aaa202
08.12.06, 22:08
a także rozczulenie (pewno pod wpływem dużego Heinekena z zielonej butelki).
Otóż przyszło mi na myśl, że nie podziękowałam całemu Forum Łódź, za to, że,
wiednie lub bez, towarzyszyło mi w ekstremalnym momencie mojego życia, że
dostarczało mi rozrywki i znosiło moje uporczywe ściąganie tematu ku lodom,
technikom defekacji i innym przyjemnościom tego życia. Zadedykowałabym Wam
jakąś piosenkę. Może być to, że "przemija uroda w nas, jak zima w La Paz"?
Albo "otkaczałka, wariatka, ech, przed losem nie klęka".
Używany przeze mnie nick miał początkowo służyć biuściastej koleżance, która
pragnęła znaleźć miłość, miała liczne potomstwo, fatalne przejścia i nie
miała internetu. Przyznaję, że w źle pojętym poczuciu odpowiedzialności za
swoich znajomych, pisałam w jej imieniu listy do potencjalnych kandydatów do
jej łoża i ręki. Łapali się. Na krótko niestety. Widać, za słabo się
identyfikowałam. Pewno z powodu rozmiaru miseczki
kobieta.wp.pl/kat,26397,wid,8629399,wiadomosc.html?rfbawp=1165611517.116&ticaid=12d2e&_ticrsn=5
Koleżanka zdołała z kimś poszybować, nick został. Aaa to samogłoski wzięte z
imienia, 202 z rejestracji samochodu, albo numeru pokoju w akademiku - już
nie pamiętam.
Dziś, kiedy sobie na to FŁ wejdę, to czuję się jak wśród dobrych znajomych.
Bez patosu. Mam sentyment i już. (Zwłaszcza do Longety)
Dziękuję raz jeszcze i żałuję, że tak rzadko mam okazję i czas Was czytać
(zwłaszcza Longetę). Jeszcze się jorgam kto jest kim, jeszcze wyczuwam, ale
powoli i chyba nieuchronnie gubię wątki i sens.
Matulu, jak cudownie mi, jak błogo na tym forumie (po tym piwie).