pamiętniki z tamtych lat

25.11.08, 19:03
ludzie pisali sobie "na boczku" o czasach w ktorych zyli i ktore
przezywali
macie moze tez jakies rodzinne pamietniki?
ja znalazlem miedzy innymi o Lublinie
marzec 1945r
"wczoraj rano slychac bylo dalekie dudnienie dzial.Mowia , ze to pod
Zywcem.Wrocila zima.Pelno sniegu i mroz.Przez to komunikacja
utrudniona,poniewaz tylko piechotą mozna podrozowac, wiec ani
administracja, ani handel nie dociera tam gdzie trzeba.....
Ludzie czekaja calymi dniami o glodzie i chlodzie.Parcelacja ma
takie skutki, ze np.wlasciciel ma opuscic dwor a potem kaza mu
wracac "bo gospodarstwo musi isc"
Pan Bierut wrociwszy 21 lutego z Mokswy , nagle zmienil swoj tytul
przewodniczacego Rady Narodowej na tytul prezydenta panstwa.Alianci
przekroczyli Ren.
Byl u mnie znajomy.Z tego co mowil mozna sobie wyrobic obraz
sytuacji.
W Lublinie znalazlo sie kilkunastu ludzi gotowych robic wszystko, co
Sowiety kaza.
Polinteligenci,kilku doktrynerow, kilku oportunistow.Zdaje sobie
sprawe, ze rola tzw.rzadu polega na przetelegrafowaniu rozkazow z
Moskwy do Krakowa i Lodzi.W Prezydium Rady Ministrow Zydzi maja 80%
posad.To samo na innych , wyzszych stanowiskach.
Reforma rolna sluzy do tego , zeby zniszczyc klase duzych
wlascicieli:potem przyjdzie kolej na malych, bo dzialki po pol ha
okaza sie gospodarczo niezdolne do zycia.Tym sposobem powiekszy sie
chaos.Nie wykorzystamy nawet doswiadczen sowieckich.
W tej chwili wszyscy gloduja, z wyjatkiem wojewodow , dyrektorow i
literatow.Ci ostatni, wraz z aktorami i dziennikarzami , otrzymuja
najpiekniejsze poniemieckie mieszkania.
Dostaja , bo sluza do propagandy, ktora ma zagluszyc fakt, ze
lubelczycy maja co najwyzej 10% zwolennikow.Objaw ciekawy, ze
wszyscy nasi tzw."komunisci" po powrocie z Rosji przestrzegaja przed
uciskiem ideologicznym i niewola duchowa, ktorej skutki sa podobno
potworne.
    • Gość: radek Re: pamiętniki z tamtych lat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.11.08, 15:56
      pamietniki to wazna sprawa, oto jak PO zdobywał waadze
      tinylink.pl/qxgq
    • joannabarska Re: pamiętniki z tamtych lat 29.11.08, 16:04
      Antyżydowskie bredzenie, wiadomo, skąd bierze sie ono i u
      malpiarni...
      • Gość: j2 jasne towarzyszko IP: *.lublin.mm.pl 03.02.09, 19:12
        cała ludność szalała z radości na widok zbrodniarzy mordujących polaków za poglądy
    • dociek Re: pamiętniki z tamtych lat 29.11.08, 16:07
      Polecam "Pamietnik znaleziony w wannie" Lema, przynajmniej ma jakąś
      wartość literacką.
      • joannabarska Re: pamiętniki z tamtych lat(Druga stroma nedalu!) 29.11.08, 16:12

        MichaL Sobelman

        Pisze ten tekst z perspektywy czterdziestu lat,
        ktore upLyneLy od marca 68, ze swiadomoscia
        zmian, jakie zaszLy w tym czasie. Zmienilismy sie
        rowniez my, ktorzy w jakis sposob
        uczestniczylismy w tamtych wydarzeniach jako
        swiadkowie, czasami jako ofiary. Jest to
        karkoLomna proba zrekonstruowania wLasnej
        pamieci. Mowiac prosciej, abstrahujac od
        przeczytanych prac i analiz, chciaLbym
        przedstawic jedynie to, co w utkwiLo w mojej
        swiadomosci i co pamietam z tamtych lat.
        Polska drugiej poLowy lat szescdziesiatych, okres
        tzw. "maLej stabilizacji". Potworna szarosc i
        siermiezna nuda na ulicach naszych miast, ktora
        tylko czasami mozna byLo utopic w morzu wody,
        kawa zbozowa, brak masLa w sklepach, coca-cola
        napoj imperialistow, w telewizji hasLa o
        "imperialistycznych mackach Ameryki" i
        "izraelskiej soldatesce." W marcu miaLem 15 lat,
        mieszkaLem w przemysLowym Sosnowcu, ktory po
        wyjezdzie z Polski jawiL mi sie jako jedno z
        najpiekniejszych miejsc globu, a wtedy byL ledwie
        zapyziaLa dziura z siecia szarych ulic z
        nieciekawymi sklepami, barami mlecznymi
        uwiecznionymi w nieco pozniejszych filmach
        StanisLawa Barei, nad ktorymi unosiLy sie
        zakurzone transparenty o "wLasciwej drodze do
        socjalizmu". Owczesny ogrom beznadziei istotnie wydawaL sie byc
        przygniatajacy.
        cy.
        A jednak byLo cos, co cieszyLo i przydawaLo temu
        zyciu jakis wyjatkowy urok. Jak inni moi
        rowiesnicy kochaLem sie w boskiej Poli Raksie,
        ktora wLasnie pojawiLa sie serialu "Czterech
        pancernych i pies" i wyLacznie dla niej szedLem
        na film "PopioLy" Andrzeja Wajdy, wstawiajac do butow poskLadana
        gazete,
        ,
        zeby wygladac na wyzszego i starszego, jako ze
        film byL dozwolony od lat 16. FascynowaLy mnie
        "Czerwone Gitary", "Skaldowie", Niemen i Halina
        Frackowiak. KupowaLem grajace pocztowki z
        utworami "Beatlesow" ,Shadowsow" z solista
        Cliffem Richardem. ByL jeszcze Salvatore Adamo,
        Roy Orbisom i francuski wokalista Johny Holiday,
        ktory spowodowaL straszna rozrobe w dopiero co
        oddanym hotelu Cracovia, a prasa donosiLa o wy¬czynach chuligana z
        Zachodu.
        du.
        Mozna byLo pasjonowac sie sukcesami polskiego
        sportu; zLotymi medalami piesciarzy Kuleja,
        Kasprzyka, Grudnia, wyczynami w kolarstwie
        Ryszarda Szurkowskiego, szablistow, rekordami
        lekkoatletow, choc tu akurat dwa nazwiska
        wywoLywaLy lekki niepokoj: rekordzista swiata w
        trojskoku Jozef Szmidt oraz znakomita sprinterka
        Irena Kirszenstein. Kilka miesiecy pozniej
        podczas olimpiady w Meksyku okazaLo sie, iz
        niepokoj ten byL jak najbardziej uzasadniony,
        bowiem Szmidt choc dwukrotny mistrz olimpijski
        zajaL dopiero siodme miejsce, a Kirszenstein,
        ktora wLasnie po wyjsciu za maz zmieniLa nazwisko
        na Szewinska popeLniLa prawdziwy blamaz, no bo
        nie dosc, ze wygraLa przez czysty egoizm w biegu
        na 200m, to pozniej w biegu sztafetowym 4x100
        umyslnie upusciLa paLeczke, co wyraznie pokazaLa
        TVP w audycji pt. Porazka idola, zeby tylko nasza
        narodowa druzyna sprinterek nie zdobyLa zLota.
        Rowniez w moim przypadku niezbyt polsko brzmiace
        nazwisko byLo powodem licznych niepokojow i
        kLopotow. W moim rodzinnym miescie przed wojna
        mieszkaLo sporo Zydow. Spis ludnosci z 1938 r.
        zarejestrowaL prawie 25 tys. Zydow, co stanowiLo
        przeszLo 20% mieszkancow miasta. ByLa wielka syna-
        goga, zwana "miejska", domy modlitwy, instytucje
        spoLeczne, szkoLy, sierociniec, szpital,
        cmentarz. Z tej listy w latach 60-tych pozostaL
        tylko ten ostatni i jeszcze kilka rodzin, ktore
        niezbyt szczyciLy sie swym zydowskim
        pochodzeniem. ZauwazyLem, iz w ostatnich zdaniach
        nader czesto uzywam sLowa "zyd", "zydowski", co w
        tamtym okresie byLo okresleniem dosc przykrym,
        wsty¬dliwym, a czasami wrecz obelga. Na boisku
        piLki noznej za zLe podanie lub nie strzelenie
        bramki po dosc Lagodnych wyzwiskach typu
        "oferma", "debil", "palant" na koncu nieodmiennie
        padaLo sLowo "zyd". Bardzo wczesnie, bo majac
        chyba nie wiecej niz 8-10 lat zrozumiaLem, iz
        zapewne nie ma w Polsce nic gorszego, niz bycie "zydem".
        ie "zydem".
        Od ojca i jego znajomych dowiedziaLem sie o tych
        szczesliwych Zydach, ktorzy w okresie okupacji
        nie dosc, ze mieli piekne nie-zydowskie rysy,
        zwane aryjskimi, to jeszcze czysto mowili po
        polsku, bo tylko tacy mieli szanse na ocalenie.
        Nie bardzo rozumiaLem, co znaczy miec aryjskie
        rysy lub mowic czysta polszczyzna, skoro moi
        sasiedzi mieli dosc urozmaicona urode, wyrazali
        sie w gwarze, ktora nie zawsze byLa dla mnie
        zrozumiaLa, a ojciec choc miaL chabrowe oczy,
        siwe wLosy arystokraty i jeszcze wysLawiaL sie w
        miare literacko, to jednak w spisie lokatorow
        wiszacej na klatce schodowej tylko obok nasze¬go
        nazwiska ktos dopisywaL czasami epitet "zyd".
        Wyraz ten zreszta systematycznie byL wymazywany
        przez dzielnego gospodarza domu, ktory czasami po
        poLudniu w szarym mundurze ormow-ca oznajmiaL mi,
        ze wLadza ludowa walczy z chamstwem i
        antysemityzmem, jednoczesnie przypominajac sLowa
        poety, ze "w ludowej ojczyznie nie ma juz miejsca na Zyda czy
        Cygana".
        .
        W czerwcu 1967, na dwa tygodnie przed wakacjami,
        gdy wLasnie konczyLem szkoLe podstawowa, wybuchLa
        wojna na Bliskim Wschodzie, zwana pozniej wojna
        szesciodniowa. Wojna ta niespodziewanie zawazyLa
        na moich pozniejszych losach i w rezultacie
        doprowadziLa do wyjazdu do Izraela. Izrael byL mi
        wowczas krajem dalekim, egzotycznym i caLkowicie
        obcym. Mieszkali tam wprawdzie nieznani wujkowie,
        ktorzy kiedys przed swietami Bozego Narodzenia
        wysLali skrzynke pomaranczy, a raz nawet koperte
        ze znaczkami, ktore wtedy namietnie
        kolekcjonowaLem i przez to moja sympatia do
        Izraela gwaLtownie wzrosLa. Izrael w tej wojnie
        niespodziewanie zwyciezyL, co z politycznego i
        sportowego punktu widzenia byLo sprawiedliwe,
        jako ze maLe panstwo pokonaLo silniejszych
        sasiadow - Arabow, ktorzy przeciez w nie tylko
        gnebili Stasia i Neli, to jeszcze podlizywali sie
        imperialistom, a ostatnio stali sie nawet
        sojusznikami Zwiazku Radzieckiego, ktory w
        przeszLosci jako Rosja zawsze byL wrogiem Polski.
        Na samym poczatku miaLem wrazenie, iz ludzie
        przyjeli te wygrana Izraela w sposob niezwykle
        fajny i miLy, tak jak nalezy cieszyc sie ze
        zwyciestwa druzyny, ktora z gory skazana byLa na
        kleske. Cieszyli sie wiec moi kumple, a takze
        koledzy z ojca pracy, ktorzy przyszli pewnego
        czerwcowego wieczoru z wodka swietowac zwyciestwo
        "naszych Zydkow nad Arabami Ruskow". Siedzac w
        kuchni czuLem, ze przyszli zaprzyjaznieni kibice
        i nawet fraza "Zydki ida na Kair" powiedziana
        jakze serdecznym tonem nie bardzo juz
        przeszkadzaLa. Libacja ta jednak, ktorej odgLosy
        podobno mozna byLo sLyszec na klatce schodowej,
        bardzo zdenerwowaLa gospodarza naszego budynku,
        owego ormowca, a potem nawet samego I sekretarza
        Partii tow. WLadysLawa Go¬muLke. Nie
        uwierzyLbym, ale na wLasne uszy sLyszaLem w
        telewizji, jak kilka dni pozniej, 19 czerwca,
        tow. WiesLaw, przemawiajac na Kongresie Zwiazkow
        Zawodowych grzmiaL, ze "[...] ze agresja Izraela
        na kraje arabskie spotkaLa sie z aplauzem w
        syjonistycznych srodowiskach Zydow - obywateli
        polskich, ktorzy nawet z tej okazji urzadzali
        libacje [...] Niby sie wszystko zgadzaLo, ale nie
        do konca, no bo co znaczyLo okreslenie
        "syjonistyczne srodowiska", nie mowiac o tym, ze
        koledzy ojca pewnie Zydami nie byli, wszak w
        niedziele chodzili na msze do koscioLa, z drugiej
        strony ja rowniez tam chadzaLem w celach
        towarzyskich, wiec i tego juz nie mozna byLo byc
        pewnym. Nastepnie GomuLka mowiL, ze kazdy
        obywatel Polski powinien miec tylko jedna
        ojczyzne -Polske Ludowa, co byLo sLuszne i
        logiczne, ale zaraz potem nadmieniL, ze wLadze
        traktuja jednakowo wszystkich bez wzgledu na ich
        narodowosc, co byLo dla mnie o tyle dziwne, ze
        dotychczas myslaLem, ze ci, ktorzy mieszkaja w
        Polsce sa naturalnie Polakami. Najgorsze padLo
        pod koniec, bo znow mow
        • Gość: radek pamiętniki z tamtych lat-barska pisz na forum Kuba IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.11.08, 16:16
          tu cie czytaja tylko tacy sami tępi jak ty
          • Gość: bosman a przeczytałeś niedorobie? IP: *.lublin.mm.pl 04.02.09, 20:37
            nie przeczytałeś boś nieuk i prostak. Jedyne co czytasz to książkę do
            nabożeństwa i "goscia niedzielnego". Więc nie brechaj jołopie jak mądrzejsi i
            wykształceni piszą.
        • joannabarska Druga strona medalu - c iąg dalszy 29.11.08, 16:20
          Niby sie wszystko zgadzaLo, ale nie
          do konca, no bo co znaczyLo okreslenie
          "syjonistyczne srodowiska", nie mowiac o tym, ze
          koledzy ojca pewnie Zydami nie byli, wszak w
          niedziele chodzili na msze do koscioLa, z drugiej
          strony ja rowniez tam chadzaLem w celach
          towarzyskich, wiec i tego juz nie mozna byLo byc
          pewnym. Nastepnie GomuLka mowiL, ze kazdy
          obywatel Polski powinien miec tylko jedna
          ojczyzne -Polske Ludowa, co byLo sLuszne i
          logiczne, ale zaraz potem nadmieniL, ze wLadze
          traktuja jednakowo wszystkich bez wzgledu na ich
          narodowosc, co byLo dla mnie o tyle dziwne, ze
          dotychczas myslaLem, ze ci, ktorzy mieszkaja w
          Polsce sa naturalnie Polakami. Najgorsze padLo
          pod koniec, bo znow mowiL o Zydach, ktorzy
          stanowia piata kolumne, ze opowiadaja sie za
          "agresorem, za burzycielem pokoju i za
          imperializmem", wreszcie pogroziL, zeby "ci,
          ktorzy odczuwaja, ze sLowa te skierowane sa pod
          ich adresem - wyciagneli z nich wLasciwe dla
          siebie wnioski." Ja, rzecz jasna, nie odczuLem,
          ze GomuLka mowiL o mnie, co zreszta potwierdziLa
          moja klasowa kolezanka, z ktora wLasnie zaczaLem
          chodzic, ale moj ojciec, majacy zapewne wyrzuty
          sumienia z powodu tej nieszczesnej libacji, nie
          byL tego juz taki pewny. Wakacje przeszLo dosc
          nerwowo, bo w prasie wciaz pojawiaLy sie artykuLy
          o "zydowskich agresorach" i "izraelskiej
          soldatesce", pozniej wszystko wrociLo prawie do normy.
          A potem przyszedL marzec i zaskoczyL nas
          sniegiem, mrozem i dramatyzmem. Wydarzenia
          toczyLy sie w oszaLamiajacym tempie, jak podczas
          pamietnego dwumeczu Gornik Zabrze - Manchester
          United w cwiercfinale Pucharu Mistrzow. 28 lutego
          Gornik przegraL dosc pechowo, bo dopiero w
          koncowce, 0:2 w Manchesterze. 13 marca Anglicy ze
          swoimi gwiazdami Bobby Charltonem, Bestem i Lawem
          przyjechali do Polski na rewanz. Mecz odbyL sie
          na Stadionie Slaskim w Chorzowie. W drugiej
          poLo¬wie Lubanski strzeliL cudowna bramke,
          niemozliwe staLo sie caLkiem realne, a
          sprawozdawca Jan Ciszewski, ktory mieszkaL w moim
          miescie dwie ulicy dalej histerycznie wrzeszczaL
          do mikrofonu: "Prosze panstwa to jest dramat, na
          ktory patrzy caLa Polska." OgladaLem ten mecz w
          telewizji, ale u nas w domu odbywaL sie zupeLnie
          inny dramat. Wydarzenia ze stolicy z 8 marca
          docho¬dziLy powoli i chaotycznie. Doniesienia w
          Trybunie Ludu i zagLuszanej Wolnej Europie, choc
          zupeLnie sprzeczne, siaLy niepokoj. Znow mowiono
          o syjonistach i Zydach, witryny w ksiegarniach
          obLo¬zone byLy nowa ksiazeczka dr Tadeusza
          Walichnowskiego "Izrael a NRF" O tajemnych
          konszachtach syjonistow niemieckich rewanzystow.
          19 marca przemowiL WLadysLaw GomuLka. Wiec w Sali
          Kongresowej transmitowany byL na zywo przez
          telewizje. Dzis nawet nie pamietam, co byLo
          straszniejsze, dLugie i nudne przemowienie tow.
          WiesLawa o chuliganach, mLodziezy bananowej,
          politycznych bankrutach i trzech kategoriach
          Zydow, czy tez rozentuzjazmowany, wielotysieczny
          aktyw robotniczy zadajacy oczyszcze¬nia Partii
          ze syjonistow i natychmiast wysLania ich do Dajana.
          Przemowienie GomuLki trwaLo dobre trzy godziny,a
          potem juz nic nie byLo jak dawniej. Usmiechy
          nauczycieli, szepty sasiadow, ludzie w tramwaju,
          z ktorych prawie kazdy poznaL w zyciu porzadnego
          Zyda, wiec nie wszyscy to Marian Kargul vel Icek
          Kierbel, nie mowiac juz o Szlajfe-rach,
          Blumsztajnach, Dajczewandach, Grossach,
          Goldmanach....Kim byLem wiosna 68 roku? Wciaz
          jeszcze nieskazitelnym polskim chLopcem, do
          ktorego gLowy zaczeLy przenikac watpliwosci co do
          swojego pochodze¬nia, czy juz jednym z
          zadzumionych? W przeciagu kilku tygodni moje
          miasto bardzo sie zmieniLo. Juz wiedziaLem, ilu
          Zydow ma jeszcze swoje sklepiki przy ulicy
          Modrzejewskiej, ze facet, ktory naprawiaL nam
          telewizor jest z naszych, podobnie jak kierownik
          sklepu mono¬polowego, jeszcze adwokat,
          ginekolog... Byli wszedzie! I jak tu nie wierzyc
          gazetom! Nasz znajomy pan Z. byL najlepszym
          fotografem w miescie. MiaL swietnie prosperujacy
          zakLad, zjezdzali do niego nowozency z okolic,
          wszyscy chcieli miec zdjecia od komunii robio¬ne
          u pana Z, "ale, czy to przystoi zeby pamiatke z
          komunii swietej robiL Zyd?"-pytaLa sasiadka na
          korytarzu. "Ty jestes z naszych, choc twoj ojciec
          to Mosiek"-przekonywaLa matka kolezanki z
          pod¬stawowki. Pewnego wieczoru odwiedziL nas
          dzielnicowy, nie przyszedL sam, towarzyszyL mu
          gospodarz naszego domu, ow ormowiec, tym razem z
          posepna mina. "Panie Sobelman, zagaiL grzecznie
          milicjant, sami widzicie, co tu sie porobiLo. To
          wszystko przez tych syjonikow, czy jak im tam.
          Wiec musze wam zadac kilka pytan, takie sa
          rozporzadzenia. Wy, chyba macie rodzine w
          Palestynie, ale nie chcecie wyjezdzac? To dobrze.
          Polsce potrzebni sa porzadni obywatele
          pochodzenia zydowskiego." PowiedziaL i poszedL, a
          ja juz wiedziaLem - moj ojciec byL obywa¬telem
          pochodzenia zydowskiego, nie Zydem, a tylko
          pochodzenia zydowskiego. To juz lepiej, bardziej
          elegancko, wobec tego kim byLem ja? Edward
          Gierek, I sekretarz Partii w wojewodztwie
          katowickim wynalazL jeszcze bardziej
          subtelniejsze okreslenie, mowiac o "Polakach majacych nierdzennie
          pols pols
          kie pochodzenie". Przemowienie Gierka nie
          poprawiLo atmosfery, tym bardziej, ze wspominaL
          przy tej okazji o "slaskiej wodzie, ktora
          pogruchocze kosci syjonistom i sLugusom
          imperializmu". Zaczeli przychodzic ludzie, ci z
          Modrze¬jewskiej i inni, nieznajomi. Szeptem w
          nieznanym jezyku (pozniej okazaLo sie, ze to
          jidysz) rozprawiali o czyms, kon-spirowali...
          GwaLtownie przechodzili na polski, wtedy
          rozumiaLem. Kiedys, ktos w najwiekszej tajemnicy
          powiedziaL, ze dowiedziaL sie, ze tam w Warszawie
          przygotowano plany, zeby tych, ktorzy nie wyjada,
          zgrupowac w jednym, okreslo¬nym miejscu na
          Mazurach. "To niemozliwe, to przeciez jak oboz
          koncentracyjny" - powiedziaL pan L, o ktorym byLo
          wiadomo, ze 25 lat wczesniej siedziaL w
          Oswiecimiu, ale zaraz dodaL, ze wtedy rowniez
          wydawaLo sie to niemozliwe.Wiec moze, zeby
          uniknac tego obozu ludzie zaczeli mowic o
          wyjazdach, a moze rzeczywiscie pragneli bardzo wyjechac.
          Nie byLy to tylko rozmowy, pisaLy o tym gazety,
          ze ludzie narodo¬wosci zydowskiej powinni
          wyjechac, ze sa uLatwienia dla ubiegajacych sie o
          emigracje do Izraela. Teoretycznie Izrael byL
          krajem docelowym, w praktyce mozna byLo jechac
          dokadkolwiek. "Zezwolen na wyjazdy emigracyjne do
          Izraela udziela sie obywatelom polskim, ktorzy
          okreslaja swa narodowosc jako zydowska" - gLosiL
          dokument Biura Paszportow MSW. W praktyce to nie
          obywatel, ale wLadze okreslaLy kogos jako
          obywatela narodowosci zydow¬skiej. Ci, ktorzy
          nie mogli jechac, bo nie byli okreslani jako
          Zydzi, zazdroscili tego tym mogacym opuscic PRL.
          Ci z kolei, co mogli, w wielu przypadkach czynili
          to z ciezkim sercem. Fotograf Z. wyjechaL z
          rodzina do Szwecji, technik telewizyjny do
          Kanady, wLasciciele pracowni haftu, choc podali
          ze leca do Izraela, dotarli do USA. W koncu
          przyszLa kolej na nas. ByL strach, brakowaLo
          perspektywy, byLo uczucie, ze nas tu nie chca, ze
          nie ma wyboru, ze musimy. Dla moich kole¬zanek
          byLem Polakiem, pewnie byLem Polakiem rowniez dla
          moich kumpli od piLki, nawet jesli czasami woLali
          za mna "Zyd". To nie oni jednak decydowali o
          mojej narodowosci. W listopadzie 1968r.
          zLozylismy papiery na wyjazd do Izraela, wraz z
          koniecznym wnioskiem. 0 zezwolenie na zmiane
          obywatelstwa. W maju 1969 nadeszLa pozytywna
          odpowiedz z zaleceniem opuszczenia terytorium PRL
          w przeciagu 45 dni. Z niedowierzaniem ogladaLem
          ze wszystkich stron niebieski "dokument podrozy",
          wazny na wszystkie strony swiata. Na trzeciej
          stronie dokumentu widniaLo, ze "posiadacz
          niniejszego dokumentu nie jest obywatelem
          Polski". Jak sie wyjezdza z kraju, o ktorym
          zawsze myslaLes, iz jest twoja ojczyzna? Jak
          emigruje sie
          • Gość: malpiarnia docku - pamietnik tez uczy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.11.08, 16:50
            dzieki "mojemu" pamietnikowi mozesz sie dowiedziec, ze Lem nazywal
            sie Lehm
            "widzialem sie z Zosia, a potem w stolowce z Ingardenem,
            Zawirskim ,Turnaowna i wieloma innymi.
            Spotkalem tez dra Samuela Lehma ze Lwowa, jego syn mieszkal u dra
            Motyki w roku 1941 we Lwowie.
            "maj 1952r
            miesiac temu wezwano mnie do wojewodzkiego UB,na wezwaniu bylo
            napisane , ze mam byc przesluchiwany jako swiadek ( tu szczegolowe
            opisy proby werbunku przez UB)..............
            Dopiero po tym wszystkim zabral sie do przesluchania , ktore
            dotyczylo zarzutow dra Lehma ze Lwowa przeciw drowi J.Motyce .....
            wczesniej o Motyce ( docent botaniki)
            1945r
            "byl wczoraj u mnie pan Motyka, docent botaniki.Nie wiedzial o
            smierci Lomnickiego, Stozka i Ruziewicza, choc byl we Lwowie do
            1944r.Wykladal na kursach i mial szefa - peofesora z Lipska.Ten
            kradl pieniadze przeznaczone na oplacenie robotnikow, a Motyka byl
            kontent , ze ma go w reku i moze dekowac u siebie okolo 100 ludzi
            pod pozorem kopania na Cetnerowce "
            • Gość: Joanna Re: docku - pamietnik tez uczy IP: *.lublin.mm.pl 29.11.08, 17:00
              Malpiarnia odkrywa Ameryke...
              • rilian Re: docku - pamietnik tez uczy 29.11.08, 17:21
                karmisz trolla.
                • Gość: radek zjawił sie kolejny stary troll - rilian IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.11.08, 17:25
                  ale jakoś bez formy, a gdzie bluzgi, wyzwiska, ublizanie itd z czego jestes
                  szeroko znany
                  • Gość: darek Re: zjawił sie kolejny stary troll - rilian IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.12.08, 15:21
                    co z pamiętnikami, piekny temat
                    • Gość: malpiarnia troche słabe zainteresowanie -pogrzeb Pilsudskiego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.12.08, 16:57
                      Pogrzeb Pilsudskiego
                      "wypadki na politycznej scenie szly dalej, chociaz my ,ich nieuwazni
                      widzowie , nie widzielismy jeszcze ich sensu i tendencji.
                      W 1935r.zmarl Jozef Pilsudski.Zlozylo sie tak , ze znalazlem sie na
                      pogrzebie i moglem widziec dobrze wiele osob w orszaku.Gdy w
                      Krakowie wyniesiono z dworca trumne wsrod werbla zalobnego,czekalem
                      az przyjdzie na nas kolej. Za trumna szedl z boku Wieniawa-
                      Dlugoszowski, potem rodzina zmarlego, ludzie skromni, swiadczacy
                      soim wygladem ,ze marszalek nie dbal o korzysci osobiste.Za rodzina
                      szedl Prezydent Rzeczypospolitej ,potem ambasadorowie i poslowie ,
                      miedzy innymi zwracali uwage na siebie w pierwszym rzedzie Lord
                      Cavan, reprezentant Anglii Goring, gruby i najzwyczajniej
                      zadowolony , ze jest swiadkiem pogrzebu.
                      Ksiadz biskup Sapiecha szedl przed trumna : caly czas modlil sie i
                      widac bylo , ze uwaza sobie mus prowadzenia tego konduktu za pokute
                      za grzechy swojego zywota.Idac na Wawel widzielismy kolo siebie
                      poczty sztandarowe roznych pulkow.Pieknie wygladaly twarze
                      mlodziencow w staloych kaskach.Sejm i Senat szli za nami, a nawet za
                      reprezentacja sadownictwa , co bylo bardzo niewlasciwe, tak samo
                      umieszczenie Akademii Umiejetnosci za nowo stworzona Akademia
                      Literatury bylo grubym nietaktem.
                      Pogrzeb Marszalka Pilsudkiego byl ostatnia manifestacja potegi
                      panstwa polskiego.Od tego momentu wszystko szlo w dol".
                      • Gość: jarek Re: troche słabe zainteresowanie -pogrzeb Pilsuds IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.02.09, 16:12
                        i nadal trwa
                        • Gość: malpiarnia Re: troche słabe zainteresowanie -pogrzeb Pilsuds IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.02.09, 19:05
                          eeeeeee ludzie teraz sie martwia o kredyty bankowe i gonia oszustow
                          developerow , ktorzy uciekli z forsa
                          a jak bylo kiedys?
                          1965r.
                          "Z dzisiejszego Przekroju dowiedzialem sie , ze jezeli ktos zgubi
                          ksiazeczke lub czek PKO i zatelefonuje do PKO, aby zamknac wyplate z
                          ksiazeczki i konta , to PKO dopiero po 48 godzinach od zawiadomienia
                          zamyka je.Tak sie przydarzylo panu w Wa-wie , ktory zapoznal sie z
                          mlodym malzenstwem w "Patrii", mloda para (po slubie)upila
                          goscia ,zaprowadzila do znajomych, tam zalala go na umor i skradla
                          ksiazeczke PKO z suma 40 000zl na koncie.Okradziony frajer odnalazl
                          nowozencow , a sad skazal ich na 4 lata wiezienia i 20
                          000zl.grzywny;jak wiadomo sciagniecie grzywny sadowej ma
                          pierszenstwo , wiec sad przywlaszczyl sobie te pieniadze , ktore
                          posiadali delikwenci.Gdy frajer wygra przed sadem cywilnym , juz
                          sobie pieniedzy nie sciagnie .To, wraz z przywilejami PKO, daje
                          razem piekny obraz naszej tak nieslusznie zwanej , rzeczywistosci."
                          budowle mieszkaniowe
                          "ciekawe metody obraly wladze majace wykonywac budowle mieszkaniowe.
                          Ludzie , zwlaszcza mlodzi , moga zapisywac sie do "puli"
                          mieszkaniowej.Musza skladac pieniadze na ksiazeczki PKO , ale
                          dopiero po 3 latach moga przejsc do rzeczywistego czlonkostwa tego
                          klubu(a nie zawsze zostana przyjeci!).Wtedy dopiero beda placic
                          wiecej, a gdy wszystko splaca , beda czekali kilka lat na objecie
                          mieszkania.Ludzie o ktorych mowa , rzadko zarabiaja wiecej niz 3
                          tysiace miesiecznie; zwykle sa zonaci , ale bezdzietni.Skad biora na
                          te oplaty? Na to pytanie odpowiem twierdzeniem :Niedobor zostaje (en
                          bloc)wyrownywany kradzieza z kasy panstwowej.To twierdzenie pozwala
                          bez trudnosci obliczyc sume kradziona rocznie! Nota bene obywatele
                          PRL maja 40 miliardow na PKO, ale kwota ta jest nizsza od wydatkow
                          na papierosy i wodke!"
Inne wątki na temat:
Pełna wersja