjeżdżam , wyremontujcie te kamienice na starym
      mieście,są przepiękne-przynajmniej te które są już wyremontowane-
      macie piękne miasto-Warszawa i Kraków powinni wam zazdrościć-mówię
      serio
      • Gość: mały Masz rację! Mówię serio! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.02.08, 22:04
        Wiemy o tym doskonale
        I to nie sodówa! Wcale!

        Piekną jest też Częstochowa
        Nauczyła mnie rymować! :-)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka