Dodaj do ulubionych

Przypadek słupski

IP: *.toya.net.pl 10.08.08, 14:19
Miałem okazje jechać niedawno z Ustki do Słupska autobusem miejskim.
W autobusie konduktor sprzedaje bilety. W pewnym momencie zaczyna
się rozmowa owej konduktorki z kontrolerami, że nie mogą tylko
jechać i jeżeli nie sprawdzaja biletów to muszą normalnie bilet
wykupić. Do jednego miała pretensje o to, czy w ogóle ma prawo.
Przed kontrolą kazała zgłosić i zapytać o zgode kierowce na tą
kontrolę. Okazało się, że tylko jeden miał prawo kontrolować co
zrobił, a drugi musiał normalnie wykupić bilet.
CZy nie mogłoby być podobnie u nas (pomijam sprawe obecności
kontrolera), a nie tak, że kontrolerowi wszystko wolno.
Obserwuj wątek
    • Gość: wioskowy pustak Re: Przypadek słupski IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.08.08, 16:15
      ??? kontroler nie mial prawa sprawdzic biletow? limity maja jakies?
      • Gość: bbb Re: Przypadek słupski IP: *.zb.lnet.pl 10.08.08, 17:22
        pewnie pasażerów też muszą sie pytac czy mogą im sprawdzic bilety :P
      • Gość: Jarekanty Re: Przypadek słupski IP: *.toya.net.pl 11.08.08, 22:00
        Nie chodzi o limity. Chodziło o kwestie formalne.
    • Gość: xyz Re: Przypadek słupski IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.08.08, 22:21
      I tak w Łodzi nie jest źle - kanary nie blokują kasowników (kontrola odbywa się
      bez wiedzy kierowcy, a nie mamy kasowników z czytnikami kart zbliżeniowych, jak
      np. w Słupsku czy Warszawie).

      Chociaż nie zawsze poprawnie wypełniają procedurę - przed kontrolą powinni
      skasować czyste bilety (po tym łatwo ich rozpoznać - bilety nie mają hologramu
      ani nadruku), a często tego nie robią.
      • Gość: STUDI Re: Przypadek słupski IP: *.prokom.pl 12.08.08, 18:19
        To jest najmniejsze uchybienie proceduralne.
        Gorszym jest to że za przyzwoleniem ZDiT kontrolerzy mogą podczas kontroli
        pomijać dowolne osoby wg własnego widzimisię. Czyli - niektórzy muszą skasować
        bilet inni mogą bezkarnie jeździć na gapę. Konkluzja z konfrontacji z 'firmą
        kontrolerską' w ZDIiT będącej efektem skargi....

        I na koniec - brak podpisu przyłapanego gapowicza.... czyli tak firemka może
        sobie potem do woli wystawić ile chce mandatów....
        • Gość: JArekanty Re: Przypadek słupski IP: *.toya.net.pl 13.08.08, 11:40
          szczerze mówiąc to nie wiem jak tam było bo siedziałem z przodu.
          Ciekawa jest sprawa jak by ktos nie miał biletu w autobusie, gdzie
          chodzi konduktor. Czyja wtedy byłaby to wina?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka