Gość: K
IP: 81.168.185.*
01.11.07, 20:35
Dobrze napisane. Człowiek się z roboty zrywa, jedzie 220 km zeby obejrzec mecz i co z tego ma? A no nic, jest skazany na oglądanie tej kopaniny na boisku, bez zaangazowania. Dobrze, ze są znajomi, z którymi mozna się spotkac i pogadać, dobrze ze wyjazd daje szanse oderwania się od codziennosci. Bo jakby nie to, to nie wiedziałbym co ja tu robie. Az mi się głupio robi jak wracam z meczu i po raz kolejny te same pytania, docinki słysze: ze znów przegrali, po co jeżdze itd. itp.