Dodaj do ulubionych

Stalin Bierut Rokossowski powrócili do Lublina

11.09.03, 05:44
Bo życie jest piękne! Zwłaszcza w zapadłym ciemnogrodzie.
Niech żyje reinkarnacja i dyktatura cwaniaków tępaków!
Pruszkowski Miłosz Bagiński!

kurier lubelski - 11 wrzesień 2003 r.:
www.kurier.lublin.pl/modules.php?op=modload&name=News&file=article&sid=6747&mode=thread&order=0&thold=0

Z komórkami wypraszamy
NA TROPIE NONSENSU CORAZ POWSZECHNIEJ OGŁASZANY ZAKAZ KORZYSTANIA Z
TELEFONÓW NIE MA RACJONALNYCH PODSTAW

– Współczesny aparat komórkowy nie jest w stanie wpłynąć na pracę urządzeń
elektronicznych znajdujących się nawet w najbliższym sąsiedztwie – mówi
prof. Henryka Stryczewska z Politechniki Lubelskiej. – Z telefonów korzysta
się teraz nawet na pokładzie samolotów, poza czasem startu i lądowania.
Nawet w przypadku tak skomplikowanych urządzeń jak samolot, komórki nie
stwarzają zagrożenia.

Podobnie niezrozumiały jest zakaz ogłoszony w pojazdach komunikacji
miejskiej. Pikanterii sprawie dodaje fakt, że samo MPK przed kilkoma
miesiącami zafundowało swoim kierowcom telefony komórkowe, a teraz wprowadza
zakaz ich używania. Kierownictwo firmy nie widzi w tym żadnej sprzeczności.
– Aparaty kupiliśmy po złotówce za sztukę – mówi Jacek Miłosz, prezes MPK. –
Są znacznie tańsze niż stare radiotelefony. Chodzi o to, by kierowca miał
łączność w razie zagrożenia lub powiadomił firmę, że np. spóźni się do
pracy.
Zakaz używania telefonów komórkowych przez pasażerów MPK – jak tłumaczy
szefostwo firmy – wprowadzono po pierwsze z przyczyn obyczajowych, po drugie
zaś z technicznych. Chodzi o... zdalnie sterowane zwrotnice trolejbusowe.
Telefony mają też zakłócać radiową transmisję danych z autobusu do centrali.
MPK zapowiada wprowadzenie takich systemów, np. do liczenia pasażerów. Tu
kryje się kolejny paradoks. Nikt bowiem nie badał, czy telefony komórkowe
mogą wpłynąć na pracę komputerów w autobusach.

– To prawda, nikt tego nie sprawdzał – przyznaje Jacek Miłosz. – Nie ma się
jednak co zastanawiać, przecież to oczywiste. Podobne zasady obowiązują np.
w bankach, właśnie z uwagi na sprzęt elektroniczny.
Przedstawiciele operatorów telefonicznych twierdzą, że takie stawianie
sprawy to wynik braku podstawowej wiedzy z dziedziny fizyki.
– Nowoczesne aparaty nie są w stanie zakłócać pracy innych urządzeń – mówi
Antoni Mielniczuk, rzecznik Era GSM. – Mamy na to szereg ekspertyz. Niedługo
korzystanie z komórki będzie możliwe nawet w samolotach LOT-u. Właśnie nad
tym pracujemy. Poza tym systemy instalowane w autobusach muszą mieć
odpowiednie certyfikaty. Potwierdzają one odporność na zakłócenia. Tak jest
na całym świecie. Widać lubelskie MPK nie jest dostosowane do tych
standardów. Przeciwnie, chce dostosować resztę świata do siebie.
Skoro jest tyle wątpliwości, to czy wprowadzanie zakazu korzystania z
telefonów w autobusach było uzasadnione?
– Oczywiście – zapewnia Miłosz. – Proszę pomyśleć o pasażerach z
rozrusznikami serca. Dla nich komórki to zagrożenie. Przecież ja w ten
sposób robię dla nich dobry uczynek. Dbam też o bezpieczeństwo pozostałych,
bo co jeśli wystąpią zakłócenia i dojdzie do wypadku? Bezpieczeństwo jest tu
najważniejsze.
W ratuszu daje się odczuć zakłopotanie z powodu komórkowego zakazu.

– Właściwie to nie tyle zakaz, co raczej prośba – mówi Tomasz Rakowski,
rzecznik prezydenta miasta. – Nie badaliśmy jak telefony wpłyną na
urządzenia. Z materiałów przedstawionych przez MPK wynikało jednak, że
zmiany w regulaminie są uzasadnione. Poza tym chodzi o kwestie kultury
osobistej. Innym pasażerom mogą przeszkadzać głośne rozmowy.
Z WYPOWIEDZI URZĘDNIKÓW WYNIKA, ŻE PRZEPIS JEST... ALE WŁAŚCIWIE GO NIE MA.
Dopóki autobusy nie zostaną wyposażone w nowe systemy, zakaz nie będzie
egzekwowany. Nie ma też żadnych sankcji.
– Może kierowca zwróci uwagę komuś kto rozmawia przez telefon? – dodaje
Tomasz Rakowski.
Może, bo na razie kontrowersyjny przepis przysporzył Lublinowi tylko złej
sławy.

Jacek Szydłowski

jeszcze raz:
Z WYPOWIEDZI URZĘDNIKÓW WYNIKA, ŻE PRZEPIS JEST... ALE WŁAŚCIWIE GO NIE MA.

Z WYPOWIEDZI URZĘDNIKÓW WYNIKA, ŻE PRZEPIS JEST... ALE WŁAŚCIWIE GO NIE MA.

Z WYPOWIEDZI URZĘDNIKÓW WYNIKA, ŻE PRZEPIS JEST... ALE WŁAŚCIWIE GO NIE MA.

Identycznie jak z "legalnością" wprowadzonych bezprawnie od 1 sierpnia
nowych taryf biletówych! Lublin miastem bezprawnego prawa z pełnym poparciem
władz miejskich! Eksperyment na skalę światową. Ale czy chociaż pod fachową
opieka naukowców? Może przynajmniej tych z wydziału prawa kanonicznego KUL?!
Obserwuj wątek
    • dociek Ręce i nogi opadają ! 11.09.03, 08:17
      miloszowy_tescio napisała:

      > Bo życie jest piękne! Zwłaszcza w zapadłym ciemnogrodzie.
      > Niech żyje reinkarnacja i dyktatura cwaniaków tępaków!
      > Pruszkowski Miłosz Bagiński!

      > Podobnie niezrozumiały jest zakaz ogłoszony w pojazdach komunikacji
      > miejskiej. Pikanterii sprawie dodaje fakt, że samo MPK przed kilkoma
      > miesiącami zafundowało swoim kierowcom telefony komórkowe, a teraz wprowadza
      > zakaz ich używania. Kierownictwo firmy nie widzi w tym żadnej sprzeczności.
      > – Aparaty kupiliśmy po złotówce za sztukę – mówi Jacek Miłosz, prez
      > es MPK. –
      > Są znacznie tańsze niż stare radiotelefony. Chodzi o to, by kierowca miał
      > łączność w razie zagrożenia lub powiadomił firmę, że np. spóźni się do
      > pracy.
      > Zakaz używania telefonów komórkowych przez pasażerów MPK – jak tłumaczy
      > szefostwo firmy – wprowadzono po pierwsze z przyczyn obyczajowych, po dru
      > gie
      > zaś z technicznych. Chodzi o... zdalnie sterowane zwrotnice trolejbusowe.
      > Telefony mają też zakłócać radiową transmisję danych z autobusu do centrali.
      > MPK zapowiada wprowadzenie takich systemów, np. do liczenia pasażerów. Tu
      > kryje się kolejny paradoks. Nikt bowiem nie badał, czy telefony komórkowe
      > mogą wpłynąć na pracę komputerów w autobusach.
      >
      > – To prawda, nikt tego nie sprawdzał – przyznaje Jacek Miłosz. R
      > 11; Nie ma się
      > jednak co zastanawiać, przecież to oczywiste.



      To przecież oczywiste, że jest pan zarozumiałym, bufoniastym głąbem. Przedtem
      miały telefony wg pana szkodzić wielce wrażliwym elektronicznym systemom
      zainstalowanym rzekomo w pojazdach MPK (???), a teraz okazuje się, że w
      pierwszym rzędzie - "obyczajom". Jeżeli chodzi o ochronę obyczajów, to tylko
      przypomnę, że zgodnie z "obyczajem" przyjęte jest przestrzeganie prawomocności
      uchwał władz lokalnych... Pan się w tym prawie ostatnio szczególnie
      specjalizuje, nieprawdaż?
      • empi Re: Ręce i nogi opadają ! 11.09.03, 09:32
        no patrzcie, żeby nie oni to ja do końca życia zostałbym chamem i dzwoniłbym w
        autobusie, pluł na podłogę, drapał się po ja...mniejsza o to po czym. Doćku,
        myślisz, że jesteś dla nich kimś istotnym? Ty, ja i cała reszta to ćwoki na
        których spadła cywilizacja i nikt inny tylko oni wiedzą jak nas wychować
        kulturalnie. Sam nie uznaję głośnych rozmów przez telefon w miejscu
        publicznym, jak ktoś to robi czuję się skrępowany, lecz to nie powód by
        regulować to zarządzeniem. Można przecież wysyłać i odbierać sms w sposób
        dyskretny. Można też przecież odebrać w ten sam sposób rozmowę. Po to są takie
        wynalazki które jednak zmieniają obyczaje, zasady i nie ma to nic wspólnego z
        kulturą. Pan Miłosz walnął głupotę i teraz po trupach będzie brnął w bzdurne
        uzasadnienia, robiąc z Lublina pośmiewisko na cały kraj. Pan Miłosz bredzi o
        zakłóceniach powodowanych przez komórki, to niech zbada siane przez trajlusie
        zakłócenia np. odbioru radia i telewizji. Może gazeta zrobiłaby jakiś czat z
        p. Miłoszem?.
        pzdr.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka