joannabarska
08.04.08, 19:15
Po 1990 r., czyli po zjednoczeniu Niemiec, w tym kraju panowały
optymistyczne nastroje. Oba kraje – RFN i NRD – zdecydowały, że
wschód zostanie odbudowany na wzór zachodnich landów. Prognozowano
wtedy, że wpompowanie miliardów ówczesnych marek w
gospodarkę „młodszego brata” pomoże szybko zniwelować różnicę między
landami wschodnimi a zachodnimi. Niestety, te prognozy okazały się
fałszywe. Zdaniem Instytutu Badań nad Gospodarką w Halle, transfery
z zachodu na wchód wyniosły 1,28 bilionów euro (w latach 1991-2002).
Mimo tych olbrzymich dotacji w latach 1990-2004 była NDR rozwijała
się w tempie 0,8 proc., a bezrobocie sięgało 20 proc. Liczba
bezrobotnych była tak wysoka, ponieważ padły wszystkie większe
zakłady pracy: fabryki, huty, kopalnie itd. Dr Jan Wielgosh,
specjalista ds. nauk społecznych z uniwersytetu Viadrina we
Frankfurcie nad Odrą, twierdzi, że w dużej mierze upadły one wskutek
nieudolnej prywatyzacji. Mieszkańcy byłej NRD mówią o tym zjawisku o
wiele ostrzej. – Wszystko zostało rozkradzione. Pracowałem w hucie w
miejscowości Thale. Po przełomie chcieliśmy wykupić nasz zakład. Ale
hutę sprzedano za przysłowiową markę jakiemuś politykowi. Ten
zamknął interes, zwolnił ludzi, a maszyny sprzedał za 60 mln marek! –
oburza się Georg Keiser, emeryt z Thale, miejscowości położonej w
górach Harzu. Nie jest w swej opinii odosobniony.
W Niemczech Wschodnich brakowało pracy, więc ludzie zaczęli
emigrować do landów zachodnich, a ostatnio nawet do Norwegii i
Szwajcarii. Była NRD zaczęła się wyludniać, w latach 1990-2000
wyjechało ponad 1,4 mln ludzi, kolejne tysiące wyprowadziły się w
ciągu ostatnich ośmiu lat. Ten trend miał katastrofalne skutki: z
wielu miasteczek zniknęła młodzież i przestały się rodzić dzieci.
Wskutek tego zamykane są szkoły i przedszkola. – Nasze miasteczko,
Gosslar, starzeje się w zastraszającym tempie. Młodzi wyjeżdżają.
W całych Niemczech Wschodnich pustostany są wyburzane, ten proceder
eufemistycznie zwany jest „przebudową miasta”. A koszty mieszkania
na „przebudowywanych terenach” stale rosną – bo ci, którzy zostali,
muszą opłacać całą infrastrukturę – remonty, wywozy śmieci, koszty
utrzymania instalacji ciepłowniczych i elektrycznych itd.
Historia wielkiej emigracji z byłej NRD -czytam w "Trybunie"-powinna
dać Polakom do myślenia. W ciągu ostatnich czterech lat z naszego
kraju wyjechało blisko 2 mln ludzi. Nie zanosi się, by wszyscy
wrócili. Kto wie, może te wyjazdy będą mieć podobne skutki –
demograficzne i ekonomiczne – co w NRD.
"Nie mów z osłami o salami". (Włodzimierz Ścisłowski)