aric
20.03.03, 10:24
Tak siedzę i patrzę i ogarnia mnie sielski marazm. Jakbym oisiągnął punkt, z
którego doskonale widać świat innych ludzi. Patrze na nich i nic nie widzę w
wiekszosci z nich. Po prostu idą, siedzą, śpią, jedzę, trwają. Ich emocje
zgasły dawno, namietności padły ofiarą codziennosci. Brak tego czego co
sprawiało, że kiedys energia ich rozpierała. Wypalamy się moi drodzy. A może
we mnie dogasa ostatnie coś, co dawało mi energię, i dlatego takie rzeczy
tylko dostrzegam.
burrarum...