Dodaj do ulubionych

"Uśpili kijem" GW18.10.2001

IP: *.pt.lu 18.10.01, 00:00
Weterynarz, ktory narazil psa na taka meczarnie nie powinien chyba juz dalej
wykonywac zawodu. on najwyrazniej nie kocha zwierzat...

Gazeta powinna napisac, jak nazywal sie weterynarz, ktry odmowil pomocy
umierajacemu psu.

Miara naszego czlowieczenstwa jest nasz stosunek do istot od nas zaleznych - a
wiec zwierzat.
Jak mozna ????
Obserwuj wątek
    • Gość: qwazzz Re: IP: 106.22.0.* 18.10.01, 07:36
      Skoro to jedyny lekarz weterynarii w Lutomiersku, to mysle, ze latwo dotrzec do
      tego skurwiela. Swoja droga, ciekawy sposob na ulzenie cierpien zwierzecia
      wymyslili okoliczni chlopi. Jezeli w taki sposob traktujemy zwierzeta, nie
      dziwmy sie, ze jestesmy nieczuli na cierpienia bliznich...

    • Gość: ELVIZ Re: To jest przerażająco smutne!!! IP: *.mipro.pl 18.10.01, 09:41
      Jak można tego weterynarza nazwać lekarzem, przecież to jakiś gruboskórniak,
      który tylko by ciągnął od ludzi pieniądze. Tacy ludzie nie wiedzą co to są
      uczucia. Moim zdaniem nie powinien wykonywać swojego zawodu, powinien się
      wstydzić! Mam nadzieję, że ten weterynarz będzie w życiu tak traktowany, jak on
      potraktował tego psa. Jeśli będzie miał wypadek, nauczką będzie, jak pogotowie
      do niego nie przyjedzie i dostanie dechą od gapiów w celu znieczulenia!!!
      • Gość: lisa Re: To jest przerażająco smutne!!! IP: *.lodz.gazeta.pl 18.10.01, 11:37
        Mam nadzieje, ze ten weterynarz juz plonie ze wstydu. A moze ktos zna nazwisko
        tego lenia? Uciekac od niego zwierzaki,uciekac ! (i wy drodzy wlasciciele tych
        zwierzakow).
        Pozd.
    • Gość: zja Re: IP: 157.25.164.* 18.10.01, 12:47
      na temat tego... no własnie człowieka (?), tego czegoś co wykonuje zawód
      weterynarza, albo wydaje mu się że wykonuje, trudno się wypowiadać. Natomiast
      zaskoczyła mnie postawa obserwatorów, którzy w kontrowersyjny sposób rozwiązali
      tę sytuacje. Można dyskutować nad tym czy słusznie czy nie. Moim zdaniem w
      danym momencie było to najbardzie humanitarne - dobicie cierpiącego,
      prawdopodobnie nie do odratowania stworzenia. Dużo lepsze niż przygladanie się
      jak zwierze umiera w męczarni. Lekarz gdyby był oszczędził by mu dodatkowych
      cierpień, moze można było też urzyć innego narzędzia. Nie wiem czy mnie byłoby
      na coś takiego stać.
      • Gość: lisa Re: IP: *.lodz.gazeta.pl 18.10.01, 14:30
        Tylko dlaczego na oczach tlumu i dzieci? Z drugiej strony - jaka to trzeba miec
        odwage!Tak podejsc i walnac kijem.. OKROPNE! I dlatego ten lekarz zasluguje
        na..No wlasnie - na co?Moze macie pomysly?
        • Gość: gienek Re: IP: 10.0.213.* / 212.191.188.* 18.10.01, 14:51
          Gość portalu: lisa napisał(a):

          > Tylko dlaczego na oczach tlumu i dzieci? Z drugiej strony - jaka to trzeba miec
          >
          > odwage!Tak podejsc i walnac kijem.. OKROPNE! I dlatego ten lekarz zasluguje
          > na..No wlasnie - na co?Moze macie pomysly?

          Mam-walnąć kijem właściciela psa za to że go nie pilnował.
        • Gość: zja Re: IP: 157.25.164.* 18.10.01, 14:52
          jak znam obserwatorów - to taki specyficzny gatunek ludzi - to nie bylo innego
          wyjścia, niż na oczach tłumu i dzieci. Bo niby jak. Parawanik dookoła? A na co
          zasługuje ten... raczej nie na samosąd. Chętnie bym mu wysłała kartkę, taka do
          przemyslenia. Może najlepszą "karą" będą wyrzuty sumienia. Po praktyki
          weterynaryjnej raczej nie zamknie.
          Wczoraj w Wiadomościach było przedstawione gospodarstwo rolne gdzie ze
          szczegolnym okrucieństwem i zaniedbaniem traktuje się zwierzęta.
          Kilkumiesięczny cielak stoi przykuty łańcuchem do ściany bez możliwości
          fizycznego kontaktu z matką. Syf i brud. Nie jestem pewna czy społeczne reklamy
          o koniach w transporcie i porzuconych psach coś dadzą. Potrzebne jest w tym
          temacie silne prawo. Głupotę ludzką trzeba zwalczać zwłaszcza jesli dotyka ona
          tych którzy nie mogą się bronić. Moi znajomi mają psa którego znaleźli w lesie
          z rozwalonym siekierą łbem. To zwierze pozostawione przez swojego poprzedniego
          "właściciela", krwawiące, niedobite, czołgało sie w kierunku zabudowań. W
          kierunku ludzi! Po czymś takim. Psa udało się uratować. Ma nowy dom. Niestety
          nie ma kar ani dla takich "ludzi" ani dla takich "weterynarzy".
          • Gość: lisa Re: IP: *.lodz.gazeta.pl 18.10.01, 15:25
            Slow mi brakuje.Doslownie.Ciekawa jestem, czy dziecko tez pozostawiono by bez
            pomocy lub...postapiono w ten sam sposob, jak z tym psiakiem. Czy fakt, ze
            pies nie mowi i biega na czterech lapach, nie ma kogos, kto ujalby sie za nim -
            rozni nas az tak diametralnie? Przeciez tez kocha, czuje bol, wkurza sie,
            cieszy, nie lubi byc sam.Wiec jak tak mozna? Pytanie do tego pseudo-czlowieka-
            lekarza. Przyjechalby, bo balby sie kary. A tak..Nie chcialo sie, bo i tak nikt
            nic nie powie. Wkurza mnie to.
            • perry. Re: 18.10.01, 15:37
              Mnie tez słów brakuje, cos ostatnio jakieś zbydlęcenie niektórych dopada - w
              Warszawie jakiś *^%*&)^%@#)&* wyrzucił przez okno dwa koty w zawiązanej
              reklamówce. Nie wzruszam się łatwo ale jak na WOT była relacja to po prostu
              odwróciłem wzrok jak kamera zeszła na chodnik.

              Ktoś kiedys powiedział, że miarą człowieczeństwa jest stosunek do zwierząt, ale
              samo pojecie człowieczeństwa przy takich zdarzeniach jakby traci sens.

              Pomimo wszystko pozdrawiam - Perry.
            • Gość: andy Re: IP: 212.191.32.* 18.10.01, 15:38
              niestety tak! przeczytajcie to:
              wyborcza.gazeta.pl/info/artykul.jsp?xx=481850&dzial=lol010100
              też trudno uwierzyć.
              • perry. Re: 18.10.01, 15:43
                W pewnym sensie koresponduje to z tym, co napisałem powyżej, życie nie jest w
                dużej cenie
            • Gość: ochman Re: IP: 194.203.162.* 18.10.01, 15:40
              Nie chce mi sie wierzyc jak latwo oceniacie ludzi. Wymyslacie weterynarzowi, obmyslacie jakby mu tu
              odplacic za to co sie stalo. A nie przyszlo nikomu z Was do glowy, ze moze nie mial samochodu?
              Moze mial tyle innych zwierzat do ratowania, ze kon i 3 koty zdechlyby jezeli zdecydowalby sie na
              podroz? A moze bedac na dyzurze po prostu nie wolno mu bylo oddalic sie od lecznicy? Moze
              stracilby prace robiac to?

              Kochani zastanowcie sie chociaz przez chwile zanim ruszycie do rekoczynow...
              • Gość: lisa Re: IP: *.lodz.gazeta.pl 18.10.01, 16:19
                Nie mogl przyjechac, bo mial dyzur? Sorty, ale w ludzkim odruchu jazda
                taksowka i zalatwienie sprawy to kwestia do pil godziny. Kto, jesli nie lekarz
                ma podniesc polamane i kwawiace zwierze? Lepiej zeby zdechl na ulicy, albo
                rozslimaczyl go inny samochod, tak? A moze to nie dyzur, nie 3 konie - tylko
                wygoda i zimna rachuba wziely gore nad zwyklym ludzkim odruchem? Kurcze!
                Wystarczyloby skierowac dzwoniacych ludzi do lekarza, ktory moglby
                przyjechac.Ale po co? lepiej niech sie zwierzak meczy, prawda?
                • Gość: ochman Re: IP: 194.203.162.* 18.10.01, 16:28
                  Gos´c´ portalu: lisa napisa?(a):

                  > Nie mogl przyjechac, bo mial dyzur? Sorty, ale w ludzkim odruchu jazda
                  > taksowka i zalatwienie sprawy to kwestia do pil godziny.

                  Instytucja dyzuru zostala miedzy innymi wymyslona po to zeby ktos zawsze byl NA MIEJSCU.

                  Nie o tym jednak chcialem... Oburza mnie to, ze nie znajac faktow wszyscy od razu zakladaja, ze to
                  weterynarz pelniacy dyzur byl winny. Nie chce sie nikomu dochodzic czy chociaz rozwazyc jak to
                  naprawde bylo. Latwiej jest wyciagnac palec i wskazac w kierunku w ktorym wskazuja inni.
                  • Gość: Wills Re: IP: *.pt.lu 18.10.01, 23:27
                    Z artykulu GW dosc jasno wynikalo, ze weterynarz odmowil pomocy...
                    Nie jest to fair... nawet gdyby mial w tej chwili godziny przyjec, to jednak
                    powinien zareagowac - potracony pies byl w agonii, a nie mial lekkiej bigunki,
                    czy jakiejs innej trywialnej przypadlosci.
                  • Gość: miles Re: IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 18.10.01, 23:48
                    > Instytucja dyzuru zostala miedzy innymi wymyslona po to zeby ktos zawsze byl NA
                    > MIEJSCU.
                    Ochman, co Ty chciałeś swoim wpisem przekazać? Pamietasz, 2 lata temu była dosyć
                    głośna w Łodzi sprawa, a analogiczna w Olsztynie, kiedy to pasażer autobusu MPK
                    dostał zawału serca. Autobus akurat znajdował się przed szpitalem. I lekarz
                    własnie dyżurny odmówił przejścia 20 m z Izby przyjeć do autobusu aby ratować
                    człowieka. Kazał wezwać pogotowie. Człowiek zmarł w odległości 50 m od lekarza
                    który mógł mu uratować życie. OK. procedury są stworzone aby je przestrzegać ale
                    życie czasami jest trochę bardziej zaskakujące niż wyobrażnia osób opracowujących
                    procedury. I proza zycia wymaga myslenia, zdrowego rozsądku, improwizacji,
                    łamania procedur a nawet prawa aby świt w którym żyjemy był w miarę ułożony.

                    >
                    > Nie o tym jednak chcialem... Oburza mnie to, ze nie znajac faktow wszyscy od ra
                    > zu zakladaja, ze to
                    > weterynarz pelniacy dyzur byl winny. Nie chce sie nikomu dochodzic czy chociaz
                    > rozwazyc jak to
                    > naprawde bylo. Latwiej jest wyciagnac palec i wskazac w kierunku w ktorym wskaz
                    > uja inni.
                    Lecznice weterynaryjne owszem mają dyzury ale nocne. W dzień tak samo jak lekarze
                    weterynarze także mają planowe wizyty itp. Wypadek miał miejsce w dzień. Ten
                    weterynarz - zasługujący raczej na miano rakarza - NIE miał dyzuru. To było
                    wyłacznie jego skapstwo oraz wygoda.
                    Jest wolny rynek. Mam wyłacznei nadzieję że mieszkańcy tego miasta którzy mają
                    psy i do których wiadomosci dotrze jak się zachował nie będą korzystali z jego
                    usług.
                    Ja do takiego znieczulonego konowała na pewno bym nie poszedł ze swoim psem.

                    A prawo dla osób maltretujących zwięrzęta musi być twarde. Prawo i orzecznictwo.
                    • Gość: ochman Re: IP: 194.203.162.* 19.10.01, 11:56
                      > Z artykulu GW dosc jasno wynikalo, ze weterynarz odmowil pomocy...

                      Z artykulu GW dosc jasno wynikalo tylko jedno - weterynarz poprosil ludzi zeby mu psa przywiezli

                      > Ochman, co Ty chciaes swoim wpisem przekazac?

                      Swoim postem chcialem przekazac to, ze wszyscy ktorzy obwiniaja weterynarza robia to na podstawie
                      artykulu w GW, w ktorym nie bylo wystarczajacej ilosci informacji. Zauwazcie ze nie twierdze iz jest on
                      niewinny, tak samo jak nie przylaczam sie do Waszego choru. Na podstawie notatki z GW nie mozna
                      tego jasno ocenic. To wszystko.
                • network Re: do Lisy. 19.10.01, 10:48
                  Czesc Lisa :)
                  Jak zapewne domyslasz sie, pierwszym moim dzisiejszym zadaniem bylo odszukanie
                  Twoich wypowiedzi :))) Nie wiem, czy przypominasz sobie (i inni Czytelnicy GW)
                  zdarzenie, ktorego opis pojawil sie na lamach, a ja bylem jego naocznym
                  swiadkiem. Przypomne pokrotce. Wypadek samochodowy. Ciezko ranny pieszy umiera
                  na chodniku. Lokalizacja: wiadukt na Kopcinksiego nad torami. 400 m. - szpital
                  Barlickiego, 600 m. - szpital Korczaka. Czas przybycia lekarza - 25 min. Przed
                  ich przybyciem czlowiek umiera. Tlumaczenia dyr. pogotowia i dyr. obu
                  szpitali : bylo "po godzinach", byli tylko dyzuranci, a im prawo zabrania
                  oddalic sie od gabinetu, nawet jesli hipotetyczny wypadek mam miejsce pod
                  drzwiami szpitala. Byc moze w stosunku do pelniacego dyzur weterynarza jest
                  podobnie ? Pozdrawiam . Network
                  • Gość: lisa Hey Network! IP: *.lodz.gazeta.pl 19.10.01, 11:04
                    Dzieki za poparcie. Pamietam ten przypadek. Mnie jednak interesuje los
                    zwierzat, ktore leza przez kilka godzin z przetraconym kregoslupem, polamanymi
                    ciapami, wew. obrazeniami na poboczach i czekaja na smierc. Ludzie staraja sie
                    tego nie zauwazac i to mnie boli. Oraz nieczulosc tego pseudo - lekarza, ktory -
                    jak kazdy lekarz - ma walczyc o rzecz najcenniejsza - o zycie. Niezaleznie od
                    gatunku, ktoremu popomaga (POWINIEN POMOC!!!)
                    No, unioslam sie.
                    • network Re: Hey Network! 19.10.01, 11:36
                      Hey Lisa. Masz moje 100% poparcia. Ale nie dostrzegamy takze i ludzkiego
                      cierpienia. Wczoraj po raz n-ty obejrzalem "The Fisher King"...wlasnie o tym.
                      Network
    • Gość: wills Re: IP: *.pt.lu 18.10.01, 23:35
      Niesety widac, ze dla duzej czesci spoleczenstwa traktowanie zwierzat po "ludzku"
      (w danym konteksicie to chyba nie najlepsze okreslenie) jest zupelnie obce.
      O ile sie nie myle (a jesli tak to poprawcie mnie) KK przewiduje za takie
      przestepstwa (to sa przestepstwa a nie wykroczenia) kare pozbawienia wolnosci do
      12 miesiecy.
      Moze zamiast orzekac wyroki w zawieszeniu, powinno sie zasadzac kary wiezienia
      bez zawieszenia... Tak na marginesie nie jestem zwolennikiem drastycznego
      zaostrzenia kar, ale max. 12 mies. za bestialskie zabicie zwierzecia nie jest
      kara zbyt wysoka. Jednak dura lex, sed lex i kary wiezienia przewidziane w KK
      powinny byc wymierzane takim ludziom.

      Zapraszam do dyskusji
      • Gość: lisa Re: IP: *.lodz.gazeta.pl 19.10.01, 11:51
        Chyba nic tak nie dociera do swiadomosci drugiego istnienia (ludzkiego,
        psiego),jak wlasny bol. Moze kodeks Hammurabiego mialby lepsze zastosowanie?
        Drastycznie, ale.. Kiedys to dzialalo.I odstraszalo. Takie ”oko za oko, zabek
        za zabek”
        Pozdrawiam
        Ps.W jednej z podlodzkich miejscowosci zakopano niedawno zywcem, pobita suke.
        Mialam ochote zakpoac (i skopac) tych zwyrodnialcow. Mordka tego psa mowila
        wszystko, czego wolimy raczej nie ogladac. I co? Panowie brykaja, cieszac sie
        wolnoscia. I z takimi zrobic?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka