Dodaj do ulubionych

Stare fabryki- czyli co można wygrać dla Łodzi

IP: *.lodz.msk.pl 27.01.08, 20:37
biznes.onet.pl/12,1462476,prasa.html
<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<
To wyjątkowy towar eksportowy. Żeby go sprzedać, nie trzeba wywozić z kraju. Wystarczy ulokować w ofercie dobrego biura podróży. Dziedzictwo poprzemysłowe jest coraz modniejsze w Europie. Eksperci oceniają, że właśnie taka oferta będzie w najbliższych latach przyciągała najwięcej nowych turystów do Europy.

– Nikt nie odwiedziłby przemysłowej Walonii w belgijskich Ardenach ze starymi rozpadającymi się budynkami opustoszałych kopalń, fabryk i młynów, z przyfabrycznymi osiedlami, których ruiny z pewnością nie przyozdabiały krajobrazu, gdyby nie pomysł lokalnych władz na ich rewitalizację i promocję turystyczną – zapewnia Michel Janowski z Urzędu Promocji Turystyki Walonia-Bruksela.

Dziś wzdłuż całego obszaru przemysłowo-miejskiego przecinającego Walonię na osi wschód-zachód, od Regionu Borinage, koło Mons, po brzegi rzeki Mozy koło Legie roi się od turystów, którzy przyjeżdżają tu specjalnie, by zobaczyć, jak w miejscowych młynach ze zboża robiło się ziarno, a w miejscowych kopalniach wydobywało węgiel. W starych obiektach poprzemysłowych ulokowano zaś sklepy, hotele i biura. Wszystko z myślą o zwiedzających, których w ciągu roku przewijają się tutaj setki tysięcy.

W brytyjskim mieście Roterham na zdegradowanych pohutniczych terenach powstał ogromny kompleks muzealno-rozrywkowo-komercyjny. Już w pierwszym roku ekspozycje obejrzało go 100 tysięcy osób. Teraz rocznie przyjeżdża tutaj ponad dziewięćset tysięcy turystów krajowych i zagranicznych.

– Sporo wody upłynęło Tamizą, zanim decydenci i opinia publiczna dojrzeli i zrozumieli wartości tkwiące w tego rodzaju dziedzictwie – mówi Laurent Levis-Strauss, szef Sekcji Muzeów i Dóbr Kultury w Departamencie Dziedzictwa Kulturowego UNESCO w Paryżu. Temat wałkowano już w latach 70. Decyzję przyspieszyła pomoc unijna dla lokalnych projektów rewitalizacji obiektów poprzemysłowych dla celów turystycznych.

Na Zachodzie Unia Europejska dotuje każdy nowy projekt do 30 procent jego wartości. Ostatnio z takiej pomocy skorzystała na przykład huta szkła w francuskim Hekene. Projekt wraz z wypromowaniem huty szkła jako atrakcji turystycznej kosztował pół miliona euro. Katalońskie muzeum nauki i techniki w Toraza ulokowane w secesyjnej architekturze przemysłowej fabryki włókienniczej kosztowało 9 mln euro. W Katalonii funkcjonuje cała sieć 14 takich muzeów. m. in. przemysłu motoryzacyjnego i starych samochodów. We Włoszech wydano 5,8 mln euro na rewitalizację kolejki parowej na Sardynii. Także w Niemczech na wyspie Rugia kosztem 0,14 mln euro przywrócono do ruchu turystycznego parową kolej.

Dużym projektem w tym kraju (33,3 mln ówczesnych marek) była stalownia w Volklingen w Zagłębiu Saary – unikatowe świadectwo historii techniki z przełomu XIX i XX w., labirynt wielkich pieców i nagrzewnic, rur i szyn, kolejek podwieszonych. W tym niezwykłym pomniku industrialnym ukazany jest cały proces produkcji żelaza i stali. Centrum naukowe Science-Center Ferrodrom posiada interaktywną prezentację całego procesu produkcji żelaza i stali. Od 2005 r. hutę odwiedziło 1,2 mln turystów. Dzięki położeniu blisko granicy z Luksemburgiem, Francją i Belgią huta jest celem wycieczek organizowanych przez biura podróży wszystkich tych krajów.

Niemcy wiodą prym

Stworzyli oni największy w Europie szlak dziedzictwa przemysłowego (Route der Industriekultur). Na zataczającej pętlę, liczącej około 400 kilometrów trasie, znajduje się ponad 50 zabytków i jedynych w swoim rodzaju atrakcji ze 150-letniej historii przemysłu aż po ostatnie przemiany Zagłębia Ruhry, największego w Niemczech i w Europie obszaru przemysłowego, w którym na 4400 kilometrach kwadratowych żyje 5 milionów ludzi.

Najnowszym hitem dla wycieczek organizowanych po tym kraju są wizyty w fabrykach samochodów. W centrum Drezna otwarta dla zwiedzających jest w mała fabryka Glaeserne Manufaktur (Szklana Manufaktura), w której produkuje się volkswagena phaetona, samochód przyszłości, należący do najnowszej generacji aut osobowych produkowanych na świecie. Przewodnik prowadzi turystów korytarzami oznaczonymi liną na podłodze. Mogą oni obserwować poszczególne etapy powstawania samochodu.

Otwarte dla gości są także fabryki BMW i Porsche zbudowane po 2000 roku na obrzeżach Lipska. Przestrzeń w środku podzielono szklanymi i betonowymi ścianami i tak połączono część biurową z produkcyjną, że przenośniki transportują karoserie samochodów nad pracownikami biura. O ile główną atrakcją fabryki BMW jest nowatorska architektura, o tyle atutem Porsche – tor wyścigowy. Po zwiedzeniu fabryki można spróbować sił w roli drugiego pilota, jadąc np. wyścigowym porsche cayenne turbo.

W 2000 roku, prawie równocześnie z otwarciem Światowej Wystawy EXPO w Hanowerze, w Wolfsburgu zbudowano w sąsiedztwie głównej fabryki Volkswagena, Autostadt, Miasto Samochodów. Osiem pawilonów o oryginalnej architekturze oraz hotel Ritz Carlton i centrum dystrybucyjne VW usytuowano wśród zieleni i kanałów zaprojektowanych zgodnie z zasadami feng shui. Stare fabryczne zabudowania z czerwonej cegły, w których nadal wytwarzane są części do volkswagenów, kontrastują ze szklano-betonowymi pawilonami z dominującymi w perspektywie dwoma wieżowcami w kształcie walców, które mieszczą na dwudziestu poziomach po 400 najnowszych modeli VW czekających na klientów. W Autostadt obok historycznych samochodów są też symulatory, w których można sprawdzić umiejętności kierowania samochodem, odporność na obroty ciała wokół osi czy wreszcie zobaczyć w specjalnym tunelu, jak gęsta może być mgła. Na specjalnym torze terenowym można zmierzyć się volkswagenem touaregiem z wymyślnymi przeszkodami.

– Spotkania z przemysłem już dawno przestały być w Niemczech turystyką niszową – mówi Emmerich Babernitz, przedstawiciel Niemieckiej Centrali Turystyki w Polsce. – Jest to część oferty każdego biura podróży, które zaprasza gości do naszego kraju. Europa to nie tylko zamki nad Loarą ale także stare huty, kopalnie, obiekty inżynierskie. Nasz kontynent był liderem rozwoju społeczno-gospodarczego i cywilizacyjnego świata przełomu XIX i XX wieku. Ta przeszłość coraz bardziej wzbudza zainteresowanie turystów ze wszystkich kontynentów.

Polska wcale nie gorsza

Przestajemy być białą plamą na turystycznej poprzemysłowej mapie Europy. Nie mamy się czego wstydzić. Dotychczas jedną z największych polskich atrakcji tego typu, docenioną przez UNESCO, była na przykład Kopalnia Soli w Wieliczce. Ale mamy też spore zasoby innych obiektów przemysłowych, inżynierskich, które mogą jeszcze bardziej wzbogacić eksportową ofertę turystyczną. Na razie na zwiedzaniu naszych starych fabryk, kopalń i młynów zarabiają głównie zagraniczne biura podróży.

Wolsztyńska parowozownia ulokowana na zachodzie Województwa Wielkopolskiego niedaleko granicy z Niemcami jest na przykład jedynym miejscem w całej Europie, gdzie można zobaczyć stary parowóz, wyruszający w trasę z planowym pociągiem osobowym. Wolsztyńskie lokomotywy kursują na trasach do Poznania i Leszna. Każdego dnia pod parą są dwie lub trzy maszyny. Rok w rok do Wolsztyna zjeżdża kilkanaście tysięcy turystów na "Dni Pary". Dziesięć razy tyle korzysta z zamawianych przez biura podróży pociągów retro. Są to turyści głównie z Niemiec, Wielkiej Brytanii, a nawet z Kanady, USA i Japonii, którzy docierają tu via Berlin, a Polska nie kojarzy im się z niczym więcej jak tylko z przejażdżką parowozem. Wolsztyńska lokomotywownia jest stałą częścią oferty zagranicznych touroperatorów, którzy sprzedają wycieczki po Europie.

Rekordy popularności wśród turystów bije też ostatnio Kanał Elbląski. Przyjeżdżają oni tu specjalnie, żeby zobaczyć unikatowy na skalę światową wodny system komunikacyjny. Wśród nich są głównie Niemcy, Amerykan
Obserwuj wątek
    • Gość: barnaba Re: Stare fabryki [...] - cd. IP: *.lodz.msk.pl 27.01.08, 20:38
      <<<<<<<<<<<<<<<<<<<
      W czerwcu tego roku w Zabrzu otwarto jedną z największych atrakcji turystycznych woj. śląskiego – Zabytkową Kopalnię Węgla Kamiennego Guido.

      Jest to jedyny tego typu obiekt w Europie, gdzie turyści mogą poczuć smak pracy górniczej pod ziemią na poziomie -170 m.

      – Na Zachodzie prezentuje się wirtualne symulacje, u nas zwiedzający zakłada kask, pochłaniacz i autentyczną klatką szybową zjeżdża na dół – opowiada Eugeniusz Kentnowski, dyrektor kopalni.

      Od listopada ubiegłego roku można zjechać na poziom - 320 metrów. Przewidziany jest tam nawet pokaz fedrunku. Zostaną też otwarte sale konferencyjne, koncertowe i restauracja. Wyrobisko utrzymane jest w stanie jak najbardziej zbliżonym do pierwotnego, kiedy to górnicy po raz ostatni zakończyli pracę. Inwestycja została sfinansowana kwotą 1,4 mln złotych. Pieniądze te pochodzą z funduszy gminy Zabrze (715 270 zł) i województwa śląskiego (687 221 zł).

      – Liczba zwiedzających kopalnię przerosła nasze oczekiwania – mówi Jan Szołtysek, naczelnik Wydziału Promocji Urzędu Miejskiego w Zabrzu. Po dwóch miesiącach podziemny obiekt zwiedziło 8,5 tysiąca osób, po czterech miesiącach było ich już ponad 9 tysięcy. Kopalnia wzbudziła zainteresowanie zagranicznych biur podróży, które już przysyłają do Zabrza swoich turystów z Niemiec, Włoch i Francji, Wielkiej Brytanii, Belgii, a nawet z Japonii. O jedynej kopalni węgla kamiennego w Europie, gdzie można zjechać pod ziemię, dobrze zjeść i pobawić się na piwnej biesiadzie dowiadują się oni głównie z internetu. – Na tym nie koniec – dodaje Jan Szołtysek. – W górniczym skansenie "Królowa Luiza" zostanie wkrótce udrożniona i udostępniona dla turystów ciągnąca się pod miastem Główna Kluczowa Sztolnia Dziedziczna. Tą podziemną rzeką transportowano kiedyś węgiel wydobywany z okolicznych kopalń. Niebawem popłyną tamtędy łodzie z turystami. Rewitalizowane jest dziewiętnastowieczne osiedle górnicze Orsiga i Ballestrema z domem wykonanym w całości ze stali, a na wieży kilkudzesięciometrowego szybu "Maciej" urządzono taras widokowy, z którego widać niemal cały Śląsk.

      Zabrze ma ambicje stać się centrum turystyki przemysłowej całego Górnego Śląska. Kopalnia węgla kamiennego w Zabrzu, kopalnia srebra, cynku i ołowiu w Tarnowskich Górach wraz ze słynnym Szybem Czarnego Pstrąga, zabytkowym obiektem z przełomu XVI i XVII wieku, który rocznie odwiedza 50 tys. turystów z kraju i z zagranicy, fabryki włókiennicze w Bielsku, browar w Tychach, fabryka zapałek w Częstochowie – to wszystko może stać się wkrótce jedną ofertą turystyczną Śląska.

      – Chcemy, na wzór Belgii i Niemiec, stworzyć jeden produkt turystyczny, system wspólnego zwiedzania oparty na wspólnych budżetach i programach wszystkich obiektów – mówi Jan Szołtysek.

      Krakowowi przybyła kolejna trasa turystyczna o nazwie "Krakowski Szlak Techniki". Obejmuje ona 15 obiektów, m.in. Plac Dworcowy, Elektrownię Krakowską na Kazimierzu, unikatowy na skalę europejską zespół zajezdni tramwajowej, Wały Wiślane, Gazownię Krakowską, pozostałości mostu Podgórskiego i browary Goetza. Dwadzieścia tysięcy złotych wyłożył na ten cel m.in. magistrat; Wydział Promocji Miasta Krakowa odpowiada za logistyczną część przedsięwzięcia, czyli za oznakowanie obiektów oraz promocję trasy.

      W pobliżu ulicy Piotrkowskiej w Łodzi powstanie drewniana uliczka, przy której stanie pięć domków (identycznych jak tych, w jakich dawniej mieszkali tkacze), ewangelicki kościółek i letniskowa willa fabrykanta z dawnych przedmieść. Turyści będą mogli obejrzeć tkaczy przy pracy. Utworzenie skansenu to część projektu "Kultura i tradycja włókienniczej Łodzi – modernizacja i zagospodarowanie kompleksu fabrycznego Geyera". Jego koszt wyniesie 29 mln zł. Fabryka Geyera z końca lat 40. XIX wieku – pierwsza, w której zainstalowano maszynę parową, to, oprócz dawnych zakładów Scheiblera i obiektów Księżego Młyna, jeden z trzech najcenniejszych, najstarszych zabytków przemysłowych Łodzi.

      – Pojęcie "żywe muzeum" dopiero zaczyna w Polsce swoją karierę – mówi dr Julian Kołodziej z International Business Consulting Group, specjalizującej się w doradzaniu samorządom, które chcą w ten sposób promować swoje regiony. Pierwsze wykorzystały to browary. Zwiedzać można m.in. browar w Żywcu, Tychach i Poznaniu. Poznaje się tam ich jego dzieje, podpatruje produkcję piwa i degustuje. Ostatnio w International Business Consulting Group przygotowywano na zlecenie władz Jasła projekt Centrum Historii Przemysłu Naftowego Ignacego Łukasiewicza, wynalazcy lampy naftowej z jego pierwszą na świecie destylatornią ropy. Wcale nie trzeba wydobywać tego surowca, żeby na nim zarobić na światowym rynku.
      />>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>


      Wnioski nasuwają się same.
    • Gość: Tomasz Stare fabryki- co można BYŁO wygrać dla Łodzi IP: *.gprs.plus.pl 27.01.08, 21:40
      Można BYŁO wygrać proszę barnaby. Ale zdecydowano łódzkie dziedzictwo oddać pod
      bloki i lunapark, bo "nie można z całej Łodzi zrobić skansenu". I jak
      zadecydowano tak zrobiono - dziś nie ma już w Łodzi, poza elektrownią, terenu,
      który by się nadawał na takie atrakcje. Jak zwykle naukowcy mówili swoje, a
      kolejne władze ze swej serdeczności unikatowe dziedzictwo wyrzuciły na śmietnik
      historii w imię "nowoczesności". Niestety, ale w 15 lat Łódź obróciła swoje
      najciekawsze dziedzictwo w bloki, supermarkety lub obietnicę ich budowy nie
      posiadając choćby jednego przyzwoitego muzeum, a obecnie - także miejsca na nie.
      A według władzy potrzeby poznawcze turystów zaspokoi 140 metrów kanału i głazy
      wotywne z XXI wieku porozrzucane tu i ówdzie.
      • Gość: barnaba Re: Stare fabryki- co można BYŁO wygrać dla Łodzi IP: *.lodz.msk.pl 28.01.08, 12:18
        > Można BYŁO wygrać proszę barnaby. Ale zdecydowano łódzkie
        > dziedzictwo oddać pod bloki i lunapark, bo "nie można z całej Łodzi > zrobić
        skansenu"

        Nie, proszę Tomasza. Zło stało się dużo wcześniej. W latach 90, kiedy padały
        kolejne fabryki ich wyposażenie było sukcesywnie rozkradane. (kiedy w
        Manufakturze powstawało Muzeum Fabryki, jego twórcy mieli duże problemy ze
        znalezieniem 4 krosien- w 1990r. były ich w Łodzi setki, a może i tysiące). Nikt
        o to nie dbał, nie tylko władze miasta, ale nawet łódzcy miłosnicy zabytków.

        Na lofty, bloki i hipermarkety oddano już tylko mury. W dodatku zdewastowane.

        > Niestety, ale w 15 lat Łódź obróciła swoje
        > najciekawsze dziedzictwo w bloki, supermarkety lub obietnicę ich
        > budowy nie posiadając choćby jednego przyzwoitego muzeum, a obecnie > - także
        miejsca na nie.

        Miejsce jest.
        Pomijając mniejsze obiekty (w rodzaju fabryki na rogu Al. Politechniki i
        Radwańskiej), wciąż nieruszony jest teren tkalni Uniontexu. Trzeba tylko podjąć
        męską decyzję i takie muzeum umieścić choćby zamiast Centrum Papieskiego- czyli
        de facto wystawy fotografii z wizyty Karola Wojtyły w Łodzi.

        > A według władzy potrzeby poznawcze turystów zaspokoi 140 metrów
        > kanału [...]

        Kanał to akurat dobry pomysł. Drugi dobry pomysł to muzeum komunikacji miejskiej.
        Trzecim mogłoby być przejęcie rdzewiejącej na Lublinku kolekcji samolotów.
        • Gość: fikołek Re: Stare fabryki- co można BYŁO wygrać dla Łodzi IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.01.08, 15:23
          Gość portalu: barnaba napisał(a):
          > Nikt o to nie dbał, nie tylko władze miasta, ale nawet łódzcy
          miłosnicy zabytków.

          Na wszelkie starania zarówno Prezes POLTEXu jak i Syndyk ESKIMO
          mieli prostą odpowiedź:
          ja musze miec kasę - więc kupcie.
          Nawet pracownicy Muzeum Włokiennictwa nie mieli szans przejęcia
          wielu obiektów. Mogli startować w przetargach.
          Natomiast prędkośc przekazywania przez władze miasta kompleksu
          Poznańskiego firmie Horyzont spowodowała, że wzbogacili sie rózni
          prywatni "przedsiębiorcy".
          • Gość: barnaba Re: Stare fabryki- co można BYŁO wygrać dla Łodzi IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.01.08, 22:48
            > Nawet pracownicy Muzeum Włokiennictwa nie mieli szans przejęcia
            > wielu obiektów. Mogli startować w przetargach.

            Maszyny włokiennicze szły po cenie złomu- przynajmniej w sporej
            części.
            • Gość: fikołek Re: Stare fabryki- co można BYŁO wygrać dla Łodzi IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.01.08, 12:36
              Alez tak.
              Nawet wzorniki tkanin szły na śmietnik. Nie było zainteresowania.
              Ale juz archiwalia, wyposażenie pogeyerowskie - juz "kto da więcej".

              Wtedy było tego jeszcze "dużo".
        • Gość: Tomasz Re: Stare fabryki- co można BYŁO wygrać dla Łodzi IP: *.gprs.plus.pl 28.01.08, 16:45
          > Nie, proszę Tomasza. Zło stało się dużo wcześniej. W latach 90, kiedy padały
          > kolejne fabryki ich wyposażenie było sukcesywnie rozkradane.

          O tym, że teren Łodzi to fantastyczny "skansen architektury przemysłowej", który
          powinno się chronić za wszelką cenę pisało się conajmniej w II połowie lat '80,
          a kto wie czy nie wcześniej. Od tego czasu WSZYSTKIE władze sprawę równo
          olewały, a zadanie stawało się z roku na rok trudniejsze. Koniec końców powstał
          supermarket (bo można było się "pozbyć gorącego ziemniaka") i bloki (bo trzeba
          było się pokazać, że też się umie oddać łódzkie dziedzictwo inwestorowi, a że
          ten się akurat z Australii trafił...).
          Natomiast wracając do sprawy - muzeum z halą na 2 tysiące krosien i tak by się
          nie zrobiło, więc pozbycie się części maszyn i wyposażenia to jeszcze nie była
          taka tragedia. Dopóki były mury, tzw. świadki, jak i świadkowie, fotografie, to
          jeszcze można było np. Księży Młyn przerobić na kompleks muzeów (coś na wzór
          niemieckich dzielnic muzeów), gdzie znalazłoby się i miejsce na porządne, żywe
          muzeum przemysłu (i to pewnie nie tylko włókienniczego) i na muzeum sztuki z
          prawdziwego zdarzenia z możliwością logicznego podziału ekspozycji i na jakiś
          zabytek kolejowy w ruchu i na muzea wnętrz (jedna z famuł na Księżym Młynie,
          willa Herbsta) i jeszcze kilka innych rzeczy, tak by łącznie oferta była
          kompleksowa, spójna i logiczna. To można było zrobić. Wymagałoby to tytanicznego
          wysiłku, ale było wykonalne. Dałoby się przejąć tereny od skarbu państwa, trzeba
          by pisać wnioski do Unii, postarać sie o wpis na UNESCO i na listę "pomników
          historii", w końcu - dobijać się o pieniądze centralne (raz - na muzeum sztuki,
          które powinno być muzeum narodowym, dwa - na restrukturyzację obszarów
          poprzemysłowych). Ale wolało się siedzieć i machać palcem w bucie, a pieniądze
          przejedli górnicy ze Śląska. No i mamy, co mamy.

          > Miejsce jest.
          > Pomijając mniejsze obiekty (w rodzaju fabryki na rogu Al. Politechniki i
          > Radwańskiej), wciąż nieruszony jest teren tkalni Uniontexu. Trzeba tylko podjąć
          > męską decyzję i takie muzeum umieścić choćby zamiast Centrum Papieskiego- czyli
          > de facto wystawy fotografii z wizyty Karola Wojtyły w Łodzi.

          No, tam to nawet części murów już nie ma, a w dodatku obiekt zdaje się w rękach
          "inwestora". Na centrum papieskie to się zdaje się planuje jakieś dwa pokoiki,
          czyli coś jak Muzeum Fabryki - 7 eksponatów, kilka zdjęć i bajery sygnowane
          przez "tfurcę" Muzeum Powstania.

          > Kanał to akurat dobry pomysł.

          Ależ zgadzam sie w pełni. Tyle, że kanał nie zapewni nam turystów.

          > Drugi dobry pomysł to muzeum komunikacji miejskiej.

          Ale wykonanie skromniutkie niestety. Turystów spoza Łodzi nie zachęci

          > Trzecim mogłoby być przejęcie rdzewiejącej na Lublinku kolekcji samolotów.

          Ale na to również włodarze, mówiąc krótko: leją.
          Co jednak nie zmienia faktu, że podstawą dla Łodzi powinna być prezentacja
          przemysłu, bo to on zbudował Łódź, a nie samoloty i elektrownia.
          • Gość: Lidka było, minęło i już nie wróci IP: *.static.213-200-244-9.cybernet.ch 28.01.08, 18:05
            było, minęło i już nie wróci

            "atrakcyjnej turystycznie" Łodzi już nie ma

            co było a nie jest nie pisze się w rejestr

            temat zamknięty

            od lat osiemdziesiątych wszędzie się mówiło o potencjale Łodzi, ale
            to niestety nie dotarło

          • Gość: barnaba Re: Stare fabryki- co można BYŁO wygrać dla Łodzi IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.01.08, 23:02
            > Natomiast wracając do sprawy - muzeum z halą na 2 tysiące krosien
            > i tak by się nie zrobiło, więc pozbycie się części maszyn i
            > wyposażenia to jeszcze nie była taka tragedia.

            Muzeum- nie.
            Skansen- być może tak.
            Poza tym rozkradziono (oficjalnie wyprzedano) wszystko, co dało się
            oderwać od podłogi. Włącznie z mechanizmami wind i rurami grzewczymi.

            > Dopóki były mury, tzw. świadki, jak i świadkowie, fotografie, to
            > jeszcze można było np. Księży Młyn przerobić na kompleks muzeów
            > (coś na wzór niemieckich dzielnic muzeów), gdzie znalazłoby się i
            > miejsce na porządne, żywe muzeum przemysłu (i to pewnie nie tylko
            > włókienniczego) i na muzeum sztuki z prawdziwego zdarzenia z
            > możliwością logicznego podziału ekspozycji i na jakiś zabytek
            > kolejowy w ruchu i na muzea wnętrz (jedna z famuł na Księżym
            > Młynie, willa Herbsta) i jeszcze kilka innych rzeczy, tak by
            > łącznie oferta była kompleksowa, spójna i logiczna. To można było
            > zrobić.

            sporą część można jeszcze zrobić. można wymóc na Opalu urządzenie
            muzeum w jednym z przejętych budynków pofabrycznych, można z
            urządzenia muzeum wnętrz robotniczych zrobić warunek przejęcia przez
            inwestora famuł. Mozna nawet odtworzyć układ bocznic kolejowych.
            Istnieją wciąż zdjęcia KM, żyją robotnicy (najmłodsi mają zaledwie
            koło 50 lat), są zdjęcia, dokumenty Uniontexu.
            Jedyne co stracono bezpowrotnie to maszyny.

            > No, tam to nawet części murów już nie ma, a w dodatku obiekt zdaje
            > się w rękach "inwestora".

            Mury można odbudować.
            Przejście obiektów w ręce Opala to zasługa kolejnych syndyków. Choć
            patrząc na to, co działo się z obiektami pofabrycznymi należącymi do
            miasta ich sprzedaż przynajmniej daje nadzieję.

            > Na centrum papieskie to się zdaje się planuje jakieś dwa pokoiki,
            > czyli coś jak Muzeum Fabryki - 7 eksponatów, kilka zdjęć i bajery
            > sygnowane przez "tfurcę" Muzeum Powstania

            I trudno się dziwić. Pamiątek po wizycie Wojtyły w Łodzi jest tyle
            co kot napłakał.
            To co powstanie będzie się nadawało co najwyżej dla wycieczki koła
            gospodyń wiejskich z Dłutowa.

            > Ależ zgadzam sie w pełni. Tyle, że kanał nie zapewni nam turystów.

            Chyba że jako element większej oferty.

            > > Drugi dobry pomysł to muzeum komunikacji miejskiej.
            >
            > Ale wykonanie skromniutkie niestety. Turystów spoza Łodzi nie
            > zachęci

            Wykonanie partyzanckie, godziny otwarcia idiotyczne, a promocja
            śladowa.
            Na szczęście jest już w nim zabytkowy tabor- wcześniej to dopiero
            było curiosum.

            > Co jednak nie zmienia faktu, że podstawą dla Łodzi powinna być
            > prezentacja przemysłu, bo to on zbudował Łódź, a nie samoloty i
            > elektrownia.

            tak, ale :)
            Przemysł włokienniczy. którym przez wiele lat stała Łódź, jest dla
            turysty stosunkowo mało efektowny i mało spektakularny. większe
            wrażenie robi hutniczy wielki piec, a nawet linia montażowa FSO 1500.

            Krótko mówiąc- warto pomyśleć też o turystyce przemysłowej spoza tej
            branży.

            Poza tym- tuż po wojnie w Łodzi mieściła się wywórnia lotnicza z
            chyba najlepszym wtedy w kraju biurem konstrukcyjnym Tadeusza
            Sołtyka.

            • Gość: złomiarz Re: Stare fabryki- co można BYŁO wygrać dla Łodzi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.01.08, 12:16
              Gość portalu: barnaba napisał(a):

              > > Natomiast wracając do sprawy - muzeum z halą na 2 tysiące krosien
              > > i tak by się nie zrobiło, więc pozbycie się części maszyn i
              > > wyposażenia to jeszcze nie była taka tragedia.
              >
              > Muzeum- nie.
              > Skansen- być może tak.
              > Poza tym rozkradziono (oficjalnie wyprzedano) wszystko, co dało się
              > oderwać od podłogi. Włącznie z mechanizmami wind i rurami grzewczymi.

              Ale jeżeli maszyny poszły do produkcji to chyba dobrze prawda?

              No chyba że poszły na złom to szkoda.
              • Gość: fikołek Re: Stare fabryki- co można BYŁO wygrać dla Łodzi IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.01.08, 12:37
                I tak i tak.
                Na przykład szerokie maszyny żakardowe nadal realizują nietypowe
                zlecenia.
                Ale huty też dostały swój kęs.
            • Gość: Tomasz Re: Stare fabryki- co można BYŁO wygrać dla Łodzi IP: *.gprs.plus.pl 29.01.08, 16:19
              > sporą część można jeszcze zrobić. można wymóc na Opalu urządzenie
              > muzeum w jednym z przejętych budynków pofabrycznych

              Właśnie BYĆ MOŻE można wymóc zrobienie czegoś W JEDNYM budynku. Być może, bo
              jednak takie rzeczy negocjuje się przed podpisaniem umów a nie po.

              można z
              > urządzenia muzeum wnętrz robotniczych zrobić warunek przejęcia przez
              > inwestora famuł.

              To by dopiero było kuriozum, gdyby warunkiem wygrania przetargu uczynić
              przeznaczenie jednego z posiadanych przez OPAL budynków na muzeum. Absolutnie
              nie byłoby tak, że jeden z inwestorów miałby przewagę :-D

              > Chyba że jako element większej oferty.

              No właśnie. I tej oferty na razie nie ma i na nią się nie zanosi. Polecam wizytę
              w "Muzeum HISTORII MIASTA Łodzi"

              > Przemysł włokienniczy. którym przez wiele lat stała Łódź, jest dla
              > turysty stosunkowo mało efektowny i mało spektakularny.

              Eee tam. Dobrze zaprezentowany byłby równie atrakcyjny co każdy inny.

              > Krótko mówiąc- warto pomyśleć też o turystyce przemysłowej spoza tej
              > branży.

              Ależ oczywiście, że im więcej tym lepiej. Tylko dla zbudowania produktu
              turystycznego miasta, który będzie w stanie wyraźnie zafunkcjonować na rynku
              potrzebny jest SPÓJNY zespół atrakcji. Wszystkie dodatkowe mile widziane, ale
              najpierw musi być trzon, na którym oprze się promocję (bo bez promocji ani rusz,
              zwłaszcza w przypadku miasta o tak złej opinii jak Łódź)
    • Gość: Panajotow Re: Stare fabryki- czyli co można wygrać dla Łodz IP: 192.193.245.* 29.01.08, 12:59
      Mam wrazenie, ze wladze Lodzi zle wykorzystaly potencjal Ksiezego
      Mlyna. DO starych fabyrk powinien przeniesc sie Uniwersytet. Mialby
      wreszcie zwarty kampus. Zamiast powszechnie dostepnych budynkow
      bedziemy mieli zamkniety apartamentowiec. Dobrze, ze przynajmniej
      budynki sie nie zawala.
      • Gość: pantograf Re: Stare fabryki- czyli co można wygrać dla Łodz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.01.08, 18:31
        Gość portalu: Panajotow napisał(a):

        > Mam wrazenie, ze wladze Lodzi zle wykorzystaly potencjal Ksiezego
        > Mlyna. DO starych fabyrk powinien przeniesc sie Uniwersytet.

        Łódzki? 50.000 stydentów? W kilku tych kilku budynkach? Kretyn?
        • Gość: Panajotow Re: Stare fabryki- czyli co można wygrać dla Łodz IP: 192.193.245.* 30.01.08, 08:49
          40 tys. studentow obecnie rozsianych po calym miescie? CO sie sklada
          na ksiezy mlyn? W samej przedzalni Scheiblera mozna upchac caly
          wydzial prawa + rowniez liczne zarzadzanie. Poza przedzalnia jest
          tam mnostwo innych budynkow (obecna SSE), inne fabryki, poza tym
          famuly i przestrzen do stawiania nowych budynkow (chodzby obecna
          budowa osiedla warszawskiego dewelopera). DO tego dochodza fabryki
          na Piotrkowskiej (Steinerta i inne).

          Sam jestes kretyn matole.
    • skodabodzio Jedno ale 30.01.08, 07:59
      By rewitalizowac potrzebny jest kapital, a ten jest p[rzeganiany
      przez rozne "towarzystwa" "stowarzyszenia" i "milosnikow" gdzie
      pieprz rosnie
      • Gość: turysta Ten to zawzięcie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.01.08, 12:20

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka