skunk
21.05.08, 13:05
Dzisiaj zostałem oświecony, nie mam już żadnych pretensji do Jerzego
Kropiwnickiego i jego ekipy. Oto jak to się stało:
Przejeżdżając na rowerze Piotrkowską stwierdziłem, że ławeczka Tuwima jest
szczelnie obstawiona limuzynami w odległości metra od stóp Poety. Wokół
pomnika banda ludzi usiłuje sobie zrobić zdjęcie, dzieciaczki nie mogą się
zmieścić w kadrze gdyż odległość od aparatu to 70 cm. Pukam sobie do okienka
faceta siedzącego w aucie i go pytam co da fak się dzieje i w ogóle. Zrobiłem
zdjęcie tyłu wozu, wtedy facet wyszedł i postanowił ze mną porozmawiać. Będę
go nazywał Informatorem. W zamian za nie wyszczególnianie go opowiedział mi
jak to wygląda.
Otóż istotą sprawy jest nieformalna umowa. Kiedy w urzędzie jest spotkanie
przyjeżdżają na nie ludzie z Warszawy, z łódzkich urzędów itd: Marszałek,
Minister, Wojewoda i inni. Kierowcy tychże mają polecenie podjechać dokładnie
w to miejsce, w którym stoją, nieważne co się tam będzie działo. Nie zostaną
też ukarani przez SM ani Policję ponieważ UMŁ ma NIEFORMALNĄ UMOWĘ na
parkowanie przed Tuwimem. Mimo to Informator prosił mocno, żeby nie publikować
zdjęcia, bo mimo istnienia tej umowy zawartej między możnymi tego świata on -
wykonując tąże umowę i polecenie przełożonych - będzie musiał pisać
wyjaśnienia i będzie miał kłopoty, zwłaszcza jeśli dowiedzą się media. Jak
stwierdził: Moi przełożeni się zmieniają, a ja pracuję nadal, po co mi więc
problemy.
No i sprawdziłem, po telefonie do SM faktycznie nikt nie przyjechał. Czyli
nieformalna umowa działa lepiej niżli spisana. I teraz moje drogie sikoreczki
i inne brzęczki, jak Wam się coś w Łodzi nie spodoba to wiedzcie, że umiłowani
rządzący zawarli po prostu w tej kwestii nieformalną umowę: z handlarzami
pudeł, z budami, z parkingiem Piotrkowska, z dworcami, z MPK etc etc. Jeśli
chcecie poznać szczegóły tych umów musicie pytać tych maluczkich, którzy jako
jedyni bekną w razie wpadki. Ku chwale swoich Władców.
Niech żyje nieformalna umowa!