Dodaj do ulubionych

Piotrkowska...usługi...:(

24.07.08, 16:55
Wczoraj byłem w jednym z ogródków. Coś do jedzenia, po piwku, potem jeszcze
jedno. I znów to samo: kelnerkę trzeba wołać, machać, dawać znaki, bo jest tak
zajęta flirtowaniem z barmanem albo omawianiem problemów z inną kelnerką, że
nie zauważa, że w kuflach jest pusto, że chcemy jeszcze coś zamówić, że chcemy
zapłacić rachunek.

Obieżyświat ze mnie żaden, ale bywałem tu i tam. W niemczech obługa pojawia
się kiedy piwo schodzi do poziomu 1-2 cm. W Pradze wymieniają kufle zanim
zobaczy się dno. Klient wie, że jest OSŁUGIWANY. U nas zdziwienie. Ja się nie
dziwie, że to wszystko pada. Musi.
Obserwuj wątek
    • yavorius Re: Piotrkowska...usługi...:( 24.07.08, 16:59
      No ja miałem to samo podczas mojego ostatniego pobytu w Łodzi, na
      Piotrkowskiej. Gwiazda powiedziała, że przyjdzie z rachunkiem, ale
      była tak zajęta oglądaniem Vivy, że musiałem iść do niej. Oczywiście
      nic strasznego się nie stało, ale chodzi o nastawienie.
    • kinokio81 Re: Piotrkowska...usługi...:( 24.07.08, 17:00
      Pamiętam, że gdy się jeszcze uczyłem podstaw angielskiego (koniec lat 80.),
      pani, która mnie uczyła, tłumaczyła: "kelner" to po angielsku "waiter", bo w
      Anglii, gdy się wchodzi do restauracji, to kelner czeka na klienta, a w Polsce
      jest odwrotnie. Jak widać, od tego czasu nic się nie zmieniło.
    • miejskie_narty Re: Piotrkowska...usługi...:( 24.07.08, 17:40
      Kiedyś w pewnym dużym mieście na dosyć znanej ulicy o dźwięcznej nazwie Patpong, gdzie serwują również piwo, odwiedziłem pewien lokal, zamówiłem małego Tigera, rozsiadłem się wygodnie i czekając z niecierpliwością na gwóźdź programu nieopatrzenie upiłem dwa łyczki, a już kelner z cyckami Brigitte Bardot i głosem Luciana Pavarottiego pojawił się z tacą ze świeżym - przynajmniej dla mnie - piwem. A na koniec rachunek przyniósł dwukrotnie zawyżony. Takie to obyczaje!

      Tylko nie wiedzieć czemu, ta ulica jakoś nie umiera. Cud, panie! :)
    • brite Re: Piotrkowska...usługi...:( 24.07.08, 22:11
      Mnie zaś ostatnio lekko zbulwersowali młodociani kompani równie młodocianego
      barmana w jednym z ogródków, którzy ucinali sobie z nim pogawędkę mocno
      zagęszczoną mięsistymi przecinkami, tak jakby nie było gości. Rozmawiali ot tak,
      na błahe tematy - zupełnie nie zważając na język, przerażające było to, że było
      to dla nich bardzo naturalne.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka