Gość: Neochułan Ucieczka z alkatraz IP: 212.191.74.* 31.03.03, 11:30 Wyjrzał ostrożnie przez szeroko otwartą bramę. Póki co nie było widać nikogo. "Jak to się w ogóle mogło zdarzyć, że brama jest otwarta na oścież i nikt jej nie pilnuje?" - ta myśl bezwiednie przebiegła mu przez głowę jak błyskawica. Równie szybko podjął Decyzję. "Jedyna okazja!" pomyślał, gdy wyskakiwał na rozgrzany asfalt ulicy. Na świat. W zamknięciu siedział już kawał czasu. Niby zdążył się do tego przyzwyczaić, ale chyba nie do końca, skoro jego myśli, a za nimi wzrok często odruchowo kierowały się w stronę ogrodzenia i bramy. Ogrodzenie to był tak naprawdę trzy i pół metrowej wysokości mur z betonowych płyt bez prześwitu, zwieńczony podwójnym drutem kolczastym. Brama - o, to co innego. Równie wysoka, ale z drucianej siatki, zza której widział wycinek asfasltowej jezdni. Świat. Skoczył w lewo. Gdyby chwilę się zastanowił, pobiegłby w przeciwną stronę. Tam mur był o przynajmniej dobrą połowę krótszy, a za jego załomem byłby już praktycznie nieuchwytny. Bezpieczny. Gdyby... gdyby nie miał kiedyś wypadku, nie kulałby. Mógłby biec znacznie szybciej. Biegł najszybciej jak tylko mógł, gdy będąc już gdzieś w dwóch trzecich długości muru usłyszał wrzask wściekłości i tupot podkutych buciorów za swoimi plecami. Zerknął do tyłu i to, co spostrzegł spowodowało, że, choć zdawało się to już niemożliwe, popędził jeszcze szybciej. Prześladowca był jednak znacznie szybszy. Już słyszał go niemal tuż za sobą, a jednocześnie przed sobą widział już koniec okoropnego muru. Jeszcze cztery kroki, kroki kulejące, zrodzone wysiłku, jeszcze trzy, podkute buciory już równają się z nim, dwa kroki, nie, nie kroki, wręcz skoki, płuca odzwyczajone od nieludzkiego wręcz wysiłku niemal odmawiają posłuszeństwa, jeszcze jeden, trzy łapy pracują za sześć, czwarta, kiedyś przetrącona, wierzga, pomaga jak tylko umie, jakby chciała odpędzić ścigającego draba sięgającego już wielkim kijem grzbietu i... ... Odpowiedz Link Zgłoś
dziad_borowy Z cyklu "Przyspiewki wyszechradzkie" 01.04.03, 12:07 W wysokich Andach kondor jajo zniósł, Drugie jajo zniósł, Trzecie jajo zniósł, Czwarte jajo zniósł, Piąte jajo zniósł, Szóste jajo zniósł, A potem zdechł, A to pech. dzierżbór Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eyemakk english version IP: *.visp.energis.pl 01.04.03, 21:40 the bad news is, my son is dead, R.I.P in the age of 41 the good news is - i'll have a non-stop direct internet 24h full wypas bye 300 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Neochułan Zmierz bogów IP: 212.191.74.* 02.04.03, 11:56 W zależności od sytuacji zastosuj jedną z dwóch poniższych miar: 1. Gdy brak Ci I(s)kry Bożej - A'Stygmatyzm 2. Gdy masz stygmaty - ScarAnie Boskie Następnie przejdź do punktu xyz123*gdzie spotkasz żyrafy lub nie spotkasz żyrafy Odpowiedz Link Zgłoś
lavinka Re: osiem stron nieba 02.04.03, 14:00 osiem stron nieba tych połowicznych i podwójnych przywiodły mnie na skraj świata światłu niepodobny lav Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Neochułan Re: osiem stron nieba IP: 212.191.74.* 02.04.03, 14:03 A tam: Cloud9 Odpowiedz Link Zgłoś
lavinka Re: van Damme? nt 04.04.03, 14:55 Gość portalu: Neochułan napisał(a): > A tam: > Cloud9 van Damme? Odpowiedz Link Zgłoś
eyemakk o rzek ach 02.04.03, 20:23 "żołnierze pokonali rzeke Eufrat..." jak wojsko może pokonać rzekę? strzelają do niej? czekać aż się podda? zagłodzić na śmierć? nie. prawdopodobnie ją osuszyli, odcięli od źródła lub wypompowali i zatkali źródło. Będę polemizować nad skutecznością takiego działania, ale w końcu to fachowcy, prawda? "... a następnie zabezpieczyli most na Tygrysie..." nie dziwię się. W końcu tygrys, kot wielki i nieruchawy w porównaniu do takiego np. geparda czy zwykłych kotków domowych, a jednak łazi to to, most sie na nim buja, w każdej chwili grozi zawaleniem. nic dziwnego, że trzeba go podpierać, zabezpieczać itp. Odpowiedz Link Zgłoś
aard W górach też jest surreal!! 04.04.03, 11:43 Zakaz zwożenia drawna smykiem!! (czy jakoś tak), stało napisane w Krościenku n/D. Inne surrealne widoki też się trafiały. Kto chce uwidzić, zapraszam na oglądanie zdjęć, ale osobiście, bo w necie nie będzie. Odpowiedz Link Zgłoś
szprota1 Dialogi obyczajowe part 1 04.04.03, 15:59 Holly: - No tak, wszystko przeze mnie! Ja w ogóle nie wiem, czemu dobry Bóg pozwala mi jeszcze żyć! Szprota:- Bo ma poczucie humoru. Odpowiedz Link Zgłoś
lavinka Re: Dialogi obyczajowe part 1 04.04.03, 16:06 szprota1 napisała: > Holly: - No tak, wszystko przeze mnie! Ja w ogóle nie wiem, czemu dobry Bóg > pozwala mi jeszcze żyć! > Szprota:- Bo ma poczucie humoru. lavinka:pewnie jest z pochodzenia Polakiem ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
szprota1 Polak Bozia dwa bratanki 04.04.03, 16:10 A Polak musi cierpieć i walczyć...to ciekawa teoria. Odpowiedz Link Zgłoś
lavinka Re: Polak Bozia dwa bratHanki? 04.04.03, 16:11 szprota1 napisała: > A Polak musi cierpieć i walczyć...to ciekawa teoria. I wynosić śmieci. lav Odpowiedz Link Zgłoś
szprota1 Cierpieć trzeba i pić! 04.04.03, 16:21 Śmieci się wyrzuca przez okno, by cierpieć z powodu awantur fundowanych przez sąsiadów z dołu! Polak musi cierpieć do tego stopnia, że wlewa w siebie coś, co go wykręca na drugą stronę i powoduje, że żołądek łomocze o zęby, by po kilku godzinach tych tortur spadło na niego UKOJENIE... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eyemakk Witaj Szprotko! (no txt) IP: 195.205.154.* 04.04.03, 16:49 tu nic niema, przecież napisałem Odpowiedz Link Zgłoś
aard Korr ekta (plazma) 07.04.03, 10:12 szprota1 napisała: > Polak musi cierpieć do tego stopnia, że wlewa w siebie coś, co go wykręca na > drugą stronę i powoduje, że żołądek łomocze o zęby, by po kilku godzinach tych > tortur spadło na niego UKOJENIE... Raczej uPojenie. I to w powodzi śmie(r)ci. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Neochułan Z cyklu: Zagadki...aki to Gruzin? IP: 212.191.74.* 05.04.03, 12:01 Józef Grigorij Paszkwili-Nienawidze Odpowiedz Link Zgłoś
srootootoo Re: Z cyklu: Zagadki...aki to Gruzin? 05.04.03, 12:26 Gość portalu: Neochułan napisał(a): > Józef Grigorij Paszkwili-Nienawidze Pewnie to znajomy Paszy Jebieaszkwili i szwagier Anatola Kałmanawardze... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Neochułan Re: Z cyklu: Zagadki...aki to Gruzin? IP: 212.191.74.* 05.04.03, 13:34 Krewki Krewny w każdym razie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Neochułan Re: Wątek Neosurrealistyczny IP: 212.191.74.* 07.04.03, 16:12 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=63&w=5515916&a=5537064 Trochę autu(buso)reklamy :))) Waż Nełohółan z Odhułanji Odpowiedz Link Zgłoś
dziad_borowy Z cyklu "Przyspiewki wyszechradzkie" 08.04.03, 09:50 Mialam Ci ja pieczen, lecz ja zmarnowalam Z pierwszego tloczenia oleju nie mialam. Ojej, Babo, ojej, miej Ty w glowie olej Z pierwszego tloczenia dawaj do pieczenia. Hej, hej, hej!!! dzierżbór brzrzrz brzrzrz Odpowiedz Link Zgłoś
szprota1 Miał być crime szproty, ale... 09.04.03, 13:47 albo dyskietkę mi szlag trafił na mrozie, alno saperowskie kompy mnie nie lubią. Nie będzie. A na Zielonej jest szyld: jaja prosto od producenta. A Światak siedzi i produkuje...? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Neochułan Lepper być nie może IP: 212.191.74.* 09.04.03, 13:59 Przypomniało mi się hasło z krzyżówki: "SIODŁATA KURA". Prawidłowa odpowiedź brzmi: "KURA"... A tak przy drodze z Gorzewa na Górkę Pabianicką (okolice Lublinka, ale za Nerem) można kupić "ZIEMNIAKI JADALNE"... Pozdrawia: Neochułan z Odchułani :))) Odpowiedz Link Zgłoś
szprota1 A propos kżyszufek... 09.04.03, 14:06 To jestem ich maniaczką i kiedyś trafiłam na hasło: syn Dedala. Nic prostszego, pomyślicie. A tu siurpryza: prawidłowie hasło brzmiało: IKRA. Odpowiedz Link Zgłoś
dziad_borowy Re: A propos Dedala 09.04.03, 14:24 To w sumie nic dziwnego:-) Powszechnie bowiem wiadomo, ze najbardziej znanym na swiecie Żabem jest Dedal wlasnie. I on plodzi synow wielu, Ikrą ich nazywa, a i tak zaden nie smie przeklnac przy Jankielu. dzierżbór dżdżownice!!! Odpowiedz Link Zgłoś
szprota1 The Dal marzył o przestworzach... 09.04.03, 14:30 A BTW samo siedzenie u Sapera to surreal. Qpa dzieciaków grających w niewiadomoco i rzucających się hasłami typu "podnieś tę bombę!!!!" A przed sekundą usłyszałam: chwilowy zwis. Aaaalleee o sooo chozzziiii? Albo :Mateusz! Jesteś? Przypuszczalny Mateusz: No! A jak się nazywasz? Odpowiedz Link Zgłoś
aard Re: The Dal& Car 10.04.03, 10:50 ... Czyli pomykanie na ekranie. Program dla podróżujących Magicznym Fotelem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Neochułan Re: A propos kżyszufek... IP: 212.191.74.* 09.04.03, 14:42 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=63&w=4279584&a=5128925 Szproty, do dzieła!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eyemakk a co myślicie o tym? IP: *.mirtel.net 10.04.03, 08:34 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=393&w=5557869&a=5557869&v=2&strona=0 surreal w czystej formie... Odpowiedz Link Zgłoś
szprota1 Czytałam. Skąd się biorą takie rarogi? 10.04.03, 10:20 Wiem: mnożą się. Dobór naturalny. Cholera, znowu cytuję. Tym razem Sapkowskiego. Odpowiedz Link Zgłoś
aard Z cyklu "Osobistości aarda": PIRWASZA 10.04.03, 10:48 Skoro linkujemy: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=10033&w=3366078&a=5569020 Odpowiedz Link Zgłoś
aard Deniwelacja grawitacji 10.04.03, 09:22 Do poziomu gruntu zostało jeszcze 15 G i jedno bęc. Zaczynamy odlicznie: 10 kruk(ów), 9 Lavin, 8 Misę(k), 7 rozszalałych Yavoriusów, 6 Zamków (zawalonych), 5 Columbia, 4 brytyjska, 3 królowa, 2 pilot od telewizora, 1 ,0! (czyli jeden) i apiat'. Acha, gdybyście myśleli, że, to tak. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Neochułan Re: Deniwelacja grawitacji IP: 212.191.74.* 12.04.03, 14:18 A ilu dosów? Dos? Odpowiedz Link Zgłoś
aard Subwątek rapujący q przestrodze Eyemakka 10.04.03, 12:50 So many virgins all around the world Eleven years old, ten years old... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eyemakk o ile to lata marsjańskie, to spoko... (nt) IP: *.mirtel.net 10.04.03, 12:57 Odpowiedz Link Zgłoś
hanya gorzej jak to lata maryjańskie, to kłopot 10.04.03, 15:12 bo jak wiadomo Dziewica Maryja ;) hanya Odpowiedz Link Zgłoś
dwoch_mezczyzn Idą mężczyźni przez most 10.04.03, 14:49 Pierwszy, drugi, wpół do trzeciego... A tak na poważnie (heh, tutaj na poważnie) to dawno nas nie było i z dołu przepraszamy. Będzie leppiej, jak się poprawi. A jak się sprawi (jelenia) to będzie oskórowany i wypatroszon. Do tego potrzebny jest Skin R, taki roddzaj nożża. Jja się wccale nnie jjąkam. Gdzieżby. To on. A w ogóle to nas jest trzech, tylko się ukrywamy. Pod płaszczykiem. Ekshibicjonisty. Odpowiedz Link Zgłoś
aard Z cyklu PRZYŚPIEWKI WYSZEHRADZKIE 11.04.03, 08:45 (zasłyszane w pracy) Hej podskoczyła Hej do pułapu Hej cycuszkami Chlapu, chlapu Hej podskoczyła Hej zaśmiała się Chciała se piernąć Zesrała się. Przepraszam tych, którzy właśnie jedzą śniadanie_albo_cokolwiek_innego. Odpowiedz Link Zgłoś
dwoch_mezczyzn Karygodne niedbalstwo 11.04.03, 13:33 Naprawdę. Możecie nie wierzyć, ale to właśnie jest karygodne niedbalstwo. Żeby nas dopuszczać do Kajfasza i jego klawiatury. Nie powinno się tego robić w imię sprawiedliwości dla narodów. A tak? Frodo zawiódł, Sauron myszkuje po zamrozkach i w łapy dmucha a Słowacki jest, wbrew nazwie, poskim wieszczem. Co innego Mickiewicz - ten był Polakiem i dlatego jego najważniejszy utwór zaczyna się od słów "Litwo, ojczyzno moja...". Czy nasz kraj, gdzie gejów wytyka się palcami, a lesbijki ogląda na adult channel nie jest najbardziej surrealnym na tym europejskim lub zgoła (sic!) światowym łez padole? A należy jeszcze wymienić Angolę O ja pier... Odpowiedz Link Zgłoś
aard Z cyklu "Osobistości aarda": DREWNIANY ALLEN 14.04.03, 08:48 Drewniany Allen (ang. Woody Allen) - postać z rodziny surrealnych (judea americanea), blisko spokrewniona z Jane SeeMore. Drewniany Allen znany jest z licznych ślubów i równie licznych rozwodów, choć niektórzy twierdzą, że żon pozbywa się inaczej, a mianowicie że jest kanibalem, a jego ósma żona jest (za Eyemakkiem) wręcz usmażona. Podobnie rzecz się zresztą miała niejeden raz w historii, a sztandarowym przykładem jest tutaj król Anglii Henry Who Ate, który zwykł był siadać co dzień do stołu na wife o'clock. Ale wracając. Drewniany Allen para się stolarką filmową i z tworzywa takiego jak drewno purpurowej róży z Kairu, czy też drzewo Lilii Tygrysiej umie wykonać np. drobnych cwaniaczków. Oczywiście drewnianych, więc niezbyt ruchawych, ale o tym w następnym odcinku cyklu, który będzie traktował. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Neochułan Re: Z cyklu 'Osobistości aarda': DREWNIANY ALLEN IP: 212.191.74.* 14.04.03, 11:01 To Drzewiec jest cyklistą? Burrarum... Odpowiedz Link Zgłoś
aard Z florocyklu aarda: ŁACINA 14.04.03, 13:44 opuntia iuris nocet - zważaj na prawo, bo się ukłujesz petunia non olet - nawet nadroższa petunia śmierdzi ale jak to nie?! - alea iacta est. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Neochułan Re: Z florocyklu aarda: ŁACINA IP: 212.191.74.* 14.04.03, 13:53 Quod scimus - gutta est ignoramus mare! Czyli: wszystko, co wiesz, jest kroplą w morzu niewiedzy! Czyli: Kwoty Oramus Marcus za książki est! Odpowiedz Link Zgłoś
srootootoo Re: Z florocyklu aarda:englisz 14.04.03, 14:16 ROOM WITH YOU- Pokój z wami! Penis is walking arround of me - ch...mnie to obchodzi Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Neochułan Re: Z florocyklu aarda:englisz IP: 212.191.74.* 14.04.03, 14:19 Closed is open :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Neochułan Wierszyk bez sensu IP: 212.191.74.* 14.04.03, 14:40 Sroga Białoboga Głowy ważyła: Temu zawyżyła Temu zaniżyła A temu Nierozliczyła Oczko popuściła... Odpowiedz Link Zgłoś
aard Mam nowego przyjaciela 15.04.03, 10:18 Uznałem to za wystarczająco niehermetyczne, by wrzucić na ogólne, ale i Wy przeczytajcie, jeśli wola. Jest to efekt sobotniej przebieżki i późniejszej wizyty u Szproty&Holly'ego: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=63&w=5658229 Odpowiedz Link Zgłoś
szprota1 Ja też. 15.04.03, 13:57 Przygniótł mnie real i to solidnie. A właściwie nawet nie real, lecz to co się działo w mojej głowie. Ot, zakryć łeb kołdrą i we wszystkie strony przespać te nienormalne godziny, "I'll never wake up in good mood again"/The Cure/. Gorycz w ustach. I jak się wyzbyć smrodu potu, który zamieszkał w moim nosie? Smrodu przerażonego bibelociku z półeczki nad kominkiem? A przecież już było dobrze. Już para dzieciaków biegła przez miasto popijając nielegalne piwo z papierowej tytki. Już mogłam wszystko. Być uskrzydloną diablicą, ufającą swoim skrzydłom, przemierzającą trakt ponad lśniącymi kocimi łbami. I skąd ta ponowna chęć ucieczki, tęsknota za spacerem po krawędzi zmiany? Aard, miałeś rację z nowym przyjacielem. Jest ze mną. Zawsze. Odpowiedz Link Zgłoś
aard Najgorsze jest to 15.04.03, 14:31 że ja chyba rozumiem, o czym Ty mówisz. Ale jeśli dobrze się domyślam, to zacytuję Ci Holly'ego (text wygłoszony do mnie ok. miesiąc temu): "Masz przejebane..." Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Neochułan Przyjacielskie strofy IP: 212.191.74.* 16.04.03, 12:36 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=63&w=5658229&a=5677778 Wkejam ku pokrzepieniu. Podpisał: Neochułan Bootaprenoman Odpowiedz Link Zgłoś
szprota1 Rozbitek 15.04.03, 14:42 Pisane w domq: Nie bardzo mogę pisać, bo łasi się do mnie Kota, podbija łebkiem łokcie i wsadza zrudziały pyszczek w klawiaturę. Samodzielna jest: sama się głaszcze o moje nogi. Ma niesamowicie zwężone źrenice i oczy, jakby odległy płynny ogień za szkłem. Ale nie o tym, nie o tym. *** Jak rozbitek na wyspie własnych złudzeń Z językiem jak wiór i śmiertelnym kacem Znowu w obcym łóżku się budzę I zanim otworzę oczy, już płaczę "A kto śpi nikomu krzywdy nie czyni"* A kto w pijanym śnie własne zło zapomina? Kto jest nieśmiertelny, a kto we mgle ginie? Czyj jest most zwodzony, czyja w tańcu lina? Z trzeźwością przychodzi nienawiść do siebie Pociąć tę twarz w lustrze - drżące z gniewu dłonie Piasek spod powiek sny pijane grzebie Wschód słońca w dachach bloków tli się i płonie Wydeptana ścieżka dziś bardziej się wije Klucz w zamku głośniej zgrzyta, kilometry w schodach Dłoń strachu mocniej dziś zaciska się na szyi (czy kiedyś między nami zapanuje zgoda?!) Bez tej chłosty wzrokiem i trzaśnięcia drzwiami Bez tych słów za mocnych, bez tej pięści w locie Bez na wpół otwartej szuflady z lekami - nic! Tylko by nie słyszał, skradanie się kocie Wykrwawiam się z lęku, niechęci i rozpaczy Szklanka pęka w dłoniach, palce zaciśnięte Już stało się. Od dziś będzie inaczej. Ja przestanę się bać, on patrzeć ze wstrętem. I jeszcze cytat: "Kończą się kłamstwa, kończy śmiech. Kończą się noce, gdy smakowaliśmy śmierć" (J.D. Morrison) Apocalipse Now! Odpowiedz Link Zgłoś
aard Panta rei (maszt na tramwaju) 16.04.03, 12:11 Dołowanie dołowaniem, a moja opinia o tym wierszu jest REWELACJA!!! A dołek zawsze mija, bo życie jest jak golf - raz ciasno w szyję, raz wpadasz do dołka, a raz cię nera szarpie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Neochułan Golfy IP: 212.191.74.* 16.04.03, 12:17 aard napisał: życie jest jak golf - raz ciasno w szyję, raz wpadasz > do dołka, a raz cię nera szarpie. NIEZMECHANIZOWANE KANGURKI TURYSTYCZNE A gdy kangurki dotarły w górki Spotkały chmurki – ciurki jak z rurki Względnie zpsowane wodociągi Więc nabawiły się w torbach przeciągi. Wniosek: Używaj pekaes oraz pociągi No a najcieplej to wskoczyć w golf: Sztrom gdy sztorm Sfetr gdy wiater Bądź volkswagen też Odpowiedz Link Zgłoś
szprota1 Sorka za dołowanie, a teraz..AYEA! Crime Szproty! 15.04.03, 15:14 Efka zbliżyła się z tajemniczym wyrazem twarzy do Mańka, Marty i Młodego. Opodal stała Madzia produkująca się przed Rzygolakiem. - Masz? – spytała Marta, jako najbardziej doświadczona trafnie interpretując twarz Efki. Efka przejawiła pewną konsternację. - Mam. Ale nie mam. - Ale ja mam – uspokoiła ją Martusia. - No to zaczynamy koncert, proszę orkiestry! – zaintonowała Efka donośnie. - O? – zainteresowała się orkiestra czyli Maniek z Młodym. - Nie wiem, dlaczego nie wiem – zmartwiła się Madzia. - A skąd wiesz, że nie wiesz? – mruknął Rzygolak nieuważnie, kątem oka obserwując, jak Efka i Marta sprawnie wiodą orkiestrę w przyjemnie odosobnione miejsce. - Och! – zastanowiła się Madzia rzetelnie. - Ty, Madziu, nie…? – rzuciła Efcia przez ramię i nie czekając odpowiedzi dodała: - Zajmij się nią, kochanie, my się tu szybko uwiniemy. - A z czym? – nie zrozumiał Rzygolak i przyoblekł lico w opcjonalnie uwodzicielski uśmiech. Marta, usłyszawszy go, parsknęła serdecznym śmiechem i solidnie łupnęła Efkę w ramię w ramach pocieszenia: - Pogratulować domyślnego faceta! - Wiem, skąd wiem, że nie wiem! – zakrzyknęła Madzia triumfalnie i nie zważając na potrójny jęk chwyciła Rzygolaka za łokieć i jęła wyjaśniać: - Bo to było tak: bo ja miałam taki problem… - Dużo wypiliście? - chciałam wiedzieć. - Ty wiesz, że nawet nie? – zdziwiła się Marta. – Efka przywiozła i Maniek też miał, ale tylko pół. A my z Młodym popitkę, której zresztą było za mało. Wydałam z siebie jęk zawiści. - Było przyjść – wytknęła Marta - Było odpuścić sobie koncert…? – oburzyłam się śmiertelnie. - A jak tam wokalista? – spytała celnie. - Nijak – bąknęłam zmieszana. – Dobry jest. - Już sprawdziłaś? I nic mi nie powiedziałaś?! - Jako wokalista jest dobry! – wrzasnęłam, aż obudzony barman spojrzał na mnie z niemym wyrzutem. – To nie do ciebie, złociutki – mruknęłam przepraszająco i postanowiłam zejść z tematu. – A Madzia z wami nie piła? - Efka się bała, ze nie wystarczy – wytłumaczyła Marta z ironicznym błyskiem w oku. – Poza tym, wiesz, jak na nią działa alkohol. Później chlapnęła parę piwek i pokazała, co potrafi. Madzia szalała po parkiecie, aż trzeszczały fiszbiny w jej czarnych koronkach. Rzygolak nieśmiało zarzucał szerokimi bioderkami. Miał wzrok osaczonego zwierzęcia, ale coraz bardziej frapowało go to, co prześwitywało spod czarnych koronek. Skoczny kawałek miał się ku końcowi, socjologiczna brać wyglądała na zmęczoną nie tylko tajemniczym znikaniem, lecz i serią szybkich tańców, DJ ze skupioną twarzą oglądał płytę z jakąś kanadyjską anorektyczką na okładce i właściwie trzeba byłoby pomyśleć o zatańczeniu tej pościelówy z Efką. Tylko, że się gdzieś zapodziała… Efka półgłosem wymieniła najstarszy zawód świata, zdefiniowała powiązania rodzinne podmiotu zdania, w ramach ubarwienia wypowiedzi dodała żeńskie genitalia i imiesłów odprzymiotnikowy. Jedynie przyimek nie był wulgarny. - Nic dodać, nic ująć – nad wyraz zgodnie mruknęła Marta. Dalsza część wypowiedzi Efki, acz równie barwna, sprecyzowała adresatkę kalumnii i zawierała w sobie kolejną konstrukcję gramatyczną: tryb przypuszczający. - Nie może – zaprotestowała szczerze już ubawiona Marta. – Ona tego w czasie postu nie robi. - Ale niewiele jej brakuje! – wrzasnęła Efka. – Może niech się jeszcze ciaśniej do niego przytuli! - Może się wspiera na nim, bo jej się od tego tańca w głowie zakręciło – wyraziła przypuszczenie Marta, pokrywając chichot atakiem gruźliczego kaszlu. - Od czego?! Od jakiego tańca?! Przecież oni prawie stoją w miejscu!! - No, stoją jak stoją – Marty nawet po największym pijaku nie opuszczało poczucie rzeczywistości. – Ona właściwie wisi. Efka powtórzyła przekleństwo wzbogacając je nieco i poddając lekkiej przeróbce stylistycznej. - Tak, wiem – zgodziła się Marta. – Już mówiłaś. Złap Mańka i zatańcz z nim, to może twojego faceta dźgnie zazdrość. Efka wymieniła miejsce, w którym według niej, metaforycznie, przebywa Rzygolak. - Razem z Madzią czy bez niej? – ubawiła się Marta na nowo. - A idź w cholerę – nie zdzierżyła Efka i, konsekwentnie, sama się oddaliła krokiem energicznym, choć z lekka już posuwistym. Odpowiedz Link Zgłoś
szprota1 AYEA! Crime Szproty ciąg dalszy 15.04.03, 15:26 - I co, i co, i co? – dopytywałam się z przejęciem. - Kup no browca – zasugerowała Marta. – Wiedziałam, że mój organizm czegoś chce, ale nie mogłam sobie przypomnieć, czego konkretnie. - Starość nie radość – przypomniałam złośliwie starszej ode mnie o całe dwa lata przyjaciółce. - Śmierć nie wesele – odparła Marta z naciskiem, ostentacyjnie masując pięść. Pomyślałam, że ten temat też nie jest najciekawszy. - Co z Efką – przypomniałam. - Akurat skończył się kawałek, jak podeszła do Rzygolaka i pociągnęła go za nogawkę. - Jaki kawałek? – zainteresowałam się nagle. - Jakieś dyskotrzaski – skrzywiła się z niesmakiem. – Czerwone robale czy jak im tam. Madzia śpiewała to na cały wygar, jak Efka do nich podchodziła. - Dlatego zdołała ją oderwać od Rzygolaka – domyśliłam się. – Madzia musiała mieć przestrzeń do popisów operowych. Marcie aż oczy się zaszkliły od tego bolesnego wspomnienia. - Później usiadła obok mnie – wyznała z bólem. Nachyliłam się do niej i poklepałam pocieszająco po ręce. - Już po wszystkim. Byłaś bardzo dzielna. - Ale się wytańczyłam! – ogłosiła Madzia z satysfakcją oraz zadyszką. - Hm – przytaknęła Marta udając, ze jest zajęta wydłubywaniem papierosa z paczki. - Ale ten Rzygolak dobrze tańczy! – ciągnęła Madzia z zapałem. - Hm… - mruknęła powątpiewająco Marta, mając w pamięci, że przez ostatnich parę kwadransów Rzygolak głównie podtrzymywał wiszącą na nim Madzię i ciężar konwersacji. - Ale się zmęczyłam tym tańcem! - Hm! – parsknęła Marta znów uciekając się do ataku kaszlu. - Takie wolne tańce są również bardzo męczące – wyjaśniła Madzia tonem obronnym. – Intelektualnie. - Aha… - Ale Efka… - zaczęła Madzia i zacukała się, bo nazbyt skomplikowane doznania utrudniły jej sformułowanie następnego wykrzyknika. - No, no? – zainteresowała się gwałtownie Marta. - Bo ta Efka… - Madzia znów utknęła. Widać było, jak w jej czarnych oczach lśnią łzy bólu. - No, no? – zachęcała Marta bojąc się oddychać i zaciągać. Stłumiła nawet czknięcie po piwie. - …chyba jest niezadowolona, że ja tak ciągle z nim tańczę? – wykrztusiła wreszcie Madzia. Marta znalazła szczękę pod stołem, osadziła ją na miejscu i przełknęła niebotyczne zdumienie: Madzia sama doszła do jakiegoś wniosku! - Owszem – udało jej się wydobyć głos z zaciśniętego gardła. - Och, masz chrypkę – wystrzeliła fajerwerkiem spostrzegawczości Madzia. – To dlatego, że mówisz z gardła, a nie tak jak ja z przepony. Marcie wyrwał się bolesny, przeciągły jęk. Już była tak blisko! By Madzia sama zrozumiała sytuację! A ona pozwoliła jej się zbić z toku myślenia! - O – zdziwiła się Madzia. – To przecież było z przepony. Marta zaniemówiła, co nie było jej naturalnym stanem. -Ale ta Efka… Marta ostrożnie i jak najciszej przełknęła ślinę. - …to ona chyba jest troszkę zazdrosna? – w głosie Madzi brzmiało rozczulenie. Marta kiwnęła głową tak mocno, że okulary zsunęły jej się na podbródek. - Nie myślałaś o szkłach kontaktowych? – zapytała wobec tego Madzia. - Myślałam – odrzekła Marta przez zaciśnięte zęby. – Ale nie staniały od tego. - Nie rozumiem? – nie zrozumiała Madzia. Marta przytrzymała prawą nogę rwącą się do kopnięcia. Nie odważyła się poluzować szczęk. - Nie stać mnie na nie – wycedziła. - A! – pojęła Madzia. – O. No to rzeczywiście. - W każdym razie Efka JEST zazdrosna – potwierdziła Marta nie chcąc ryzykować, że Madzia rozwinie wątek cen soczewek kontaktowych. - Nie bardzo rozumiem, dlaczego – przyznała rozbrajająco Madzia. - Bo, nie wiem, czy zauważyłaś… - zaczęła ostrożnie Marta. – Rzygolak jest JEJ facetem. - No tak – przytaknęła Madzia czekając dalszego ciągu. - No a ty… - Marta nabrała tchu, by sformułować oskarżenie. –Ciągle z nim tańczysz! - No tak – zgodziła się Madzia i popatrzyła wyczekująco. - No? – Marta odwzajemniła spojrzenie i podkreśliła je gestem. - Nnnno? – zdziwiła się Madzia i pojęła, że czegoś się po niej oczekuje. Jakiegoś wniosku chyba. - No? – nie ustępowała Marta. - No tak, ale co ja mogę, jak on mnie ciągle prosi do tańca? – spytała bezbronnie Madzia. Marta odetchnęła. Odpracowała Syzyfa. Postanowiła przestać molestować Madzię; ostatecznie skłoniła ją do samodzielnego myślenia, a to już wyczyn nie lada. Lepiej jednak nie ryzykować przepalenia styków. - Odmówić – odparła krótko a celnie. - Och – zamurowało Madzię. – O tym nie pomyślałam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Neochułan Przerwa na rekłamę IP: 212.191.74.* 16.04.03, 12:00 Poznaj cud natury!: Jaja prosto od kury! Odpowiedz Link Zgłoś
dziad_borowy Bezpiecznik WN 16.04.03, 12:44 Tabliczka w borowym tramwaju: UWAGA Wysokie napiecie! Przed wymiana bezpiecznika WN odlaczyc pantograf. dzierżbór dżdżownice!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Neochułan Re: Bezpiecznik WN IP: 212.191.74.* 16.04.03, 13:08 dziad_borowy napisał: > > UWAGA > Wysokie na piecie! > Czy tu chodzi o Szpilki? Dzierżązna przechrzczona!!! > > dzierżbór dżdżownice!!! Odpowiedz Link Zgłoś