Dodaj do ulubionych

Czy ktoś ma gotowca rezygnacji z pracy?

09.05.07, 17:30
Nigdy nie rezygnowałam z pracy, to nie wiem, jak taka rezygnacja wygląda.
Obrzydło mi. Praca ok, ale atmosfera analna. Czuję dziś dobitnie, że miejsce
pracy mnie mierzi.
No i druga rzecz: Szukam pracy. Mogę wszystko, jak nie mogę, to się namogę.
Od końca września. Najlepiej w Łodzi, ale niekoniecznie.
Obserwuj wątek
    • longeta Re: Czy ktoś ma gotowca rezygnacji z pracy? 09.05.07, 17:37
      Brawo(!) mnie też zawsze wku..ają te lizi dupy,które nic nie potafią(poza
      donoszeniem),a przy okazji to czym się parasz?

      ps.gotowca nie mam,ale od pięciu lat mówię tym "ch..om" by mnie zwolnili jak im
      się nie podobam,a oni dalej mnie trzymają;-)
      • aaa202 Ty jesteś kierowcą Tira, to już wiadomo. 09.05.07, 17:47
        • nett1980 Re: Ty jesteś kierowcą Tira, to już wiadomo. 09.05.07, 17:53
          I w trasy jezdzi z laptopem z jakims iPlusem :)
        • longeta Re: Ty jesteś kierowcą Tira, to już wiadomo. 09.05.07, 18:03
          eee,no(?) nie ;-)))
          • nett1980 Re: Ty jesteś kierowcą Tira, to już wiadomo. 09.05.07, 18:09
            To bylo sarkastyczne !
            Szwagier kupil laptopa ,zeby sobie filmy ogladac na przystankach i oddal go
            ostatnio , bo nie mial czasu na takie rozrywki .A jak sie obserwuje twoja
            aktwynosc na forum , to byloby niemozliwe.
            • aaa202 Czyli chałupnik? 09.05.07, 18:11
    • big_news Re: Czy ktoś ma gotowca rezygnacji z pracy? 09.05.07, 18:13
      Przejdzie Ci. Tzn. ta ochota na rzucenie pracy. Poza tym weź pod uwagę fakt, że
      gdzie indziej może być podobnie. Bo najczęściej jest tak, że na samym początku
      wydaje się, że nowe miejsce jest rewelacyjne. Pod każdym względem. Ludzie są
      przyjaźni, atmosfera też, ale to wszystko do czasu. Jak się zorientujesz w
      tajnikach nowej roboty, jak dotrze do Ciebie kto z kim i dlaczego, to uznasz, że
      to miejsce jest tyle samo warte co poprzednie.
      Jeżeli jednak jesteś całkowicie zdeterminowana i aktualna praca obrzydła Ci do
      immentu, to powiedz tym, którzy najbardziej Cię mierzą co o nich na prawdę
      myslisz, pie..ij drzwiami, wsiadaj w brykę i wracaj do Łodzi. Nic tak
      człowieka nie oczyszcza, jak gwałtowne wyrzucenie z siebie wszystkiego co go
      boli. Głowa do góry, jeszcze nie było tak, żeby jakoś nie było;)
      • aaa202 Podstawowy problem tutejszej pracy 09.05.07, 18:30
        to brak zgranego zespołu. Zasadniczo wisiałoby mi to, emocjonalne zaplecze mam
        gdzie indziej, gdyby nie techniki, jakie stosuje ON, SZEF. Z grubsza rzecz
        ujmując polegają na szczuciu jednych na drugich pod pozorem szczerej rozmowy,
        oraz szyciu z jakichś błahych artefaktów zarzutów, które mają totalnie
        zdyskryminować daną osobę. Miałam okazję być świadkiem gnojenia jednej
        koleżanki, która sama w końcu zrezygnowała z pracy. Nie znałam jej, pomyślałam
        nawet (jako nowa), że naprawdę jest taka beznadziejna. Ale parę rozmów z nią
        utwierdziło mnie w przekonaniu, że ktoś jej "robi" negatywne dossier. Dziś już
        wiem kto. Sam pryncypał. A kto będzie następny? To ci zagadka.
        Widzisz, merytorycznym zarzutom można się przeciwstawić, można się bronić,
        usprawiedliwiać, można przeprosić, można się poprawić. Na bzdety i subiektywne
        odczucia nie ma lewara. Można powiedzieć komuś: "Wydaje mi się, że mówiono, że
        cuchnie panu z ust, w związku z tym nie wyobrażam sobie pana dalszej pracy w
        telewizji."
        • big_news Re: Podstawowy problem tutejszej pracy 09.05.07, 18:44
          Trochę sobie sama przeczysz. Wpierw piszesz, że po rozmowie z koleżanką
          rozjaśniło Ci się w głowie, kilka linijek niżej, że na subiektywne odczucia nie
          ma metody. Jeżeli jesteś prawdziwie przekonana, że cały ten ON to kawał zwykłego
          szlaufa ogrodowego, i że za chwilkę padnie na kolejną osobę (a siebie, jak
          rozumiem, wykluczyć też nie możesz), to walnij to w p.i.z.d.u i brykaj do innej
          roboty. No może nie z dnia na dzień, bo to byłaby czysta głupota, ale rozważnie,
          już od teraz szykuj sobie nowy grunt, tak, żeby kiedy już będziesz pewna swojej
          nowej przyszłości ten ON Cię niczym nieprzyjemnym nie zaskoczył, a poza tym
          stworzysz sobie szansę, że to Ty właśnie palniesz mu w gębę, iż właśnie sobie
          odchodzisz. Trochę zimnej krwi i wyobraxni do tego potrzeba, ale da się to zrobić.
          • aaa202 Zimnej krwi nie mam wcale niestety 09.05.07, 19:19
            • big_news Re: Zimnej krwi nie mam wcale niestety 09.05.07, 19:26
              Ale coś wspominałaś o tym, że masz całkiem zimne stopy. Zdaj się na nie. I nie
              zapominaj o lodach;)
              • big_news Re: Zimnej krwi nie mam wcale niestety 09.05.07, 19:29
                Przy próbie wysłania tego posta, wyskoczył mi jakiś głupkowaty test do
                rozwiązania. Że niby znowu rozrabiam na forum (skąd to znowu?! ni kuta, nie
                wiem:/) i mam min. odpowiedzieć na pytanie kim był Kopernik. Chyba chcą się
                pozbyć starego forumowicza. Paradne...
                • aaa202 Nie miałam nigdy takiej sytuacji. 09.05.07, 19:30
                  • aaa202 Kopernik był 09.05.07, 19:31

                    • aaa202 Prusakiem 09.05.07, 19:31
                  • big_news Re: Nie miałam nigdy takiej sytuacji. 09.05.07, 19:31
                    Ja też pierwszy raz. Może robię za królika?;)
                    • aaa202 Ja za wała 09.05.07, 19:32
                    • szprota Re: Nie miałam nigdy takiej sytuacji. 09.05.07, 19:38
                      Raczej podkarmiłeś Mariańczyka i kilka Twoich podań trafiło do kosza :)
                      • big_news Re: Nie miałam nigdy takiej sytuacji. 09.05.07, 19:42
                        No jasne. I dlatego tam, gdzie jestem wzorem spokoju i opanowania testują mnie
                        jak zwierze laboratoryjne. Pękam ze smiechu.
                        A przy okazji: czy kogokolwiek interesuje to, co "niektórzy" wypisują pod moim
                        adresem? Nie, żebym się skarżył. Tylko tak przy okazji pytam.
                        • szprota hm. 09.05.07, 20:01
                          Gdybyś był wzorem spokoju i opanowania, po prostu nie odpisywałbyś
                          Mariańczykowi. Byłbyś ponadto. Poza tym muszę z przykrością stwierdzić, że
                          mijasz się z prawdą - ach, to twoje zamiłowanie do sztukowania sobie
                          martyrologicznych kawałków! - kilka twoich odpowiedzi nie odstawało poziomem od
                          poziomu Mariańczyka.

                          big_news napisał: A przy okazji: czy kogokolwiek interesuje to, co "niektórzy"
                          wypisują pod moim adresem? Nie, żebym się skarżył. Tylko tak przy okazji pytam.

                          No, ciebie na pewno :) Mnie niezbyt, ale jeśli ktoś przegina, to też ląduje w
                          koszu. Pewien dzisiejszy jubilat doznał na własnym grzbiecie.
                          • big_news Re: hm. 09.05.07, 20:16
                            Po raz kolejny chcesz ode mnie, żebym był jakimś milczącym wzorem. Jednego
                            gościa (zgodnie z zapowiedzią) strannie ole. tfu!, unikam. Pewnie mógbym i
                            kolejnego, a następnie jeszcze jednego i jeszcze i jeszcze... W końcu przyszłoby
                            mi pewnie jeździć do Bydgoszczy.
                            Jestem żywym człowiekiem. Nie bardziej i nie mniej czułym od innych. Stosuj więc
                            łaskawie do mnie podobną co do kolegów miarkę, nie oczekuj, że zamknę oczy na
                            kolejnego dupka i pozwolę mu jeździć po mnie jak po łysej kobyle.
                            Doceniam Twoje starania, widzę, że jesteś dość obiektywna. No właśnie - dość.
                            Czy to oznacza, że wystarczająco? Sama sobie odpowiedz.
                            • szprota wietrzę uniesienie, a czy prowokuję? 09.05.07, 20:42
                              Marudzisz.
                              Oczywiście możesz począć z tą świadomością, co chcesz, ale tak, oczekuję, że gdy
                              znów złapiesz rzepa na ogonie pod postacią jakiegoś trolla, to uświadomisz
                              sobie, że to tylko jakiś frustrat za klawiaturą i że szkoda twojego czasu i
                              energii na odpisywanie komuś takiemu, zwłaszcza, ze i tak to trafi do kosza,
                              jeśli ponownie on postawi ci diagnozę psychiatryczną i poprosi won, a ty mu
                              nakażesz oddalenie się stąd z jakąś marionetkową inwektywą dla dobarwienia.
                              Tu dodam, że moje oczekiwania to moja sprawa i niestety prośby "nie oczekuj ode
                              mnie nie spełnię". Pocieszające natomiast jest to, że i ty pewnie mojej prośby o
                              zmianę zachowania nie spełnisz. Będziemy więc kwita.

                              Co to za argument, że jesteś żywym człowiekiem? To ci daje legitymację do
                              schodzenia na rynsztokowy poziom niektórych twoich adwersarzy? Łamania netykiety
                              i zasad kulturalnego sporu na forum?

                              No wybacz, ale toż to jest argument "jestem jaki jestem i nic się nie da z tym
                              zrobić". I zauważ, że nie oczekuję, że sam się zmienisz - w przypadku faktu, żeś
                              żywym człowiekiem, nawet stanowczo bym ci tego nie życzyła - tylko proszę o
                              zmianę zachowania. Zaniechania kliknięcia raz czy drugi w przycisk "wyślij".

                              Względem stosowania miarki - nie mnie komentować. Prezentując podobny twojemu
                              poziom argumentacji rzekłabym, że jak się nie ma argumentów na swoją tezę, to
                              się sięga do ataków adwersarza i to na tym przykładzie nawet nieźle widać: ja ci
                              wyjaśniam, czemu dostałeś z automatu test, a ty od razu zaczynasz lamentować o
                              braku obiektywizmu.

                              A no właśnie, owo "czy jestem dość obiektywna".
                              Staram się.
                              Przy tobie nie zawsze to się udaje. Gdybym miała obiektywność +10, nie
                              wdawałabym się z tobą w dyskusję na ten temat, zignorowała twoją uwagę o teście,
                              który pojawia się automatycznie po jedenastym wykasowanym poście. I z normalnym
                              trollem, który dałby się wciągnąć w taką wymianę uprzejmości, jak ty z
                              Mariańczykiem właśnie tak byłabym postąpiła. Jednakowoż, pomna faktu, że trollem
                              nie jesteś, tylko uwielbiasz sobie podbijać cierpiętniczego bębenka jako
                              forumowy chłopiec do bicia, staram się spokojnie ci wyjaśnić, skąd, co i dlaczego.
                              --
                              -Co było pierwsze, jajko czy kura?
                              -Penetracja!
                              • aaa202 Wietrzę ripostę 09.05.07, 20:51
                                • lavinka a tu pudło ;-p 09.05.07, 21:09
                                  A swoją drogą tych trolli przybywa. Co gorsza normalni z pozoru ludzie nagle w
                                  trolli się zamieniają. I szkodzą na potęgę. I bardziej się ich olewa, tym
                                  bardziej prowokują.
                                  Net (nett to nie o Tobie) schodzi na psy...
                                  lav
                                  • aaa202 A może będzie dłuuuuuga. 09.05.07, 21:11
                                    • szprota ale mnie 09.05.07, 21:12
                                      się już nie chce odpisywać. A z Biggim mam tak, że no, muszę, po prostu muszę.
                                      Uwielbiam się z nim spierać :)
                                      • lavinka Re: ale mnie 09.05.07, 21:18
                                        Nie Ty jedna. Ale do spierania wolę longetę.
                                        ;-)
                                        lav
                                        • huann Re: ale mnie 09.05.07, 21:19
                                          lavinka napisała:

                                          > Ale do spierania wolę longetę.

                                          ale plama.
                                          • lavinka Re: ale mnie 09.05.07, 21:23
                                            Plama to jest wtedy jak ktoś wytacza macice zamiast argumentów ;-p
                                            • huann Re: ale mnie 09.05.07, 21:24
                                              mówisz i masz!!
                                              • lavinka Re: ale mnie 09.05.07, 21:29
                                                Tak czułam,ze to wyciągniesz ;-D
                                                • huann Re: ale mnie 09.05.07, 21:30
                                                  wiele macic (jako takich) w sumie nie znam...
                                                  • lavinka Re: ale mnie 09.05.07, 21:39
                                                    Ja znam tylko jedną, ale jej pamiętam.
                                                    lv
                                                  • huann Re: ale mnie 09.05.07, 21:41
                                                    lavinka napisała:

                                                    > ale jej pamiętam.

                                                    ale pamiętliwa jesteś, no no!
                                                  • lavinka Re: ale mnie 09.05.07, 21:53
                                                    Ajest ktoś na sali kto pamięta tę z której wyszedł? ;-)
                                                  • huann Re: ale mnie 09.05.07, 21:54
                                                    wyjścia znaczy księgę, czy macicy?
                                                  • lavinka Re: ale mnie 09.05.07, 21:56
                                                    Aja wiem skąd Ty wyszedłeś? Sądząc po hobby pewnie nie z pola kapusty,ale z
                                                    jakiejś mięsnej fermy :)
                                                    lav
                                                  • huann Re: ale mnie 09.05.07, 21:58
                                                    ja wyszedłem.
                                                    po prostu wyszedłem. ;P
                                                  • lavinka Re: ale mnie 10.05.07, 01:28
                                                    To dobrze,że nie wyszłeś jak niektórzy :)
                                            • szprota Re: ale mnie 09.05.07, 21:27
                                              lavinka napisała:

                                              > Plama to jest wtedy jak ktoś wytacza macice zamiast argumentów ;-p

                                              Na czym, przepraszam, wytacza...?
                                              • lavinka Re: ale mnie 09.05.07, 21:30
                                                Nie wiem.To nett i breble i zdaje się iliminacja są bardziej zorientowane w tej
                                                tomacie ;-D
                                                lav
                                                • breblebrox Re: ale mnie 09.05.07, 21:34
                                                  W temacie macic? Ja mam jedną, ale całkiem dobrze się póki co sprawuje, dziękuję.
                                                  • lavinka Re: ale mnie 09.05.07, 21:40
                                                    Znaczy się nie powiększa się i nie ma pasażera? ;-D
                                                  • huann Re: ale mnie 09.05.07, 21:42
                                                    lavinka napisała:

                                                    > nie ma pasażera? ;-D

                                                    Nostromo?
                                                  • breblebrox Re: ale mnie 09.05.07, 21:44
                                                    huann napisał:

                                                    > Nostromo?

                                                    No sromo??? :-O
                                                  • huann Re: ale mnie 09.05.07, 21:45
                                                    breblebrox napisała:

                                                    > huann napisał:
                                                    >
                                                    > > Nostromo?
                                                    >
                                                    > No sromo??? :-O

                                                    pasa żer? :>
                                        • longeta Re: ale mnie 09.05.07, 21:28
                                          lavinka napisała:

                                          > Nie Ty jedna. Ale do spierania wolę longetę.
                                          > ;-)
                                          > lav

                                          Ale tu już nie ma o co,wszyscy znają się (prawie) jak łyse konie,chyba ze ktoś
                                          lubi mantrę;-)
                                          • lavinka Re: ale mnie 09.05.07, 21:30
                                            Grajobigową?
                                          • szprota pardon 09.05.07, 21:36
                                            Bom się zgubiła (a duch Stefci Rudeckiej fruwa i przyświeca(ch)) - co mają łyse
                                            konie do mantry? że niby do medytacji trzeba się pokład-ać, jak ten Łysek od Idy?
                                            • longeta Re: pardon 09.05.07, 21:45
                                              szprota napisała:

                                              > Bom się zgubiła (a duch Stefci Rudeckiej fruwa i przyświeca(ch)) - co mają łyse
                                              > konie do mantry? że niby do medytacji trzeba się pokład-ać, jak ten Łysek od Id
                                              > y?

                                              Oooo! Właśnie Łysek z pokładu Idy,też ciągle robił to samo w robocie,aż
                                              wyciągnął kopyta i to nie z nudów;-)
                                              • huann Re: pardon 09.05.07, 21:46
                                                kieratunku wołał, ale wokół było ino rżysko. to wszystko.
                              • big_news Re: wietrzę uniesienie, a czy prowokuję? 09.05.07, 21:31
                                Dziękuję za wyczerpujący post.
                                Uwagi przyjmuję, za połajanki się nie gniewam.
                                W każdym razie mój żar dotyczący forum, powoli się wypala. Być może te słowne
                                przepychanki z Marianczykiem w moim wykonaniu są jednymi z ostatnich. Z coraz
                                mniejszym zaangażowaniem zaglądam w to miejsce. Pewnie różne trolle mają w tym
                                swój udział, ale nie to decyduje. Sam kiedyś napisałem, że nieobecni nie mają
                                racji, a odniosłem to do jednego z najstarszych forumowiczów, który po sporym
                                okresie nieobecności na forum, z wielkim zdziwieniem odkrył, że ono jeszcze trwa
                                i ma się całkiem dobrze. Wiem więc, że gdy i ja zniknę, zastapi mnie ktoś inny.
                                Będą toczyć się boje i dyskusje na argumenty. W każdym razie ogarnęła mnie
                                niechęć, coś takiego jak Aaa202 w stosunku do Jej pracy. Może to chwilowe, bo i
                                wcześniej miewałem takie momenty. Oby. W każdym razie jeżeli nie nastąpi jakiś
                                przełom w samym mnie, to możesz być spokojna, że nie bedę wiódł młodzieży na złe
                                drogi;)
                                • breblebrox Re: wietrzę uniesienie, a czy prowokuję? 09.05.07, 21:38
                                  Ło matko! Kolejny odcinek!
                                  Ale Marcello w końcu wyjdzie za Bernadetę i przygarną tego wietnamskiego z pochodzenia chomika? Czy jednak ich ojciec (który tak naprawdę jest synem Marcella z szesnastego małżeństwa z Konczitą) ich rozdzieli?
                                  I czy aby poznać losy bohaterów mogę wysłać smsa na nr 7983278632 w treści wpisując LUBEKA?
                                  • szprota Breble, odpowiedzi nie zna nikt... 09.05.07, 21:41
                                    Poza tą, oczywiście, że chomik został zdeponowany w prodiżu i się grzeje.
                                    • breblebrox Re: Breble, odpowiedzi nie zna nikt... 09.05.07, 21:53
                                      Cholera, chyba się poddam chandrze w oczekiwaniu na następny odcinek w takim razie - tym bardziej, że nie mam Motoroli na podorędziu.
                                      • szprota Nie żebym cię namawiała 09.05.07, 21:56
                                        ale może jakieś małpie figle? :>
                                • szprota Dziękuję ci 09.05.07, 21:39
                                  I liczę na przełom. Tak jak gdzieś wyżej napisałam - uwielbiam z tobą dyskutować
                                  i z żalem skonstatowałabym brak takiego interlokutora na forum.
                                  • big_news Re: Dziękuję ci 09.05.07, 21:43
                                    Po przeczytaniu tego _uwielbiam_, poczułem wewnętrzny skręt. Póki co nie wiem co
                                    on oznacza (prócz chwilowego k.u.r.ewskiego bólu w plecach), ale może to dobry
                                    zwiastun? Na wszelki wypadek dzięki;)
                                    • szprota O, cholera, nie chciałam 09.05.07, 21:49
                                      Póki co jestem dobrej myśli. Ą ę.
                                      • big_news Re: O, cholera, nie chciałam 09.05.07, 22:12
                                        Słowo się rzekło, kobyłka u płota. Bez ą i bez ę:)
                                    • yavorius Re: Dziękuję ci 09.05.07, 21:58
                                      Bigi, ja też Cię kocham!!!
                                      • szprota No i masz 09.05.07, 22:06
                                        No muszę dodać to do ulubionych wątków, żeby mieć to wyznanie na podorędziu.
                                      • big_news Re: Dziękuję ci 09.05.07, 22:10
                                        To Ty jeszcze nie śpisz?!
                                        Ja toże Ciebia miłuję:)
                                        • yavorius Re: Dziękuję ci 10.05.07, 08:55
                                          Właśnie kładłem się spać i pomyślałem o Tobie ;D
                                  • aaa202 ZNOWU Big idzie na wewnętrzną emigrację? 09.05.07, 21:51
                                    • szprota Każdy czasem idzie 09.05.07, 21:55
                                      No, oprócz mnie. Mnie się trafiały wyłącznie zewnętrzne.
                                      • huann do mnie czasem próbuje przyjść imigracja ze słowem 09.05.07, 22:00
                                        deej pane, deej...

                                        ostatnio cała rodzinka podeszła mnie sprytnie, kiedyś gdy mi nie chciał spaść
                                        katatermometr na praktykach, a jeszcze na tych samych też rodzinka, ale świnek
                                        morskich na tyłach szkoły ogrodniczej
                                    • big_news Re: ZNOWU Big idzie na wewnętrzną emigrację? 09.05.07, 22:11
                                      Idę. Przecież nie będę jak głupi stał w miejscu;)
                                    • nett1980 Re: ZNOWU Big idzie na wewnętrzną emigrację? 09.05.07, 22:24
                                      Big kokiet jak pragne Boga , big kokiet. Mi tez bedzie nudno bez ciebie ,
                                      chociaz nie dyskutujesz ze mna z takim zacieciem jak z marianczykiem :(
                                    • longeta Re: ZNOWU Big idzie na wewnętrzną emigrację? 09.05.07, 22:24
                                      Ale tym razem nie bigiego przekonywał by tu zostać:-)))
                                      • longeta Re: ZNOWU Big idzie na wewnętrzną emigrację? 09.05.07, 22:26
                                        longeta napisał:

                                        > Ale tym razem nie bigiego przekonywał by tu zostać:-)))

                                        bez sensu;-)
                                        • szprota Re: ZNOWU Big idzie na wewnętrzną emigrację? 09.05.07, 22:30
                                          > longeta napisał: bez sensu;-)
                                          NO NARESZCIE!
                                          • longeta Re: ZNOWU Big idzie na wewnętrzną emigrację? 09.05.07, 22:38
                                            szprota napisała:

                                            > > longeta napisał: bez sensu;-)
                                            > NO NARESZCIE!

                                            Hymm,chyba każdemu może się zdarzyć raz nie zawsze;-)
                                            WIELKA WPADKA,przy Wielkiej Majówce,ale to znak że muszę komórkę posprzątać:-)
                                            • huann Re: ZNOWU Big idzie na wewnętrzną emigrację? 09.05.07, 22:41
                                              longeta napisał:

                                              > Hymm,chyba każdemu może się zdarzyć raz nie zawsze;-)

                                              albo na odwrót! :D
                    • lavinka Re: Nie miałam nigdy takiej sytuacji. 09.05.07, 21:06
                      To pewnie za ten wyraz na p ;-p
                      To co Ci wyskoczyło to test na netykietę. ;-)
                      I nie mam poęcie po co on jest. ;-p\lav
    • keridwen Re: Czy ktoś ma gotowca rezygnacji z pracy? 09.05.07, 18:53
      jakby od teraz, to bym zapodala namiary, ale we wrz obawiam sie, ze bedzie nieaktualne (;
      • rozmowy_kontrolowane Re: Czy ktoś ma gotowca rezygnacji z pracy? 09.05.07, 20:18
        keri- a to coś dobrego, co tam masz? Bo ja szukam nadal:/
        • keridwen Re: Czy ktoś ma gotowca rezygnacji z pracy? 09.05.07, 20:27
          maila masz.
          • rozmowy_kontrolowane Re: Czy ktoś ma gotowca rezygnacji z pracy? 09.05.07, 20:29
            Keri- thx.
    • piotrdx Re: Czy ktoś ma gotowca rezygnacji z pracy? 09.05.07, 18:54
      Google wyłączyli czy co? ;) Tu masz wzór www.hrc.pl/index.php?
      dzid=88&did=278 zwroty (nie)grzecznościowe możesz sobie oczywiście dowolnie
      dostosować.
    • brite Re: Czy ktoś ma gotowca rezygnacji z pracy? 09.05.07, 19:40
      Od jakichś 3 lat mam na kompie w pracy dokument Worda z wypowiedzeniem, od czasu
      do czasu w kolejnym przypływie emocji zmieniam w nim datę na aktualną. Niestety,
      nigdy go nie drukuję, za słaby charakter mam.
      • aaa202 A może właśnie mocny ten charakter masz? 09.05.07, 19:45
        Ja bardzo nie umiem łykać gila.
        • brite Re: A może właśnie mocny ten charakter masz? 09.05.07, 20:12
          > Ja bardzo nie umiem łykać gila.

          O nie nie, tu nie ma łykania gila, ja lubię nawet swoją pracę, tylko dostaję za
          to marne pieniądze, i widzę, jak wciąż są popełniane przez górę te same błędy,
          więc czasami mi się już nie chce.
    • bryzolin Re: Czy ktoś ma gotowca rezygnacji z pracy? 09.05.07, 20:54
      Sprawa ma się tak, że jesteś w swojej pracy bardzo dobra, znakomita.
      A Twój szef nie dorasta Ci do pięt ani merytorycznie ani pod żadnym względem.
      Powinien wrócić skąd przyjechał i wyrabiać sery.
      Pamiętaj, że podejmując jego prowokacje zniżasz się do jego poziomu.
      Stań ponad to. Obróć jego argumenty w żart i powiedz, że masz inne zdanie i nie
      chcesz więcej o tym rozmawiać. Zachowaj spokój.
      • huann Re: Czy ktoś ma gotowca rezygnacji z pracy? 09.05.07, 21:03
        bryzolin napisał:

        > Powinien wrócić skąd przyjechał i wyrabiać sery.

        a ja bym mu wyżerał. dobra. :D
    • lavinka gratulacje! 09.05.07, 20:59
      Teraz tylko założyć firmę wszystko_jedno_jaką i wystąpić do ŁUnii o
      dofinansowanie. ;-)
      lav
    • miejskie_narty Re: Czy ktoś ma gotowca rezygnacji z pracy? 09.05.07, 21:58
      W przeszłości rezygnowałem z pracy 3 razy. Nigdy nie miałem żalu (być może dlatego, że zaczynając miałem świadomość tymczasowości). Do mnie żal miano raz.

      Dziś, można powiedzieć, w pewnym sensie też zrezygnowałem z jednej pracy - i po raz pierwszy czuję się z tym dosyć podle, druga strona też raczej zadowolona nie jest.

      Przchodząc do działu dobrych rad: z jednej strony, jak czujesz, że to nie to, uciekaj czym prędzej. Z drugiej, po sobie widzę, że jak raz się człowiek przełamie, potem idzie mu dosyć łatwo - a w efekcie czasem bywa trudno...

      Na Twoim miejscu spróbowałbym (teoretycznie mówię) agresywnie zaingerować w sytuację, spowodować jakiś otwarty konflikt, ustawić sytuację pod siebie. Jak nie wyjdzie - będziesz musiała odejść i brzemię tej decyzji nie będzie ciążyć. Jak wyjdzie, może atmosfera się zmieni na lepsze. Teoretycznie:)

      • aaa202 Można powiedzieć 09.05.07, 22:20
        że dziś poszłam na taką konfrontację. Dosyć niewygodnie jest to tu opisywać - z
        jednej strony czytelnie, konkretnie, z drugiej nie ma co wdrażać osób
        postronnych.
        Dość rzec, że od dawna widzę, że tu wszyscy kładą uszy po sobie, milczą,
        markują jakieś działania i sprawy przysychają. Ja chyba nie mam tego instynktu
        przeżycia. Czuję swoją rację, wiem, że ją mam, dążę do wyjaśnienia. Ale dziś
        wiem też, że nie udało się, że ta strategia zawiodła.
        Cały dzień przeżuwam szczegóły rozmowy, jaką dziś odbyłam. Zastanawiam się, czy
        mogłam zadziałać dyplomatyczniej, lepiej. Szukam tej "mądrości na schodach".
        I chce mi wyjść tylko jedno: wymiksować się.
        No kur.wa źle jest.
        Chciałabym rano się obudzić i stwierdzić, że przesadzam.
        • miejskie_narty Re: Można powiedzieć 09.05.07, 22:43
          Im dłużej o tym myślę, tym bardziej nabieram pewności, że za każdym razem, gdy rezygnowałem z pracy, czułem się podle.

          Na pocieszenie powiem Ci, że gdybym miał dobre kwalifikacje - zakładam, że takie masz - tym bardziej brałbym pod uwagę komfort pracy. Z drugiej strony w systemie, w którym pracujesz nie zmienia się pracodawcy z dnia na dzień. Zdając sobie sprawę z czasu i sposobu funkcjonowania instytucji, które mogłyby Cię interesować, najpierw myślałbym o pisaniu CV, potem o rezygnacji. Przy czym trzeba pamiętać o stosownym okresie wypowiedzenia - zależy od rodzaju umowy, którą podpisałaś.
          • nett1980 Re: Można powiedzieć 09.05.07, 22:48
            A moze zaloz firme , pani na wlosciach bedziesz.
            • miejskie_narty :) 09.05.07, 22:53
              > pani na wlosciach bedziesz

              Aż tak źle nie jest:-)
              • nett1980 Re: :) 09.05.07, 23:01
                No spoko , to do aaa202 bylo .A wiem ,ze jestes plci przeciwnej , przeciez
                chwalilam sie , ze widzialam cie w realu w Realu w Manu .Karkolomna
                konstrucja ,uff.
                • aaa202 To w Manu jest Realu? 09.05.07, 23:06
                  • nett1980 Re: To w Manu jest Realu? 09.05.07, 23:07
                    Tak juz nie Gaentu .
                    • aaa202 Jeden pies Realu czy Geantu. Ale parking jest tam 09.05.07, 23:12
                      naprawdę beznadziejny. Za to fontanny miód. Widziałam raz małą dziewczynkę,
                      całą mokrą, goluteńką, stała okrakiem nad strumieniem wody i z jej twarzy
                      wyczytałam, że odkryła właśnie coś bardzo fajnego:)
                      • nett1980 Re: Jeden pies Realu czy Geantu. Ale parking jest 09.05.07, 23:22
                        Wiesz powinnas pisac ksiazki czy jak ,bo wlasnie siedze ze szczoteczka do zebow
                        i buzia pelna pasty ,ale jak to przeczytalam , to o malo sie ze smiechu nie
                        udlawilam. Moze to jest twoje powolanie zyciowe ,a nie uzeranie sie z dupkiem-
                        dyrektorem?
                        • miejskie_narty Re: Jeden pies Realu czy Geantu. Ale parking jest 09.05.07, 23:26
                          za taką literaturę to by autorkę relegowali z tych kresów:-)
                          • nett1980 Re: Jeden pies Realu czy Geantu. Ale parking jest 09.05.07, 23:32
                            Ale mi chodzi o forme ,jak sie aaa202 rozpedzi , to mozna to z wypiekami na
                            twarzy czytac , fajnie slowami operuje. Mam kolezanke , co to poczatkujaca
                            pisarka jest(tzw. literatura menstruacyjna) ,ale nie ma tego czegos ,co z
                            postow aaa przebija.
                            • miejskie_narty Re: Jeden pies Realu czy Geantu. Ale parking jest 09.05.07, 23:33
                              Co to jest literatura menstruacyjna? Faceci mogą czytać, czy mają się brzydzić?
                              • nett1980 Re: Jeden pies Realu czy Geantu. Ale parking jest 09.05.07, 23:37
                                Wczesna Gretkowska ? Moja psipsiulka opisala jak rozpuszcza krew swa
                                miesieczna w winie czerwonym i podaje ukochanemu , by byl jej na wieki .Itp.
                                Fuj co ?
                                • miejskie_narty Re: Jeden pies Realu czy Geantu. Ale parking jest 09.05.07, 23:39
                                  Zapodaj nazwisko, to się przeczyta i się oceni. Po jedym łyku trudno powiedzieć, acz początkowy bukiet owszem, cierpkawy
                                  • nett1980 Re: Jeden pies Realu czy Geantu. Ale parking jest 09.05.07, 23:47
                                    Jak wyzej .P o c z a t u j c a ,wiec tylko jej wiersze i opowiadania w
                                    antologii wydali , nie pamietam tytulu .Ostatnio sporo przezyla i pewnie juz
                                    inaczej bedzie pisac , a teraz buduje dom i co innego ja zaprzata.
                                    Siedze wciaz z ta szczoteczka w otworze gebowym , wracam do lazienki , milych
                                    snow zycze , oby nie cierpkich.
                                    • miejskie_narty Re: Jeden pies Realu czy Geantu. Ale parking jest 09.05.07, 23:51
                                      Więc i ja się zmywam. Gutament.
                            • aaa202 Wypieki to ja mam teraz. 09.05.07, 23:36
                              Idę spać, jutro muszę wstać o 5, żeby troglodytę w sraczu wyprzedzić.
                              Dzięki, zrelaksowałam się trochę.
                            • huann Re: Jeden pies Realu czy Geantu. Ale parking jest 09.05.07, 23:43
                              nett1980 napisała:

                              > tzw. literatura menstruacyjna

                              moim zdaniem to zwykłe wodolejstwo mogłoby być, gdyby nie zasada 'krew nie woda'
                              • miejskie_narty Re: Jeden pies Realu czy Geantu. Ale parking jest 09.05.07, 23:49
                                no ale woda może przy zachowaniu odpowiednich warunków doświadczalnych w wino się zamienić, więc może coś w Twojej propozycji jest na rzeczy...
                                • huann Re: Jeden pies Realu czy Geantu. Ale parking jest 09.05.07, 23:57
                                  "kobieta, wino i śpie..."

                                  dobranoc :)
                • miejskie_narty Re: :) 09.05.07, 23:07
                  > chwalilam sie , ze widzialam cie w realu w Realu w Manu

                  Dobrze chociaż wypadłem?
                  • nett1980 Re: :) 09.05.07, 23:10
                    Nie wiem czemu,ale myslalam ,ze nizszy jestes , to przez te foty ze
                    szprotkan .A o aktorach zawsze mowia - "myslalem ze nizszy jest ,bo na takiego
                    byka w telewizorni wyglada".Tu zadzialalo odwrotnie.
                    • huann Re: :) 09.05.07, 23:15
                      śledzisz szprotka-nie? ;>

                      nett1980 napisała:

                      > to przez te foty ze szprotkan .
                      • nett1980 Re: :) 09.05.07, 23:17
                        Foty zawsze!
                    • miejskie_narty Re: :) 09.05.07, 23:20
                      Dobre i to...

                      Kiedy jako nastoletnie jeszcze chyba chłopię byłem w Londynie, podczas obowiązkowej wizyty w muzeum figur woskowych najbardziej, oprócz plastyczności wosku, z którego wykonane były piersi Sharon Stone, zdziwił mnie właśnie niski wzrost całej masy aktorów. :-)
                      • aaa202 A ja ostatnio widziałam Małgorzatę Ostrowską 09.05.07, 23:23
                        tę od szklanej pogody. Na stacji BP. Wątróbkę jadła. Ja frytki. Cóż, nie
                        wystawała ponad kasę fiskalną na blacie. Wiedziałam, że jest drobna, ale
                        rzeczywistość jest porażająca.
                        • big_news Re: A ja ostatnio widziałam Małgorzatę Ostrowską 09.05.07, 23:26
                          Może ona bez stołka za stołem siedziała?;)
                          • aaa202 Stała i zamawiała 09.05.07, 23:33
                            potem kulturalnie, w licznym męskim towarzystwie spożyła wątróbkę. Wszyscy
                            jedli żur i wątróbkę zresztą. Rozmawiali o pogłosie, sprzęganiu i filharmonii.
                            Nikt nie palił, nikt nie klął, nikt mordy nie darł. Niebywałe, nie?;)
                            • big_news Re: Stała i zamawiała 09.05.07, 23:39
                              Zniósłbym wiele. Nawet to, że nie klęli i nie ćmochali. Ale nie wątróbkę! Już
                              jej nie lubię;)
                        • miejskie_narty Re: A ja ostatnio widziałam Małgorzatę Ostrowską 09.05.07, 23:31
                          Wychodzi na to, że tylko Tomaszewski w Nescafe broni honoru celebrytów:-)
                          • nett1980 Re: A ja ostatnio widziałam Małgorzatę Ostrowską 09.05.07, 23:34
                            Dorzucam Pasikowskiego .Tez sie broni ,a nawet przestrasza. Tumani ?
                      • huann Re: :) 09.05.07, 23:24
                        bo to był wosk z małych pszczółek, tycich i chudziutkich. w każdym razie
                        szerszeniebyły.
                      • nett1980 Re: :) 09.05.07, 23:24
                        Slyszlam tez, ze jak Cure'owcy przyjechali do Lodzi , to ,idac Pietrynka, nie
                        mogli sie nadziwic ,jacy to my Lodzianie wysocy jestesmy .
                        • aaa202 A oni jaki etnos prezentowali? 09.05.07, 23:34
        • brite Re: Można powiedzieć 09.05.07, 23:34
          > dziś poszłam na taką konfrontację
          > Dość rzec, że od dawna widzę, że tu wszyscy kładą uszy po sobie, milczą,
          > markują jakieś działania

          no, wypisz wymaluj sytuacja, jaką ja mam/miałem. Konfrontacja jest dobra, trochę
          oczyszcza i pokazuje, jak się rzeczy mają. Co prawda emocje fałszują trochę
          obraz rzeczywistości, więc radzę spojrzeć na problem w świetle poranka.
          • lavinka Re: Można powiedzieć 10.05.07, 01:32
            Jak sobie przyponę moje rezygnacje z pracy to tylko dwa momenty bło to
            nieprzyjemne.. ale to tak jak z wyrwaniem bolącego zęba. Po wszystkim poczułam
            ulgę i wolność. Czasem warto. Ale często zdaża sie,że człowiek zmieniając
            miejsce pracy zamienił siekierę na kijek... ale nie żałuję, wręcz przeciwnie.
            lav
    • cassani w telewizji dyktowali, w reklamie 10.05.07, 08:51
      o dardcach Xelion. przepisz i masz jak znalazł!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka