Dodaj do ulubionych

Rektor PL: Na pewne rzeczy nie mam wpływu

20.02.08, 22:25
Oj Panie Rektorze, delikatnie mówiąc zwiewa Pan w tej dyskusji
zygzakiem! Aż przykro czytać... 6 lat Pan w sposób niegodny rektora
wyższej uczelni tępił swoich własnych profesorów, a teraz opłotkami
zwiewa Pan w pole! No tak, Pańska kadencja sie kończy, ale trochę
honoru, gronostaje Pan gubi po drodze...
Obserwuj wątek
    • Gość: impact Kompromitacja totalna IP: *.gprs.plus.pl 20.02.08, 22:38
      Widać, że "mentora" rektora (tow. Edwarda) nie było przy nim w
      trakcie wywiadu. Przecież to totalna kompromitacja. Rek.
      Kuczmaszewski jest w KRASP. A jak mówił w wywiadzie prof.
      Gładyszewski KRASP podpisał dokumenty zobowiązujące do pewnych
      działań. A on mówi w odniesieniu do zagranicznych recenzentów:

      "jeśli rady wydziałów takich wyznaczą, to nie widzę przeszkód, to
      przecież ich samodzielna decyzja, rektor nie ma na to wpływu".

      Jakby to powiedziała sprzątaczka, kompletnie nie znająca przepisów
      to bym to łyknął. Ale REKTOR??? Człowieku, nawet twój portier by
      zrozumiał, że chodzi o wymóg opiniowania przez zagranicznych
      recenzentów, a nie o prawo. Ok, ok. Tak na serio to Kuczmaszewski
      doskonale wie o co chodzi, ale to cały on. Zero odpowiedzialności za
      słowa, najlepiej pleść bzdury, czyli jakoś to będzie, byle do końca
      kadencji... Ochyda.
      • Gość: ad Re: Kompromitacja totalna IP: *.vip-net.pl 20.02.08, 22:56
        Masz rację , poprostu zastraszony człowiek swoimi elektorami dzięki
        którym został wybrany i nie umie podejmowac konkretnych rozwiązań i
        decyzji. Dobrze że koniec jego rządów ale jest przysłowie "że po
        złym Panie jeszcze gorszy nastanie" a to widać z oddali bo kolesie
        ustalają na kogo trzebna głosowac i za co
        • Gość: info Re: Kompromitacja totalna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.02.08, 23:01
          I to jest Polska własnie! O, sorry. I to jest PL własnie!
      • Gość: Ojej A cóż to za "ochyda" IP: 62.233.132.* 21.02.08, 16:09
        Słownik ortograficzny się kłania:)
        • Gość: impact Re: A cóż to za "ochyda" IP: *.gprs.plus.pl 21.02.08, 16:41
          Witamy purystę lingwistyki, czyli "Ojej". Rozumiem, że to jest Twój
          wkład do dyskusji. Szacuneczek!
          • Gość: Ojej Re: A cóż to za "ochyda" IP: 62.233.132.* 21.02.08, 16:46
            Powtórzę za wcześniejszym postem - i to jest PL właśnie. Jak się wypowiadasz to
            zwracaj uwagę nie tylko na właściwy sposób dokopania innym, ale także zasady
            pisowni. Tym bardziej, jeżeli chcesz być uważany za poważnego dyskutanta,
            wnoszącego wiele pomysłów do reformy PL.
            • Gość: impact Re: A cóż to za "ochyda" IP: *.gprs.plus.pl 21.02.08, 18:12
              He he, kilka przykładów z twoich wpisów:
              - facet - zdanie należy rozpoczynać od dużej litery!
              - nie przejścia - miało być chyba "nie do przejścia"
              - co jakiś okres są wybory - okres to wiesz... możesz mieć ty albo
              twoja żona, ewentualnie twoja kochanka, ale na taki luksus nie
              zasługujesz, więc chyba nie..., mówi się i pisze "co jakiś czas"

              Więc może nie odgrywaj mądrzejszego niż jesteś.
    • Gość: Pracodawca Rektor PL: Na pewne rzeczy nie mam wpływu IP: *.chello.pl 21.02.08, 08:40
      Zatrudniam od kilku lat stazystow po stdiach wyzszych.Mam wiec
      wyrobione zdanie co do przygotowania ich do pracy zawodowej.To
      przygotowanie jest zadne.Ucza sie rzeczy zupelnie zbednych a nie
      maja pojecia(bo niby skad skoro nikt ich tego nie uczyl) o sprawach
      podstawowych.Na przyklad absolwenci prawa nie wiedza nie tylko jak
      napisac jakies zwykle(nie sadowe) pismo czy nawet podanie o
      urlop.Tymczasem na wydziale prawa ucza ich teorii panstwa i prawa
      czy historii panstwa i prawa.Po co to prawnikom.Ja nigdy w zyciu nie
      uczylem sie(takim cyklem uczylem sie) o rozniczkach i calkach i do
      dzis nie wiem co to dokladnie jest.Nigdy w zyciu nie bylo mi to
      potrzebne, zycze kazdemu aby prowadzil taka firme jaka ja kieruje.
      Naukowcy nie rozumieja ze to my podatnicy skladamy sie swoimi
      podatkami na ich wynagrodzenie.Ciagle funkcjonuje komunistyczna
      teoria ze placi im panstwo.Skoro to podatnicy placa na naukowcow to
      musza miec prawo decydowania za co placa czyli czym powinni sie
      naukocy zajmowac i czego uczyc studentow.Dopoki tego nie bedzie to
      bedzie tak ja dzis trwala radosna tworczosc z preznaczeniem na
      polki, a absolwenci dopiero po ukonczeniu studiow beda nabywali
      potrzebnej im wiedzy.PORA NA ZMIANY!!
      • Gość: elektor Re: wpływ ma tylko nie chce IP: *.pronet.lublin.pl 21.02.08, 09:21
        Masz rację uczelnie nie przygotowuja absolwentów do pracy, jest to
        radosna twórczośc epoki komunizmu w marnotrawieniu pieniędzy
        podatników. Co to za profesor belwederski z budownictwa czy
        energetyki co nie posiada uprawnień budowlanych czy projektowych?
        Poprostu kpina i to toleruje sie bo swoim należy zaewnić godziny
        dydaktyczne. Kto prowadzi zajęcia z projektowania ?. Wiele jest do
        zrobienia na własnym podwórku ale sa układziki i zależności po
        wyborach i nalezy je realizować bo ponownie nie wybiorą. Wybory
        rektorów i dziekanów powinny być powszechne na uczelni a nie
        pośrednie bo jest to fałsz i zakłamanie . Dobiera się kolesiów do
        komisji, kolesiów na elektorów itp a póżniej żąda sie spłaty
        zobowiązań wyborczych
      • japolan Jakość kształcenia 21.02.08, 13:11
        Szanowny Panie Pracodawco,

        Pozwolę sobie wyrazić nieco odmienne od Pańskiego zdanie oraz przedstawić pewne uwagi na bazie obserwacji.

        Proponuję, nie tylko Panu, lekturę wywiadu z panem profesorem Wolszczanem, który podaje argumenty na rzecz kształcenia ogólnego i tzw. treści ogólnych w procesie edukacyjnym:\
        www.dziennik.pl/opinie/article125685/Prof_Wolszczan_Reforme_edukacji_trzeba_robic_z_glowa.html
        Uważam, że przedmioty ogólne są ważne, także w (wy)kształceniu prawniczym. Teorię (nazwy szczegółowe nieco się różnią) rezlizuje się na różne sposoby. W Polsce jest ona (i to od lat) podzielona na "Wstęp ..." i "Teorię ..." w sensie ścisłym. W Republice Czeskiej "Teoria prawa" to, na ogół, coś pośredniego między polskimi: "Wstępem ..." a "Teorią ...". Za to to tam jest więcej, niż na naszych uczelniach, przedmitów szczegółowych o charakterze teoretyzny.
        Przedmioty teoretyczne są potrzebne, by student miał szansę na ogląd rzeczywistości, zwłaszcza prawnej, miał szerszy ogląd rzeczywistości niż jedna kancelaria, jedna spółka i szef, który robi łaskę, zatrudniając ciągle nowych absolwentów, bo urząd pracy daje mi kasę na tzw. aktywizację zawodową.
        Przedmioty historyczne, wraz z teoretycznymi, pokazują, że obecnie obowiązujące prawo stanowione przez człowieka nie jest ani pierwszym, ani ostatnim; a zwłaszcza, że mogą być i bywają alternatywne rozwiązania. Bez takiego dystansu, człowiek łatwo może stać się niewolnikiem tego, kto stanowi i stosuje prawo dziś.
        Nie po to są uniwersytety i inne uczelnie, by kształciły rabów pańszczyźnianych, którzy będą "łaskawców" po rączkach całować.

        Wielu studentów boi się pisać, bo wstydzą się, że nie nauczono ich / nie nauczyli się poprawnej polszczyzny. Niedawno na forum czeskim "GW" pojawił się komunikat, że Polska jest wyjątkowym państwem, w którym dysleksja i dysgrafia są patologiami pod opieką władz publicznych. W Republice Czeskiej nie ma żadnych luzów na egzaminach, zwłaszcza z takich powodów. W Polsce zaś masowo są wydawane zaświadczenia, honorowane na użytek (a właściwie nieużytek) języka polskiego. Ile faktycznych ofiar zaświadczeń o tych dysfunkcjach chodzi na kursy języków obcych! I czy ktoś z nich na lektoratach lub kursach pokazuje anglistom, germanistom, rusycystom (rosyjski to, między innymi, odmienny alfabet) takie zaświadczenia?
        Swoiste "pokolenie dslektyków i dysgrafów" zaczęło wchodzić na rynek pracy. Uczelnia nie jest od uczenia ortografii. Być może pewnym rozwiązaniem byłby prawny obowiązek przeprowadzania (zwłaszcza wobec osób studiujących na pierwszym roku) sprawdzianów pisemnych w formie "rozprawek", połącznony z prawnym obowiązkiem zgłaszania do organów ścigania podejrzenia popełnienie przestępstwa poświadczenia nieprawdy w świadectwie maturalnym, wydanym osobie, która totalnie nie radzi sobie z polską ortografią i ma polską maturę. Sam spotkałem, między innymi, słówko "jusz" - zamiast "już".

        W programie studiów prawniczych są praktyki. Jestem przekonany, że nadal praktyki polegają na tym, iż w ich trakcie obowiązkowo się pisze. Ja pisania (protokoły, projekty różnych pism urzędowych - bez wnikania w szczegóły) miałem dużo. Tak starałem się dobierać terminy praktyk studenckich, by jak najmniej czasu być w sekretariacie (to chyba ma większość), a jak najwięcej przy pracy merytorycznej.
        Studenci i absolwenci nie tyle nie znają wzorów pism, co boją się pisać, by nie wyszło na jaw ich partactwo językowe, zwłaszcza w zakresie ortografii.

        Praktyczne nastawienie jest bardzo różne wśród studentów. Jedni ociągają się, gdy zadaje im się w ramach zajęć jakieś zadania o charakterze (bardziej) praktycznym, inni się z tego cieszą i zgłaszają do ich realizacji. Są nawet tacy, którzy - i to będąc na pierwszym roku studiów prawniczych - chadzają do sądów na rozprawy, by widzieć "law in action".

        Proszę się nie żalić, że do Pana trafiają akurat ci absowlenci prawa, którzy - przynajmniej Pańskim zdaniem - mają niewiele umiejętności praktycznych. Ci, którzy umiejętnie łączą wiedzę tzw. teoretyczną z umiejętnościami praktycznymi, zazwyczaj mają wyższe ambicje płacowe niż wypłata kwoty nieco wyższej od zasiłku w połączeniu z obowiązkami pracowniczymi i stale maruszącym szefem. Jeśli zapłaci Pan więcej, to przyjdą lepsi. Zresztą, w jakim proencie to Pan płaci, a w jakim Skarb Państwa (łącznie ze składkami)?
        Ile taki praktykant u Pana zarabia - brutto i netto (czyli "na rękę)?

        Czy mógłby i zechciałby Pan poinformować nas, ile (procentowo i kwotowo) dostaje Pan (pańskie przedsiębiorstwo) pieniędzy na tzw. aktywizację zawodową absolwentów? Jeśli to Państwo płaci tym ludziom, to czemu Pan marudzi? Przecież - nawet marnie pracując - wypracowują zysk dla Pana, a nie dla Państwa, które finansuje takie coś.

        Z poważaniem,
        • indiced.spaces.live.com Re: Jakość kształcenia 25.02.08, 16:21
          Panie Polanowski!
          Praktycznie w 100% podpisuję się pod Pańską wypowiedzią. Jako, że jest to palący
          problem. Wyhodowano trzodę ćwierć-inteligentnych
          dyslektyków/dysortografów/dyskalkulików którzy taśmowo otrzymują zaświadczenia o
          dysleksji. Dzięki takowym papierkom, są lepiej punktowani nie tylko na maturze
          ale też w trakcie nauki. Nie spełnia to rozwiązanie swojej roli, a prowadzi
          (według moich obserwacji) do szerokich nadużyć. Osoby które je otrzymują,
          przestają przejmować się zasadami ortografii. Skoro mają już zaświadczenie
          uwalniające ich od obowiązku poprawnej pisowni, starać się nie muszą.

          Adekwatna zdaje się wypowiedź Prof. Kuryłowicza, która padła w kierunku jednej
          osoby podczas wykładu: "Proszę Pana, tu jest Wydział Prawa, tu nie ma miejsca
          dla osób z adhd, dyslektyków itp."


          Co do studentów prawa którzy nie potrafią pisać... cóż zdarzają się i tacy, nie
          ukrywajmy, ale jest to indywidualna sprawa każdego z osobna. Nie można
          generalizować.

          Jednocześnie, w przypadku Prawa, zauważam rażący brak "narzędzi" (nacisku na
          umiejętności praktyczne). Zgadza się, teoria jest ważna, ale możliwość podjęcia
          jakiegoś konkretnego działania w ramach zajęć byłaby nieoceniona.

          Obecnie mamy już nowy semestr, Socjologia Prawa i Informatyka Prawnicza (Podpis
          elektroniczny) zapowiadają się bardzo praktycznie... zobaczymy co się wydarzy.

          Co do Politechniki Lubelskiej, nie od dzisiaj wiadomo, że nie dzieje się dobrze.
          Rektor robi dobrą minę do złej gry. Ale prawdzie trzeba spojrzeć w oczy,
          modernizacja (też mentalna) jest niezbędna.

          Ja na jakość kształcenia nie narzekam.
          • japolan Aktywność i praktyczność 25.02.08, 19:03
            Dobry wieczór,

            Dziękuję miłe słowa.
            Praktyczny charakter zajęć. Podam pewien przykład z czasów, gdy sam studiowałem. Chodzi o kryminalistykę. W kole naukowym mieliśmy taką grupkę, z którą przez cały semestr spotykał się w pracowni kryminalistycznej oraz laboratorium pewien specjalista z Wydziału. Potem, w następnym semestrze, uczestniczyłem w zajęciach z - wtedy nazywanego "fakultatywnym" - przedmiotu "Kryminalistyka". Na ćwiczeniach z tego przedmiotu uczestniczyliśmy w ciekawych eksperymentach, niektóre wykonywaliśmy sami. Aczkolwiek niektórzy uczestnicy zajęć już nie byli tak zainteresowani przedmiotem, jak uczestnicy w/w grupy zapaleńców. W przypadku obu grup zdarzali się jednak tak wielcy pasjonaci, że nawet chadzali na komendę i prosili, by ich wpuścić do laboratorium.
            Potem "Kryminalistyka" stała się przedmiotem obowiązkowym. Siłą rzeczy, odsetek osób autentycznie zafascynowanych przedmiotem jeszcze się zmniejszył. Co więcej: wtedy z laboratorium "zniknęła" (bardzo stara) fałszywka 100 tysięcy złotych sprzed dewaluacji.

            Kiedyś dane mi było przypatrywać się organizowaniu pewnej poradni prawnej. To naprawdę jest złożone zagadnienie. I nie każdy ma ochotę lub siły się z tym zmierzyć. Dlatego, moim zdaniem, na szacunek zasługują ci, którzy się angażują w prace takich jednostek organizacyjnych i koordynują ich działalność.

            Na żadnej uczelni nie można spełnić wszystkich oczekiwań odnośnie do kwestii praktycznych. Z wielu powodów. Chodzi nie tylko o koszty. Pewnym problemem - także dla autentycznych entuzjastów jakiegoś zagadnienia - jest instytucjonalizacja (także w ramach uczelni) zajęć go dotyczących. Teraz liczą się punkty ECTS. Instytucjonalizacja wiąże się z możliwością uzyskiwania punktów, także przez osoby, którym zależy na "łapaniu" punktów, nawet z przedmiotów, które są dalekie od ich własnych zainteresowań (bo pora zajęć pasuje, bo kolega / koleżanka na nie chodzi, bo zaliczyć można "bez problemów"). Autentyczni entuzjaści anego zagadnienia spotykają się na zajęciach z innymi. Niekiedy powodować to może pogorszenie atmosfery i słasze tempo pracy.

            Pamiętam z okresu własnych studiów, że drugie z kolei praktyki studenckie sam sobie obmyśliłem (instytucja, czas, intensywaność). Zwierzchnik instytucji przemyślał mój pomysł i zgodził się, a potem wydziałowy koordynator praktyk załatwił formalności.
            Dawniej i teraz wiele zależy od autentyczności zainteresowań i determinacji w sensownym uzyskiwaniu wiedzy i umiejętności.

            Są jeszcze pewne inne zagadnienia, ale chyba nie o wszystkim musowo pisać na forum. Może tylko o jednym z nich. Poziom grupy. Niekiedy zdarzają się takie grupy, które - jako grupy - robią na prowadzącym nadprzeciętnie pozytywne wrażenie. Dzięki Panu Bogu, w poprzednim semestrze miałem przyjemność pracować z więcej niż jedną taką grupą.

            Z poważaniem,
            • Gość: Inga127 Re: Aktywność i praktyczność IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.03.08, 13:21
              Połen szacunek dla Twojej postawy
      • Gość: anonim Re: Rektor PL: Na pewne rzeczy nie mam wpływu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.02.08, 20:29
        królu złoty - a od kiedy na PL prawo wykładają?
        • Gość: Kaczo i Boso Re: Rektor PL: nie mam wpływu? IP: *.natpool1.outside.ucf.edu 22.02.08, 21:11
          Prawo to tylko przyklad... Dodam, ze np. kazdy student w USA
          studiujacy "engineering" musi (typowo) w ciagu swoich studiow
          zaliczyc przynajmniej dwa kursy z jezyka angielskiego!
    • Gość: Czytelnik Rektor PL: Na pewne rzeczy nie mam wpływu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.02.08, 17:28
      Właściwie nie ma co komentować. Rektor, który nic nie może, nie
      potrafi, nie ma wpływu, itd itp. To za co bierze pensję?
    • Gość: NEO Rektor PL: Na pewne rzeczy nie mam wpływu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.02.08, 18:26
      Nie ma wpływu i miec nie będzie. Nowe wybory i nic sie nie zmieni!
      Po "dobrym" panie jescze "lepszy" nastanie. To musi dojrzeć do
      upaedku. Wtedy mozna coś naprawiac , ale bez nomenklatury
      (tytułomanii)i wasalstwa.
      • Gość: Kaczo i Boso Re: Rektor PL: Na pewne rzeczy nie mam wpływu... IP: *.natpool1.outside.ucf.edu 22.02.08, 21:14
        Pewnie nic sie nie zmieni i... PL nadal pozostanie trzeciorzednej
        klasy uczelnia rzadzona przez mniejsze, lub wieksze sitwy,
        nepotyzm, uklady i ukladziki!
        • Gość: absolwent Re: Rektor PL: Na pewne rzeczy nie mam wpływu... IP: *.chello.pl 14.03.08, 04:19
          no az tak zle nie jest, absolwenci sobie radza
    • Gość: absolwent Rektor PL: Na pewne rzeczy nie mam wpływu IP: *.speed-net.pl 23.02.08, 15:59
      To skandal żeby tak byli upokarzani studenci przez wykładowców i administrację
      ta uczelnia niczego nie uczy tam sie rzuca hasła i to jeszcze ze starożytności,
      a może Pan powie kto w takim razie ma mieć ten wpływ. To chyba za trudne w tym
      kraju nic sie dalej nie zmienia w Polsce B.O zgrozo kto za to powinie odpowiedzieć?
      • Gość: Czytelnik Re: Rektor PL: Na pewne rzeczy nie mam wpływu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.08, 23:01
        Ze Magnificencja "nie ma wpływu"-to własnie o tym sa te artykuly i
        nasze posty. Kto zatem rzadzi PL? No wlasnie o tym sa te wszystkie
        artykuly na "ForumAkademickim", w "Kurierze" w "GW w Lublinie" w "
        Niezaleznym Forum Akademickim" , w pismach Pani Minister. To
        wszystko wiemy i wlasnie TO JEST PROBLEM.
        • Gość: Relatio Re: Rektor PL: Na pewne rzeczy nie mam wpływu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.08, 23:43
          Co tam Panowie z pismem Pani Minister Nauki--jest ono kluczowe w tej
          sprawie. Dlaczego nie znalazl sie odwazny i nie przytoczyl tutaj, na
          forum? Wiem, ze to pismo maja rozni pracownicy PL (tak slyszalem )
          wiem, ze maja tez dziennikarze. Dla jasnosci i uczciwosci Waszego
          przekazu-Panowie Dziennikarze: walnijcie tu na forum to, co napisala
          p. Minister.
    • Gość: Obserwator Trzeci, czwarty... etat? IP: *.hsd1.nj.comcast.net 25.02.08, 00:30
      Na Politechnice Lubelskiej, podobnie jak i na innych tego typu
      uczelniach (Politechnika Bialostocka, Rzeszowska, Opolska, Kielecka,
      Radomska, Zielonogorska, itp.) pracuje wiele osob -
      "spadochroniarzy" z wiekszych osrodkow, np. z Warszawy, Krakowa, a
      takze osoby pracujace za granica (i to nie tylko osoby zza
      wschodniej granicy). Odwalaja zajecia w 1-2 dni w tygodniu, lub
      miesiacu, lub rzadziej; studenci nie maja praktycznie zadnego
      kontaktu z tymi "profesorami" (poza wysluchaniem wykladu). A
      jezeli "spadochroniarz" nie dojedzie na zajecia (z roznych powodow)
      to zajecia poprowadzi w zastepstwie miejscowy asystent. Proponuje
      policzyc te etaty "spadochroniarzy-profesorow", prowadzacych
      watpliwej jakosci zajecia, a "kasujacych" pensje na trzecim,
      czwartym, lub dalszym etacie. Smutne to wszystko, nie prowadzace do
      rozwoju malych uczelni.
      • Gość: mgr Re: szykuje się nowy rektor zawistny ale z naukowy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.02.08, 17:22
        szykuje się nowy rektor zawistny z naukowymi genami rodzinnymi i
        nie tylko.Zrobi porządek ze starym rektorem jak nie będzie jemu
        usłużny bo posłuszny już jest od dawna i polecenia wykonuje bez
        szemrania. To zoaczycie co to znaczy zawiśc i kumoterstwo
        • Gość: Santos Dumont. Re: szykuje się nowy rektor zawistny ale z naukow IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.02.08, 16:01
          Znaczy sie koldra krotka, kadry male? Dlaczego ktos silny naukowo,
          mlody, zdolny, energiczny nie startuje? A prof. Pawlowski-pamietam,
          to chemik, byl na UMCS, tu wydawal sie rzutki, madry, energiczny.
          Potrzeba ludzi, ktorzy cos zmienia na PL. Choc rzutki, gadatliwy,
          liberal, internowany, szanowany, wygadany, ..... na UMCS nic nie
          zdzialal i-o ile slyszymy-nie chce ponownie kandydowac? Co? za
          trudne te cho...rne uklady, te chol...rne kanclerze, kwestory,
          zasiedziale, poprzyrastale do foteli: to oni naprawde rzadza UMCS-
          em. Rektor nie da im rady, chyba , zeby pojawil sie czlowiek z
          charakterem prof. rektora L. Seidlera, ktory w JEDEN dzien pogonilby
          to towarzycho. Takiego niestety nie ma ani w UMCS-ie ani w PL.
    • Gość: mach3 Re: Rektor PL: Na pewne rzeczy nie mam wpływu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.03.08, 17:23
      po takiej wypowiedzi w normalnym kraju ludzie poddaja sie do dymisij
      • Gość: Cat. Re: Rektor PL: Na pewne rzeczy nie mam wpływu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.03.08, 15:24
        Na Lubelszczyznie, w tym biednym regionie to UMCS i PL sa b. DUZYMI
        firmami. I tu Rektor to "pan i władca" i nie ma co nas-czytelnikow
        czarowac ani Rektor UMCS ani Rektor PL. "Władca" to niech włada,
        uczciwie, moralnie. Ale "kiej oni nie chcom chciec".
        • Gość: Lubelak. Re: Rektor PL: Na pewne rzeczy nie mam wpływu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.03.08, 14:55
          Moi mili forumowicze. Ja chcialbym, zeby Rektor PL "nie mial
          wplywu" , np. na sklad komisji wyborczej, na same wybory. Jeden ze
          studentow powiedzial mi.....
          • Gość: Derek Re: Rektor PL: Na pewne rzeczy nie mam wpływu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.03.08, 00:19
            Rektor-biedaczek: nikim i niczym nie rzadzi. To jest fajna posada:
            gronostaje, zaszczyty-czasami sam arcy-Zycinski zaszczyci, a i
            jakies medale sie trafia.
            • Gość: Ferdek Re: Rektor PL: Na pewne rzeczy nie ma wpływu? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.03.08, 14:28
              Nie ma wplywu- to won ze stolca rektorskiego, zrzuc gronostaje-bo
              niczym nie zarzadzasz. Jakie to nie na poziomie.
              • Gość: Filuś Re: Rektor PL: Na pewne rzeczy nie ma wpływu? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.03.08, 23:46
                Ty! To rektor nie ma wplywu na nic? To kto tam rzadzi? Czy ciagle
                uklad pzpr-owski? Kto wie niech cos jeszcze napisze bo ja tylko
                czytelnik tego forum i łapie sie za głowe, gdy to wszystko czytam.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka