Dodaj do ulubionych

Lubelskie przybytki uciech cielesnych i nie tylko

    • Gość: Valdi Re: Lubelskie przybytki uciech cielesnych i nie tylko IP: *.globaldial.com 27.01.02, 03:29
      Nieznany mi z nazwy lokal w kompleksie sportowym przy Al. Zygmuntowskich, tuz
      przy wejsciu na plywalnie szczycil sie w swoim czasie wspanialymi flakami,
      ktore mozna bylo popic polska odpowiedzia na dominujaca nieslusznie na rynkach
      swiatowych "Coca-Cole" - "Polo-Cocta".
      Juz wtedy mozna bylo z butelki tago napoju zdjac kapsel bez uzycia otwieracza.
      A na Zachodzie wprowadzono odkrecany kapsel dopiero po z gora 15-tu latach...
    • Gość: Valdi Re: Lubelskie przybytki uciech cielesnych i nie tylko IP: *.globaldial.com 27.01.02, 03:35
      "Motel" przy trasie W-Z, to w swoim czasie lokal o zupelnie innym charakterze.
      Jeszcze na dlugo zanim rozpoczeto tam dzialalnosc dyskotekowa, bylo to miejsce
      szybkiego dorobienia sobie do stypendiow poprzez lubelskie studentki (nie
      wszystkie oczywiscie).
      Nazwa i adres tego miejsca byla szeroko znana nawet poza granicami kraju, w
      szczegolnosci wsrod kierowcow miedzynarodowych TIR.
      Ale coz sie dziwic, milo jest miec jakis przytulny kat, jesli sie jest tak
      daleko od domu...
    • Gość: Valdi Re: Lubelskie przybytki uciech cielesnych i nie tylko IP: *.globaldial.com 27.01.02, 03:42
      "Victoria" - malo znam, zdaje sie, ze przede wszystkim dzialalnosc dzncingowa.
      Nie mogac wytrzymac konkurencji z "Unia", lokal w "Victorii" jako pierwszy w
      historii miasta przelamal stare purytanskie zasady organizujac strip-tease, ku
      zgrozie bywalcow (a raczej bywalek) okolicznych kosciolow.
      Pomysl sadzac po wzroscie frekwencji, Lublinianie zaakceptowali szybko i "Unia"
      wkrotce zmuszona byla pojsc w slady konkurencji.
      Nie ma to jak postep.
    • Gość: Valdi Re: Lubelskie przybytki uciech cielesnych i nie tylko IP: *.globaldial.com 27.01.02, 03:44
      "Hortex" - naprzeciwko "Victorii", cieszyl sie wielkim powodzeniem, i to chyba
      wszystko, co mozna o nim powiedziec.
    • Gość: Valdi Re: Lubelskie przybytki uciech cielesnych i nie tylko IP: *.globaldial.com 27.01.02, 03:48
      Pierwsza pizzeria w miescie - tuz obok kina "Wyzwolenie", naprzeciwko zakladu
      fotograficznego (nie pamietam, czy miala nazwe) - jedyne miejsce na swiecie,
      gdzie mozna bylo nie tylko zamowic, ale rowniez w konsekwencji tego otrzymac
      pizze z nadzieniem z kiszonej kapusty.
      No comment.
      • freon Re: Lubelskie przybytki uciech cielesnych i nie tylko 27.01.02, 04:03
        Jak juz byles w okolicach Sowinskiego, to mialam nadzieje, ze wspomnisz
        TipTopa. Jaki to byl wspanialy przybytek. Wejscie na sale po lewej stronie,
        bufet na koncu.....:o)
        • Gość: lucy_z Re: Lubelskie przybytki uciech cielesnych i nie tylko IP: 192.168.0.* 27.01.02, 12:08
          Valdi!!!!! Świetnie to napisałeś. Z przyjemnością to przeczytałam :)))))
          • alterego Re: Lubelskie przybytki uciech cielesnych i nie tylko 27.01.02, 13:00
            Dzieki Valdi za odswiezenie pamieci. Za moich czasow (1975-85) "Pod Baszta"
            bylo dokladnie tak samo. Jedynie zolty serek zastepowany byl czasen dyzurnym
            mielonym, za ktory placilismy bez szemrania - ale do glowy nam nie
            przychodzilo by go jesc. Jednak gdy trafialismy na uparta bufetowa trzeba bylo
            wziac od niej takiego kotleta do stolu (a raczaej "stojacej" lady). To musial
            byc smieszny widok - czterech facetow z piwem w reku nad jednym kotletem. A
            pamietacie poczatki kryzysu i klopoty z piwem. To oczekiwanie, kiedy i do
            ktorej knajpy "rzuca" piwo.
            Moja mama pracowala w sluzbie zdrowia i opowiadala mi jak kiedys przywiezli do
            szpitala z Tip-Topu ofiare bojki z nozem w sercu. Facet przezyl dzieki temu,
            ze ktos przytomnie nie wyciagal mu tego noza. Przeprowadzono mu operacje na
            otwartym sercu, na ktorej habilitowalo sie pewnie paru profesorow :-),
            uratowano gosciowi zycie - ale podobno po pewnym czasie znowu w Tip-
            Topie "dostal kose" - tym razem smiertelnie.
            Co do "Unii" - to chodzily po miescie plotki, ze w knajpie i pokojach
            hotelowych SB zamontowala posluchy. Wtedy w to nie chcialo mi sie wierzyc, ale
            teraz sklonny jestem uwierzyc w nie tylko to.
            A pamietacie "klatke lwa", na Placu Wolnoci? Taka maly bar alkoholowy tylko z
            miejscami stojacymi. To byl lokal dla konkretnych klientow, ktorzy wiedza po
            co wchodza do knajpy i niczego wiecej poza "seta" od obsluginie oczekiwali. :-)
            • alterego Re: Lubelskie przybytki uciech cielesnych i nie tylko 27.01.02, 15:51
              Po namysle stwierdzilem,ze "klatka lwa" byla nie na Pl. Wolnosci - tylko na
              bodajze ul. Hempla (na przeciwko BWA).
              Nie sposob nie polaczyc tu sie z watkiem "typy lubelskie" i wspomniec tu o
              kapelach cyganskich jakie wedrowaly wtedy od knajpy do knajpy i graly do
              kotleta. Coz warta teraz bez nich "Polonia", czy "Europa" (o ile jeszcze
              istnieja)....
              • laura! Re: Lubelskie przybytki uciech cielesnych i nie tylko 27.01.02, 16:51
                klatki lwa nie pamiętam, może za młódka jestem, ale pamiętam będąc juz przy
                Placu Wolności, tam gdzie dzisiaj jest sklep z zabawkami restaurację, a tuz za
                nią na skrzyżowaniu prowadzącym do PDT-u też jakąś pijalnię trunków...
          • Gość: Valdi Re: Lubelskie przybytki uciech cielesnych i nie tylko IP: *.globaldial.com 01.02.02, 14:00
            Gość portalu: lucy_z napisał(a):

            > ... Z przyjemnością to przeczytałam :)))))


            Lucy, klaniam sie nisko i dziekuje za uznanie.
            Olbrzymi cmok.
        • Gość: Valdi Re: Lubelskie przybytki uciech cielesnych i nie tylko IP: *.globaldial.com 01.02.02, 13:57
          freon napisał(a):

          > Jak juz byles w okolicach Sowinskiego, to mialam nadzieje, ze wspomnisz
          > TipTopa. Jaki to byl wspanialy przybytek. Wejscie na sale po lewej stronie,
          > bufet na koncu.....:o)


          Przepraszam najmocniej, oczywiscie "Tip Top".
          Pamietam, pamietam.
          Coz, pamiec zwodnicza jest...
    • laura! Re: Lubelskie przybytki uciech cielesnych i nie tylko 27.01.02, 15:48
      Valdi, dzięki za odtworzenie tych gastronomicznych wspomnień, z przyjemnością
      poczytałam o tym, co w mojej głowie jawiło się już za mgłą czasu. Widzę,
      również że każde pokolenie ma inne kultowe ośrodki knajpiano-restauracyjne i
      miło byłoby je porównać. Stad pozwolisz że się odniosę do kilku przez Ciebie
      wymienionych, mimo że mam z nimi trochę inne skojarzenia kulinarne niż Ty ;))
      • wandad Re: Lubelskie przybytki uciech cielesnych i nie tylko 27.01.02, 16:55
        Nikt tu nie wspomnial o takich przybytkach gastronomicznych jak bary mleczne. Tan tez sie chodzilo
        zeby posiedzic i pogadac i placilo sie znacznie mniejsze pieniadze. Oczywiscie, jesli ktos chcial sie
        napic wybieral inne lokale. Ja jednak mile wspominam Bar Raclawicki, gdzie serwowano przepyszne
        nalesniki biszkoptowe.
        A przy Pstrowskiego, tam gdzie pozniej zainstalowala sie pizzeria byla taka kawiarenka z
        przepysznymi kremami. I co ciekawe, kremy te mozna bylo dostac w plastikowych pojemniczkach "na
        wynos". Tam krolowala p. Ziuta.
        Jeszcze innym przyjemnym lokalem, gdzie mozna bylo odpoczc po zakupach w PeDecie byla
        kawiarenka na rogu Osterwy. Pyszna kawa, lody, kremy... Jak pamietam, tam zawsze bylo tloczno.
        Czy to jeszcze istnieje?
        • Gość: KAROL Re: Lubelskie przybytki uciech cielesnych i nie tylko IP: *.proxy.aol.com 29.01.02, 06:18
          Czy ktos pamieta jak sie nazywala restauracja na Placu Zebran Ludowych a rogu
          Al.Tysiaclecia(takie nazwy tylko mi w pamieci pozostaly),czy nie byla to
          przypadkiem STYLOWA.Czy istnieje jeszcze herbaciarnia RATUSZOWA na przeciwko
          kosciola Swietego Ducha,a obok niej restauracja POLONIA w ktorej odbywaly sie
          dancingi,wikidajlo wpuszczal do srodka jak dostal w lape inaczej trzeba bylo
          czekac az ktos opusci lokal.A jak sie nazywal bar mleczny na starym miescie
          Czy to nie KROWKA.To byly lata 70te.Dziekuje Valdi za ruszenie tematu,niezwykle
          ciekawe lubelskie forum,zostane juz z WAMI.Trzymajcie sie.
          Karol
          • Gość: eor Re: Lubelskie przybytki uciech cielesnych i nie tylko IP: *.swipnet.se 29.01.02, 10:56
            Wspomnien co nie miara. Wiekszosc knajp pamietam jedynie z szyldow, lub
            opowiesci. Ale mam tez kilka osobistych wspomnien:

            Karczma Slupska - (czy byla juz wspomniana?): pamietam, ze brizol, stek i
            rumsztyk niczym sie kompletnie nie roznily, ale smakowaly cudnie, a za
            dokladane do nich frytki i pieczarki dalbym sie wowczas pokroic. A na
            drewnianych oparciach wyrzezbione byly gory, lasy i postacie zbojnikow. Alez mi
            sie tam podobalo, kiedy bylem maly.

            Malinowa - speluna na owczesnej Swierczewskiego, nieprzyjemne miejsce do
            ktorego niegdys wszedlem jako naiwny mlodzian powracajacy z koncertu grupy
            Republika i chcacy kupic oranzade. Szybko mnie przekonano (na szczescie tylko
            slownie), ze to nie miejsce dla takich jak ja.

            I jedno miejsce bez nazwy:

            Lokal na Glebokiej (wowczas al.PKWN) - na pietrze nad Pewexem (teraz jest tam
            chyba sklep spozywczy), wydaje mi sie, ze nazwa zaczynala sie na A - pamietam
            doskonale krzesla z dziura w oparciach, bowiem kiedys wlozylem w taka dziure
            glowe i nie moglem wyjac. Na usprawiedliwienie dodam, ze bardzo maly bylem.
            • freon Re: Lubelskie przybytki uciech cielesnych i nie tylko 29.01.02, 23:49
              A jak sie nazywala taka speluna na rogu naprzeciw Teatru Osterwy. Jak sie ta
              ulica nazywa? Laczy Krakowskie z Placem Wolnosci, czy Narutowicza i przebiega
              obok Pedetu. Osterwy????! Na rogu tej ulicy byla jakas restauracja -
              Staropolska? Starocostam?

              Malo jestem elkowentna dzisiaj.
              • Gość: Valdi Re: Lubelskie przybytki uciech cielesnych i nie tylko IP: *.globaldial.com 01.02.02, 14:04
                freon napisał(a):

                > A jak sie nazywala taka speluna na rogu naprzeciw Teatru Osterwy. Jak sie ta
                > ulica nazywa? Laczy Krakowskie z Placem Wolnosci, czy Narutowicza i przebiega
                > obok Pedetu. Osterwy????! Na rogu tej ulicy byla jakas restauracja -
                > Staropolska? Starocostam?
                >
                > Malo jestem elkowentna dzisiaj.

                Jak postrasza, to od razu pamiec wraca...
                "Srodmiejska"

          • Gość: wandad Re: Lubelskie przybytki uciech cielesnych i nie tylko IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 30.01.02, 00:15
            Ta mordownia nazywala sie Zamkowa
            • Gość: wandad Re: Lubelskie przybytki uciech cielesnych i nie tylko IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 30.01.02, 00:26
              Gość portalu: wandad napisał(a):

              > Ta mordownia nazywala sie Zamkowa tzn ta knajpa na Pozdamczu


              • Gość: karol Re: Lubelskie przybytki uciech cielesnych i nie tylko IP: *.proxy.aol.com 30.01.02, 03:50
                Gość portalu: wandad napisał(a):

                > Gość portalu: wandad napisał(a):
                >
                > > Ta mordownia nazywala sie Zamkowa tzn ta knajpa na Pozdamczu
                >
                > Zamkowa mnie sie wydaje byla na Lubartowskiej i rog ul.Al.
                Tysiaclecia,wchodzilo sie na dol po dwoch schodkach i zaraz po lewej stronie byl
                umieszczony bufet,tak zgadza sie to byla chyba najwieksza mordownia w okolicy.
                A ta restauracja na Podzamczu to nie byla nawet taka zla.Wchodzilo sie do niej po
                schodach w gore,chyba byly sklepienia-kolumny.Lokal zajmowal dwa pietra,czasami
                odbywaly sie dancingi.Kategoria chyba 2-ga.Zamkowa z koleji byla 4-5 kategoria,
                czy wogole ona byla ujeta jakas kategoria.
                • Gość: Valdi Re: Lubelskie przybytki uciech cielesnych i nie tylko IP: *.globaldial.com 01.02.02, 14:10
                  Gość portalu: karol napisał(a):


                  > > Zamkowa mnie sie wydaje byla na Lubartowskiej i rog ul.Al.
                  > Tysiaclecia,wchodzilo sie na dol po dwoch schodkach i zaraz po lewej stronie by
                  > l
                  > umieszczony bufet,tak zgadza sie to byla chyba najwieksza mordownia w okolicy.
                  > A ta restauracja na Podzamczu to nie byla nawet taka zla.Wchodzilo sie do niej
                  > po
                  > schodach w gore,chyba byly sklepienia-kolumny.Lokal zajmowal dwa pietra,czasami
                  > odbywaly sie dancingi.Kategoria chyba 2-ga.Zamkowa z koleji byla 4-5 kategoria,
                  > czy wogole ona byla ujeta jakas kategoria.


                  Zwracam honor, poplatalem.
                  Oczywiscie, ze naprzeciwko zamku byla "Stylowa", (drugiej kategorii), na pietrze.
                  To tam wlasnie mozna bylo usiasc w "przedzialach" tzn malych prywatnych pokoikach
                  i to tam wlasnie serwowano dziczyzne i zupe palocka.
                  Wandad, Karol ma racje, "Zamkowa" byla niedaleko i miala zasluzona opinie
                  mordowni.
    • Gość: Kazy Re: Lubelskie przybytki uciech cielesnych i nie tylko IP: *.proxy.aol.com 30.01.02, 03:27
      Nikt z was nie wymienil lokalu pod nazwa Nadtorzanka. Byl to teren pomiedzy FSC
      a toramy kolejowymy, odwiedzany czesto w okresie letnim przez mieszkancow
      hotelu robotniczego i pracownikow fabryki. Wysokie chwasty stanowily dobra
      zaslone przed ciekawskimi gliniarzami. Teren byl obslugiwany przez starszego
      pana, ktory zawsze mial przysobie musztardowki i sol do pomidorow jako
      zagrycha. W ten sposob mial zagwarantowane butelki, za ktore w normalny dzien
      mial, jak sam powiedzial rownowartosc dniowki w fabryce w normalny dzien a w
      dni wyplaty trzech. A wiec miejsce licznie odwiedzane.
      • Gość: KAROL Re: Lubelskie przybytki uciech cielesnych i nie tylko IP: *.proxy.aol.com 30.01.02, 04:08
        Nie wymienil nikt kawiarni EWA na Hempla,z tylu w sezonie letnim na swiezym
        powietrzu serwowane bylo tylko butelkowane piwo,oczywiscie zawsze cieple i
        lepkie.
        • Gość: Kazy Re: Lubelskie przybytki uciech cielesnych i nie tylko IP: *.proxy.aol.com 01.02.02, 00:10
          Nie jestem pewien czy ktos wspomial.
          Byl tez bar Rarytas na osiedlu Tatary, mozna bylo cos przegryzc piwkem popic.
          Mocnijsze trunki stali bywalcy baru prznosili z okolicznych melin.
        • Gość: Valdi Re: Lubelskie przybytki uciech cielesnych i nie tylko IP: *.globaldial.com 01.02.02, 14:14
          Gość portalu: KAROL napisał(a):

          > Nie wymienil nikt kawiarni EWA na Hempla,z tylu w sezonie letnim na swiezym
          > powietrzu serwowane bylo tylko butelkowane piwo,oczywiscie zawsze cieple i
          > lepkie.

          Tak jest!
          Nie przypomnialbym sobie jedynie nazwy, ale "ogrodek" pamietam doskonale.
          A z drugiej strony, ciekawe, czy przed laty nie siedzielismy przy sasiednich
          stolikach w ktoryms z opisywanych przybytkow, nie wiedzac. ze po latach bedziemy
          je w ten sposob wspominac...

          • Gość: KAROL Re: Lubelskie przybytki uciech cielesnych i nie tylko IP: *.proxy.aol.com 02.02.02, 04:21
            Gość portalu: Valdi napisał(a):

            > Gość portalu: KAROL napisał(a):
            >
            > > Nie wymienil nikt kawiarni EWA na Hempla,z tylu w sezonie letnim na swiezy
            > m
            > > powietrzu serwowane bylo tylko butelkowane piwo,oczywiscie zawsze cieple i
            >
            > > lepkie.
            >
            > Tak jest!
            > Nie przypomnialbym sobie jedynie nazwy, ale "ogrodek" pamietam doskonale.
            > A z drugiej strony, ciekawe, czy przed laty nie siedzielismy przy sasiednich
            > stolikach w ktoryms z opisywanych przybytkow, nie wiedzac. ze po latach bedziem
            > y
            > je w ten sposob wspominac...
            >

            Alez naturalnie ze siedzielismy,nie watpie za i przy tym samym stoliku.
            Jako stali bywalcy wymienionych lokali,lista obecnosci musiela byc podpisana.
            Obawiam sie tylko ze zblizamy sie do niechcianej mety,lista ta juz prawie na
            wyczerpaniu.Zaraz jeszcze jedna mam na oku.Ul.Rozy Luksemburg,knajpa
            specjalizujaca sie z doskonalej dziczyzny,wybaczcie nazwy nie pamietam.
            FORUM !!!!!!przypominaj.
    • Gość: łasuch Re: Lubelskie przybytki uciech cielesnych i nie ty IP: *.lublin.cvx.ppp.tpnet.pl 31.01.02, 16:21
      Gdzie bary mleczne?
      Gdzie ich plebejsko-studencka klientela?
      • eor Koniec barow 01.02.02, 09:20
        Pytano o bary mleczne? A tu dzisiaj w GW Lublin widze nastepujacy tekst:

        Ostatni bar przy Krakowskim Przedmieściu zniknie z miasta. Z centrum Lublina
        bezpowrotnie zniknie ostatnia jadłodajnia Ludowa, w której od "niepamiętnych
        czasów" kolejne pokolenia lublinian jadały smacznie, tanio i domowo.
      • Gość: wandad Re: Lubelskie przybytki uciech cielesnych i nie ty IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 01.02.02, 12:10
        No przeciez wspomnialam o barach mlecznych, ale jakos nikt nie podjal tego watku
        • eor BAR NAJWSPANIALSZY 01.02.02, 13:04
          Niby taki zwykly, a zapach tego baru niejednego scigal jeszcze przez wiele
          dni:)) Bar Smaczek, na Krakowskim Przedm. Najlepsze fryty w calym miescie.
          Nigdzie nie uzywali tluszczu, ktory tak ladnie wchodzilby we frytki.
          Poezja:)))))
          • laura! Re: BAR NAJWSPANIALSZY 01.02.02, 18:53
            Dokładnie kultowy Bar Smaczek ;))))))
            to niczym skansen gastronomii lubelskiej, prawdziwy fenomen utrzymania się na
            rynku tego typu lokalu w niezmienionej formie i w oprawie tego samego fetoru od
            kilkunastu lat ....z pewnością korzystają z zapasów oleju rzepakowego, który
            zaginął w słynnej aferze korupcyjnej w połowie lat 80 tych i nigdy nie został
            odnaleziony.
        • Gość: JL Gdzie te wspaniale bary mleczne?? IP: *.demon.nl 02.02.02, 14:48
          Och lza sie w oku kreci. Dawne czasy! Bar mleczny-ogrodowy na rogu Krakowskiego
          Przedmiescia i Lipowej. Te budynie i kasza gryczana smierdzaca lizolem! A
          klientela! Oprocz wyglodnialych studentow, grupa umorusanych babek i dziadkow
          dojadajacych resztki z talerzy! A jak sie te babki wsciekaly jak ktos za malo
          zostawil na talerzu. Raz sie jedna taka na mnie wkurzyla, ze dla niej juz nic
          nie zostalo. Wysypana sol na talerzu - prototyp solniczki, w ktorej kazdy mogl
          sobie pogrzebac paluchami do woli! Obok bar Piccolo, serwujacy cos co mialo byc
          pizza. Niezapomniany bar "Smaczek"z frytkami i surowka z kiszonej kapusty. W
          Alejach Raclawickich tez kilka znakomitych przybytkow - bar Raclawicki,
          jadlodajnia ludowa i taka mordownia na rogu, ktorej nazwy nie pomne. No i
          naturalnie stolowki studenckie, ale tam wstep tylko dla szczesliwych wybrancow.
          Gdzie te czasy.
          • eor Re: Gdzie te wspaniale bary mleczne?? 02.02.02, 19:16
            Ale Piccolo i bar Smaczek jeszcze istnieja. Sam sie dziwilem, ale jeszcze w
            okolicy ostatnich swiat byly. Nie zagladalem do Piccolo i nie sprawdzalem, czy
            ciagle serwuja tam "pizze z farszem", ale nigdy nie zapomne pizzy z kiszona
            kapusta.:))))))))))))))))))
          • Gość: Valdi Re: Gdzie te wspaniale bary mleczne?? IP: *.globaldial.com 02.02.02, 23:30
            Czy pamietacie bar mleczny na Krakowskim Przedmiesciu pomiedzy Europa a
            Regionalna, obok niegdysiejszego Orbisu, ktory zostal zamkniety przez Sanepid z
            powodu plagi szczurow gniezdzacych sie na zapleczu tej szacownej placowki?
            Jak on sie nazywal?
            Meczy mnie to od kilku dni, dobre nalesniki tam byly...
            • usmiechnietakaska Re: Gdzie te wspaniale bary mleczne?? 02.05.02, 13:40
              Gość portalu: Valdi napisał(a):

              > Czy pamietacie bar mleczny na Krakowskim Przedmiesciu pomiedzy Europa a
              > Regionalna, obok niegdysiejszego Orbisu, ktory zostal zamkniety przez Sanepid z
              >
              > powodu plagi szczurow gniezdzacych sie na zapleczu tej szacownej placowki?
              > Jak on sie nazywal?
              > Meczy mnie to od kilku dni, dobre nalesniki tam byly...

              Valdi, coś mi się wydaje, że jak przyjedziesz - miasta nie poznasz;-))))))
    • wandad Re: Lubelskie przybytki uciech cielesnych i nie tylko 03.02.02, 18:02
      Jak dotad nikt nie wspomnial o Cafe Luna przy Ksiezycowej. To tez bylo (jest) ciekawe miejsce. Albo
      taka Jubileuszowa, powszechnie nazywana Jubilatka. Okropna mordownia. Teraz jest tam zwykly
      sklep spozywczy, a speluna pod nazwa Pub jest obok.
      • dariuszszlapa Re: Lubelskie przybytki uciech cielesnych i nie tylko 05.02.02, 14:04
        kto pamieta Zlota Kaczke przy Kosciuszki?
        Czy przypadkiem nie byla to slynna trasa- Trojkat Bermudzki : Ewa- Karas-Zlota
        Kaczka ?
        • Gość: Valdi Re: Lubelskie przybytki uciech cielesnych i nie tylko IP: *.globaldial.com 05.02.02, 14:09
          Dariusz, moze to jedynie zbieznosc imienia i nazwiska, ale czy przypadkiem nie
          uczeszczales do szkoly podstawowej No 9 przy Lipowej i czy masz starsza siostre
          Urszule?
          • Gość: darek Re: Lubelskie przybytki uciech cielesnych i nie tylko IP: *.ruch.com.pl 06.02.02, 09:35
            zgadza sie
            • Gość: Valdi Re: Lubelskie przybytki uciech cielesnych i nie tylko IP: *.globaldial.com 06.02.02, 12:25
              No, to jednak swiat naprawde jest maly...
              Gdybym Ci jeszcze napisal, ze chodzilismy do jednej klasy, to co Ty na to?
              Pozdrawiam.
              • Gość: darek Re: Lubelskie przybytki uciech cielesnych i nie tylko IP: *.ruch.com.pl 08.02.02, 11:07
                zzera mnie ciekawosc, prosze o wiecej danych
                • Gość: Valdi Re: Lubelskie przybytki uciech cielesnych i nie ty IP: *.globaldial.com 09.02.02, 03:20
                  Czy Twoj e-mail jest ten sam, ktorym podpisales swoja
                  pierwsza wypowiedz?
                  • Gość: darek Re: Lubelskie przybytki uciech cielesnych i nie ty IP: *.ruch.com.pl 11.02.02, 12:58
                    tak
    • usmiechnietakaska ...... 17.01.03, 12:32
      sentymentalnie podciągam do góry;o)))
      • pepperoni78 Re: ...... 17.01.03, 14:25
        Kaśka podciągając te wszystkie wątki chyba chce, żebym oblał egzaminy ;)
        zamiast siedzieć w literaturze powszechnej ja czytam wątki ;)
        Pozdrowienia.
        • Gość: ryża małpa Re: ...... IP: 4.2.* / *.lublin.mm.pl 17.01.03, 18:59
          " Czarcia łapa" - najlepsze dancingi z klimatem kuracyjno - senatoryjnym w
          mieście!!11 ( Na wstępie musisz wykupić "bon konsumpcyjny" za 10 zł) - jak
          byłam mała chodziłam tam z mama na ciastka ppo teatrzku kukiełkowym na starówce.
          Podobnie jak do "sportowej " knajpki na rurki z kremem ( na Krakowskim , w
          bramie).
          A bar " Maciuś" na Kalinie ( teraz przy al. Andersa)? Typowy bar mleczny ale
          serwował również piwo i na tarasie pod barem zawsze stała gromadka
          ciemnofioletowych panów.
          A " Kalinka"? To dopiero socjalizm. Jak sie mamie nie chcialo gotowac w
          niedziele, to chodziliśmy tam na obiady i uchodziło to za szczyt luksusu. A
          potem krem z "lady chłodniczej.
          Dla zainteresowanych podam, że kultowy "krem sułtański" z filmu "Dziewczyny
          do wziecia' bywa w Czarciej- polecam jeden krem na 2 osoby- tylko dla bardzo
          lubiących i odpornych na słodycze!!!!!
    • usmiechnietakaska Re: Lubelskie przybytki uciech cielesnych i nie t 24.01.03, 10:52
      siedemnastego wątku na tamat żarcia nie zdzierżę.....
      • pepperoni78 Re: Lubelskie przybytki uciech cielesnych i nie t 24.01.03, 11:15
        Hehe. Ale niektórym nie chce się czytać tych kilkudziesięciu postów.
        Ewentualnie nie mogą czytać ponieważ mają sesję. ;)
        • Gość: Agas'ka Re: Lubelskie przybytki uciech cielesnych i nie t IP: *.201-200-24.mtl.mc.videotron.ca 06.02.03, 01:03
          Ludzie ile czytania:))))
          Mam jeszcze dwie knajpo-spelunki-Gerwazy i Bachus miescily sie na LSMie
          i nie mialy za dobrej renomy.
          Czy pamietacie moze bar(nie kojaz z mlecznym)mieszczacy sie w tej uliczce zaraz
          obok delikatesow?Jeszcze jeden lokal mi sie przypomnial Orion na ul Staszica.
          Nikt nie wspomnial najlepszych zapiekanek na swiecie ,lokal miescil sie rowniez
          blisko delikateow,schodzilo sie tam po schodkach w dol.Po calodniowym szale
          zakupowym smakowaly wysmienicie.No i oczywiscie gofry na ul 1Armi WP(chyba);)
          pozdrowienia
          • pepperoni78 Re: Lubelskie przybytki uciech cielesnych i nie t 17.06.03, 14:21
            Up ;)
            • Gość: up! up! up! Re: Lubelskie przybytki uciech cielesnych i nie t IP: 217.97.175.* 06.12.03, 11:54
              • pbd2 Re: Lubelskie przybytki uciech cielesnych i nie t 06.12.03, 13:17
                Bar "Racławicki" - to musiało( Musi? - czy on jeszcze jest?) być ciekawe
                miejsce,bo nazywało siębarem mlecznym,a podczas mojej jedynej wizyty tam w 1997
                roku nie było tam nawet mleka...
                • Gość: Maja Re: Lubelskie przybytki uciech cielesnych i nie t IP: *.chello.pl 07.12.03, 21:11
                  Na rogu Lipowej i Skłodowskiej, tam gdzie teraz jest pizzeria po schodkach w
                  dół, kiedyś sprzedawali pyszne zapiekanki. Chodziłam tam z tatą jako dziecko.
                  Bar Smaczek - tam jadłam pierwsze w życiu frytki, na które zabrał mnie wujek,
                  już nieżyjący.
                  Kantyna wojskowa obok Staszica, teraz chyba sklep - tam też uczniowie chodzili
                  na piwo, nie tylko do TipTopu.
                  Karczma Słupska nadal jeszcze istnieje? Całkiem niedawno moi rodzice chodzili
                  tam potańczyć.
                  I z rzeczy nieco późniejszych - lodziarnia na Krakowskim, gdzie teraz jest
                  LukasBank. Spotykały się tam pierwociny dresiarni, które w mojej szkole
                  (wspomniana wcześniej nr 9 na Lipowej) zyskały przez to miano lodziarzy.
    • Gość: Marek A.J. Re: Lubelskie przybytki uciech cielesnych i nie t IP: *.lublin.mm.pl 21.01.04, 16:28
      Po dwoch latach przeczytałem to,co tu napisano.Nikt nie wspomniał o wspaniałej
      restauracyjce "LUDOWA",ktora miesciła sie niemal u zbiegu ul.Wieniawskiej i
      Krakowskiego Przedmieścia.Pod koniec lat czterdziestych(1948-1950)zwykle tam
      jadałem obiady.Salka byla jedna,kelnerzy sympatyczni,znali wielu gości nie
      tylko z widzenia.W "Ludowej" przypomniałem sie Konradowi Bielskiemu,wybitnemu
      adwokatowi,ale rowniez i pisarzowi,ktory znał mnie jako dziecko.Potem - mimo
      różnicy lat - bardzo zaprzyjaznilismy się,ale to juz osobna historia.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka