Dodaj do ulubionych

Złe zachowanie uczniów

    • Gość: baguita Re: Złe zachowanie uczniów IP: *.dsl.pipex.com 06.11.05, 08:57
      testing
    • Gość: baguita Re: Złe zachowanie uczniów IP: *.dsl.pipex.com 06.11.05, 09:30
      Mieszkam w Anglii, gdzie przez 20 lat pracowalam,takze na pozycjach managerskich, w roznych szolach (wiek do lat 18-tu) i college'ach, w owiele trudniejszych warunkach niz w Polsce. Eg, ekstremalny brak dyscypliny, przemoc osobista, przynoszenie narkotykow, nozy a nawet broni palnej do szkoly, gwalty, wiele wypadkow powaznych atakow na innych uczniow i nauczycieli. W dodatku mamy teraz w Anglii co tydzien wypadki 'bullying' czyli tego, ze cale gangi moga sie uwziasc na jedno dziecko, ktore czesto popelnia samobojstwo. NB, uczylam angielskiego i ekonomii, a mam tez dodatkowe kwalifikacje co do trudnych uczniow etc etc.

      Moj model zachowania jako nauczyciel to (niekoniecznie w tej kolejnosci): uczyc ciekawie, miec dobre poczucie humoru, nie dac sie podpuscic i nie tracic 'cool', byc grzecznym do uczniow, ale stanowczo, z konsekwencja, i nie dac sobie pluc w kasze. Traktowac nie tylko uczniow, ale i siebie, z szacunkiem. Jak trzeba, to nie stronic od pokazania, kto tu pan - i nie jest to uczen. Jestem wprawdzie mala blondynka, ale potrafie zastraszyc (ale milo ...) duzych brutali najrozniejszych ras. Ale to fakt, ze nasz rzad angielski za bardzo sie miesza i nie pozwala nauczycielom dzialac, jak to tylko oni wiedza najlepiej, co dziala.

      Nauczycielowanie to bardzo trudny zawod. Wyszlo z mody - co niedobrze - slowo "powolanie". Zeby byc nauczycielem, trzeba je miec, bo nie wszystkigo mozna nauczyc na studiach nauczycielskich. No i jesli nauczyciel zarabia malo, i nie jest powazany przez rodzicow, to i przez uczniow nie bedzie.

      Ale glownie to Wam chce powiedziec: w Wielkiej Brytanii nastepuje galopujacy postep rozpadu spoleczenstwa, podobnie we Francji, Stanach etc (dlaczego tak sie dzieje - to inny temat). W szkolach dzieje sie coraz gorzej, mimo czesto coraz lepszych nauczycieli.

      ***Szkoly sa zwierciadlem spoleczenstwa.***

      Dzieci ogladaja filmy o przemocy i o glupich, nieciekawych ludziach, albo reklamy, ktore daja im idealy tylko materialistyczne, wiec ubogi nauczyciel, ktory prezentuje model zmudnej nauki w celu uzyskania czesto nieistniejacego miejsca pracy ma konkurencje w postaci pomyslow na zycie takich jak sprzedawanie narkotykow, zostanie futbolista czy modelka. Dzieci wychowane sa przez zagonionych rodzicow, ktorzy zgubili kompas moralny i etyczny, albo nigdy go nie mieli. W dodatku, w Wielkiej Brytanii mamy tez duzo tzw. mniejszosci wiec rozne kwestie rasowych problemow, percepcji i napiec tez sie nakladaja na te problemy.

      Wniosek: nauczyciele to tylko ludzie. Wymagajmy wiecej od siebie. Oby Polska nie zeszla na te zachodnie psy. Bogactwo to nie wszystko i nie tylko do niego uczmy aspirowac mlodziez. Kluczem do dobrych szkol jest zdrowe spoleczenstwo.
    • Gość: Łodzianin Dlaczego znowu Łódź!? IP: 62.233.181.* 06.11.05, 09:41
      Dlaczego znowu Łódź!? Czy GW kolejny raz chce dokopac Łodzi i uczynic ją najgorszym miastem w kraju?? To przez GW [i jej "łowców skór"] wszyscy krzyczą że nikt nie spodziewał się Łódzkiego pogotowia, to GW za każdym razem stara się znaleźc w Łodzi same złe cechy! Czy w innych miastach tak nie ma? GW kolejny raz stara się oczernic nasze miasto. W innych miatsach też są dzielnice biedoty i bandytyzmu z któych uczniowie zaniżają statystyki, ale GW oczywiscie kolejny raz stara się dokopac Łodzi.
    • Gość: Uczniowie Re: Złe zachowanie uczniów IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.11.05, 09:51
      Wile lat uczyłem młodych Zołnierzy.Element był bardzo trudny.Czasami nie mieli
      skończonej szkoły podstawowej.Wtedy wyrażnie widzałem braki nauczania i
      traktowania dzieci ,apotem młodzieży w szkole.Nie stsowałem
      żadnych "kapralskich " metod.Wystarczyło wzbudzić zainteresownie pzedmiotem
      nauczania .Elektronika dla młodych ludzi jest trudna ale bardzo fascynująca.Nie
      wobrażam sobie zachowań o których piszą PEDAGODZY? Powinni natychmiast zmienić
      zawód i nie maltretować siebie i uczniów.Prawda jest taka ,Ze nauczycilem
      zostają ludzie ,którzy nie zawsze wiedzą na czym ten zawód polega.
      • Gość: były_nauczyciel Re: Złe zachowanie uczniów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.11.05, 10:28
        Przez parę lat byłem nauczycielem tyle, że akademickim. Jesli ktoś mi
        przeszkadzał na zajęciach i nie reagował na zwrócenie uwagi to jedyną (ale
        skuteczną) "metodą wychwawczą" jaką stosowałem była prośba o opuszczenie sali.
        Wręcz starałem się zachęcać do nie przychodzenia tych, których nie interesowało
        to co mam do powiedzenia, a mimo to nie narzekałem na frekwencję. Wniosek jest
        taki: Uczniowie często czują się teraz bardzo dorośli to traktujmy ich jak
        dorosłych aż do bólu. Nikt nie musi skończyć szkoły z wynikiem pozytywnym -
        robotnicy do prostych prac fizycznych też będą kiedyś potrzebni. Mamy obowiązek
        szkolny więc jeśli komuś nie podobają się zasady panujące w normalnej szkole to
        powinien chdzić do szkoły specjalnej.
    • Gość: Staniek Re: Złe zachowanie uczniów IP: *.ztpnet.pl 06.11.05, 10:16
      Nauczyciele są nieprzygotowani.Ich słownictwo i sposób bycia też dają dużo do
      myślenia. Domagają się szacunku ale na szacunek trzeba sobie zapracować.
      • Gość: malmarie Re: Złe zachowanie uczniów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.11.05, 11:14
        Czyli wszystkiemu oczywiście są winni nauczyciele.
        • opt A JEDNAK WINNI NAUCZYCIELE 06.11.05, 12:27
          Gość portalu: malmarie napisał(a):

          > Czyli wszystkiemu oczywiście są winni nauczyciele.
          Oczywiście,bo nie szanują siebie i swojej profesji.Z jednej strony psioczą na
          wszystko i wszystkich,a z drugiej łudzą się ,że ktoś robotę odwali za
          nich.Poczujcie się wreszcie profesjonalistami,nauczycielami z powołania,nie
          demoralizujcie swoich wychowanków nieprzemyślanym postępowaniem.Kto mało
          zarabia i o uczniu mówi gnojek (jak na tym forum ),nie potrafi zainteresować
          przedmiotem,jest bez poczucia humoru,zgnuśniałym,dyktowanie uważa za
          najskuteczniejszą metodę pracy,szuka kar i nie widzi nagród-to fora z zawodu,a
          będzie lżej- wszystkim i nauczycielom,rodzicom i ucznim.I jeszcze kilka słow do
          dyrektorów szkół i pedagogów szkolnych.Społeczeństwo utrzymuje szkoły w
          określonym celu i nie godzi się robić cokolwiek,co od tego celu ucznia
          odciąga.Wszelkie presje na nauczyciela z jednej strony i zaniżanie wymagań w
          stosunku do rzeczywistch możliwości ucznia rozsadzają szkołę w imię żle pojętej
          bezstresowości ( radzę poczytać kiedy stres pomaga,a kiedy przeszkadza i czy
          radzenie sobie z nim nie jest elementem przygotowania do życia).Natomiast
          świadome lub nieświadome upowszechnianie poglądu,że przez samo chodzenie do
          szkoły uczeń już ma zapewnioną ocenę pozytywną jest pedagogicznym
          nieporozumieniem lansowanym przez dyrekcje szkół w obawie przed niezadawalającą
          statystyką klasyfikacyjną.W mojej praktyce uczeń zawsze wiedział,że
          uczęszczanie na lekcje to dopiero przepustka do rzetelnej oceny wiadomości i
          umiejętnosci wymaganych programem,a w uzasadnionych przypadkach do oceny
          przyrostu tychże.Również pozytywna ocena za pojedynczy akt dobrej woli ze
          strony ucznia w końcowym etapie klasyfikacji jest antypedagogiczny,a przecież
          tak powszechny( nic nie robiłeś cały rok, przeszkadzałeś, ale naucz się
          jakiegoś tam fragmentu, a dam ci ocenę dopuszczającą -nauczyciel ma
          spokój,dyrekcja zadowolona,pedagog szkolny odniósł pozorny sukces ,a dokonany
          akt demoralizacji pozostawia swoje piętno i drąży polską szkołę.
    • Gość: maciej Re: Złe zachowanie uczniów IP: *.dip.t-dialin.net 06.11.05, 11:26
      Dojdzie do tego co jest w Niemczech gdzie nauczyle boja sie uczniow.
      • krzys23-1986 Re: Złe zachowanie uczniów 06.11.05, 12:59
        Gość portalu: maciej napisał(a):

        > Dojdzie do tego co jest w Niemczech gdzie nauczyle boja sie uczniow.

        a teraz sie nie boją????stoją małolaty pod szkołą i jarają szlugi a jak
        wyjdzie dyrektor żeby rzucili fajki i weszli do szkoły to "kulturalni"
        gimnazjaliści powiedzą-"spieprzaj,wypie..j czy wal sie na ryj" i mają gościa
        w dupie...dlaczego nauczyciele boją sie 16-latków??bo w większości rekrutuja
        sie z najsłabszych studentów od siebie z roku a pensja jaką otrzymują nie
        zachęca ich do zangażowania i walke z chamstwem ze strony uczniów...




        --------------------------------------------------------------------------------
    • Gość: nauczyciel moje metody IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.11.05, 11:31
      To problem stary jak świat. Nie będę się rozpisywał jak to zwalczyć - zapraszam
      na dj_procek.webpark.pl/
    • doopa1 Niedługo zaczną broń przynosić 06.11.05, 11:54
      równamy poziomem do Ameryki, szkoda, że pod tym względem akurat a pod innymi
      zostajemy w tyle.
    • niamh Re: Złe zachowanie uczniów 06.11.05, 11:56
      "Uczniowie wydają różne dźwięki, rzucają przedmiotami, bawią się komórkami,
      bluźnią, A NAWET ŚPIĄ"
      prawda, że w szkołach źle się dzieje, ale sformułowanie to jest co najmniej
      zabawne (uczniowie bluźnią, a nawet- uwaga, o zgrozo!!- śpią!!): odkąd pamiętam
      uczniowie zasypiali na lekcjach i co najwyżej budziło to śmiech zarówno
      nauczycieli jak i klasy, którzy takiego dlikwenta przyuważyli...;-)
    • krzych.korab Re: Jezeli rodzice wychowują święte krowy to nie 06.11.05, 12:05
      pomogą nauczycielom żadne studia. Głupota rodziców przechodzi na dzieci.
      W polsce zamiast dziadkowie rozpieszczać a rodzice wychowywać, jest odwrotnie.
    • Gość: Amigoss19 Re: Złe zachowanie uczniów IP: *.systemy / *.systemy-informatyczne.com 06.11.05, 12:16
      Nie ma złych uczniów są tylko źli nauczyciele TAKA JEST CAŁA PRAWDA O TZW
      NAUCZYCIELACH

      • Gość: mordzinas TO JEST EFEKT BEZSTRESOWEGO WYCHOWANIA IP: *.adsl.inetia.pl 06.11.05, 12:46
        .To jest własnie efekt waszego zasranego liberalizmu.

        Róbta co chceta .

        No to mata.

        Idioci. Od ludzi młodych trzeba WYMAGAĆ!!!

        Nie wolno wychowywać ich bezstresowo bo prowadzi to całkowitej
        degrengolady morlanej tych ludzi.

        Ile trzeba wam przykładów abyście to pojeli???

        Róbta co chceta.
        Ale się nie dziwta ,że jest jak jest.
    • Gość: jumbala Ech IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.11.05, 12:48
      Czy ucznia ksztaltuja tylko nauczyciele? tylko rodzice? problem jest o wiele
      bardziej zlozony...
      nauczyciel- owszemPowinien uczyc ciekawie, Powinien umiec zainteresowac
      Wszystkich uczniow, Powinien umiec wyegzekwowac obowiazki ucznia i przestrzegac
      jego praw, Powinnien znac swoja dziedzine, interesowac sie na biezaco i wiele
      innych.... pytanie za 700zl??? A juz pomijajac pieniadze- tak potrzebne na
      doksztalcanie- dlaczego nauczyciel nie ma zadnych praw? a jak wzywa rodziow na
      rozmowe w sprawie ucznia to Ci nie racz przyjsc?(sytuacja znajomej zwloana
      godzina wychowawcza obecnosc wszystkich rodzicow obowiazkowa, powod bardzo
      niebezpieczne zachowania uczniow- proba rozwiazania problemu...frekwencja???
      Przyszedl jeden rodzic... komu zalezy by Ci uczniwie skonczyli szkole?)

      Rodzice- powinni zapewnic dziecku godziwe warunki egzystencji(trezba pracowac by
      wyzywic prawda?), zapewnic pomoce naukowe, a chociaz podreczniki(niestety czesto
      wazniejsza jest komorka), zapisac dziecko na zajecia dodatkowe miec swietny
      kontakt z dzieckiem, wychowywac ... utrzymywac dom i inne takie- niesetety
      wiekszosc nie ma na to wszystko albo czasu albo pieniedzy... a jesli juz maja to
      nie potrafia wychowac bo nikt ich tego nie nauczyl nikt im w tym nie chce pomoc.

      Szkola- Powinna reagowac na problemy nauczycieli, wspolpracowac z rodziccami, a
      w sytuacjach ekstramalnych wyrzucac uczniow ktorzy nie sa w stanie podolac
      programowi szkolnemu, badz obowiazkom ucznia... niesetety mamy
      rankingi(wlasciwie nie wiem czy niestety) i szkoly chca byc jak najwyzej, a
      liczba uczniow usowanych ze szkoly obniza te ocene...

      W koncu Uczen:
      wymaga- bo wszyscy to mowia co nauczyciel powinien
      na lekcji jak moze to stara sie znalezc w jakiejs grupie rowiesniczej- roznym,i
      metodami
      laczy dorastanie ze szkola , oczekiwaniami rodzicow, probuje pogodzic niejjasne
      sygnaly wysylane z roznych stron- szkola , nauczyciel, rodzic, prasa, media, koledzy
      sprawdza ile mu wolno a skoro raz mu wolno to robi to dalej.

      Moim zdaniem problemem jest totalny brak konsekwencji nie tylko nauczycieli, ale
      szkoly, rodzicow, otoczenia, politykow ...itd

      Na pewno bezstresowe i niekonsekwentne wychowanie rodzicow ma wielki wplyw na
      zachowanie dzieci w szkole...niektore dzieci sobie z tym poradza inne niestety
      nie...
      • Gość: Belfer Gdzie słyszałeś o takim rankingu???;-))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.11.05, 13:13
        >niesetety mamy rankingi(wlasciwie nie wiem czy niestety) i szkoly chca byc jak
        najwyzej, a liczba uczniow usowanych ze szkoly obniza te ocenę<
        Usuwać ze szkoły uczniów nawet w najbardziej drastycznych sytuacjach nie
        pozwalają urzędasy z kuratorium i durne przepisy, a nie rankingi.Poza tym nie
        ma odpowiednich placówek dla takich "czarnych owiec" bo taką mamy kretyńską,
        doktrynerską politykę oświatową!
        A dzieki rankingom to nie wyłacznie urzędas z kuratorium czy samorządu decyduje
        według swojego widzimiesię, układów i interesów, która szkoła i który
        nauczyciel dobrze pracuje, a który nie.Rankingi to naprawdę dobra i sensowna
        rzecz, pod warunkiem,że dobrze prowadzone i wiesz czego dokładnie dotyczą!!!
      • krzys23-1986 Re: Ech 06.11.05, 13:13
        szkoła zmienia sie na gorsze ale z obu stron!!
        jak to możliwe że nauczcielka nie zna imion dzieciaków w klasie mojego brata po
        3 latach nauki??mnie w gim czy byłym LO wszyscy nauczciele znają z imienia...
        dlaczego nauczyciel nie widzi problemu jeśli z kartkówki wystawi 30 pał w
        jednej klasie??przecież to nie wina uczniów tylko albo zbyt wygórowanych
        wymagań albo złego sposobu przekazywania wiedzy...
        u mnie to było nie do pomyślenia żeby uczeń przechadzał sie po sali czy po
        prostu wyszedł bez żadnej reakcji nauczyciela,bardzije chamscy uczniowie
        wykorzystują tą słabość nauczycieli i robią co chcą...
        • tomek854 Moje spostrzeżenia z praktyk i studiów 06.11.05, 14:07
          Ja podobno mam pasję i potrafię - od lat pracowałem z dzieciakami jak nie w ZHP to na koloniach, korepetycjach, lekcjach gry na gitarze itp itp.

          Na uczelni poza metodyką, na której zbaczaliśmy z tematu na ćwiczeniach i zajmowaliśmy się "życiem" oraz jednym semestrem psychologii nic ciekawego się nie dowiedziałem. Seminaria nauczycielskie - owszem, ale za to odpowiadają studenci przygotowujący tematy, a na pewno nie doktorstwo czepiające się ich na każdym kroku.

          Ostatnio miałem przedmiot "wychowanie przez dialog" na którym pani opowiadała głównie o tym, że dzięki zastosowaniu przez nią nowatorskich metod wychowawczych jej dzieci są lepiej wychowane niż wszystkie inne bachory... Do tego pokazała kto tu jest ważny i oblała parę osób, które na wykład nie chodziły, jednocześnie stawiając piątki za obecność tym co chodzili "bo bylioście taką fajną grupą".

          Teraz mam kolejny niezbędny przedmiot - emisję głosu. Marnujemy całe godziny na czytanie tekstów w rodzaju "szedł sasza suchą szosą" i ćwiczenia oddechowe - szkodfa tylko, że uczelnia nie wpadła na to, żeby poświęcić trochę czasu na coś naprawdę przydatnego - myślę, że np. podstawy socjologii by się przydały, jakiś przegląd sytuacji.

          Mieliśmy, owszem, taką pedagogikę, nawet dużo. Sprowadzało się to do:
          "Metody wychowawcze dzielą się ze względu na blablabla na
          1. Taką
          2. Sraką
          3 I owaką
          A ze względu na cośtam na
          1 Jedną
          2 Drugą
          3 I trzecią."
          Konkretów naprawdę przydatnych - niewiele, a i to tylko kiedy metodami ze "sposobu na alcybiadesa" udało nam się zboczyć z założonego tematu wykładu.

          Dużo dała mi pracownia dydaktyczna - ale to też przecież nie jest zasługa prowadzących zajęcia (oni tylko przeszkadzali czepiając się konspektów) a żywej pracy z dziećmi.

          Konspekty to w ogóle inna sprawa: ta moda na konspekty "kreatorskie" doprowadza mnie do szału.

          Ja się pozbyłem czepialstwa pani mgr przez sprowadzenie do niedorzeczności - chciała żebym przewidywał zachowanie uczniów, więc przewidziałem. Wpisałem takie zachowania jak
          - Nauczyciel wita uczniów, uczniowie pytają "pojebało pana, naprawdę chce pan być fizykiem? Przecież fizyka jest nudna"
          - Nauczyciel wyciąga instrumenty doświadczalne. Uczniowie mówią "o, takie złomowisko, to mój sąsiad ma w piwnicy"
          - Włączamy maszynę elektrostatyczną. dziewczyny piszczą z przestrachu
          itd. Ponieważ magisterka wiedziała doskonale, że użyłem autentycznych wypowiedzi uczniów z poprzedniej pracowni powiedziała mi po prostu, żebym już nie pisał konspektów kreatorskich - bo i co miała mi powiedzieć? Ale na 5 szans nie miałem :-)

          W ogóle studenci dzielą się na 3 grupy. Tych co robią nauczycielski blok "na odwal się" na wypadek gdyby nie mogli znaleźć innej pracy oraz na takich, co dzieci lubią i z nimi chcą pracować, i mają jakieś doświadczenie (ja się nieskromnie zaliczę do tej grupy) oraz do takich, co chcą być nauczycielami, ale nie mają pojęcia o tym, co ich tam czeka. Ci ryją jak dziobaki, przyjmują wszystkie te bzdury, które nam wciskają na studiach za pewnik i żal mi potem dzieci, z którymi oni będą pracować.

          Nie obawiam się powiedzieć że bzdury - bo nasi nauczyciele akademiccy pojęcia nie mają o się dzieje w szkolach. Nasz nadzorca praktyk przyczepił się do koleżanki, że przy rozwiązywaniu zadań pozwoliła chłopcu pisać jednostki w nawiasie trójkątnym a nie kwadratowym (publicznie wykrzykując w czasie lekcji "no takich bzdur żeby dzieciom wciskać to ja jeszcze nie widziałem") a tymczasem już samo to, że dany chłopiec chciał cokolwiek zrobić uważam za sukces.

          W szkołach, jak już pisałem, próżno szukać obowiązków ucznia - mówi się tylko o jego prawach. Współpraca z rodzicami to także fikcja - kiedy miałem praktyki w gimnazjum w "goprszej" dzielnicy byłem świadkiem sytuacji takiej, że w środku lekcji z hukiem otworzyły się drzwi i wpadła matka jednej z dziewcząt wezwana przez nauczycielkę. Stanęła na środku klasy, palec wskazujący o mało nie wsadziła jej do oka i zaczęła wrzeszczeć (przy całej klasie i praktykantach):
          "Pani się odpie.. od mojej córki! Co się pani do niej dojebuje z jakąś fizyką? Niech pani na nią patrzy - ona już wygląda jak ku..szon i nic innego jak ku.. z niej nie będzie! Ona ma mi jak najszybciej skończyć te je..e gimnazjum i z chałupy wypie..ć"...

          To były jedyne 15 sekund ciszy w tej klasie...

          Studia na pewno nie przygotowują wystarczająco do pracy w zawodzie - do tego nauczyciele akademiccy są oderwani całkowicie od rzeczywistości. (nie licząc tych, którzy poza uczelnią pracują w szkole - i tacy są najcenniejsi). Moim zdaniem całe to nudziarstwo teoretyczne do niczego nie będzie przydatne (już nie pamiętam jaki jest główny podział metod pedagogicznych według thompsona czy kogoś tam) a poza tym jestem zdania, że do nauczycielstwa po prostu trzeba mieć powołanie, dryg, czy jak to nazwać. To tak jak z jazdą samochodem - niektórzy mają to we krwi, a niektorzy jeżdżą całe życie i wciąż są miernymi kierowcami.

          Jeżeli chodzi o mnie - najbardziej przerażają mnie w wizji pracy nauczyciela nie dzieci, nie problemy wychowawcze, ale robota papierkowa i rodzice. Na kolonii miałem taką sytuację, że podczsa wycieczki kiedy był czas na siku dziewczynki wolały pójść sobie na lody, za to 10 minut później zaczęły marudzić, że chcą do toalety. Powiedziałem (zgodnie z prawdą) że teraz to się nie da, i trzeba było pójść wcześniej, a teraz muszą poczekać 10 minut aż dojdziemy na rynek. Panny wyciągnęły komórĸę, zadzwoniły do tatusia, że pan się nad nimi znęca i następnego dnia mieliśmy 3 komisje - z sanepidu, kuratorium i zakładu pracy rodziców kolonistów. Szkoda tylko że nikt nie był łaskaw zapytać mnie jak było...

          W każdym razie ja chyba się skutecznie wyleczyłem. Mówię pas, robię prawo jazdy na TIRa i jadę do Szkocji. Będę robił za kierowcę, oglądał ładne widoki, słuchał sobie muzyczki, nikt mi nie będzie stał nad głową i truł dupy, że źle pracuję, no i oczywiście pieniądze też będą inne. Oczywiście nie na stałe, ale wątpię, żeby coś sie w szkole zmieniło przez te 2-3 lata ktore zamierzam tam być.
          • tomek854 Re: Moje spostrzeżenia z praktyk i studiów 06.11.05, 14:10
            Aha i jeszcze jedno: dlaczego ośmielam się mówić, że na studiach wciskają kity, pomimo że nie przepracowałem 50 lat w zawodzie? Ano dlatego, że już moje skromne doświadczenie wystarcza, aby wiedzieć, że pojęcia nie mają o czym mówią nasi akademiccy nauczyciele (nie wszyscy, of kors) .
          • totalna_apokalipsa Re: Moje spostrzeżenia z praktyk i studiów 06.11.05, 14:32
            Podoba mi sie Twój post, bo można sie pośmiac:)))) Generalnie, przybij piątkę,
            bo masz rację . I dlatego śmieszą mnie te opowieści, jaka to kadra
            uniwersytecka jest do rzeczy i na poziomie - własnie kadra uniwersytecka jest
            od rzeczy i odrealnieniona w swoim świecie, człowiek, który w ogóle wie o czym
            mówi, to wyjątek do noszenia na rękach. Też bym chciała, żeby mi ktoś płacił za
            przeczytanie notatek , tych samych od 20 lat , a w ramach nowinek technicznych
            pzredstawiał...rzutnik do przezroczy:))))))))))))))))))))))))))))
            • tomek854 Re: Moje spostrzeżenia z praktyk i studiów 06.11.05, 14:45
              o nie. Myśmy musieli robić prezentacje w ppsach i wyświetlać je z laptopa :-) Miało to na celu przygotowanie nas do pracy w szkole.

              Jakoś Pani doktor nie chciała mi uwierzyć, że np. u mnie w giomnazjum gdzie mam praktyki z całej optyki z pomocy naukowych mam jeden pryzmat i pękniętą soczewkę...
              • totalna_apokalipsa Re: Moje spostrzeżenia z praktyk i studiów 06.11.05, 14:53
                > o nie. Myśmy musieli robić prezentacje w ppsach i wyświetlać je z laptopa :-)
                M
                > iało to na celu przygotowanie nas do pracy w szkole.

                No, ale to fizyka czyli może choć laptop na składzie:))))) Bo w szkole mogą być
                4 Pc-ty z dosem na dyskietki koperty sprzed 10 lat:))))))
                • tomek854 Re: Moje spostrzeżenia z praktyk i studiów 06.11.05, 15:14
                  U mnie w technikum elwro-juniory skończyły się w 1997 roku ;-)
                • tpolar1 Re: Moje spostrzeżenia z praktyk i studiów 06.11.05, 15:26
                  Jakos nie widze zbyt duzego zwiazku laptopa z nauczaniem fizyka. Nie bylo
                  dobrych belfrow z fizyki przed laptopami? Sadzac z listu jestes mlodym
                  czlowiekiem ktoremu jacys frustaci-wykladowcy (czeste zjawisko, ale akurat na
                  naukach scislych nie dominujace) wcisneli kit, ze jest do d...bo np. oni nie
                  maja fajnych zabawek
                  w postaci laptopow z bajerami. To bzdura!
                  Jesli ktos nie chce albo nie umie powiedziec nic sensownego
                  o swojej dziedzinie, a
                  frustacje wprost wyryta na twarzy to ZADNA zabawka czy bajer niczego nie zmieni.
                  Oprocz mojego wlasnego doswiadczenia (od kiedy stosuje wyklady w pdf wyniki
                  wcale nie sa lepsze) przemawiaja za tym i statystyki. W stanach US o najwyzszych
                  nakladach na edukacje w szkolach publicznych wcale nie obserwowano dobrych
                  wynikow (od lat standardyzowanych wiec dosyc wiarygodnych) egzaminow koncowych.
                  Wiecej zabawek pomaga. ale jak nie ma checi ze strony belfra i konsekwencji +
                  dyscypliny ze strony tzw. wladz oswiatowych to wszystko psu pod ogon.
                  • tomek854 Re: Moje spostrzeżenia z praktyk i studiów 06.11.05, 15:56
                    Ależ ja się oczywiście zgadzam :)

                    Laptopa podałem jako przykład oderwania uczelnianych metodyków od rzeczywistości.
                    Do wytłumaczenia np, ruchu przyspieszonego w zupełności wystarcza pochylona ławka, klej w sztywcie, uczniowie palcami wyznaczający przebytą drogę i jeden z nich liczący - tak jak galileusz - niech uczniowie dojdą do tego sami prostymi metodami.

                    Lepiej niech sami rzucają kamieniem niż oglądają multimedialną animację - takie mam wrażenie.

                    i oczywiście, że jestem młodym człowiekiem i oczywiście że mamy rozmaitych wykłądowców. Ale kitu to ja sobie wcisnąć nie dam - to co wiem już mi wystarczy w zupełności aby nie wierzyć w kity.
          • Gość: glumka Re: Moje spostrzeżenia z praktyk i studiów IP: *.torun.mm.pl 06.11.05, 18:21
            Hmm... a ja akurat bardzo zaluje, ze na studiach nie mialam emisji glosu.
            Sprobuj sobie przeprowadzic 12- 13 godzin lekcyjnych w ciagu dnia nie majac
            pojecia, o tym, jak pracowac swoim glosem. Zycze powodzenia. Ah, ale przeciez
            Tobie ta emisja i tak nie bedzie potrzebna, no chyba ze sobie na cb radio z
            innymi kierowcami za dlugo pogadasz. Pozdrawiam.
            • tomek854 Re: Moje spostrzeżenia z praktyk i studiów 06.11.05, 18:29
              Zapeniwam Cie ze druzynowy harcerski na obozie pracuje glosem wiecej niz nauczyciel - bo poza ilomas godzinami zajec, prowadzi jeszcze musztre, no i jest do dyspozycji dzieciakow 24 h...

              Ja nie mowie, ze emisja glosu jest zbedna, uwazam tylko ze w takiej formie jak u nas to porazka (po peirwsze) a po drugie to sa wazniejsze rzeczy.
            • tomek854 Re: Moje spostrzeżenia z praktyk i studiów 06.11.05, 18:36
              > Tobie ta emisja i tak nie bedzie potrzebna, no chyba ze sobie na cb radio z
              > innymi kierowcami za dlugo pogadasz. Pozdrawiam.

              jak milo sobie pozlosliwic, prawda? :-)

              Wiesz, ja nie wykluczam bycia nauczycielem, chociaz ostatnio odkrylem cos, co w wiekszym stopniu jest moja pasja (i nie jest to jazda ciezarowka).

              Wychodze jednak z zalozenia, ze o ile pensja nauczyciela starcza na jedzenie i biezace wydatki, to ja bym jednak chcial to zycie rozpoczac na jakims poziomie - miec np. mieszkanie wlasne albo cos, a nie gniezdzic sie cale zycie w TBSie cxzy katem u tesciow. mam rodzine nauczycielska, wiem jak to jest - ja tak nie chce. Dorobic sie kawalerki wieku 45 lat czy cos...

              Mozna sobie byc nauczycielem za 900 zlotych jak sie ma gdzie mieszkac i troche odlozone w banku. Zaczynac w ten sposob dorosle zycie, bez perspektywy na lepsze to nie jest cos, o czym marze.

              I do tego potrzebna jest mi jakas odskocznia. W PL raczej kiepsko widze w dzisiejszych czasach, a moj angielski nie jest wystarczajaco dobry aby emigrowac i szukac w pracy w zawodzie nauczyciela. Na inne "ambinte" prace nie jestem wyksztalcony kierunkowo, a na fizyka - naukowca jestem za slaby, bo studiuje nauczycielska specjalnosc i wiele z teoretyczncyh aspektow jest mi obce. Praca fizyczna tez nie jest rozwiazeniem. A poniewaz samochodem lubie jezdzic i umiem, znam ta robote, wiem czego sie po niej spodziewac (2 lata doswiadczenia na furgonetce w PL + 3 miesiace w Szkocji na duzych vanach) pojde ta droga.

              I tyle o pieniadzach.

              Jezeli chodzi o kierowcow TIRow - jako autostopowicz z 10 letnim stazem powiem Ci, ze wsrod nich jest wielu inteligentnych ludzi, a takze wielu nauczycieli, ktorych sytuacja finansowa zmusila do rzucenia zawodu. Przynajmniej jednak nie uwazaja sie oni za niewiadomo co i nie traktuja ludzi na wstepie z gory.
          • Gość: A. Re: Moje spostrzeżenia z praktyk i studiów IP: *.lodz.dialog.net.pl 16.11.05, 00:33
            moge tylko wspolczuc niskiego poziomu wykladowcow.
    • agatelka Re: Złe zachowanie uczniów 06.11.05, 14:33
      Jestem młodą nauczycielką. Lubię to, co robię i NIE MAM większych problemów z
      utrzymaniem dyscypliny na zajęciach. Oczywiście, zdarzają się sytuacje, w
      których muszę interweniować, ale nie zakłócają one w poważnym stopniu toku
      lekcji. Wiem, że ci sami uczniowie, którzy u mnie (i paru innych osób) uważają
      na zajęciach i biorą w nich czynny udział, u niektórych nauczycieli sprawiają
      ogromne kłopoty. Na podstawie swoich spostrzeżeń mogę stwierdzić, że źródłem
      problemów jest jawne olewactwo niektórych nauczycieli, którzy niemalże na
      czołach mają wypisane jak bardzo nie znoszą swojej pracy. Tak się składa, że
      zawód nauczyciela jest jednym z tych, w których niezbędne jest tzw. powołanie.
      Uważam, że na studiach, w trakcie zajęć w ramach bloku metodycznego powinno się
      zdecydowanie eliminować osoby, które "nie nadają się". Nie jest trudno zauważyć
      studenta, który "robi" specjalizację nauczycielską "na wszelki wypadek".
      Ludzie!!! Nie pozwólcie, żeby wasze dzieci uczyli nauczyciele z przypadku. Nie
      doceniamy roli szkoły i dobrego nauczyciela, bo takich prawie nie znamy. Uczyńmy
      ten zawód elitarnym, bo takim powinien być. Na nauczycielu spoczywa ogromna
      odpowiedzialność, więc powierzmy taką rolę osobom, które na to zasługują.
      Sprawdzajmy zdolności interpersonalne takich ludzi, ich inteligencję emocjonalną
      itp., bo przecież nauczycielem powinna być osoba otwarta, życzliwa,
      wszechstronna, stanowcza, kreatywna... A jacy są nasi nauczyciele, sami wiemy.
      Czas na zmiany. Koniec kropka.
    • Gość: Krisek Czyja to wina... IP: 80.53.232.* 06.11.05, 14:34
      Przeczytałem wszystkie posty i mam już jakieś pojęcie o tym, co inni myślą. Nie
      sądzę natomiast, by - może poza paroma wyjątkami - ktokolwiek czytał tu WSZYSTKO
      i to przeanalizował, albo też na dodatek... zmienił zdanie. Tak właśnie jest -
      każdy przychodzi, nie jest specjalnie ciekaw, co sądzą inni, bo ma zamiar
      wypowiedziec albo wykrzyczeć swój tekst i... pójść sobie zadowolonym.

      Jestem pedagogiem praktykiem, który pracuje tylko w jednym miejscu 20 lat. To
      zakład wychowawczy. Wcześniej też miałem do czynienia z uczniem "trudnym". Był
      to kontakt także pozainstytucjonalny, na ulicy, bez owego życiowego przymusu,
      jakim są kraty i zamknięcie. Nie pamiętam, żebym miał problem zniewłaściwym
      zachowaniem, kiedy już zacząłem rozmawiać czy też "wywierać wpływ wychowawczy".

      Nie stosuję siły i groźby. Pozwalam na poufałość, kiedy ktoś już dojrzał to
      tego, co wcale nie oznacza mówienia na "ty". Jestem natomiast nastawiony na
      traktowanie ucznia jako osoby, a nie kogoś, kogo ja przyszedłem ustawiać. Jeżeli
      ktoś uważa, że należy mu się szacunek tylko dlatego, że wszedł do sali... to
      faktycznie - te czasy już minęły i trzeba się tego nauczyć.

      Zawsze odczuwałem szacunek, sympatię i zafascynowanie ze strony moich
      podopiecznych. Ja też ich szanowałem i dbałem o nich. Nigdy nie przkupywałem,
      nie oszukiwałem. Miałem dla nich czas. Dużo rozmawiałem. Nie zasłużyłem sobie
      nigdy na miano "zołzy". Tak myślą tylko ci, co chcieliby, aby to miano
      świadczyło, iż się "nie dają". Bzdura! Zmarnowali sens swego życia... Nie
      przychodzi się na świat po to, by się nie dawać uczniowi. Ale zawsze -
      sprawdzcie to we wszyskich wspomnieniach szkolnych!, w dawnej lekturze pt.
      "Wspomnienia niebieskiego mundurka" - zwasze uczniowie "sprawdzali" nauczycieli
      i w efekcie swym złym zachowaniem dawali znać, kto powinien odejść. Bo NIKT nie
      życzy sobie, by rządził nim niedojda, cwaniak, leń, sadysta, nieudacznik,
      głupek... Dlatego kosz ląduje na głowie...

      Dziwi mnie to, że na tym forum jedni atakują złych nauczycieli, potem ktoś się
      odgryza, twierdzi, że jest dobrym nauczycielem, narzeka na dzieci... Skoro
      narzeka na dzieci, to oznacza, że sobie nie radzi. Czy ja się mylę? Przecież
      zadaniem nauczyciela jest RADZIC SOBIE Z DZIECMI. Dziwi mnie to - wszakże W
      KRYTYCE mowa była o ZŁYCH nauczycielach. Kto kogo broni? Kto kogo atakuje?
      Zawsze widywałem nauczycieli dobrych i złych. Tych drugich wywalałbym na zbitą
      mordę i bym nie przepraszał. Tylko nie miejcie pretensji do NAUCZYCIELI w ogóle.
      Bo to, że ci źli jeszcze pracują, nie od wszystkich nauczycieli zależy. A jeżeli
      ci źli popadną w konflikt z uczniem, to uczeń wyleci. Jak myślicie, kto się
      czuje jak w oblężonej twierdzy?

      Ja zawsze będę twierdził:
      TO CO SIE DZIEJE ZłEGO NA LEKCJI, TO WINA NAUCZYCIELA!

      PS. Nie piszcie o "wychowaniu bezstresowym". Po pierwsze to była dawno taka moda
      i równie dawno o niej zapomniano (no może gdzieś po zaściankach...). Po drugie
      mówienie o tym oznaczałoby, że jest w ogóle jakiś pomysł na wychowanie... a nie
      ma. Po trzecie myślę, że obecnie prawie nie ma mowy o żadnym wychowaniu, bo
      dorośli robią wrażenie jakby do tego... nie dorośli i na każdym kroku wycofują
      się z każdej sytuacji, gdzie tylko jest kłopot. Cóż... ktoś musi przejmować
      inicjatywę. Są to dzieciaki. Cieszmy się, że kolejne pokolenie robi się zaradne
      Pozdrawiam Wszystkich - z ironią. Przynajmniej ja nie przegrałem swojej
      pedagogiki - przegrywają inni.
      • Gość: ann2 Re: Czyja to wina... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.11.05, 17:35
        Z dużym zainteresowaniem przeczytałam Twóją wypowiedź.Też jestem zdania,że
        (prawie) wszystko na lekcji zależy od nauczyciela. Nie oceniam siebie jednak aż
        tak pozytywnie jak Ty. Czasem jestem na siebie wsciekła za pakowanie się w
        konflikty, reagowanie bez chwili namysłu, a przede wszystkim deficyt poczucia
        humoru, kiedy jest najbardziej potrzebne. Dochodzi kwestia odporności
        psychicznej. Możesz być świetnym człowiekiem, ale zbyt wrażliwym i jesteś na
        przegranej pozycji. I odwrotnie: obserwuję kariery szkolne różnych podejrzanych
        osobników, o których można wiele powiedzieć, tylko nie to,że są to wartościowi
        i fajni ludzie.W tym, co piszesz, czuję też spory dystans do tego co robisz.Mam
        nadzieję,że kiedyś osiągnę taki stan choć w małym stopniu.No cóż, pozdrawiam,
        gratuluję i chętnie pogadałabym z Tobą o Twoich szkilnych doświadczeniach.
        • Gość: Krisek Re: Czyja to wina... IP: 80.53.232.* 06.11.05, 22:45
          Chetnie podyskutuje... :)
          krisekMAUPAinfocentrum.com
      • Gość: flexo Re: Czyja to wina... IP: *.mnc.pl 07.11.05, 07:51
        na takie zdanie "TO CO SIE DZIEJE ZłEGO NA LEKCJI, TO WINA NAUCZYCIELA!", juz
        wiemy co znaczy powiedzenie, że "tylko krowa nie ......".

        Podobnie; zawsze będę twierdził, że "pacjent ,który zmarł na zawał, ponosi za to
        całkowita odpowiedzialnoć"
        • Gość: Krisek Re: Czyja to wina... IP: 80.53.232.* 07.11.05, 12:41
          Racjonalizacja jest zjawiskiem znanym w psychologii :) Faktycznie, fajnie tak
          sobie usiąść w sali i pomyśłeć: "To wszystko to wina rodziców, systemu i tych
          gó..arzy".

          W życiu spotykałem nauczycieli, których procent (nomen omen w przybliżeniu
          podobny do wzmiankowanego w artykule) wskazuje na... rzeczywistość. A ci
          nauczyciele przede wszystkim nie chcieli odpowiadać za efekty swego działania,
          zwłaszcza gdy chodziło o tak zwane sprawy "niepoliczalne", "nieuchwytne", a
          takimi są "uczciwość", "szacunek", "rzetelność", wrażliwość". Zastępują je
          odpowiednio wartości: "samemu nie wpaść", "co wolno wojewodzie", "byleby szef
          widział, że się staram", "ja nie jestem wrażliwy?, oczywiście, k..., że jestem
          wrażliwy!". Tak również jest we wszystkich dziedzinach życia - niech nauczyciele
          się nie denerwują...

          Generalnie rzecz ujmując omawiany problem i tak stanowi wypadkową mnogich
          czynników - w jednym wypadku to wina rodziców, w innym systemu, w innym dzieci,
          w innym nauczyciela. Ja tylko pragnę WYRAZNIE WSKAZAC, że najgorszą z postaw
          może być myślenie: "Na szczęście to nie ja jestem winien". Prowadzi to zawsze do
          tego, że problemu nikt nie rozwiąże, bo... wszyscy tak właśnie myślą.

          PS. Jestem ratownikiem. Widząc wypadek na ulicy i tłum gapiów-idiotów na 100%
          wiem, że los innego człowieka jest TYLKO w moich rękach.

          Pozdrawiam bardzo serdecznie!
    • Gość: Krisek Czyja to wina... IP: 80.53.232.* 06.11.05, 14:34
      Przeczytałem wszystkie posty i mam już jakieś pojęcie o tym, co inni myślą. Nie
      sądzę natomiast, by - może poza paroma wyjątkami - ktokolwiek czytał tu WSZYSTKO
      i to przeanalizował, albo też na dodatek... zmienił zdanie. Tak właśnie jest -
      każdy przychodzi, nie jest specjalnie ciekaw, co sądzą inni, bo ma zamiar
      wypowiedziec albo wykrzyczeć swój tekst i... pójść sobie zadowolonym.

      Jestem pedagogiem praktykiem, który pracuje tylko w jednym miejscu 20 lat. To
      zakład wychowawczy (chłopcy w wieku 14-18 lat). Wcześniej też miałem do
      czynienia z uczniem "trudnym". Był to kontakt także pozainstytucjonalny, na
      ulicy, bez owego życiowego przymusu, jakim są kraty i zamknięcie. Nie pamiętam,
      żebym miał problem z niewłaściwym zachowaniem, kiedy już zacząłem z dzieciakami
      rozmawiać czy też "wywierać wpływ wychowawczy".

      Nie stosuję siły i groźby. Pozwalam na poufałość, kiedy ktoś już dojrzał to
      tego, co wcale nie oznacza mówienia na "ty". Jestem natomiast nastawiony na
      traktowanie ucznia jako osoby, a nie kogoś, kogo ja przyszedłem ustawiać. Jeżeli
      ktoś uważa, że należy mu się szacunek tylko dlatego, że wszedł do sali... to
      faktycznie - te czasy już minęły i trzeba się tego nauczyć.

      Zawsze odczuwałem szacunek, sympatię i zafascynowanie ze strony moich
      podopiecznych. Ja też ich szanowałem i dbałem o nich. Nigdy nie przkupywałem,
      nie oszukiwałem. Miałem dla nich czas. Dużo rozmawiałem. Nie zasłużyłem sobie
      nigdy na miano "zołzy". Tak myślą tylko ci, co chcieliby, aby to miano
      świadczyło, iż się "nie dają". Bzdura! Zmarnowali sens swego życia... Nie
      przychodzi się na świat po to, by się nie dawać uczniowi. Ale zawsze -
      sprawdzcie to we wszyskich wspomnieniach szkolnych!, w dawnej lekturze pt.
      "Wspomnienia niebieskiego mundurka" - zwasze uczniowie "sprawdzali" nauczycieli
      i w efekcie swym złym zachowaniem dawali znać, kto powinien odejść. Bo NIKT nie
      życzy sobie, by rządził nim niedojda, cwaniak, leń, sadysta, nieudacznik,
      głupek... Dlatego kosz ląduje na głowie...

      Dziwi mnie to, że na tym forum jedni atakują złych nauczycieli, potem ktoś się
      odgryza, twierdzi, że jest dobrym nauczycielem, narzeka na dzieci... Skoro
      narzeka na dzieci, to oznacza, że sobie nie radzi. Czy ja się mylę? Przecież
      zadaniem nauczyciela jest RADZIC SOBIE Z DZIECMI. Dziwi mnie to - wszakże W
      KRYTYCE mowa była o ZŁYCH nauczycielach. Kto kogo broni? Kto kogo atakuje?
      Zawsze widywałem nauczycieli dobrych i złych. Tych drugich wywalałbym na zbitą
      mordę i bym nie przepraszał. Tylko nie miejcie pretensji do NAUCZYCIELI w ogóle.
      Bo to, że ci źli jeszcze pracują, nie od wszystkich nauczycieli zależy. A jeżeli
      ci źli popadną w konflikt z uczniem, to uczeń wyleci. Jak myślicie, kto się
      czuje jak w oblężonej twierdzy?

      Ja zawsze będę twierdził:
      TO CO SIE DZIEJE ZłEGO NA LEKCJI, TO WINA NAUCZYCIELA!

      PS. Nie piszcie o "wychowaniu bezstresowym". Po pierwsze to była dawno taka moda
      i równie dawno o niej zapomniano (no może gdzieś po zaściankach...). Po drugie
      mówienie o tym oznaczałoby, że jest w ogóle jakiś pomysł na wychowanie... a nie
      ma. Po trzecie myślę, że obecnie prawie nie ma mowy o żadnym wychowaniu, bo
      dorośli robią wrażenie jakby do tego... nie dorośli i na każdym kroku wycofują
      się z każdej sytuacji, gdzie tylko jest kłopot. Cóż... ktoś musi przejmować
      inicjatywę. Są to dzieciaki. Cieszmy się, że kolejne pokolenie robi się zaradne
      Pozdrawiam Wszystkich - z ironią. Przynajmniej ja nie przegrałem swojej
      pedagogiki - przegrywają inni.
    • Gość: Belfer Uczniowie gim. i lic. mają elementarne braki w IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.11.05, 15:25
      podstawach - to przez idiotyczny nacisk na promowanie niezależnie od
      umiejetności.Wielu licealistów nie ma pojęcia o ułamkach czy tabliczce
      mnożenia, nie umie sprawnie czytać i pisać.Wielu uczniów nie może wobec tego
      nadążyć za tokiem lekcji.Trudno się zainteresować czymś, czego się nie
      rozumie.A tu program goni, na ćwiczenia, utrwalanie(nie mówiąc juz o eliminacji
      braków!) nie ma czasu.Niskie oceny itd. w gimnazjum i liceum nie są winą ani
      nauczyciela ani uczniów tylko idiotycznej "humanitarnej"polityki oświatowej
      promowania za wszelka cenę w niższych klasach!!!Taką politykę lansowała i
      lansuje m.in.Wybiórcza!!!Walnijcie się we własne piersi!!!;-))))
      • Gość: MagicWoman Re: Uczniowie gim. i lic. mają elementarne braki IP: *.mnc.pl 07.11.05, 21:03
        Zgadzam się z tym w 100%. Bo oczywiście włąze solidarnościowe jak i
        postkomunistyczne po społu zafundowały destrukcję edukacji ( a nie żadną reformę).

        Zastanawiam sie , mając w myślach wiele innych postów, dlaczego np. zawód
        nauczyciela ma byc tylko i wyłącznie powołaniem płaconym przy pomocy jałmużny a
        już np. taki lekarz ( nie mówiąc o hydrauliku) może być skierowany rynkowo i
        komercyjnie. Mało tego , podobno dopiero prywatyzacja służby zdrowia ma ją
        uzdrowić. Przecież i teraz juz jacyś "kretyni odgórni"( albo może są to
        geniusze) bredzą w szkołach o relacjach w szkole typu "uczeń- klient i oferta
        dla tegoż klienta ze strony szkoły. A jezeli klient ma gdzieś WOS, Chemię i
        Matematykę, to jak dobry "handlowiec-szkoła" ma go do tego zmuszać. Urzędasy wy
        się zastanówcie o czym wogóle mówicie w tych waszych nowych projektach!!!.

        Swoją drogą jestem za jedną z opinii, że szkoła nie powinna byc obowiążkowa do
        pełnoletności. A jezeli już nawet tak, to liczba szkól ogólnokształących powinna
        drastycznie zmaleć. (do naciskania klawiszy komputera w kasie, czy w biurze
        trzeba naprawdę niewiele więcej kwalifikacji niż do machania łopatą). Co innego
        twórcze wykorzystanie komputera. Wtedy wykształcenie ogólne, jak i matura będą
        miąły swoją wartość. Znikną problemy trzymania na siłę w ławkach, tych co i tak
        się nie chcą uczyć. Młodzi o zapędach chuligańskich niech sobie urządzają
        turnieje z Policją, a w szkole okaze się, że większość tych wrednych nauczycieli
        zupełnie dobrze pracuje!!!

        Całkiem poważnie, po jednym ze szkoleń w szkole ( nikomu niepotrzebnych), w
        kuluarach Pani prelegentka całkiem poważnie powiedziała: "nieoficjalnie to wiem,
        że wymuszane ogólne wykształcenie ma na celu trzymanie młodzieży w szkole, aby
        nie rozrabiała na ulicy, no i podnosi pozytywnie statystyki"

        Z innych postów, że w Anglii, Niemeczech, Francji jet podobnie lub gorzej: no i
        co z tego? A w Ameryce biją Murzynów!! - no nie!
        I jak pisał klasyk (Kofta):
        "Nigdy nie jest i nie było, żeby wszystko git chodziło"
    • Gość: zosia Re: Złe zachowanie uczniów IP: *.multicon.pl / *.multicon.pl 06.11.05, 15:44
      To zachowanie przestaje już buć złe - jest karygodne! Niestety to nie wynika z
      tego, że nasi uczniowie są mało inteligentni czy źle wychowani, to coraz
      częściej wynika ze złego nastawienia do szkoły oraz z coraz gorszej kadry
      kierowniczej w szkołach. Pan Dyrektor woli "podlizywać się " rodzicom albo mieć
      święty spokój, niż pomóc nauczycielowi w dyscyplinowaniu uczniów, wydaje mi się
      że będzie z tym coraz gorzej bo nikomu nie zależy na tym żeby uczniowie
      zachowywali się normalnie, poza nauczycielem, który musi wytrzymać 45 minut
      lekcji. Mam wobec tego propozycję: zlikwidujmy kuratoria, dyrekcje i tego typu
      instytucje, bo przecież mają one służyć nauczycielom, a wcale nie spełniają
      tego zadania! Wręcz odwrotnie: służą tylko uczniom, w tych instytucjach wierzy
      się tylko uczniom a nauczyciel traktowany jest jak idiota!
      • Gość: azet Re: Złe zachowanie uczniów IP: *.devs.futuro.pl 11.11.05, 18:24
        zgadzam się z Twoją opinią, kuratoria zyją swoim biurokratycznym zyciem,
        sprawozdawczością i nie są kompletnie potrzebne w nowej szkole. To coś na
        kształt starych zjednoczeń, samokręcącej się machiny, która zabiera nam
        pieniądze i nie da sobie odebrać ,,władzy". Dla twórczych nauczycieli są
        żałośni (wespół ze swoimi dyrektorami, którzy n-lom przekazują to, co im
        przekazano itp itd ) A po kiego działa jeszcze ZNP to już kompletnie nie
        rozumiem.
    • Gość: poprostu_ja Re: Złe zachowanie uczniów IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.11.05, 16:03
      taki model ucznia jaki dzisiaj mamy jest efektem "bezstresowego wychowania".
      powinny do szkoły wrocic dudki i pas.
    • Gość: 1Lo Re: Złe zachowanie uczniów IP: *.cyberbajt.pl / 82.160.98.* 06.11.05, 16:05
      Ty byś mnie batem, to ja Ci bym spalił samochód ;) miłego dnia :*
      • Gość: Belfer W USA za spalenie samochodu poszedłbyś siedzieć, IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.11.05, 16:11
        i to na długo.Nawet gdybyś miał 15 lat.I szybko by cię poza Bronxem
        itp.znaleźli.Miłego dnia;-)))))
        • Gość: Belfer c.d: W USA za spalenie samochodu poszedłbyś siedzi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.11.05, 16:12
          A nawet już za taką groźbę miałbyś szansę przynajmniej na porządny;-)))
          poprawczak!!!Jeszcze milszego dnia;-)))))))))))))))))))))))))))
    • Gość: DA_pimp Re: Złe zachowanie uczniów IP: 80.51.255.* 06.11.05, 16:12
      Dlaczego nauczyciele narzekają??
      Odpowiedź jest prosta:
      Według mnie utrzymanie dyscypliny to nie tylko karcenie i wpisywanie uwag do
      dzienniczka.Takie rozwiązanie to bzdura i sprawdza sie tylko i wyłacznie na
      krótką mete.Najbardziej sprawdzonym sposobem który przynosi najlepsze
      rezlutaty jest zainteresowanie ucznia lekcją(rozmową)powinno się rozmawiać z
      uczniami a nie tylko przyjsc i wyłożyć dany temat w klasie.Jest to możliwe na
      każdej lekcji bez względu na to czy jest to matematyka czy J.polski.A co wy o
      tym myślicie??Prawda że lepiej się slucha jezeli jest sie zainteresowanym lekcja
      aniżeli chodzi sie tylko po to bo rodzice karzą??Pozdrowienia dla wszystkich
      uczniów i nauczycieli.
      • Gość: Belfer Utopia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.11.05, 16:20
        1.Nauczyciel ma obowiązek prowadzić lekcje - z tego go rozliczają i za to mu
        płacą.I tego od niego wymagają jego władze!!!
        2.Rózni ludzie intersuja się różnymi tematami - jednych kręci temat gdzie i po
        ile dragi, innych - najnowsze sposoby włamań do samochodów, jeszcze innych -
        najlepsze techniki erotyczne oraz stawki za dawanie d..py.Ze wszystkimi pogadać
        o iuch zainteresowaniach?;-)))))))))))
        3.Szkoła i nauczyciel ma cię czegoś nauczyć - za parę lat niejeden przyjdzie z
        pretensją , że chocby sprawnie czytać, pisać i liczyć nie umie.To tqak jak w
        reklamie jednego z banków - bank nie jest od tego żeby był fajny , tylko żeby
        pieniądze zarabiał.Szkoła nie jest od tego żeby była fajna(choć może!) tylko od
        tego, żeby czegos nauczyła!!!
    • Gość: zbieram na nowy Re: Złe zachowanie uczniów IP: *.glowno.sdi.tpnet.pl 06.11.05, 16:13
      tornister
      mbank: 85 1140 2004 0000 3602 3953 1115
      • Gość: mala Re: Złe zachowanie uczniów IP: *.autocom.pl 06.11.05, 16:27
        W moich czasach nauczyciel, lekarz byl bogiem . Kiedy moje dzieci chodzily
        do szkoly bylo tak samo. Dobrze, ze to sie zmienia.Ale to co sie dzisiaj dzieje
        to przegiecie paly w druga strone.
        • Gość: grce Do Kriska IP: *.tsi.tychy.pl / *.tsi.tychy.pl 06.11.05, 16:30
          Jak to dobrze, że ktoś myśli tak samo jak ja. Też jestem nauczycielem i w pełni zgadzam się z tym, co napisałeś.
          Pozdrawiam
          • szabada Bezkarnosc. 06.11.05, 17:08
            Uczniowie powinni wiedziec, ze nauka w szkole, zwlaszcza bezplatna, to
            przywilej. Dlatego prawo powinno zezwalac nauczycielom na wykluczenie ucznia z
            obowiazku szkolnego. Natomiast sam obowiazek szkolny nie powinien byc wydluzany,
            jak stalo sie to za sprawa ostatniej reformy systemu edukacji, lecz powinien
            obejmowac jedynie szkole podastawowa, po ktorej uczniowie powinni umiec w
            podstawowym zakresie czytac, pisac i rachowac.
            Oczywiscie takie nowe prawo z poczatku pozbawiloby pracy jakas czesc
            nauczycieli. Jednak z drugiej strony, wielu rodzicow przejrzaloby na oczy i
            wymoglo odpowiednie zachowanie w szkole na swoich dzieciach, tak ze de facto
            bezrobocie wsrod nauczycieli wzrosloby nieznacznie. Prawdopodobnie urzymaloby
            sie ono w ramach wymuszonych przez obecna redukcje powodowana przez niz
            demograficzny.
    • Gość: cosinus Re: Złe zachowanie uczniów IP: *.umed.lodz.pl 07.11.05, 10:28
      Czy autor artykułu rzeczywiście sądzi, że uczniowie BLUŹNIĄ? Mnie się wydaje,
      że raczej BLUZGAJĄ.
      • tomek854 Re: Złe zachowanie uczniów 07.11.05, 10:40
        bluźnią też ;-)

        Ja np. w technikum założyłem się z kolegą, że dostaniemy jedynki z religii. Kupiliśmy sobie czarną biblię la veya i odprawialiśmy satanistyczne rytuały na lekcji, ale się nmie udało - dostaliśmy czwórki "za zainteresowanie innymi religiami" :-)

        Człowiek to głupi był za młodu...
    • Gość: czytajacy Re: Złe zachowanie uczniów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.05, 15:18
      To wynik bezstresowego wychowania. Nieco za późno obudziły sie władze, które z
      uporem maniaka tłumaczyły dziwne zachowania uczniów winiac za wszystko
      nauczyciela. Moze już pora zaczac wychowywać własne pociechy? Życzę
      powodzenia!!!
    • Gość: XXL Jak zwykle Wybiórcza nie widzi własnych błędów! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.11.05, 22:27
    • Gość: up Re: Złe zachowanie uczniów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.11.05, 20:00
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka