Dodaj do ulubionych

Typy lubelskie

IP: *.lublin.cvx.ppp.tpnet.pl 09.01.02, 18:06
Kto pamięta Napoleonkę (może ktoś nawet oberwał kiedyś jej torebką z żelaznymi
okuciami po głowie; zdarzało się to dosyć często; wystarczyło publicznie
całować się z dziewczną gdy dama ta przechodziła akurat ulicą).
Czy ktoś kupował pączka u poetycznego sprzedawcy koło PKS-u, który każdego
klienta witał wesołym rymem.
Zapewne nie ma już tych, którzy korzystali z usług Gieny Dychy (cena w
przezwisku)
Nie wiem czy wypada wspominać młodym o głośnym wyczynie lubelskiego "jajarza" w
nieistniejącym już barze Koziołek?
Kto pamięta innych oryginałów?
Obserwuj wątek
    • eor Re: Typy lubelskie 09.01.02, 20:33
      Wyznam, ze nie mam pojecia o kim mowisz...... I chetnie dowiedzialbym sie
      wiecej o tych osobistosciach, a juz zwlaszcza o jaki wyczyn jajarza w barze
      Koziolek chodzilo.

      Pamietam natomiast artykul Kaluzynskiego w Polityce, ktory twierdzil, ze
      jeszcze w poznych latach 60 na zlotowke mowilo sie w Lublinie "dwie Lole" na
      czesc pewnej przedwojennej niewiasty z ulicy Zmigrod.
      • alterego Re: Typy lubelskie 09.01.02, 20:44
        Lubelaku - nie daj sie prosic i opowiedz. Ja pamietam tylko z dziecinstwa
        beznogiego sprzedawce glinianych ptaszkow "na wode". Siedzial zawsze na
        Krakowskim w bramie w poblizu owczesnego sklepu rybnego (naprzeciw Banku PKO).
        • Gość: wandad Re: Typy lubelskie IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 10.01.02, 01:19
          alterego napisał(a):

          > Lubelaku - nie daj sie prosic i opowiedz. Ja pamietam tylko z dziecinstwa
          > beznogiego sprzedawce glinianych ptaszkow "na wode". Siedzial zawsze na
          > Krakowskim w bramie w poblizu owczesnego sklepu rybnego (naprzeciw Banku PKO).

          Ja tez pamietam tego czlowieka. A przy banku miala stoisko z ksziazkami starsza pani. Pozniej, jeszcze
          jakies 20 lat temu sprzedawala ksiazki w Kosmosie. Byla tez przy Kapucynach sprzedawczyni
          skaczacych pajakow. Najpierw przyciskalo sie to do podloza, po chwili druciane nogi sprezynowaly i
          pomalowany na czerwono drewniany pajak odskakiwal. Byl tez Jurek, ktory kupowal Kurier w kiosku i
          sprzedawal w trolejbusach, na przystankach. A nieszczesliwa nauczycielka zawsze z nieodloczna
          tulona w ramionach lalka? A Salomonka mieszkajaca na cmentarzu wojskowym? A Franek sprzedajacy
          na Pl. Litewskim wode z saturatora? a stajacy w kazda niedziele pod kosciolem garnizonowym
          starszy czlowiek w wytartej kapocie i z tobolkiem zawiszonym na kiju, zawsze jakby kogos
          wypatrujacy? Czy ktos ich pamieta?
          • ulv Re: Typy lubelskie 10.01.02, 16:04
            Ich już nie ma.
            Wiecie co jest w tym najlepsze ? - Nas też tak samo nie będzie !
            Od Tych, których wymieniłeś odróżnia nas to co robimy "po drodze" i czas
            Ale wcześniej czy później i tak nas nie będzie
            Czy ktoś nas będzie pamiętał ? A jakie to ma tak na prawdę znaczenie dla NAS ?
            • freon Re: Typy lubelskie 10.01.02, 16:24
              Oj, Ulv, ale dales! Ja zazwyczaj odsuwam od siebie takie mysli. Wole sie
              cieszyc tym co jest. I moge byc pewna, ze mnie zapamietaja jako radosne
              dziewcze.
              • eor Re: Typy lubelskie 10.01.02, 16:37
                Ma to chyba dla nas znaczenie, czy ktos nas pamieta, czy nie. Ma znaczenie
                teraz, bo chcielibysmy cos po sobie zostawic. A czy ma znaczenie potem - nie
                wiem... Zobaczymy. Wszyscy sie kiedys o tym przekonamy.
              • ulv Re: Typy lubelskie 10.01.02, 16:39
                wszsytko w porządku pozostaje tylko pytanie dlaczego Ci zależy na takim czy innym
                obrazie u potomnych, gdy już będzie "po wszsytkim". Czy potem zrobi Ci różnicę
                że ktoś, kogo dla Ciebie już nie będzie, będzie Cię wspominał tak a nie inaczej.
                Zauważ, że śmierć jest problemem tych co zostają - ty dla nich jakoś wciąż istniejesz oni dla Ciebie
                już nie, ich oceny już Cię tak na prawdę nie dotyczą, bardziej nawet dotyczą tych którzy
                zostają.
                Przy okazji możnaby zaryzykować stwierdzenie, że jeśli wolnosć zdopiszemy jako niezależność od
                sądów i opinii innych innych to ...... . No właśnie




                • eor Re: Typy lubelskie 10.01.02, 18:34
                  ulv napisał(a):

                  > wszsytko w porządku pozostaje tylko pytanie dlaczego Ci zależy na takim czy i
                  > nnym
                  > obrazie u potomnych, gdy już będzie "po wszsytkim". Czy potem zrobi Ci różnicę
                  > że ktoś, kogo dla Ciebie już nie będzie, będzie Cię wspominał tak a nie inaczej

                  Bo zawsze zalezy nam na tym, zeby ludzie o nas mysleli tak jak tego chcielibysmy.
                  Bo po to jestesmy z innymi. Zeby jakies wrazenie pozostalo. Na nich i na nas. Bo
                  gdyby wszystkie te codzienne interakcje nie pozostawialy sladu, po co byloby sie
                  starac..... A przeciez staramy sie. Przykro by Ci bylo, gdyby Twoja wielka wielka
                  milosc, z ktora sie kiedys tam rozstales, nie pamietala nawet kim jestes.

                  > Zauważ, że śmierć jest problemem tych co zostają - ty dla nich jakoś wciąż istn
                  > iejesz oni dla Ciebie
                  > już nie, ich oceny już Cię tak na prawdę nie dotyczą, bardziej nawet dotyczą ty
                  > ch którzy
                  > zostają.

                  Tego czy zyjacy juz dla zmarlych nie istnieja nie wiemy. I dopoki ostatecznosc
                  nas nie spotka nie dowiemy sie. Ja przynajmniej mam nadzieje nie dowiedziec sie
                  jeszcze baaardzo baaaaaaaaaaaardzo dlugo.

                  > Przy okazji możnaby zaryzykować stwierdzenie, że jeśli wolnosć zdopiszemy jako
                  > niezależność od
                  > sądów i opinii innych innych to ...... . No właśnie

                  Kto przezyje wolnym bedzie, kto umiera wolnym juz. Wyznam, ze czuje sie wolnym za
                  zycia i dobrze mi z tym.
          • Gość: Teja Re: Typy lubelskie IP: *.pg.gda.pl / *.arch.pg.gda.pl 11.09.02, 10:56
            Gość portalu: wandad napisał(a):

            > alterego napisał(a):
            >
            > > Lubelaku - nie daj sie prosic i opowiedz. Ja pamietam tylko z dziecinstwa
            > > beznogiego sprzedawce glinianych ptaszkow "na wode". Siedzial zawsze na
            > > Krakowskim w bramie w poblizu owczesnego sklepu rybnego (naprzeciw Banku P
            > KO).
            >
            > Ja tez pamietam tego czlowieka. A przy banku miala stoisko z ksziazkami
            starsz
            > a pani. Pozniej, jeszcze
            > jakies 20 lat temu sprzedawala ksiazki w Kosmosie. Byla tez przy Kapucynach
            sp
            > rzedawczyni
            > skaczacych pajakow. Najpierw przyciskalo sie to do podloza, po chwili
            druciane
            > nogi sprezynowaly i
            > pomalowany na czerwono drewniany pajak odskakiwal. Byl tez Jurek, ktory
            kupowa
            > l Kurier w kiosku i
            > sprzedawal w trolejbusach, na przystankach. A nieszczesliwa nauczycielka
            zaws
            > ze z nieodloczna
            > tulona w ramionach lalka? A Salomonka mieszkajaca na cmentarzu wojskowym? A
            Fr
            > anek sprzedajacy
            > na Pl. Litewskim wode z saturatora? a stajacy w kazda niedziele pod
            kosciolem
            > garnizonowym
            > starszy czlowiek w wytartej kapocie i z tobolkiem zawiszonym na kiju, zawsze
            ja
            > kby kogos
            > wypatrujacy? Czy ktos ich pamieta?
            +++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++
            A pamiętacie dorożki?. Postój dorożek był przy Ratuszu, przy ul.Rady Delegatów
            (obecnie Lubartowskiej). Pamiętam zmierzch tych dorożek jak ludzie już nie
            jeździli na spacery, czy jako tako, ale używali tego wechikułu jako transportu
            do przewozu niewygodnego sprzętu np. pralek, lodówek itp. To było starcie się
            dwóch czasów: starości z nowoczesnością; takie klimaty miasta Lublina.

      • burbundia Re: Typy lubelskie 16.01.02, 19:39
        jeżeli nie jesteś z Lublina to skąd możesz wiedzieć o Gienie Dyszce
    • Gość: kinoman Re: Typy lubelskie IP: *.lublin.cvx.ppp.tpnet.pl 10.01.02, 17:15
      Czy pamiętacie "kino na gapę"?
      W suficie kina Wyzwolenie znajdował się duży wylot kanału wentlacyjnego.
      Wystarczyło wejść na dach położyć się na siatce, która przyjemnie amortyzowała
      i przy dobrej pogodzie i ciekawym repertuarze można było tak leżeć do późnych
      godzin nocnych.
      "Kino na gapę" skończyło się wiele lat temu. gdy jeden z podglądaczy niejaki
      K.zaproponował swojemu koledze skok z dachu na tęże siatkę. Kolega i widzowie
      przeżyli horor (kolega przeżył spadek na widownię ale otwór skutecznie
      zablokowano).
      • alterego Re: Typy lubelskie 10.01.02, 17:40
        Te pajaki przy kosciele Kapucynow pamietam i te biedna pania z lalka. Dzieki
        Wandad za odswiezenie pamieci. :-)
        Ulv - tu nie tylko chodzi o nas, ale tez o miasto. Kiedys Lublin byl mniejszy,
        spokojniejszy - ale mniej anonimowy. Twarze jego mieszkancow nie byly szara
        masa przesuwajaca sie w pospiechu przed naszymi oczami. Ale - moze ja sie
        tylko starzeje i tesknie do przeszlosci, ktora nie wroci?
        • eor Re: Typy lubelskie 10.01.02, 18:21
          Pana od pajaczkow pamietam. A wlasciwie jego pajaczki:))))) Zal mi tylko, ze
          wciaz nikt nam nie opowiedzial co zrobil ten jajarz, czy jacarz z restauracji
          Kalina.

          • alterego Re: Typy lubelskie 10.01.02, 20:34
            eor napisał(a):

            > ) Zal mi tylko, ze wciaz nikt nam nie opowiedzial co zrobil ten jajarz, czy
            jacarz z restauracji Kalina.
            >

            Koziolek Eorze. Restauracja Koziolek. Po Kalinie wtedy pewnie jeszcze hasaly
            dzikie kozly. ;-) Mnie tez zaintrygowal ten jajarz (i nie tylko on) z zagajenia
            Lubelaka. Jesli sie on nie odezwie (Lubelak) porusze wszystkie sposoby aby sie
            dowiedziec.
            • Gość: wandad Re: Typy lubelskie IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 12.01.02, 05:37
              A kto cie jeszcze zainteresowal? Czy ktos pamieta jeszcze inne charakterystyczne postaci? Albo
              moze chociaz miejsca? Jak ta ksiegarnia przy Szopena zlikwidowana przez jakiegos kretyna.
              Pamietacie pania Irene, ktora pracowala na pierwszym dziale? Zmarla chyba na poczatku lat 70-tych
              w jakichs tajemniczych okolicznosciach. Ludzie, ruszcie glowami, pojdzmy troche sladami Prousta i
              poszukajmy razem tego naszego utraconego czasu...
              • empi Re: Typy lubelskie 12.01.02, 15:58
                ten człowiek bez nóg który sprzedawał gliniane ptaszki "na wodę" pięknie
                śpiewające - pamiętam go.Alojzy Sroga w swojej książce "Widok z bramy
                optymizmu" opisał go już przed wieloma laty. Jest to zbiór krótkich opowieści
                lubelskich. Ten inwalida odmówił renty ponieważ uważał, że potrafi sam się
                utrzymać. Miał wielkie poczucie własnej godności. Cieszę się, że jeszcze inni o
                nim pamiętają. Sam w swoich trudnych chwilach o nim myślę.
                Pamiętacie taką blondynę, jeździła często trajlusiami?.Kto dłużej jej
                przyglądał się powodował u niej furię oskarżeń w rodzaju - " to ty zrobiłeś mi
                dziecko".Mnie to też spotkało mimo moich kilkunastu lat. Pociągnijmy ten wątek,
                jest on naprawdę wart tego. Jeszcze przypomniała mi się taka jedna kobieta
                ubrana na czarno z krzyżykiem w ręku i mnóstwem tobołków.Stale okupowała plac
                Litewski. Co do Napoleonki : mogę poszczycić się jej natarciem parasolką na
                moją osobę z okrzykiem " ty chamie, ty mnie będziesz Liponka nazywał?, ja przed
                wojną ziemię miałam, ja jestem Ziemińska". Prawdopodobnie tak miała na
                nazwisko, o ile nie przekręciłem.
                pzdr.
                • wandad Re: Typy lubelskie 13.01.02, 14:47
                  Wiecie co, przed wieloma laty Jerzy Ficowski napisla ksiazke "Wspominki starowarszawskie". Mam
                  te ksiazke wlasnie przed soba. Opisuje w mniej m.in. dorozkarza Franciszka Paluszka, blacharza
                  Jozfe Butyma, opiekuna ptakow z Lazienek Emila Wagnera, kominiarza ze Starego Miasta Bronislawa
                  Siennickiego itp najbardziej charakterystyczne, znane warszawiakom postaci. Czy w Lublinie takich
                  ludzi nie bylo? OCzywiscie, ze byli, ale nie mielismy Jerzego Ficowskiego, ktory by ich opisal. No wiec
                  jeszcze raz prosze, ludzie przypomnijcie sobie tych naszych dorozkarzy, tragarzy, podroznikow
                  trolejbusowych, sprzedawcow ptaszkow czy pajaczkow. Jesli nie pamietacie sami, pytajcie przy okazji
                  znajomych, to zawsze ciekawszy temat do rozmow niz jakies plotki. I dzielcie sie wspomnieniami na
                  tym forum, byc moze znajdzie sie w koncu ktos komu przyjdzie do glowy to opisac.
                  A ja pamietam jeszcze listonosza z Lubartowskiej, p. Feliksa, ktory przynosil mojej babci rente i
                  zawsze przy okazji wychylal kieliszeczek...
                  • Gość: Mojra Re: Typy lubelskie IP: *.lublin.cvx.ppp.tpnet.pl 16.01.02, 18:09
                    Dom mojej babki każdego roku odwiedzał nieeeeeesłychanie gruby kominiarz. Gdy
                    wdrapywał się na poddasze, z niepokojem spoglądaliśmy na strop czy aby
                    wytrzyma.
                    Pan kominiarz po chwili zjawiał się na dole z radosną wiadomością, że wszystko
                    w porządku. W ciągu kilku sekund połykał jajecznicę z 12 jajek i szybko udawał
                    się do sąsiedniego domu przekąsić coś jeszcze.
                    Jak on to robił? Taki ciężki fach!
                    • Gość: wandad Re: Typy lubelskie IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 19.01.02, 23:43
                      A tak sie ciekawie zapowiadalo. Czemu nikt juz nie chce powspominac?
                      • eor Re: Typy lubelskie 19.01.02, 23:49
                        Gość portalu: wandad napisał(a):

                        > A tak sie ciekawie zapowiadalo. Czemu nikt juz nie chce powspominac?

                        Ja bym chcial, ale niewiele pamietam. Caly czas czekam na opowiesc o wyczynie
                        jajarza w restauracji Koziolek (gdzie byl ten Koziolek???). Wlasnie przypomnialem
                        sobie pewnego pana ktory kilka razy "kierowal ruchem" stojac na chodniku na
                        skrzyzowaniu Krakowskiego i Chopina.
                        • Gość: wandad Re: Typy lubelskie IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 20.01.02, 00:00
                          Knajpa Koziolek ( nie mylic z kinem "Koziolek") byla na rogu Nowej (Rady
                          Delegatow) i Noworybnej. Pozniej byl tam sklep ZURT-u czy cos takiego. Lepiej
                          bylo przejsc na druga strone ulicy niz przechodzic obok bywalcow.
                          Czy teraz sa jakies "typy lubelskie"?
                          • eor Re: Typy lubelskie 20.01.02, 00:09
                            A bylo kino Koziolek??? Myslalem, ze sporo pamietam, a tu takie wiesci....

                            Ach, jeszcze jedno, bo ostatnio watpliwosci mialem: Pod Karasiem. Dosc dobrze
                            ja pamietam, ale ostatnio pojawila sie pewna watpliwosc. To bylo na rogu Hempla
                            i Pstrowskiego. Ale, czy patrzac od strony Pstrowskiego, wejscie bylo tuz przy
                            Pstrowskiego - tam gdzie teraz jakis spozywczy chyba jest? Czy tez bylo to
                            nastepne wejscie, nieco bardziej w glebi?
                            • lucy_z Re: Typy lubelskie 20.01.02, 00:38
                              Ja pamiętam takiego człowieka, parę razy go spotkałam w autobusie, miał
                              sczesane włosy do przodu i z góry, aż po brodę zwisał mu lok, jeden!!! Łypał na
                              ludzi podejrzliwie, nieufnie. Ubrany był tak zwyczajnie, tylko ten
                              lok.....;)))))
                              • Gość: ziedrzec Re: Typy lubelskie IP: *.ltk.com.pl 20.06.02, 20:25
                                gosc miał ksywę "Loczek"
                            • wandad Re: Typy lubelskie 20.01.02, 03:14
                              eor napisał(a):

                              > A bylo kino Koziolek??? Myslalem, ze sporo pamietam, a tu takie wiesci....
                              >
                              > Ach, jeszcze jedno, bo ostatnio watpliwosci mialem: Pod Karasiem. Dosc dobrze
                              > ja pamietam, ale ostatnio pojawila sie pewna watpliwosc. To bylo na rogu Hempla
                              >
                              > i Pstrowskiego. Ale, czy patrzac od strony Pstrowskiego, wejscie bylo tuz przy
                              > Pstrowskiego - tam gdzie teraz jakis spozywczy chyba jest? Czy tez bylo to
                              > nastepne wejscie, nieco bardziej w glebi?

                              Wejscie bylo dokladnie na rogu. Nie wiem co tam teraz jest. A kino "Koziolek" bylo w tej hali na
                              Lubartowskiej, w ktorej pozniej zrobiono "Bazar". I tez nie wiem co tam teraz jest. I czy jest w ogole w
                              Lublinie cos co sie nazywa Koziolek?
                              • Gość: cybek Re: Typy lubelskie IP: *.ltk.com.pl 22.06.02, 00:39
                                koziołek to dziś sklep "SAM" na lipowej.
                        • wandad Re: Typy lubelskie 20.01.02, 03:18
                          Ten pan kierujacy ruchem mial schizofrenie. Chodzilam z jego bratanica do Staszica. Wielu ludzi go
                          pamieta, biedny czlowiek.
                          • Gość: valdi Re: Typy lubelskie IP: *.globaldial.com 20.01.02, 04:29
                            Nie zapomnijcie kochani o lokalu gastronomicznym "Pod Baszta" - rekord liczby
                            interwencji MO w skali calego kraju ( o ile mnie pamiec nie myli to ponad 400
                            rocznie - czuli wiecej niz jeden dziennie w latach siedemdziesiatych).
                            Salon ten miescil sie przy ul Krolewskiej, obok starego antykwariatu
                            muzycznego...
                            Co tam jest dzisiaj?
                            A lokal "Pod Kaczuszka"?
                            Niedaleko od "Karasia", pomiedzy kinem "Wyzwolenie" a Krak. Przedm. (nie
                            pamietam nazwy ulicy niestety) - na rogu byl fotograf (naprzeciwko "Wyzwolenia")
                            a obo lokalu "Pod Kaczuszka" istnial fryzjer dzieciecy, gdzie siedzialo sie na
                            drewnianych konikach...
                            To byly czasy...
                            • Gość: wandad Re: Typy lubelskie IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 20.01.02, 14:46
                              Alez to przeciez ul. Kosciuszki! To nie ma tam juz tego fryzjera dzieciecego??????????? A ten
                              fotograf na rogu to dlugo trzymal w oknie bardzo udane zdjecie slubne pieknej pary, ktora juz dawno
                              byla po rozwodzie. Panna mloda ze zdjecia musiala interweniowac, zeby to wreszcie zdjeto, hi, hi, hi.
                              Byl taki bywalec knajp lubelskich, ktory spiewal. Zaslanial reka jedno ucho, przechylal glowe w strone
                              tego przykrytego, i spiewal, spiewal. Pelnym glodem. Po wyjsciu z knajpy tez. A glos mila calkiem
                              niebrzydki. Spiewa jeszcze?
                            • Gość: maciek Re: Typy lubelskie IP: *.cae.bellsouth.net 30.01.02, 22:48
                              pamietam te koniki u fryzjera obok Wyzwolenia.ale czad byl
                        • Gość: ziedrzec Re: Typy lubelskie IP: 195.116.220.* 20.06.02, 12:37
                          eor napisał(a):

                          > Gość portalu: wandad napisał(a):
                          >
                          > > A tak sie ciekawie zapowiadalo. Czemu nikt juz nie chce powspominac?
                          >
                          > Ja bym chcial, ale niewiele pamietam. Caly czas czekam na opowiesc o wyczynie
                          > jajarza w restauracji Koziolek (gdzie byl ten Koziolek???). Wlasnie przypomnial
                          > em
                          > sobie pewnego pana ktory kilka razy "kierowal ruchem" stojac na chodniku na
                          > skrzyzowaniu Krakowskiego i Chopina.

                          Tjaaa...... ja tez go pamiętam. Jeździłem do liceum 13-tką i czasem widywałem
                          mężczyznę żywo gestykulującego, który ruchem "kierował". Pojawiał się też przy
                          al. Racławickich, w okolicach ówczesnego Komitetu Wojewódzkiego.
                          Wówczas traktowałem to zjawisko jako coś zupełnie naturalnego, teraz owa postać
                          urasta do mitycznych wprost rozmiarów ;-)
                          • Gość: olaf Re: Typy lubelskie IP: *.GHOST.PL / 192.168.0.* 28.09.02, 01:38
                            ten pan Jozef kierujacy ruchem o ktorym wspominacie
                            tak schizofrenik nieszkodliwy okazal sie bardzo
                            szkodliwym pamietacie co sie zdarzylo kiedys w szpitalu
                            prasa pisala pacjent pacjenta na oddziale
                            nozem,zadzgal to pan Jozio,dzis sp. to bylo chyba na
                            Krasnickiej.pozniej sam sie zalatwil ,koniec z dramatem,
              • Gość: wiesiek Re: Typy lubelskie IP: 213.25.25.* 05.09.02, 10:48
                Tak ja pamiętam tę księgarnię na rogu Szopena i panią Irenę.
                Była ona ciotką mojego szkolnego kolegi z liceum Zamojskiego.
                Zawsze kiedy byłem w księgarni miło się nam rozmawiało.
                Faktycznie zmarła w tajemniczych okolicznościach pod koniec
                lat 70-tych. Ja wyemigrowałem z Lublina po maturze do Warszawy,
                gdzie od tamtego czasu żyję. Pamiętam, że wtedy też nie lubiłem
                Lublina i chciałem być w większym mieście.
                Ale teraz jak przyjeżdżam do rodziny, to jednak niezależnie od tego,
                że Lublin się zmienił inazcej patrzę na to miasto, bo to jednak
                moje rodzinne miasto i bardzo dużo wspomnień mnie łączy.
                Dopiero dzisiaj zobaczyłem tę stronę w Internecie, dlatego
                nie dziw się, że tak późno zareagowałem.
                Pozdrowienia, a przy okazji pozdrawiam wszystkich moich kolegów
                z klasy IV c z Zamoya - matura rok 1972.
                Wiesiek Jaruga
    • Gość: wandad Re: Typy lubelskie IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 20.01.02, 20:29
      I co? mimo weekendu nikt sobie nie przypomnial niczego co mozna by "ocalic dla potomnosci"?
    • Gość: Grendel Re: Typy lubelskie IP: *.frame.pl 20.01.02, 22:07
      Są i teraz charakterystyczni, łatworozpoznawalni zwykli ludzie w naszym
      mieście. Czy nie spotkaliście nigdy w autobusach lub na przystankach starszej
      pani, która oznajmia wszystkim jak to "Warszawa" zabrała jej wszystko (czy coś
      takiego). A kto nie widział zarośniętego pana koło kościoła obok Galerii
      Centrum z puszką na ofiarę? Również charakterystyczna jest pani, która ma nogi
      w drugą stronę. Może powyżej wymienione przypadki nie są wesołe, ale właśnie te
      osoby przyszły mi na myśl czytając wasze posty.
      • alterego Na tropach jajcarza z "Koziolka" 21.01.02, 10:31
        Chyba sie poddam i przestane zawracac glowe wszystkim znajomym starym
        lubelakom pytajac o "jajarza z Koziolka". Nikt nie moze go
        skojarzyc. "Lubelaku" odezwij sie!!!!
        Zeby nie bylo, ze kojarza nam sie z przeszloscia same smutne i nieszczesliwe
        osoby - przypomnialy mi sie postacie, ktore byly duma Lublina i obiektem
        podziwu. Pamietam jak ktos kiedys pokazal mi malzenstwo wysiadajace z
        samochodu mowiac, "Patrz - to Kuncewiczowie!" Choc oni to bardziej z
        Kazimierzem sie kojarza. Pamietam jak Michaj Burano "zadawal szpanu" jezdzac
        po Krakowskim swoim amerykanskim samochodem. Chociaz jesli chodzi o samochody,
        to nikt w miescie nie zakasowal - w/g mnie - Dra Krwawicza. Ach te jego
        Mercedesy... :-)
        • Gość: Kuba Re: Na tropach jajcarza z IP: *.lublin.sdi.tpnet.pl 21.01.02, 23:03
          W koziołku była tez kiedyś hala sportowa.Były to stare czasy i znam to jedynie
          z opowiadań.Podobno zawsze była tam niesamowita atmosfera.Był tam własnie mecz
          koszykówki w czasie ktorego gromy sypaly sie na sędziego równo <słynne hasło-
          sędzia kalosz>i wtem ktoryś z kibiców rzucił na parkiet... kalosz.Skąd go wziął
          i kim był ten zacny sympatyk koszykowki-może to właśnie osławiony juz tu
          jajcarz z Koziołka?Starszych kibiców prosze o pomoc w wyjaśnieniu tej sprawy.
          • Gość: wandad Re: Na tropach jajcarza z IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 22.01.02, 00:23
            Hala sportowa wymiennie z kinem. Nie wiem jak to bylo zalatwiane, krzesla rozstawiali czy siadalo
            sie na podlodze? Za mala bylam.
            Dr. Krwawicz czy pp. Kuncewiczowie to postacie stale znane i pamietane. A kto pamieta takiego np.
            artyste malarza Dremonta? Wspanialy portrecista, zupelnie zapomniany, nawet jego grob na
            Lipowej przekopano. WIEJE GROZA.
            LUDZIE PRZYPOMINAJCIE SOBIE I PISZCIE!!!!!
            • wandad Re: Na tropach jajcarza z 25.01.02, 23:22
              I co? Czy to juz wszystko? Nikt juz niczego wiecej nie pamieta? Szkoda, taki ciekawy temat...
              • Gość: Brownie Re: Na tropach jajcarza z IP: *.globaldial.com 25.01.02, 23:27
                A Sylwia?
                Pamietacie?
                Rzadko sie przebieral za kobiete, a pomimo to wielu tak go traktowalo.
                Przesiadywal na laweczce na Pl. Litewskim starajac sie zawrzec znajomosc z
                interesujacymi go mezczyznami...
                W tamtych latach homoseksualizm nie byl jeszcze tak otwarcie tolerowany ja
                dzis. Jakie pieklo ten facet(?) przechodzil...
                • eor Re: Na tropach jajcarza z 25.01.02, 23:30
                  Tam na Placu, przy toaletach zawsze klku takich panow siedzialo zerkajac na
                  mlodych chlopcow. Pamietam szczegolnie takiego bruneta w czarnej skorze.

                  WIEM!!!!!!!!!!!!!!!

                  A czy ktos pamieta, Henryka Sienkiewicza, ktory u siebie w domu sprzedawal
                  rybki akwariowe? Niesamowity byl. Balem sie tam chodzic, choc zawsze byl ze mna
                  moj tata, ale rybki mial cudne.
                  • Gość: lubelak Re: Na tropach jajcarza z IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.09.02, 20:37
                    Też kiedyś byłem u Sienkiewicza w sprawie rybek. Byłem chyba ze dwa razy ale zawsze z kumplem, potem mama zakazała mi tam chodzic.
                • Gość: Brownie Re: Na tropach jajcarza z IP: *.globaldial.com 25.01.02, 23:34
                  A moze Pan Stasio - kelner z Karczmy Lubelskiej, (tez na Pl Litewskim) z ktorym
                  mozna bylo zagrac "w numerki" czyli odgadnac numery na banknocie trzymanym w
                  dloni (nie pamietam dokladnie zasad gry).
                  W przypadku wygranej mozna sie bylo napic piwa za darmo.
                  Niestety, czesciej wygrywal Pan Stasio...
                • Gość: Brownie Re: Na tropach jajcarza z IP: *.globaldial.com 25.01.02, 23:40
                  A stary "Makuch" na Wschodniej, ktory biegal za dziecmi starajac sie je zlapac?
                  Nigdy sie mu to nie udawalo (moze celowo?), ale stracha mial kazdy...
                • Gość: Brownie Re: Na tropach jajcarza z IP: *.globaldial.com 25.01.02, 23:45
                  A Pan Zdzisio - grabarz z Lubartowskiej, ktory stal zawsze w bramie, gdzie
                  prowadzono meline i pobieral myto w postaci jednego lyka od wynoszonego towaru?
                  To byl bardzo duuuuuzy lyk.
                  Po dwoch godzinach ledwo sie trzymal na nogach.
                  Nigdy nie slyszalem, zeby kogos uderzyl, ale tez nigdy nie slyszalem, zeby ktos
                  mu odmowil...
                  • Gość: ziedrzec Re: Na tropach jajcarza z IP: *.ltk.com.pl 20.06.02, 19:45
                    Gość portalu: Brownie napisał(a):

                    > A Pan Zdzisio - grabarz z Lubartowskiej, ktory stal zawsze w bramie, gdzie
                    > prowadzono meline i pobieral myto w postaci jednego lyka od wynoszonego towaru?
                    > To byl bardzo duuuuuzy lyk.
                    > Po dwoch godzinach ledwo sie trzymal na nogach.
                    > Nigdy nie slyszalem, zeby kogos uderzyl, ale tez nigdy nie slyszalem, zeby ktos
                    >
                    > mu odmowil...

                    Hehehe... kirus z zasadami i darem przekonywania :-)))
                • Gość: Brownie Re: Na tropach jajcarza z IP: *.globaldial.com 25.01.02, 23:57
                  A moze wykladowczyni j. niemieckiego z Liceum Zamojskiego - "Hrabina"?
                  Nikt nigdy jej nie widzial ubranej inaczej jak od "stop do glow" na bialo...
                  A wiele lat uczyla.
                  • eor Re: Na tropach jajcarza z 26.01.02, 00:08
                    Jaka hrabina???!!! Biala Dama. I to tez nie prawda, ze tylko na bialo chodzila.
                    To mit.
                    • Gość: Monika Re: Na tropach jajcarza z IP: *.lublin.cvx.ppp.tpnet.pl 30.03.02, 16:53
                      eor napisał(a):

                      > Jaka hrabina???!!! Biala Dama. I to tez nie prawda, ze tylko na bialo chodzila.
                      >
                      > To mit.

                      Rzeczywiscie caly czas chodzila na bialo, ale za mojej kadencji(83-87) nagle
                      zaczela sie ubierac na czarno,nie wiem dlaczego, poniewaz mnie osobiscie nie
                      uczyla.
                    • Gość: Stach Re: Typy Lubelskie IP: w3cache:* / 192.168.0.* 25.10.02, 21:21
                      A czy ktoś pamięta Czesia P. z ul.Buczka/Dąbrowskiego - dokładnie chodzi o
                      kiosk z piwem [kamienica wraz z kioskiem zniknęła przy modernizadji
                      skrzyżowania ].Za piwo chętnie tańczył , opowiadał o AK. Często ubierał się w
                      wojskową marynarkę. Trochę wariat, gaduła, namolny ale nieszkodliwy. A
                      serwowano tam piwo m.in. "TRYBUNALSKIE" z precelkiem.
                      A Łaźnię przy ul Farbiarskiej p.Łabęckiego? Pan Łabęcki w trosce o klienta
                      załatwiał w sposób tylko sobie znany właśnie w/w piwko i serwował je w swojej
                      firmie. Pamiętam tego Pana jako niewysokiego, siwego, kilka razy dziennie
                      kursującego ze skórzaną, pękatą teczką z piwem.
                      A jeżeli chodzi o Elvisa to jest on związany ze śpiewaczką spod kościoła
                      św.Ducha i jest ojcem jej dziecka.
                      • ziedrzec Re: Typy Lubelskie 28.10.02, 08:35
                        Stachu, ciekawa sprawa - Elvis i śpiewaczka...
                        Jenyyy!!! Ależ film mógłby powstać dokumentalny....
                  • freon Re: Na tropach jajcarza z 26.01.02, 00:13
                    Eor - miales isc spac!!!! Ja bede bronic honoru naszej szkoly:

                    Biala Dama. Nie byla zadnej Hrabiny. Nie chodzila ubrana na bialo i wlasciwie
                    nie wiadomo, dlaczego tak ja nazywano - podobno niegdys tak sie ubierala. Za
                    moich czasow nie. Wlosy natomiast miala biale.

                    Jesli juz ktos z Zamoya zasluguje na miano oryginala to Rura. To byl facet.
                    Swietny chemik, a jednoczesnie niesamowity ekscentryk.
                    • Gość: lublinankazwyboru Re: Na tropach jajcarza z IP: 80.55.96.* 07.08.03, 13:39
                      freon napisał(a):


                      > Jesli juz ktos z Zamoya zasluguje na miano oryginala to Rura. To byl facet.
                      > Swietny chemik, a jednoczesnie niesamowity ekscentryk.

                      o tak zgadzam się z przedmówca - ja maturę robiłam w 92 roku i załapałam się
                      tylko na rok nauki u prof.Rury - mam swoją teorię na temat pękających ścian
                      naszego świetnego (:)) liceum - to pewnie skutek dowiadczeń naszego
                      czcigodnego chemika ;)) jak nam raz zrobił doświadczenie to ja
                      dziękuję ... ;)) a stopni nie można było dostawiać w dzienniku bo podobno (!)
                      rysował jakieś domki, księżyce czy inne historie zamiast ocen ...
                      Może ktoś pamięta natomiast Ascetę ? ;))
                      o ! albo Bubla ;)) przesiadujacego w "Czechowiance" w wolnej chwili ... ;))
                      pzodrowienia
                  • Gość: Valdi Re: Na tropach jajcarza z IP: *.globaldial.com 26.01.02, 00:48
                    Naszej szkoly???
                    Hmmm... Witajcie kochani... Mojej tez...
                    Jaki swiat maly...
                    Wiec pozniej nazwaliscie ja Biala Dama. Przez wiele lat zwano ja Hrabina.
                    I slysze, ze zaczela sie inaczej ubierac.
                    To nie mit, Eorze - prof. P., bo o niej tu mowa byla z a w s z e ubrana na
                    bialo. (osobiscie patrzylem na to przez cztery pelne sezony)
                    Po wielu latach kupila sobie jaskrawo czerwony plaszcz i wszyscy przezyli
                    gleboki szok. Moze to byl wlasnie ten przelom.
                    Droga Freon, Rura oczywiscie tak - to byla (jest?) wielka indywidualnosc.
                    A Chcica?
                    A prof. Malec?
                    A inz. Blachnio?
                    Zapewne to juz nie Wasza epoka.
                    Serdecznie pozdrawiam mloda krew Zamoya. Bede do Was czesciej zagladac.
                    Tak trzymac!
                    • Gość: wandad Re: Na tropach jajcarza z IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 26.01.02, 15:29
                      Prof. Malec to musiala byc postac! Ja akurat jestem ze Staszica, ale tez o nim slyszalam. To cos
                      chyba znaczy. Podobno mowil "ta trojkata"...
                      A o prof. Szabelskim ktos slyszal?
                      • Gość: Ale! Re: Na tropach jajcarza z IP: *.64.147.71.dyn.pyur.net 12.07.23, 00:28
                        Profesor Szabelski, wspaniała postać.Zawsze w białej koszuli, lekko niedopranej🙂 Ci z pierwszych ławek musieli robić pewne uniki, żeby nie zostać oplutymi gdy przemawiał...😀
                        A jakie miał oldschoolowe buty!
                    • eor Re: Na tropach jajcarza z 26.01.02, 16:40
                      Dzieki Valdi za wyjasnienie. Czyli jeszcze przede mna nazywano ja Hrabina?
                      Ciekawe. Zawsze przypuszczalismy, ze te jej biale ubiory to mit. Lepiej sie
                      pozno dowiedziec niz wcale:))))

                      Nie znam ani prof. Malca, ani inz. Blachnio. Z Chcica nigdy nie mialem zajec,
                      ale byla ona najlepsza przyjaciolka mojej wychowawczyni, wiec czesto ja
                      widywalismy. Ja i Ascete....:))))))))))

                      Rura to zdecydowanie najwiekszy oryginal (zreszta kiedys osobiscie kopnal mnie
                      kilka razy w noge kiedy siedzialem na podlodze na korytarzu), ale nie
                      zapominajmy o innych barwnych postaciach.... czy ktos (oprocz Freon) pamieta
                      Bubla, Tytusa Dude, Pewika, czy Jurka Parysa?

                      Mloda krew, mowisz, Valdi. Dobrze, ze ktos tak jeszcze o mnie mysli:)), ale ja
                      juz taaaaak dawno skonczylem szkole, ze lepiej ten termin zostawic dla
                      mlodszych...... Chyba, ze ta Hrabina oraz wspomniani przez Ciebie nauczyciele
                      to historia lat 90-ch. Wowczas to ja powininienm mowic o Tobie per mloda
                      krew.:)))))))))))))))))))))))))))
                      • alterego Re: Na tropach jajcarza z 26.01.02, 20:55
                        Moze to nie zdemoralizuje mlodych, gdy przy okazji wspomne kilka "magicznych"
                        miejsc w Lublinie, gdzie zawsze mozna było kupic gorzalke. Rzadko tam
                        zagladalem, a jesli juz to niewiele pamietam, ale byla taka babcia na starym
                        miescie (chyba na ul.Klonowica), u ktorej w nocy mozna bylo kupic gorzale, a
                        rano maslanke na kaca. Moze ktos z mocniejsza glowa pamieta wiecej
                        szczegolow? :-)
                        • empi Re: Na tropach jajcarza z 26.01.02, 21:30
                          ...ach, a na Trzeciego Maja w jezdni rosły duże drzewa, a Lipowa była naprawdę
                          Lipową, bo rosły na niej lipy.Była dwupasmówką. Dwie wąskie jezdnie i w środku
                          te lipy.Poźniej puścili tamtędy trajlusie i po lipach.Kostka bazaltowa na
                          Krakowskim. Kto pamięta ciuchcię?
                          • wandad Re: Na tropach jajcarza z 26.01.02, 23:11
                            Kostki na Krakowskim nie pamietam, ale na Lubartowskiej - i owszem. I te lipy na Lipowej tez.
                            Oprocz tego na Lipowej bylo inne ciekawe miejsce: baraki. Szlo sie takim waziutkim chodniczkiem w
                            strone cmentarza, tenze chodniczek oddzielony byl od barakow siatka, a tuz za nia, a w odleglosci
                            doslownie kilkunastu centymentrow staly te nieszczesne baraki. Okna byly niemozliwie brudne,
                            chyba nigdy niemyte, ale czasem udalo sie za szybka dojrzec twarz jakiegos nieszczesliwego
                            zolnierza sluzby zasadniczej. To bylo okrrrropne miejsce. Czy ktos ma moze jakies zdjecia z tej
                            okolicy z tego okresu?
                        • Gość: olo Re: Na tropach jajcarza z IP: *.GHOST.PL / 192.168.0.* 30.09.02, 01:28
                          a Kosciowa z ulicy cieplej, lata praktyki w
                          gorzelnictwie, ico kto pamieta , - lufcik ,reka po
                          pieniadz, pozniej flaszka, bez pokazywania twarzy ,nawet
                          [niebiescy ) tak kupowali,po pracy
                      • Gość: Valdi Re: Na tropach jajcarza z IP: *.globaldial.com 27.01.02, 00:25
                        eor napisal

                        > Mloda krew, mowisz, Valdi. Dobrze, ze ktos tak jeszcze o mnie mysli:)), ale ja
                        > juz taaaaak dawno skonczylem szkole, ze lepiej ten termin zostawic dla
                        > mlodszych...... Chyba, ze ta Hrabina oraz wspomniani przez Ciebie nauczyciele
                        > to historia lat 90-ch. Wowczas to ja powininienm mowic o Tobie per mloda
                        > krew.:)))))))))))))))))))))))))))

                        Och jak przyjemnie byc nazwanym mloda krwia...
                        Zreszta caly czas tak sie czuje.
                        Niestety Eorze, opisuje rzeczywistisc lat '70...
                        P. Dude oczywiscie pamietam (przegrany zaklad z uczniem i wchodzenie na polpietro
                        na kolanach - niestety nie bylem swiadkiem, ale wielu bylo), Pewik - owszem,
                        ale, ale, za moich lat byl on przewodniczacym Podstawowej Organizacji Partyjnej
                        (PZPR), a potem w stanie wojennym ponoc sie zeszmacil obejmujac pozycje dyrektora
                        szkoly na miejsce usunietego P. Michalskiego (trzy miesiace przed oczekiwana
                        emerytura) - nie chce go oczerniac, wiec prosze o potwierdzenie/zaprzeczenie.
                        A Glupia? A Osiakowa? (podobno nie zyje), a wielka indywidualnosc i jeden z
                        najlepszych pedagogow dr Lupina (internowany przez czerwonych w '81)?
                        Nie powinnismy rowniez zapomniec o P. Odziobie (nie byla lubiana), P
                        Grzegorczyku, P. Miernowskim (rowniez absolwencie Zamoya) i ulubionym fizyku P.
                        Kozyrskim.
                        Co do P. Malca - byla to absolutna legenda nie tylko w szkole, ale w calym
                        miescie. Jego slynne powiedzenie "5-tka dla Boga, 4-ka dla mnie, a 3-ka i 2-ka
                        dla ucznia" powtarzane bylo przez cale pokolenia uczniow, jako ze P. Malec uczyl
                        w szkole przez ponad 40 lat!
                        Och wspomnienia, wspomnienia, lezka w oku sie kreci...
                        Ps. Czy Wy z Freon chodziliscie do szkoly razem? W jakich latach?

                        Serdecznie pozdrawiam.

                        Ps. Pozwalam nazywac sie mloda krwia.

                        Valdi


                        • freon Re: Na tropach jajcarza z 27.01.02, 04:09
                          Takie osobiste pytania, Valdi:o)))))))))) No, dobrze, Eor nie chcial sie
                          zdradzic, wiec ja powiem, bo godzina pozna, z imprezy wlasnie wrocilam i w
                          glowie metlik:o)))))))

                          Eor byl o trzy lata wyzej ode mnie. Ja skonczylam szkole w 1990 roku. Bylam w
                          biol-chem. On tez:o)))) Wspomnienia mamy dosc podobne, a jeszcze na dodatek cos
                          nas kiedys laczylo, wiec znam troche jego historii.

                          Ja juz nie pamietam Dudy. Osiakowa owszem, ale jej nie znalam. Zmarla kiedy
                          byla w drugiej klasie (chyba). Ale wiem, ze Eorkowi narobila kiedys troche
                          problemow:o))))))))))))
                          • Gość: Valdi Re: Na tropach jajcarza z IP: *.globaldial.com 27.01.02, 09:41
                            freon napisał(a):

                            > Eor byl o trzy lata wyzej ode mnie. Ja skonczylam szkole w 1990 roku. Bylam w
                            > biol-chem. On tez:o)))) Wspomnienia mamy dosc podobne, a jeszcze na dodatek cos
                            > nas kiedys laczylo, wiec znam troche jego historii.

                            O kurza twarz, to sie dopiero narobilo...
                            Jak Eor wstanie, to dopiero bedzie...
                            Eorze, jako starszy kolega apeluje do Twojego rozsadku - zachowaj prosze spokoj.
                            Przeciez nikt nie mogl przewidziec, ze Freon akurat dzis wroci z udanej imprezy i
                            wlaczy komputer.
                            Nawet Freon.
                            Wiec nie win jej za bardzo.
                            Zrobmy bilans i policzmy straty i zyski:
                            1. Wszyscy na swiecie wiedza w jakim wieku jestescie (stosujac podstawowe
                            dzialania matematyczne);
                            2. Paul wie u kogo spodziewac sie fotografii Freon (lacznie z krotka
                            charakterystyka);
                            3. Reszta kobiet w zgromadzeniu, ktore widzialy w Tobie idola moze zareagowac
                            nieprzewidywalnie ( wierz mi, ze One to potrafia);
                            4. nie... moze starczy, reszte zachowam dla siebie.
                            Zdecydowanym plusem natomiast jest to, ze w pewien sposob wszyscy staja sie sobie
                            blizsi. Znajdujecie sie obecnie z Freon na pozycji, kiedy to Wy mozecie zadac
                            kilka pytan i wymagac na nie odpowiedzi.
                            Taaak, szczerosc ma wiele oblicz. Wystarczy po prosty przekroczyc pewien prog.
                            Pozdrawiajac Was serdecznie

                            Valdi

                            Ps. Eor, piate - nie zabijaj.
                            • Gość: lucy_z Re: Na tropach jajcarza z IP: 192.168.0.* 27.01.02, 12:03
                              Gość portalu: Valdi napisał(a):

                              > O kurza twarz, to sie dopiero narobilo...
                              > Jak Eor wstanie, to dopiero bedzie...
                              > Eorze, jako starszy kolega apeluje do Twojego rozsadku - zachowaj prosze spokoj
                              . Reszta kobiet w zgromadzeniu, ktore widzialy w Tobie idola moze zareagowac
                              > nieprzewidywalnie ( wierz mi, ze One to potrafia);

                              > Ps. Eor, piate - nie zabijaj.

                              Ja tu nie widzę jakiegoś problemu, znają się i już, nie oni jedni ;))))
                              Czy ja też zaliczam się do tej reszty??? Pewno tak, lubię Eora i nic to nie
                              zmienia, bo Freon nic złego nie napisała, ha, ha:))) Życzę mu samych dobrych
                              chwil w życiu:)
                              Myślę, że może Eor, Freon nie zabije ale będzie musiała "grzechy" swoje
                              odkupić;)))))
                              Serdecznie pozdrawiam:))))
                              • alterego Re: Na tropach jajcarza z 27.01.02, 15:57
                                A s.p. Kazimierz Grzeskowiak? Jak moglem o nim zapomniec! Ten jego
                                charakterystyczny dlugi kozuch w zimie, szumiasty was, buty z cholewami. Coz
                                wart bylby swiatek lubelski bez niego. Spczywaj w pokoju Kaziu!
                                • wandad Re: Na tropach jajcarza z 27.01.02, 17:07
                                  Taaak, Kazimierz Grzeskowiak to byla niezwykle interesujaca osobowosc. Pamietacie jak protestujac
                                  przeciwko niemoznosci naprawienia lodowki wyrzucil teze przez balkonu? A Kurier ten happening
                                  opisal i lecaca z balkonu lodowke sfotografowal.
                                  P.S. Forum opanowane jest przez ludzi z Zamojskiego? A gdzie Staszic? Tam tez byl prof. Dudzinski
                                  zw. Duda, Prof. Szabelski - Szacho, prof. Florkiewicz - Flora. Tez ciekawe postaci.
                                  • Gość: ziedrzec Re: Na tropach jajcarza z IP: *.ltk.com.pl 20.06.02, 20:15
                                    wandad napisał(a):

                                    > Taaak, Kazimierz Grzeskowiak to byla niezwykle interesujaca osobowosc. Pamieta
                                    > cie jak protestujac
                                    > przeciwko niemoznosci naprawienia lodowki wyrzucil teze przez balkonu? A Kurie
                                    > r ten happening
                                    > opisal i lecaca z balkonu lodowke sfotografowal.
                                    > P.S. Forum opanowane jest przez ludzi z Zamojskiego? A gdzie Staszic? Tam tez
                                    > byl prof. Dudzinski
                                    > zw. Duda, Prof. Szabelski - Szacho, prof. Florkiewicz - Flora. Tez ciekawe post
                                    > aci.

                                    Staszic melduje się, acz za mojech czasów w/w postaci juz chyba nie bylo... za to
                                    byl niejski Byko, niejaka Zmora no i byla i jest nadal sławetna sorka Wiśnia od
                                    wuefu. Nie zapominajmy też o kamiennej, spokojnej twarzy prof. Smutka, kiedy na
                                    P.O. opowiadał o plamach opadowych i radioaktywnym deszczu ;-D
                                    • Gość: Grendel Re: Na tropach jajcarza z IP: *.swit.futuro.pl 22.06.02, 23:11
                                      Gość portalu: ziedrzec wspomniał o:
                                      spokojnej twarzy prof. Smutka

                                      A ja mnie j.polskaiego uczyła prof. Smutek - żona w.w. Ale się jej wszyscy bali.
                                      Na lekcjach była grobowa cisza, ale pedagogiem była przednim.
                                      • ziedrzec Re: Na tropach jajcarza z 24.06.02, 08:30
                                        Przypomina mi to lekcje z Kaczmarem... jenyyyyy......
                                        blady psychotyczny strach. :-)))
                                    • Gość: wandad Re: Na tropach jajcarza z IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 23.06.02, 04:10
                                      Gość portalu: ziedrzec napisał(a):

                                      > wandad napisał(a):
                                      >
                                      > > Taaak, Kazimierz Grzeskowiak to byla niezwykle interesujaca osobowosc. Pa
                                      > mieta
                                      > > cie jak protestujac
                                      > > przeciwko niemoznosci naprawienia lodowki wyrzucil teze przez balkonu? A
                                      > Kurie
                                      > > r ten happening
                                      > > opisal i lecaca z balkonu lodowke sfotografowal.
                                      > > P.S. Forum opanowane jest przez ludzi z Zamojskiego? A gdzie Staszic? Ta
                                      > m tez
                                      > > byl prof. Dudzinski
                                      > > zw. Duda, Prof. Szabelski - Szacho, prof. Florkiewicz - Flora. Tez ciekawe
                                      > post
                                      > > aci.
                                      >
                                      > Staszic melduje się, acz za mojech czasów w/w postaci juz chyba nie bylo... za
                                      > to
                                      > byl niejski Byko, niejaka Zmora no i byla i jest nadal sławetna sorka Wiśnia od
                                      >
                                      > wuefu. Nie zapominajmy też o kamiennej, spokojnej twarzy prof. Smutka, kiedy n
                                      > a
                                      > P.O. opowiadał o plamach opadowych i radioaktywnym deszczu ;-D

                                      Prof. Zmora byla i za moich czasow, ale chyba razem zaczynalysmy w Staszicu. Pani nie zalezalo na tym
                                      zeby uczen byl erudyta tylko zeby klepal wiadomosci jakby encyklopedie cytowal. Moze pozniej sie
                                      zmienila, nie wiem. Dokladnie pamietam jej pierwszy wyklad na naszej pierwszej lekcji polskiego,
                                      dotyczacy literatury sredniowiecznej. A pozniej katowala nas historia gramatyki polskiej, powiazaniemi ze
                                      staro-cerkiewno-slowianskim. Temat, trzeba przyznac, pasjonujacy, ale obawiam sie, ze nie dla 15,
                                      16-latkow. A przysposobienia uczyla wtedy prof Kinga Okonska, zgrabna, dlugowlosa (baaaardzo
                                      dlugowlosa), w ktorej podkochiwal sie niejeden z naszych kolegow.
                                      • ziedrzec Re: Na tropach jajcarza z 24.06.02, 08:32
                                        I tak tyż P. Okońskiej zostao z włosami :-)

                                        Potem pojawiła się P. Pietrzak od angielskiego... eeeeech...
                                        ten głos z lekka zblazowany... pychota. :-)
                                  • Gość: Ale! Re: Na tropach jajcarza z IP: *.64.147.71.dyn.pyur.net 12.07.23, 00:41
                                    Staszic czuwa...
                                    Prof.Dudziński geograf, Szacho-chemik, ukochana Flora- francuski!
                                    (najpierw wchodził biust, potem długo długo nic, a potem prof. Florkiewicz😀)
                                • Gość: jr (toronto) Re: Na tropach jajcarza z IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 24.11.02, 05:38
                                  alterego napisał:

                                  > A s.p. Kazimierz Grzeskowiak? ...

                                  Mialem przyjemnosc poznac Kazia Grzeskowiaka w pociagu jadacym do Jeleniej
                                  Gory, bylo to chyba w 1974 roku. Obaj podrozowalismy w tym samym przedziale z
                                  kuszetkami. Jeszcze pociag dobrze nie wyjachal z lubelskiego dworca jak juz
                                  Kazio mial nagrane u pana przedzialowego pol litra ktore to zaproponowal mi
                                  do 'podzialu'. Potem bylo jeszcze jedno... pamietam ze mielismy mandarynki
                                  na 'zagryche'. Pilismy na koncy korytarza siedzac na podlodze, wagon z
                                  kuszetkami byl prawie pusty. Podroz minela bardzo milo i szybko. Nie pamietam o
                                  czym rozmawialismy to bylo tak dawno... ale pamietam ze Kazio mial cholerne
                                  klopoty z rosznurowaniem butow no i z wdrapaniem sie na pieterko do swojej
                                  kuszetki.

                                  jr
                                  • Gość: Stach Re: Na tropach jajcarza z Lublina IP: w3cache:* / 192.168.0.* 24.11.02, 16:23
                                    Pamiętam pana Kazia bo mieszkał w okolicy w której się wychowałem.
                                    Pan Kazimierz był sąsiadem mojego kolegi szkolnego, który często opowiadał jak
                                    pomagał mu wejść (na 3 lub 4 piętro) do domu, gdyż sąsiad poprostu nie był w
                                    stanie...Jego "Chłop żywemu..." pamiętam do dziś.

                                    pozdr.
                                  • Gość: lublinankazwyboru Re: Na tropach jajcarza z IP: 80.55.96.* 09.08.03, 14:43
                                    a ja pamiętam jednego typa a raczej typkę torontońską - chodziła zimą 92/93
                                    boso po skrzyżowaniu Kingston bodjaże i Eglinton E. (o ile nie pomyliłam
                                    okolicy to niedaleko Mandarina )pozdr.
                    • Gość: lublinankazwyboru Re: Na tropach jajcarza z IP: 80.55.96.* 07.08.03, 19:06
                      no właśnie przez chwilę podejrzewałam ze może Biała Dama to Chcica ... chociaż
                      na damę pasowałabym mi najbradziej prof. Zaleska (Zalewska? ) Była prawdziwą
                      damą i mimo że nie lubiłam historii u niej nigdy się nie nudziłam !
                      aha a profesora Rurę ( czyli Górzyńskiego) ;))spotkałam niedawno na ulicy
                      Kowalskiej ;)) pozdr.
                  • Gość: ziedrzec "Inżynier" Chowaniec ze Staszica IP: *.ltk.com.pl 20.06.02, 19:55
                    a świętej pamięci dozorca i techniczny w jednym - "inżynier" Chowaniec z LO im.
                    Staszica, jego kury hodowane na tyłach szkoły i obsesyjne smarowanie smołą
                    miejsc, w ktorych najlepiej się siedziało w czasie przerw? Wieść niosła, że
                    ukończył Stasia jeszcze przed wojną i tak już w Stasiu został, pod koniec życia
                    obserwując, jak basen na tyłach szkoły dziesięciometrowymi topolami -
                    samosiejkami zarasta...?
                    • Gość: Rodrig Falkenstein Re: "Inżynier" Chowaniec ze Staszica IP: *.it / 62.233.189.* 05.12.03, 15:44
                      Gość portalu: ziedrzec napisał(a):

                      > a świętej pamięci dozorca i techniczny w jednym - "inżynier" Chowaniec z LO im
                      > .
                      > Staszica, jego kury hodowane na tyłach szkoły i obsesyjne smarowanie smołą
                      > miejsc, w ktorych najlepiej się siedziało w czasie przerw?


                      Smoła w niektórych miejscach (na słupkach ogrodzenia przed szkołą, została do
                      dziś. Co roku koło matur czy egzaminów "nacina" się na to kilku zaaferowanych
                      rodziców. Zawsze się zastanawiałem po jaką cholerę ktoś to posmarował smołą.
                      Teraz juz wiem.
                    • Gość: Ale! Re: "Inżynier" Chowaniec ze Staszica IP: *.64.147.71.dyn.pyur.net 12.07.23, 00:46
                      Była też pani Basia, woźna.
                • Gość: anka Re: Na tropach jajcarza z IP: *.GHOST.PL / 192.168.0.* 30.09.02, 02:39
                  sluchaj Brownie bylam sasiadka SYlWIIna ulicy CIeplej
                  tam byly cyrki .Sylwia byl z zawodu kelnerem skonczyl
                  zle wmieszany w morderstwo.alewciaz ludzie go
                  pamietaja Pochodzil ze wsi,raz wmiesiacu prrzyjezdzala
                  do niego matka z zapasami i prosila sasiadow o
                  wyrozumialosc nad nieszczesciem. a te nieszczwscia sam
                  sobie sprowadzal do domu, nr 9 Do dzis wjego oknie jest
                  wybita szyba,zaslonieta folia
        • Gość: Ania z Kosminka Re: Na tropach jajcarza z 'Koziolka' IP: *.rosvle01.mi.comcast.net 08.08.03, 03:06
          Pytacie o "lubelskie typy"- prosze bardzo. Ja nazywam owa pania-lubelska Coco
          Chanel.Jest niewielka ,drobna osobka, obdarzona niewyobrazalna wyobraznia w
          sferze ubiorow. Na pewno ja znacie. Czesto jezdzi komunikacja miejska.Ubrana
          kolorowo jak papuzka, obowiazkowo w mini dlugosci,w kapeluszu, w duzej ilosci
          bizuterii.Lat(na moje oko)-8o.Jest najbardziej kolorowa, wspolczesna osoba na
          szarych ulicach Lublina.
          • pepperoni78 Re: Na tropach jajcarza z 'Koziolka' 08.08.03, 08:21
            Masz może na myśli tę kobietę, która zazwyczaj ubiera się na różowo i stosuje
            do tego tony różowych kosmetyków barwiących twarz??
            • Gość: Ania z Kośminka Re: Na tropach jajcarza z 'Koziolka' IP: *.rosvle01.mi.comcast.net 10.08.03, 02:39
              Tak. Ona ubiera sie nie tylko na różowo. Niekiedy na niebiesko, turkusowo,
              czerwono, itd. Jej cechą rozpoznawczą jest długość garderoby. Nie chodzi w
              spodniach. Zawsze w mini. Może ktoś ją zna. Mieszka na LSM. Osiedle Prusa
              (chyba).
    • Gość: lubelak Re: Typy lubelskie IP: *.lublin.cvx.ppp.tpnet.pl 28.01.02, 16:11
      Kto słyszał o Srulu z Lubartowa, choć chciało by się rzec, że typ to
      "nielubelski"?
      • Gość: lucy_z Re: Typy lubelskie IP: 192.168.0.* 28.01.02, 16:16
        Gość portalu: lubelak napisał(a):

        > Kto słyszał o Srulu z Lubartowa, choć chciało by się rzec, że typ to
        > "nielubelski"?

        Dzisiaj gazeta Lublin- papierowa, ten wątek właśnie drukuje z wypowiedziami
        uczestników forum naszego:)))))) Lubelak na pierwszym miejscu , jako inicjator:)))
        Brawo Gazeto !!!:))))))
      • Gość: tabaka Re: Typy lubelskie IP: 10.10.6.* 28.01.02, 16:27
        uehhhh, i byly tez takie wredne czasy, gdy gawiedz po meczach zuzlowych
        upychala sie w trolejbusach jadacych w gore Lipowa i miala w zwyczaju robic
        sztuczny tloczek kolo wybranego pasazera (pasazerki) i jemu obsikiwac plaszcz.
        baaardzooooo brzyyyyydkoooooo!!!!!!
    • Gość: karol Re: Typy lubelskie IP: *.proxy.aol.com 29.01.02, 01:42
      Gratuluje LUBELAKOWI wspanialego tematu,mozna trzymac sie tylko
      za boki ale tez milo powspominac mlode lata.Tak duzo razy dokuczalem
      MARGARYNIE i GIENA DYCHA tez od mnie dostala sporo stresu.One nie przeszly
      spokojnie ul.Lubartowska,kazdy je znal w latach 60-70.Od Margaryny kilka razy
      dostalem torebka po glowie ale Giena DYCHA byla duzo grozniejsza,byla zawsze
      ubrana i umalowana na kolor czerwony no i jej budowa ciala potezna baba.
      Czasami ktos oberwal od niej zupelnie przez przypadek,a nam prowakatorom
      bylo jeszcze bardziej do smiechu.Teraz mieszkajac za duza woda,czesto mysle
      sobie;dobre to byly czasy;Och jak ci mlodzi tutaj maja smutne dziecinstwo,
      chociaz maja wszystko czego zapragna,moim zdaniem to moje pokolenie zylo
      beztrosko.A czy ktos pamieta moze starszego faceta co chodzil po Krakowskim
      Przed.i zaczepial milicjantow i mowil im ;ja jestem z AK a wy z AL wy wstretne
      czerwone pajaki.Nigdy glupiego nie zamkneli,pozniej chodzil po kawiarniach
      i wypijal wode z flakonikow po zwiedlych kwiatkach,ale to my ja mu podawalismy.
      Pozdrawiam serdecznie wszystkich Rodakow a przede wszystkim kochanych
      LUBLINIAKOW.
      KOCHAM LUBLIN

      • Gość: KAROL Re: Typy lubelskie IP: *.proxy.aol.com 29.01.02, 03:42
        Jeszcze przypomnial mi sie jeden typ.Byl to milicjant z komisariatu z ul
        Lubartowskiej o pseudonimie HULAJNOGA-KUTERNOGA a przy nim jak cien gruby
        ORMOwiec.Mieszkancy dzielnic Lubartowska,Czwartek,Ponigwoda,Podzamcze pamietaja
        ta szuje.Ja z koleji kilka razy dostalem palowanie biala gumowa pala.Czasami
        zupelnie przez przypadek,za blisko stalem obok niego.Glownym jego terenem
        dzialania byl obiekt hali KOZIOLEK.
        A moze jest ktos na tym forum co probowal sie dostac na gape na mecz bokserski
        do KOZIOLKA i HULAJNOGA sprawil mu palowanie,ja to odczulem na wlasnym grzbiecie
        Mysle ze Kuternogo przewracasz sie teraz w ciemnej mogile, tylko nie strasz
        mnie swoim zlym duchem ,prosze cie o to,jestem juz grzeczny i posluszny.
        • Gość: maciek Re: Typy lubelskie IP: *.cae.bellsouth.net 30.01.02, 23:02
          jeszcze jest ten facet pod galeria centrum co sprzedaj krzyzowki od kilku lat.
          • alterego Re: Typy lubelskie 31.01.02, 18:48
            Moje pierwsze kontakty zagraniczne zawarlem, jako maly szkrab, w Lublinie w
            polowie lat 60-tych.
            Pamietacie te wycieczkowe autobusy "Sowtransawto", ktore zatrzymywaly sie przy
            Placu Litewskim kolo hotelu Europa? Na ich widok juz z daleka bieglem z
            kolegami po odznaki. Oni przywozili tego na kilogramy i chetnie wokol
            rozdawali. Pamietam czerwone gwiazdy z glowa "dzieciatka Lenin" w srodku,
            odznaki Komsomolu i wszelkie inne odmiany "Leninow". Chodzilismy potem nimi
            obwieszeni, dumni jak ruscy generalowie. Coz wiedzial czlowiek o polityce
            majac 8 lat? :-) Obraz "tamtego" Lublina nie bylby pelny bez widoku wycieczek
            z ZSRR wedrujacych w karnych grupkach. Pamietacie tych turystow w
            chrakterystycznych kirgizkich kapelusikach, lub azerbejdzanskich myckach (moze
            odwrotnie :-)) i panie w pieknych rozowych sukienkach z nylonu rozsiewajacych
            tajemniczy zapach perfum "Moskowskoje wieczera"?
            • Gość: ziedrzec saturator na litewskim IP: *.ltk.com.pl 20.06.02, 20:45
              pamiętacie faceta z saturatorem na Litewskim? Szklanki z grubego szkła
              niekoniecznie myte... A ssklep "Siedemnastka", gdzie świat pierwej zawita,ł a
              potem dopiero pod strzechy? oj.. chodziło się oglądać wystawę, a najlepsze były
              szklanki - rozbieranki
              • Gość: vanilja Re: saturator na litewskim IP: *.wieniawa.sdi.tpnet.pl 21.06.02, 22:02
                Gość portalu: ziedrzec napisał(a):

                > pamiętacie faceta z saturatorem na Litewskim? Szklanki z grubego szkła
                > niekoniecznie myte... A ssklep "Siedemnastka", gdzie świat pierwej zawita,ł a
                > potem dopiero pod strzechy? oj.. chodziło się oglądać wystawę, a najlepsze były
                >
                > szklanki - rozbieranki

                Oj tak, 17-tka... nie raz z wypiekami ma twarzy tłoczyłam sie w kolejce po
                naprasowywanki z Myszką Miki, obserwując nieosiągalną wówczas dla mnie kaczkę co
                się gibała w tył i w przód popijając co raz z poidełka (może wiesz na jakiej
                zasadzie to działało?...)

                • ziedrzec Re: saturator na litewskim 24.06.02, 08:38
                  Gość portalu: vanilja napisał(a):

                  > Gość portalu: ziedrzec napisał(a):
                  >
                  > > pamiętacie faceta z saturatorem na Litewskim? Szklanki z grubego szkła
                  > > niekoniecznie myte... A ssklep "Siedemnastka", gdzie świat pierwej zawita,
                  > ł a
                  > > potem dopiero pod strzechy? oj.. chodziło się oglądać wystawę, a najlepsze
                  > były
                  > >
                  > > szklanki - rozbieranki
                  >
                  > Oj tak, 17-tka... nie raz z wypiekami ma twarzy tłoczyłam sie w kolejce po
                  > naprasowywanki z Myszką Miki, obserwując nieosiągalną wówczas dla mnie kaczkę c
                  > o
                  > się gibała w tył i w przód popijając co raz z poidełka (może wiesz na jakiej
                  > zasadzie to działało?...)
                  >

                  Wiem, ale nie powiem :-)
                  Niech pozostanie to niewyjaśnioną zagadką Twego śródmiejskiego dziecięctwa (*__^)
          • Gość: ziedrzec Facet od kadzidełek IP: *.ltk.com.pl 20.06.02, 20:34
            I jest taki miły pan z wąsem, który koło kiosku przy Kapucynach stoi i
            sprzedaje kadzidełka i orzeszki. Ceny stałe od ponad roku :-)
          • Gość: ziedrzec Elvis i Rumcajs - MegaTypy lubelskie IP: *.ltk.com.pl 20.06.02, 20:39
            Latem na Deptaku często można spotkać Rucajsa - to taki chudziutki brodaty
            dziadunio, który gra na harmonijce i rozdaje kobietom kwiatki. Ostatnio
            paradował w turkusowej spódnicy. Mam zdjęcia z koncertu unplugged, który dał w
            zeszłym roku na deptaku, w sierpniową niedzielę z Elvisem- gościem w
            skorzannych porciętach i gitarą... spiewającym w jakimś języyku, na który
            pewien przechoodzień powiedział... " to ma by angielski..?! to jest jakiś,
            k...wa walijski, a nie angielski" :-)
      • kriscb Re: Typy lubelskie 27.08.02, 03:17
        Pamietam tego pana w wojskowym plaszczu, ktory wykrzykiwal "Aka, czerwone
        pajaki. Pierwszy raz natknalem sie na niego w przyczepie autobusu 18 w
        roku '76, kiedy wracalem ze szkoly - pamietam to dokladnie, gdyz przezylem
        swego rodzaju szok; pomyslalem sobie, ze ten pan musial bardzo ucierpiec, by
        byc w takim stanie. Widywalem go potem az do mojego wyjazdu z Lublina w '87.
        Dyche tez pamietam - mieszkala na Rogatce Lubartowskiej i sam widzialem, jak
        rzucala doniczkami na przechodniow (a moze tylko na tych, ktorzy jej
        dokuczali?). A czy pamietacie sklepik Babci - na tejze Rogatce? Miala najlepsze
        pieczywo na swiecie (smakowalo wysmienicie samo lub z kefirem!).

        "Typy Lublina" to bardzo ciekawy temat. Ludzie ci nie mogli pozostac
        niezauwazeni przez nikogo, kto bywal w centrum miasta.
        Kto pamieta "Boksera" - pana, ktory nigdy nie golil brody? Wiesc niosla, ze
        kiedys zalozyl sie w czasie pojedynku bokserskiego, nie bedzie sie golil do
        konca zycia jesli jego faworyt przegra. Albo ten "kolekcjoner" z wozkiem, ktory
        odzwiedzal smietniki - podobno robil to z zamilowania, gdyz w zasadzie byl
        zamozny. A czy ktos pamieta kioskarza-inwalide z Biernackiego? Utrzymywal, ze
        sluzyl w Legii Cudzoziemskiej. Albo ta babunia usilujaca sprzedawac swiezo
        zerwane z klombow kwiaty?
        Pewnie mnie tez niejeden z was pamieta z rejonu Trojkata Bermudzkiego
        (wygladalem dosc patetycznie jesli nie patologicznie w tym kapeluszu). Bywalem
        tez w kawiarni w Domu Nauczyciela; w trudnych czasach sprzedawali tam J23 na
        szklanki - sipiac to i herbate napisalem wtedy pare wierszykow, ktore byly
        drukowane w Radarze swego czasu. Wdalem sie tam kiedys w rozmowe ze studentami
        KUL-u o tych lubelskich "typach" - powiedzieli mi, ze ktos nawet zamierzal
        napisac prace magisterska (?) o nich. W Chatce Zaka tez bywalem - to bylo
        miejsce, gdzie Typy sie spotykaly. Oprocz tych, ktorzy juz byli na tym forum
        wczesniej wymienieni (np. nauczycielka z lalka), pojawialo sie tam wielu
        innych, i rej im zdawal sie wodzic pewien pan w rekawiczkach skorzanych i z
        aparatem na szyi (to byl chyba tylko jednak pokrowiec od dobrego aparatu). Ja
        go nazywalem "rewolwerowiec" ze wzgledu na jego specyficzna maniere poruszania
        dlonmi i palcami. Nota bene - herbata w Chatce wowczas kosztowala 2 zl., ale by
        sie napic, nalezalo wpierw uiscic kaucje za szklanke i spodek w wysokosci 50
        zl. A czy cyganska kapela nadal chodzi po knajpach (o nich wspomnialem w innym
        wierszu napisanym w Herbaciarni Ratuszowej)? To byly czasy! A wierszy juz nie
        pisze od dawna.


    • wandad Re: Typy lubelskie 03.02.02, 17:58
      Czy ktos przypomina sobie Tygrysa? Zmarl jakies 15 lat temu. Ale chyba ktos go jeszcze pamieta...
      • alterego Re: Typy lubelskie 03.02.02, 19:06
        To ten bramkarz z Chatki Zaka?
        • Gość: wandad Re: Typy lubelskie IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 03.02.02, 23:17
          alterego napisał(a):

          > To ten bramkarz z Chatki Zaka?

          Byc moze byl i bramkarzem w Chatce Zaka, bo czlowiek poteznej raczej postury byl . Krzysztof mial na
          imie.
          • alterego Re: Typy lubelskie 03.02.02, 23:28
            Z wygladu podobny do Rudiego Schuberta?
            • Gość: wandad Re: Typy lubelskie IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 03.02.02, 23:30
              alterego napisał(a):

              > Z wygladu podobny do Rudiego Schuberta?

              O to, to wlasnie. Czlowiek po Staszicu, klasa sportowa; studiwal chyba prawo, ale nie jestem pewna.
              • alterego Re: Typy lubelskie 03.02.02, 23:36
                Kojarze go! Szkoda ze nie zyje.
                • Gość: wandad Re: Typy lubelskie IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 03.02.02, 23:48
                  Pewnie, ze szkoda. Przesiadywal swego czasu w Almaturze. I zabawial nas niesamowitymi
                  opowiesciami. Zdaje sie, ze umarl w knajpie, w Europejskiej chyba, no w kazdym razie na
                  Krakowskim. Dal sie czlowiek lubic.
              • Gość: Ale! Re: Typy lubelskie IP: *.64.147.71.dyn.pyur.net 12.07.23, 01:01
                Jak grał w koszykówkę w Staszicu to ziemia się trzęsła.
    • Gość: kamel Re: Typy lubelskie-"wieczny student" IP: *.lublin.cvx.ppp.tpnet.pl 18.02.02, 17:10
      Kto pamięta "wiecznego studenta", który w latach 70-ych (przez wiele, wiele
      lat) czekał w kawiarence Chatki Żaka na swoje zajęcia.
      "Wieczny student" ubrany był zawsze w szary uniform, przypominający mundur
      jakiejś tajemniczej formacji. Przy szklance herbaty (za 20 groszy) potrafił
      spędzić tam wiele godzin, najwyraźniej delektując się swoją obecnością w tym
      miejscu.
      Czy dzisiaj jeszcze tacy są?
      • wandad Re: Typy lubelskie- 19.02.02, 00:13
        Niewatpliwie lubelskim typem byl swego czasu Ignacy Gogolewski. Za czasow swojego dyrektoriatu.
        Elegancki pan w kapeluszu, z laska, dla wiekszego szpanu, bo nie kulal. Otoczony wianuszkiem
        dziewczyn- wielbicielek. Takim go pamietam.
    • Gość: velvet Re: Typy lubelskie na wesoło IP: *.lublin.cvx.ppp.tpnet.pl 04.04.02, 23:53
      A ja do typów lubelskich zaliczam dzisiaj(po przecztaniu sporej dawki postów)
      eora za poczucie humoru, freon za to samo + olbrzymią dozę uszczypliwości i
      wandad za ukochanie swojego miasta rodzinnego.
      A co? Przecież mi wolno;-)))))
      • lucy_z Re: Typy lubelskie na wesoło 05.04.02, 09:50
        Gość portalu: velvet napisał(a):

        > A ja do typów lubelskich zaliczam dzisiaj(po przecztaniu sporej dawki postów)
        > eora za poczucie humoru, freon za to samo + olbrzymią dozę uszczypliwości i
        > wandad za ukochanie swojego miasta rodzinnego.
        > A co? Przecież mi wolno;-)))))

        Tu się z Tobą zgadzam!!!!!!!!
        Wanda o swoim ukochanym Lublinie mogła by mówić i mówić. A jakie ma
        wiadomości!!!!!!Szkoda, że ktoś tego nie wykorzysta!!!!!!!
        Freon jest pogodną, wesołą dziewczyną ale niech ktoś jej na odcisk nadepnie, no,
        no, nie będzie miał łatwego życia. Przekonało się tu już parę osób.
        Eor, prześmiewca lubelskiego forum, zawsze z humorem, pogodą ducha i nawet z
        ponurej historii zrobi zabawną historyjkę. Szczypać też potrafi ;)))))))
        • Gość: as Re: Typy lubelskie na wesoło IP: *.kuratorium.lublin.pl 10.04.02, 08:32
          kto pamieta milicjanta z drogówki nazywanego chyba dyzio
          • laser_ Re: Typy lubelskie 10.04.02, 11:24
            Ja pamiętam cegielnię na Kalinowszczyżnie i akcję saperów przy wysadzaniu w
            powietrze komina, a spory był. Zablokowano ówczesną ul.Bieruta i nastąpił
            wybuch, kupa kurzu, a gdy kurz opadł ukazał się... komin stojący jak wcześniej.
            Przez długi czas bali się do niego podejść, następnie podłożyli solidną dawkę
            materiału wybuchowego, bo jak wtedy gruchnęło to mnie /kilkulatka/i kolegów
            zatkało z wrażenia , a z okolicznych bloków poleciały szyby. Komin osunął się
            na ziemię nie mając podstawy. Ten wąwóz na Kalinie to może ta cegielnia
            wykopała ?
            ps.fajny wątek (:o)
            • Gość: as Re: Typy lubelskie IP: *.kuratorium.lublin.pl 12.04.02, 09:31
              to nie była cegielnia tylko zakłady przetwórcze owoców
            • Gość: as Re: Typy lubelskie IP: *.kuratorium.lublin.pl 12.04.02, 09:37
              laser_ napisał(a):

              > Ja pamiętam cegielnię na Kalinowszczyżnie i akcję saperów przy wysadzaniu w
              > powietrze komina, a spory był. Zablokowano ówczesną ul.Bieruta i nastąpił
              > wybuch, kupa kurzu, a gdy kurz opadł ukazał się... komin stojący jak wcześniej.
              >
              > Przez długi czas bali się do niego podejść, następnie podłożyli solidną dawkę
              > materiału wybuchowego, bo jak wtedy gruchnęło to mnie /kilkulatka/i kolegów
              > zatkało z wrażenia , a z okolicznych bloków poleciały szyby. Komin osunął się
              > na ziemię nie mając podstawy. Ten wąwóz na Kalinie to może ta cegielnia
              > wykopała ?
              > ps.fajny wątek (:o)

              to był komin zakładu prztworstwa owocowego gdzie produkowano winko zwane J23


              • laser_ Re: Typy lubelskie 12.04.02, 10:28
                Gość portalu: as napisał(a):

                > to był komin zakładu prztworstwa owocowego gdzie produkowano winko zwane J23
                >
                >...poważnie ??? ,no proszę po tylu latach wyszedłem z błędu, zawsze to była dla
                mnie cegielnia. No i kto powie , że internet to strata czasu (:o)
                Niech usprawiedliwieniem dla mnie będzie to, że ta przetwórnia legła w
                gruzach ,gdy miałem kilka latek, a winem się jeszcze nie interesowałem (:o)


                • Gość: vladek Re: Typy lubelskie IP: *.tnt7.norwalk.ct.da.uu.net 13.06.02, 14:21
                  a czy ktos pamieta tzw."Bar Chamski" na rogu Hanki Sawickiej i Zielonej? tam to
                  dopiero byla atmosfera a co z Trojkatem Bermudzkim? fajnie z wami
                  powspominac ,to juz tyle lat.
                  • ziedrzec Re: Typy lubelskie 25.06.02, 13:50
                    Gość portalu: vladek napisał(a):

                    > a czy ktos pamieta tzw."Bar Chamski" na rogu Hanki Sawickiej i Zielonej? tam to
                    >
                    > dopiero byla atmosfera a co z Trojkatem Bermudzkim? fajnie z wami
                    > powspominac ,to juz tyle lat.

                    Możesz coś bliżej na w/w tematy napisac?
                    • Gość: Vladek Re: Typy lubelskie IP: *.tnt54.nyc3.da.uu.net 30.07.02, 14:02
                      Pewnie ze moge,ale najpierw witam wszystkich.Na rogu Zielonej i dawnej Hanki
                      Sawickiej miescila sie kiedys restauracja o strasznej reputacji tzw. Bar
                      Chamski.Odwiedzali go glownie furmani, parkujacy swe wozy w okolicach ul.
                      Zielonej.Okreslenie "Trojkat Bermudzki" dotyczy trzech restauracji serwujacych
                      kiedys piwo: Ewa,Kaczuszka oraz Karas.Pochodzi z utworu pewnego poety
                      lubelskiego...."zaginalem w Trojkacie Bermudzkim..."chyba jakos task to bylo.
                      Miejsca te byly powszechnie znane wsrod smakoszy, dawaly pelna gwarancje
                      zdobycia zlotego napoju w trudnych czasach.
              • Gość: cybek Re: Typy lubelskie IP: *.ltk.com.pl 22.06.02, 01:02
                winko j-23 piłem ok roku 1993 (może to plagiat z wcześniejszych lat...?)Tak czy
                siak - wyśmienite!
                • ziedrzec Re: Typy lubelskie 24.06.02, 08:39
                  Gość portalu: cybek napisał(a):

                  > winko j-23 piłem ok roku 1993 (może to plagiat z wcześniejszych lat...?)Tak czy
                  >
                  > siak - wyśmienite!

                  Hehehe... Cybek, dla Ciebie wysmienite wszystko co parę voltów posiada :-)
    • Gość: wisia Re: Typy lubelskie IP: *.devs.futuro.pl 11.04.02, 09:39
      A Unii nikt nie wspomni dobrym słowem?

      Uczyła w niej łacinniczka, pani którą zawsze dwie uczennice mieszkające u Niej
      na stancji na Starym Mieście przyprowadzały do szkoły.

      I "Łysa", która zawsze mówiła: Krakowskie się wczoraj szlifowało, zamiast uczyć
      historii...

      I prof. Oczkowski (ukłony Panie Profesorze!!!!), który był nazywany Śledziem
      (pewnie dla wysokiej szczupłej postaci i który kiedyś przez niezorientowanego
      rodzica został zagadnięty: Gdzie mogę znaleźć pana prof. Śledzińskiego? Biedny
      tata był potem bardziej skonfundowany niż jego córa, w sprawach której został
      wezwany do szkoły.

      A małżeństwo Leszczyńskich? Ona uczyła wf w Unii, On prowadził przez wiele lat
      zespół tańca ludowego UMCS.

      I prof. Tuligłowicz, biolog, pogodny safanduła, który zabierał nas na wycieczki
      do Wandzina Zdroju, żeby pokazać co ciekawsze okazy roślinności...

      Dorzućcie proszę coś o Unii:-)))))) Z wielką sympatią ją wspominam!!!

      W przedwojennym Lublinie był jeszcze taki pan, którego zwali Skrzynką Barszczu.
      Chodził w obszernym wojskowym szynelu, na który miał ponaszywane łaty i podobno
      w tych łatach - po jego śmierci - znaleziono setki złotych rublówek. A
      przezwisko wzięło się stąd, że pukając po prośbie zwykle mawiał: Może barszczu
      krzynkę, może chleba odrobinkę...

      I była jeszcze Mańcia... Jeździła 7, była po doświadczeniach medycznych w
      obozach i zawsze robiła mnóstwo zamieszania w autobusach, przeciskając sie do
      upatrzonego miejsca...

      Czy zauważacie, że w naszej pamięci - jako typy chrakterystyczne ulic
      miejskich - pozostali przede wszystkim ludzie chorzy, nieszczęśliwi, wyśmiewani
      mniej lub bardziej dobrodusznie przez swoje ówczesne otoczenie? Kogo dzisiaj
      zapamiętamy? Też tylko tych doświadczonych przez los, bo oni "odstają" od
      szarej masy ludzi śpieszących do swoich zajęć?
      • Gość: wandad Re: Typy lubelskie IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 12.04.02, 02:50

        > Czy zauważacie, że w naszej pamięci - jako typy chrakterystyczne ulic
        > miejskich - pozostali przede wszystkim ludzie chorzy, nieszczęśliwi, wyśmiewani
        >
        > mniej lub bardziej dobrodusznie przez swoje ówczesne otoczenie?

        Chyba masz racje
        • Gość: Misia Re: Typy lubelskie IP: 62.233.135.* 25.04.02, 09:54
          A propos typów....

          Z forum w naszej pamięci tez pewnie pozostaną ci najwybitniejsi.........
          • Gość: lucy_z Re: Typy lubelskie IP: *.com / 192.168.0.* 20.06.02, 13:03
            Kto się wpisał przed chwilką????? Proszę, wpisz jeszcze raz bo inaczej Twój
            wpis gdzieś tam zostanie, sobie a muzom;) Trudno w środku szukać!!!!! Pisz na
            końcu!
            • Gość: ziedrzec Dama z Lubartowskiej IP: *.ltk.com.pl 20.06.02, 20:56
              Przed chwilą Ojciec opowiedział mi o pewnehj kobiecie z
              lubartowskiej.Przechadzała się ze swoją pociechą na smyczy.
              Kot ten miał kokardkę koloru różowego na szyi.
              • Gość: vanilja Re: Dama z Lubartowskiej IP: *.wieniawa.sdi.tpnet.pl 21.06.02, 22:23
                A mi mama opowiadała o kobiecie z Chatki Żaka, kobiecie w podeszłym wieku,
                zwanej Babka-Szamka. Stale coś szamała, ale nie to było jej głównym konikiem.
                Miała ona w zwyczaju przesiadywać przy pięciu herbatach zakupionych na raz i
                toczyć ożywione dyskusje z krzesłem ustawionym naprzeciw.
                • Gość: vanilja Kobieta z Brodą IP: *.wieniawa.sdi.tpnet.pl 21.06.02, 22:49
                  Czy ktoś ją pamięta?
                  Przez kilkanaście niemal lat ta staruszka zapamiętale nosiła ok. 10-
                  centymetrową siwą brodę. Mieszkałam z nią na jednej ulicy i jako kilkuletni
                  dzieciak ze śródmieścia miałam wraz z innymi z mojej ulicy kupę radochy z
                  powodu Kobiety z Brodą. Potem poszłam do liceum i z dumą spostrzegłam, że
                  Kobieta z Brodą jest znana nie tylko mi, że je niezależny styl noszenia sie
                  został doceniony poza granicami mojego podwórka...
                  Uśmiecham się na myśl, że ja wiem o Niej tak dużo, a Ona nigdy nie wiedziała o
                  moim istnieniu, mimo że codziennie mijałyśmy sie na ówczesnej ulicy
                  Sławińskiego. Takie śmieszne dysproporcje w znajomości, które tyczą się
                  wszystkich tu Wspominanych i Wspominających.
                  A z drugiej strony-jak niewiele potrzeba, żeby pozostać w pamięci, prawda?
                  Chyba od jutra zapuszczam brodę albo zacznę kierować ruchem na Racławickich ;-)
                  Pozdrawiam wszystkie Typy Lubelskie na Forum.
                  • Gość: ziedrzec Maciek Kolejarz IP: *.ltk.com.pl 21.06.02, 23:51
                    juz stoisz w drzwiach jak dziwny ptak,,,,
                    To takie dziwne ptaki... ludzie , którzy nie zaczynają sie "tu" i nie konczą
                    się.. gdzieś "tam", o czym świadczy chociażby czołowe miejsce tego topiku...

                    Kobieta z Brodą jest widywana jeszcze,,, stara już... już niedługo.. jeszcze
                    trochę....

                    A Maciek Kolejarz...? Ma chyba właśnie tak na imię.
                    Gosciu, który w lubelskich knajpach (Amadeo, Chatka)
                    cytował toczka w toczkę
                    rozkłady jazdy pociągów
                    z dowolnie wybranej miejscowości w Polsce.

                    Ubrany - a jakże- w strój kolejarskiego koloru,
                    a wlos jak u kominiarza - czarniawy.

                    Wieść niesła kilka ŁADNYCH lat temu,
                    że zaczął się uczyć numerów seryjnych wagonów.

                    Szszszuuu szuuu.... szszzuuu szszszuuuu....




                    • Gość: ziedrzec Dziad z Wrotkowa IP: *.ltk.com.pl 22.06.02, 00:05
                      Z zamierzchłego. utaplanego w kałuż błocie dziecieństwa pamiętam Dziada.
                      Na nowo powstałym pośród łąk nad Bystrzycą osiedlu Nałkowskich, za szkołą w
                      dworku przedwojnie pamiętającym, ciągnęła się brukowana kociemi łby droga,
                      przy której mieściły się domki Cyganóów.. przynajmniej tak znajome dzieciaki mi
                      mowiły, przekazując wiejąca grozą tajemnice ;-) Droga biegła koło ruin młynu,
                      kończyła sie w okolicach (nieistniejącego wówczas jeszcze) wiaduktu kolejowego.
                      Dla społeczności lokalnej władze wybudowały sklep (dzisiejszy Merkury, w którym
                      najdłuższą kolejką była ta do punktu skupu surowców wtórnech ( pamiętacie
                      szkolne akcje ...?)
                      W okolicach tego sklepu pojawiała się On.
                      Dziad.
                      Ostatni Dziad, jakiego było mi dane widzieć.
                      Ogromna, siwa broda, sekaty kij, ubrany w polataną prostą, wyblakłą kapote
                      (dziś jeszcze czuję jego "zapach"... ciągnął za sobą wózek załadowany aż pod
                      niebiosa żelastwem, rupieciami i papierami.
                      A u boku.. powolny, majestatyczny jak jego pan, pies - Miśkiem zwany, który
                      dłuuugo, długo po śmierci Dziada otoczony był troskliwą opieką dzieciaków z
                      NAŁKOWSKICH.

                      Wieść gminna niosła, że dziad ów był kiedyś biskupem i z nieokreslonych bliżej
                      powodów aostrał z biskupienia zdjęty...

                      Minęło ćwierć wieku, a ja wciąż Jego twarz i ten dziadowski zapach pamiętam...
                      • Gość: vanilja Re: Dziad z Wrotkowa IP: *.wieniawa.sdi.tpnet.pl 22.06.02, 00:15
                        ... został usunięty z biskupstwa, bo może molestował seksualnie młodych
                        chłopców?... A potem ci chłopcy w odwecie troskliwie molestowali jego psa ;-)
                        • Gość: ziedrzec Re: Dziad z Wrotkowa IP: *.ltk.com.pl 22.06.02, 00:25
                          Kumpel mowi, że Dziad ów nazwał się Tadeusz Szymala.
                          aha.. i nosił wielką czapę , taką gruzinską.
                        • Gość: ziedrzec Re: Dziad z Wrotkowa IP: *.ltk.com.pl 22.06.02, 00:26
                          Gość portalu: vanilja napisał(a):

                          > ... został usunięty z biskupstwa, bo może molestował seksualnie młodych
                          > chłopców?... A potem ci chłopcy w odwecie troskliwie molestowali jego psa ;-)

                          Vanilja, chyba pora iść spać, bo w głowie Ci ino sprośności ;-)

                          Koty mruczą.. mraaauuu....


                      • Gość: olga Re: Dziad z Wrotkowa IP: *.GHOST.PL / 192.168.0.* 30.09.02, 01:46
                        to byl sfiksowany facio nazywal sie Tadeusz SZ. ale
                        ludzie jego rodzinka zyje ,i bez nazwisk,.dDzis tez zyja
                        tacy ekscentrycy i nikt nie wytyka ich po
                        nazwisku,osobisce go znalam ,duza inteligencja i
                        kultura wtedy gdy ktos Go nie draznil iodbieral na
                        jego <fali> mozna bylo z nim porozmawiac. Z tego
                        <dziadostwa>pozostal dla rodziny niezly szmal,willa, i
                        rozped biznesowy dla najblizszych.A dla znajomych byl
                        pan SZ. anie dziad ,
                        • ziedrzec Re: Dziad z Wrotkowa 30.09.02, 08:23
                          Racja, popełniłem faux-pas... przepraszam wszystkich zainteresowanych.
                    • Gość: ziedrzec niejaki Baran znad Bystrzycy IP: *.ltk.com.pl 22.06.02, 00:07
                      Nikt nie widział jego twarzy , a każdy na Nałkowskich o nim słyszał.
                      sia groze i trwoge.
                      Nikt bez strachu i lękliwego spojrzenia w TAMTĄ stronę przez most nie przeszedł.
                      Baran miał siekierę.
                    • Gość: jusa Re: Maciek Kolejarz IP: *.GHOST.PL / 192.168.0.* 30.09.02, 01:59
                      ten facet to Zygmunt K. stary kawaler po piedziesiatce
                      zyje ,mieszka z siostra mozna go spotkac na ul.
                      Krochmalnej,pod kosciolem sw. TERESY czytajacego
                      ogloszenia,nekrologi .Fenemonalna pamiec to fakt,A byl
                      przez lata maszynista pociagu,ito byla jego
                      pasja,Prawdziwy naturszczyk,i pasionata kolejnictwa
                      Jeszcze teraz moze sluzyc za znawce budowy lokomotywy w
                      szczegolach,rozkladu jazdy,Moze bylby antidotum na
                      bankructwo koleji Polskich
                    • Gość: ... Re: Maciek Kolejarz IP: *.velocity.net 26.11.02, 05:29
                      Pamietam!
                      • ziedrzec Maciek Kolejarz 26.11.02, 13:04
                        Ziedrzec melduje
                        Ziedrzec melduje

                        Maciek Kolejarz widziany był wczoraj w godzinach wieczornych na przystanku przy
                        skrzyżowaniu Kunickiego z Mickiewicza.
                    • Gość: lublinankazwyboru Re: Maciek Kolejarz IP: 80.55.96.* 08.08.03, 22:58
                      ha! ja znam MAciusia Kolejarza! ale nie wiem czy to ten sam .. poznałyśmy go z
                      koleżankami na pielgrzymce do Częstochowy 12 lat temu.. poznawłyśmy wtedy dużo
                      ludzi miedzy innymi Wiktora z Puław , który to Wiktor w pewnym momencie
                      postanowił wrócić do domu i byłam świadkiem jak pytał ojca Tomasza o pociąg.
                      Na to odezwał się Maciuś : Wiesz co Wiktor tu niedaleko jest taka stacja
                      Sitkówka - Nowiny i o 11.45 (dajmy na to ) przejżdża tędy pociag pośpieszny
                      do Lublina. .. ale wiesz co, on się tu nie zatrzymuje ale nic się nie martw bo
                      o 12.15 będzie osobowy i... blalbala
                      Maciusia czasem widywałam później na ulicach Lublina ...Pzodroiwenia dla
                      wszystkich z akadaemickiej "9"
                      - Mitsubishi, Śliwka, vel Panna z mokrą głową ;))
                  • Gość: jusu Re: Kobieta z Brodą IP: *.GHOST.PL / 192.168.0.* 30.09.02, 02:13
                    kobieta zbroda znalem z lubelskich ksiegarni a
                    szczegolnie upodobala sobie EMPIK przy Krak. Przedm tam
                    mozna bylo spokojnie poczytac ksiazki,panie zksiegarni
                    wyprzedzily omil kilka dzisiejsza demokratyczna
                    cywilizacje ikazdy byl traktowany z godnoscia Pani z
                    broda dlugo wertowala ksiazke ,wybierala bogato
                    ilustrowane,akiedy zbierala sie pokazna grupa
                    ciekawskich klijentow,kurczyla sie w sobie chowajac
                    glowe ,odkladala ksiazke i umykala Itak bylo co dzien.
      • Gość: Basia Re: Typy lubelskie IP: 62.233.189.* 24.06.02, 13:10
        Gość portalu: wisia napisał(a):

        > A Unii nikt nie wspomni dobrym słowem?
        > Wspomni
        > Uczyła w niej łacinniczka, pani którą zawsze dwie uczennice mieszkające u Niej
        > na stancji na Starym Mieście przyprowadzały do szkoły.
        > Łaciny się nie uczyłam
        > I "Łysa", która zawsze mówiła: Krakowskie się wczoraj szlifowało, zamiast uczyć
        >
        > historii...
        > Ale "Łysa" mnie uczyła, wspaniała postać
        > I prof. Oczkowski (ukłony Panie Profesorze!!!!), który był nazywany Śledziem
        > (pewnie dla wysokiej szczupłej postaci i który kiedyś przez niezorientowanego
        > rodzica został zagadnięty: Gdzie mogę znaleźć pana prof. Śledzińskiego? Biedny
        > tata był potem bardziej skonfundowany niż jego córa, w sprawach której został
        > wezwany do szkoły.
        > "Śledź" jeszcze dwa lata temu wpadał do szkoły biorąc zastępstwa za nieobecnych
        nauczycieli. nieszczęściem spotkać go było na Narutowicza, parę godzin strawine
        na rozmowach.
        > A małżeństwo Leszczyńskich? Ona uczyła wf w Unii, On prowadził przez wiele lat
        > zespół tańca ludowego UMCS.
        > też mnie uczyła
        > I prof. Tuligłowicz, biolog, pogodny safanduła, który zabierał nas na wycieczki
        >
        > do Wandzina Zdroju, żeby pokazać co ciekawsze okazy roślinności...
        >
        > Dorzućcie proszę coś o Unii:-)))))) Z wielką sympatią ją wspominam!!!
        >
        > W przedwojennym Lublinie był jeszcze taki pan, którego zwali Skrzynką Barszczu.
        >
        > Chodził w obszernym wojskowym szynelu, na który miał ponaszywane łaty i podobno
        >
        > w tych łatach - po jego śmierci - znaleziono setki złotych rublówek. A
        > przezwisko wzięło się stąd, że pukając po prośbie zwykle mawiał: Może barszczu
        > krzynkę, może chleba odrobinkę...
        >
        > I była jeszcze Mańcia... Jeździła 7, była po doświadczeniach medycznych w
        > obozach i zawsze robiła mnóstwo zamieszania w autobusach, przeciskając sie do
        > upatrzonego miejsca...
        >
        > Czy zauważacie, że w naszej pamięci - jako typy chrakterystyczne ulic
        > miejskich - pozostali przede wszystkim ludzie chorzy, nieszczęśliwi, wyśmiewani
        >
        > mniej lub bardziej dobrodusznie przez swoje ówczesne otoczenie? Kogo dzisiaj
        > zapamiętamy? Też tylko tych doświadczonych przez los, bo oni "odstają" od
        > szarej masy ludzi śpieszących do swoich zajęć?

        A pamiętasz P. Pelcera, P. Peciaka, "Frankę" , która uczyła niemieckiego no i
        wspaniałego dyrektora P Szymańskiego
        • Gość: wisia Re: Typy lubelskie IP: 217.97.175.* 24.06.02, 16:14
          Co za wspaniały traf, że właśnie dzisiaj zajrzałam na forum lubelskie :-)))

          Pewnie, że pamiętam!!! Z dyrektorem Szymańskim miałam geografię, pozostali
          profesorowie mnie nie uczyli, ale wszyscy Oni - i Ci, których Ty wymieniłaś i
          Ci, których ja wspomniałam - byli indywidualnościami. To fakt, że może wtedy
          troszkę inaczej na nich patrzyłyśmy - ale wiele z tego co dzisiaj sobą
          reprezentuję - Im zawdzięczam.
          Ech... jakoś górnolotnie to zabrzmiało bardzo :-))) Więc może trochę inaczej:
          Posłał mnie prof. Tuligłowicz po dziennik. Szłam z nim po schodach i zaglądałam
          w swoje stopnie... Zdybał mnie na tym prof. Peciak i "odholował" do pracowni z
          oskarżeniem: ona w dziennik zaglądała... A na to Tuligłowicz: I co tam
          zobaczyłaś? Ja: piątkę z klasówki... Tuligłowicz: Siadaj, gratuluję... Peciak
          postał na środku klasy z miną niezbyt mądrą, wreszcie machnął ręką i wyszedł
          jak niepyszny...
    • Gość: cybek Re: Typy lubelskie IP: *.ltk.com.pl 22.06.02, 00:19
      była też tzw. "franciszkanka" - starsza babka co nas w saskim badylami
      obrzucała, szwendała sie czesto też koło litwy. Był też typ, który ruchem
      kierował na rondzie na 1 maja i fabrycznej, a także nieśmiertelna babka z brodą
      i wąsami. Stare dobre czasy...
      • Gość: ziedrzec Pilgrim w siermiędze IP: *.ltk.com.pl 22.06.02, 00:28
        chodzi od czasu do czasu po deptaku Pilgrim -
        w lnianej siermiędze z napisem wzywającym do nawrócenia.
        • Gość: vanilja typy w pamięci, typy w wyobraźni... IP: *.wieniawa.sdi.tpnet.pl 22.06.02, 00:57
          Jak już wszyscy przypoma sobie wszystko i juz nic nie zostanie do
          przypomnienia na tym topiku, to można będzie dopiero puścić wodze wyobraźni i
          opowiadać o cudacznych typach jak ze snu wariata! O ile ktoś juz mnie nie
          uprzedził...A zresztą...Dobrze wiemy, jak zwodnicza jest pamięć świadka
          naocznego. Zatem, drodzy forumiarze, ilu z tych typem jest produktem
          dzięcięcej fantazji obrośniętym w dorosłe domysły?...
          Masz rację, Ziedrzec, idę spać, wyobraźnia pracuje, kot mruczy...
          Mrrrauuuu.....
          • ziedrzec Re: typy w pamięci, typy w wyobraźni... 24.06.02, 08:45
            Gość portalu: vanilja napisał(a):

            > Jak już wszyscy przypoma sobie wszystko i juz nic nie zostanie do
            > przypomnienia na tym topiku, to można będzie dopiero puścić wodze wyobraźni i
            > opowiadać o cudacznych typach jak ze snu wariata! O ile ktoś juz mnie nie
            > uprzedził...A zresztą...Dobrze wiemy, jak zwodnicza jest pamięć świadka
            > naocznego. Zatem, drodzy forumiarze, ilu z tych typem jest produktem
            > dzięcięcej fantazji obrośniętym w dorosłe domysły?...
            > Masz rację, Ziedrzec, idę spać, wyobraźnia pracuje, kot mruczy...
            > Mrrrauuuu.....

            Myslę, że większość...
            Wszak najbardziej pociągającymi (do obserwowania, rzecz jasna) postaciami są te,
            które w jakiś sposób pobudzają wyobraźnię.
            Taki np. dziadunio z krzywymi nogami, sprzedający baloniki, juz od lat (pamiętam
            go jeszcze z dzieciństwa. Wygląda jak postać z innej, niźli ta nasza, bajki. I te
            kolorowiaste balony z nosami... Do tego trzeba mieć powołanie. I ciche
            przyzwolenie dzieci, bo one nie od każdego chcą mieć balonik. Nie od każdego.
            Ależ dziś truję... Kac. Sorki :-)))
    • Gość: Zeb Re: Typy niekoniecznie lubelskie IP: *.kul.lublin.pl 24.06.02, 13:15
      No tak, mieszkam w Lublinie od kilku lat, więc nie mogę pamiętać takich
      oryginałów. Opowiem więc o typach z pewnej wioski w Lubelszczyźnie.
      Numerem jeden był tu bezsprzecznie dziad - Edzio Pawłów (nazwiska nikt nie
      pamięta). Typ ten wyglądał jak derwisz - nieokreślonego wieku, chudy, wysoki, z
      długą, siwą brodą. Ulubionym zajęciem Edzia było wystawanie pod sklepem
      monopolowym i zadawanie się ze "śmietanką gumofilcową". Pamiętam go jeszcze z
      dzieciństwa, kiedy to zimą urozmaicał sobie wystawanie pod monopolem ciekawym
      zajęciem -przymocował sobie do swoich gumofilców kapsle po wódce i ślizgał się
      po ulicy jak na łyżwach. Dziad ten zwany również najstarszym fanem ZZ-Top w
      naszej wiosce, posiadał niegdyś gospodarstwo rolne, dom, i zabudowania
      gospodarcze. Dom przepił, większość posiadanej ziemi również. Zamieszkał we
      własnej stodole, w której mieszkał już jego koń. Podobno sypiał w beczce.
      Niestety stodoła po kilku latach rozsypała się i Edzio musiał zamieszkać we
      własnoręcznie zmajstrowanej komórce. Co do reszty jego majątku - posiadał obok
      wyżej wymienionego konia wóz z żelaznymi kołami - taki, jakie były w użyciu
      dawno dawno temu. Wóz ten ciągnęła czasem jego chabeta, ale przy większej górce
      Edzio musiał zsiadać z wozu i pomagać swojemu konikowi, bo był on tak
      zagłodzony i wychudzony, że widać było spod skóry jego żebra.
      Kiedyś Edziowi zebrało się na wspomnienia i opowiedział nam jak przed wojną
      wybrał się kiedyś rowerem do Kazimierza Dolnego. Miał cholerny niefart, bo
      przejechał rowerem Żydówkę i policjant (też Żyd jakby się ktoś pytał) chciał go
      wsadzić do ciupy. Po kilku miesiącach od tej opowieści usłyszałem anegdotkę, z
      której wynikało, że Edzio pożyczył od kogoś rower i znowu pojechał do
      Kazimierza Dolnego, jak za dawnych lat. Tym razem jadąc ulicą zagapił się i
      pożyczoną ukrainą wjechał do kawiarni....podobno była kupa śmiechu.....
    • Gość: contax Re: Typy lubelskie IP: *.pai.net.pl / *.pai.net.pl 25.06.02, 09:10
      A kto pamięta niezwykłego człowieka jakim był Gienio Baranowski, dyrektor
      Liceum Plastycznego w Bramie Grodzkiej, niezwyklego rzeźbiarza który nie miał
      szczęścia do swoich realizacji, Jeden pomnik tuż przed odsłonięciem wysadzili
      mu ludzie z lasu, za następny dostał honorarium tuz przed wymianą pieniędzy?
      Człowieka który organizował najwspanialsze obozy w Rucianem i tuż przed
      wakacjami nie dało sie przejść ulicą Grodzką, całą zastawioną świeżo
      pomalowanymi kajakami?
      Czy ktoś pamięta kogokolwiek z roczników 60 61 z Plastycznej?
      Brunona Nagrodzkiego, Władka Klępkę, Andrzeja Byro, Leszka Misiaka, i innych?
      Może to jest droga żeby się odezwali?
      • eliza.l Re: Typy lubelskie 06.08.02, 23:32
        Brunon, mieszka na Slawinku, dwoje doroslych dzieci corka-historyk sztuki, syn-
        wykladowca-muzyk w Poznaniu. Brunon to swietny malarz, ostatnio bardzo
        chorowal, jego piekna zona tez. Bylam na slubie Andrzeja Byro, serdeczny
        przyjaciel mego brata, ale co ostatnio nic nie wiem. Brat zmarl , a ja od lat
        za wielka woda.
        • Gość: contax Re: Typy lubelskie IP: *.pai.net.pl / *.pai.net.pl 15.08.02, 10:42
          Elza, odezwij sie jakoś, mój adres contax@gazeta.pl
    • Gość: Zeb Re: Typy lubelskie IP: *.kul.lublin.pl 25.06.02, 11:38
      Mam typa na typa dzisiejszego Lublina. Jest to pan z okolic Placu Litewskiego,
      Poczty Głównej i PDTu. Wiek...hmmm około 30-40, ale rónie dobrze może mieć 25-
      45. Ubrany w skóry - coś w stylu wczesnego The Beatles, przeważnie z wielką
      gitarą z jakichś lat 60,70-tych. Cecha charakterystyczna - zapijaczonym głosem
      próbuje coś śpiewać i strasznie fałszuje na tej gitarze. Ostatnio widziałem go
      w Bramie na starym mieście.
      • ziedrzec to Elvis- Król 25.06.02, 13:46
        Gość portalu: Zeb napisał(a):

        > Mam typa na typa dzisiejszego Lublina. Jest to pan z okolic Placu Litewskiego,
        > Poczty Głównej i PDTu. Wiek...hmmm około 30-40, ale rónie dobrze może mieć 25-
        > 45. Ubrany w skóry - coś w stylu wczesnego The Beatles, przeważnie z wielką
        > gitarą z jakichś lat 60,70-tych. Cecha charakterystyczna - zapijaczonym głosem
        > próbuje coś śpiewać i strasznie fałszuje na tej gitarze. Ostatnio widziałem go
        > w Bramie na starym mieście.

        Zeb, pisałem o nim kilka(naście) topików wyżej :-).
        Widziałem go także sennie siedzącego na dfworcu PKS.
        Podobno lubi chłopców.. khym... khym...

        Jeśli forumowicze są zainteresowani, jestem w stanie sklecić naprędce stronkę,
        na której powieszę dokumentację fotograficzną
        koncertu Elvisa i Rumcajsa na deptaku
        w sierpniową niedzielę 2001 r.

        • Gość: Zeb Re: to Elvis- Król IP: *.kul.lublin.pl 25.06.02, 13:58
          Sorry, nie zauważyłem. No i nie wiedziałem, że to Elwis Król!
          Jak możesz to skleć taką stronkę.
          Faktycznie on śpiewa chyba po walijsku, a może po gaelicku?
        • Gość: lucy_z Re: to Elvis- Król IP: *.com / 192.168.0.* 25.06.02, 14:52
          ziedrzec napisał(a):


          > Jeśli forumowicze są zainteresowani, jestem w stanie sklecić naprędce stronkę,
          > na której powieszę dokumentację fotograficzną
          > koncertu Elvisa i Rumcajsa na deptaku
          > w sierpniową niedzielę 2001 r.

          Masz dużo wspomnień! Z przyjemnością przeczytałam. Dobrze, że wyciągnąłeś ten
          wątek! Proszę też o stronkę. Pozdrawiam:)))
          • ziedrzec Stronka 26.06.02, 08:13
            > Masz dużo wspomnień! Z przyjemnością przeczytałam. Dobrze, że wyciągnąłeś ten
            >
            > wątek! Proszę też o stronkę. Pozdrawiam:)))

            Zatem siadam do html-owych robaczków
            i po weekendzie (mam nadzieję),
            quasi- stronka będzie gotowa.
            Ino że wartość artystyczna moich wypocin
            może być... hmmm... wątpliwa,
            ale nie ło to chiba chodzi :-)))

    • ziedrzec Dziwny Ptak 26.06.02, 08:30
      Oglądałem wczoraj slajdy,,
      zastanawiając się, które z nich umieścić na stronce
      i przypomniałem sobie o tej kobiecie.

      Kobieta? Dziwny Ptak raczej.

      Na zdjęciu- szarobura ściana kościoła przy Ratuszu.

      A na tle ściany - Dziwny Ptak.
      Ubrana w turkusową długą suknię,
      czerwone buty,
      siatkową czapeczkę.

      W dłoni trzyma srebrny flet poprzeczny.

      Śpiewa.

      Głos- słychac, że musiał być gdzieś szkolony.

      Gdy ostatni raz Ją widziałem,
      miała krótsze włosy,
      nie nosiła już turkusowej sukni,
      za to pod sercem
      ktoś się coraz mocniej poruszał.

      Przypominała Eloise z "Milion Holar Hotel"

      Widać Ją czasem?

      • lucy_z Re: Dziwny Ptak 30.07.02, 16:59
        ziedrzec napisał(a):

        > Oglądałem wczoraj slajdy,,
        > zastanawiając się, które z nich umieścić na stronce
        > i przypomniałem sobie o tej kobiecie.
        >
        Ziedrzec, czy stronka juz gotowa???
        Pozdrawiam:)
        • ziedrzec Re: Dziwny Ptak 13.08.02, 13:14

          > Ziedrzec, czy stronka juz gotowa???
          > Pozdrawiam:)



          Lucy_Z, porwała mnie królowa sniegu.
          Stronka będzie, już prawie wysmażona, jeszcze troche, jeno niech z urlopu wrócę

          Pozdrawiam wszystkich miłośników Lublina
          • lucy_z Re: Dziwny Ptak 18.08.02, 20:37
            ziedrzec napisał:

            > Lucy_Z, porwała mnie królowa sniegu.
            > Stronka będzie, już prawie wysmażona, jeszcze troche, jeno niech z urlopu
            wrócę
            > don't worry... be hippie :-)

            :))))))
            Wiesz, jest taka piosenka z kabaretu! czy to ta królowa Cię porwała???
            KAJ UWIĘZIONY"

            Porwała mnie Królowa Śniegu - Biedny Kaj
            Zamknęła mnie w lodowym pudle - Aj jajaj
            Tysiąc bałwanów na cztery zmiany - Trzyma straż
            Królowa Śniegu ciągle mnie bije w twarz.
            Dą dą dą dą

            Oj ma miła miła miła
            Gerdo ratuj, bo znów biła
            W twarz, mnie w twarz, królowa zła
            O jak boli, ała...

            Nie mogę tu dłużej wytrzymać - Biedny Kaj
            Uciec stąd chcę Królowej Śniegu - Fiu fiu fiu
            Stopię bałwanów, zimnych klawiszy - Czyżby czyż?
            Niech no się tylko skończy na dworze niż.

            Oj jak miło miło ciepło
            Gdy królową słonko trzepło
            Roztopiło babę złą
            Jakie brzydkie H2O.

            Parlando:
            Skończyło się proszę pani pani panowanie,
            Teraz możesz być najwyżej Królową Kałuż,
            W której ropuchy i żaby złożą skrzek. Tfu!
            A potem się ciebie napiją to wcale nie będziesz im smakować.
            Goodbye kałużo, goodbye.

            Trzymaj się mocno, mocno, mocno, - no no no no!
            Świeci słońce, wyschniesz zołzo!
            Nie dla ciebie miesiąc maj
            Koniec pieśni -
            This is Kaj...
            Słowa: Władysław Sikora
            Melodia: Adam Pernal

            A jeżeli nie ta królowa to która??? Bardzo ciekawa...
            • vanilja Re: Dziwny Ptak 19.08.02, 13:30
              oj, Lucy, chyba to nie ta Królowa go porwała!...;-)))
              • lucy_z Re: Dziwny Ptak 19.08.02, 13:46
                vanilja napisała:

                > oj, Lucy, chyba to nie ta Królowa go porwała!...;-)))

                :)))))
                • Gość: anda Re: Dziwny Ptak IP: *.GHOST.PL / 192.168.0.* 28.09.02, 01:58
                  Aja pamietam LUBLIN taki zlat siedemdziesiatych,dworzec
                  gdziw zawsze z kwiatow byl koziolek cukierenka gdzie
                  teraz PIAST,piekny zielony park ludowy,kawiarnie
                  MALINOWA ,WISLE;RATUSZOWA, i bezpieczny OGROD SASKI,
                  STAROWKE iKAW> na zlotej EMPIK przy KRAK
                  PRZEDMiksiegarnie przy SZOPENA,medyczna i techniczna
                  gdzie pachnialo farba drukarska .kolejki u KAlickiego po
                  czeska bizuterie, plac LITEWSKI ipanie karmiace
                  ukradkiem golebie ,kiermasze ksiazek przez caly maj
                  ihapeningi mlodego W. na placu lit.poznieszego posla a
                  nawet marszalka ,w ostatnich wyborach LENIEM nazwanego.
            • ziedrzec Re: Dziwny Ptak 20.08.02, 08:10
              Oho.. widzę, że jest tu parę osób- wielbicielkuf legendy polskiego
              kabareciarstwa :-)

              Królową Śniegu roztopiły ostre promienie czarnogórskiego słońca.

              Żal z utraty będzie regularnie zalewany rakiją.

              Hyhyhy...

              :-)

        • ziedrzec STRONKA 16.09.02, 21:53
          lucy_z napisała:

          > ziedrzec napisał(a):
          >
          > > Oglądałem wczoraj slajdy,,
          > > zastanawiając się, które z nich umieścić na stronce
          > > i przypomniałem sobie o tej kobiecie.
          > >
          > Ziedrzec, czy stronka juz gotowa???
          > Pozdrawiam:)


          Stronka w wersji mocno próbnej juz jest gotowa:

          www.strony.wp.pl/wp/ziedrzec

          Intuicja pozwoliła mi - z trudem i znojem, ale jednak - sklecić "cuś".

          W planie - podział tematyczny na dwa bloki: "TYPY LUBELSKIE" i "MIEJSCA".

          Zapraszam.. a jeżeli macie zdjątka albo teksty, które można byłoby umieścić,
          prosze o kontakt:

          ziedrzec@tlen.pl
    • ziedrzec JAN Z LUBLINA 20.08.02, 08:16
      Siedziałem wczoraj pod parasolem przy Karczmie Trybunalskiej (chyba)
      i popijałem patriotycznie Perłę (a jakże- niech żywi Lublin !!!) - 3 zł za 0,5
      l (sic!)
      Oto podchodzi do mnie jegomość cirka 40-45 lat, z brodą i wielkim pudłem pełnym
      flipsów o smaku serowym.

      "ooo.. siedzą.... popijają... i te... palą... jak się nazywały? no, Mickiewicz!
      Zachęcony rozbrajającą niewiedzą adwersarza, zarecytowałem "Panią Twardowską",
      a potem - potem zostałem uraczony wspaniałą wiązanką rymów (hip - hopowych
      bardziej niźli tych do klasyki poezji kwalifikowanych) o Lublinie, autorstwa
      wyżej opisanego. Zagadnięty, Jan z Lublina stwierdził, że owszem, spisuje swoje
      rymy, jeno ktoś cały czas mu notatniki podkrada :-).
    • ziedrzec Pan z pieskiem. 20.08.02, 08:20
      Gdy będziecie siedzieć pod parasolami na Starówce, w okolicy Pueblo Desperados,
      zwróćcie uwagę na pewnego jegomościa, siedzącego dość często (z pieskiem ) w
      oknie na pierwszym piętrze kamienicy, w której mieści się Czarcia Łapa. Jest to
      pierwsze po prawej okno wychodzące na rynek...

      Hmmm.... starsi , samotni ludzie w oknach.. jest taki profsor ASP, który maluje
      starych ludzi w oknach...

      Pozdrawiam Lubelaków i nie tylko
      • lodbrok Re: Pan z pieskiem. 21.08.02, 10:41
        Jestem tu pierwszy raz ale bardzo ciekawe rzeczy piszecie. Co prawda nie
        urodzilem się w Lublinie ale mieszkam tu już tak długo, że czuję się
        Lubliniakiem. Czy ktoś pamięta (z lat 80 - tych), takiego człowieka którego
        myśmy nazywali "Halo Warszawa" bo wszędzie chodził z włączonym radiem i
        wykrzykiwał rozmaite rzeczy. Czasami przychodził do nas do Stasia załatwiać
        swoje potrzeby fizjologiczne. Ale tylko w czasie lekcji, więc rzadko można było
        go spotkac. Cbyba bał się ludzi.....
        • pepperoni78 Re: Pan z pieskiem. 05.09.02, 11:29
          Hmm... Bywalcy kawiarni w Chatce Żaka z pewnością znają - przynajmniej z
          widzenia pewnego starszego, siwiejącego już Pana. Jest tu codziennie. Popija
          kawkę, zajada drożdżówkę a okruchami dzieli się z ptactwem.
          • Gość: zainteresowany Re: STRONKA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.09.02, 21:35
            Czy jest może ta stronka o której słyszałem na forum? Albo coś przegapiłem albo nie było o tym info. Jak by coś dajcie znać.

            Pozdrawiam lubelaków
            • vanilja Re: STRONKA 06.09.02, 10:05
              Gość portalu: zainteresowany napisał(a):

              > Czy jest może ta stronka o której słyszałem na forum? Albo coś przegapiłem
              albo
              > nie było o tym info. Jak by coś dajcie znać.
              >
              > Pozdrawiam lubelaków

              Stronki jeszcze nie ma, bo jej twórca przebywa na wakacjach. Ale jak tylko
              wróci to pewnie z entuzjazmemm i nowymi siłami zabierze się do jej
              sfinalizowania, czego mu wszyscy życzymy!
              • zdzicho11 Re: STRONKA 09.09.02, 14:10
                A pamiętacie pana fotografa z ul. Zielonej, który potrafił "czytać w duszach".
                Podobno już nie żyje. Niesamowity człowiek.
                • vanilja fotograf 09.09.02, 16:51
                  zdzicho11 napisał(a):

                  > A pamiętacie pana fotografa z ul. Zielonej, który potrafił "czytać w duszach".
                  > Podobno już nie żyje. Niesamowity człowiek.

                  Czy to ten, który w celu wywołania błogiego uśmiechu na twarzach
                  fotografowanych obiektów kazał im myśleć o... szynce?....

                  To było -naście lat temu, ale za to później, w obliczu nastania dobrobytu w
                  sklepach, pan fotograf zrewidował swoje metody wywierania wpływu na klienta.
                  Zamiast o szynce, prosił każdego żeby pomyślał o seksie.
                  Hmm...signum tempori? ;-)))

                  • Gość: zdzicho11 Re: fotograf IP: *.sipma.pl 10.09.02, 08:18
                    vanilja napisała:
                    > Czy to ten, który w celu wywołania błogiego uśmiechu na twarzach
                    > fotografowanych obiektów kazał im myśleć o... szynce?....
                    >
                    > To było -naście lat temu, ale za to później, w obliczu nastania dobrobytu w
                    > sklepach, pan fotograf zrewidował swoje metody wywierania wpływu na klienta.
                    > Zamiast o szynce, prosił każdego żeby pomyślał o seksie.
                    > Hmm...signum tempori? ;-)))
                    >
                    >
                    Tak, to ten! Człowiek, nie dość, że potrafił fotografować, to miał niezłe
                    poczucie humoru i jak widać, nadążał za swoimi czasami.
                    Pozdrawiam.
                    • pepperoni78 Re: fotograf 10.09.02, 10:25
                      A tak na marginesie... Znacie może jakiegoś fotografa, który z mojej twarzy
                      Frankensteina nie zrobi Quasimodo??
                      • ziedrzec Re: fotograf 11.09.02, 07:49
                        Pepperoni, jeżeli chcesz zrobić sobie dobre zdjęcie, polecam zakład Foto Zorza
                        na Lubartowskiej.

                        Robą tam wspaniałe, czarno- białe, klasyczne zdjęcia, z profesjonalnym i bardzo
                        porządnym (tzn. nie ewidentnym) retuszem.

                        Pzdrwm (hrvatska)
            • ziedrzec Re: STRONKA 11.09.02, 07:46
              Gość portalu: zainteresowany napisał(a):

              > Czy jest może ta stronka o której słyszałem na forum? Albo coś przegapiłem
              albo
              > nie było o tym info. Jak by coś dajcie znać.
              >
              > Pozdrawiam lubelaków

              No, wróciłem z wojaży.

              O Chorwacji się nie wypowiem, bo nie jest to wątek turystyczny, napisze jeno,
              że jestem cholernie (!) zniesmaczony.

              Tym bardziej zachwyca Lublin - gdy człowiek oderwie się na trochę od jego
              powietrza, powrót czyni z mózgu watę nasączoną "kulturowem szokiem", "ekstazą
              nerwową", czy jak go tam zwał ;-)

              "Cisza, spokój , nikt nie woła"


              Hartwigiem to ja nie jestem, ale zdjęcia robię z sercem.
              Obiecuję że już niebawem podam adres stronki -
              na razie jednak mam trudności natury technicznej- nie znam html-u,
              program Front Page poznaję - z braku czasu na czytanie podręczników -
              intuicyjnie, więc skonstruowanie stronki na czasowe trudności napotyka.
              Ale "per aspera ad astra", jak mawiali starożytni Francuzi ;-)
    • Gość: ewa Re: Typy lubelskie IP: *.GHOST.PL / 192.168.0.* 28.09.02, 00:56
      tak znalam dyche ale tez z tej strony kiedy spotkalo
      ja nieszczescie i jej corke tak tak - miala dom ,dzieci
      meza oficera,i cos co nazywa sie choroba psychiczna po
      doznanym szoku.a w Lublinie CIemnogrodzie bylo to
      radocha adzielnica ZA CUKROWNIA prym w tym
      wiodla . I znalismy tylko ciag dalszy ten zabawniejszy
    • Gość: pola Re: Typy lubelskie IP: *.GHOST.PL / 192.168.0.* 28.09.02, 01:18
      a pamietacie kino KRYSZTAL , KANADE i jeszcze mloda
      BUDKE SUFLERA,pryszczaty wokalista.niewiem,ktory bo
      wydoroslal ipryszcze znikly rok 1967 i ich nocne granie
      icala reszta po filmie SAMI SWOI .A pamietacie
      drewniana ulice KROCHMALNA ,A PAMietacie jak w WIsle
      sie bawilo, A EMPIK przy KRAK PRZEDM ,gdzie sp. Kazio
      Grzeskowiak codziennie bywal.I caly teatr ifilharmonia
      iwszyscy odwiedzajacy LUBLIN zaliczali a ta obsluga
      mila kulturalna, ikolejki za encyklopedia i slownikami
      a pamietacie pana MUNDZIA .PANA G.jeszczechodzacego w
      smiesznej furazerce,a dzis Heroldem sie pyszniacym.
      • Gość: zyga Re: Typy lubelskie IP: *.GHOST.PL / 192.168.0.* 28.09.02, 02:05
        akto pamieta CYFKE ktora chodzac odwoch kulach
        niejednego, wyprowadzila na manowce.
      • Gość: olaf Re: Typy lubelskie IP: *.GHOST.PL / 192.168.0.* 28.09.02, 02:13
        co sie dzialo jak LOZA 44 swoja ksiazke ze skeczami
        wydala Empik trzeszczal w szwach,wszyscy mowili -siur-
        nawet nie rozumiejac oco chodzi. i pan TOSIEK o
        przepraszam ! PAN R. byl na topie wzawianych
        gumiakach z parowa w kieszeni,.Brawo panie Tosku, jest
        pan cool.
    • Gość: młody Współczesny typ lubelski..... IP: 212.182.117.* 11.10.02, 08:36
      Współczesny typ lubelski to młodzian odziany w szerokie spodnie z niskim
      krokiem, bluzę z kapturkiem, kaniołę i bezwzględu na porę roku
      niesmiertelne "adidaski".
      Sylwetka przygarbiona, zmarznięte rączki w kieszonkach spodni. Dziecko bardzo
      wrażliwe, wszystko wokół siebie z wyjątkiem piwa i podobnych jemu osobników
      p... . Na uszkach słuchaweczki od łolkmena.
      W autobusie, w kinie czka, beka lub dla odmiany recholi się wniebogłosy.
      Jak się odezwie albo niedaj boże coś napisze na szybie to widać: polyglota
      jakiś!
      • ziedrzec Re: Współczesny typ lubelski..... 21.10.02, 10:36
        Znów widziałem (na Nadbystrzyckiej tym razem) typa, który od ładnych kilkunastu
        lat szczyci się swoją obłędna fryzurą afro. To stary heavymetalowiec chyba -
        tka go kojarzę z dzieciństwa.
        • Gość: ryża Re: Współczesny typ lubelski..... IP: proxy / *.lublin.mm.pl 24.10.02, 17:38
          Taki ciemny z wąsami czy ten blądyn ( blondyn?)?
          • ziedrzec Re: Współczesny typ lubelski..... 25.10.02, 07:33
            Ten ciemny z wąsami... a jest jakiś blondyn z afro? Ryża?
        • Gość: ... Re: Współczesny typ lubelski..... IP: *.velocity.net 26.11.02, 05:41
          tego typa tez pamietam!
      • Gość: stach Re: Współczesny typ lubelski..... IP: w3cache:* / 192.168.0.* 23.10.02, 23:59
        czy ktoś pamięta starszego jegomościa w czarnym dużym kapeluszu, siwą długą
        brodą, długimi siwymi włosami który jezdził rowerem napędzanym silniczkiem
        [bardzo głośnym]tzw. "GNOMKIEM" po ul.Królewskiej i dawnej Buczka.
        Czy ktoś dostał batem od dorożkarza za jazdę "na gapę" na tylnej osi dorożki?
        • empi Re: typ lubelski..... 24.10.02, 20:12
          pamiętam, pamiętam!!!. Ten gość na rowerze był prawdopodobnie kiedyś bokserem,
          warto byłoby coś więcej o nim dowiedzieć się. Dorożki, ach te dorożki.
          Urodziłem się na Narutowicza, róg Okopowej a Narutowicza przy kinie TPPR (czy
          ktoś wie dzisiaj co ten skrót oznacza?) był postój dorożek. Trzeba było bardzo
          uważać, przy jeździe z tyłu na poprzeczce, czy pan dorożkarz ma długie biczysko.
          pzdr.
          • Gość: stach Re: typ lubelski..... IP: w3cache:* / 192.168.0.* 24.10.02, 21:25
            TPPR- TOWARZYSTWO PRZYJAŹNI POLSKO-RADZIECKIEJ....BRRRRRRRRRRRRRRR.
            ...Jadąc trajtkiem 157 w kierunku PĘTLI, przy "bazarze", wsiadła Giena Dycha
            [kobieta słusznej budowy, w josnobrązowym, przymałym płaszczu , zapiętym na
            jeden guzik; na głowie ciemnozielony beret i co zwracało szczególną uwagę usta
            miała zawsze pomalowane nierówno i bardzo jaskrawą szminką] przednimi drzwiami,
            rozejrzała się. Jej wzrok utkwił na siedzącym przy drzwiach inwalidzie [miejsce
            dla inwalidy] i wydarła się "jeszcze tu siedzisz?! To MOJE MIEJSCE!!!".
            Mężczyzna chudy i niski, trzymając kule próbował zaprotestować, rozejrzał się -
            zero pomocy od pasażerów [w latach 70-tych jeszcze nie było takiej
            znieczulicy}.Giena zbliżyła się do niego "no wypier... z mojego miejsca!! jak
            Ja wsiadam to miejsce ma być zawsze wolne, rozumiesz!!!". Kaleka wstał i
            przesiadł się na wolne miejsce obok za kierowcą.
          • Gość: JANEK Re: typ lubelski.....TO byly piekne lata IP: SERVER.GHOST.PL:* / 192.168.0.* 09.11.02, 20:31
            empi napisał:

            > pamiętam, pamiętam!!!. Ten gość na rowerze był
            prawdopodobnie kiedyś bokserem,
            > warto byłoby coś więcej o nim dowiedzieć się. Dorożki,
            ach te dorożki.
            > Urodziłem się na Narutowicza, róg Okopowej a
            Narutowicza przy kinie TPPR (czy
            > ktoś wie dzisiaj co ten skrót oznacza?) był postój
            dorożek. Trzeba było bardzo
            > uważać, przy jeździe z tyłu na poprzeczce, czy pan
            dorożkarz ma długie biczysko
            > .
            > pzdr.KOchasiu to bylo TOWARZYSTWO PRZYJAZNI POLSKO
            _RADZIECKIEJ w klubie MASZA
    • Gość: Kaska Re: Typy lubelskie IP: 62.233.135.* 25.10.02, 15:00
      wczoraj na Krakowskim spotkałam Kobietę z Brodą.... szła zamyślona, nie patrząc
      na nikogo....
      • Gość: stach Re: Typy lubelskie IP: w3cache:* / 192.168.0.* 26.10.02, 17:02
        A czy ktoś pamięta pana Czesia P. z ul.Buczka który za piwo tańczył i opowiadał
        o Armi Krajowej. To wczystko działo się w okolicy skrzyżowania ul.Buczka i
        Dąbrowskiego gdzie stał kiosk z piwem z boku kamienicy [która została zburzona
        przy przebudowie skrzyżowania].A serwowano tam głównie piwo TRYBUNALSKIE z
        precelkiem.
        A kto pamięta jedyną w Lublinie łaźnię przy ul.Farbiarskiej i jej właściciela
        pana Łabęckiego który w trosce o klienta "zdobywał" w/w piwo i w skórzanej
        teczce [pękatej od butelek, zabezpieczoną paskiem od spodni] przenosił chyłkiem
        do łaźni.
        • kriscb Re: Typy lubelskie 01.11.02, 22:41
          Pamietam tego pana w wojskowym plaszczu, ktory wykrzykiwal "Aka, czerwone
          pajaki. Pierwszy raz natknalem sie na niego w przyczepie autobusu 18 w
          roku '76, kiedy wracalem ze szkoly - pamietam to dokladnie, gdyz przezylem
          swego rodzaju szok; pomyslalem sobie, ze ten pan musial bardzo ucierpiec, by
          byc w takim stanie. Widywalem go potem az do mojego wyjazdu z Lublina w '87.
          Dyche tez pamietam - mieszkala na Rogatce Lubartowskiej i sam widzialem, jak
          rzucala doniczkami na przechodniow (a moze tylko na tych, ktorzy jej
          dokuczali?). A czy pamietacie sklepik Babci - na tejze Rogatce? Miala najlepsze
          pieczywo na swiecie (smakowalo wysmienicie samo lub z kefirem!).

          "Typy Lublina" to bardzo ciekawy temat. Ludzie ci nie mogli pozostac
          niezauwazeni przez nikogo, kto bywal w centrum miasta.
          Kto pamieta "Boksera" - pana, ktory nigdy nie golil brody? Wiesc niosla, ze
          kiedys zalozyl sie w czasie pojedynku bokserskiego, nie bedzie sie golil do
          konca zycia jesli jego faworyt przegra. Albo ten "kolekcjoner" z wozkiem, ktory
          odzwiedzal smietniki - podobno robil to z zamilowania, gdyz w zasadzie byl
          zamozny. A czy ktos pamieta kioskarza-inwalide z Biernackiego? Utrzymywal, ze
          sluzyl w Legii Cudzoziemskiej. Albo ta babunia usilujaca sprzedawac swiezo
          zerwane z klombow kwiaty?
          Pewnie mnie tez niejeden z was pamieta z rejonu Trojkata Bermudzkiego
          (wygladalem dosc patetycznie jesli nie patologicznie w tym kapeluszu). Bywalem
          tez w kawiarni w Domu Nauczyciela; w trudnych czasach sprzedawali tam J23 na
          szklanki - sipiac to i herbate napisalem wtedy pare wierszykow, ktore byly
          drukowane w Radarze swego czasu. Wdalem sie tam kiedys w rozmowe ze studentami
          KUL-u o tych lubelskich "typach" - powiedzieli mi, ze ktos nawet zamierzal
          napisac prace magisterska (?) o nich. W Chatce Zaka tez bywalem - to bylo
          miejsce, gdzie Typy sie spotykaly. Oprocz tych, ktorzy juz byli na tym forum
          wczesniej wymienieni (np. nauczycielka z lalka), pojawialo sie tam wielu
          innych, i rej im zdawal sie wodzic pewien pan w rekawiczkach skorzanych i z
          aparatem na szyi (to byl chyba tylko jednak pokrowiec od dobrego aparatu). Ja
          go nazywalem "rewolwerowiec" ze wzgledu na jego specyficzna maniere poruszania
          dlonmi i palcami. Nota bene - herbata w Chatce wowczas kosztowala 2 zl., ale by
          sie napic, nalezalo wpierw uiscic kaucje za szklanke i spodek w wysokosci 50
          zl. A czy cyganska kapela nadal chodzi po knajpach (o nich wspomnialem w innym
          wierszu napisanym w Herbaciarni Ratuszowej)? To byly czasy! A wierszy juz nie
          pisze od dawna.
          • Gość: Stach Re: Typy lubelskie IP: w3cache:* / 192.168.0.* 18.11.02, 22:25
            Myślę, że do "typów lubelskich" winna zaliczyć się starsza pani sprzedająca od
            kilku lat (w lecie i w zimie!) małe bukieciki przy Bramie Krakowskiej a
            ostatnio na schodkach "Cefarmu" na ul. Bramowej. W ten sposób dorabia do
            malutkiej renty. Bardzo miła Pani z końskim zdrowiem. Może ktoś by zrobił jej
            zdjęcie tak jak co niektórym, dla potomności...

            POzdr.
            • ziedrzec Re: Typy lubelskie 19.11.02, 08:47
              Zdjęcie już jest zrobione i to w kilku wresjach,.
              Pojawi się na zmodernizowanej stronce mej, jeno nie wiem kiedy, bo ostatnio
              zarobiony jestem
              • wandad Re: Typy lubelskie 23.11.02, 15:38
                ziedrzec napisał:

                > Zdjęcie już jest zrobione i to w kilku wresjach,.
                > Pojawi się na zmodernizowanej stronce mej, jeno nie wiem kiedy, bo ostatnio
                > zarobiony jestem
                >
                Malo tego, ze jest zrobione, bardzo piekne zreszta, to jeszcze do tego
                opublikowane w ksiazeczce "Lublin od kuchni". A o typach lubelskich, nie
                wszystkich, bo to nie zadna monografia, tez jest piekna ksiazka Miroslawa
                Dereckiego "Weekend wspomnien".
                A swoja droga to paskudne, ze pania Stanislawe Drzewiecka traktuje sie jako
                ciekawy przedmiot ozdabiajacy Lublin i pstryka sie jej zdjecia zamiast pomoc.
                A moze nie mam racji?
                • Gość: Stach Re: Typy lubelskie IP: w3cache:* / 192.168.0.* 23.11.02, 16:38
                  Myślę, że nikt nie chciał traktować tej Pani jak przedmiot lecz jako osobę
                  (lubliniankę) która przez kilka lat wtopiła się w ulicę Starego Miasta.
                  Rozmawiałem z tą Panią kilkakrotnie, również o formie pomocy dla niej. Pani,
                  bardzo miła i uprzejma nie chciała żadnego wsparcia mówiąc, że jest samotna i
                  chce być wśród ludzi a przy okazji troszeczkę sobie dorobi do niskiej renty
                  (lub emerytury - nie pamiętam). Najlepsza formą pomocy byłaby poprostu
                  serdeczna rozmowa.

                  pozdr.
                  • Gość: wandad Re: Typy lubelskie IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 24.11.02, 01:25
                    Gość portalu: Stach napisał:

                    > Myślę, że nikt nie chciał traktować tej Pani jak przedmiot lecz jako osobę
                    > (lubliniankę) która przez kilka lat wtopiła się w ulicę Starego Miasta.
                    > Rozmawiałem z tą Panią kilkakrotnie, również o formie pomocy dla niej. Pani,
                    > bardzo miła i uprzejma nie chciała żadnego wsparcia mówiąc, że jest samotna i
                    > chce być wśród ludzi a przy okazji troszeczkę sobie dorobi do niskiej renty
                    > (lub emerytury - nie pamiętam). Najlepsza formą pomocy byłaby poprostu
                    > serdeczna rozmowa.
                    >
                    > pozdr.

                    Dzieki, kamien spadl mi z serca. Prosze ja w takim razie serdecznie ode mnie
                    pozdrowic i powiedziec, ze to zdjecie opublikowane we wspomnianej przeze mnie
                    ksiazce jest na prawde piekne.
                • ziedrzec Re: Typy lubelskie 25.11.02, 14:14
                  Wielokotnie mijałem Panią Stanisławę , gdy szedłem na Stare Miasto.
                  Wielokrotnie z Nią rozmawiałem, kwiaty kupowałem.
                  Zdjęcie zrobiłem za Jej przyzwoleniem, i powiem więcej, była bardzo zadowolona.
                  Nie traktowałem i nie traktuję żadnej fotografowanej osoby jako przedmiotu. :-
                  ))))


                  wandad napisała:

                  > ziedrzec napisał:
                  >
                  > > Zdjęcie już jest zrobione i to w kilku wresjach,.
                  > > Pojawi się na zmodernizowanej stronce mej, jeno nie wiem kiedy, bo ostatni
                  > o
                  > > zarobiony jestem
                  > >
                  > Malo tego, ze jest zrobione, bardzo piekne zreszta, to jeszcze do tego
                  > opublikowane w ksiazeczce "Lublin od kuchni". A o typach lubelskich, nie
                  > wszystkich, bo to nie zadna monografia, tez jest piekna ksiazka Miroslawa
                  > Dereckiego "Weekend wspomnien".
                  > A swoja droga to paskudne, ze pania Stanislawe Drzewiecka traktuje sie jako
                  > ciekawy przedmiot ozdabiajacy Lublin i pstryka sie jej zdjecia zamiast
                  pomoc.
                  > A moze nie mam racji?
                  • Gość: adam67 Re: Typy lubelskie IP: *.u.mcnet.pl 26.11.02, 08:14
                    Chodziłem do dziewiątki na Lipowej. Na przerwach biegaliśmy do sklepu na bułkę
                    i na serwowit. Pamiętacie coś takiego. Nazywany przez zwolenników kefiru moczem
                    szympansa.
                    • Gość: wandad Re: Typy lubelskie IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 28.11.02, 00:25
                      Gość portalu: adam67 napisał:

                      > Chodziłem do dziewiątki na Lipowej. Na przerwach biegaliśmy do sklepu na bułkę
                      > i na serwowit. Pamiętacie coś takiego. Nazywany przez zwolenników kefiru moczem
                      >
                      > szympansa.
                      Ale bylo zdecydowanie lepsze od coca-coli. Tak samo jak kwas chlebowy. Ale to juz inny temat.
                      • ziedrzec Re: Typy lubelskie 14.05.03, 23:58
                        podciągam do góry.. z wielkim sentymentę
                        • Gość: wandad1 Re: Typy lubelskie IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 15.05.03, 04:35
                          ziedrzec napisał:

                          > podciągam do góry.. z wielkim sentymentę
                          .. i z rownie wielkim sentymentem opisujesz nam ... no, powiedz kogo chcesz nam przypomniec?
                          • ziedrzec Post ku czci Babci Dynamit. 15.05.03, 10:19
                            Czy ktoś pamięta Babcię Dynamit?
                            Na os. Nałkowskich jest stary budynek szkoły podstawowej nr 30 - jeszcze przed
                            wojną były tam zajęcia (chyba).
                            Gdy chodziłem do pierwszej klasy, poznałem Babcię Dynamit.
                            Stareńka, siwiuteńka nauczycielka, która często przychodziłą do nas na
                            zastępstwa (była już na emeryturze, ale nauczycielstwo było całym Jej życiem ,
                            więc przesiadywała w pokoju nauczycielskim i czekałą na okazję, by wziąć
                            zastępstwo.
                            Zawsze miła ze sobą książeczkę "Nasza szkapa" i czytała nam obszerne fragmenty,
                            opowiadała o wojnie... a my uciekaliśmy przez okno nad rzekę.
                            W późnej podstawówce umarła... i.... poczułem, że powinienem póść na Jej
                            pogrzeb.
                            • Gość: konrad Re: Post ku czci Babci Dynamit. IP: *.leczna.dialup.inetia.pl 16.05.03, 15:14
                              Przeczytalem ten watek z przyjemnoscia. Byl jeszcze jeden gosc, ktory....
                              szczekal. Pamietam, ze kiedys "po szkole", moi koledzy podpuscili mnie zebym
                              sie zapytal go o godzine. Zapytalem, a facet zaczal szczekac. Dzialo sie to
                              obok Ksiegarni Technicznej na Krakowskim we wczesnych latach 80-tych. Obok
                              Lublinianki mozna bylo tez spotkac starsza pania namawiajaca ludzi do zakupu od
                              niej skarbu czyli papierowego kolka od szpulki na nici. Musze ruszyc glowa, to
                              jeszcze sobie kogos przypomne...

                              pozdr,
                              K.
    • remedy HENIEK z KULu jest najlepszy! 22.05.03, 13:55
      Najlepszy w Lublinie jest Henio z dziedzińca KUL. Czai go chyba każdy
      studencina z tej uczelni. Jak nie wiecie kto to to wpadnijcie na dziedziniec:)
      Posluchacie wykładów o Sokratesie, Victorze Hugo, UE i wielu wielu innych
    • Gość: nowy Re: Typy lubelskie IP: 212.182.71.* 24.06.03, 17:14
      Kim jest ten dziwny człowiek ubrany w zgrzebny worek, obwieszony napisami w
      stylu: Boże ratuj Polskę, który czasami przemyka gdzieś po Krakowskim
      Przedmieściu?
      • mwt Re: Typy lubelskie 24.06.03, 17:24
        Pewnie tak jak wielu innych tu opisanych - chorym czlowiekiem, ale cichutkim i
        dobrze to nazwales - przemykajacym... Moze w ten sposob po prostu daje wyraz
        swoim pogladom?

        Jest tez pan siwiutenki, z broda do piersi, cala w lokach, jakby specjalnie
        trefiona... Nowe oryginaly lubelskie?

        wisia
      • lucy_z Re: Typy lubelskie 24.06.03, 17:36
        Widziałam tego czlowieka jeszcze przed referendum. Tak sobie pomyślałam, że on
        z LPR bo oni wtedy protestowali przeciwko Unii.
        Widocznie dalej protestuje...;)
        • mwt Re: Typy lubelskie 24.06.03, 17:48
          Ja go widuje od kilku lat... nie jestem pewna, moze nawet od
          czasow 'Solidarnosci Pierwszej'?

          wisia
    • czarna33 Re: Typy lubelskie 24.06.03, 21:26
      Ten czlowiek paradujacy w zgrzebnym worku a czasem jezdzacy na rowerku
      skladaku to nikt inny tylko bardzo powazny pracownik ,bardzo
      szacownego...Banku.A to takie jego hobby poza praca:0)Slowo Wam daje.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka