21.12.01, 20:07
I znowu mam dylemat. W jaki sposób sprawić najłatwiej by karp przeniósł się na
łono Abrahama? Skuteczne jest samurajskie cięcie nożem, po którym karp ulega
procesowi degłowacji. Ale aby odciąć głowę żywej rybie trzeba trochę się
namęczyć. Dosyć skuteczne jest uderzenie tępym narzędziem w głowę. Chociaż
czasami może spotkać nas niespodzianka, kiedy nagle skrobana
rybka "zmartwychwstanie". Czy może jednak iść na łatwiznę i po prostu wypuścić
rybę z wanny? A może wrzucić do wanny mydło? Kochani poradźcie jak się uprorać
z karpiowym problemem.

A może wziąść karpia w torbę, pojechać nad najbliższy staw i puścić go wolno?
Dać karpiowi prezent bożonarodzeniowy i darować mu życie? A na stole raczyć się
paluszkami kapitana Igllo.

Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • adamco Re: Karp 21.12.01, 20:26
      Khmm w wielu rodziach problem odwieczny, chyba polaczenie kilku metod da najlepszy efekt. Tak sobie mysle po pierwsze porzdne grzmotniecie w lepetyne ogluszy delikwenta(dyplom z anestezjologii niepotrzebny) po drugie szybkie ciecie jakims ostrym ostrzem czyli tzw. dekapitacja i juz po robocie. Za mlodzienczych czasow jak mialem akwarium i od czasu do czasu jakas rybka wymagala wyslania na tamten swiat to polecano metode na zimno - tzn wkladalo sie rybke w sloiczku do lodowki pod zamrazalnik, a po paru godzinach do zamrazalnika i nastepnego dnia mielismy zimna zdechla rybke, mysle ze przy obecnej pogodzie balkon wystarczy. No i rozwiazanie ostateczne - jak kupujemy karpia to poprosic o zdechlego (wlasnciwie zabitego), lub kupic gotowe filety. Pozdrawiam swiatecznie. adamco :-)
      • kropka. Re: Karp 21.12.01, 20:48
        nie wiem, coście napisali, bo czytałam bardzo pobieżnie.
        Jedyny sposób na karpia, to poprosic w sklepie o zabicie, szybko uciec ze
        sklepu, wrócic za pare minut i odebrac reklamówke.
        Połozyć na balkonie do nastepnego dnia, bo jak sie go skrobie i kroi zaraz po
        zabiciu - to skacze.
        Brrrrrrrrr :(
    • kostas Re: Karp 21.12.01, 23:49
      A tak szczerze, to smakują Wam karpie, czy je uśmiercacie, "bo tradycja..."?
      PS. Ja karpi nie jadam, gdyż nie lubię.
      • Gość: rafgeo Re: Karp IP: 172.16.77.* 22.12.01, 10:18
        Mnie osobiście karpie nie podchodzą (a szczególnie zawarte w nich ości). Ale
        zajada się nimi ojciec, tak więc niestety karp w moim domu musi zginąć.

        Pozdrawiam
    • .pepe. Re: Karp 22.12.01, 18:44
      co wy wiecie o zabijaniu?

      ja bardzo lubiem karpiki i inne rybki :) z odcinaniem główek i wyciąganiem
      wnętrzności też nie mam najmniejszych trudności. już w dzieciństwie opanowałem
      tę umiejętność podczas obróbki masowo łapanych przez siebie rybek. W sumie mam
      na koncie kilkaset "krzyżyków", jakby powiedział rzecznik praw obrony rybek :)
      • vladip Re: Karp 22.12.01, 19:26
        może jestem sadystą ale
        zdecydowanie łatwiej przychodzi mi uśmiercenie karpia niż potem jedzenie go...
        jak dla mnie za bardzo mulisty i za dużo ości...
        pzdr
        vladip
      • ixtlilto Re: Karp 22.12.01, 19:27
        .pepe. farciarzu!!!
        Jakby maja Mama nie zabiła przed momentem karpia- i kazałaby wykonać to mnie...
        czekałby Cię kurs do mnie do domq- i zabicie tej rybki...
        przeciez ona się jeszcze ruszała jak ją zażynali...!!!

        świąteczne pozdroofka, Ixtlilto

        ps. karpi nie jadam z wiadomego powodu... (ości) :)P
        • .pepe. Re: Karp 22.12.01, 19:43
          ixtlilto napisał(a):

          > .pepe. farciarzu!!!
          > Jakby maja Mama nie zabiła przed momentem karpia- i kazałaby wykonać to mnie...
          >
          > czekałby Cię kurs do mnie do domq- i zabicie tej rybki...

          u nas w rodzinie są sami seryjni mordercy oprócz siostry (ale to szczawik
          jeszcze), także nie ma problemu. jak ktoś ma problem z tą czynnością, to proszę
          podrzucać. Bo nie dojeżdżam - nie widzę takiej możliwości przy obecnych warunkach
          atmosferyczno-drogowych

          > przeciez ona się jeszcze ruszała jak ją zażynali...!!!

          trzeba ją było wystawić za okno na parę godzin :))

          >świąteczne pozdroofka, Ixtlilto

          i nawzajem :)
    • Gość: Saper Re: Karp IP: *.toya.net.pl 22.12.01, 19:43
      A może prądem skurczybyka? Tylko jak wywali korki w całej Łodzi, to nie
      przyjmuję reklamacji.
      Ale mam jeszcze inny, równie szatański sposób - włożyć draniowi do pyska
      zapalnik lontowy i odpalić lont. Jest tylko jeden minus tej metody - z karpia
      nie zostanie zbyt wiele, ale za to jaka piękna masakra ... :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka