Dodaj do ulubionych

Roszczeniowi rodzice kolonistów

24.08.09, 08:04
Typowe. Daj takim palec, a będą chcieli całą rękę.
A wszystko dla tego, że za darmo. Gdyby musieli zapłacić za kolonie, to
wiedzieliby ile płacą, i jaki standard za to dostaną.
Obserwuj wątek
    • ichi51e Roszczeniowi rodzice kolonistów 24.08.09, 08:27
      Niech tacy rodzice lepiej spojrza jak internat wyglada po przejsciu
      aniolkow...
      • Gość: re-re kum-kum Powiedzmy wprost - rozwydrzony motłoch IP: *.xdsl.centertel.pl 24.08.09, 09:27
        Jak mawiał Klasyk - w dupach się poprzewracało.
    • gazeta_mi_placi Roszczeniowi rodzice kolonistów 24.08.09, 08:44
      Dlaczego biedne dzieci mają spać po jakiś ruderach? To nie ich wina,że ich rodzice są biedni.
      Biedne dzieci to nie psy,żeby kwaterować ich w jakiś ruderach.
      • Gość: bosman oczywiście..... IP: *.centertel.pl 24.08.09, 08:46
        bursy szkolne to rudery, prawie Majdanek. Byłeś, widziałeś że chrzanisz?
    • Gość: bosman szkoda dzieci bezczelnych rodziców..... IP: *.centertel.pl 24.08.09, 08:44
      ale ja bym takich "mondrołkow" na czarna listę i niech sobie za rok sami
      wysyłają dzieci na Kanary czy inne antypody. A przy okazji: jeszcze raz
      przyjrzałbym się dochodom tych "biedaków". Naprawdę potrzebujący nie gryzie ręki
      która go karmi.
      • qqbek Re: szkoda dzieci bezczelnych rodziców..... 24.08.09, 08:57
        A mi tam ich nie szkoda.
        Jak ktoś darowanemu koniowi w zęby patrzy, to raczej biedny nie jest.
        Pamiętam jeszcze z czasów swoich studiów sytuacje, w których najlepsze samochody
        i najmodniejsze ciuchy miały osoby korzystające z "socjalnego".

        Problemem tego kraju jest to, że nie sprawdza się rzeczywistych dochodów osób
        ubiegających się o różnego rodzaju zapomogi i świadczenia socjalne. Przez to
        wydajemy masę pieniędzy na pomoc społeczną, która i tak rzadko kiedy trafia do
        najbardziej potrzebujących.

        Nie wiem jak to jest teraz, ale kiedyś na przykład dla dzieci rolników dochód
        wyliczano na podstawie tzw. "hektara przeliczeniowego"... kolega, którego ojciec
        miał "tylko 3,5ha" brał najwyższe stypendium socjalne, rodzina dostawała różne
        świadczenia od ośrodków pomocy społecznej (bo o nie rzecz jasna bezczelnie
        występowała)... nikogo nie obchodziło, że 2,5ha jest pod szkłem a pozostały
        hektar pod tunelami foliowymi... to żałosne wprost.
        • empi Re: szkoda dzieci bezczelnych rodziców..... 24.08.09, 09:40
          qqbek wszystkich takich biednych do jednego worka? OK. :) Tak więc
          Ty jesteś z tych bogatych co się na ich krzywdzie wzbogacili,
          wszyscy bogaci:). Bo jakby inaczej mogłoby być!
          To, że bogatsi stworzyli często niesprawiedliwy lub wręcz głupi
          system pomocy ubogim nie jest winą biednych. Nie usprawiedliwiajmy
          swojej znieczulicy w ten sposób. Tacy jesteśmy jako społeczeństwo,
          chwalimy się swoim cwaniactwem, okradając nawet najuboższych. Tu
          przepisy wiele nie zmienią. Dam ci przykład z niepełnosprawnymi.
          Karta upoważniająca do zajęcia miejsca dla niepełnosprawnych na
          parkingu. Wydawana w zgodzie i na zasadch unijnych przepisów. W Unii
          kierowca nie zajmie takiego miejsca, nie wyłudzi z urzędu takiej
          karty. Wstydziłby się, byłby napiętnowany przez ogól gdyby bez
          widocznego kalectwa próbował zająć takie miejsce. U nas? Zajeżdża,
          pan lub pani, bez krępacji z rozmachem parkuje. Na zwróconą uwagę
          (prze niepełnosprawnego, nikt inny tego nie uczyni) rzadko próbuje
          się usprawiedliwić choćby w głupi sposób, że na chwilę lub nie
          zauważyłem. Najczęściej od razy pysk rozwarty i awantura. Uwierz mi,
          zainteresuj się, zobacz pod supermarketami, poświęć trochę uwagi i
          spróbuj sam komuś zwrócić uwagę. Ogólu to nie interesuje bo wszyscy
          w swojej masie tak czynią, jak nie z koloniami, to z
          niepełnosprawnymi, oszukują na podatkach. Mówią potem, że są zaradni
          życiowo i kreują się na wzorzec. Nawet w kościele, mam sąsiada który
          lubi utykać by sobie w ławeczce z przodu posiedzieć. Nie krępuje go
          to nawet wtedy gdy mnie widzi. Puszcza do drugiego sąsiada oczko,
          widzisz sąsiad jaki jestem zaradny! Ty stoisz, ja sobie siedzę.
          pzdr.
          • Gość: kalinka Re: szkoda dzieci bezczelnych rodziców..... IP: *.adsl.inetia.pl 24.08.09, 09:53
            ręce i nogi opadają...a może ci rodzice troskliwi, tak bardzo dbający o dobre warunki swoich dzieci ,sami im je zapewnili??
            może wzięli by sie do pracy i zarobili na te dzieci -wtedy nie trzeba ich wysyłac na darmowe -czytaj :za nasze pieniadze -kolonie.
            przypomnijcie sobie na jakie kolonie jezdzilismy my-pokolenie 40 latków i starsze...? często w szkole, w salach lekcyjnych , warunki skromne ale nasi rodzice za ten wypoczynek płacili.fakt, ze zakład pracy dokładał ale oni przeciez w tym zakładzie pracowali.na koszt innych nikt nie jezdził poza alkoholowa patpologią.Może gdyby Ci rodzice musieli chocby część zapłacic uszanowali by ten dar.ja zapłaciłam za obozy dziecka ido janowa Lubelskiego w Wasze okolice-1600 zł-11 dni i za 2 tyg w Bieszczadach 1750.I w hotelu nie mieszkał...
            • Gość: skomro Re: szkoda dzieci bezczelnych rodziców..... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.09, 10:14
              Co zrobić i jak, żeby z ok.1000 zł.dochodu na osobę zrobić 350? Rodzina na razie
              trzyosobowa. Fajnie by było, żeby syn gdzieś za darmo pojechał .My nie mamy
              czasu, bo zasuwamy, a tak ktoś by o niego zadbał, nakarmił. Góry, jeziora, fiu fiu!!
              Zna się ktoś na tym, jak sobie ująć ? ;) A może po prostu robotę rzucić?
          • qqbek Re: szkoda dzieci bezczelnych rodziców..... 24.08.09, 12:55
            empi napisał:

            > qqbek wszystkich takich biednych do jednego worka? OK. :)

            Ale ja przecież piszę, że dramatem naszej opieki społecznej jest to, że
            niektórzy z "biednych" wcale nie są biedni. Podałem tylko przykład, nie negując
            prawa biednych ludzi do opieki społecznej.
            Chodzi mi o roszczeniowe podejście tych, którzy z opieki społecznej korzystają,
            choć nijak im to się nie powinno należeć.

            > Tak więc
            > Ty jesteś z tych bogatych co się na ich krzywdzie wzbogacili,
            > wszyscy bogaci:). Bo jakby inaczej mogłoby być!

            Ja jestem tym zamożnym, który na niczyjej krzywdzie się nie bogaci, płacąc
            uczciwie podatki i wymagając w zamian rozsądnego gospodarowania tymi środkami.
            Ale może wymagam zbyt wiele.

            > To, że bogatsi stworzyli często niesprawiedliwy lub wręcz głupi
            > system pomocy ubogim nie jest winą biednych.

            Święta prawda, ale konserwacja tego systemu, zwłaszcza przez ludzi rodem z PSL i
            Samoobrony przez bez mała 20 lat jest już naszą hańbą narodową.

            > Nie usprawiedliwiajmy
            > swojej znieczulicy w ten sposób.

            A kto usprawiedliwia? Ja?

            > Tacy jesteśmy jako społeczeństwo,
            > chwalimy się swoim cwaniactwem, okradając nawet najuboższych.

            Kto ja? (ponownie)

            > Tu
            > przepisy wiele nie zmienią.

            Mylisz się... rozsądne podejście do kwestii opieki społecznej powinno już dawno
            wyplenić cwaniactwo i koniunkturalizm w tym kraju. Nie dzieje się tak, ponieważ
            zbyt wielu środowiskom zależy na utrzymaniu status quo.

            > Dam ci przykład z niepełnosprawnymi.
            > Karta upoważniająca do zajęcia miejsca dla niepełnosprawnych na
            > parkingu. Wydawana w zgodzie i na zasadch unijnych przepisów. W Unii
            > kierowca nie zajmie takiego miejsca, nie wyłudzi z urzędu takiej
            > karty. Wstydziłby się, byłby napiętnowany przez ogól gdyby bez
            > widocznego kalectwa próbował zająć takie miejsce. U nas? Zajeżdża,
            > pan lub pani, bez krępacji z rozmachem parkuje. Na zwróconą uwagę
            > (prze niepełnosprawnego, nikt inny tego nie uczyni) rzadko próbuje
            > się usprawiedliwić choćby w głupi sposób, że na chwilę lub nie
            > zauważyłem. Najczęściej od razy pysk rozwarty i awantura. Uwierz mi,
            > zainteresuj się, zobacz pod supermarketami, poświęć trochę uwagi i
            > spróbuj sam komuś zwrócić uwagę. Ogólu to nie interesuje bo wszyscy
            > w swojej masie tak czynią, jak nie z koloniami, to z
            > niepełnosprawnymi, oszukują na podatkach.

            W życiu (a prawo jazdy mam od ponad 13 lat) nie zaparkowałem na miejscu dla
            matki z dzieckiem lub niepełnosprawnych. Co więcej, zdarza mi się zwrócić
            takiemu palantowi uwagę, gdy tylko zauważę, co czynię z narażeniem własnego
            zdrowia, jako że reakcje jakie taka postawa budzi bywają ze wszech miar
            negatywne. Pracuję w centrum naszego pięknego grodu i do pracy jeżdżę MPK lub
            chodzę na piechotę, bo od dawna znudziło mi się już szukanie miejsca na
            zaparkowanie auta (mam dwie sztuki)... nigdy nie posunąłbym się do zaparkowania
            na takim miejscu, nawet, gdyby sytuacja tego wymagała. Raz zaparkowałem na
            zakazie, odwożąc znajomego ze złamaną ręką na pogotowie na ulicę Weteranów, po
            tym jak dyspozytor odmówił wyjazdu karetki (ze 3 lata temu).

            > Mówią potem, że są zaradni
            > życiowo i kreują się na wzorzec. Nawet w kościele, mam sąsiada który
            > lubi utykać by sobie w ławeczce z przodu posiedzieć. Nie krępuje go
            > to nawet wtedy gdy mnie widzi. Puszcza do drugiego sąsiada oczko,
            > widzisz sąsiad jaki jestem zaradny! Ty stoisz, ja sobie siedzę.
            > pzdr.

            Buractwo będzie wszędzie i zawsze... nie oznacza to, że musimy ich naśladować.
            Lepiej za Kantem powtarzać "Niebo gwiaździste..." a nie na klęczkach próbować
            udowadniać, że jesteśmy lepsi :)
    • altariel2 Roszczeniowi rodzice kolonistów 24.08.09, 10:28
      Owszem, w przeważającej większości to jednak ich wina, że są biedni. Pomagam w fundacji i stykam się z takimi ludźmi osobiście. Tylko ok 15% podopiecznych tej fundacji nie pije nałogowo. A dzieci mają średnio po 5-cioro. Oczywiście prawie wszyscy mieszkają w lokalach socjalnych. 90% nigdy nie pracowała i nie zamierza. Otwarcie, bez żenady twierdzą, że za 600zł/mies to im się nie opłaca. A jakie awantury robią jak przychodzą po dary! Zachowują się jak nowobogackie "wieśniaki" w luksusowym butiku. Pieklą się, że czegoś nie ma, albo że nie ten kolor czy fason, jakby płacili za to słono z własnej kieszeni! A naprawdę nie wydajemy rzeczy starych i zniszczonych. Niestety ogromna część (szczególnie kobiet) jest strasznie gruba i to nie nasza wina, że nie ma dla nich rozmiarów...
      A co do tego, czy oni nie wiedzą ile taki wypoczynek kosztuje - otóż dokładnie tak - nie wiedzą. Przeważająca większość nigdy za nic nie płaciła. Mieszkanie-za darmo, jedzenie-za darmo,ubrania-za darmo, wyprawki szkolne i zabawki dla dzieci też dostają, nawet za bilety nie płacą, bo jak pokazują kwitek z MOPSu to kanar daje spokój.
      Poza tym generalnie jest coś takiego w ludzkiej psychice, że jeśli coś odbiega znacząco od tego co znamy, to dalsze różnice nam się zatracają. Dla nich każdy kto ma na os. w rodz. wiecej niż 500zł, jest bogaty. A wiadomo - bogaci jeżdżą do hotelu. Więc jak dzieci jadą na kolonie, (wiadomo-na kolonie jeżdżą bogate dzieci)to maja mieszkać w hotelu.
      • Gość: bosman jak czytam takie wypowiedzi..... IP: *.centertel.pl 24.08.09, 10:47
        jak Twoja, to nóż się w kieszeni otwiera. Pogonił bym to bydło w kibinimater.
        Cholera - zapieprzam całe dorosłe życie, nie zawsze mnie było stać na danie moim
        dzieciom tego co bym chciał( nie to czego one chcą tylko to co uważam za
        stosowne - dla jasności), moje dzieci od najmłodszych lat uczyłem wartości
        zarobionego pieniądza i nie broniłem, wręcz przeciwnie - gdy chciały dorobić do
        kieszonkowego. A tu pieprzone pasożyty nie dość że dostają za free to jeszcze
        marudzą. Ktoś powiedział:"Naprawdę biedni ludzie mają na tyle honoru iż nie
        proszą o jałmużnę.Prawdziwa bieda nie obnosi się tak oficjalnie ze swoim
        ubóstwem." W pełni się z tym zgadzam.
        Problemem, moim zdaniem, jest też to, że organizacjom dzielącym te skromne
        środki najzwyklej w świecie NIE CHCE SIĘ rzetelnie sprawdzać prawdziwości
        informacji o podopiecznych, nie chce im się oddzielać ziarna od plew i dlatego
        stada cwaniaków wykorzystują istniejący stan bez skrupułów i bezczelnie.
    • affera123 Kto jeszcze pamięta kolonie w szkołach? 24.08.09, 10:34
      "Za moich czasów" czyli jakieś 20 lat temu na kolonie jeździło się z
      zakładów pracy rodziców, kwaterowali nas w szkołach, w klasach, na
      łóżkach polowych itp., za nocną szafkę służyło krzesełko, a rzeczy
      trzymało się całe 3 tygodnie w walizce. Pamiętam, jak na koloniach w
      Kaliszu mieszkaliśmy w 11-osobowej sali, z wychowawczynią, która
      była oddzielona od nas tylko parawanem, a zbiorowa kąpiel była raz w
      tygodniu. I każdy się cieszył, bo było tyle zajęć, że czasu
      brakowało na zastanawianie się nad tym, czy te warunki nie są aby
      zbyt polowe. Liczyła się bowiem atmosfera i atrakcje oraz
      towarzystwo. Obowiązywała też zasada, że najbardziej narzekały
      dzieci z niezamożnych domów, dosłownie na wszystko, a głównie nie
      pasowało im jedzenie. Nikt się jednak wtedy tym nie przejmował, a
      rodzice nie wnosili skarg, bo kolonie były częściowo (tylko !)
      refundowane przez pracodawcę, inne też były metody wychowacze. Dziś
      dzieci rządzą rodzicami, którzy z braku czasu, nie patrzą, jakie są
      naprawdę ich pociechy, jak manipulują otoczeniem i jakie mają wady,
      tylko maskują swoją nieudolność rodzicielską roszczeniami i
      zrzucaniem winy za problemy z dziećmi na każdego, nie zastanawiając
      się nad sobą. Kolonie w hotelu? To jakiś absurd.
    • kuballa Roszczeniowi rodzice kolonistów 24.08.09, 10:45
      Brak szacunku dla takich ludzi. Narzekac na cos co dostaje sie za
      darmo? Zapytajcie dzieciaki czy bylo fajnie? tylko tego jestem ciekaw.
      Przynajmniej panstwo oszczedzilo im widoku pijanych starych przez dwa
      tygodnie i to sie liczy. Bardzo mnie ciakawi dlaczego nasze panstwo
      daje takim ludziom zyc. Mieszkalem w takiej dzielnicy to sie
      napatrzylem na towarzycho.
    • zizoume Dziesięciokrotnie byłam na koloniach... 24.08.09, 11:02
      Dziesięciokrotnie byłam na koloniach i tylko raz zakwaterowana byłam w hotelu.
      Taki urok tego wypoczynku, ciągłe mieszkanie w bursach, internatach a nawet w
      szkołach. Nie narzekam, nie dramatyzuję. Moi rodzice z własnej kieszeni
      płacili za ten wypoczynek, a ja byłam bardzo zadowolona.

      *mam dopiero 19 lat, więc spanie w bursach/szkołach/internatach nie odeszło do
      lamusa wraz z obaleniem sytsemu komunistycznego
    • gozal inni samiNAsiebie zarabiają,Ana hotele ichNIEstać! 24.08.09, 11:28
      a won!... roszczenia mają większe niż człowiek sam płacący za wypoczynek
      swoich latorośli. tacy mądrzy, to niech sami zapewnią swoim dzieciom kolonie w
      hotelach, nieudacznicy. przyzwyczaili się do luksusów fundowanych przez opiekę
      socjalną (czytaj - przez resztę społeczeństwa), to teraz śmią wołać o więcej.
      pewnie lwia część z nich to lenie śmierdzące i niezaradne ofermy, płodzące się
      na potęgę, a nie biedni z przyczyn obiektywnych. skąd wiadomo? doświadczenie
      pracowników pomocy społecznej dowodzi, że prawdziwa bieda jest najczęściej
      skromna i dyskretna, nie krzyczy i nie bije się o więcej. ale niestety coraz
      więcej w naszym społeczeństwie bezczelnych roszczeniowych zer, nie mających
      moralnego prawa wołać o więcej, bo nic społeczeństwo sami w zamian nie dają
      oprócz kłopotów.
      a dzieciaków tych, co się skarżą, już za rok bym nigdzie nie posłała, skoro
      tak im źle.
    • Gość: M. W hotelach jest nudno! IP: *.aster.pl 24.08.09, 11:33
      Na początku wydaje się, że będzie fajnie - bo w pokoju tylko 2-3 osoby, własna
      łazienka. A potem i tak chce się gdzieś usiąść razem, a w żadnym pokoju nie ma
      na tyle miejsca i trzeba się cisnąć. A wychowawcy potem wyrzucają do własnych
      pokojów.

      Najfajniej jest razem.

      Moje doświadczenia z pełnopłatnych wyjazdów.
    • mamuska_be Roszczeniowi rodzice kolonistów 24.08.09, 11:45
      Myślę, że nie ma co się tak żołądkować na "żerujących na naszych podatkach
      pasożytach", bo problemu nie ma. Dzieci wyjechało na te kolonie 2 tysiące, a
      mieli kilka takich telefonów. Kilka to zapewne 2 lub 3. Zawsze znajdzie się
      ktoś, kogo wyobrażenia przerastają rzeczywistość. Tym bardziej, jeżeli nigdy
      jego dziecko nigdzie nie wyjeżdżało. A weryfikacja dochodów jest - całe
      mnóstwo papierów, również z US, bo takie osoby mają prawo do świadczeń
      rodzinnych, a tylko tak można świadczenia uzyskać. Mało tego - pracownik
      socjalny ma obowiązek zrobić za każdym razem wywiad w miejscu zamieszkania.
      Artykuł wg mnie porusza problem, którego nie ma.
      Typowy materiał na sezon ogórkowy.
      • Gość: ja Re: Roszczeniowi rodzice kolonistów IP: 89.167.16.* 24.08.09, 12:30
        Przyzwyczailiśmy dużą grupę niezaradnych (??) rodziców, że im się
        należy - od opieki społecznej, od szkoły, od sąsiadów... bo biedni.
        Organizowaliśmy szereg imprez dla ubogich dzieci - podczas imprez
        wyfiokowane i wytapetowane mamusie fotografowały lub kamerowały
        popisy swoich równie wyelegantowanych córeczek. A po paczkę ze
        słodyczami wysyłały jak najszybciej, bo zabraknie. Każdy słodycz w
        woreczku policzony i dokonane porównanie, czy aby inne dziecko nie
        dostało wiecej albo i co lepszego ... We wrześniu mamusie z pełnym
        wieczorowym makijażem już od 8 rano tłumaczą, że nie kupiły
        wyposażenia szkolnego, bo nie dostały jeszcze zasiłku ... Na
        papierosy i kosmetyki wystarczyło, bo to priorytet przecież. Takich
        mamy rodziców (przepraszam za uogólnienie), i tylko dzieci żal, bo
        nabierają cech otaczajacyh ich dorosłych.
      • greeneyed Re: Roszczeniowi rodzice kolonistów 24.08.09, 12:40
        Mam podobne odczucia po lekturze artykułu.
    • Gość: bn Re: Roszczeniowi rodzice kolonistów IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.08.09, 13:01
      Zmiejszyć pieniądze przeznaczane na opiekę socjalną a zwiększyć ilość płatnych
      drobnych usług, np zamiatanie chodników, koszenie trawy, pielęgnacja zieleni, w
      zimie odśnieżanie chodników. Będzie chciał pieniądze to niech zajmie się drobna
      pracą. Na ulicach będzie czyściej i przyjemniej,a taki delikwent nie będzie
      przesiadywał godzinami na ławeczce przepijając kase z mopsu
      • Gość: bosman popieram n/t IP: *.centertel.pl 24.08.09, 13:08
    • ws2222 Roszczeniowi rodzice kolonistów 24.08.09, 14:46
      Pasozyt zawsze żył bezproblemowo . Wszystko dostaje , nie pracuje
      i ma czas na wykolebanie kolejnych pociech dla ktorych potem
      fundujemy kolonie. Moje wnuki mieszkają za oceanem w willi z
      basenem , a tutaj na koloniach ktore wykupiłam mieszkały w
      wieloosobowych pokojach i były zachwycone tak samo a może bardziej
      niż wcześniejszym wyjazdem na Majorkę.. Może jednach tym pasożytom
      z pijackich rodzin należy też dla odmiany ich codzienności
      ufundować darmowe zagraniczne kolonie w hotelach z 5*.
    • malwa1975 Roszczeniowi rodzice kolonistów 24.08.09, 14:49
      Prawdziwi biedacy to dzieci z domu dziecka i chore dzieci w
      szpitalach. Dla tych nie powinno zabraknąć pieniędzy na pomoc. Za
      cała resztę odpowiadają rodzice. Nie rozumiem, dalczego z moich
      podatków mają jezdzić dzieci pijaków???????? Ja muszę ciężko
      charować, żeby sobie odjąć od ust i dać mojemu dziecku. Do tego jako
      samotna matka- zarabiam za dużo, żeby dostać choć zasiłek
      rodzinny... Śmiech na sali! A dzieci pijaków mają, bo sa biedne...
      Ja charuję bo 50-60 godzin tygodniowo, kosztem mojego dziecka, które
      w tym czasie kiedy ja pracuję, musi być z dziadkami czy kims innym,
      a te obiboki zbijają bąki pod OPS-ami i im sie należy! Wielkie
      GGGGGGGGGGGGGG im się należy! I tyle! Jak im się przestanie dawać,
      to może sami zaczną cokolwiek robić! Nie ma nic gorszego niż dawanie
      za darmo...
      • empi Re: Roszczeniowi rodzice kolonistów 24.08.09, 17:00
        malwa1975 a dlaczego odgrywasz się na dzieciach? Co one są winne? Ty
        jesteś matką? Czy wszystkie dzieci są nasze? Czy tylko Twoje są
        nasze? :) Myślisz, że Ty wszysto zapewniasz swoim dzieciom jak
        należy?. Być może ktoś podobnie Cię ocenia bo nie zapewniasz
        corocznych wakacji swoim dzieciom na Majorce.
        • Gość: Lydia Re: Roszczeniowi rodzice kolonistów IP: 212.106.19.* 24.08.09, 18:48
          Malwa, prawidłowo pisze się "harować" Nie przykładałaś się do nauki w szkole :/
      • Gość: tomekjot Re: Roszczeniowi rodzice kolonistów IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 24.08.09, 19:56
        Nie rozumiem, dalczego z moich
        > podatków mają jezdzić dzieci pijaków

        Po to zebu na 2 tygodnie nie patrzyły na pijaknego ojca
      • Gość: gość Re: Roszczeniowi rodzice kolonistów IP: *.pol-net.pabianice.pl 25.08.09, 19:11
        malwa1975 napisała:

        > Prawdziwi biedacy to dzieci z domu dziecka

        Niestety nie do końca masz rację. Dzieci z domów dziecka są równie roszczeniowe, co wspomniani w tekście rodzice. Wiem coś o tym, bo kilkoro moich znajomych pracuje w domu dziecka.
        • empi Re: Roszczeniowi rodzice kolonistów 25.08.09, 20:29
          :) z reguły wszystkie dzieci są roszczeniowe. Jeśli mają rodziców i
          to zamożnych, to względem nich. Biedne dzieci swoje roszczenia
          kierują w kierunku opiekunów. Tu jest problem, ponieważ my nie
          przyznajemy obcym dzieciom prawa do roszczeń wobec siebie. Niby z
          jakiej racji? Prawda?
          pzdr.
    • Gość: wisia Roszczeniowi rodzice kolonistów IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.08.09, 21:08
      Mamuska_be slusznie napisala, ze tak naprawde problemu nie ma, bo na
      2000 kolonistow poskarzylo sie zaledwie kilku rodzicow. Popatrzcie
      jednak jaki szalony odzew to wywolalo...!!! Zwlaszcza tytul, ktory
      od razu negatywnie nastawia wszystkich do 'roszczeniowych rodzicow'.
      No i wybuchlo swiete oburzenie!!! Jak to, pijak chce kolonii w
      hotelu dla swojego dziecka? 'Wytapetowana od rana mamuska' ma na
      tapete i papierosy, a nie ma na wyprawke szkolna? Ja ciezko pracuje,
      zeby moje dziecko mialo wszystko (wszystko??? czy to przypadkiem nie
      jest bardziej niepedagogiczne, niz kolonie w hotelu? raz na cale
      dzieciece zycie?), a tu biedota domaga sie hotelu...

      Czy naprawde nie widzicie, ze daliscie sie wpuscic w maliny? Ze
      zostaliscie sprowokowani i spiewacie swoja stala spiewke - bo ja
      sobie nie zycze, zeby z moich podatkow... etc., etc., etc...

      Nikt nie rodzi sie do biedy (nawet pijak, ktory z MOPS dostaje rente
      socjalna, tylko za to, ze jest pijakiem), nie wszyscy rodza sie
      jednakowo zaradni, nie wszyscy potrafia wyjsc z bezdomnosci i z
      biedy i bezrobocia, a te dzieci z domow dziecka, o ktorych ktos
      napisal, ze im sie bardziej nalezy niz dzieciom pijakow nie sa
      sierotami bez rodzicow, tylko sa tzw. sierotami spolecznymi,
      zabranymi wlasnie z domow pelnych pijanstwa, patologii,
      nieszczesc... Potraficie rozstrzygnac kto zasluguje na pomoc, a kto
      nie? Bo ja bym nie potrafila i zalowalabym kazdego dziecka i tego z
      domu dziecka i tego z pijackiej rodziny.

      Opieka musi miec jakies kryteria i tymi sa dochody, na glowe, na
      pare nog, na garb zycia za ciezkiego do udzwigniecia. Zal Wam tych
      kilkudziesieciu milionow, ktore ida z budzetu panstwa na pomoc dla
      biednych w naszym wojewodztwie? Zal Wam prob stworzenia dzieciakom,
      ktore Wasze dzieci traktuja gorzej psa podworkowego (to oczywiste,
      ze nimi gardza, skoro biedakami gardza ich rodzice) namiastki
      szczesliwego zycia i wakacji w hotelu?

      Ten pomysl z koloniami w hotelu nie wzial sie z prozni... Skoro
      urzedy pracy bezrobotnym, ktorych probuja wyciagnac z bezrobocia,
      funduja pobyty kilkudniowe w luksusowych miejscach, dla podniesienia
      ducha i dowartosciowania (no wlasnie, zamiast pracy - poprawa ego),
      to rodzice (kilkoro na 2000 dzieciakow) wymyslili, ze ich dziecko
      pomgloby sprobowac jak to jest mieszkac w hotelu. I - na Boga!!! -
      nie upominaja sie o Ritza, czy Hilton a jedynie o hotel, o hotel, w
      ktorym pobyt dla takiego dzieciaka bedzie najjasniejszym momentem
      calego biednego zycia. Czy to powod do potepiania, dezawuowania,
      napuszczania na podopiecznych MOPS calej bogatej spolecznosci forum
      i pol miasta na dodatek?

      Jak czytam takie newsy i potem taka totalna krytyke niezaradnosci i
      biedy, w wykonaniu zacnych uzyszkodnikow na forum, w
      wykonaniu 'bogaczy' - zawsze wtedy sobie mysle: dzieki wam, o
      bogowie, ze nie musze nikogo prosic o pomoc!!! Ale kiedys byc moze
      bede musiala (nic nie jest wieczne, 'bogactwo' tez nie jest
      dozywotnie) i wtedy chyba jednak nie przyznam sie, ze jedynym moim
      pozywieniem jest suchy chleb i szklanka gorzkiej herbaty (brrrrr...
      kara najgorsza), bo nie chcialabym doswiadczyc tego zlowrogiego
      oskarzenia: zyjesz na moj koszt!!! (z Waszych podatkow). Pozwolcie
      mi, dobre bogi, do konca zycia na tym lez padole na niezaleznosc,
      chocby o chlebie i wodzie, ale jednak niezaleznosc od toksycznych
      dobroczyncow...!!!

      klaniam,
      wisia

      PSssss... A na koloniach bywalam i w palacach (prawdziwych, chociaz
      wyposazonych w lozka skladane dla kolonistow), i w bursach (ech, ta
      Siwa Dolina kolo Tomaszowa i szkolny internat, chyba Technikum
      Drzewnego), i pod namiotem, i na lajbie, i gdzie tylko sie dalo,
      byle tylko sie dalo...
      • Gość: bosman hmmm.... IP: *.lublin.mm.pl 24.08.09, 21:14
        "A na koloniach bywałam i w pałacach (prawdziwych, chociaż
        wyposażonych w łóżka składane dla kolonistów), i w bursach (ech, ta
        Siwa Dolina kolo Tomaszowa i szkolny internat, chyba Technikum
        Drzewnego), i pod namiotem, i na łajbie, i gdzie tylko się dało,
        byle tylko się dało...
        " - właśnie.
        • Gość: wisia Re: hmmm.... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.08.09, 21:18
          znaczy to tylko tyle bosmanie, ze lubilam jezdzic na kolonie i
          jechalam tam, gdzie mnie wysylano...bez grymaszenia i wybrzydzania,
          bo tego nie bylam nauczona...
          • Gość: ja Re: hmmm.... IP: 89.167.16.* 24.08.09, 22:01
            Wisia, naprawdę biedni, nie z własnego wyboru rodzice nie wysyłają
            dzieci tam, gdzie może do nich przylgnąć łatka ubogiego. Naprawdę
            odpowiedzialni rodzice najpierw zapytają, czy dziecko ma dobrą
            opiekę, czy ma co jeść, czy miejsce pobytu nie zagraża
            bezpieczeństwu. Przeczytaj uważnie, a zauważysz, że większość z nas
            nie ma nic przeciwko wypoczynkowi (nawet w luksusach) dzieci
            pokrzywdzonych przez los (nieodpowiedzialny rodzic to wielka
            krzywda ), ale nasze niezadowolenie jest skierowane w stronę tychże
            rodziców. Nie dając nic z siebie wymagają wiele, najpierw myślą o
            własnych, przyziemnych potrzebach, a dziecko.. jakoś sobie da radę.
            I problem nie jest w pojedynczym incydencie dot. braku luksusowego (
            czy zwyczajnego) hotelu. To jest problem społeczny .
            • empi Re: hmmm.... 24.08.09, 22:15
              Tu nie chodzi o rodziców tych dzieci, o ich ocenianie, nawet o
              przyczynę ich ubóstwa. Tu chodzi o prawo dzieci do minn. wypoczynku,
              o prawo jakie posiadają inne dzieci. Zanim wyedukujemy ich rodziców,
              naprawimy itd. ich dzieci zdemoralizują się. Kolonie dla tych dzieci
              to nie tylko wypoczynek!
              pzdr.
              • dociek Re: hmmm.... 25.08.09, 22:34
                Empi, to jest bardzo poważny problem, żeby tak sobie
                powiedzieć "wyedukujmy rodziców". We współczesnej psychoterapii
                funkcjonuje pojęcie dziedziczenia społecznego. Podstawową przyczyną
                nieszczęścia takich dzieci są ich rodzice, którzy sami również
                wywodzą się zapewne z patologicznego środowiska. Nie wnikając
                jeszcze bardziej w poprzednie pokolenia mamy do czynienia z
                mechanizmem przenoszenia międzypokoleniowego nadużywania w różnej
                formie dzieci. Dzieci, które skutkiem zniszczenia ich dzieciństwa
                staja się osobami dożywotnio upośledzonymi społecznie i psychicznie.
                I te "dzieci" mają swoje dzieci, na których odbijają swoje krzywdy z
                młodych lat. To jest przerażająca lawina, która narasta, bo ludzi
                skrzywdzonych w dzieciństwie ujawnia się coraz wiecej. To nie jest
                moda, to ponura prawda. Życie w wypaczonym świecie, w nędzy, w
                grożbie utraty pracy, domu, wobec całkowitego braku osobistego
                bezpieczeństwa i w samotności, jednocześnie w agresji, depresji i
                stresie wywołuje ucieczkę w alkohol, w inne używki i wszystko to
                kosztem zdrowia psychicznego. Tak pokaleczeni ludzie sprzedają swój
                strach przez życiem własnym dzieciom, które "uznają" ten stan za
                normę, nie znają innego świata i w efekcie ulegają identycznym
                odchyleniom, nałogom, całkowicie poniżając się, wegetując na
                pograniczu zwierzęcej paniki, stałej czujności i agresji w
                samoobronie, "odsługują swe życie" na marginesie społecznym.
                • empi Re: hmmm.... 26.08.09, 07:06
                  Doćku masz rację, dlatego cały czas upieram się, nie obwiniać dzieci
                  grzechami rodziców.. Piszesz, że wyedukować rodziców jest trudniej,
                  oczywiście. Dzieci łatwiej, można pokazać im inny swiat, dać tym
                  samym nadzieję na inne życie. Wkurzają mnnie niektóre wypowiedzi,
                  niby porządnych, pracowitych i troskliwych rodziców.
                  pzdr.
          • Gość: bosman dokładnie to samo wisiu..... IP: *.lublin.mm.pl 24.08.09, 22:29
            chciałem powiedzieć.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka