aard Przerwa na reklamę: HERBATA (zasłyszane) 03.11.03, 13:45 HERBATA VIA'GREEN Witalność i sprawność zapewnić Ci możę praktykowana na chińskim dworze mieszanka "wolfberry" - jagody czerwonej oraz herbaty zielonej z korzenim żeń-szenia koreańskiego i syberyjskiego ...na nic Ci sakwa i klejnot rodowy!! ... gdy brak Ci wigoru u progu alkowy... Dzierżbór mała zielona tabletka! Odpowiedz Link Zgłoś
aard Przerwa na reklamę: ZNICZE 03.11.03, 14:08 www1.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=63&w=8867175 Odpowiedz Link Zgłoś
aard Gdzie jest C119? 03.11.03, 14:12 Się zaniepokoiłem, bo gdzieś mi zniknęło. Czy w ogóle było i czy kto usunął za natruszenie prawa bądź wlewu? Odpowiedz Link Zgłoś
cruach C122 04.11.03, 07:44 Czy cenzura winna ingerować głęboko?! Czy cenzura winna być (u)rażona wolnością semu?! Czy cenzura winna usuwać post w całości czy jego części niecenzuralnej?! Czy cenzura winna?! Cenzura winna! (Ale nie mam ochoty o niej, ni innej.) [Odpowiedz na list. Odpowiedz cytując?] Odpowiedź brzmi: O, bynajmniej (oby najmniej). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lavinka z nielogu I ja mam to czytać? IP: *.arch.pw.edu.pl 04.11.03, 17:44 Rany, ale płodni jesteście. Nie ma człowieka kilka dni i O! 1300 postób. A może by tak Neowatek surrealny? lav Odpowiedz Link Zgłoś
aard Klaskanie w mroku 05.11.03, 09:53 Szprotka twierdzi, że Pigmeje, oprócz języka mówionego, mają cały system komunikacji za pomocą mlaskania. Ciekawe, czy jakiś ichni kompozytor pokusiłby się o napisanie "Opowieści mlasku pigmejskiego"? Byłby to utwór na instrumenty perkusyjno-wokalne, a podstawowym rekwizytem orkiestry byłaby odpowiednia liczba spluwaczek. Niezbędna także jest masażystka do doprowadzania zmęczonych mięśni ust do porządku. No i jeśli ładna, to znów powód do mlaskania :-) Odpowiedz Link Zgłoś
aard aardzie skrawki 05.11.03, 10:15 Cytowane za końferansjerem z końcertu jazzowego przedwczoraj: - W barze są do nabycia trzy płyny Jana Ptaszyna. Pierwszy z okresu... Dalej nie słuchałem, bo się zwijałem ze śmiechu. A Ola stwierdziła, że jeśli chodzi o transport lektyką to "woli do Kazimierza, bo Kazimierz nas tanio wyniesie". Natomiast ja tak sobie myślę, że kalam bór to to samo, co brukam las. dzierzbórr Dziady Leśne!! Odpowiedz Link Zgłoś
maginiak Re: aardzie skrawki 05.11.03, 11:27 aard napisał: > A Ola stwierdziła, że jeśli chodzi o transport lektyką to "woli do Kazimierza, bo Kazimierz nas tanio wyniesie". Co racja to racja. Kazimierz wynosi taniej nawet od wilka. Kazimierz nosi, a czasem nawet pływa. Wbrew pozorom po Wiśle, a nie nad nią, a jeśli już nad Wisłą, to lata, a potem zmęczony leży. Kazimierz jest bardzo wygodny, Wielki i taki błyszczący. Nie chcę robić reklamy, ale Kazimierz wynosi naprawdę tanio. Dla mojej koleżanki wyniósł ostatnio radio samochodowe. Wyniosło ją dużo taniej. Polecam! Kontakt: Kazimierz.Wynosiciel@.jumanka.kompot.pl Odpowiedz Link Zgłoś
srootootoo Re: Klaskanie w mroku 05.11.03, 10:20 aard napisał: > Szprotka twierdzi, że Pigmeje, oprócz języka mówionego, mają cały system > komunikacji za pomocą mlaskania. Ciekawe, czy jakiś ichni kompozytor pokusiłby > się o napisanie "Opowieści mlasku pigmejskiego"? Byłby to utwór na instrumenty > perkusyjno-wokalne, a podstawowym rekwizytem orkiestry byłaby odpowiednia > liczba spluwaczek. Niezbędna także jest masażystka do doprowadzania zmęczonych > mięśni ust do porządku. No i jeśli ładna, to znów powód do mlaskania :-) > Jak tak mlaskaja to mogą se wszystkie plomby wymlaskać z zębów i dalej mlaszcząc wychodzi im dźwięk kastanietów.Czyli najbardziej werbalny sposób gadania. Odpowiedz Link Zgłoś
neochuan Re: Klaskanie w mroku 06.11.03, 13:27 bo pigmeje są w przeciwieństwie do eNBiAjejów! i świnie moje je i m'laska Odpowiedz Link Zgłoś
cruach C123 05.11.03, 12:14 aard sygnapisał: > Per Cruacham napisano, co by miał C-ileśtam. Aardzie Muj Lubiony! :) I had a (wet) dream, co by strawestować pewnego Króla. Drymałem ja, w wozie Drymały, żeby stworzyć tekst, który zostanie zrecenzowany PRZED napisaniem. Potem doszedłem w stronę wniosku, że taki surreal to już był, a choćby u Lema i innych. Ano przyszedł mi do głowy inny Sur pomysł, na, uwaga: Tekst X, w którym odpowiadam na pytanie Y, które pyta o tekst Z, przy czym kolejność tworzenia jest taka: X Y Z, nie zaś: Z Y X, czyli wsobna vel wsteczna. (Wiem, że na pierwszy rzut młota to wygląda dziwkownie, ależ od czego mamamy światoczy a umysł świat warty?) Szczegóły podam Ci za chwilę w prywacie mailowej. [...] I dlatego stwierdziłem, że bez Ciebie ani ruch. Lecz skoro nie odniosłeś się do wrednej cenzury, która ucięła najpierw C119 a potem C121, wypada grę kończyć. Udała się (po części) co do zakresu oraz (całkowicie) co do dzięki Twojej koopulacji. Za którą ślicznie w dankbarze piję (do Ciebie). Odpowiedz Link Zgłoś
aard Re: C125 05.11.03, 13:30 cruach napisał: > I dlatego stwierdziłem, że bez Ciebie ani ruch. Lecz skoro nie odniosłeś się do > wrednej cenzury, > która ucięła najpierw C119 a potem C121, wypada grę kończyć. Nie takie to proste, Cruachu cwany. Sam wyznaczyłeś gry reguły na poziomie między 600 a 900, czyli nieza małe i niezad uże, to teraz się ich 3maj. Qrczakowo. Odpowiedz Link Zgłoś
cruach C124 06.11.03, 08:22 aard napisał: > Nie takie to proste, Cruachu cwany. Sam wyznaczyłeś gry reguły na poziomie > między 600 a 900, czyli nieza małe i niezad uże, to teraz się ich 3maj. Qrczakowo. Qrcze, kiedy nie wiem, o co chesz zapytać, więc nie wiem, jak ci przed-odpowiedzieć. Może zmodyfikujmy zasady tak, że ja zadam odpowiedzi a następny w grze udziela pytań? Spróbuję. Zadaję odpowiedzi ( 1. No i co z Tego? (ta odpowiedź jest w formie pytającej, bo się bardzo wzburzyłem) 2. Wypchaj się! (ta odpowiedź jest w formie nakazującej, bo się jeszcze bardziej wzburzyłem) 3. Aaa, chyba że: Tak. W takim razie: Dziewczyna. (tu już jest spokojniej, bo sprawa się wyklarowała jak Cabernet Sauvignon po przepłuczce przez szpary w zębach) Przykładowe zapytania, które dopiero się zada. a) Z Tego wszystkiego masz to, masz tamto, masz owamto, masz sio i masz owo. No co jeszcze zostało? b) Co powiedział pewien miś w sprawie równouprawnienia kołdry puchowej i puchatka pod kołdrą? c) Chyba, że jak podziękuje ci po szwedzku i w takim razie w jakim wieku ta Szwedka? A-ha: należy zaznaczyć, czy udziela się pytań w hurcie (np. w ten sposób: [Hurt] (a) + (b) + (c)] Ww. pytania udzielone w hurcie wyglądałyby np tak: No co jeszcze zostało ze Szwedki pod kołdrą? Odpowiedz Link Zgłoś
aard Re: Cez126p 06.11.03, 09:32 No to udzielam pytań: 1. W trąbę chcesz?! (nic dziwnego, że się wzburzyłeś) 2. Co sądzi pan o fakcie dopisania do ustawy o mediach i skreślenia z niej elementu surreojonego i c z tego wynika? (właściwie na Twoim miejscu bym się wściekł, a nie wzburzył, musi Szkoci spokojny naród som) 3. No to cóż, że ze Szwecji? o pytałem ja. Jaja. Odpowiedz Link Zgłoś
cruach C127 06.11.03, 12:03 **********PYTAJĄCY OGŁASZAJĄ TRZY BERKI********** A co ogłaszają erotomani? Patrz TU (berek!): www1.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=63&w=4279584&a=8932060 I TU (berek!): www1.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=63&w=4279584&a=8928671 I SRU TU, TU (szkocki beret!): forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=10322&w=7025015&a=8928625 Odpowiedz Link Zgłoś
cruach C125 06.11.03, 11:56 A skoro nikt nie potwierdzał zatem PYTAJĄCY MOŻE: - podszyć pod odpowiadającego się! - wyruszyć w wysokie góry (wątku) bez asekuracji czekana (nie warto) nie czekając reasekuracji (nie Warta)! - w jednej odpowiedzi zmieścić wszystkie trzy! A OTO I ONE: 1. Nie będziesz miał Dwóch Płonących Żyraf przed WSowymi. 2. Pamiętaj, abyś w dzień Świataczy świadczył. 3. Miej Przewodniczącego swego i Kapitułę swoją. podstawa praardawna: skoro aard zapytał: > 1. Nie będziesz miał Dwóch Płonących Żyraf przed WSowymi, > 2. Pamiętaj, abyś w dzień Świataczy świadczył, > 3. Miej Przewodniczącego swego i Kapitułę swoją, Teraz odpowiadaj, ha, sam sobie! (JE SUIS CON FUCKIN' GENIAL!�:))) Odpowiedz Link Zgłoś
ciocia_lea neosurrealizm wg. Lei cz?: maskacze 06.11.03, 12:38 mlaskacze to miłe stworzonka, które w nocy siedzą na drzewach, a w dzień chowaja sie pod ich korzeniami. mlaskacze, jak sama nazwa wskazuje mlaszczą, a najbardziej to lubią grapefruitowe mentosy. wątek dedykuję....., bo ministerstwo mlaskaczy czuwa! Odpowiedz Link Zgłoś
zoe04 Re: Wątek Neosurrealistyczny 06.11.03, 14:21 GDY WYPOWIESZ MOJE IMIĘ...ZGINĘ JAKIE TO IMIĘ??? -- wiesz jak to jest być Kochanym...ja wiem zoe04 Odpowiedz Link Zgłoś
aard Maradona Tatrat 07.11.03, 11:25 Komuś się coś pomyliło, ale generalnie chodzi o niejakiego Hagiego, takiego kopacza z Tirgu Mures w Rumunii. Zresztą bardzo to uzusadnione, że z Tirgu Mures, bo tam (o ile mnie pamiec nie myli) zagłąbie węglowe jest. Ale jest też (od wczoraj) festiwal etiud filmowych i Polska ma tam najwięcej filmow. Liczy sie w końcu rozmiar... Właściwie nie wiem, czemu o tym pisze, a zwłaszcza tutaj. Może dlatego, że zapowiadają wiatr słaby i umiarkowany i gruntowne przymrozki przydupasy? A może dlatego, że już 11:18, piątek i łikend, tym dłuższy że długi, nadchodzi machając szczękonogogłaszczkami wyrastającymi wprost z głowoodbytu. Dzierzbórr głupawka!! Odpowiedz Link Zgłoś
cruach C128 07.11.03, 12:12 aard napisał: > Tirgu Mures > Tirgu Mures Aardzie. Prawda jest poważna a pardwa jest nielotna. Więc bez polotu prawdę w żywe oczy mogą kłamię. Otóż jakieś 3 lata temu, kiedy jeszcze się nie znaliśmy, zapytałem sam siebie dosyć ffundamentalnie: A CZEMU MIAŁBY KTOŚ PISAĆ A ZWŁASZCZA GDZIE? Po iluś tam długich miesiącach Ty na to pytanie antycypowane postycypujesz odpowiedź. > Właściwie nie wiem, czemu o tym pisze, a zwłaszcza tutaj. To nie koniec wszak. Choć nie wiesz czemu piszesz, wiesz co piszesz. Pisaniem swym o _Tigru_Mures postycypowałeś naszą antycpacność gdzieś z okolic C10 czy C15. Wychodzi mi na to, że Ty jesteś geniuszem a ja tego dowodem Odpowiedz Link Zgłoś
eyemakk Cóż za piękny surrealizm (made by AJ) 07.11.03, 12:18 art. 36ust. 5 - wykreślenie telewizji [skreślone lub podkreślone następne słowo] Koncentracja I. Wykreślenie czasopism ogólnopolskich [na tym nadpisany nawias] (programy regionalne) II. [skreślone] Łącznie posiada Może posiadać jedno z 3 - - radio - TV - dziennik ogólnopolski powyżej ([skreślone] 20%?) udziału w rynku [skreślone] dzienników ogólnopolskich gazet codziennych - % udziału w rynku (ogólnopolskich i regionalnych, wspólnie liczonych.) egzemplarze - sprzedaż. III. Telewizja - komercyjna - prawo do posiadania telewizji regionalnych (ilość kanałów mała i ograniczona). IV. Radia - Skierować inwestorów poniżej 100 tys. mieszkańców. Polityka państwa - do 200 tys. 1 radio powyżej - 2 radia, różne programowo V. [skreślone] do 40% - nie dotyczy (może mieć.). (może podneść.) VI - radio - m[ni?]ejsza inwestycja (7 lat) tel. - 10 lat Odpowiedz Link Zgłoś
izakantysemita wściekła rywalizacja żarłacza tygrysiego i żyrafy 07.11.03, 12:35 o miejsce na szczycie drabiny pokarmowej w środowisku rafy koralowej ma szansę stać się odpowiedzią na pytanie dlaczego kosmos rozszerza się już od 12 miliardów lat Odpowiedz Link Zgłoś
aard wściekła rywalizacja żarłacza tygrysiego izy 07.11.03, 12:43 izakantysemita napisał: > o miejsce na szczycie drabiny pokarmowej w środowisku rafy koralowej ma szansę > stać się odpowiedzią na pytanie dlaczego kosmos rozszerza się już od 12 > miliardów lat Myślę, że związek Żydó pokrzywdzonych itede powinien Cię zaskarżyć za tę wypowiedź. Za odwracanie uwagi od meritum ogonem. Odpowiedz Link Zgłoś
izakantysemita nie zgadzam się na mieszanie żyrafostwa z żydostwe 07.11.03, 13:07 ten polityczny wybieg z twojej strony świadczy o niskim poziomie neosurrealizmu Odpowiedz Link Zgłoś
szprota1 Właśnie umarłam. Ze śmiechu. 07.11.03, 13:35 Jeżeli RedNacz prezentuje niski poziom neosurrealizmu, to ja jestem perski dywan i to zwinięty w ośmioro z dwoma żyrafami i czterema kotkami! Odpowiedz Link Zgłoś
izakantysemita frustracja szprotki kiedy pojawia się żarłacz 07.11.03, 13:59 jest całkiem zrozumiała nawet kiedy nie jest świadoma kontekstu Odpowiedz Link Zgłoś
qu_rek Re: Właśnie umarłam. Ze śmiechu. 07.11.03, 14:23 Ryby dwudyszne z wewnętrzną sprzecznością ( potocznie nazywane ambiwalentkami ) z pozoru tylko pływają po powierzchni. Mogą czsami zgłębić! Odpowiedz Link Zgłoś
aard Z cyklu Definicje aarda: ODUPIEMARYNIZM 07.11.03, 13:47 ODUPIEMARYNIZM - aktywność uprawiana powszechnie na wszelkiego rodzaju forach i czatach internetowych (z wyjątkiem forów surrealnych), która generalnie polega. Antonim M. odupiemarynizmu jest odupiemarynistyka, która generalnie charakteryzuje się tym, że już się na dany temat nie rozmawia, bo wystarczy. Zadanie do mowy: utworzyć po trzy zdania z każdym z podanych wyrazów i uzasadnić, dlaczego komplenie nie pasują one w miejscach, w któych zostały użyte. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Przyjaciel Kacząt to jest niepoważne IP: 212.191.74.* 07.11.03, 14:35 co tu robicie! Odpowiedz Link Zgłoś
eyemakk tak bardzo swędziała by Cię gdybyś ją miał... 07.11.03, 14:40 wysypka.... Odpowiedz Link Zgłoś
aard Ależ tak! I włąśnie o to chodzi :-))) <nołnoł> 07.11.03, 14:51 Gość portalu: Przyjaciel Kacząt napisał(a): > co tu robicie! Odpowiedz Link Zgłoś
szprota1 Re: czy zawsze liżecie się po fiutach 10.11.03, 01:05 Więc po pierwsze, niech spuszczę ( z lizanego fiuta) parę: KURWA! Co za oszołomy i bydło tu się przypałętało! Po drugie, poczułam się zapłodniona przez to lizanie po fiutach i nie mieszkając udzielam odpowiedzi. Nie zawsze liżemy się po fiutach. Muszą być spełnione warunki brzegowe, jak przeniesienie trasy tramwaju linii 43 bis ze Zdrowia na Wątrobę Górniczą, ze szczególnym uwzględnieniem motorniczego nikczemnego wzrostu, który musiałby osiągnąć taki poziom zdyscyplinowania, by opowiadać sprośne kawały w miejscach lęgowych pinwinów. No i oczywiście liceum o profilu nazistowskim! Odpowiedz Link Zgłoś
izakaotomita Hm, czy zawsze liżecie się po fiutach? 14.11.03, 10:46 to zaliży a bo ja np. miałam fiuta 126p i tak go miałam aż się cała farba z niego zmiała wiec poszłam do samochodowej miajni i tam taki jeden fiut z drugim powiedzial mi eee tam, pani, kup se fiutro no to ja łaps za sponsora lizu lizu i teraz mam fiutro z szynszyli szynszynek nie pamiętam bo nie moge byłam wtedy małym chłopcem gdy na fiutni pana grałem aż po słońca wswiut ty zboczeńcu! Odpowiedz Link Zgłoś
eyemakk ha ha ha 07.11.03, 17:46 widze że znowu przywiało jakichś antysurrealistycznych oszołomów. cóż... nie zauważacie jednak, że w swoim oszołomstwie wpisujecie się w konwencję. czekam na jakiegoś "eyemaka" albo "ejemakka" i będzie mi dobrze, że jakiś matołek zadał sobie wielce trudu, by próbować zaistnieć, jako niby-ja bo próżny jestem, hehe Odpowiedz Link Zgłoś
izakantysemita nie podniecaj się aż taki interesujący nie jesteś 08.11.03, 13:18 Odpowiedz Link Zgłoś
aarrd no tak login masz mistrzostwo świat 08.11.03, 13:26 a głupi jesteś od tego czytani, że aż próżny Odpowiedz Link Zgłoś
szprota1 Zabydlony surreal i wyjechany rednacz.... 11.11.03, 19:03 I nikt nie pisze. Nawet jedyna Kapitulna Kobieta. Niniejszym udzielam sobie. Z błotem się mięszam, póki jeszcze nie zamarzło. Szkoda, że nie umiem opisać tej nocy zaćmienia księżyca, gdy w żydowskiej dzielnicy pijany poeta śpiewał "Tomorrow belings to me", gęstej atmosfery jednoczesnego lęku i radości dzieci schowanych w szafie, zapamiętanych po źrenice świateł parkingu w kłębiącej się mgle. Może to właśnie o to chodzi: o odnalezienie tej drugiej twarzy w tłumie - ludzie dookoła przestają istnieć - i nawet nie trzeba wyciągać rąk, by wszystkie elementy tej psychodelicznej układanki trafiły na miejsce, już nie ma podglądania mojego cienia na zasłonie,wydeptywania ścieżek na znajomych peknięciach chodnika. Nie wypatruję chwiejącej się postaci. Zanurzam się w radosnym oczekiwaniu, bawiąc się z kotem lub pisząc. Teraz tylko drżące światło świecy - dziwaczna ciemna biel zimowego nieba - i wspólne słuchanie tykania zegara. Odpowiedz Link Zgłoś
aard Ze słodyczy to ja najchętniej śledzie... 12.11.03, 09:38 szprota1 napisała: > Zanurzam się w radosnym oczekiwaniu, bawiąc się z kotem > lub pisząc. No to coś (niezupełnie) w tej tomacie: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=63&w=6551246&a=9034142 Odpowiedz Link Zgłoś
zamek ====SKLEROZOWIE & POŚPIECHOWIE OGŁASZAJĄ==== 13.11.03, 11:03 25 minut WMZ-ta zarabiającego na przeziębienie: szukającego w nerwowym pośpiechu po całej Akademii, rozpytującego wszystkich i wszędzie, biegającego 3 razy po wsiech korytarzach, wqrzonego na się na maxa, wreszcie popylającego tramwajem i z gołą głową do domu. :[ A czapka leżała sobie grzecznie na wieszaku w korytarzu. ;> Odpowiedz Link Zgłoś
maginiak Krasnoludki i burżuje 13.11.03, 12:12 Nauka burżuazyjna umyślnie zatajała istnienie krasnoludków, ponieważ kapitaliści traktowali krasnoludki jak niewolników. Cała sprawa jest zresztą w pewnym sensie delikatna, a nawet dość gorsząca. Krasnoludki bowiem odznaczały się niezwykłymi walorami w sprawach miłosnych, co sprawiało, że istniało na nie duże zapotrzebowaniei nasze państwo potajemnie eksportowało je za grube dewizy, zwłaszcza do Francji, gdzie starzejące się damy ze sfer kapitalistycznych wynajmowały krasnoludki jako służących, aby w rzeczywistości wykorzystywac je do całkiem innych celów. Jeden znajomy zapoznał kiedyś małżeństwo krasnoludków, a nawet mieszkał z nim w tym samym hotelu. Któregoś dnia wszedł do ich pokoju nie przypuszczając, że małżonkowie jeszcze śpią, i zdębiał: leżeli w jednym łóżku, i to nie obok siebie, ale w jednej linii. Wniosek stąd taki, że oboje pochodzili z krasnoludków szumawskich, poniewaz sypianie w jednej linii jest atawistycznym nawykiem wszystkich tamtejszych krasnoludków, które zresztą w przeszłości nigdy nie budowały swoich chat w kształcie koła czy kwadratu, ale zawsze w kształcie wydłużonego prostokąta, poniewaz nie tylko pary małżeńskie, ale i całe rodziny zwykły były sypiać tworząc długi łańcuch - jedno za drugim. Powyższy tekst przeczytałam dziś rano w całkiem poważnej książce o całkiem poważnym życiu. Więc nie ma chyba powodu, żeby w tę historię nie wierzyć. Odpowiedz Link Zgłoś
aard Wiersz kazuistyczno-konkluzywny 13.11.03, 12:41 Ukłułem się w palec, Nie boli mnie wcale. Wniosek? Ty pedale! Odpowiedz Link Zgłoś
aard Przerwa na reklamę: PIZZERIA DO GASSO 14.11.03, 10:01 Przyjdź do Pizzerii Do Gasso! Tylko u nas prawdziwe gazowe piece, z których wypieki mają jedyny i niepowtarzalny aromat i smak oraz zarumienioną, chrupiącą skórkę. Nie wciskamy Ci elektrycznego chłamu, który ma smak papieru toaletowego i kosystencję przesuszonego piaskowca! Nasza pizza nigdy nie jest musolona, a Twój gust podbije nasz najnowszy hit! Lera Pizza delle Treblinca! Zapamiętaj: Pizzeria Do Gasso to nowe doznania dla Twoich kubków i nozdrzy! DO GASSO, Zaułek Norymberski 19 m. 45 Do GASSO - przygotuj się na coś, czego nikt jeszcze nien przeżył! Odpowiedz Link Zgłoś
keridwen Re: Przerwa na reklamę: PIZZERIA DO GASSO 17.11.03, 19:25 aard, nie podoba mi sie taki humor :( Odpowiedz Link Zgłoś
aarrdd Neosurrealizm czy nazizm? 14.11.03, 10:14 Wyłóżmy karty na stół. Usmaż dwie żyrafy - a dlaczego nie hipopotamy, zebry, kozy, krowy, świnie, ryjówki. Żyrafy, żyr, żyf, żyd.., a może żydówki? Ale jak już żydówki no to smażyć. Smażyć, palić, gazować po prostu zgładzić. Zastraszyć przeszłością, zabić w przyszłości. Jeżeli usmażyliśmy jak kanibale to i bezcześcić kości nietrudno. Harmonijna brać, harmonijna rozpacz, harmonijna kolekcja trofeów. I pytanie schizofrenika, "Co robisz nieszczęsny". Chciał się otruć (pierwsza zbrodnia nie przyszła mu łatwo). Dokumentowanie tego czynu na skórzanym medium świadczy o wielkim zwyrodnieniu i chęci dokumentowania (typowe dla seryjnych). ,"jeśli wygłaszasz kazanie" - czyn obrzydliwy nie dość opisać trzeba go jeszcze głosić. Jeżeli chodzi o te smerfy to chyba przesadził z koksem albo mamy tu do czynienia z pedofilskim wybiegiem zboczeńca i o to najmniej trzeba się obawiać. W kolejnej części następuje główne przesłanie do pobratymców, w swej formie przypominające mojżeszowe tablice (konfiteor obłąkańca). 1. Nie zadowalajcie się jedną ofiarą! 2. Chełpcie się swoją zbrodnią! 3. Ogłasza się kapłanem swojego piekielnego kościoła. Kolejne liczby oznaczać mają: 2001 lat postu. W roku 2001 lub 2002 po raz pierwszy gotowy był uczynić ofiarę. 304 dni. Odlicza dni zbrodnią być może są to ofiary, a być może imaginacje. 10 miesięcy to te 304 dni amoku 1 wielka rodzina (nazirodzina). Uderz, ale wysłuchaj (wydaje się znaczyć: błagania ofiary wysłuchać możesz, ale sprofanować ją musisz!) Salvadora Dali tu nie zawinił, ale natchnął popaprańca czyli :) Odpowiedz Link Zgłoś
izakaotomita neosemantyzm czy neosemityzm 14.11.03, 10:38 aarrdd napisał: > Wyłóżmy karty na stół. Sześć bez kantu. Pas. pas. pas (darty ze skóry o której niżej) (jeszcze niżej, boli, stop) Zapomniałeś że miłośnictwo monty pytona a przecież monty w slangielskim na golasa lata. A pyton: wiadomo co. Nie lata. Pręży się, węży, dręży, do grzechu przywodzi ewę żydówkę. Różnica taka, że żyrafa jabłko sama zjadła, zanim by co. Zupełnie niebiblijne stadko: nie dość że antyniemyci, kanilimbale oralni, a to jeszcze wyznawcy kultu węża (Conana sie czytało?), więc conaniści więc conaziści? więcej więców nie opamiętam się no pewnie że tak dalibóg dalidup mnie się wszystko z dali kojarzy Jetzt Twój Wistz. Odpowiedz Link Zgłoś
crasti mimo wszystko.......... 14.11.03, 10:42 to jest jednak doskonała konspiracja wątek antysemicki na stronie gazety i to przez 10 miesięcy. aard jesteś piękny w tym co robisz. Odpowiedz Link Zgłoś
izakaotomita mimo wliztko......... 14.11.03, 10:51 crasti napisał: > to jest jednak doskonała konspiracja wątek antysemicki no (pro)crastinatorze ale antysemicki czy antyzydowski zdecyduj sie bo nie wiem która flagę mam wyciagąc i zajrzyj tu www1.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=63&w=4279584&a=9079930 a jak zobaczysz napletek przy czym to taki rodzaj pledu na plecy to krzycz ty zboczeńcu! Odpowiedz Link Zgłoś
eyemakk schizofrenikom mówimy zdecydowane NIE 14.11.03, 11:50 biedny człowiek z Ciebie. niby surrealista, ale jednak nie. to co robisz nie robisz z potrzeby serca i wolności umysłu, a tylko z frustracji i niemocy. wiesz, mój surrealizm czasem też taki jest. gdy mam doła, gdy coś nie idzie po myśli. tylko nie można pozwolić, by ten stan przejąl nad Tobą kontrolę. czasem trudno odróżnić surrealistę od wariata. jest jedna rzecz, która surrealistów odróżnia od oszołomów. metody wyrazu, w przypadku inteligentnych oszołomów bywają nawet podobne. jednak o ile surrealista najczesciej bywa chłodnym analitykiem, o tyle dla oszołoma co najwyżej chłodne (ang. cool) są stosunki analne. walcz ze swoim oszołomstwem, ciemną stroną, silny bądź. inaczej nigdy nie będziesz dobrym rycerzem Jedi... Odpowiedz Link Zgłoś
schickelgrubernasizta nadwojebabkawróżbitom mówimy zdecydowaNIE TAK 14.11.03, 12:19 "jednak nie" plus "niby surrealista" to "jednak nie niby surrealista" czyli "jednak naprawdę", w każdym razie coś koło stanu larwalnego człowieka z Ciebie biednego skoro nie rozumiesz że potrzeba serca to dowód frustracji a wolność umysłu niemocy a gdy mam doła to w niego wchodzę i wtedy nie chodze bo dół ciasny więc nic nie idzie ani po myśli ani po nodze mojemu człowiekowi z Ciebie mi inaczej trudno poróżnić surrealistę z kakofonią lutowniczą cokolwiek to znaczy ale zawsze można z tego poszydzić jak yoda z Ciebie niezły ale nie z yod zostają tylko smutne pelerynki w gąszczu gdzie złamana koza nie zawita a witam analize stosunków analnych o których mam tyle do napisania że mam je w dupie czego nie moge napisać o analizie osobowosci przez cennego człowieka z Ciebie biednego sporządzonej na oszłomomiojąco starym odbiorniku z radiem wolna bełkota Odpowiedz Link Zgłoś
schickelgrubernasizta Smarek z nosa tyle wiesz co zjesz 18.11.03, 09:20 Zamigaaardalaj arde mnie, ty łotrze ty :)) ty w ty miga :)) Gruby ale pełen Schicku z Partii Nasi Górą (Ty ujdziesz górą, ty ujdziesz górą a ja mandoliną) (Góralek czy ci nie żaaarrt? Gór Arek wracaj do żarn.) Odpowiedz Link Zgłoś
semitkadwiezyrafy gra słów 14.11.03, 13:18 tylko taka surrealistyczna gra słów mogła ukryć Wasze prawdziwe intencje Odpowiedz Link Zgłoś
szprota Awruk, się wysłało bez mego ódziałó:/(WYĆ!) 14.11.03, 16:43 Masz dwie żyrafy. Wydepilowana Krysia chce, by niebrzydki Jacek kameralnie pokonał Lorda Logina z CapsLocji i zorganizował zbiórkę na drugie Ucho Niebios w pentagramie. Co robisz? Jeśli dzień dobry w języq surrealizmu można sprowadzić do krótkiej wiadomości tekstowej wysyłanej co 5 minut do wroga z życzeniami satysfakcjonującego rozwiązania krzyżówki, to jesteś niesympatyczną kreaturą, co własną żonę wystawia na pożarcie wyrzutom sumienia i bieskiemu dźwiedziowi. Jeśli apercepcja metafizyczna haraczy lubi się mścić, to przejdź do ciumkająceego hipopotama, nie wiada jednak, żywego jeszcze czy umarniętego. Jeśli, to ratunkiem byłaby kaszka mleczna na sztandarach, jednak nie dla ryb, co mają przchlapane. Sagę o Hermanie Wyrwikuflu zanuci wówczas siedem małych krasnali niesłusznie branych za Ich (S)Troje, znalazłszy w lodówce surrealizm, fortepian, koty i ich muzykę. Natenczas Wojski podczas wojny Jeży z Psami, tego właśnie przedpołudnia w poszukiwaniu sensu życia znalazł trzy świnki, co weszły chórem na szczyt lustra, czasem miewając halucynacje. W tym samym czasie daleko na zachodzie dwie Chinki miały dwie żyrafy, mając problem prosiły o odpowiedź, a ich ponadnormatywnych członków wołanie o pomoc sprowadziło się do pytania:-Co zrobić z butelką absyntu i czy w ogóle warto się witac z tą krową? Na to pytanie mogli odpowiedzieć jedynie Agenci Chaosu działający w imię Świataka, wskutk działań których forumowicze łódzcy podziękowali kwiatami surrealistom szalejącym dziś nad Polską, zatrzymanym za pobicie redaktora naczelnego. Zaś w zeszłym tygodniu były dwa czwartki, a dziś w nocy dotykałam wisielca. I o. Odpowiedz Link Zgłoś
qu_rek do ławic pogodnych 17.11.03, 19:15 Nie dysponując żyrafami a jeno jenotami jodłującymi libo limbami ze wzburzonym libido a sam będąc nieokreśloną jaźnią o podwójnym beknięciu, ale bez odbić- pozostaję po drugiej stronie lustra. Nie mnie z realu(M) siły ciemne transferować. Apercepcja co osioł wyskoczy nazbyt jednoznaczna i wszelkiej zwierzynie co na po lanach i pa łąkach roz pasana ,kłam niechybny zadaje. I na tej Łąkowej metaforze poprzestaję bo czas właśnie wyszedł i walnął drzwiami. Odpowiedz Link Zgłoś
aard Byłbym za pomniał! W góry! 17.11.03, 09:22 W moim pokoju w pracy stoi radiu Diora typu SUDETY i jeden z jego guzików jest podpisanym dumnym "K2". Odpowiedz Link Zgłoś
aarrd można powiedzieć że Sudety znajdują się na Łąkowej 17.11.03, 16:20 czyli w góry na Łąkową!!! Odpowiedz Link Zgłoś
neochuan cytacik z njiósłwika 47/2003 17.11.03, 16:07 Hity tygodnia: Kino: 1. Matrix, rewolucje (...) Ostatnia część trylogii o dzielnym NEMO, walczącym z maszynami (...) Pozdr. Nemochuan trapiony-zatorfiony:) Odpowiedz Link Zgłoś
schickelgrubernasizta 30.000 linii podmiejskich titrówek 18.11.03, 09:25 > Ostatnia część trylogii o dzielnym NEMO, walczącym z maszynami (...) Żeby tak się nomylić! Te dziennikarze, to czasem jak dzieci. Wielka kapitalna GRANDA! Konoec komuneokatu. dowódca Arki Noemego (tzw. kanoe) Odpowiedz Link Zgłoś
aard Miś i teczka a sprawa polskiej służby zdrowia 18.11.03, 13:25 Miś i teczka a sprawa polskiej służby zdrowia Na początek materiał źródłowy w postaci: "Idziemy na wycieczkę, bierzemy misia w teczkę, (zaczyna się nawet niewinnie, prawda?) a misiu pisiu-pisiu zrobił do teczki sisiu (pierwsze ostrzeżenie, czyżby kłopoty z pęcherzem?) A teczka była chora, (aha!) więc poszła do doktora (no i przyszła koza do woza!) A doktor był pijany - przylepił się do ściany A ściana była mokra - przylepił się do okna. A okno było duże - wyleciał na podwórze Na podwórzu grały dzieci, kopnęły go na śmieci A w śmieciach były szczury wygryzły mu pazury, A potem przyszły koty wygryzły mu galoty." A no właśnie. Cóż tedy zbiorowy podmiot liryczny próbuje nam przekazać w tej dziecinnej rymowance? Już na pierwszy rzut oka wyłania się nam jeżący niemyty włos na głowie obraz polskiego lecznictwa. Spójrzmy bowiem od początku: "Doktor był pijany" - trzeba przyznać, że już na samym początku wytaczane jest dość poważne oskarżenie. Nie tylko zresztą explicite, bo w głowie uważnego czytelnika/ słuchacza zrodziło się niewątpliwie podejrzenie: skąd doktor miał pieniądze na alkohol, jeśli założyć, ze nie upadł (jeszcze - Ale o tym w dalszej części wiersza) tak nisko, by pić płyn do dezynfekcji. Otóż domyślać się można, że zdefraudował pieniądze szpitala, bo pensje lekarzy są z całą pewnością zbyt niskie, by wydawać je na alkohol. Mamy tu więc za jednym zamachem wyjaśnienie powszechnej niekorzystnej opinii o lekarzach jak i fenomenu ciągłego braku środków finansowych w służbie zdrowia. Ale idźmy dalej. To, że doktor zatoczył się na ścianę, można z łatwością wyjaśnić stanem zamroczenia alkoholowego, jednak, to, że do niej się przylepił, pozwala domniemywać, że ściana była najzwyczajniej brudna, gorzej - lepka od brudu! Była też, czego dowiadujemy się z następnego wersu - mokra. Prawdopodobnie od wody ściekającej z wyższych pięter (pamiętamy niedawną aferę w jednym z łódzkich szpitali, gdzie woda w piwnicy lała się przez dwa lata i nikt o tym nie widział), co nie tylko świadczy o marnotrawstwie, ale też o fatalnych warunkach sanitarnych panujących w - bądź co bądź - placówce medycznej, choć nie znamy jej rodzaju. W następnym wersie, doktor przylepił się z kolei do okna - no cóż, pensje pomywaczy są zbyt wygórowane? A może (choć w świetle powyższego trudno w to uwierzyć) okno było świeżo malowane? Tak czy owak, najwyraźniej brakowało w nim szyb, bo doktor wyleciał na podwórze, na którym grały dzieci. Sam ten fakt nie byłby może zbyt istotny, gdyby nie to, że wskutek braku szyb w oknie hałas czyniony przez dzieci podczas zabawy zapewne docierał do gabinetu lekarskiego i zarówno utrudniał proces badania, jak i przeszkadzał pacjentom, co jest tym ważniejsze, że osoba cierpiąca szczególnie ciężko znosi wysokie natężenie hałasu. W kolejnym wersie mamy jasny obraz stosunku naszego społeczeństwa, a konkretnie jego najmłodszych przedstawicieli do służby zdrowia. Dzieci, jak należy mniemać (w najlepszym razie) potraktowały doktora jako chwilową zabawkę, po czym odkopnęły go na śmietnik. To, że na śmietniku owym były szczury, wobec bliskiego sąsiedztwa placówki medycznej, woła o pomstę do nieba, ale niestety jest logiczną konsekwencją powyżej wskazanych uchybień. Obrazu dopełnia fakt, że doktor miał zbyt długie, zapuszczone paznokcie, co można wywnioskować ze sformułowania o szczurach: „wygryzły mu pazury”. Podsumowując, z przedszkolnego wierszyka powtarzanego od lat przez dzieci wyłania się koszmarny wizerunek polskiej służby zdrowia zarówno w aspekcie osobowym (pijany lekarz o zapuszczonych paznokciach), jak i rzeczowym (brudne ściany, okna bez szyb, szczury na podwórku). Czy wobec powyższego można się dziwić tyleż powszechnej co skrajnie niepochlebnej opinii na temat naszego lecznictwa? Odpowiedz Link Zgłoś
cruach C129 18.11.03, 14:37 aard napisał: > bierzemy misia w teczkę, (zaczyna się nawet niewinnie, prawda?) No właśnie wcale że NIE niewinnie!!! W teczce w czasach dawnych nosił robotnik drugie śniadanie. (Bardziej nosił w teczce, ale czasy też mu się przydawały.) Czasami, kiedy robotnik był robotnikiem inteligenckim, to nosił śniadanie zawinięte w papier. Kiedy z papierem było krucho, a gazety całe były czerwone i puszczały farbę, przez co nawet zwykły kapeć wyglądał jak krwisty wołowy bez kości kobiety z ciążą bez kolejki na kartki z papieru którego brakowało, to się papier oszczędzało. Wniosek racjonalizatorski był np. taki, żeby bułkę wywinąc w papier z projektem inżynierskim czy innym tam schematem albo referatem. Skutkiem czego plamy z bułki wołowej przenikały, siusiąkały, przez co referat stawał się zjadliwszy a most z projektu stawał prostszy, czemu każdy, co pamięta owe czasy dawniejsze, tak tak, przytaknie. Zwyczaj papierowania posiłku przeszedł na owijanie towarów płynnych. Do dziś małpują nas w tym względzie zaplute karły Stanów Zjednoczonych, które na ulicy z gwinta popijają tylko w papierze, bo już inaczej nie potrafią. W Polsce zawijano w papier i piciu piciu i amu amu. Tylko bibułę jakoś ściagły organa. (Organa zwijano w co innego, ale to na inny zupełnie wątek.) W utworze rzeczonym (śpiewanym właściwie) przez twórców młodych ale Epokę pamiętających do teczki wsadzano potem nie tylko własne żarcie i picie, ale każde i wszędzie. Doszło do tego, że w barach mlecznych sami z teckami chodzili i nakładali sobie. Podmiot liryczny (choć tragiczny ten liryzm!) śpiewa mianowicie, że do lekarza szedł ktoś z wałówą, która w czasach niedoboru niedotaktu służyć mogła jako tak zwana łapówka. Piszę "tak zwana", bo czasem nawet nie trzeba było sobie rąk brudzić, ot, prosto z gwinta z papieru z teczki. Misiem zaś jest pan doktor, przyjazny i całusny na tak zwanego Breżniewa, ale przyjazny tylko w ów czas, kiedy dostał wałpówkę (w łapy wałówkę z popitką). Chęć bratania się inteligenciaka w kitlu z masą robotniczą była tak wielka, że do konsumpcji dochodziło od razu i na tak zwanych oczach. Piszę "na tak zwanych", bo robotnik teczkowy często oczy zamykał, że co on w trzy miesiące w kolejkach bez kolejki z ciążą kobiety przy kości bez kolejki na kartki wołowe wystał samoczwór, to jest z żoną i pociechą w liczbie dwa, przyszłością narodu. A skoro doktor misiu skonsumował, papierem się otarł, to nie dziwne, że pisiu, pisiu, że mokro się zrobiło, to się poslizgnął, przemoczył, zachorował, zbił okno, fujara, i tak dalej. Wniosek: piosenka jest przegadana. Właściwie można by pierwszy wers wyśpiewać, przypomnijmy: "bierzemy misia w teczkę" żeby, mądrej głowie dość posłowie, dojść samemu implicite do opisu mizerii polskiej służby tak zwanego zdrowia. Piszę tak zwanego, bo jak zwał tak zwał. Przypisy: 1. ww. mizeria też mogła wejśc do teczki 2. w rzeczonym (śpiewanym) wypadku miś NA PEWNO jest lekarzem a nie np. łapówkowałówarką. Bo primo, misiny w sklepach miśnych nigdy nie sprzedawano, bo jej nie było, a jak nie było, to cóż. Po secundo: na odstrzał misiny w warunkach naturalnych i okolicznościach przyrody pozwolić mogli sobie jedynie tak zwani miśliwi dewizowi (którzy mieli papierów jak lodu). Z krajów zachodnich, np. z Miśni w DDR. Co mi się wcale nie przyśniło, acz przyśliniło. Przypis do przypisu 2: Papier miał swoje dalsze losy służąc jako tak zwana ocierka dupy. (Piszę "tak zwana", bo jak się ktoś spił wałówką, to mógł nie trafić i septyka szpitalna pozostawała wtedy do życzenia. ) Przybysze z Miśni, chcąc wtopić sie w tłum autochtonów, próbował kopiować zwyczaje miejscowe, no więc dalej podcierać się. Ale że papierów miał przybysz dewizowy jak lodu, to sobie tyłek odmrażał, i dostawał tak zwanego wilka czyli hemorodiy. Piszę "tak zwanego", bo tego wilka nie da się ustrzelić nawet jak ktoś jest z DDR i ma na to papiery. Odpowiedz Link Zgłoś
aard Błogosławieni Ci, którzy ujrzeli Prawdę 19.11.03, 09:26 Widzisz więcej niźli jest alboli też wiesz o jakiejś mojej wpadce, o której ja nie wiem. Zaprawdę błogosławionyś (w przeciwieństwie do mnie, na szczęście). Ale mam do Ciebie prośbę, Aarrdzie, skoro już musisz tu pisać i skoro już wszystkie Twoje posty są puste, to zaznaczaj przynajmniej /nt w temacie, bo spamujesz. Odpowiedz Link Zgłoś
cruach C130 19.11.03, 09:26 NIE WDÓW JARY! A ja myślałem, że to tylko w realu mogło się zdarzyć! Ale skoro tak Neo pisze, to ja Na piszę: Sprzedawca mego ostatniego komputera, machnąwszy się, zamiast katalogu Windows zrobił mi katalog Widows. To ja żem poszedł za ciosem i mam też: Widows Commander (wery macz maczo program) oraz katalog Black Widows, w którym trzymam pająki na specjalną okazję. Z wdowami się nie patyczkuję, penetrując bez akceptacji ich partycje. W partkach i kombojkach. Patyczaki mam schowane w kantalogu Black Sticks. Kombojki mam schowane w pantalogu O Shoetz! A partki wieszam na szelkach za plecami. (Tu słowo przestrogi nasladowcom pana Partyki: wyżej szelek nie podskoczysz.) Odpowiedz Link Zgłoś
szprota =========Szprota nic nie ogłasza================== 19.11.03, 15:37 Czuje się skonfundowana klonami aarda i działalnością pseudo-Swarożyca. Pozostaję przy nadziei. Jestem borgosławiona. Odpowiedz Link Zgłoś