angrusz1
03.11.08, 13:09
A teraz na temat tego wątku :
co sądzimy o Kuratorium , czyli o pracowanikach Kuratorium .
Najpierw jednak przypomnę taki kawał :
Facet 1 : Panie to księżyc czy słońce ?
Facet 2 : Nie wiem , ja nie tutejszy .
A teraz już o pracowanikach Kuratorium .
Zdarzyło mi się przedstawić pewien problem prawny w rozporządzeniu
MEN ( 10.09.2002 r ) , dotyczacy egzaminów z języków obcych .
I jeszcze raz , przyznaję , interpunkcja i inne znaki są bardzo
ważne bo mogą zmieniać sens zdania .A tam ,gdy w grę wchodzą
uprawnienia i pieniądze ,to jest to tym bardziej istotne .
A więc problem przedstawiłem ale Kuratorium odpowiedziało , że
Kuratorium nie jest od interpretacji przepisów .
Czyli Kuratorium ( czyli jego pracownicy ) nie są od tego by umieć
czytać ze zrozumieniem ( nb uczeń gimnazjum już musi umieć to robić
na egzaminie gimnazjalnym ) .
W przepisie z 10.09.2002 r jest takie miejsce ( załącznik dotyczący
egzaminów ) ;
"wymagany jest egzamin TOEFL ( test 550 pkt , TWE 4.5 pkt oraz
egzamin TSE minum 50 pkt ) ."
Istotne tutaj są nawiasy . Bo to oznacza , że to co jest w
nawiasach, jest składnikiem egzaminu TOEFL ( dokładniej Toefl paper
based )
I owszem test jest ( to oczywiste ) , TWE ( test of written
English ) też jest , ale TSE ( test of spoken English ) nie jest,
ani nigdy nie był składnikiem egzaminu Toefl paper based .TSE to
osobny egzamin , odrębnie go się zamawia i płaci i dostaje
certyfikat .
To tak jak matura i egzamin zawodowy .
I jednego i drugiego można wymagać . Ale zapis powinien być
odpowiedni ,czyli wymóg TSE winien być sformułowany poza nawiasem .
To oczywiste jak słońce .
To co zrobić, jeśli zapis rozporządzenia ministerstwa jest taki a
nie inny.( ależ geniusze ten zapis formułowali !! ) .
Rozumny człowiek powinien zinterpretować na korzyść petenta -
nauczyciela .
Istotne jest to co przed nawiasem czyli zdanie egzaminu Toefl , w
takiej formie w jakiej jest .
Nie, Kuratorium oficjalnie uchyliło się od interpretacji a
praktycznie instruowało dyrektorów : nie ma kwalifikacji ( i co
sądzić o takim zachowaniu pracowników Kuratorium ) .
Ba , nawet sam wiceminister MEN tak samo myśli jak pracownicy
Kuratorium , ba, on to odpowiada na piśmie : należy zdać egzamin
TSE .
Ba , tylko taki problem , że w dniu kiedy minister tak pisze, to ten
egzamin już w Polsce od wielu miesięcy nie jest organizowany .
Instytucja ETS - amerykański odpowiednik Centralnej Komisji
Egzaminacyjnej - która organizuje egzaminy z j.angielskiego - na
całym świecie - wprowadziła już inny typ egzaminu : TOEFL ibt (
internet based test ) , który już zawiera część ustną ( czyli tak
jakby połączyć Toefl paper based z TSE ) .
No ale do ministerstwa i jego pracowników nie dotarł ten fakt ( za
co biorą kasę z naszych podatków ? ).
Ba, jeszcze rok później , dyrektor departamentu upiera sie przy
zdawaniu TSE i pisze ( tak do mnie osobiście ) : jeśli w Polsce nie
jest organizowany to niech pan jedzie za granicę >
Za którą granicę , skoro w całym cywilizowanym świecie TSE już nie
ma .Do " geniuszy " z MEN to nie dociera .
Podobnie jak do pracowników Kuratorium .
Oni swoje : nie ma kwalifikacji .
A teraz jeszcze inny problem .
Tez świadczy o " geniuszu " pracowników MEN .
W sierpniu ukazał się projekt rozporządzenia MEN min. sprawie
egzaminów językowych.
bip.men.gov.pl/akty_projekty/projekt_rozporzadzenia_20080806_zalaczni
k.pdf
A jakże , bardzo słusznie tu już wzięto pod uwagę egzamin Toefl ibt .
Ale , ale .
Ale skala ocen Toefl ibt jest inna niż Toefl paper based .
To tak jakby brać i porównywać temperaturę w skali Fahrenheita i
Celsjusza a do tego jeszcze Kelwina .
Egzaminy językowe są także organizowane przez brytjską instytucję (
British Council chyba - egzamin np CAE ).
No i są te trzy egzaminy z różnymi skalami .
I jak tu je porównać , na jakim poziomie ustalić minimalne
wymagania .
Oczywiście , dla Toefl paper based pozostawić dotychczasowy czyli :
550 pkt ( tak jak w całym świecie a zwłaszcza w USA ) .
Dla CAE dopuszczalny , uznawany jest poziom to A ,B i C ( C to
najniższy ).
Ale skala ocen dla Toefl ibt jest od 0 do 120 .
I teraz to istotne , to najważniejsze , jak to MEN wymyślił .
Dla Toefl ibt ustalił na poziomie 87 pkt .
( niby nic , dla laika ) .
Są tabele porównawcze , sporządzone przez kompetentne instytucje ,
które w miarę dokładnie porównują te egzaminy .
www.pl.toefl.eu/fileadmin/free_resources/Polish%
20website/pdf/Prezentacja_TOEIC___iBT_TOEFL_Olsztyn_2007-03.pdf
Z tych tabel wynika , że dla 550 pkt Toefl paper based
odpowiednikiem jest poziom ( około ) 79-82 pkt Toefl ibt .
a dla 87 pkt Toefl ibt odpowiednikiem CAE jest CAE ale z literką A
czyli na najwyższym poziomie .
No ale w tymże rozporządzeniu uznaje się zdanie CAE także z literką
C ( najniższy poziom ) .
No i dylemat .
" Geniusze " z MEN , nie potrafią przeliczać temperatury w skali
Celsjusza na Kelwina .
Tak to wynika z tego projektu .
Czy już wam ręce opadły ?
Pracownicy Kuratorium , mimo iż w/w projekt jest tylko projektem , a
więc nie obowiązuje , w rozmowach z dyrektorami szkół jednoznacznie
mówią : nie ma kwalifikacji .
Nic to , że to tylko projekt ( do tego taki knot ) .
No więc co sądzić o pracownikach Kuratorium ?
Ale jeszcze coś , to też ważne .
Egzamin CAE ma swoje części składowe .Ale dla niego wymóg jest tylko
związany z końcowym wynikiem : A , B albo C .
Ale dla egzaminu Teofl ibt , który też ma swoje części składowe ,
wymagania dotyczą już części składowych .
Czy to jest uczciwe ? Czy te egzaminy traktuje się równorzędnie
czy jeden jest preferowany a drugi nie ?
Do MEN często przechodzą pracownicy kuratoriów .
Skoro w MEN wymyślają takie buble, to co się dzieje w kuratoriach ?
Sami sobie odpowiedzcie .
Może ustawa o emeryturach pomostowych zrobi coś w tej mierze .
Przeczyści te szeregi .