literka_m
24.07.08, 16:55
Wczoraj byłem w jednym z ogródków. Coś do jedzenia, po piwku, potem jeszcze
jedno. I znów to samo: kelnerkę trzeba wołać, machać, dawać znaki, bo jest tak
zajęta flirtowaniem z barmanem albo omawianiem problemów z inną kelnerką, że
nie zauważa, że w kuflach jest pusto, że chcemy jeszcze coś zamówić, że chcemy
zapłacić rachunek.
Obieżyświat ze mnie żaden, ale bywałem tu i tam. W niemczech obługa pojawia
się kiedy piwo schodzi do poziomu 1-2 cm. W Pradze wymieniają kufle zanim
zobaczy się dno. Klient wie, że jest OSŁUGIWANY. U nas zdziwienie. Ja się nie
dziwie, że to wszystko pada. Musi.