Dodaj do ulubionych

Wątek Neosurrealistyczny

    • zamek Re: Wątek Neosurrealistyczny 02.07.03, 04:25
      Już nie spałem, gdy przyjechała winda. Zdziwiło mnie
      trochę, że nadjechała z góry, bo przecież nade mną już
      nikt nie mieszka. Ale w sumie mogła nią pojechać druga
      wachta do maszynowni. I faktycznie, gdy otworzyłem drzwi,
      oprócz windziarza zauważyłem nieznajomego z naszywkami
      bosmana na pagonach. Poza nimi dwoma było pusto, ale
      czternastka o tej porze jest z reguły słabo obsadzona.
      W windzie znowu nie było denka, ale windziarz uprzejmie
      wskazał mi skinieniem głowy stanowisko w ławeczkach i
      poręczówkę, do której skwapliwie przyczepiłem się za
      pomocą karabinka. Chwila krótkiej hakówki i już byłem na
      miejscu. Ruszyliśmy w dół.
      Na trzynastym piętrze winda stanęła, ale nikt nie
      wsiadał. Otworzyłem drzwi i wraz z windziarzem zaczęliśmy
      hukać po całym piętrze. Nikt nam nie odpowiedział, ale
      jeszcze tlejące szczapy i stolik z dymiącą wciąż zupą
      szczawiową wskazywały, że ktoś tu był jeszcze niedawno.
      Zaczął padać deszcz. Koło dziewiątego piętra próbował
      wskoczyć do windy jakiś facet bez biletu, ale windziarz
      go wyrzucił. Natomiast człowiek, który zatrzymał windę na
      szóstym piętrze, ani myślał wsiadać. Gdy pytaliśmy go,
      czemu zwleka i próbowaliśmy namawiać, odparł, iż jednak
      nie wyobrażał sobie, że tak boi się windy. Powiedział, ze
      pójdzie pieszo i podziękował grzecznie, po czym wyciągnął
      z butonierki młot udarowy i zaczął się przebijać do
      niższego piętra. Kiedy tak czekaliśmy na to, co właściwie
      zamierza uczynić, z dołu nadjechał sztygar. Wyglądał dziś
      wyjątkowo smutno i nie omieszkałem zapytać go na stronie,
      co się zdarzyło. Wyjawił mi w sekrecie, że węgiel w
      kopalni na dole jest kompletnie skopany, w związku z czym
      on obawia się bezrobocia, a co gorsza - bezsztygarza.
      Pocieszałem go, jak umiałem, ale krótko, bo musiałem
      zjeżdżać.
      Nie zajechaliśmy daleko. Na trzecim piętrze wpierw
      dogoniła nas ręczna drezyna, z której wychynął elektryk.
      Powiadomił nas szybko, że musi przełączyć prąd na małą
      salę operacyjną. Nim zgasło światło, dojechaliśmy do
      końca kolejki. Zaraz z góry nadjechał zresztą na kogucie
      doktor Twardowski, prosząc o przepuszczenie. Bardzo się
      spieszył - sąsiad z pierwszego rodził. Nim zdążyliśmy
      wykazać należne zrozumienie, zupełine nie wiadomo skąd
      pojawiło się dwóch poczmistrzów, którzy wpierw
      ostemplowali windę, a następnie zalakowali windziarza i
      wysłali go priorytetem na Berdyczów. Wysiadając z windy
      chyłkiem spojrzałem na tabliczkę znamionową i zrozumiałem
      wszystko. Jako port macierzysty miała wymieniony Nowy Sącz.
      Winda była kradziona.

      "Windziarz, który ukradł windę"
      • aard Windofobia 02.07.03, 10:32
        Całe szczęście, że w Wiekach Średnich, gdy Zamki (bardzo) Rycerskie powstawały,
        windy były jeszcze pieśnią odległej i odstojnej przyszłości.
        A najgorsza winda, jaką jeżdżę jest u Holly'ego. Trzęsie się jak w febrze i
        skrzypi jak ja w pierwszych miesiącach nauki gry na - nomen omen - skrzypcach.
        Przy każdej jeździe żegnam się z życiem i zastanawiam się, czy widły Rokity są
        rzeczywiście takie ostre i rozgrzane, no i w co mi się wbiją...
        A a (a) propos (propos) wbijania się czegoś-w-coś to polecam "Szkiełko w oku"
        Andrzeja Zaorskiego z najnowszego "Wprost". Felietonik nosi tytuł "Hey!! Now!!"
        Właściwie dobry jest tylko statni paragraf, ale za to bardzo :-)))
        • pijaw Jeśli Hejnał, to... 02.07.03, 17:14
          aard napisał:

          . Felietonik nosi tytuł "Hey!! Now!!"
          >

          To tak a propos - sprzężenie zwrotne:

          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=63&w=4279584&a=4575169
          I po hejnale.
    • aric Re: Wątek Neosurrealistyczny 02.07.03, 08:55
      Dzisiaj obudziłem się z bólem łba. Takim, że nie da się go opisać. Mozna by
      jedynie powiedzieć, że do czaszki wcisnieto mi jumbo jeta, który pedził na
      pełnym ciagu. No po prostu koszmar. Ledwo dowlokłem się do łazienki i
      odkreciłem kran z zimna wodą. Głowa błyskawicznie znalazła się pod strumieniem.
      Nastapiła lekka ulga. Otworzyłem oczy i zobaczyłem coś na sitku odpływowym. Nie
      coś a ktoś stał tam, a może jednak było to coś. Coś wiekości pudełka zapałek.
      Na sitku siedziała tam mysz i brzechtała się w sciekajacej z moich włosów wody.
      Zakreciłem kran i zacząłęm się w nią wpatrywac.
      - co się gapisz? - wrzasnęła patrząc mi w oczy - odkręc wodę, poranna toaleta
      musi być.
      A że nie lubie myszy, nie obchodziło mnie, że gada. Złapałem mini ssaka i
      cisnąłem nim o podłogę. Mysz zdechła na miejscu. Wziąłem szczotkę i szufelke i
      zmiotłem truchło. Zutylizowałem w piecu weglowym, który rozpaliła moja zona
      wstając wcześniej. Zastanawiało mnie wciąż tylko jedno. Skąd u mnie w domu
      wzięły sie myszy?
      • dziad_borowy Re: Wątek Neosurrealistyczny 02.07.03, 10:51
        Myszy przynosi bocian!!! I jaskolki afrykanskie!!!
        dzierżbór kle, kle, kle!!!
        • aard Wątek Neosurrealistyczny 02.07.03, 11:02
          dziad_borowy napisał:

          > Myszy przynosi bocian!!! I jaskolki afrykanskie!!!

          A jaskółki przynoszą kokosy. O ile ktoś ma głowę do interesów.
          • zamek Re: Wątek Neosurrealistyczny 02.07.03, 11:11
            Lepiej mieć głowę do interesów czy interesy do głowy?
            (tylko czy to nie jest pytanie na forum Erotica Nova?)
            • neochuan Re: Wątek Neosurrealistyczny 02.07.03, 13:15
              Myszy przynoszą kwoty. Czyli.
    • Gość: ja Re IP: *.lodz.sdi.tpnet.pl 02.07.03, 16:55
      teraz slucham i leci mniej wiecej to tak:

      ta ta tum tum ta ta ta tum aaaaa
      tutum tutum tutum tutum
      ta ta tum tum ta ta ta tum aaaaa
      aaakisjopromis
      ta ta tum tum .itd

      w kolko, ale to fajne.
      eh, ja chyba pomylilem adress
      • pijaw Alez nie!! Adress w ssam razz!! 02.07.03, 17:08
        To rewelacja!! Zwłaszcza to tutum!!
        Niech no Zamek to zobaczy, to napewno zaraz rozpisze na kotły i basetlę :-)

        P.S.
        Witamy!!

        :-)
        • szprota1 Już, już, odgaszam papierosa i witam też! 02.07.03, 19:43
          Red Natch uczyni to jutro-pojutrze, miejmy nadzieję, że na ciężkim kacu.
        • adresswssamrazz Alezgutes!Adresswssamrazz.Ot,co!!Maszsekacza!!!n/t 03.07.03, 17:33
          • aard Super nick :-) 03.07.03, 17:37
            To Ty, tzn. ja?
            Dzierżbór zaimkonicki!!
            • adresswssamrazz Re: Super nick :-) 03.07.03, 17:50
              aard napisał:

              > To Ty, tzn. ja?
              > Dzierżbór zaimkonicki!!
              eh, jam byl ja, supernicku
              az mi, eh, rurka wypadla :)
              to do roboty
              • aard (Sz)czekamy :-) 03.07.03, 18:18
                adresswssamrazz napisał:

                > to do roboty
                Wcięte słowa...

                Dzierżbór pisz pisz pisz!!!
                • adresswssamrazz czkamy 03.07.03, 19:38
                  aard napisał:

                  > adresswssamrazz napisał:
                  >
                  > > to do roboty
                  > Wcięte słowa...
                  >
                  > Dzierżbór pisz pisz pisz!!!
                  >
                  pazdrawliaju was
                  latwo napisac pisz pisz pisz
                  ale latwiej hurra

                  a z do roboty juz dzisiaj gowno, pozostaje jeszcze do domu

                  , eh
                  a teraz niiiirwaaaaanaaaaa:)
      • aard Witam mnie :-)))) 03.07.03, 17:32
        Hehe, więc nie tylko zajrzałeś, ale i napisałeś? Jak miło. Witaj i pisuj
        częściej, bo adresu bynajmniej (heja!) nie pomyliłeś - właśnie takie rzeczy
        pisujemy tutaj.
        Dzierżbór zaimkonicki!!
        • adresswssamrazz Re: Witam mnie :-)))) 03.07.03, 17:38
          ja dziekuje
    • aric I znów wstałem, i znów były... 03.07.03, 09:43
      Dziś lekko zaspałem. Zerwałem się szybko z łózka i nie uszedłem trzech kroków a
      wyłożyłem się jak długi uderzając skronią w drewniane drzwi. O coś się
      potknąłem. Masując skroń spojrzałem w kirunku stóp i zobaczyłem mysz. Taką małą
      szarą mysz. Już miałem jej strzelic z otwartej w akcie złości gdy cos mnie
      powstrzymało, jakis wewnętrzny głos mówiący wysłuchaj jej, ona ma ci cos do
      powiedzenia. Więc usiadłem i spojrzałem w jej czerwone błyszczące oczka.
      - dlaczego zutylizowałes mojego brata? - zapytała i zaczęła przeżuwac.
      - nie nawidze myszy - odparłem i pstryknąłem ją w ucho.
      - aaa, to boli ty sadysto - powiedziała i odskoczyła o metr.
      Wstałem podszedłem do niej i wziąłem na ręce.
      - co tu robicie? - zapytałem
      - jesteśmy by cię strzec przed kotami, one coś knują.
      Zastanowiłem się przez chwilke i spojrzałem za okno. Zauwarzyłem przyklejoną do
      zewnetrznej szyby mordke kota. Na chwile nasze spojrzenia się spotkały, a
      dreszcz przeszył mnie jak szewska igła podeszwę buta. szybko spojrzałem na dłoń
      trzymająca mysz, ale myszy ni było. Zniknęła niczym kamfora. Spojrzałem w okno,
      kociej mordki tez nie było. Podszedłem więc by zobaczyc co się stało z kotem.
      Wyjrzałem, nic tylko trzynascie pieter w dół. Pokreciłem głową i pomaszerowałem
      do kuchni. Dziwnie zaczęło mnie ssac w żełądku.
      • dziad_borowy Re: I znów wstałem, i znów były... 03.07.03, 11:10
        I co zjadles???? :-))
        dzierż dzierż dzierż!!!
        • aric Re: I znów wstałem, i znów były... 03.07.03, 11:31
          Dwie czekoladki mersi. Ale nie podziękowałem, bo nie było komu, a do siebie
          gadać nie bede, wariatem nie jestem przecież.:)
          • aard A co z grzybkami? 03.07.03, 17:42
            A może przerzuciłeś się na rudą wódę na myszach?
            aA
            Rd

            PS. Fajnie ze wróciłeś, tym bardziej, że w wielkiej formie :-)))))
            • eyemakk nadgodziny? nt 03.07.03, 20:43

    • eyemakk wola ochota stan. na surreal! 03.07.03, 20:42
      Zgłodniałem i stan osiągnbałem wyjątkowy na napisanie surreala. Miały na to
      wpływ wydarzenia ostatnich dni. O dziwo - nie dziewczyna. Lato niby, a mnie
      pochłaniają i łapią za kostki ściągając w ciepłe czerwone dno czynniki zupełnie
      inne niż lasi.

      W moim życiu kocham dwie rzeczy: kobiety i technologie (kobieta nie rzecz, ale
      z uproszczenia tak napisałem). A więc od zawsze zarówno kobiety jak i
      technologicznie zaawansowane akcesoria dupe wypinają w kierunku moim bynajmniej
      w celu innym niż prokreacja. Jak wygląda prokreacja z technologią, zapytacie?
      Nie, nei mam na mysli cybersex. Po prostu - granie na komputerze, surfowanie po
      internecie, oglądanie tv, słuchanie muzyki czy rozmawianie przez komóre.
      Wszystko to lubie i wszystko to wychodzi mi równie źle ostatnio jak kontakty z
      płcią przeciwną. A co kocham, mnie pierdoli, chciałoby sie rzec...

      Zaczęło się gdy przestawały mi działać słuchawki od Siemka. A że używam go do
      słuchania mp3, to ważny sprzęt dla mnie. Najpierw poszła lewa, potem prawa.
      Obciąłem i próbowałem połączyć uszy ze starych słuchawek, nie dało się...

      Potem kupiłem bateryjke i słuchaweczki newe, jeszcze nie doszły, a bateryjka
      piękna jak z Szecherezady Tysiąc i jedna miliamperogodzina...

      Potem... wczoraj. Zgasł, gdy rozmawiałem przez telefon. Zazdrosny był czy co?
      Dziewczyne z którą poprzez niego rozmawiałem tylko lubie, a tę przez telefon
      kocham, bo to moja matka... i jak wróciłem, to zgasł i nie zapalił się.
      Próbowałem dociskać kabelki, złącza, płytki, karty, kości i nic. Dziś
      przyniosłem stary od koleżanki i chyba też sie nie da zrobić nic. Piszę z
      kafeji. Dno.

      Dobiło mnie że sobie cztery razu większą karte kupiłem do Siemka i mi jej nie
      wykrywa. "Prosze włożyć karte" mówi mi. Dureń, prymitywny dureń!!! załączam mu.
      wyklepuje jak w amoku po raz kolejny

      *#06# i lewy górny - wychodzi oczywiście...

      Wersja:23
      FR/EFR/HR
      E4A9 A701
      NfV 20

      Gdyby był wersja: 56 byłoby ok. Więc kupiłem mu kabelek i mu ją w dupala
      załaduje aż popamięta... i karte będzie czytać, tako rzecze Eyemakk, kochający
      bez wzajemności, lasi i hiteh
      • aard Eyemakk (z)wrócił :-) 04.07.03, 09:36
        Ale jakiś sfrustrowany.
        A co byś powiedział na mniej cyberlaskowe rozrywki? Piffko w koleżeńskim gronie
        Ci juz nie pachnie? Pójdźże, kiń tę cybernetyczno-seksualną chmurność w głąb
        flaszy!
        aA
        Rd

        PS. Ja kupuję inne cudo techniki (pewnie lat 80) - Yamahę Virago... hehe

        Dzierżbór motocykliści!!!
    • aric666 Od tej chwili nastapi rok szatana!!! 04.07.03, 10:10
      Jako, że dzis mija rok od mojego pierwszego wpisu na forum Uć, chciałem ogłosić
      zmianę mojego nicka na aric666. Jest to spowodowane wydarzeniami przyszłymi,
      których byłem swiadkiem. Dowiedziałem się wtedy, że jestem sługą szatana. A
      szatan nakazuje mi czcić liczbe jego. Na najbliższy rok zapadnie więc zmrok!!

      Dzierżbór sztany w lesie.:)
    • neochuan 850 więc znikam w Ohóuani... 04.07.03, 13:07
      ...reala ponownie. Antydzierżbór Real HiperBuuuuuuuuu:((((((
    • eyemakk Zwróciłem ponownie 05.07.03, 22:03
      Ble... nocka w tej kafejce oznacza że moge być i mnie nei wywalą po znajomości
      i zepsutym kompie a poety i ich dym mnie dobijają tutaj.
      A jak jeszcze siedziałem w domu i obnosiłem sie z myslą wyjscia d kafejki to do
      łba wpadł mi pomysł taki by na neosurrealu napisać o czymś ciekawym. Napisać np
      o tym, że ja rozumiem ludzi co jak słyszą beatlesów to mają mokro bo jak ja
      słysze mr vain albo przeróbe cpt hollywood project to też mam mokro...

      there is a star
      there must be one
      whatever you wish it will be done

      albo taki skorpions. niby ne moja bajka ale jak ich slysze to zawsze mi sie
      przypomina jak bylem w 1991 czy jakos tak z matką i ojcem w "posejdonie" w
      Szczecinie taki dom handlowy pokomunistyczny na wzor "uniwersala"
      czy 'centrala" łódzkiego i to bylo dziwne bo oni nigdzie razem nie jezdzili a
      wtedy zrobily wyjątek i bylo ql

      o czym, jeszcze by napisać z personala? słuchawki mi idą i bateryjka idzie
      karta nadal nie wspolpracuje ale juz kupilem kabelek i wkrotce sobie dogram
      soft i bedzie 56 a nie 23 i bedzie zajefajnie a nie tak chujowo jak teraz stary
      zlom a ten gosc od sluchawek to mi je wyslal a myslalem ze nie wyslal

      szampanik jest gicio wypity cały

      ale chuja nienawidze zaaapachu fajek. rzygac sie chce od nich. znacie zapewne
      ladniejsze zapachy. chocby.... aa... wiecie co mam na mysli...
    • ileana Zapach fajki.....42+39..... 06.07.03, 11:32
      Zapach fajki po wypaleniu tytoniu..zgoda,jest okropniasty...ale zapach tytoniu
      z fajki to aromat mmmmmmmmm.....Moze to moja dewiacja niepalacego
      czlowieka ,stad oryginalnosc odbioru mojego nosa....


      42+39.
      Wyspa gdzies na morzu egejskim, w kolo wszystkie odcienie od glebokiego
      granatu,niebieskiego fioletu, poprzez szafir do szmaragd i jasnej seledynowej
      zieleni(to nie wszystkie kolory morza 12 Bogow)a do tego okalane na horyzoncie
      jasnym blekitem bezkresnego nieba(mam nadzieje ze poetow tu nie ma).

      Sama wyspa zielona(nie Cyklady- na nich najwyzsze drzewo to
      pietruszka),ocieniona,a ulica miasteczka wyspy i plaze to wieza Babel(milo mi
      bylo slyszec rodzimy nasz polski nie zawsze w najlepszym wydaniu ale jednak...
      Zapowiadali ze goraco bedzie,ze moze 39 ,moze 40stC,
      Na plazach ludzie czerwoni jak buraki lapia chciwie kazdy promyk slonca ,ale
      niektorzy juz moga jechac do Afryki,nie odrozniaja sie od murzynow za wiele.
      Ktoregos dnia otwieram oczy ,czuje dziwne goraco ,mysle sobie pewnie te upaly
      zapowiadane nadeszly,troche plywaja moje mysli,sama sie lekko zataczam
      wstajac..nic nie pilam bo niepijaca jestem hmmm..kolory inne naokolo
      widze ,jakby bardziej ostre...a glowa jakby nie moja..
      Pod prysznicem dochodze na chwile do siebie, na 2 minuty.
      Poce sie jak szczur ,kto widzial pocacego sie szczura czy nawet mysz...
      no ale ja tak wlasnie jak ten biedny szczur.Otwieram okna ,z zewnatrz bucha
      fala goraca do pokoju .
      No tak ,pomyslalam,to jest ta cyfra 42 a moze 44(tu wysokie temperatury
      dziwnie metnie podaja w pogodynkach: Bedzie okolo 40stC,zeby po chwili
      dodac ,ze nie bedzie az tyle, tylko 38stC ale leca przy tym komunikaty :Pijcie
      duzo wody, nie wychodzcie z domu a jak juz wysliscie to najlepiej bywajcie
      blisko budynkow miejskich z klamatyzacja,a chorzy niech biora mniej lekow tp.
      Uspokoilam sie,trzeba to przezyc jakos i bedzie dobrze.
      Przypadkiem dotknela mnie moja druga polowka i wykrzyknal "ty parzysz jak piec
      goracy..
      Ja? to slonce poludniowe odbija sie nam na zdrowiu i zaczynamy majaczyc.
      Niedobrze ,mysle sobie ze mna..Zmierzylam temperaturke swojego ciala...hmm
      39.5stC .
      No tak ,poszlam w konkury z pogoda, kto da z siebie wiecej .
      Szybko policzylam ,nie tak szybko bo glowa juz nie moja byla od bolu i checi
      pekniecia,ile to ja zaliczam stopni(nie po schodach,takich tu zaliczalam
      codziennie 400 ,nie majacze)
      No wiec 42 temp. otoczenia ,dodalam 39.5 i odjelam wlasna temperature
      constans, zeby bylo uczciwie tzn sakramentalne 36,6.
      Wyszlo ze znosilam tylko 45.9 st,to nic zwazywszy ze w Indiach i Pakistanie
      maja po 50 st ,ee.. od razu sie uspokoilam i poczulam sie lepiej.
      Bo najwazniejsze miec punkt odniesienia wzglednego,jak latwo wtedy znosimy
      rozne dziwactwa.
      pozdr.goraca (hehe)ileana z bardzo goracego kraju


      • maginiak Ratunku! 07.07.03, 09:50
        Ileano,
        to okrutne! Ja właśnie pojutrze przedwczoraj zróciłam.
        i bardzo na siebie licze.
        i mam nadzieję że się nie pozrócę
        A tY mi tu od rana...
        Ehhhh

        Współczynnik wydychanego dymu papierosowego minus pierwiastek z trzech:
        Wyszło mi, że każdy papieros skraca życie o trzy takty.
        Dlatego zróciłam.
        • aard W walce z tytoniem na trzy pas! 07.07.03, 10:47
          maginiak napisała:

          > Współczynnik wydychanego dymu papierosowego minus pierwiastek z trzech:
          > Wyszło mi, że każdy papieros skraca życie o trzy takty.

          Przyjmyjmy (żeby czyściej było), że takty te są na trzy czwarte (3/4). Wynika z
          tego, że z każdym papierosem tańczysz walca.

          Zarazem dym miażdży Cię jak walec
          i w walce z nim nie możesz ulec.
          Za powodzenie Twe ściskam palec,
          By już Cię nie kłuł dymu kolec.
          Miast tego usiądź sobie w kojec
          Szklaneczką ginu nerwy kojąc.
          A za oknem pustynia
          gdzie wyje kojot
          i chrząka świnia.
          Lekka jak samolot.
          • maginiak Re: W walce z tytoniem na trzy pas! 07.07.03, 12:05
            Ja ugiąć się nie mogę wcale
            Za punkt honoru stawiam fakt
            Wyleczyć się z Dymu na stałe
            Z Ginu próbuję też od lat

            Lecz Gin szkodliwy mniej podobno
            Wybieram dziś więc jedną z wad
            Ginem zalewać będę troskę
            Która dziś ściska płuc mych płat

            I Morze Ginu płynąć będzie
            Z uśmiechem witać będę dzień
            Dzień tangiem chyżo witać będę
            Dzień Ginem z Wódką zmiesza się
            • aard Zapomniałaś o najważniejszym - TGV 07.07.03, 12:40
              Gin i Vodka, owszem, ale co z Tequilą??! :-)
      • aard Summa mathematicae 07.07.03, 10:40
        Moim zdaniem, nie masz się czym chwalić. Skoro temperatura otoczenia to 42st.,
        a Twoja to 39,5, to różnica wynosi 2,5 st. Przy 2,5 st. powinno Ci być zimno!
        Nie narzekaj...
        :-p
    • ileana Re: Wątek Neosurrealistyczny 07.07.03, 11:05
      Jak dyskusja to...
      Aaardzie ,czy czlowiekowi z temperatura 36,6stC jest zimno w pomieszczeniu z
      temperatura 40st?????
      Czlowiek ma ta zalete ze jest mu zimno mu przy zmianie wlasnej temperatury
      ciala,i to gdy rosnie ,im szybciej rosnie tym nam jest zimniej.To po krotce
      pozdr.ileana
      • aric666 Re: Wątek Neosurrealistyczny 07.07.03, 12:13

        > Czlowiek ma ta zalete ze jest mu zimno mu przy zmianie wlasnej temperatury
        > ciala,i to gdy rosnie ,im szybciej rosnie tym nam jest zimniej.To po krotce
        > pozdr.ileana

        To tłumaczenie jest bardzo czytelne.:)))
        Ta więc wiemy, że jedną z zalet człowieka jest to, że jest mu zimno, gdy jest
        cieplejszy. Im jest cieplejszy szybciej tym mu jest zimniej.
        Ogólnie rozumiem i bardzo mi się podoba ta zaleta.:)))
        • ileana Re: Wątek Neosurrealistyczny 07.07.03, 16:03
          aric666 napisał:

          >
          > > Czlowiek ma ta zalete ze jest mu zimno mu przy zmianie wlasnej temperatury
          >
          > > ciala,i to gdy rosnie ,im szybciej rosnie tym nam jest zimniej.To po krotc
          > e
          > > pozdr.ileana
          >
          > To tłumaczenie jest bardzo czytelne.:)))
          > Ta więc wiemy, że jedną z zalet człowieka jest to, że jest mu zimno, gdy
          jest
          > cieplejszy. Im jest cieplejszy szybciej tym mu jest zimniej.

          ARIcu wszystko niby jasne,ale ominales w tym ruch temperatury,czyli zmiane
          temperatury ciala(skok) .W czasie tej chemicznej reakcji w
          organizmie,przechodzacej w fizyczna zmiane ,jaka jest temperatura czujemy
          zimno,jak juz masz wysoka temperturke to szkoda gadac ...jest Ci juz za goraco.
          Ale mozna tu kota ogonem i wywodzic swoje racje w nieskonczonosc,....
          > Ogólnie rozumiem i bardzo mi się podoba ta zaleta.:)))
          pozdr.ileana
          • aric666 Re: Wątek Neosurrealistyczny 08.07.03, 11:52
            ileana napisała:

            > aric666 napisał:
            >
            > >
            > > > Czlowiek ma ta zalete ze jest mu zimno mu przy zmianie wlasnej temper
            > atury
            > >
            > > > ciala,i to gdy rosnie ,im szybciej rosnie tym nam jest zimniej.To po
            > krotc
            > > e
            > > > pozdr.ileana
            > >
            > > To tłumaczenie jest bardzo czytelne.:)))
            > > Ta więc wiemy, że jedną z zalet człowieka jest to, że jest mu zimno, gdy
            > jest
            > > cieplejszy. Im jest cieplejszy szybciej tym mu jest zimniej.
            >
            > ARIcu wszystko niby jasne,ale ominales w tym ruch temperatury,czyli zmiane
            > temperatury ciala(skok)

            Nie ominałem, gdyż własnie dlatego zacytowałem ciebie. Potem to tylko opis
            zalety.:)
            I tak dalej uważam, że to fajoska zaleta.:)
      • Gość: cykcyrykcyk Re: Wątek Neosurrealistyczny IP: *.toya.net.pl 08.07.03, 15:08
        A ja też lubię sobie poprychać.......
    • aard Długość rurki z wodą 07.07.03, 12:48
      Otrzymane mailem, ale surreal najczystszej - nemen omen - wody:

      Rosyjscy naukowcy po wielu latach badan ustalili, ze gdyby cala wode ze
      wszystkich oceanów, mórz, jezior, rzek, stawów, strumyków i wode zawarta w
      atmosferze wpuscic do rurki o srednicy 1 cm, to ta rurka musialaby miec
      taka dlugosc, ze ja pierdole...
      • ileana Re: Długość rurki z wodą 07.07.03, 16:07
        aard napisał:

        > Otrzymane mailem, ale surreal najczystszej - nemen omen - wody:
        >
        > Rosyjscy naukowcy po wielu latach badan ustalili, ze gdyby cala wode ze
        > wszystkich oceanów, mórz, jezior, rzek, stawów, strumyków i wode zawarta w
        > atmosferze wpuscic do rurki o srednicy 1 cm, to ta rurka musialaby miec
        > taka dlugosc, ze ja pierdole...

        To chyba znaczy nieskonczenie..........dluga,calkiem naukowe i dosadne i przed
        wszystkim jasne wyjasnienie
        • zamek Re: Długość rurki z wodą 08.07.03, 12:52
          ileana napisała:

          > aard napisał:
          >
          > > Otrzymane mailem, ale surreal najczystszej - nemen
          omen - wody:
          > >
          > > Rosyjscy naukowcy po wielu latach badan ustalili, ze
          gdyby cala wode ze
          > > wszystkich oceanów, mórz, jezior, rzek, stawów,
          strumyków i wode zawarta w
          > > atmosferze wpuscic do rurki o srednicy 1 cm, to ta
          rurka musialaby miec
          > > taka dlugosc, ze ja pierdole...
          >
          > To chyba znaczy nieskonczenie..........dluga,calkiem
          naukowe i dosadne i przed
          > wszystkim jasne wyjasnienie

          Tak, jasne, chyba, że... ja pierdolę po ciemku :)
    • maginiak ... 08.07.03, 11:28
      Obudziłam się znacznie wcześniej niż zwykle.
      Z pomrukiem zadowolenia spojrzałam w okno. Czułam się dobrze. Było ciepło, a ja
      mogłam leżeć jeszcze co najmniej pół godziny.
      Dziwiło mnie tylko jedno: Dlaczego mam wrażenie, że nie obudził mnie tym razem
      dźwięk budzika, lecz coś, jakby "Mruczanka dla Stasia".
      Co najdziwniejsze, nadal słyszałam mruczaną takt w takt Mruczankę.
      Mimo delikatnej konsternacji uznałam poranek za wyjątkowo przyjemny.
      Nadal patrzyłam w okno.
      Po kilkunastu minutach, znudzona bezczynnym leżeniem, odwróciłam się na bok i z
      głową w dół zaczęłam szukać po łóżkiem kapci. Kapci jednak nie było.
      Podniosłam głowę.
      Na fotelu, na wprost mojego łóżka siedział kot.
      Miał na oko 160cm wzrostu, futro koloru rudawego, siedział z łapą założoną na
      łapę, zajęty wyjątkowo dokładnym myciem puszystego ogonka. Usiadłam na łóżku i
      patrzyłam na niego, czekając, aż zauważy, że już nie śpię i coś zagada.
      On rzeczywiście, podniósł na chwilę łepek, spojrzał na mnie leniwie, po czym
      ponownie zabrał się do pucowania ogonka.
      Cierpliwie czekałam. Po ok. 10 minutach Rudy zakończył toaletę.
      - No, teraz Twoja kolej, powiedział. Na co czekasz? Nie myjesz się z rana?
      Tym razem to ja postanowiłam go zignorować. Nie odpowiadając wstałam z łóżka.
      Kot również wstał, założył moje kapcie, odwrócił się na pięcie i poszedł w
      kierunku balkonu.
      Ja weszłam do kuchni. Na stoliku stała różowa plastikowa miska. Obok niej, po
      prawej stronie leżała łyżeczka.
      Zajrzałam do lodówki. W lodówce był spory zapas Kitiketu. Mleko też było.
      Wzięłam mleko, nalałam do różowej miski i zaczęłam je pić przygotowaną przez
      kota łyżką.
      • aard Położyłem się jak zwykle 08.07.03, 11:38
        I jak zwykle nie mogłem zasnąć. Dobrze, że tym razem szafa nie była głodna...*
        • kasia_paprota A ja obok Aarda! 08.07.03, 11:41
          Posmarowawszy się uprzednio Kittekatem!
          Maginiak - uwielbiamy cię!
          Ja - za koty.
    • aard Przyznaję się 08.07.03, 11:51
      Skoro Kasia i tak wypaplała, to nie będę tego dłużej ukrywał.
      Uwielbiam posty Maginiak. A skoro posty są zwierciadłem (surrealnej) duszy...
      • aric666 Re: Przyznaję się 08.07.03, 11:58
        Ja bym chciał zaproponować jakieś surrealne spotkanie na surrealnym grillu.
        Chociaż niekoniecznie musi być surrealne. Wystarczy że bedzie. Może za dwa
        tygodnie w łikend, tzn ok. 26 lipca. Jak u was z urlopami, lopami, pami,
        ami...??
        • aard Jak 26 lipca... 08.07.03, 14:09
          1. Jak 26 lipca to imieniny mojej mamy.
          2. Jak na grillu to pewnie na działce.
          3. Jak na działce to poza Łodzią.
          4. A jak poza Łodzią, to ja nie bardzo mogę, bo patrz punkt 1.
          5. A jak Maginiak to w Warszawie... :-(
          6. Buuuu...
          • aric666 Jak nie 26 lipca... 08.07.03, 14:21
            1. to 25 lipca
            2. jak nie 25 ani 26 to 1 albo 2 sierpnia
            2a. jak nie w żadnym z powyzszych to są też inne...
            3. na działce, ale w Łodzi, przy radogoszczu
            4. jak mozna dojechac Liściastą, to mozna dojechac rowerem
            5. jak Maginiak jest z Warszawy to jest z Warszawy, chyba, że na ten czas
            byłaby z Łodzi.
            6. a jak nie to nie
            • maginiak 0) 08.07.03, 15:04
              1)Jak maginiak jest z Warszawy to z niej nie jest bo nie jest
              2)jak maginiak będzie w Łodzi 24 lipca służbowo to może być z Łodzi do 27 lipca
              bez 27 lipca wieczoru włącznie
              3)jak Liściastą to pociąg rower nie, czyba że tam chodzą albo na nogach
              tramwaje i inne (poza tym nie ma roweru, chyba że pożyczy jeśli to konieczne)
              4) imieniny nie trfają wiecznie do 20.00 chyba że w łodzi trfają
              5) zawsze można znaleźć jakichś konsumus i zrobić Homing u maginiak w Warszawie
              6) Szp(ap)rota, szkoda że Posty dopiero przed świętami w grudzień.
              Ale poczekam, bo jestem cierpliwa.



              • greywanderers Re: 0) 08.07.03, 15:18
                maginiak napisała:

                > 1)Hurra
                > 2)jak maginiak będzie w Łodzi 24 lipca służbowo to może być z Łodzi do 27
                lipca bez 27 lipca wieczoru włącznie
                2a) Hurraaa!!!

                > 3)jak Liściastą to pociąg rower nie, czyba że tam chodzą albo na nogach
                > tramwaje i inne (poza tym nie ma roweru, chyba że pożyczy jeśli to konieczne)
                3a) Jak Maginiak się umówi z aardem na mieście to aard ją zaprowadzi albo
                raczej zawie(d)zie, bo to dość daleko od centrum jest.

                > 4) imieniny nie trfają wiecznie do 20.00 chyba że w łodzi trfają
                4a) Racja, coś się MUSI dać zrobić :-)

                > 5) zawsze można znaleźć jakichś konsumus i zrobić Homing u maginiak w
                Warszawie
                5a) Hurraaa!!! Meta No. 5 (jak mambo) w Warszawie :-)

                > 6) Numeru sześć nie przewidziano.

                No to będezie surrimprezka :-))))))))))
                • aard Przyznaję się 2 08.07.03, 15:27
                  To, co powyżej, to pisałem ja, Jarząbek Wacław, dziewiąta woda po surrealnych
                  pomyjach, urodzony dekonspirator i arespirator w jednym.
                  Przykro mi, Bracia i Siostry, oby nie wszyscy tu zaglądali...

                  Ale w całej rozciągłości podtrzymuję radość z szansu ujrzenia Maginiak zarówno
                  w Łodzi jako i w stolycy.
                  • aric666 Re: Przyznaję się 2 08.07.03, 15:33
                    Niestety wizyta ma w Warszawie jest obecnie nierealna. Tym bardziej, że łikendy
                    z zona mą spedzac się staramy własnie na działce, chociaż pogoda ostatnio słaba
                    jest.
                    Ale bardzo bym był rad, gdyby koleżanka M i jej przewodnik A dotarli byli, gdy
                    zaplanujemy grilowanie w plenerze smarząc na weglach jakieś zwierzę.
                    Aaaaa, Ardzie, jakiez sa losy twego poszukiwania lukum??
                    • Gość: mo a cóż to sie.. IP: *.toya.net.pl 08.07.03, 15:47
                      A cóż to się porobiło , jakiś watek koteryjno-krakowsko-benefisowy.Co tam
                      będziecie robić - pruszczyć brawagi , krąszać mlaskwy czy poprostu praskać wzy.
                    • zamek Wolnoż wstąpić? 08.07.03, 20:38
                      - głosem PAP-kinowym odezwał się /°\ WMZ
                      • aric666 Oczywizna 09.07.03, 09:06
                        Na razie konsultujemy termin, czy wpasowany bedzie.
                        Aardzie co z maardniakiem czwaardkowym??
                        • aard Maardniak będzie 09.07.03, 10:07
                          aric666 napisał:

                          > Aardzie co z maardniakiem czwaardkowym??
                          Będzie, jak będę miał mniej pracy w pracy. Na najbliższy ogień pójdzie chyba
                          Whitesnake - Here I Go Again.

                          Dzierżbór maarrdniaki!
                • szprota1 Ja - mogę! 10.07.03, 16:14
                  Zawsze.
                  Poznamy Maginiak? Genialnie!
                  Poniekąd poszczę (ad.6) - biorę takie leki, że proszę mnie nie namawiać na
                  piwko. Aleć się zjawię. Zwłaszcza że Radogoszcz blisko.
    • Gość: med_max Re: Wątek Neosurrealistyczny IP: 212.191.1.* 08.07.03, 20:07
      tym wątku jest początek lecz końca nie ma chyba sam nie wiem, co powiedziałby
      na to komisarz zwany Rybą
      Czas by chyba założyc wątek neoneosurrealistyczny, ewentualnie
      dzierzbosurrealsityczny, bo ten otwiera się jak moja książeczka oszczędnościowa-
      długo a potem muszę się długo wpatrywać aby wyłowić dywidendę od mozołu
      włożonego w trud oczekiwania:)
      aard tylko tutaj mogę podzielić sie moim ostatnim wytworem wyobraźni zanim
      zniknę w fioletach. Oto zupełnie niesurrealistyczny wytwór surrealistycznej
      przecież wyobraźni, żyrafy łączcie się / będzie raźniej;)/
      śnił wiele, mało spał
      po rosie chodził boso
      głowę w chmurach nosił
      obłoki miał we włosach

      fioletem listy tęskne
      malować do niej chciał
      tam gdzie palce kiedyś
      pięć fiołków teraz miał

      akwamaryną płyną słowa
      w listków strojone zieleń
      amarantowym kleksem skończył
      "kochany mój aniele"

      fiolet aniołów znakiem wodnym
      od kiedy ku ozdobie
      anioły wszystkie fiolet ów
      do serca wzięły sobie

      • aard Subwątek dzierżbórneoneosurrealistyczny 09.07.03, 09:00
        Hmmm... Maksiu, dzięki za post adresowany do mnie. Miło mi :-)
        Co do watku nowego, to przyznać muszę, że nieco żałujemy już, żeśmy tamten
        zarzucili, bo własnie odkąd wątki automatycznie się na setpościa (względnie dwu-
        bądź trzysetpościa) dzielą, to z otwieraniem nie ma problemu. Co do poszukiwań
        i dywidendy od nich, to taki już urok naszego WNa i żeby go uniknąć, trzeba by
        zakładać nowy co - powiedzmy - 100 postów, a to nie wchodzi w grę.
        Reasumując: WN zostanie i będzie nadal rósł w postną bo postną ale siłę, a ja
        liczę, że nie odbierze Ci to ochoty by go czytać ani nam przyjemności czytania
        Twoich na nim wpisów.

        Z beczki nieco innej, może zerkniesz kilka postów wyżej (tam gdzie Aric666 na
        zmianę ze mną pisuje) i rozważysz mozliwość współuczestnictwa? Sądzę, że
        gospodarz będzie kontent widzieć i Ciebie.

        Dzierżbór multisurrealiści w medycznych fioletach wielkopostnych!
    • pijaw Alchemiczny comeback!! 10.07.03, 08:41
      a wszystko jest tutaj:

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=63&w=6884513
      Zapraszam :-)
    • maginiak Dzień Szósty 10.07.03, 09:33
      Dzisiejszy dzień jest dniem szóstym.
      Odkąd chciałabym zrobić to, czego nie chcę zrobić.
      I nie mogę zrobić tego, co zrobić mogę zaraz – wyszedłszy i wyłożywszy sześć
      srebrniaków. O Ironio! Ten kto nie przeżył tego ni razu, nie zrozumie. Czuję
      się dość bohatersko.
      I postanawiam sobie rankiem, że dziś znowu nie pozwolę sobie się zbłocić.
      Jestem tylko delikatnie rozkojarzona, na początku trzęsły mi się palce.
      Wieczorami radzę sobie jednak doskonale. Jest mi znacznie łatwiej. U mnie to
      nie przebiega standardowo.
      Żeby nie palić fajek, muszę pić. Ale bynajmniej nie cokolwiek.
      Większość prezentuje postawę zgoła odmienną: musząc palić pijąc.
      Mnie wystarczą trzy, cztery (zaczynając od siedemnastej, jeszcze przed
      obiadem). Obiad ma tu wbrew pozorom ogromne znaczenie.
      Dlatego, ze ja muszę palić jedząc. Jeśli nie jem nie muszę palić. A więc, jeśli
      nie palę nie muszę jeść. Mimo to muszę, bo jak nie będę jeść to umrę.
      Po obiedzie, nie chcąc palić, muszę pić przed obiadem, ponieważ po obiedzie
      mogłoby już być za późno i musiałabym palić.
      Analizując ostatnie sześć dni szukam płynących z faktu korzyści.
      Wnioski są takie, że jedyną korzyścią płynącą jestem ja sama. Zrobiłam dwa razy
      dwadzieścia sześć basenów razy pięćdziesiąt. Basen nie jest taki zły, jak mi
      się dotąd wydawało – choć wolę wodę nieprzykrytą i bez pierwiastków.
      Korzyści finansowych nie ma – przeciwnie: wydaję co najmniej 3 razy trzy
      dwadzieścia na carlsbergi. Sześć dni temu wydawałam tylko jeden raz razy sześć
      na marlboro. Jestem na minusie minus trzy sześćdziesiąt razy sześć.
      Poza tym, widuję ostatnio (szczególnie rano) pewne rzeczy.
      Mnie one tak bardzo nie dziwią.
      Mam jednak wrażenie, że niektórych dziwić by mogły. Chociaż, czy ja wiem...
      • aard Wątek w rzucaniu palenia średnio skuteczny 10.07.03, 09:52
        Ale może warto zajrzeć po wsparcie razy trzy po trzy:
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=63&w=6007214&a=6007214
        PS. Pisz, pisz, pisz Maginiac droga, bo polor z ust Twych płynie!
        • maginiak Re: Wątek w rzucaniu palenia średnio skuteczny 10.07.03, 10:14
          Dziękuję Ci Aardzie. Aricowi pośrednio również.
          Apetycznie smolisty głosik przypomniał mi właśnie, że Dzień Siódmy dniem
          odpoczynku być winien.
          • aard A siódmego dnia odpoczywał... 10.07.03, 10:37
            maginiak napisała:

            > Apetycznie smolisty głosik przypomniał mi właśnie, że Dzień Siódmy dniem
            > odpoczynku być winien.

            A stworzyłaś już świat? Bo jak nie to trochę za wcześnie na poczywanie ;-)
            • maginiak Re: A siódmego dnia odpoczywał... 10.07.03, 10:54
              aard napisał:

              > A stworzyłaś już świat? Bo jak nie to trochę za wcześnie na poczywanie ;-)

              Niby racja. Ale mogę to zrobić od tyłu.
              A Chaos niech będzie końcem i początkiem!

              • aard A propos robienia od tyłu 10.07.03, 11:07
                maginiak napisała:

                > aard napisał:
                >
                > > A stworzyłaś już świat? Bo jak nie to trochę za wcześnie na poczywanie ;-)
                >
                > Niby racja. Ale mogę to zrobić od tyłu.
                A propos:
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=63&w=4279584&a=6900662
                • maginiak A propos A propos 10.07.03, 12:04
                  Mimo że linia od tyłu
                  Ja P_i_e_r_d_o_l_ę!!!!
                  Jestem BOSKA.
                  • aard A propos a propos a propos 10.07.03, 12:40
                    maginiak napisała:

                    > Ja P_i_e_r_d_o_l_ę!!!!
                    > Jestem BOSKA.

                    Fuckt.
    • aard Dwa bałwany, po których z czasem... 10.07.03, 10:34
      ... zostaje tylko błoto na ulicach:
      888
      • aric666 Miałem taki sen 10.07.03, 10:54
        Widziałem jak umieram. Widziałem jak spadam i dosiegam ziemi. I zapada ciemność.
        Miałem tez sen jak tonę i nie moge wypłynąc na powierzchnię.
        Widziałem jak płonę. Widziałem jak mnie zastrzelili. Widziałem jak mnie
        wkładają do trumny i zamykaja wieko.
        Uwielbiam takie sny, niesamowite doświadczenia, niesamowite efekty wpływające
        na samopoczucie i radość z życia.
        Spróbójcie kiedys.
        • aard No to może kontynuacja porad dla samobójców? 10.07.03, 11:10
          czyli ciąg dalszy subwątku pt. "Jak uśmiercić samego siebie".
    • aard Czy dziś dociągniemy do 900? 10.07.03, 13:27
      To już całkiem mocny silniczek, jak na moto. Mozna z niego i ze sto koni
      wyczarować. Oooooodjazd!!

      PS. Wczoraj zapomniałem powiedzieć, że moja siostra też nie umie grać na kobzie.
      • Gość: med_max Re: Czy dziś dociągniemy do 900? IP: 212.191.1.* 10.07.03, 16:06
        aard napisał:

        > To już całkiem mocny silniczek, jak na moto. Mozna z niego i ze sto koni
        > wyczarować. Oooooodjazd!!
        >
        > PS. Wczoraj zapomniałem powiedzieć, że moja siostra też nie umie grać na
        kobzie
        > .
        Życie to 400 koni mechanicznych w 2-cylindrowym silniczku, popuszczanie pasa i
        szukanie guza, to chwytanie latających drabin i ogonów komet, płoszenie aniołów
        z ich eterycznych legowisk. Wio koniku, a jak sie postarasz to ci owsa w oko
        wykol.
        • szprota1 Damy radę! 10.07.03, 16:19
          A u Arica impreza będzie z okazji M!
    • Gość: ojj jaki text! neoparanoja;)) no text IP: *.lodz.sdi.tpnet.pl 10.07.03, 18:59
      • aard Surrealne Forum 11.07.03, 10:12
        Cyferki też powariowały:

        przejdź do:
        1-300 | 301-600 | 601-900 | 901-900

        Końcówka jest niezła :-) Szkoda, że już nie możecie tego zobaczyć :-p
        • maginiak Dzień Dziesiąty 14.07.03, 10:16
          Już wszystkich dubluję. Ozon ma na mnie wpływ zbliżony do zielonego napędzacza.
          Przynajmniej tego sobie nie odmawiam.
          Moje płuca chłoną niesamowite ilości powietrza. Powietrze mnie unosi. Powietrze
          jest jak płetwy. Trzydzieści basenów to dla mnie pestka. Nie zatrzymuję się ani
          na chwilę. Później czuje w głowie pulsujący acz przyjemny chaos. Zaczynam
          oddychać. Po raz pierwszy naprawdę. Duszę się powietrzem. Zbyt dużo powietrza
          mieści się do moich płuc.
          Kolejne minusy dają przecież plus, byle tylko wyciągać na bieżąco parzystą
          ilość minusów.
          Tymczasem z dnia na dzień nie jest coraz lepiej lecz coraz gorzej jest z minuty
          na minutę. Z dnia na dzień chce mi się coraz bardziej a o obiecanym coraz mniej
          zapominam.Około dziewiętnastej dokupuję kolejne trzy, czasem nawet cztery.
          Razem wychodzi około ośmiu.
          Druga faza nastąpiła u mnie zaskakująco szybko.
          Zaczęło się dokładnie dwa dni temu. Zielone butelki ustawiam w równym rzędzie.
          W fazie drugiej ilość butelek gwałtownie wzrasta, by jednak w fazie trzeciej
          spaść do całkowitego minimum. To już by się opłacało.
          Byłabym codziennie 2,80 na plusie. A fajki mają przecież zdrożeć. Być może
          nawet dwukrotnie. Wtedy dopiero będzie satysfakcja.
          Mówią, że po fazie trzeciej na radość byłoby za późno.
          Ja jednak wierzę, że u mnie wszystko jest na odwrót.
          • aard Kolorowe jarmułki 14.07.03, 14:12
            A zielone carlsbergi.
            Swoją drogą "zielone" i "palenie" nawet z "nie" z przodu kojarzy się jenak
            zupełnie inaczej. Weselej jakby...
    • aard WN 22 godziny i 15 minut później... 15.07.03, 12:26
      >jak w temacie> Tyle czasu nikt nie pisał. Smutne? Nie, surrealne :-)

      A ja, osobiście, cierpię na sklerozę. Co popołudnie lub wieczór mam jakiś
      pomysł, co by wrzucić na WNa, ale jak rano do pracy przychodzę, to już nic nie
      pamietam.

      Ktoś ma jakiś bilobil czy cóś na F5 pamięci?
      jakby co, to aard@ itede...
      • szprota1 Ja to wczoraj popełniłam popelinę. 15.07.03, 16:05
        Tzn napisałam ładnego posta, taki strumień świadomości z dobrej szkoły
        Eyemakka i nawet był śmieszny i absurdalny, i dość długi, czyli taki, jakie
        Redd's Natch lubi, ale u Sapera wywaliło neta i post gdzieś krąży zaginiony w
        cyberprzestrzeni.
        Szkoda.
        • aard A ja do Masy się podłaczyłem 16.07.03, 09:08
          szprota1 napisała:

          > i post gdzieś krąży zaginiony w cyberprzestrzeni.
          > Szkoda.
          Duża Szkoda. Octavia zgoła. Poośmiokroć szkoda.
      • szprota1 Re: WN 22 godziny i 15 minut później... 15.07.03, 16:36
        aard napisał:

        > Ktoś ma jakiś bilobil czy cóś na F5 pamięci?
        > jakby co, to aard@ itede...

        Ja sobie pomysły na WNa notuję w pedofilskim kapowniczq i potem u Sapera
        przepisuję. To działa!
        • aard Hmmm... koziło powiadasz... 16.07.03, 09:12
          szprota1 napisała:

          > Ja sobie pomysły na WNa notuję w pedofilskim kapowniczq i potem u Sapera
          > przepisuję. To działa!

          Pedofilskim powiadasz...
          Dlaczego pedofilskim? Czyzbym za mało prasy czytał w pracy?
          • aard Maginianie fucktów 22.07.03, 16:03
            Otóż "koziło" jest słowem określającym nieistniejące zwierzę, a co za tym idzie
            i bodzie - ewidentnym maginianiem fucktów.

            Swoją drogą warto wiedizeć, że "la fac" (czyt. la fuck) to po fracusku uczelnia
            (fakultet). No to teraz wyobraźcie sobie tę rozmowę Francuza z Angielką, z
            których każde włada własnym językiem i ewentualnie Francuz łamaną
            angielszczyzną...

            [F]: Are we going to la fac?
            [A]: What??!!! You swine!! [i głośne SLAP!!!!!]
    • aard Z cyklu aarda: CARSBERG (Przerwa na reklamę) 15.07.03, 12:38
      Maginiak napisała:

      > nie trzeba było robic wczoraj siedmiu carsbergów...

      CARSBERG - gatunek piwa dla zmotoryzowanych. Spośród innych piw
      bezalkoholowych ;-) wyróżnia się tym, że nie buja. To znaczy, że naprawdę ma 0%
      tłuszczu jak Danone Vitalinea. W związku z tym bardzo budująco wpływa na
      mięśnie, zwłaszcza jeden.

      Jest to piwo jasne, że bardzo smaczne, a szczególnie polecane miłośnikom gór
      nie tylko ze względu na naturalnie zielony kolor butelki i nalepki, ale też z
      powodu typowo górskiej nazwy.

      Podsumowując: profil typowego członka grupy docelowej (target grób): turysta
      górski zwiedzający przełęcze samochodem a szczyty lornetką bądź rajdowiec o
      dużym zapotrzebowaniu na adrenalinę.

      Zalecane natychmiastowe rozpoczęcie sprzedaży w schroniskach i sklepach z
      częściami do rolls-royce'a.
      • szprota1 Re: Z cyklu aarda: CARSBERG (Przerwa na reklamę) 15.07.03, 16:56
        aard napisał:
        >W związku z tym bardzo budująco wpływa na mięśnie, zwłaszcza jeden.
        W fachowej nomenklaturze nazywamy ten mięsień beercepsem. Ponoć przeszkadza w
        jeździe na motorze;)
        • Gość: med_max Re: Z cyklu aarda: CARSBERG (Przerwa na reklamę) IP: 212.191.1.* 15.07.03, 19:36
          aard nie martw sie, utrata pamieci nie jest żadnym problemem. Problemem jest
          tylko strach przed nią, a to z kolei nie jest żadnym problemem, bo jak martwić
          się czymś na zapas? Kiedy już wystąpi będziesz czytał w kółko jedną gazetę i
          ona wciąż będzie aktualna. Same plusy- oszczędności i wieczny uśmiech na
          twarzy. A jaki wtedy bedziemy surreal tworzyć!:) Ja będę sie logował jako
          tyniezapomniszmniepiosenkaciniedazapomniec_max a Ty? A Wy?
          • aard Jajakoprzyszły 16.07.03, 09:32
            Gość portalu: med_max napisał(a):

            > Ja będę sie logował jako
            > tyniezapomniszmniepiosenkaciniedazapomniec_max a Ty? A Wy?

            Jajako:
            aletojużbyłoiwciążwracaznowu_aardmałpagazetapeel
        • tomek_tomasz Re: Z cyklu aarda: CARSBERG (Przerwa na reklamę) 15.07.03, 23:48
          szprota1 napisała:

          > aard napisał:
          > >W związku z tym bardzo budująco wpływa na mięśnie, zwłaszcza jeden.
          > W fachowej nomenklaturze nazywamy ten mięsień beercepsem. Ponoć przeszkadza
          w
          > jeździe na motorze;)
          >
          Piwo bezalkoholowe jest jak nie mokra woda czyli sucha. Prawdziwe piwo u
          prawdziwego piwosza gromadzone jest w nogach. Beerbrzuch to to co się tam nie
          zmieściło i dlatego się beka bo bąbelki z nóg ulatują. Piwo bezalkoholowe
          wywołuje tylko bekanie spowodowane zawartością gazu (a nie poprzez wypieranie
          powietrza z nóg) i w większych dawkach może doprowadzić do uszkodzenia mózgu
          (jeśli jest coś jeszcze do uszkodzenia).
          Problem ma szerszy horyzont. Osoby nie pijące piwa po spożyciu pierwszych paru
          kufelków szybko się upijają a to przez to, że część powietrza zwłaszcza w
          dolnych partiach nóg jest stara i nieczysta. Po kilku latach treningu cały
          zapas nieświeżego powietrza uchodzi i jest spokój.
    • aric666 Łódż miastem after... 16.07.03, 08:34
      ałer...

      Mamy tu dużo malwersasów, tj sasów z rodu malwerów, bijusasów, sasów zabijasów
      i kilersów, z plemienia czarnych sów A wczoraj oglądnąłem Nikosia Dyzmę, i
      wiecie co? Tam rząd mieścił się w Łodzi.
      Plener iście zajebiście odpowiedni. A Nikus został premierem, a ta ze
      Złotopolskich, no ta, policjantka, aaa Przybylska pokazała cycki i nie
      tylko...o!
      • aard Łódż - the day after 16.07.03, 09:40
        A fe!
        Takie świństwa to na wątek pornograficzny proszę! ;-)

        A teraz piosenka:
        Przybylscy u Ani pod okiem puder!

        Ale wracając do meritum:
        Łódź the day after ostatnia afera wygląda tak: dyrektorem wszystkich teatrów
        jest Zająckiewicz, w pogotowiu pracuje wyłącznie rzecznik policji o nazwisku
        Berger (dajesz!), na stolcu prezydenckim stado jeży, a forumowicze w pierdlu
        kropią w nicki.
        Ja sam bym posiedział, gdyby ktoś mnie sfotografował, ale z tego co wiem, brak
        dowodów i domorzów, są tylko - jak zwykle - dogóry :-)
      • szprota1 A ja tam byłam! 16.07.03, 13:51
        Na tym filmie! Statystowałam czyli grałam wqrzyony tłum skandujący : Maculewicz
        musi odejść!
        I Czaruś Pasłszczura stwierdził, że jesteśmy obkrążeni, i dali nam herbatę z
        majerankiem i cebulą, i było zimno, bo szła jesień, nie ma na to rady.
        A jeśli ktoś jest ciekaw, to przypusczam że wątpię.
        {ech, nie ma jak laptop z niemiecką klawiaturą. Co zrobić z butelką absyntu????}
        • aric666 Co zrobić z butelka absyntu.:) 16.07.03, 13:58
          Wypic z setke i czekac jak przyleci Green Ferie.:)
          Kurde, musze kiedyś w tajemnicy przed małżonką nazbierać piołunu i sobie zrobic
          absynt.:)
          • zamek Re: Co zrobić z butelka absyntu.:) 16.07.03, 14:29
            Mi(strz)nister Zdrowia ostrzega!
            Goebbels powiedział, że absynt to trunek, który z
            Francuzów robi impotentów!
            Picie albo krycie - wybór należy do Ciebie!
            • maginiak Re: Co zrobić z butelka absyntu.:) 17.07.03, 15:15
              A czy te przestrogi tyczą się również doznań kobiecych?
              Czy też mogę piołunić bez obaw?



              • zamek Re: Co zrobić z butelka absyntu.:) 19.07.03, 18:15
                B(i)adania wskazują, że u płci nadobnej działanie absyntu
                jest dwustopniowe. Najpierw na miejsce drugorzędnych cech
                płciowych nadobnych pojawiają się te mniej nadobne, a
                potem... jak to już u mężczyzny. Impotencja.
    • aard Tour de Browar 16.07.03, 09:06
      W dzisiejszej GW jest dodatek: "Przewodnik po polskich browarach". W sam raz na
      wakacje (w siodle?).
      Oto co ciekawsze pozycje: Warszawa, Olsztyn, Sierpc, Łomża, Zwierzyniec,
      Leżajsk, Szczyrzyc, Brzesko, Elbląg, Zabrze, Szczecin, Żywiec...

      I weż tu człowieku wymów te nazwy w rządku, zwłaszcza po paru browcach...

      dzierżbórr Szszszszszszszczyyyyrzrzrzrzyyycc!
      • tomek_tomasz Re: Tour de Browar 16.07.03, 22:16
        aard napisał:

        > W dzisiejszej GW jest dodatek: "Przewodnik po polskich browarach". W sam raz
        na
        >
        > wakacje (w siodle?).
        > Oto co ciekawsze pozycje: Warszawa, Olsztyn, Sierpc, Łomża, Zwierzyniec,
        > Leżajsk, Szczyrzyc, Brzesko, Elbląg, Zabrze, Szczecin, Żywiec...
        >
        > I weż tu człowieku wymów te nazwy w rządku, zwłaszcza po paru browcach...
        >
        > dzierżbórr Szszszszszszszczyyyyrzrzrzrzyyycc!

        Po co wymawiać tylko wypić! najpierw w tej kolejniości a później w odwrotnej!
      • pijaw Narysuj tę trasę na mapie... 16.07.03, 22:42
        ... Tobie tez wychodzi spagetti?
        Czy to właściwa potrawa do piwa?
        • aard :-))))))) łojezoo, ale się obśmiałem!! :-DDDDD 17.07.03, 11:10
          pijaw napisał:

          > ... Tobie tez wychodzi spagetti?
          > Czy to właściwa potrawa do piwa?

          Do piwa może być cokolwiek, ale to spaghetti, to w tej sytuacji sprawa wagi (od
          warzenia piwa) narodowej!

          Dzierżbórr spaghetti piwne w ogrrródku!!

          A także:
          Dzierżbórr zwierzyniecki Sierpc i Szczyrzyc w Brzesku!
          Surfuj_po_falach_skojarzeń
          • tomek_tomasz Re: :-))))))) łojezoo, ale się obśmiałem!! :-DDDD 17.07.03, 22:25
            proponuję przyjąć jako aksjomat że to co się je przed piwem to przedpiwek po
            piwie popiwek a w trakcie picia piwa nie należy jeść niczego
            • pijaw Łojezuuu, do piwka 18.07.03, 21:34
              tomek_tomasz napisał:

              > proponuję przyjąć jako aksjomat że to co się je przed piwem to przedpiwek po
              > piwie popiwek a w trakcie picia piwa nie należy jeść niczego


              A to, na co sie narzyga po zbyt dużej ilosci piwa, to napiwek.
              • tomek_tomasz Re: Łojezuuu, do piwka 21.07.03, 21:53
                pijaw napisał:

                > tomek_tomasz napisał:
                >
                > > proponuję przyjąć jako aksjomat że to co się je przed piwem to przedpiwek
                > po
                > > piwie popiwek a w trakcie picia piwa nie należy jeść niczego
                >
                >
                > A to, na co sie narzyga po zbyt dużej ilosci piwa, to napiwek.
                >
                > po piwie (dużej ilości) piwosz nie daje "napiwków" tylko sika
    • lea surrealizm wg. Lei 17.07.03, 10:29
      wargi na podłodze...
      • szprota1 Ech, zaufaj tylko warg splotom... 17.07.03, 15:18
        I spleć z nich kocią kołyskę! (jakoś sobie tego nie wyobrażam, ale skoro
        panowie prostowali kiedyś krzywą Gaussa...)
        Beł-kotom niezrozumiałym...
        Nie mam zaufania do mojej Koty. Umie anihilować i teleportować się do innych
        pomieszczeń. Poza tym wczoraj usiłowała popełnić samobójstwo.
        Gestom w próżni zawisłym...

        I tu wracamy do teleportacji. Poza tym dlaczego te gesty nie są niezawisłe?
        Mała wola walki?
        Niedoskonałym...
        Fragment wywiadu Holly'ego z Markiem N.:
        -Buntem na co jest twoja poezja?
        -Na własną niedoskonałość może.
        (lubię tę składnie dlaczegoś)
        • dwoch_mezczyzn zjeść cię może ciągnący ulicami tłum 17.07.03, 15:42
          Tłumy teraz z głodu niejednokrotnie demonstrują (puste żołądki) - trzeba uważać.

          Wódka w parku wypita
          Oj tak... gdzie te czasy? Jakoś nie pamiętamy, kiedy ostatnio, piwo to jeszcze,
          ale wódka?

          Albo zachód słońca!
          Słońce cóś nam zachudło ostatnio i słabuje.

          Lecz pamiętaj naprawdę nie dzieje się nic
          Całe szczęście!

          I nie stanie się nic aż do kota!
    • maginiak ... 17.07.03, 15:49
      Czułam, że jestem za późno.
      Wcisnęłam siedmio-cyfrowy kod i przeszłam przez szybę wejściową.
      - Pani spod czterdziestego siódmego?
      - Taak
      - Bo my przyszliśmy, poprzełączać te kabelki.
      - Ach tak, bardzo przepraszam, Pan w sprawie telewizji...
      - To my będziemy u Pani za pół godziny
      - Za ile? –dopytałam, gdyż człowiek ten mówił dość niewyraźnie. Zapewne za
      sprawą nienaturalnie dużych, wbijających się niemal w mięsiste wargi siekaczy.
      - Za dziesięć minut....
      Biegłam. Ósme piętro. Ostatnie piętro. Głód mnie gniótł.
      Rano wypiłam tylko odrobinę mleka i tym tłumaczyłam sobie dręczący mnie przez
      cały dzień niepokój. Weszłam do mieszkania. W drodze do kuchni uprzątnęłam
      kilka rudokosmatych kosmyków leżących na podłodze.
      W kuchni stały jakieś puszki, które odsunęłam szykując sobie kanapkę z serem.
      - Nooo, bo nie utrzymam! – usłyszałam.
      Weszłam do pokoju.
      W kącie stał człowiek, którego spotkałam dwadzieścia minut temu. W rękach
      dźwigał kawałki antenowego kabla. Zapierał się nogami o głośnik, a cała jego
      twarz była napęczniała z wysiłku.
      Kiedy podeszłam bliżej, wydał mi się trochę niższy niż na dole.
      A właściwie sporo niższy.
      Właściwie, to nie był wyższy od szarej myszy.
      Widząc mnie upuścił kabel, zastrzygł wąsikami, plasnął ogonem o podłogę i z
      dumą ścisnął przywieszony do łańcuszka koci pazur.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka