smutno mi..a Wam?!(notxt)

21.05.04, 20:08
    • ab84 Re: smutno mi..a Wam?!(notxt) 21.05.04, 20:10
      tez...
      smutek chwilowy czy taki co ciagnie sie juz kilka miesiecy??
      • kirka1 Re: smutno mi..a Wam?!(notxt) 21.05.04, 20:12
        czy chwilowy to się okaże....nie odemnie to zależy...

        do teraz było super dziś może taki zakręcony dzień,bo już od rana się zaczęły
        przygody....chyba pójdę do łóżka...i ciepła kołderka pomoże...choć wolałabym
        jakiegoś miśka....
        • ab84 Re: smutno mi..a Wam?!(notxt) 21.05.04, 20:15
          > czy chwilowy to się okaże....nie odemnie to zależy...
          czyli to poczatek smutkow... ech, przegon je czym predzej, poki sie jeszcze na
          dobre nie zadomowily

          >chyba pójdę do łóżka...i ciepła kołderka pomoże
          ale najpierw cieplutka kapiel i pyszna kolacyjka a do niej kakao lub herbatka z
          cytrynka

          >choć wolałabym
          > jakiegoś miśka....
          jak pluszowego to moge pozyczyc :P
          • barracuda7110 Re: smutno mi..a Wam?!(notxt) 22.05.04, 01:52
            Dorzucę też misia od siebie :) ładny, bielusi, puchaty :] nic tylko się przytulić.

            :* na poprawe humorku :)
          • kirka1 Re: smutno mi..a Wam?!(notxt) 22.05.04, 19:36
            a tak w ogóle dzięki wielkie...


            dałam radę...
































            ...MIśIEK też;-) :P
    • michael00 Jeszcze jak. (bt) 21.05.04, 20:10
      • michael00 Na frasunek najlepszy trunek (bt) 21.05.04, 20:11
    • michael00 Empirycznie jakoś tego nie udowodniliście :-) (bt) 22.05.04, 00:57
    • hanya ale mi 22.05.04, 01:42
      -nie?
      pewnie,
      że mi-
      nie

      pozdrawiam, hanya
    • uerbe A ja wczorajszy jestem... 22.05.04, 12:20
      ... zjeżony, skołowany, zwichrowany... ;)
      • neochuan Re: A ja wczorajszy jestem... 22.05.04, 13:22
        miteż
        a mojej wątrobiej ojejejej!
        • keridwen Re: A ja wczorajszy jestem... 22.05.04, 13:41
          a ja, jak uera kocham, nie wiem o co wam chodzi z tym wczorajszowaniem i
          skolowaniem :)


          ... btw. kirka bynajmniej na smutna zdawac sie nie wygladala. chociaz byc moze
          to slepka keridwenowe kaprawe zza ciemnych okularow cos zle widzialy i same
          przez sie plasaly jezowo z imc majkelem ;)
          • michael00 Bo posadzka była za śliska (bt) 22.05.04, 14:01

            • keridwen a piwo zbyt rozgazowane [ no no ] 22.05.04, 14:05

    • al-ki Re: smutno mi..a Wam?!(notxt) 22.05.04, 13:01

      Kirka smutna...nietypowe :)

      PS. Tak mi się wydaje :)
      • kirka1 zdażają się wyjątki od reguły,ale.. 22.05.04, 17:58
        ale jak napisałam przecież - szybko mi przeszło.....:))))))
        • michael00 zda_ż_ają - zdarzają :P (bt) 22.05.04, 19:29
          • kirka1 wrrrrrrrry.....jak WRRRRRRY ;P(notxt) 22.05.04, 19:34
    • barracuda7110 Re: smutno mi..a Wam?! 22.05.04, 14:35
      Smutno mi jak cholera... mam strasznego doła... ale to chyba permanentny stan u
      mnie (przynajmniej od paru miesięcy)... Przerywany tylko chwilami gdy na moją
      gębę wstępuje cień uśmiechu...

      Pozdrawiam.
      • ab84 Re: smutno mi..a Wam?! 22.05.04, 16:59
        hmm... permanentny powiadasz... niedobrze... trzeba cos z tym zrobic... jest
        kilka sposobow na wyjscie z tego stanu... ale chyba zaden nie jest skuteczny bo
        tak to bym byla w kolko wesola...
        wolno wiedziec co jest przyczyna Twojego smutku od kilku miesiecy??
        • michael00 Czasami 22.05.04, 17:18
          ab84 napisała:

          > hmm... permanentny powiadasz... niedobrze... trzeba cos z tym zrobic... jest
          > kilka sposobow na wyjscie z tego stanu... ale chyba zaden nie jest skuteczny

          Jest wiele skutecznych.

          >bo
          > tak to bym byla w kolko wesola...

          To faktycznie takie sposoby to nieskuteczne, bo efekty z gruntu podobnie niezdrowe.
          • ab84 Re: Czasami 22.05.04, 17:23
            > Jest wiele skutecznych.
            znasz skuteczne??? podziel sie nimi :)

            > >bo
            > > tak to bym byla w kolko wesola...
            >
            > To faktycznie takie sposoby to nieskuteczne, bo efekty z gruntu podobnie
            niezdr
            > owe.
            hehe... nie wiem czy mamy tą samą wesolosc na mysli :P
        • barracuda7110 (prv) ab84 22.05.04, 17:26
          Dobija mnie rozpad pewnej przyjaźni. Od wakacji aż do niedawna byliśmy wręcz
          wzorowymi przyjaciółmi... aż ona spotkała faceta, w którym się zakochała (ze
          wzajemnością). Teraz czuję się jak piąte koło u wozu. Nie mogę z nią znaleźć
          żadnego tematu, mimo iż wcześniej moglismy rozmawiać tyle, że jak wracałem do
          domu to czułem się o wiele "lżejszy"...

          Pozdrowienia.
          Marek (barracuda7110)
          • ab84 Re: (prv) ab84 22.05.04, 17:37
            hmm... chyba Cie nie pociesze slowami ze prawdopodobnie dla tej przyjazni nie
            ma ratunku...
            coz, nie Ty jeden... moja przyjazn zabilo co innego... on sie nie zakochal w
            nikim... on sie zakochal w mieszkaniu i pracy... i ja tak od jesieni...

            a zmiloscia to jest tak... najwiekszym bledem to jest zalozyc klapki na oczy i
            nie widziec nikogo oprocz tej swojej polowy... bo wtedy zycie traci mimo
            wszystko barwy... skutki sprawdzone, znajomy (heh... ten zakochany w pracy
            przyjaciel) byl z kims i siwata nie widzial, zostal sam i zobaczyl ze wokol ma
            pelno ludzi z ktorymi znakomicie spedza czas... zaczal zyc od nowa...
            zawsze mi sie w takich przypadkach przypomina piosenka 'ze'...

            wierzysz w przyjazn?? a jesli tak to w jaka??? taka do konca zycia czy w taka
            piekna lecz przemijajaca?
          • neochuan (prv) barracuda 22.05.04, 17:40
            kurcze, skąd ja to znam...
            to sprawa osobista, ale mnie pomogło:
            1. rzucenie wszystkiego w cholerę i wyjazd daleko i na długo (akurat miałem
            czas, choć nie za bardzo miałem za co jechać - niczym "szewcy przez zielony
            las" - no więc i tak wyjechałem:)
            2. przewartościowałem się na coś, z czego dłuuugo potem (i już chyba bez
            związku, za to z pożytkiem dla samego siebie, a może czasem i innych?;))
            zmaterializowało się w postaci surrealu/utopii/???
            no, to moje sposoby skuteczne w moim przypadku, co nie znaczy, że tylko...
            generalnie: totalnie się oderwać od wszystkiego, czym człowiek do tej pory
            żył+stwarzanie sytuacji do zmiany otoczenia (niekoniecznie w kwestii
            lokalizacji - może być raczej w sferze towarzyskiej). kurcze, banalne, ale
            skuteczne!
            pozdr. neo
      • kirka1 Re: smutno mi..a Wam?! 22.05.04, 19:38
        a ja Ci radzę to co Ci poradziłam i trzymam kciuki za wiesz co!:)
    • teufel Re: smutno mi..a Wam?!(notxt) 22.05.04, 16:32
      Jam wesoły bo skonczyłem maturę
      :D
    • kirka1 ale mnie bardzo szybko przeszło 22.05.04, 16:54
      serio, a jak już jechałam na Jeże było całkiem nieźle, jak dotarłam i
      zobaczyłam Was -super i jeszcze jak spotkałąm kolegę,którego się tam
      niespodziewałam,(a cieszę się,że on w ogóle żyje po swoich ostatnich
      ekstremalnych wyprawach...)to już w ogóle....

      więc w sumie wątek był już dość nieaktualny parę minut po jego nadaniu,ale jak
      widać bardzo potrzebny....
      • neochuan Re:hehe 22.05.04, 17:09
        kirka1 napisała:

        (...)i jeszcze jak spotkałąm kolegę,którego się tam
        > niespodziewałam,(a cieszę się,że on w ogóle żyje po swoich ostatnich
        > ekstremalnych wyprawach...)to już w ogóle....

        hehe, jak bym wiedział, że nie chodzi o mnie, to bym pomyślał, że chodzi o
        mnie, ale, że chodzi o te same przygody, bo ten sam kolega, to mnie kirka
        pamiętała z mieszczańskiej. oj, coś pomięszałem...:)))
        • neochuan a co do przygód okropliwych naszych 22.05.04, 17:16
          i tych mniej strrrasznych, a często nawet i zabawnych, czytaj kirko tu:
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=10322&w=11976544&a=12569082
          (i w dalszych odcinkach przygód chułłana dzielnego, choć niemądrego i Maćka -
          kolegi jego :)
          pozdr.nchuan
          • kirka1 Re: a co do przygód okropliwych naszych 22.05.04, 17:26
            dziękuje bardzo,do niektórych już dotarłam do ostatniego szczyto....zdobywania
            góry wielkiej....też,ale na pewno chętnie się zapoznam,choć mnie już teraz nic
            nie zdziwi z przygód niezniszczalnej Stopy i jego kompanów....:):P
        • kirka1 bo świat generalnie mały jest.... 22.05.04, 17:24
          a ja znam parę osób....

          pamietam dobrze,bo mam pamięć do twarzy:)i nie tylko;-)

          ale zaskoczenie wielkie...ciągle się czegoś dowiaduję o moich znajomych....i o
          sobie również....hi hi
    • michael00 Ja bym zapisał jakiś humorek 22.05.04, 20:02
      mleczko.onet.pl/big_pic.html?N=18&KAT=119
Inne wątki na temat:
Pełna wersja