Gość: michał_k
IP: *.toya.net.pl
28.04.04, 22:49
Golas w markecie
Środa, 28 kwietnia 2004r.
Była godz. 13, gdy przed wejście do marketu przy ul. Zgierskiej zajechała
taksówka, z której wysiadł Igor Marszałek. Miał na sobie tylko szlafrok,
slipy i gumowe klapki. W tak niecodziennym stroju skierował się do sklepu,
gdzie wystawiono wanny z hydromasażem. W dwóch była woda.
Mężczyzna szybko zrzucił szlafrok i – nim ktokolwiek zdążył zareagować –
zanurzył się w jednej z wanien.
– Czego to sklepy nie zrobią, by zaskoczyć klienta – Zenon Kawecki, jeden z
kupujących – świadków zdarzenia, był przekonany, że cała akcja została
wyreżyserowana.
Jednak ochroniarze byli równie zaskoczeni, jak pan Zenon. Nie wiedzieli, jak
się zachować. Pracownicy sklepu z trudem powstrzymywali śmiech. Poważnie
zrobiło się dopiero po pojawieniu się grupy interwencyjnej. Uzbrojeni po zęby
ochroniarze grzecznie lecz stanowczo poprosili „golasa”, żeby wyszedł z wody.
Ten nie wyglądał na speszonego:
– Szlafrok proszę – zadysponował z poważną miną i otoczony przez
chichoczących kolegów wymaszerował ze sklepu.
Igor Marszałek wyraźnie nie ma szczęścia. To już trzecie rzucanie monetą.
Wcześniej, zamiast zainkasować wygraną, musiał ogolić głowę na łyso (sobota)
i w samych tylko slipkach zamówić w restauracji na Retkini żeberka w miodzie
(niedziela).
– Rzucaliśmy monetą. Gdyby wypadła reszka, kolega zarobiłby 500 zł. Miał
pecha. Orzeł oznaczał zadanie do wykonania – śmieje się Sylwester Kulczyński,
który kamerą rejestrował kąpiel kolegi.
– W końcu i tak kiedyś wygram te 500 zł – mówi I. Marszałek.
•••••
Od redakcji:
Jedna z popularnych stacji muzycznych nadaje serial, którego bohaterami są
młodzi ludzie podejmujący się najdziwaczniejszych zadań, jak choćby striptizu
w rytm muzyki z radioodbiornika stojącego na sklepowej półce. W Polsce takich
śmiałków dotąd nie było. Jak widać – do czasu...
<b>(sim) - Express Ilustrowany<b>
Czy słyszeliście o jakiś innych dziwnych zakładach?