maginiak Kilka słów o kilku nakrętkach 18.05.04, 09:57 Nie jestem niestety w stanie pojąć różnicy między nakrętką dławikową, nakrętką złączkową a nakrętką kołpakową mimo tego że wiem, że jedna z nich nie ma dziurki, druga ma dziurkę a trzecia nie ma dziurki lub ją ma, jednakże w zależności od tego czy służy do złączania, do dławienia czy też do, jak mniemam, kołpaczenia. Gdybym miała do wyboru tylko jedną nakrętkę, przy czym nie taką, z którą miewam do czynienia codziennie (nakrętka od pasty do zębów nie wchodzi więc w grę) nie miałabym najmniejszego problemu z wyborem. Na moje nieszczęście jest jednak inaczej a ja postawiona zostałam tym samym w kropce, która choć delikatnie, ale jednak ruchem jednostajnie zapierdalającym ociera się o impas. I przepraszam najmocniej za tę niedelikatność, ale nie pasował mi tu żaden eufemizm, tym bardziej że eufemizmy nigdy mi nie pasują, a już najszczególniej wtedy gdy sama jestem zmuszona do spasowania. I to w sprawie kilku nakrętek. Odpowiedz Link Zgłoś
lea żAARyfiątko 19.05.04, 16:32 jko, że się żyrafa w mieście narodziła i jako, że żyrafy mi się tylko z aardem kojarzą (dziwne!) proponuję, by nowe żyrafiątko nazwać sAARd, z "s", bo w tym roku w ZOO "s" króluje. amen Odpowiedz Link Zgłoś
aard Ha! Nowe światło! 26.05.04, 15:26 lea napisała: > nowe żyrafiątko nazwać sAARd, z "s", bo w tym > roku w ZOO "s" króluje. amen "S" króluje w zoo? A co ona tam robi - związki zawodowe mrówkojadów przeciw pogromcom-księgowym zakłada? Czy protestuje wysypując papuzie pióra na gepardzią mordkę z prędkością? A może to ma coś wspólnego z s_zoo? Odpowiedz Link Zgłoś
szprota The state of mind report 19.05.04, 18:28 Mam dziś w sobie chiński pieniążek na rzemyku, gładkość bezsiły w zaciśniętych zębach, smak jałowości, mdłości w wannie (nie było słychać; odwykłam od ciszy). Coraz łatwiej przychodzi mi żonglowanie słowami i adresatami; po chwili wahania rzucam całą swoją tęsknotę i czułość na szalę 160 znaków, po których wyświetli się ***Koniec*** A przecież wiem, że dopiero zaczynam i nie przestanę, mimo próśb nie przestanę, nie odepchnęłam na zielonym wzgórzu i nie dam się teraz odepchnąć. A nocą błękit i smak miodu i wiatru z południa i coraz bardziej przemożna chęć wyjścia i spotkania i może jej kiedyś ulegnę. A ranem budzi mnie smak czerwonej lampki. Odpowiedz Link Zgłoś
lea Re: The state of mind report 20.05.04, 17:50 plump the plastic heart!!!!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
szprota 24 radical questions, I wish U good luck...:D 21.05.04, 00:04 Nie spodziewałam się po koleżance, no no... Anyway, pousqteczniam prywatę, bo mi wolno: zawołanie pump up the plastic heart jest jak najbardziej na rzeczy, zważywszy że moja mama wczoraj kończyła pół roku z takim serduszkiem :) Odpowiedz Link Zgłoś
neochuan Zakładam zezpół! :) 21.05.04, 11:25 gdy zdejmę okulary. poważnie, to nikogo nie przyjmę doń, nie stworzymy ani jednej piosenki, nie nagramy żadnej płyty i nic ani nie zagramy, ani nie sprzedamy. za to się nazywa "Kakaowa Wołga" :) Odpowiedz Link Zgłoś
b00g13 ogólne re: 23.05.04, 03:34 gdy zamglę co nieprzytomne, wtedy rozglądam się za repostami. (gdy jestem pijany znajduję NSa po liczbie repostów) Odpowiedz Link Zgłoś
aard O Lei co nie chciała aarda 26.05.04, 14:35 Razu pewnego, gdy Lea aarda w pracy odwiedzała aard się jej jął narzucać, lecz ona nie chciała. On coraz był natrętniejszy, ona mu nawrzucała, gdy jego to nie zniechęciło, tak w koncu mu powiedziała: "Rzucę się przez Ciebie, zobaczysz tak zrobię!" tak jej się, biedactwu, pomieszało w głowie! Aard tedy spokój już dając tak sobie pomyślał: "Lepiej już się odczepię, nim znów mnie zwymyśla" Ona, cudem uwolniona, do domu popędziła Gdzie się, niepomna obietnic, z całej siły rzuciła... na spaghetti bolognese, co w garnku sobie stało I na Lei powrót spokojnie czekało A że damie tej przy konsumpcji kluski się majtają tedy uwalaną buzię miała całą I tak - mimo szlachetnego przeciw aardowi oporu - - nieczystą jednak się stała, jak - nie przymierzając - dziad z Boru. Dzierżlea i jej wspólne z aardem pomysły! Odpowiedz Link Zgłoś
aard ===== AARDOWIE OGŁASZAJĄ PROSTEST ===== 27.05.04, 09:03 Przeciwko pisywaniu na WSie kosztem WNa. Przyrost zboża na kablach serwerowni GW: +22 hałdy Wyrost prostestu na: -15 (miarka się przebrała, za Balcerowicza) Zarost aardziej mordki: prewencyjnie usuniety Red Natch czeka na wiatr, co rozgoni... Odpowiedz Link Zgłoś
s_zoo Dom Perrignon sur Reaux-Troc (close, and no cigar) 27.05.04, 09:18 Aard sygnował: jesień średniowiecza Żądana jesień nie może zostać sprowadzona. Podczas sprowadzania jesieni wystąpiły następujące błędy: 1. Wiosna 2. Nie można ustalić adresu I.aśnie P.ana Hosta 3. Sir Wer DNS (Dom Neo Surrealistyczny) zwrócił 4. Wartość: buraczki i trochę szpinaku pod malagę 5. Name error flynn: The Dom name does not exist 6. Serwer nie ma cachy i nie jest w stanie i zgłosił się do URLologa. Sprawdź czy podany dres jest poprawczak. Odpowiedz Link Zgłoś
s_zoo ciąg dalszy (jeszcze dalej) error 404 murder 101 27.05.04, 09:47 Muzeum GNUrodowe! (Cytuję!) ---------------------------------------- Nie znaleziono obiektu! Nie znaleziono żądanego URLa na tym serwerze. Jeśli wpisałeś URLa ręcznie, sprawdź, czy nie się nie pomyliłeś. ---------------------------------------- (Nie cytuję nicego!) (Analfabet wtórny, recytlingowany.) Hajda, Na koń! kurs nie z ust stający pytania są te tu: 1. Jak można wpisać URLa nieręcznie? 2. Jakże nie się nie pomylić (obyż)? Fungator nadrób: Serwer z obiektograniczoną odnajdywalnością Odpowiedz Link Zgłoś
maginiak ===== GO GO LASKI OGŁASZAJĄ PROSIAK ===== 27.05.04, 09:47 A dlaczego? Bo tak! I kto jest bez windy niech pierwszy rzuci się do szybu (wiertniczego? ależ dlaczego!?) Chciałabym również zaznaczyć, że myszka nie lubi pływać a śledzik ma zapalenie ucha. Odpowiedz Link Zgłoś
neochuan ===== PROTESTY OGŁASZAJĄ NEŁOCHUANA===== 27.05.04, 18:17 a co zrobimy, jak WN dogoni WS? profilaktykę?? Odpowiedz Link Zgłoś
szprota ! 27.05.04, 13:17 To był tzw sms głosowy defaultowo zapodany na widok słowa "shadow", które dziś skądinąd widziałam na Północnej. Mam nie byle jakie, bo północno-północnozachodnie wektory myśli. I smak wanilii i wiśni w ustach. Odpowiedz Link Zgłoś
aard Skoro autorka nie chce, to RedNacz musi 27.05.04, 15:56 Z motocyklu Maginiac Odpowiedz Link Zgłoś
aard Z sejmocyklu aarda: MNIOSKI 31.05.04, 09:43 MNIOSKI - skrótowiec od "mniejszości wnioski" - sposób komunikacji niewerbalnej opracowany w Nałęczowie i ulepszony w Rokicinach. Przynosi efekty, ale tylko na metę. Słoiczek trutniejszych termintów, TRYBUNAŁ STANU - organ powołany do oceny zgodności poziomu wód w rzekach z normami UE. Odpowiedz Link Zgłoś
pijaw Re: Z kurocyklu barda: MNIOSKI 01.06.04, 11:38 MNIOSKI, czyli kury nioski znoszące muuu-czące jajka. Jaja klasy M są przysmakiem parzystokopytnych z rzędu wymionowatych, które po spożyciu jaj, podczas kręcenia mordą wydają przeciagły dźwięk "muuuuuuu!" powstający podczas trawienia jajecznych skorupek. Odpowiedz Link Zgłoś
maginiak Opty mistycznie (Verweile doch, du bist so schön) 01.06.04, 09:21 Czar uciekających myśli. Kontrolowana empatia. Zmrok znikający we wnętrzu szklano-plastikowej lampki. Taki miły blask i taki miły cień i wszystko takie ciepłe i miękkie. W zapadającym się w samym sobie zmierzchu gramy w bierki znaczeń i ich słów, i ich czerwieni w gładkości brzmień i zmysłowości smaku czyjegoś języka na własnym podniebieniu. Bardziej pociąga rozkład niż budowanie i to w tym właśnie (tak, konkretnie w tym właśnie) rozkładzie widzimy nadzieję na kolejny brak nadziei. Czy nie wystarcza świadomość istnienia tej siły, tam, gdzieś między kawałkiem serca a kolejno odliczonym żebrem, w szeregu? Światło jest moją czekoladą z orzechami. W wielkim pudle z kartonu, w wielkim kartonie pełnym pudła leżą równo poukładane książki (jestem niewysłowioną pedantką). Nieposiadanie półki na książki jest mi szorstkie i skłania do zauważania mimo wewnętrznej abnegacji – tylko w stosunku do tego faktu – tego właśnie faktu (bez sensu?) Nic nie poradzę na to, że lubię mieć wszystko równo poukładane (jakie wszystko ja mam?) Niemożność uwierzenia w czyjeś tak po prostu zniknięcie czyni mnie mniej wrażliwą na ideę wewnętrznej immunologii, której wiarygodność jest przecież potwierdzona dowodami. A niewiara w predestynację mniejszej bądź większej odporności na czynniki zewnętrzne wybranych fatalistycznie przecież jednostek wprawia mnie w zakłopotanie. Już sam lęk przed śmiercią wyklucza istnienie siły zwanej potocznie bogiem. Odpowiedz Link Zgłoś
astranageriel Re: Opty mistycznie (Verweile doch, du bist so sc 01.06.04, 10:07 maginiak napisała: > Już sam lęk przed śmiercią wyklucza istnienie siły zwanej potocznie bogiem. nie tak. lęk przed śmiercią wyklucza istnienie wiary w boga. lęk przed śmiercią wyklucza istnienie człowieka myslacego. jest jedynie myślący tekst, w człowieku pasożytujący, i ten tekst, zresztą nieśmiertelny, to siła potocznie zwana bogiem Odpowiedz Link Zgłoś
maginiak Po primo:Spodziewałam się tego, choć po hiszpańsku 01.06.04, 10:30 Ponieważ po sekundo, nigdy nie pokusiłabym się o napisanie tutaj czegoś mniej subiektywnego niż moja wrodzona i bardzo prywatna antypatia do wątróbki, i czegoś mniej eklektycznego niż ostatnie zdanie ostatniego tekstu. Choć wiem, że tym razem trochę nadużyłam surrealności nawet tego wątku, o czym świadczy Twój komentarz. A mniej sur: oczywiście się z nim zgadzam :-) Odpowiedz Link Zgłoś
astranageriel Re: Po primo:Spodziewałam się tego, choć po hiszp 01.06.04, 11:13 Nie bardzo póki co rozumiem konwencję tego wątku, postu. Dlaczego "po hiszpańsku"? Czy wątróbka po hiszpańsku to jest czekolada z orzechami? Odpowiedz Link Zgłoś
maginiak Ano póki to 01.06.04, 11:25 to: po primo: ściemniacz :-p po sekundo: my już tam wiemy kto napisał: > Czy wątróbka po hiszpańsku to jest czekolada z orzechami? Nie byłam nigdy w Hiszpanii, ale mam nadzieję, że nie. Bo gdyby jednak tak, to by me tam zabycie z gry wyszło już w przedbiegach. Chyba że bym z własną czekoladą zabyła. Odpowiedz Link Zgłoś
astranageriel Plus priv do: Pedantki 01.06.04, 11:31 maginiak napisała: > W wielkim pudle z kartonu, w wielkim kartonie pełnym pudła leżą równo > poukładane książki (jestem niewysłowioną pedantką). Nieposiadanie półki na > książki jest mi szorstkie Chciałbym, pedant do pedentej potęgi zapytać Panią, jako bratnią w pedanctwie duszę, czy moje niżej opisane postepowanie z książkami jest naiwne lub inny przymiotnik? Mianowicie: 1. kartonowanie książek jest mi szortskie (ładny wyraz!), bo to by wyglądało, jakbym miał zaraz gdzieś wyjeżdżać, a w dodatku w kartonie zazwyczaj kładzie się ksiązki mniej potrzebne od tych na półkach, a przecież gdybym musiał już gdzieś jechać na wyspę bezterentiewną, to z ksiązkami przecież tymi z półki, nie z kartonu, czyli karton jest fałszywy podwójnie 2. w związku z tym uznaję tylko półki: książki na nich najchętniej pedantuję w kolejności przyrostu wysokości okładki, czyli grzbietu, albo z koniarska kłębu, od największych po półki bokach lewym i prawym przez coraz mniejsze zbieznie do środka półki, zaś w przypadku książek o różnych wysokościach liczy się wysuw czyli ile sterczy, przy czym książek kwadratowych bardzo nie lubię, a dużych kwadraowych nienawidzę, niemniej przez lata tak książki na półce ściskam (skoro kartony nie) że chudną w oczach, prasują się, ale po pewnym czasie i ten zabieg przestaje działać, bo nawet sprężalność papieru ma swoje granice, 3. w związku z tym, nie chcąc widzieć książek na podłodze, ani w pudle, książek się pozbywam, ale że mam same najukochańsze, kryteriów pozbywania się nie mam, więc raz na nieświętego Wyrzutka losuję parę lub naście kandydatek, które zdaję do biblioteki lub makulturystom, przez co na półce robi się przestronniej, ale na krótko, bo 4. w związku z tym, że moi znajomi wiedzą o pasji do ksiązek, wręczają mi je w prezentach róznych i ilościach próżnych, więc na półce zaraz robi się ścisk ponowny, i to jakościowo gorszy, bo książki sprezentowane są mniej ciekawe od tych, co się ich pozbyłem, bo gust znajomych nie często pokrywa się z moim, przez co proszę dyskretnie, żeby nie dawać mi w prezencie książek ale pieniądze 5. w związku z tym: ile by mi Pani dała? (nie, nie lat, bo lat przez oczka w sieci nie widać) Odpowiedz Link Zgłoś
maginiak Odpowiedź na (d)okładkę 01.06.04, 13:13 Tak, proszę Pana, ja Panu chętnie wyjaśnię co ja myślę o tych Pana pudłach, których Pan nie masz (na Pana szczęście) i o tych półkach, które Pan masz (na mej zazdrości pastwę) – takiej niewinnie małokrólicznej zazdrości, żeby nie było, że jakiejś tam wielkokanionowej od razu. Zacznijmy od tego, że kiedyś i ja miałam wzorowe półki, a książki układałam tak: Od lewej do prawej, w kolejności zależnej od grubości grzbietów, czyli najszersze wtykałam bliżej lewej (choć i z prawej, gwoli wprowadzenia koniecznej w mym przypadku, acz doprawdy niezwykle delikatnej asymetrii, znajdowało się około dwóch egzemplarzy dorównujących swą grzbietną szerokością mniej więcej czwartej lub piątej sztuce licząc od lewej). Jeśli chodzi o wysokość, miała ona znaczenie, jednakże tu w grę ponownie wchodziła nutka delikatnego chaosu, dzięki to czemu pośrodku rzędu wyrastało kilka książek nie trzymających pionu górnego, a więc raczej górnego poziomu, czyli tych tomów, na których wysokość przyszła akurat kolej skalkulowana pedantycznie. Idąc dalej, znaczenie miała nie tylko grubość i wysokość książek, ale też (o zgrozo!) kolor ichnich okładek. Oszczędzę opowieści o tym, jakie kolory zestawiałam ze sobą najchętniej, niechże wystarczy Panu szanownemu, że kolory nie mogły się gryźć ze sobą, a musiały były do siebie pięknie prasować. Teraz zaś, kiedym miast półek na obecność pudeł skazana, książki leżą poukładane w nich nadzwyczaj równo, jednakże tu wziął górę mój zmysł praktyczny każący układać obok siebie jako i na sobie książki w taki sposób, by zmieściło się ich do owych pudeł jak najwięcej, pomijając niemalże całkowicie aspekt estetyczny, szczególnie w kolorystycznym wywzględzie. Z uwagi na ograniczoność miejsca, w których można by wstawiać pudła, większość książek wywędrowała do różnych mi mniej lub bardziej krewnych, a ostały się jeno te, które mi są najbliższe i tych nie wydaję. Jeśli by jednak Pan zechciał wydać kolejną razą jakoweś ze swego zbioru, to chętnie przyjmę. Szczególnie by mi była droga niemiecko oryginałowa wersja Alfreda Kubina czyli "Die andere Seite" – z tłumaczeniem porównać parę kwestyj muszę a nigdzieś dostać nie mogę ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
astranageriel (D)oddaję z okładem 01.06.04, 14:37 Och, proszę Pani, to ciekawe zaiste wielce jest, co Pani ma pisane. Okazuje się oto, że pedant pedantowi równy nie. Pani, co z opisu wniosłem, ceni barwę w dobrym guście a książki segreguje względem tuszy. Tuszę, że odmiennie ze mną jest. (Niechajże Pani dziwi nie, składnia taka tu, ale wszedłszy między teksta niemieckie muszę jak one krakane mieć. Doch doch, już sie poprawiam.) Cóż, ja nie patrzę czy obiekta wescthnień (intelektualnych) tuszyszta, puszysta, lecz czy stosownego wzrostu. Może wynika to z tego, żem jest ein, jak to mówią Niemcy, kartoffel?, nie, karlteufel?, nie, kurdoppel, o, chyba tak, kurdoppel, a nie chcę, żeby mnie książka dominowała. Dość mam i bez domin uciechy w życiu. Co się tyczy Herr Kubina, to owszem, wczoraj wydałem go na pastwę bezpowrotną. Schade, Schade(*). Spóźniła się Pani, niewieleć, a znacząco. Dodam ku być może pociesze, że za monat jeden z małym stueckawałkiem, w strony germanojęzyczne się wydam, a buchhaltera co dojrzawszy, to bym mógł i owszem, co wraca uns do pytania und pytanie lautet: A ile by mi Pani dała? (*) -nfreude. PS. Na poczekaniu dysponuję Ulissesem Jamesa Joyce'a, po słowacku. Co się może Pani zdać absurdalnem w konteksie poczciwego Alfreda, ale pozorny to absurd, bo (a) rzecz zakupiłem w sklepie niemieckim, oraz, co ważniejsze (b) jak ocenił Eco, kto jedną księgę przeczytał, ten wszystkie. Kłaniam, poł omiatam. Odpowiedz Link Zgłoś
maginiak Odkładam z dopytaniem 01.06.04, 15:15 astranageriel zapytał ponownie: > A ile by mi Pani dała? Pytanie jest to dla mnie najniemilszym na tyle, żem pierwej celowo odpowiedzi unikała licząc, że WaćPan nie zauważysz tego fortelu i nad nim do porządku przejdziesz. Tuszę jednak, że kwestia ta przeze mnie już w czasach Popiela do Niechętnych dodana (a wręcz zmyszana), dla Pana znaczącą jest na tyle, że się Pan o odpowiedź dopraszać będziesz ile sił w palcach, a ja z odpowiedzią nawet solidnie stalowym i odmalowanym na rdzawą czerwień opłotkiem nie ujdę - chyba że w stylu quadratisch praktisch gut albo krytą żabą (ha!, znowu udało mi się przemycić treści zoofiliczne). Ale skoro się sprawy tak mają, to się pokuszę jeszcze o dopytkę: w kierdlach Pan pytasz czy w łokciach? Bo jeśli w kierdlach, to dam ile mam. A jeśli w łokciach, to mam tylko dwa i wolałabym nie dawać, bo się zżyłam z onymi (i to z oboma naraz). Odpowiedz Link Zgłoś
astranageriel Zakładam z dobrymwolem 02.06.04, 08:41 1. Najniemilszość to stan, który mnie nie. Obchodzi zaś pieniądz. Żywy, i to oswojony, żeby nie uciekał. Sehr gouda praktisch. In bona że tak powiem fide chciałem Pani oferować się jako książki zakupczyk. Mogła by Pani, naturalnie, w amazonie.de zamówić, ale dzięki mnie oszczędziłaby Pani na porto & paczkierung, w skrócie pipi. Sehr feta praktisch. 2. O kierdlach nic nie wiem, poza tym, że bodaj w Wawie jest Most Kierdladzia, pewnie ku czci. Co do łokci, przestały mnie zajmować od czasu kiedy odkryłem, że nie muszę sie rozpychać i wyglądać rozpychająco. Teraz wyglądam odpychająco - słownie, bo gdy w autobusie chcę mieć miejsce na wertung gazety (lub czasopisma), lub nawet deski kreślarskiej analizę, to wołam coś o chorobach swoich zakaźnych kropelkowo, i wokół się robi pusto. Czy Pani da wiarę, że gmin wierzy, że surrealizm niesie się kropelkowo? Haha. 3. Przez zoofilię ma Pani na mysli pływanie? Najwięcej zoofilii w wodowiskach: np. to na krytych basenach pływa się krytą żabką. Albo na pieska. Albo, łojeżu, na delfina, na motylka, na kraula. Próbowałem raz. Pacholęciem będąc w Bułgarii bawiłem. Przezwycięzywszy wstręt do meduz i krabstwa, wbiegłem do kółeczka nadmuchiwanego - i siup! - w wodę ciepłą. A fala odpływowa zwrotna, tak zwany undertow, tool-tool, bul-bul, bul-bul, zdradliwie mnie niosła coraz dalej i dalej od linii plażowej. Próżne było na żabkę, na pieska i na gwałt (urety). Po bożemu zacząłem się nie tyle topić, co topnieć - w oczach tatki, co się zaczął niepokoić, że mnie nie widac za bardzo. Wymachung rękami, płetwung pacholęcimi stopami nic nie dawał wobec wzburzenia morza. Dalej byłem i dalej od turystów bezdewizowych. Fala coraz była wyższa, zimniejsza, i meduzy sobie poszły. [Tu historii środek pomijam, bo nudny.] Lecz koniec radosny: tatko nawet nie zbił: może dumał, że chciałem zbiec wpław do świata kapitalizmu. W kapitalizmie mieli więcej żelaźniaków. A za zdrowy rozum karać nie wolno. - Dziś zoofilię uprawiam tylko na plecach (o ile nie ma fali, bo jak fala gębę pokrywa od góry, to sie czuję nieswojo). Odpowiedz Link Zgłoś
maginiak Popraszam 02.06.04, 09:54 Jeśli drogi Pan naprawdę zechce, to będę najwdzięczniejszą z wdzięcznych (to się nazywa Najdankbarkeit). Co do pieniądza, mam go wprawdzie niedostatek, jednakże genug wciąż by z nawiązką pokryć - i z żabą nie mylić niepotrzebnych niedojaśnień sparkassując. Pieniądz ten na smyczy, więc bez obaw, nie zbiegnie (mogę go gwoli jeszcze większej pewności sznurkiem przewiązać oburącz gdyby go na ucieczki obunóż wzięło). Mam jednak niewielką wątpliwość, czy ja aby Pana uczynnej ości zbyt mocno nie nadwyrężę? Bo jeśli, to bym tego najmniej chciała. A jeśli nie, to oczekuję z niecierpliwością, bo zależy mi wielce i dzięki składam a wręcz zrzucam z samej góry :-))))) Odpowiedz Link Zgłoś
astranageriel Proszybam 02.06.04, 12:30 Mamże ja i własny interes do upieczenia, przyznam. kolega jeden z drugim mnie prosił, by im nakupować albumów z bardzo gołymi babami, a jeśli dorzucę do nich Herr Kubina, to może spojrzy na mnie buchhandler z mniejszym pogardprychem. czyli proszę przemyśleć: 1. że będę w hajmacie w lipcacie, a Pani juz teraz do tłumaczenia musi, więc czy czas spielt jakaś rola? 2. czy preis gra jakaś rola? 3. czy Press grał Żymierski rola? (podpowiedź: nie bardzo) Odpowiedz Link Zgłoś
maginiak Odposzuję 02.06.04, 13:57 No to będzie miał Alfred mój przyszły towarzystwo iście rozbiorowe i jeśli się od większości swych pobrapłciowców za mocno nie różni zadowolony będzie pewnickiem. A przemyślunki jak na tacy są tacy: 1. musi to na rusi a rzeczon hajmat bez zmian na zachodzie, więc poczekam, bo mam czas, a nawet czasy dwa. nie mam wczasów, a szkoda. 2. ta rola gra o tyle, by okładka złocona nie była a stronn nummerchen nie z czystego żywego srebra a jedynie takie ot, jako żywo zwykłe były, to i preis w granicach przyzwoitki się zmieścić powinien. przyjmijmy więc, że nie gra ale dotąd jeno bym z torbami i z Herr Kubinem pod pachą pójść zmuszona za sprawą jej preiśnie królewskiej wysokości nie została była. średnio rzecz biorąc dobrze by było by w niższych dziesiątkach liczyć, lecz jeśli limitus przekroczon o minimum, to też przeżyjem. 3. hmmm, a czy to nie Rola grała Raksa? Odpowiedz Link Zgłoś
astranageriel Jak raksany julek! 03.06.04, 07:36 maginiak napisała: 3. hmmm, a czy to nie Rola grała Raksa? Zaraz, zaraz, myślałem, że Raksa to...to Press grał Kinga??! Nie bardzo mi na Kinga Press pass (uje się nie kraskuje). King był słoń z pustyni, co z puszczy dwa kły spaszczał. No i kto grał Krola? Lindaszenko? Honoratki wolał Gustlik, Marceli rolał Nowotko, Lolitki olał Gerontonimo, a Żymierski to ten, co nie solał ani rolał ale z tego co go bolał wyrolał? Czy może ten co się krulom nie kłaniał? Wszystko mi się mętli! ---------- Goldie-oldie: Raksanne, The Polisze Odpowiedz Link Zgłoś
maginiak Otton się dokonałło! 12.08.04, 15:30 Nie niejszym bym chciałła, żem dostałła. Przesyłak zstemplowany dotarty est a Maginiaki w trzystapięćsetnym niebie bywszy kują dzięki w stronę astrarchanielskocruaczną i się wywdzięczyc spróbują bald, jak tylko heit będzie ku temu gelegen a i inne heiten zostaną begeben, czyli sprzyjające będą (a poświatłość się zwiekuista a pomroczność nie ściemni). Tako więc, Dzię-ku-je-my, i prosimy o pokutę jako i obiecujemy zwrócić walutę. Acha, i rozgrzeszenie. Odpowiedz Link Zgłoś
aard A Crauch to miałdo Warszawy albo i Łodzi! 12.08.04, 16:03 Na surrimprezkę przyjechać, a co! A ja do s_zoo maila ślę i nie wiem, czy po co mam, bo widzę, ze Heit to gegangen, a nie gelegen est. I że to było raczej gelogen, a przynajmniej geflogen :-( I buuu i o. Odpowiedz Link Zgłoś
aard Supplement 13.08.04, 09:05 aard napisał: > I że to było raczej > gelogen, a przynajmniej > I buuu i o. No właśnie. A miało być gelungen. Odpowiedz Link Zgłoś
astranageriel Szkotacy nie gęgęn 13.08.04, 09:23 aard napisał: > No właśnie. A miało być gelungen. verdammden, czy mógłby herr pisac mniej gelangen, a bardziej tak z gesunden polski szprach, bo inaczej gelingen nie będzie a nur płacz und zgrzytangen zemben (słyszalny aż po gettingen) Odpowiedz Link Zgłoś
maginiak Forszlak 13.08.04, 09:32 Skoro miało być gelungen, to kiedyś być musi, moi kociani. A jeśli nie narusin (o, Marusin to była Rola Paksa!), to może by tak zrobić powtórkę z rozgrywki ubiegłopaździernikowej powiedzmy. To co, może powiemy? Odpowiedz Link Zgłoś
aard Durszlak 13.08.04, 09:58 Propozycja dobra, ale jak sito wie, że dziurawa. Czemu tak? Odrzecze niedorzecznie tata rak: No bo tak: Cruach będzie sobie robił joyca. Finneznam będzie zabawiał (się z) Małą Mi, Jejowannabemajlawer, S pojedzie do zoo, Zsazsa będzie tańczyć czaczę w Tczewie na czczo w dżdżu po czkawce, a Astranageriel to brzmi jakoś demonicznie. Poza tym 9 rzecznego poaździernika mam ślub, więc nie swój, ale i tak nie nogę w Warszawie, bo mam w Łodzi. Czyli angebeten, angenommen. Gnomen do piwnicen, a winogronen do winnicen. Ślimaki do paki! Odpowiedz Link Zgłoś
astranageriel Hellszlag 13.08.04, 10:09 mnie trafi, i dobrze (zawsze podobało mnie się niemieckie hell że takie jasne, lucis pełne, ipferrytowe, astranageriel dobrze siaardowi kojarzy) a jakby w październiku aard miał swój ślub to by mógł?! bo można by ewentualnie jakieś manewry wtedyntengo a w ogóle to dostaarłeś maile dwa a poza tym to jakieś privaty tu odchodzą lepiej geszrieben co w wawie czy łodziawie zapowiadają na scenę muzyczną (prócz jeży bo niemytare necesse est) Odpowiedz Link Zgłoś
aard Umschlag 13.08.04, 10:25 W Łodziawie nie zapowiadają jak zwykle nitz, a w Wawie będzie jazzgot. I o. maile dostalen, ale nieodpisalen jeszcze bo Zungen w gęben nicht gegeben, a poza tym vivere... non. Odpowiedz Link Zgłoś
astranageriel Brumsztyk 13.08.04, 10:29 aard napisał: > W Łodziawie nie zapowiadają jak zwykle nitz jeśli to nitz oznazy De Nits, to ja przyjeżdżam! bo zawsze chciałem usłyszeć "adieu sweet bahnhof" na (war)żywo. Odpowiedz Link Zgłoś
aard majster(pół)sztyk 13.08.04, 10:36 Już prędzej ja na szanty pójdę niźli. A adieu sweet Bahnfof, to dziś też zrobię, gdyż fabryken opuszczare. Vivant wszystkie Tatry! Nato miast śląskich odwiedzić zamierzamy grupowo zgraję dnia grudnia pierwszego. A chętni som: Szprotah, Moostank aka HollyGT, niejaka_Ewa, aard i chyba_jeszcze_ktoś. Wciąż zresztą przybywa fala powiedziona na Rawie. Z tym, że blues to nie będzie, oj nie. Będize bluźnierczo u ludożerczo, bo dziś spotykam pana, który mnie tak lubi, że mógłby mnie zjeść (der hat mich zu fressen gern). Ein Stueck Rahm ein und geschlossen. Podpisano: latający w Spodku. Odpowiedz Link Zgłoś
maginiak Wrrumsztyk 13.08.04, 10:43 Ech, de nitschego takie uma wianki (i rzucała je na fallujące schody) Hough! Odpowiedz Link Zgłoś
astranageriel Aber bitte mit Sahne 13.08.04, 10:48 aard napisał: > Ein Stueck Rahm ein und geschlossen. A ja_tyż tam gebędę, Mala_Mi, Maina_Mutter, Freund_znad_morza, Manfred_auch u.v.a. Spotkamy się pewnie w ogniu (podniecenia). -------------- Jak sobie przypomnę, jak przede mną moszował piórami taki jeden co przez te pióra nie widziałem nits z Clawfingera i początku Ramy Blues Gertrudy Stein, to do dziś mnie podnieca, qrawa jego mać i wołek zbożowy. Odpowiedz Link Zgłoś
aard Toteżwchodzen 13.08.04, 10:59 W ten interes w spodniach! Oj będzie zjazd rodzinki całej? To ja mam pytania dwa: 1. Czy oko wita i kogo? 2. Se ktor który zaqpić, co by bliżej, a nawet w cruachstwie bezpośrednim zasiąść (zastać), a słuchać i dawać podsłuch astranagerielrycznym podszeptom, a nie podscenom (bo pro scenium semper głośno)? Odpowiedz Link Zgłoś
astranageriel Sodom Spodom 13.08.04, 11:12 aard napisał: > W ten interes w spodniach! Oj będzie zjazd rodzinki całej? To ja mam pytania > dwa: > 1. Czy oko wita i kogo? A czytałeś "wielka, większa, największa" Broszkiewicza? Tam gościu wszedł na górę i piał kukuryku. Toć wstaję na palce i krzyczę "Kraftwerk! Kraftwerk!". A wtedy wszyscy ci, co wrzeszczą "Rammstein! Rammstein" odsuwają się ze wstrętem. (Nietety nie działa to w konkurencji Bo-Nie-Zna-Życia-Kto-Sie-Dostał-Już-Do- Śprodka, czyli przeciskaniu się od barierek do drzwi.) Inna opcja: wkładam koszulkę z nadrukiem np. Natalka Da Best, albo Ich Dreie, i też się robi pusto. > 2. Se ktor który zaqpić, co by bliżej, a nawet w cruachstwie bezpośrednim > zasiąść (zastać), a słuchać i dawać podsłuch astranagerielrycznym podszeptom, a nie podscenom (bo pro scenium semper głośno)? Aaa, to tak jest jak z moimi wyjzadami do Łodzi. Żeby to zależało ode mnie solo to bym Ci odpowiedział. Ale to jest zawsze wypadkowa. Np. ja chcę na płytę, a Mała Mi jak najdalej, a Mutter chyba wszystko jedno, więc ostatnio średnia wypadła pierwszy rząd siedzący nad płytą), ale tam się mogą wryć w ostatniej chwili reporterzy, nagraniowcy, lub co gorsza moszowcy, więc pewnie ze dwa albo trzy rzędy nad płytą, chyba że ceny będą zaporowe, to wtedy na samą górę, bo tylko na samej górze nie muszę się bić i być oblewanym piwem. Dzierżbór pieluchy tatrowe! Odpowiedz Link Zgłoś
aard Mimo że środem 13.08.04, 13:03 astranageriel napisał: > A czytałeś "wielka, większa, największa" Broszkiewicza? Tam gościu wszedł na > górę i piał kukuryku. Patrz pan, jak w szkole! Nie czytałem, ale przerabiałem. Na sobie. I na Aconcagui. Piałem tam piano (bo tchu nie stawało) pieśń elbrusiętową do bólu. Bębęnków słuchaczy. Najlepiej mieli ci, co mieli blaszane. > Toć wstaję na palce i krzyczę "Kraftwerk! Kraftwerk!". A > wtedy wszyscy ci, co wrzeszczą "Rammstein! Rammstein" odsuwają się ze wstrętem. Toć być może. Opcja inna, że via dzierżborowy a mobilny wynalazek się zdzwaniamy, zwłaszcza, ze Szprotessa służbowo do kacpitana Rudego Tilla i jego psa. Potem uprawiamy walkien-Tolkien i już! Hę? > więc pewnie ze dwa albo > trzy rzędy nad płytą, chyba że ceny będą zaporowe, to wtedy na samą górę, bo > tylko na samej górze nie muszę się bić i być oblewanym piwem. To zrobimy tak, ze kto pierwszy kupi, ten zamailuje swoje miejsca drugiemu, że zajęte. A wtedy drugi jak jeszcze będzie mógł, to sie roztasuje w pobliżu. A w negliżu wokalista. Ale w pieluszech przynajmniej, z tego com widział live aus Berlin. A mimo że środem, to przyjadziem na kółkach (bez Filipa, bo się wyzałogował), a URL op na czwartek weźmiem. Tylko co z tego? Odpowiedz Link Zgłoś
astranageriel Rumpelstilstkinszninkiel 13.08.04, 13:38 aard napisał: > astranageriel napisał: > Opcja inna, że via dzierżborowy a mobilny wynalazek się zdzwaniamy to jest osłuszna koncepcangua! można oby dwie koncepcje zsyntezować w takie coś że ja będę "Kraftwerk! Kraftwerk!" krzyczał w mobilny wynalazek w kierunku ustnika. > To zrobimy tak, ze kto pierwszy kupi, ten zamailuje swoje miejsca drugiemu, że zajęte. to jest równie osłuszne oraz trzeźwe. a można zrobić też tzw. premailing, czyli osłać emaila, że się ma zamiar kupowac :) można też zrobić, że ja zrobie kupung wszystkich biletów, ale to wymaga (a) konfirmacji ilości, (b) rekonfirmacji na zicher i bonie dydy charlie, (c) ustalalności umiejscowalności w spodku. > A mimo że środem, to przyjadziem na kółkach (bez Filipa, bo się wyzałogował), a URL op na czwartek weźmiem. Tylko co z tego? No ten tego, nie wiem, co z tego, ale myśli mi sie kroją. Odpowiedz Link Zgłoś
neochuan surreal - stan na 1.06. godz. 16:54 01.06.04, 16:59 Łódzka Eletrocieplownia sprzedana Francuzom! In a jungle ;-) Czy ktos wie co sie dzieje w Niemczech? :))) SRUTUTU!<<byłem u p. rnicinów >>SRUTUTU! (((: Baterie paluszki przyjmę Czy ktoś z Was jest wolontariuszem? Czy ktoś gra w karty? KIEDY BĘDA WYPŁACANE ŻASIŁKI RODZINNE Jeden bastion głupoty padł - może wreszcie i u nas premiera w Łowiczu Z magistratu do aresztu - historia Waldemara MaLIS w Polsacie ??? FACET MUSI BYĆ Z JAJAMI!!!!! Gość: Michał A. Drab IP: 193.151.79.* (5) Gość: Poranny Odpowiedz Link Zgłoś
neochuan mam trzy latka a faceci są okropni! -stan na 17:34 01.06.04, 17:36 • mam trzy latka a faceci są okropni! - neochuan 01.06.2004 17:03 • Ochlać się do nieprzytomności? - uerbe 01.06.2004 17:04 • Re: mam trzy latka a faceci są okropni! - keridwen 01.06.2004 17:05 • LIS MUSI BYĆ Z JAJAMI!!! - neochuan 01.06.2004 17:06 • [OG] Usługi dekoratorskie - uerbe 01.06.2004 17:07 • Oflagowana Biała Fabryka sprzedana Francuzom! (nt) - uerbe 01.06.2004 17:10 • mam trzy latka szukam męża - neochuan 01.06.2004 17:10 • czerwcowa Masa Krytyczna: zdarzyło się... - uerbe 01.06.2004 17:12 • szukam męża z jajami w niemczech, gra w karty? [n - gray 01.06.2004 17:13 • nowy łódzki lew po katastrofie w manufakturze - neochuan 01.06.2004 17:14 • Z okazji Dnia Dziecka ... zimna woda (nic) - uerbe 01.06.2004 17:15 • czuję się jak najzimniejsze lato od 10 lat (nic) - uerbe 01.06.2004 17:16 • przetarg na 150m odcinek za sztukę - neochuan 01.06.2004 17:17 • Profesorze? Akcja przeciwko wagarowiczom - uerbe 01.06.2004 17:19 • zatrzymani pseudokibice - neochuan 01.06.2004 17:19 • 2 dni ;) ale za to 3 wieczory i 3 noce ... - uerbe 01.06.2004 17:21 • Prezydent za kraty. Zbliżają sie wybory - neochuan 01.06.2004 17:21 • Brakuje miejsca w ŁSSE - uerbe 01.06.2004 17:22 • Wybieramy hit! Jezdnie, pasy i dziury? - uerbe 01.06.2004 17:24 • chcialam pozdrowic bardzo mila paniaJuż niedługo - neochuan 01.06.2004 17:25 • Z okazji Dnia Matki Wyrok za katastrofę - neochuan 01.06.2004 17:27 • (prv) ab84 kto na 212993! jeze sie wybiera? - uerbe 01.06.2004 17:27 • Wice codzienne... McKinsey pomaga Łodzi - uerbe 01.06.2004 17:29 • SE strzeliłem - neochuan 01.06.2004 17:29 • oskarżony o rozboje - neochuan 01.06.2004 17:31 • dupa [ no no ] - keridwen 01.06.2004 17:32 • Tragedia w Manufakturze - Prezentacja pociągu - uerbe 01.06.2004 17:32 • smutno mi.. Odpowiedz Link Zgłoś
aard Przerwa na reklamę: Koniec Ery ejaculatio praecox! 02.06.04, 09:05 Możesz więcej. Odpowiedz Link Zgłoś
pijaw Chciałeś zobaczyć reklamę? Pudło! 02.06.04, 09:27 Najlepsze pudła po pudlach! Zawartość wg stanu posiadania klienta! Worki na koty! Koperty na łapówki! i inne akcesoria spedycyjne do nabycia w sklepie internetowym: www.puszkiporypkach.chrum.pl/ Odpowiedz Link Zgłoś
aard Chciałeś zobaczyć wiadomości regionalne? Pudelsi! 02.06.04, 12:04 Podpisano: Jakub Wojewódzki Odpowiedz Link Zgłoś
aard Hydrologowie przedstawiają sztukę grypserą: ZAJĄC 03.06.04, 10:53 ...i zmarł w celi szpak. Występują: Dariusz Szpakowski (TVP) jako ZAJĄC Bogdan Zając (Wisła Kraków) jako SZPAK Wisła (z brzegów) oraz gościnnie Kazik z Domu wschodzącego słońcem Odpowiedz Link Zgłoś
mistrz_i_frateressa Pro! Gram dnia. Kiń nowy. 03.06.04, 17:29 Nigdy życiu - program dla zwolenników aborcji Między słoniami - film o składzie porcelany dla miłośników fajansu Histerie kuchenne - czyli zgadnij, kto przyjdzie na obiad 21 gromów - krótki film dokumentalny o burzy Mój Brat NieŚwieć - magazyn górników Godzimy - magazyn dla zwaśnionych Rzyć i cała reszta - magazyn dla anatomów w Tatrach Fucking anal - magazyn dla białych małżeństw gejowskich Pobrud - magazyn pralniczy (film sponsorowany) Szczelając na Joe - magazyn kynologiczny Freda! - magazyn dla sfrustrowanych heteryczek Między sowami - magazyn leśny Gadziny - magazyn leśny Między stówami - czyli z życia portfela Symetria - magazyn dla architektów Trio z Dog Ville - film dokumentalny o zespole muzycznym założonym przez hycli Oralis -orędzie dla perwersów Historie ruchenne - czyli bajki dla dorosłych Między głowami - film dokumentalny -jeden dzień z życia wszy Gnidy w życiu - jw, cz.II Gnidy w rzyci - jw, cz.III Powróz - czyli jak uśmiercić samego siebie odc.2 Powróż - magazyn dla niespełnionych prekognitów Cornografia - czyli o rysowaniu piórkiem na czarnym tle Golaris - magazyn piłkarski dla naturystów Syfmetria - magazyn ekologiczny dla statystyków Wycie i cała reszta - koncert Wilków po pogromie projekcja na ryczenie Odpowiedz Link Zgłoś
mistrz_i_frateressa (IZWINITIE PRAECOX) 03.06.04, 17:34 N A J K R Ó T S Z Y B E Z O K O L I C Z N I K Ś W I A T A " Ć " ja cię my ćmy (ja sowa) ty ciesz wy ciecie on/ona/ono ci oni cią (cio?!) Odpowiedz Link Zgłoś
szprota ======ALKOHOLOWIE OGŁASZAJĄ MIESIĄC========== 03.06.04, 18:41 JEDENASTY. Trzeźwej Szproty i beznikotynowego Maginiaczka. (sama beznikotynia swojego nie liczę, gdyż dwukrotnie użyłam; raz z Aardem w ramach dekadencji, raz z kierownikiem w ramach odstresowania po kliencie - bieganie po schódkach pomaga bardziej) Przyrost wschodów słońca oglądanych raczej z perspektywy kuchennego stołu niż łóżka i raczej piasku pod powiekami niż snu w ustach: +7/week Wskaźnik WE: pow.1000 NICE: A Ilość podwyżek: dwie "a wszechświat wziął sie z bąbelków w pralce. o!" (c) b00g13 Odpowiedz Link Zgłoś
szprota Jeśli dziś poniedział 07.06.04, 17:25 To musi być odkrycisko. Poczułam się jak samotny rycerz walczący wymię surrealu czyli omal jak RedNacz w starych niedobrych czasach gdy jak ktoś nie pisał to wątek spadał na dół, a jak pisał to szedł do góry i w nasze prawo a komputerowe lewo. Nawet przelotnie zainteresowałam się bronią, jaką miałabym się w tej, przyznajmy to, nierównej walce posłużyć i doszłam do wniosku, że jestem dziś w takim stanie, że udałoby mi się postrzelić dziś nawet z łuku. To wszystko przez ten sen, jemu on przychodzi ciągle, mnie pierwszy raz, taki sen o niedobrej, fascynującej zmysłowości, w której z pragnienia odgryza się jezyk i napycha nozdrza zapachem żywicy drapiącej korą po spoconych plecach. A potem przecież wyszłam w zawrót głowy, w kołek w karku, w wieczór liżący mój nagi brzuch i łapanie smaku akacji, i mroczny ogród, i nie przyszedłeś, więc wyszłam sama. Odpowiedz Link Zgłoś
neochuan a kiedy (spam) 09.06.04, 15:52 a kiedy napisano już wszystkie posty do napisania, założono wszystkie wątki do założenia i usunięto wszystkie do usunięcia, wyszukano wszystko, co można było wyszukać, kiedy powiedziano już wszystko, co było do powiedzenia (i niedopowiedziano, to, co niedopowiedzone być miało), kiedy wreszcie wszystko już było w czasie przeszłym dokonanym i nawet czas ten już dawno przeminął, wtedy . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . ... .. . Odpowiedz Link Zgłoś
szprota uwielbiam grzeszyć:) 11.06.04, 20:38 uwielbiam nie wierzyć w połówki jabłek uwielbiam czuć łaskotanie swoich włosów w wygięcie nagich pleców uwielbiam wyobrażać sobie smak chirurgicznej stali i lepiący się do pleców stół uwielbiam ocieranie dżinsów o pośladki uwielbiam mieć schrypnięty śmiech uwielbiam nagle spoważnieć czując czyjś dotyk na palcach Odpowiedz Link Zgłoś
maginiak A ja dziś przejechałam tunelem 11.06.04, 20:48 Takim, którym nie jechałam od dwudziestu lat. Ten tunel był z deszczowego powietrza, takiego jak wtedy gdy grałam w skautów piwnych unurzana po kolana w błocie. Ciekawe kiedy przyjdzie ten moment, w którym wspomnienia z dzieciństwa staną się bajką, nie do opowiedzenia. I kiedy zacznę patrzeć na TO dziecko jak na kogoś zbyt obcego swą niewinnością. Odpowiedz Link Zgłoś
maginiak Afekt 12.06.04, 23:25 Niby nie potrzebuję żadnego uzasadnienia. Zupełnie wystarczającą przyczyną jest zadowalający efekt, i to efekt nie ambiwalentny, a właśnie ten sensu stricto efektowny i efektywny zarazem, pierwsze uderzenie w długi rząd ułożonych równo prostokątów DO MI NO (zaimek partykularnie przyimkowy, zaprzyimkowany - i tak z każdym słowem, ale w różnych językach). Takie zboczenie (dygresja). "Gdybym tak miał tysiąc języków" - tak właśnie lingwistycznie zaaferowana stwierdziłam niewątpliwą pomyłkę, zamyłkę czasowników, po czym doczytałam „Tylko dla panów" - tak kolejny raz ubyło we mnie zmaskulinowanego pierwiastka, o którego stężeniu decyduję ja sama, eh, co za dziwny traf. Bo my tylko bawimy się w koty, które się instynktownie myją. One się tak samo myją instynktownie jak instynktownie wyłazi z nich sierść gdy się czerwcują. One nie jedzą instynktownie, one są łakomczuchami. One nie biorą instynktownie, gdy dają. Trudno o instynkt u gładkoprzyczesanych pekińczyków. Idea mówi co innego. Ta idea. Ona jest właśnie po to, by była. Odpowiedz Link Zgłoś
aard Opowieść rewolucyjna z gatunku płaszcza i szpadla 14.06.04, 09:45 Otóż w pewnym dziewiętnastowiecznym mieście nastąpiła niespodziewana zamiana miejsc i bogaci mieszczanie zatrudnili się przy kopaniu rowów. Stali na poboczach dróg (które w tamtych czasach dopiero zaczynały miewać pobocza) w waciakach z łopatami, którymi od czasu do czasu machali od niechcenia (dokładnie tak samo jak w dzisiejszych czasach robole wyciągnięci za uszy z pośredniaka). A w przerwach, których - rzecz jasna - było więcej niż pracy sensu stricto zapalali papieroski, a niektórzy (Ci bardziej snobistyczni przestawiciele wielkomiejskiej klasy średniej) żuli zamiast tego tytoń. Tak dekadencko upływał im czas. Aż nadszedł dzień, że robotnicy upomnieli się o swoje i zwrócili przeciwko podłym burżujom, którzy pozbawili ich prawowitych miejsc pracy. Robotnicy bowiem nie lubili obżerania i opijania się winem, i pracy kupców czy lekarzy, a woleli swoje szpadle i łopaty, tam bowiem się czuli bardziej na miejscu. Więc wybuchła antyburżuazyjna rewolucja. I robotnicy przegrali, bo ta historia jest jak najbardziej alternatywna. A jaki z tego morał? Odpowiedz Link Zgłoś
aard Przyszedłem. Zobaczyłem. Nie zdzerżyłem. Ogłosiłem 14.06.04, 13:28 Na RU. Licznik. Więcej. Bojkot. Dzierżbór coś innego! Odpowiedz Link Zgłoś
doktor_lubicz Szłem, przyszłem i wyszłem 15.06.04, 09:58 Pada sobie deszczyk, pada sobie równo. Raz na kwiatek, raz na bratek a raz na gówno. A fuj! Boykot - kot Tadeusza Żeleńskiego. Charakteryzuje się leniwie i długo. Występuje w Pruszczu Gdańskim, na Mierzei Wiślanej i gdzieś pod Nowym Sączem. Jada wozy kolorowe a żywi bronią. W poniedziałki stoi na Limanowskiego gdzie w przebraniu precla krakowskiego sprzedaje patelnie teflonowe. Odpowiedz Link Zgłoś
mendrzec_tychuju Wszelkie owce ostrzyżone: 15.06.04, 09:06 Z szeroko zamkniętymi oczami sobie przypomniałem... Byłem: na śliwowicy i rumie na Słowacji, 8 kilometrów w głêbi poligonu w Wicku Morskim podczas ostrego strzelania, w wozie żandarmerii wojskowej nastêpnie, na statku wikingów ale nie rzygałem, na rykowisku piêciu jeleni (to ostatnio), w 17 prywatnych pojazdach na trasie Słupsk-góry (26 godzin stopa), w pociągu relacji Kraków-Płaszów - Kraków Główny po to, żeby skorzystaæ z darmowego kibla, ponieważ zostało mi 33 grosze i wydałem na ciasteczka-gwiazdki na wagê - sztuk 13, w muzeum tortur w Ustce gdzie dogłêbnie zwiedziłem Dziewicê Norymberską, widziałem też tak a propos (oczywiście Ustki) Własną Panią Dziekan na pustej, dzikiej plaży... Jeszcze coś chyba było - acha - jeździłem na rowerze z przebitą oponą na trasie Chociw Łaski-Łódź (cirka 80km), a łącznie przez miesiąc 1900 kilosów (1 kilo sów=1,35 puszczyka uralskiego - skrót: 1ks=1,35 puszcz.alskiego). W sumie - nuuudy na pudy... Pozdrawiam - wypodróżowany Welltraveled Mendrzec Odpowiedz Link Zgłoś
mendrzec_tychuju Re: Wszelkie owce ostrzyżone: 15.06.04, 13:58 mendrzec_tychuju napisał: > Z szeroko zamkniętymi oczami sobie przypomniałem... > > Byłem: na śliwowicy i rumie na Słowacji, 8 kilometrów w głêbi poligonu w > Wicku Morskim podczas ostrego strzelania, w wozie żandarmerii wojskowej > nastêpnie, na statku wikingów ale nie rzygałem, na rykowisku piêciu > jeleni > (to ostatnio), w 17 prywatnych pojazdach na trasie Słupsk-góry (26 godzin > stopa), w pociągu relacji Kraków-Płaszów - Kraków Główny po to, żeby > skorzystaæ z darmowego kibla, ponieważ zostało mi 33 grosze i wydałem na > ciasteczka-gwiazdki na wagê - sztuk 13, w muzeum tortur w Ustce gdzie > dogłêbnie zwiedziłem Dziewicê Norymberską, widziałem też tak a prop > os > (oczywiście Ustki) Własną Panią Dziekan na pustej, dzikiej plaży... Jeszcze > coś chyba było - acha - jeździłem na rowerze z przebitą oponą na trasie > Chociw Łaski-Łódź (cirka 80km), a łącznie przez miesiąc 1900 kilosów (1 kilo > sów=1,35 puszczyka uralskiego - skrót: 1ks=1,35 puszcz.alskiego). W sumie - > nuuudy na pudy... > > Pozdrawiam - wypodróżowany Welltraveled Mendrzec Odpowiedz Link Zgłoś
aard Biblia surrealistyczna 16.06.04, 09:00 Pamiętacie Kubę Wandachowicza? Tego od "pokolenia nic". Wtedy wspominal w artykule, że jego kolega ze studiów filozoficznych przepisywał biblię na modłę surrealistyczną. Napisałęm wtedy do niego mail z prośbą o namiary na tego kolegę, ale nie dysponwoał nimi. Wczoraj prosbę powtórzyłęm i MAM TELEFON DO WITKA!!! :-)) Przepraszam, że tak niesurrealnie piszę, ale radość przyćmiewa mi umysł chyba :-p Dzierżbiblię zakonników! Odpowiedz Link Zgłoś
neochuan lilia surrealistyczna 16.06.04, 13:16 pokolenie nic - flora z aardocyklu fauna, zamieszkuje fryzjerskie kąty zakładów na jeżyka, a łyso w onczas. na gie - tki, jako tako nieskładnie przepraszam, że piszę, ale dość ni przyćmiewa motyl, oczyma belka v okum, lecz słomki (dr, b.kpn) nie widzę. czyżby posła?? Odpowiedz Link Zgłoś
maginiak Surbiblialność to pierwszy stopień do pieska 17.06.04, 12:15 No i co, i co? Czy biblia już aby stranzlajtowana na surrealny? I jeśli tak, to gdzie i kiedy można weń wejrzeć by losy Królewny Jezus i Siedmiu Apostołków śledzić? I jeśli, to jaka jest etymologia słowa "modła"? aard napisał również: > Przepraszam, że tak niesurrealnie piszę, ale radość przyćmiewa mi umysł chyba Ależ nic nie szkodzi. I tak zostaniesz ukarany. Kliknij by wybrać rodzaj tortur. Odpowiedz Link Zgłoś
aard Rewelacyjne Ajmakohistorie! 18.06.04, 08:59 Goszczą tutaj: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=10322&w=13145213&a=13145213 A dla mnie najlepsza jest ta: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=10322&w=13145213&a=13519481 Dzierżtelepsychoanaliza! Odpowiedz Link Zgłoś