emilkha86
28.11.07, 08:18
Chciałabym wszystkich przestrzec przed instruktorem o imieniu Konrad "uczącym"
jeździć w szkole jazdy "Mila". To co mnie spotkało niech będzie przestrogą dla
innych dziewczyn podejmujących naukę w tej szkole. Przez cały okres trwania
kursu wysłuchiwałam jego zboczonych komentarzy na temat mojego wyglądu, mojego
stroju. Przy każdym spotkaniu nie mogło się obyć bez chamskich zaczepek.
Jednak to co wydarzyło się kilka dni temu, podczas ostatniej jazdy
przekroczyło wszelkie granice przyzwoitości. Zaczęło się jak zwykle od
komentarzy na temat mojego wyglądu. Starałam się to wszystko obracać w żart i
ignorować. To jednak tylko nakręcało go do dalszych działań. Zaczął mi
otwarcie proponować spotkania i to bynajmniej nie w celu pogłębiania moich
umiejętności motoryzacyjnych. Kiedy stanowczo zaprotestowałam on zaczął mi
wmawiać że widzi że mam na takie spotkania ochotę, że on już zna takie
dziewczyny jak ja. Myślałam że sie rozpłaczę. Kilka minut potem zadzwonił jego
kolega. Konrad aczął mu opowiadać o mnie, jak jestem i co by e mną zrobił. Był
to bardzo wulgarna rozmowa. Byłą to ostatnia jazda podczas której miałam
zdawać egzamin wewnętrzny. Pod koniec egzaminu kazał mi zaparkować pod sklepem
i oświadczył że nie dostanę wpisu jeśli nie kupię mu butelki dobrej wódki.
Kiedy zaniemówiłam ze zdziwienia na jego bezczelność on znowu zaczął swoją
starą gadkę. Wybiegłam z auta i kupiłam butelkę. Po powrocie zarządałam
wpisu, ale do samochodu już nie wsiadłam. Do domu wróciłam pieszo...