Gość: ona
IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl
01.02.02, 21:46
Stałam sobie pod hotelem i czekałam aż Schmitt się pojawi, jak wieczorem
wyszedł to podbiegłam do niego i zaczęłam prosić o autograf, stanęłam przed
nim, a ten zabrał mi z ręki zeszyt do autografów, rzucił nim na ziemię, przy
okazji strącając na ziemię mój aparat fotograficzny, także się zaczął
przewijać. Nawet nie zauważył tego „drobnego” incydentu tylko ruszył dalej. No
i to był dla mnie szok,.