Gość: Pibrac
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
06.04.07, 20:12
Dz.Ł.6.04.07 "Władze miasta są uparte. Po raz trzeci spróbują przekonać
radnych, by zgodzili się na nazwanie jednej z ulic imieniem Kinga C.
Gillette'a, twórcy jednorazowych maszynek do golenia. Dwie poprzednie próby
uhonorowania w ten sposób amerykańskiego przedsiębiorcy Rada Miejska
odrzuciła.
Tym razem King C. Gillette ma patronować nowo wybudowanej drodze, dotychczas
bez nazwy, która biegnie wzdłuż fabryki amerykańskiej firmy. W przyszłości
przy ulicy miałaby powstać też pętla autobusowa, co z kolei ma ułatwić życie
pracownikom zakładu. Poprzednio King C. Gillette miał patronować drodze
prowadzącej do fabryki Gillette na Nowym Józefowie. Ale radnym ten pomysł nie
spodobał się.
Swój upór władze Łodzi tłumaczą tym, że King C. Gillette jest symbolem
kariery gospodarczej minionego stulecia i warto, by znalazł się na mapie
naszego miasta. O tym, czy radni przyjmą ten argument, przekonamy się w
środę."
"King C. Gillette jest symbolem kariery gospodarczej minionego stulecia"
A czy my nie mamy symboli kariery gospodarczej? Może zróbmy ulicę
Poznańskiego, Grohmana, Scheiblera? To chyba bardziej pasuje do Łodzi.