ellupo
08.08.09, 12:57
Policja przeżywa chwile tryumfu. Wielki przestępca red. Jacek
Brzuszkiewicz został złapany na za.....wyrzucanie trawy i dostał
mandat. Ale trawa to za mało by go dobić. Powiemy, że wyrzucał
śmieci, najlepiej butelki, bo to będzie oznaczać, że pijak z niego
na potegę. Ludziska się rzucą, zakraczą jego i Wyborczą. I nastanie
spokój. Nikt już nie będzie miał tyle odwagi, żeby napisać o gwałcie
studentki Uniwersytetu Medycznego na komendzie policji, ani że były
komendat wojewódzki policji kradł w sklepie w Nowym Sączu, nikt nie
będzie tropił pijackich libacji policjantów, nikt nie puści do
internetu nagrania w którym policja wyzywa poszkodowanego studenta z
Biłgoraja. Nikt nie będzie się czepiał strzelininy w Kocku, w której
zgnął człowiek.
Ale akcja, już rzecznik niedorzecznik Wójtowicz napina pierś do
orderów.
Ciemny lud naszą intrygę kupił. Można było jeszcze mu coś dodać, że
zdradzał żonę w lesie uprawiając nierząd z panienką. Wtedy i w domu
miałby przechlapane.
Tylko policyja w tej misternej akcji zaszczucia niewygodnego
redaktora dała ciała. Nie pomyśleli policjanci, którzy go karali.
Byli za uczciwi. Wypisali mandat, jak za trawę, bo za śmieci
skierowali by wniosek do kolegium. Ta ich uczciwość nie pozwoliła
dobić redaktora i kładzie się cieniem na misternie przygotowaną
akcję. Ale może nikt się nie domyśli w pędzie za sensacją.