Dodaj do ulubionych

Cos lodzkiego...Diogi sie zagotuje!

12.11.08, 23:41
wyborcza.pl/1,76842,5896770,Pasikowski__Jestem_dowodem_istnienia_cenzury_w_Polsce.html
Obserwuj wątek
    • Gość: dp Re: Cos lodzkiego...Diogi sie zagotuje! IP: *.toya.net.pl 13.11.08, 09:31
      za długie, o co chodzi tak w kilku słowach?
      • Gość: m_n Re: Cos lodzkiego...Diogi sie zagotuje! IP: *.toya.net.pl 13.11.08, 09:55
        Że mu nie chcą dać pieniędzy na film o Jedwabnem, polskie kino jest do dupy i Almadovar też.
    • Gość: m_n Re: Cos lodzkiego...Diogi sie zagotuje! IP: *.toya.net.pl 13.11.08, 09:57
      Że mu nie chcą dać pieniędzy na film o Jedwabnem, polskie filmy są do dupy i Almadovar też.
      • Gość: dp a kto nie chce dać mu pieniędzy (?) bo co do IP: *.toya.net.pl 13.11.08, 10:05
        do jakości polskich filmów(w tym Pasikowskiego) i Almadovara to się
        zgadzam.
        • aaa202 No nikt nie chce dać, 13.11.08, 10:12
          ale dowodem na istnienie cenzury jest niechęć Instytutu Sztuki
          Filmowej do sztuki filmowej Pasikowskiego.
          • Gość: dp Publicznej kasy się zachciało Pasikowskiemu! IP: *.toya.net.pl 13.11.08, 10:16
            a ISF to pasożyt jakiś zbierający % od biletów w kinach i kablówek a
            Pasikowski chciał się włączyć w ten "łańcuch żywieniowy"... cwaniak
            jeden!
            • aaa202 To zależy, z którego końca łańcucha chciał się 13.11.08, 10:22
              wczepić.
              Ostatecznie kiedy jest przeczucie, że dana rzecz na siebie zarobi,
              to każdy łańcuch chciałby mieć takie ogniwko.

              Ja bym na film o Jedwabnem do kina nie poszła. A to dlatego, że
              doświadczenie uczy, że wszystkie polskie filmy, których nie muszę
              oglądać, żeby wiedzieć o czym są, jak się skończą i jak są zrobione,
              wkrótce są w telewizji.
              • Gość: dp Wszyscy w tym łańcuchu pasozytują na kimś IP: *.toya.net.pl 13.11.08, 10:38
                a gdzie swoje ogniwko miałby w tym pasożytowaniu na mnie Pasikowski
                byłoby mi to obojetne..
                ISF chyba nic na siebie nie zarabia a oni mają kasę zabierając ją od
                tych którzy potrafią na siebie zarobić..
                ps
                Widziałaś jaka szkaradna jest szefowa ISF ???
                • aaa202 Szkaradna w sensie urody? 13.11.08, 10:44
                  • Gość: dp Re: Szkaradna w sensie urody? IP: *.toya.net.pl 13.11.08, 10:46
                    owszem urody innych zalet tej pani nie znam /na festiwalu filmowym
                    opowiadano o pewnej zalecie tej pani ale ci co opowiadali nie byli
                    genitelmanami../
                    • aaa202 To ta? 13.11.08, 10:52
                      pl.wikipedia.org/wiki/Grafika:Odorowicz_Agnieszka.jpg
                      Ja wiem, czy szkaradna? Przeciętna raczej. Może w trzech, czy tam
                      czterech, wymiarach swoje szkaradzieństwo lepiej objawia, niż na tym
                      zdjęciu.
                      • Gość: dp Re: To ta? IP: *.toya.net.pl 13.11.08, 10:57
                        Buba z Gałkowa Wielkiego i tyle.. podobno miała zostać dyrektorem
                        łódzkiego muzeum sztuki
                        • aaa202 Coraz lepiej. 13.11.08, 11:04
                          Jak będzie konkurs na to stanowisko, to i ja się zgłoszę, chromolę.
                          Mam dosyć tych pieprzonych dojazdów.
                          I prawdopodobnie znacznie mniej szkaradna jestem.
                          • Gość: dp Idz pracować do ZDITu lub MPO bardziej się opłaca IP: *.toya.net.pl 13.11.08, 11:06
                            lodz.naszemiasto.pl/wydarzenia/921611.html
                            • aaa202 Ta. W MPO. Weź się. 13.11.08, 11:11
                              • Gość: dp Re: Ta. W MPO. Weź się. IP: *.toya.net.pl 13.11.08, 11:16
                                Pieniądz nie śmierdzi!
                                • aaa202 Pieniądz srenądz, 13.11.08, 11:20
                                  ja chciałam pomnik swój wznieść trwalszy od spiżu. Najlepiej przed
                                  czterdziestką.
                                  A Ty mi tu z jakąś gratyfikacją za zbieranie śmieci.
                                  • Gość: dp Re: Pieniądz srenądz, IP: *.toya.net.pl 13.11.08, 11:21
                                    Gdybyś została szefem MPO sama byś sobie wystawiła pomnik z
                                    wynagrodzenia:-)
            • nett1980 Re: Publicznej kasy się zachciało Pasikowskiemu! 13.11.08, 14:55
              > a ISF to pasożyt jakiś zbierający % od biletów w kinach i kablówek
              a
              > Pasikowski chciał się włączyć w ten "łańcuch żywieniowy"...
              cwaniak
              > jeden!

              OOO wlasnie, o to mi biegalo.
              :)
              Z drugiej strony, jak znalazl sponsorow, to potem twardziele i
              lekarze polskiego kina musieli mu w filmie robic kryptoreklame
              garnkow Zeptera, a i balony za oknami z logo sponsora lataly.
    • miejskie_narty A tak w ogóle, to czy ten artykuł nie jest starawy 13.11.08, 11:39
      ?

      Bo jak go czytałem, to miałem tak gigantyczne dejavu, nasilające się w kilku fragmentach, że aż się przeraziłem, czy przypadkiem nie fiksuję.
      • aaa202 Deja vu jest wynikiem zaburzeń neurologicznych 13.11.08, 12:02
        (czego być może żywym dowodem jesteś), ale w tym przypadku pewno
        mamy po prostu do czynienia ze zjawiskiem postkomunistycznej
        martyrologii uprawianej przez paru znanych i zasłużonych polskich
        twórców, którym już żadna cenzura nie zagraża, a skoro nie zagraża,
        to nie ma już dla nich wytłumaczenia, więc lepiej dla niej, żeby
        zagrażała. Brak kagańca obnaża lenistwo i twórczą flautę.
        • miejskie_narty Re: Deja vu jest wynikiem zaburzeń neurologicznyc 13.11.08, 12:19
          Tak, tezy stawiane przez Pasikowskiego nie są nowe, jednak w przypadku właśnie tego artykułu miałem niedparte wrażenie, że przynajmniej duże fragmenty wywiadu ukazały się już wcześniej. Pewność, że już gdzieś wcześniej je czytałem (na papierze - oczywiście nie chodzi mi o papierową wyborczą z początku tygodnia - to wtedy mnie to deja vu chwyciło) nie opuszcza mnie nawet teraz.

          Więc zanim zacznę szukać kogoś, kto sprawdzi mi połączenia neurologiczne pytam, czy przypadkiem ktoś jeszcze gdzieś tego tekstu nie czytał. Nie zdziwiłbym się, gdyby rzeczywiście był to jakiś przedruk, bo przecież Wyborczej już zdaje się to zdarzało (innym gazetom zresztą też).
        • przyslowie Cenzura pilnie poszukiwana. bt 13.11.08, 12:45

        • przyslowie Re: Deja vu jest wynikiem zaburzeń neurologicznyc 13.11.08, 12:46
          Mnie dzisiaj nie tylko brak cenzury osłabił.
      • przyslowie Re: A tak w ogóle, to czy ten artykuł nie jest st 13.11.08, 12:43
        A bo to tylko on się tak powtarza?
        To mnie przerasta.
    • big_news Olaboga! 13.11.08, 12:20
      Biedny Władzio płacze w rękaw, bo bebe państwo skąpi grosza na wiekopomne
      dzieło! I to kiedy?! W czasach powszechnej Miłości! Na domiar złego przebojowa
      Agnieszka od min. Dąbrowskiego nie chce uszczknąć czegoś ze swojego stu
      milionowego budżetu. A to się porobiło...
      • przyslowie Re: Olaboga! 13.11.08, 12:41
        Nie mów, Bigi, bo zemdleję.... Tak mnie kwilenie Władzia osłabia.
        • big_news Re: Olaboga! 13.11.08, 12:47
          A bo to złe kobiety mdleją?;)
          • aaa202 Mdleją kobiety 13.11.08, 12:52
            chore, niedożywione lub niedotlenione.
            • przyslowie Re: Mdleją kobiety 13.11.08, 13:12
              Czuję się niedotleniona. Pogoda spacerowa, a ja muszę pracować.
              Zrobię sobie kawę.
              Nie pamiętacie filmowej kwestii Bartolomeo Pietruszki albo tego
              od... Nadredaktora (Jacka Federowicza - tak niewyrażnie mówił): "Nie
              mów, bo zemdleję"?
              • trooly Re: Mdleją kobiety 13.11.08, 13:51
                Mamma mia, miła Przysłowie, nie mdlej, nie w tak piękny listopadowy
                donek. Odpręż się, ja np., jak mam doła to puszczam "Przygód kilka
                wróbla ćwirka", a na senność "Przygody kota Filemona", fajowa
                sprawa. Znalazłem dla Ciebie jeszcze lepszy kawałek:
                pl.youtube.com/watch?v=QPwADluwstU
                • przyslowie Re: Mdleją kobiety 13.11.08, 14:03
                  Dzięki piękne za taki miły podarunek. Podniosłeś mnie, Trooly, nie
                  tylko na duchu. Jest mi już dużo lepiej. Odprężyłam się, choć nie
                  miałam doła.
                  Nie wiedziałam, że Krecik był niemiecki.
                  • trooly Re: Mdleją kobiety 13.11.08, 14:13
                    Oj Przysłowie, nasz wspólny dom - Europa, a Krecik bywał tu i tam,
                    nie pamiętasz. Cieszy mnie, że zajączki dały odrobinę zadowolenia,
                    na odchodne inny kawałek, bardziej stosowny:
                    pl.youtube.com/watch?v=s_lMW3hMIQQ&feature=related
          • przyslowie Re: Olaboga! 13.11.08, 14:06
            Bigusiu, a Ty obejrzyj sobie "Krecika i kaczątka". Niech chociaż to
            Ciebie podniesie na duchu, skoro Prezydent spadł z podium.
      • przyslowie Czy zniosą cenzurę, inwiligację na poczcie? bt 13.11.08, 13:38

      • przyslowie Czy zniosą rozmowy kontrolowane? bt 13.11.08, 13:39

        • trooly Re: Czy zniosą rozmowy kontrolowane? bt 13.11.08, 13:57
          Miła Przysłowie, Twój mieśień sercowy wyraźnie tęskni na
          Gwizdaczkiem, a on osowiały się zrobił, pewnie z nadmiaru pieszczot,
          hę?
          • przyslowie Re: Czy zniosą rozmowy kontrolowane? bt 13.11.08, 14:09
            Właśnie wczoraj zdałam sobie z tego sprawę, że mogłam Bigusia
            zagłaskać prawie na śmierć.
            • trooly Re: Czy zniosą rozmowy kontrolowane? bt 13.11.08, 14:20
              Oooo, sądzę że zagłaskałaś go jeszcze milej. Z Ciebie
              prawdziwa "Migotka", a on zaledwie "Paszczak" [nawiązując do
              bajkowych klimatów]. Normalnie mosi mnie, by zaproPOnować dobry
              przysmak...
    • iszkariota Re: Cos lodzkiego...Diogi sie zagotuje! 13.11.08, 13:56
      Nie mnie oceniać Pasikowskiego, nie jestem krytykiem filmowym, ale nie dlatego
      że dostałem się na reżyserię w filmówce.
      Niektóre jego filmy lubię, innych nie lubię, a jeszcze innych nawet nie oglądam.
      Ma jednak facet rację, bo pieniądze przyznawane są według zajmowanego miejsca w
      koterii i poprawności politycznej.
      Obecnie funkcjonujacy model polskiej kinematografii to komuna w czystej postaci,
      co gorsza w tamtym ustroju osoby decydujące o środkach, pod koniec, były
      dobierane według wykształcenia, a dopiero potem według wierności partii. Teraz
      wszystko idzie od początku, a zatem fachowość ma znaczenie drugo-trzeciorzędne.
      Coś jak według ludowego przysłowia: "Nie matura lecz praktyka zrobi z ciebie
      historyka" (IPN).
      • Gość: dp Iszkarioto to Ty nie bedziesz pasożytem chcącym IP: *.toya.net.pl 13.11.08, 14:08
        kasy od ISF? Iż Cie troche polubiłem:-)
        • iszkariota Re: Iszkarioto to Ty nie bedziesz pasożytem chcąc 13.11.08, 15:28
          Moją niewątpliwą wadą jest to, że mam wstręt do czerpania z jakiejkolwiek kasy w
          zamian za mizdrzenie się.
          • nett1980 Re: Iszkarioto to Ty nie bedziesz pasożytem chcąc 13.11.08, 15:32
            Watpie, zeby te umiejetnosc posiadal tez Pasikowski.
            A co do filmow, ktore sa przez ITI produkowane, to zgadzasz sie z
            nim?
            • iszkariota Re: Iszkarioto to Ty nie bedziesz pasożytem chcąc 13.11.08, 15:41
              Zgadzam się, że generalnie finansowanie sztuki w naszej ojczyźnie jest chore i
              nic dobrego z tego nie będzie, ale nie wątpię że wskutek rosnącego ciśnienia coś
              się musi stać. Choćby coś na kształt czystki na Uniwersytecie Toruńskim. Tam
              wybitni naukowcy byli zbyt "samodzielni", kilku dostało teczkami po łbach, a
              reszta położy uszy po sobie i znów będzie lizać po łapach kierownictwo
              polityczno-administracyjne.
              W polskiej sztuce też coś takiego się uskuteczni, jeszcze trochę. Pokaże się
              różnej maści komediantom, zwiących się twórcami, gdzie ich miejsce i gdzie ręka
              Pana, która karmi gdy się zasłuży.
              • Gość: dp Czyżbyś tak jak ja uważał, że filmu powinno IP: *.toya.net.pl 13.11.08, 16:00
                się robić za prywatne pieniądze?
                Czt Twój debiut bedzie o agentach na UMK?
                • iszkariota Re: Czyżbyś tak jak ja uważał, że filmu powinno 13.11.08, 16:31
                  Jestem przekonany, że naprawdę niezależną i...zależną sztukę robi się za
                  pieniądze prywatne. Za państwowe to sobie można co najwyżej kręcic agitki,
                  według obowiązującej linii partii rządzącej, lub...kreować się na wrażliwą
                  baletnicę co to jej rąbek spódnicy przeszkadza wykonać brawurowe passodoble.
                  • Gość: dp Re: Czyżbyś tak jak ja uważał, że filmu powinno IP: *.toya.net.pl 13.11.08, 16:38
                    Myślisz, że Pasikowski chciał agitkę o Jedwabnem nakręcić, na którą
                    dzieci ze szkoły musiałyby chodzić?
                    • iszkariota Re: Czyżbyś tak jak ja uważał, że filmu powinno 13.11.08, 16:49
                      Nie wiem, nie znam scenariusza, ale za to znam wystarczająco dużo gniotów
                      nakręconych za państwowe pieniadze. Jeśli scenariusz jest tak atrakcyjny i
                      gwarantujacy kasowy sukces, jak utrzymuje Pasikowski, to kasa się znajdzie.
                      Tylko zamiast użalać się nad sobą powinien ruszyc cztery litery i zainteresować
                      swoim projektem tych, którzy uwierzą że moga na tym zarobić.
                      Samo hasło "Jedwabne" nie wystarczy, na świecie jest wiele miejsc ludzkich
                      kaźni, ważne by historia o nich wnosiła coś istotnego do kultury krajowej,
                      europejskiej, światowej.
                      • Gość: dp Re: Czyżbyś tak jak ja uważał, że filmu powinno IP: *.toya.net.pl 13.11.08, 16:57
                        Rozsadek przez Ciebie przemawia! Nie czesto sie zgadzam z Tobą:-)
                        Byleby tylko Pasikowski nie poszedł po pieniądzze do ministerstwa
                        kultury:-)
                        • przyslowie Finansowanie kultury? 13.11.08, 21:35
                          Są wydarzenia kulturalne, które można sfinansować bez udziału
                          pieniędzy państwowych lub zamożnej rodziny.
      • przyslowie Re: Cos lodzkiego...Diogi sie zagotuje! 13.11.08, 14:12
        Iszkarioto, czy zaprosisz nas na swój debiut?
        • iszkariota Re: Cos lodzkiego...Diogi sie zagotuje! 13.11.08, 15:34
          Niestety, bo zapraszając czułbym się zobowiązany do pokrycia choćby części
          kosztów, a imprezy tej klasy co odbywające się w Los Angeles, Cannes, lub choćby
          Wenecji są dość kosztowne.
          Twórczość (przez duże TFU...!), uprawiana w skali andegrandowej mnie nie
          interesuje albowiem nie mieszczę się w jej ramach :)))
          • przyslowie Re: Cos lodzkiego...Diogi sie zagotuje! 13.11.08, 20:20
            Iszkarioto, chyba nie zrozumieliśmy się. Mnie nie chodzi o jakieś
            fety, bankiety, a o to, byś np zapodał, że ten i ten film to mój
            debiut, obejrzyjcie go i oceńcie.
            Ja osobiście nie mam wielkich wymagań.
    • miejskie_narty Ok, niech będę pierwszy 13.11.08, 16:07
      Uważam, że państwo powinno finansować kulturę, a w szczególności te jej dziedziny, które są niekomercyjne. Jak to powinno się odbywać, by nie było nadużyć, nie wiem.

      No dobra Diogi, możesz mi dowalić ormowcem:-)
      • Gość: dp Re: Ok, niech będę pierwszy IP: *.toya.net.pl 13.11.08, 16:12
        ale niekomercyjne czyli niechciane czyli nikogo nie interesująca to
        bedzie kultura... Komuszek z Ciebie wylazł:-)
        • aaa202 Istnienie 13.11.08, 16:29
          jakiegoś tam instytutu z lichym budżetem i szkaradą na czele nie
          przekreśla możliwości tworzenia tej zarabiającej na siebie, chcianej
          przez ludzi sztuki. Zresztą ten dziwny instytut też ulega prawom
          rynku i nie chcąc popłynąć nie finansuje czegoś, co jego zdaniem się
          nie opyli. Zatem? Zatem nie wypełnia misji tworzenia kultury
          trudnej, niekomerycjnej, ale która powinna powstawać dla bardziej
          wymagającego odbiorcy, który jest w mniejszości.
          • Gość: dp Re: Istnienie IP: *.toya.net.pl 13.11.08, 16:36
            Zlikwidować ISF i nie finansować filmów z publicznych pieniędzy czy
            masz jakiś inny pomysł?
            • nett1980 Re: Istnienie 13.11.08, 16:41
              Jesli chcesz, zeby filmy mogli w Polsce robic tylko synkowie i corcie
              (kochankowie i kochanki) bogatych mam i tatusiow. Coz moze i czasem
              cos dobrego wyjdzie, patrz mlody Gudzowaty i jego fotki...
              Nie ma chyba w tym wypadku takich prostych wyjsc.
              • Gość: dp Re: Istnienie IP: *.toya.net.pl 13.11.08, 16:49
                Gudzowaty robi dobre zdjęcia/nieinteresujace mnie osobiście/ za
                pieniądze ojca więc de facto za prywatne i tak powinno być:-)
                • nett1980 Re: Istnienie 13.11.08, 17:01
                  Cos niecos slyszlam jak biedny z domu z Arkadius zarobial na swoja
                  kariere...MM tez po podpisaniu dobrego kontraktu cieszyla sie, ze
                  koniec z robiem laski byle kierownikowi produkcji. Przeciez nie jest
                  tak, ze taki Pasikowski chce 100% budzetu na swoj film?
                  Gudzowaty robi dobre fotki, moze ma i talent, ale ty w zyciu nie
                  bedziesz mial takiego sprzetu i mozliwosci podrozy jak on. Chociaz
                  oczywiscie zycze ci wiele, wiele sukcesow.
                  • Gość: dp Re: Istnienie IP: *.toya.net.pl 13.11.08, 17:09
                    Minolta xd7 i x570 wystarczają:-)
                  • miejskie_narty Re: Istnienie 13.11.08, 17:11
                    W ekipie Gudzowatego pracowało kilku łodzian, z których jednego nawet znam. On, oczywiście nie negując zdolności, talentu itd autora, miał swoje zdanie nt. recepty na sukces pana G.: Siedzi się i się myśli, co by tu pstryknąć. Wymyśla się, wysyła tam kogoś kto przygotowuje grunt pod temat. Jedzie się, ustawia statyw i aparat, czeka się na odpowiednie oświetlenie i napieprza się tyle tysięcy zdjęć tematu, ile fabryka dała w aparacie. Potem z tego wybiera się kilka fotek, które się wysyła na konkursy i wygrywa. Proste:-)
                    • Gość: dp Re: Istnienie IP: *.toya.net.pl 13.11.08, 17:20
                      Chyba też go znam.. ta znajomość mu się opłaciła chyba:-)
                      • miejskie_narty Re: Istnienie 13.11.08, 17:23
                        Nie wiem. Jak się kiedyś w Annie może spotkamy, to ustalimy, kto się komu, kiedy, dlaczego i w jakich okolicznościach płaciło.:-)
                      • aaa202 Znajomość z Tobą jest tak opłacalna? 13.11.08, 17:23
                        Weź zakumpluj się z tym Pasikowskim, niech on już z siebie ofiary
                        systemu nie robi.
                        • Gość: dp aaa202 wpadniesz do Anny-może Ci się opłaci:-) IP: *.toya.net.pl 13.11.08, 17:24
                          • nett1980 Re: aaa202 wpadniesz do Anny-może Ci się opłaci:- 13.11.08, 17:52
                            Ba jakby jeszcze udalo sie Władka P. sciagnac. Aaa byla ciekawe jak
                            sie prezentuje. Najczesciej to widywalam go w Kaliskiej lub w
                            FilmPubie, ale to stare czasy. Moze teraz w Annie bywa? W kazdym
                            badz razie ma calkiem duuuzy nos.
                            • aaa202 Adam Małysz w TV powiedział: 13.11.08, 17:55
                              jaki nochol, taki kochol.

                              Nie wiem, co to znaczy, bo to po góralsku jest.

                              • miejskie_narty Re: Adam Małysz w TV powiedział: 13.11.08, 18:01
                                > jaki nochol, taki kochol.
                                >
                                > Nie wiem, co to znaczy, bo to po góralsku jest.

                                Znaczy to, że co w sklepie, to na wystawie.
              • aaa202 Czasem synuś, córcia, kochanek lub kochanka 13.11.08, 16:58
                mogą coś uszczknąć z portfela zauroczonego rzekomym talentem
                mecenasa, ale to już problem mecenasa, że topi swoją kasę. Należy
                jednak liczyć na zdrowy rozsądek i spodziewać się, że głupie
                inwestycje są tylko małą częścią ogółu jego inwestycji.
            • aaa202 Jestem słaba w pomysłach, 13.11.08, 16:55
              widzę jednak nonsens tej instytucji w takim kształcie, że pieniądze
              dostają ciągle te same podstarzałe pieszczochy, już z nazwiskiem,
              wypromowane, które cokolwiek zrobią publika to łyka (niezamierzony
              rym, choć zgrabny. Nadaje się na rybkę do jakiejś piosenki o podłej
              komersze).

              Może to idealistyczne, ale widzę rolę instytutu właśnie w nadawaniu
              tempa utalentowanym lecz jeszcze nierozpoznanym przez ten
              specyficzny rynek. No jednak RYNEK. Żeby w tym panteonie przestało
              być tak duszno, ciasno i nudno. Ale do tego trzeba naprawdę
              wiedzieć, co w trawie piszczy, wyszukiwać takich ludzi, takie
              inicjatywy, nie wystarczy być stanowczą ekonomistką z oczami lamy.
              • Gość: dp Re: Jestem słaba w pomysłach, IP: *.toya.net.pl 13.11.08, 16:58
                ale Wajdzie dosrałaś:-)
          • iszkariota Re: Istnienie 13.11.08, 16:43
            Finansowanie niekomercyjnej twórczości to utopia, więc lepiej pieniądze
            przeznaczyć na dofinansowanie grantów UE, a wszystkich twórców puścić na głęboką
            wodę. Ci którzy wiedzą czego w zyciu chcą pozostaną na powierzchni, cała reszta
            zmieni zawód i bedzie git!
            • Gość: dp Re: Istnienie IP: *.toya.net.pl 13.11.08, 16:49
              a granty owe to nie z publicznych pieniędzy są?
              • iszkariota Re: Istnienie 13.11.08, 16:52
                źle się wyraziłem, chodzi mi o pieniądze z Unii na budowę infrastruktury, choćby
                drogi, czy kanalizacje.
                • Gość: dp Re: Istnienie IP: *.toya.net.pl 13.11.08, 17:10
                  chyba, że tak:)
            • miejskie_narty Re: Istnienie 13.11.08, 16:56
              Równie dobrze można zamknąć uniwersytety. Lepiej będzie, gdy korporacje utworzą profilowane pod własnym kątem kilku(kilunasto-)miesięczne studia.

              Na pierwszy rzut powinny pójść takie wydziały jak filozofia, historia czy filolofia. A o cudach typu ASP w ogóle już lepiej nie wspominać :-)
              • Gość: dp Re: Istnienie IP: *.toya.net.pl 13.11.08, 17:11
                na uniwersytetach już jest korporacjia i to nie jedna..
                • miejskie_narty Re: Istnienie 13.11.08, 17:18
                  Masz na myśli czterdziestoparoletnich "studentów", którzy zapuszczają brody, przebierają się w czapki niczym Kropiwnicki, stosują wielkie litery w niektórych słowach niczym Big_News, deklarują miłość do piwa niczym Diogenes, po czym czeszą publiczne głównie pieniądze na publikacje swoich książek i organizowanie hermetycznych imprez? Tak, wiem że są takie korporacje, chociaż jak sam studiowałem na UŁ, to nic mi o nich wiadomo nie było. Może za młody byłem? :-)
                  • Gość: dp Re: Istnienie IP: *.toya.net.pl 13.11.08, 17:22
                    szkoda, że nie byłeś na AM nie skończyłeś z samymi piątkami studiów
                    i zrobiłeś specjalizację a to wszystko bez znajomości:-)
                    • miejskie_narty Re: Istnienie 13.11.08, 17:24
                      No nie byłem:)
                      • Gość: dp Re: Istnienie IP: *.toya.net.pl 13.11.08, 17:26
                        na prawie chyba też nie:-)
                        • aaa202 Ale tu mowa jest chyba o sitwie, 13.11.08, 17:37
                          która nie tyle na uniwersytetach, co w danej branży się szarogęsi.

                          Co oczywiście nie oznacza, że środowiska stricte uniwersyteckie nie
                          tworzą koterii, która promuje swoich. Całe programy studiów się
                          modyfikuje, żeby tamten czy ów miał etat. Utrzymuje się kierunki, na
                          które od lat nie było ani jednego chętnego, co oznacza kilka etatów
                          dla niedopensowanych chrupków, którzy odwalają ogony na innych
                          kierunkach, oby tylko mieć jakąś namiastkę zajęcia.
                          O wykopywaniu sobie stołków spod tyłka i fikcyjnych konkursach na
                          dawno obsadzone swoimi stanowiska już nawet nie ma co pisać.
                          • Gość: dp Re: Ale tu mowa jest chyba o sitwie, IP: *.toya.net.pl 13.11.08, 17:39
                            A czy da się to zmienić?
                            • aaa202 Myślisz, że komercjalizacja 13.11.08, 17:47
                              mająca doprowadzić do prywatyzacji;)?

                              • Gość: dp Re: Myślisz, że komercjalizacja IP: *.toya.net.pl 13.11.08, 17:48
                                Prywatyzacja uniwerków to by dopiero była radość dla sitwy:-)
                                • aaa202 Do czasu. 13.11.08, 17:53
                                  Byle kanclerz prywatnej uczelni lepiej liczy od sitwianego
                                  rektorstwa profesorstwa.
                                  • Gość: dp Re: Do czasu. IP: *.toya.net.pl 13.11.08, 18:02
                                    na sprywatyzowanym uniwerku genetycznie zostawałoby sie rektorem,
                                    dziekanem?
                                  • miejskie_narty Re: Do czasu. 13.11.08, 18:05
                                    Tak, ale byle kanclerz traktuje zwykle uczelnię jak przedsiębiorstwo, studentów jak klientów, nauczane treści (a czasem po prostu dyplom) jako towar, a wykładowców jak siłę roboczą.

                                    Diabeł tkwi w szczegółach.
                                    • Gość: dp Re: Do czasu. IP: *.toya.net.pl 13.11.08, 18:11
                                      a zaocznych na państwowych uczelniach to jak sie traktuje?
                                    • aaa202 Takie studia, jakie zapewne i Ty odbyłeś, 13.11.08, 18:21
                                      to już przeszłość. Obecnie rozpanoszył się proces boloński, karta
                                      bolońska, czy jak zwał, która ściśle reglamentuje tak liczbę godzin,
                                      jak i co ma być wykładane. Narzucony blok zajęć podstawowych
                                      (żałosne duperele kradnące po 60 godzin (przy nieco ponad 2 tys. dla
                                      studiów pierwszego stopnia) typu emisja głosu, pedagogika,
                                      psychologia, technika pracy naukowej) oraz sposób liczenia punktacji
                                      za zajęcia powoduje, że program jest ubogi, kiepski po prostu,
                                      zakładający produkcję półgłówków, których dziadek z przedwojenną
                                      maturą wciąga jedną dziurką od nosa.

                                      Zatem twierdzenie, że na uczelniach państwowych są Studia (piona,
                                      Big!), a na uczelniach prywatnych sprzedaje się dyplomy, jest już
                                      nieaktualne. I tu i tu handluje się tą samą watą cukrową. Tyle że
                                      uczelnie prywatne robią to ekonomiczniej. I dają zarobić szurakom z
                                      tytułami profesora, którzy muszą dzierżyć dwa etaty, i którzy muszą
                                      być dzierżeni na dwóch etatach dla tzw. minimum kadrowego.
                                      • Gość: m_n Re: Takie studia, jakie zapewne i Ty odbyłeś, IP: *.toya.net.pl 13.11.08, 19:07
                                        Wcale nie twierdzę, że prywatne muszą być gorsze. O tych szczegółach napisałem nie podsumowująco, lecz wstępnie, jednak bez zamiaru kontynuowania, powodowanego świadomością złożoności i wielowątkowości materii :-)

                                        Kiedyś z chęcią bym o tym porozmawiał.
                                        • Gość: dp a Ty co za jeden? Chcesz pogadać umów się w IP: *.toya.net.pl 13.11.08, 19:15
                                          Annie, problem wyzszych uczelni tez mozemy przedyskutować przy piwie.
                                      • Gość: dp To teraz rozwiązuje się tylko testy i zbiera IP: *.toya.net.pl 13.11.08, 19:13
                                        punkty?
                                        ja miałem szczęście wielu przedwojennych ludzi mnie uczyło wiec nie
                                        tylko tamtejsza mature ale i coś poza nią mieli. Swoja drogą wielka
                                        była przepaść między nimi - często wykładowcami WIH'u a młodszymi
                                        pokoleniami, którzy teraz dziekanami staja się..
                        • miejskie_narty Re: Istnienie 13.11.08, 17:42
                          Który to znany prawnik mówił o czynniku genetycznym, jako decydującym o zdobyciu elitarnego zawodu adwokata?
                          • Gość: dp Re: Istnienie IP: *.toya.net.pl 13.11.08, 17:43
                            Longeta i Big bedą wiedzieć ja nie wiem..
        • miejskie_narty Re: Ok, niech będę pierwszy 13.11.08, 16:41
          Ech, ty manipulancie:)

          Niekomercyjne nie znaczy, że nikogo nie interesujące.

          A komuszek zabrzmiał niemal pieszczotliwie:)
          • Gość: dp Re: Ok, niech będę pierwszy IP: *.toya.net.pl 13.11.08, 16:45
            Jak niekomercyjne zacznie się finansować/już się finansuje/ to sporo
            niekomercyjnych cwaniaków zaraz zlezie się do tej kasy i, i tak
            bedzie kupa nikogo nie interesujacej niekomercyjnej szmiry..
            ps
            jak zdrobniale nazwać ormowca? :-)
            • miejskie_narty Re: Ok, niech będę pierwszy 13.11.08, 17:04
              ormowiątko:-)

              Chcesz tego czy nie, dzisiejszy stopień cywilizacji społeczeństw zakłada częściowe finansowanie jednych przez drugich*. I ogólnie rzecz biorąc kultura jest jedną z takich sfer życia, które w sensie materialnym często musi polegać na innych sferach, bo ze swej natury np., w przeciwnym wypadku, skazana byłaby na wyginięcie.

              *zdrowi finansują chorych,
              pracujący emerytów,
              dorośli dzieci,
              lud pracujący twórców kultury,
              anarchiści partie polityczne,
              itd:-)
              • Gość: dp Re: Ok, niech będę pierwszy IP: *.toya.net.pl 13.11.08, 17:18
                ja mówię o finansowaniu z publicznych pieniędzy co dla mnie jest
                chore ale nie sprzeciwiam się finansowaniu z prywatnych pieniedzy bo
                to byłoby chore. Jeśli chcesz oglądać film Wajdy placisz za bilet i
                go oglądasz a on na tym zarabia. Teraz jest tak, że oglądasz Bonda a
                placisz też Wajdzie i finansujesz następne "dzieło narodowe" na
                które obowiązkowo idzie szkoła.
                Sztuka finansowana dobrowolnie nie padnie, padnie tylko ta
                finansowana z publicznych pieniędzy:-)
                Mieszanie słuzby zdrowia ze sztuką jest nieporozumieniem
                • miejskie_narty Re: Ok, niech będę pierwszy 13.11.08, 17:33
                  Ustalmy jedno - tutaj nie wypowiadam się o ISF, ponieważ mam dosyć mgliste pojęcia, jak on funkcjonuje.

                  Wypowiadam się o stosunku państwa do działań tzw. kulturalnych. Przekonany jestem, że niektóe pisma by upadły, gdyż koszt ich druku przewyższa dochody z ich sprzedaży przy takiej ilości egzempalrzy, w jakiej się sprzedają. A mimo to pisma te wpływają na kulturę w jakiś sposób, być może trudny do zmierzenia. Np. dzięki ich lekurze pojawi się w Polsce autor światowego totalnego megahitu księgarskiego, który przyczyni się do zainteresowania Polską na świecie i np. przełoży się nie tylko na ilość polskich książek tłumaczonych na języki obce, lecz również np. na wzrost ruchu turystycznego. I choćby z powodu tej potencjalności państwo powinno mieć wypracowany mechanizm finansowania niektórych przedsięwzięć kulturalnych:-)
                  • Gość: dp Re: Ok, niech będę pierwszy IP: *.toya.net.pl 13.11.08, 17:36
                    a czy potencjalność jesteś wstanie przełoyć na konkrety?
                    Ktoś kiedyś powiedział, że jeśli dać milionowi małp maszyny do
                    pisania jest duza szansa, ze powstanie coś co bedzie można z
                    zainteresowaniem przeczytać, na tej samej zasadzie daje się obecnie
                    pieniadze na kulture i sztukę:-)
                    • miejskie_narty Re: Ok, niech będę pierwszy 13.11.08, 17:50
                      > a czy potencjalność jesteś wstanie przełoyć na konkrety?

                      Myślę że nie, ale myślę też, że nie można tego wykluczyć. I właśnie dlatego jakieś (zazwyczaj są to marginalne procentowo kwoty) pieniądze się przeznaczna i przeznaczać powinno. Trzeba wierzyć w ludzi. (Nie w małpy!).:-)
                      • Gość: dp Re: Ok, niech będę pierwszy IP: *.toya.net.pl 13.11.08, 18:03
                        Bardziej wierzę w małpy:-)
                        • miejskie_narty Re: Ok, niech będę pierwszy 13.11.08, 18:06
                          Stąd ten ciąg na włoski? :-)
                          • Gość: dp Re: Ok, niech będę pierwszy IP: *.toya.net.pl 13.11.08, 18:11
                            włoski to sprawa pociągu do kobiet:-)
            • aaa202 ormowczyk 13.11.08, 17:06

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka