Dodaj do ulubionych

Jabłka passe (hihihi)

19.06.09, 14:00
Prosiaczki i kaczuszki też.
No dobra, żeby i ten wątusio nie odfrunął:
co tam kto w naszym cudnym mieście Łodzi preferuje do szamki?
;)
Obserwuj wątek
    • lew_konia Re: Jabłka passe (hihihi) 19.06.09, 14:04
      W Łodzi kulinarnym evergreenem jest zalewajka.

      A teraz jest właśnie szczyt sezonu na jedyne w Polsce typowo łódzkie
      zestawienie kulinarne:
      Knedle z truskawkami
      Młoda kapusta zasmażana
      Schabowy


      Wszystko to podane na jednym talerzu oraz jednoczesnie spożywane.
      • big_news Re: Jabłka passe (hihihi) 19.06.09, 14:06
        Evergreenem, powiadasz...
        Nie wiem, czy to przypadkiem nie podpada pod ustawę O ochronie języka polskiego;)
        A ten zestaw może być. Całkiem mniam mniam:)
        • lew_konia Re: Jabłka passe (hihihi) 19.06.09, 14:07
          Wolisz powstały w wyniku plebiscytu przebój?
          • big_news Re: Jabłka passe (hihihi) 19.06.09, 14:29
            Może być szlagier.
      • aaa202 Chyba o jeden schabowy za daleko 19.06.09, 17:00
        Zgadzam się co do knedli z truskawkami i z kapustą zasmażaną, ale
        ten schabowy to chyba u najmożniejszych łodzian.

        Koledzy ze Wschodu wmawiają mi też, że kluski na parze dopadły ich w
        Łodzi i że nigdzie indziej ich nie jedli. I że to było tak ohydne,
        że ta drożdżowa, słodkawa kluska występowała z sosem grzybowym albo
        z gulaszem, że zapadnie im to w pamięć pokarmową do grobowej deski.

        • lew_konia Re: Chyba o jeden schabowy za daleko 19.06.09, 17:58
          Niestety - wielowiekowa (bo z XIX wieku) tradycja łódzka nakazuje
          spożywać knedle z kapustą i schaboszczakiem.
          • aaa202 Nie zdołam podjąć dyskusji o łódzkiej kuchni 19.06.09, 18:08
            (nad czym zresztą ubolewam), bo ród mój nie stąd (nad czym już nie
            ubolewam, no bo niby czemu miałabym ubolewać), jednak śmiem wątpić w
            powszechność spożycia mięsa, zwłaszcza schabu, w XIX wieku wśród tak
            zwanego pospólstwa.
            • lew_konia Re: Nie zdołam podjąć dyskusji o łódzkiej kuchni 19.06.09, 18:12
              Oceniasz obecnośc mięsa na łódzkich stołach patrząc przez pryzmat
              PRLu.
              • Gość: a W PRL nie zawsze brakowało mięsa IP: *.ssp.dialog.net.pl 19.06.09, 19:03
                i nie zawsze było ono na kartki. Poza tym w PRL struktura społeczna
                się spłaszczyła - wszyscy byli mniej więcej tak samo nędzni i mieli
                taki sam dostęp do dóbr. W tym mięsa. Zresztą, jeśli chodzi o
                pryzmat, to ten osławiony schabowy zrobił karierę właśnie za PRL,
                który wylansował go w placówkach żywienia zbiorowego, wpajając
                ludziom, że nic więcej nie da się ze schabem zrobić, jak go upaprać
                w jaju i bułce, podwajając gramaturę.

                Jeśli zwykli łodzianie, pracownicy fizyczni, rzemieślnicy, jedli
                schab, jak twierdzisz, to jestem naprawdę zbudowana. Jeśli jednak
                ich dieta przypominała tę, jaką mieli zwykli mieszkańcy w takim na
                przykład Piotrkowie Trybunalskim (z którego z część mojego rodu,
                więc informacje pewne, a tradycja dobrze mi znana) to o schabie
                najwyżej słuchali, zajadając się kaszami, kluskami, pyzami,
                prażokami (i całą rzeszą wariacji na temat kartofla i kapusty),
                zalewajką, cynadrami, a jak się poszczęściło, to flakami albo
                kiełbasą z sosem szarym. Jedzono też gołębie i króliki - tanie i
                dostępne źródło protein.
                Ludzie usadowieni wyżej na drabinie społecznej mogli sobie zapewne
                pozwolić na więcej, omastę mieli codzień, masła mieli w bród, głowy
                cukru, mieli więc może też tyle fantazji, by plebejskie kluchy
                spożywać razem z drogim mięsem, kto wie.

                Kuchnia polska to nie tylko kuchnia ziemiaństwa i wartwy
                posiadającej - miody, mięsa, ryby, korzenie, nadmiarowość wszelaka,
                przepych, baba z 60 żółtek. To właśnie przede wszystkim biedny, ale
                poszukujący stół ludzi niskiego stanu. O ile receptury tej pierwszej
                da się odtworzyć (vide Ćwierczakiewiczowa), to tę drugą PRL niemal
                dorżnął, właśnie ożeniając nam dewolaje, strogonowy, medalion z
                kurczaka z krążkiem ananasa i schabowego.
                • big_news Re: W PRL nie zawsze brakowało mięsa 19.06.09, 19:07
                  Prażoki de best!
                  Dobrze okraszone z kapuśniakiem na golonce szczególnie.
                  Mniam:)
                  • lew_konia Re: W PRL nie zawsze brakowało mięsa 19.06.09, 19:15
                    Prażoki prażokami, ale ja lubię żelazne kluski.

                    Kluski z surowych, tartych zieminaków, które po ugotowaniu mają
                    szarosiny kolor. Najlepsze z bitkami wołowymi i b=raczkami.
                    • aaa202 No. Żelazne kluski to jest czad:) 19.06.09, 19:18
                      • lew_konia Re: No. Żelazne kluski to jest czad:) 19.06.09, 19:21
                        Ale trzeba je wykonać w domu, bo "na mieście" nie udadzą się.
                        Ziemniaki szybko się utleniają i kluski nie wychodzą jak trzeba.
                        • aaa202 Ale trochę czarne być muszą:) 19.06.09, 19:25
                          • lew_konia Re: Ale trochę czarne być muszą:) 19.06.09, 19:29
                            No przecie, takie szarosine, jak podbite limo :D
                            • aaa202 a ja dziś tylko wczorajsza pizza 19.06.09, 19:32
                              figurująca w menu jako "pizza <cztery sery> z czterema serami".
                    • big_news Re: W PRL nie zawsze brakowało mięsa 19.06.09, 19:19
                      Żelazne tyż niezgorsze:)
                • lew_konia Re: W PRL nie zawsze brakowało mięsa 19.06.09, 19:19
                  Nieprawdą jest, że tylko ziemiaństwo jadło przed wojną mięso.
                  Świnie nie sa drogie w hodowli, a w miastach ( w Łodzi pozostała po
                  tamtych czasach nazwa Ogrody Sukiennicze)często hodowano drób (w tym
                  znakomite perliczki) oraz króliki. Owszem, mięso jadano głównie w
                  niedziele i święta, ale to nie znaczy, że nikt spoza sfery
                  ziemiańskiej mięsa nie jadał.
                  • aaa202 Nie twierdzę, że nikt mięsa nie jadł, 19.06.09, 19:24
                    uważam tylko, że pożenienie knedli z truskawkami i kapustą z
                    kotletem schabowym nie mogło nastąpić w niskich stanach łódzkich w
                    XIX wieku ze względu na:
                    a) niskie spożycie mięsa, co zmniejsza prawdopodobieństwo
                    wystąpienia tak bogatej kombinacji na jednym talerzu;
                    b) rozpowszechnienie kotletów schabowych dopiero w przywoływanym tu
                    już peerelu.
                    • lew_konia Re: Nie twierdzę, że nikt mięsa nie jadł, 19.06.09, 19:35
                      Moja nieżyjąca już babcia urodziła sie w Łodzi w 1900 roku i
                      schabowego z knedlami oraz kapustą gotowano już u moich pradziadków.
                      Ten zestaw wielu przyjezdnych dziwi, a dla mnie jest kwintesencją
                      łódzkiej kuchni.


                      Z dziwnych zestawień pamiętam też zupę wiśniową z ziemniakami
                      okraszonymi skwarkami
                      - w talerzu była zabielana i kwaskowa zupa
                      wiśniowa a pośrodku, jak wyspa, leżały ziemniaczki ze skwarkami.
                      • Gość: a Zrobiłam małe rozeznanie IP: *.ssp.dialog.net.pl 20.06.09, 18:50
                        bo zagadnienia kulinarne bliskie są memu sercu i rzecz mnie
                        zafrapowała.

                        Spytałam o połączenie "schabowy, knedle, kapusta" dwoje łodzian w
                        wieku 60+, których przynajmniej jeden rodzic pochodził z Łodzi
                        (nazwijmy ich roboczo rdzennymi). Oboje stwierdzili, że nigdy nie
                        jedli knedli i kapusty razem ze schabowym. Powiedzieli też, że danie
                        było sezonowe, spożywane latem, traktowane jako "lekkie danie na
                        ciepły dzień, kiedy się tak jeść nie chce". Na pytanie, czy mogłoby
                        być daniem niedzielnym albo podanym na uroczystości rodzinnej,
                        odpowiedzieli przecząco. (Jeden z ankietowanych, (50% :), wyznał, że
                        lubił sobie jeszcze te knedelki z kapustką cynamonem posypać i
                        fajnie, że mu przypomniałam, bo wieki nie jadł.)

                        Grupa ankietowanych zbyt mała, by cokolwiek wyrokować.

                        Poprosiłam też mamę, która całe życie zawodowe poświęciła łódzkiemu
                        Społem (bez jakichś 3 lat poświęconych warszawskiej knajpie Relaks),
                        by wypowiedziała się na temat. Powiedziała, że knedle z kapustą
                        bywały podawane jako danie bezmięsne na tak zwany abonament (system
                        karmienia m.in. różnych grup zawodowych, których firmy negocjowały z
                        restauracją abonamenty, by ludzie mogli zjeść godny i tańszy
                        posiłek. Na obiady abonamentowe przychodzili na przykład łódzcy
                        aktorzy.). Czasem był wymóg, by na abonament były do wyboru dania
                        jarskie (w piątek obowiązkowo). A tych w społemowskim repertuarze
                        nie było wiele. Zatem według mojej matki wykluczone jest, by knedle
                        z kapustą w restauracji podawane były także ze schaboszczakiem.

                        Należy jednak podkreślić, że jadłospis peerelowskich placówek
                        żywienia zbiorowego nie miał raczej wiele wspólnego z domowym
                        jedzeniem, oraz to, że moja matka nie pochodzi stąd, a jej
                        umiejętności i wiedza o żywieniu pochodzi ze szkół, nie z domu.

                        Ponieważ upierałam się, że łodzianie twierdzą inaczej w sprawie
                        schabowej, zadzwoniła do łodzianina, który ukończył szkołę
                        gastronomiczną pod koniec lat 50. i rozpoczął pracę najpierw jako
                        kucharz potem szef kuchni szeregu łódzkich lokali gastronomicznych.
                        Dziadunio bardzo się zdziwił połączeniu knedlokapusty ze schabowym,
                        zauważając pragmatycznie, że byłoby to danie niezwykle praco i
                        czasochłonne. "3 gary, 3 patelnie" - wyliczył. Uznał też, że z
                        gramaturą byłyby problemy ("kto by tyle zjadł, chyba, żeby kluski
                        dać dwie"). Nie wykluczył jednak, że "po domach ludziom może się
                        chciało albo jak kartofle wczorajsze mieli". O samym schabowym zaś
                        powiedział, że to nie jest polskie danie, że pochodzi z Austrii, ale
                        w ogóle schab jego zdaniem na kotlety się nie nadaje, bo jest suchy.
                        W domu schaboknedlokapusty nie jadał, bo "żarło się ziemię, żeby
                        cokolwiek w brzuchu mieć".

                        Śledztwo zamykam.
                        Wnioski: niektórzy jedli z, inni jedli bez. Reszta jadła ziemię.
                        • przyslowie Re: Zrobiłam małe rozeznanie 20.06.09, 19:59
                          Dziękuję we własnym imieniu za to rewelacyjne sprawozdanie z działań
                          nieformalnej komisji śledczej.

                          Nie wiem, co to się dzisiejszym łodzianom uroiło: schaboknedle?
                          Gdzie oni to jedli?!
                          Strasznemu dziaduniowi przyznaję rację, że schab to w ogóle nie
                          nadaje się na kotlety!

                          Super knedle podają bez schabowego u Scheiblera. O tak dobrych
                          knedlach to Scheibler nawet nie śnił.
                    • lew_konia Re: Nie twierdzę, że nikt mięsa nie jadł, 19.06.09, 19:36
                      Zapewniam wątpiących, że przedwojenne świnie schab posiadały, nie
                      tylko szynki i golonki :D
                      • aaa202 A ryje? 19.06.09, 19:40
                        • lew_konia Re: A ryje? 19.06.09, 19:41
                          Ryje idą do salcesonu, no chyba że w Milówce, to wtedy idą do
                          kwaśnicy na ryju.
                    • lew_konia Re: Nie twierdzę, że nikt mięsa nie jadł, 19.06.09, 19:43
                      aaa202 napisała:

                      > uważam tylko, że pożenienie knedli z truskawkami i kapustą z
                      > kotletem schabowym nie mogło nastąpić w niskich stanach łódzkich w
                      > XIX wieku ze względu na:
                      > a) niskie spożycie mięsa, co zmniejsza prawdopodobieństwo
                      > wystąpienia tak bogatej kombinacji na jednym talerzu;
                      > b) rozpowszechnienie kotletów schabowych dopiero w przywoływanym
                      tu
                      > już peerelu.

                      Pradziadek był ogrodnikiem w Alarta (pochodzącego z Francji) - to
                      niski stan łódzki?
                      • nett1980 Re: Nie twierdzę, że nikt mięsa nie jadł, 19.06.09, 19:58
                        > Pradziadek był ogrodnikiem w Alarta
                        Chacha dobre, prosze----> a wnuczka tez cos kwiatowego przemycila do
                        internetu!
                        • lew_konia Re: Nie twierdzę, że nikt mięsa nie jadł, 19.06.09, 19:59
                          Drugi pradziadek (pozałódzki) był nadsztygarem w Wieliczce, to
                          kwiatki mógł tylko wąchać od spodu :D
                          • nett1980 Re: Nie twierdzę, że nikt mięsa nie jadł, 19.06.09, 20:07
                            No dobra, ale roslina samym sloncem nie bedzie zyla, potrzebuje
                            zaglebic sie tez w trzewia ziemi, ssac z niej solemineralne.
        • nett1980 Re: Chyba o jeden schabowy za daleko 19.06.09, 18:41
          Potwierdzam, pamupuchy zobaczylam po raz pierwszy w Lodzi. Jadlam ze
          dwa razy w zyciu, nic ciekawego. Maklowicz tez kiedys pokazywal
          typowo lodzka potrawe, czyli kluski zielone, kladzione.
          No dobra, ale wy tez nie znacie tarkowanych ziemniakow( u nas
          czesciej mowilo sie kartofle), z ktorych robi sie babke ziemniaczana.
          • aaa202 A ja pampuchy lubię, 19.06.09, 19:17
            chociaż nie umiem sobie przypomnieć, kiedy ostatnio jadłam.

            Moi rodzice przed osiedleniem się w Łodzi klusek na parze nie jedli.
            Wymogliśmy je z bratem, kiedy zasmakowały nam na stołówkach
            szkolnych. To zaczęli robić. Najczęściej z sosem grzybowym albo
            pieczarkowym. Fajne jest to połączenie lekko waniliowej, słodkawej
            kluski, doskonale chłonącej sosy, ze smakiem grzybów albo mięsa.
            Latem pampuchy się jadło ze zmiksowanymi z mlekiem zsiadłym
            truskawkami.

            Tarte kartofle w Łodzi je się pod postacią placków ziemniaczanych.
            Oczywiście z cukrem.(No, ja akurat bez cukru.) Dużo cebuli, dużo
            pieprzu i cukier.

            A te kluski zielone to od czego są zielone?
            • nett1980 Re: A ja pampuchy lubię, 19.06.09, 19:22
              > A te kluski zielone to od czego są zielone?

              O ile mnie pamiec nie myli szpinakiem barwione byly.
              • aaa202 Aha. 19.06.09, 19:28
                Przypomniała mi się przy okazji klusek kładzionych jeszcze jedna
                piotrkowska potrawa: kluski z kluszczanką.
                No więc kluski z kluszczanką to mączne kluski lane, spożywane wraz z
                wodą, w której je ugotowano. W wersji lux do wody dodane są skwarki
                ze słoniny albo po prostu roztopiony smalec.
                • nett1980 Re: Aha. 19.06.09, 20:41
                  A u nas sie robilo kluski lane z tarkowanych zieminiakow. Serio!
                  Robily to babcie, mama nie miala juz na to czasu i ochoty, ale do
                  dzis pamietam pieczen rzymska i galaretke z miesem, ktore trzeba
                  bylo wydlubac i wyrzucic, a to co zostalo polac obficie octem.
                  Raczyli nas tym w restauracji peerelowskiej, na ktora
                  dostawalam bony od mamy.
            • big_news Re: A ja pampuchy lubię, 19.06.09, 19:24
              Dobre pampuchy, tak jak ciasto drożdżowe, to Wyższa Szkoła gotowania na Gazie.
              Nie każdemu jest to dane, nie wszyscy potrafią zrobić dobry zaczyn.
              Do placków ziemniaczanych, które niekoniecznie muszą być z cukrem rzeczywiście,
              dobrze jest dodać kapkę gęstej, kwaśnej śmietany.
              Te zielone też mnie intrygują. Może chodzi o przeleżałe żelazne?;)
              • przyslowie Re: A ja pampuchy lubię, 19.06.09, 20:04
                Pampuchy to same rosna!
                • big_news Re: A ja pampuchy lubię, 19.06.09, 20:14
                  No.
                  Pod warunkiem, że dobrze ciasto wyrobisz, przykryjesz lnianą ściereczką i
                  postawisz w cieple.
                  • przyslowie Re: A ja pampuchy lubię, 19.06.09, 20:18
                    Mnie rosną bezwarunkowo, bez żadnych ceregieli.
                    • lew_konia Re: A ja pampuchy lubię, 19.06.09, 20:19
                      Tylko nie mów, że Tobie wszystko w rękach rośnie :D
                      • big_news Re: A ja pampuchy lubię, 19.06.09, 20:20
                        hehehehehe
                        A to ciekawe;)
                      • przyslowie Re: A ja pampuchy lubię, 19.06.09, 20:22
                        Wszystko to może nie rośnie.
                        • big_news Re: A ja pampuchy lubię, 19.06.09, 20:24
                          Co nieco może się wręcz kurczy?;)
                          • lew_konia Re: A ja pampuchy lubię, 19.06.09, 20:27
                            Jak ręka zlodowaciała, to pewnie się kurczy.
                            • big_news Re: A ja pampuchy lubię, 19.06.09, 20:29
                              Brak krążenia?;)
                    • big_news Re: A ja pampuchy lubię, 19.06.09, 20:20
                      Ach, prawda!
                      Zapomniałem, że mam do czynienia z panią od przemiany wody w wino. Albo na
                      odwrót. Obojętne.
                    • przyslowie Re: A ja pampuchy lubię, 19.06.09, 20:20
                      Bigu, cyknij sobie film o Bigu. Ja nie oglądam.
                      • big_news Re: A ja pampuchy lubię, 19.06.09, 20:23
                        A gdzie to leci?
                        • przyslowie Re: A ja pampuchy lubię, 19.06.09, 20:25
                          Cinemax, "Big Lebowski".
                          • big_news Re: A ja pampuchy lubię, 19.06.09, 20:26
                            Nie mam kanału Cinemax.
                          • lew_konia Re: A ja pampuchy lubię, 19.06.09, 20:35
                            Dude rządzi, ale łódzkiej kuchni nie jada.
            • lew_konia Zestaw Makłowicza 19.06.09, 19:49
              Smak Ziemi Obiecanej:
              Beauf Stroganow
              Ozorki cielęce w sosie karmelowym
              (wg przepisu Anieli Rubinstein)
              Kluski z kurkami w sosie
              (potrawa niemiecka)
              Dorsz po polsku
              • nett1980 Re: Zestaw Makłowicza 19.06.09, 19:54
                Tak to bylo to, ale te kluski byly zielone, prawda?
                • lew_konia Re: Zestaw Makłowicza 19.06.09, 19:58
                  Zielone od .... szczypiorku :D

                  www.staff.amu.edu.pl/~artur_ko/wedrowki/wedrowka071.htm
                  • lew_konia Re: Zestaw Makłowicza 19.06.09, 20:04
                    Poza tym Makłowicz nie przyłożył się w swych historycznych
                    poszukiwaniach i za brak prażoków oraz zalewajki ma krechę.

                    Kluski z kurkami, moim zdaniem, sam sobie wymyślił. W programie
                    mówił, że Scheibler mógł takowe jadać. Ale czy jadał?
                    • nett1980 Re: Zestaw Makłowicza 19.06.09, 20:08
                      Juz wiem, zlaly mi sie kluski Maklowicza z tymi zielonymi od
                      szpinaku z GreenWaya.
                    • przyslowie Re: Zestaw Makłowicza 19.06.09, 20:08
                      Scheibler na pewno takich klusek z kurkami nie jadał!
                      • lew_konia Re: Zestaw Makłowicza 19.06.09, 20:12
                        Też uważam, że to licentia poetica Makłowicza :D
          • lew_konia Re: Chyba o jeden schabowy za daleko 19.06.09, 19:28
            Pampuchy, znane mi jako kluski na parze, występują w Poznaniu jako
            kluski "na łachu".

            W ogóle łódzka kuchnia to mieszanka z kuchni poznańskiej(np. sałata
            i mizeria w osłodzonej śmietanie - brrr), z żydowskiej - karp w
            galarecie z rodzynkami i migdałami oraz chałka, z niemieckiej tzw.
            leberka, czyli pasztetowa.





    • Gość: funfun Bigi masz szczęście IP: *.centertel.pl 19.06.09, 14:07
      Bo odpadków dla takich jak ty troli to zawsze full, smacznego
      • big_news Re: Bigi masz szczęście 19.06.09, 14:33
        E tam.
        Trollem, to tylko tacy jak ty mogą być.
        A, że karmisz się wyłącznie głupkowatymi podjazdami, to przecież widać i czuć.
        • lew_konia Re: Bigi masz szczęście 19.06.09, 14:40
          Bigi - Grunt, że wie co to full oraz, że po fullu jest funfun.
          • big_news Re: Bigi masz szczęście 19.06.09, 14:53
            Taki... POgłębiony, ten trollski funfun;)
            • przyslowie Re: Bigi masz szczęście 19.06.09, 18:37
              Trolle zawsze na krzywy ryj przychodzą się pożywić.
              • big_news Re: Bigi masz szczęście 19.06.09, 19:04
                Tak w ogóle, to biedne dupki są, chociaż wcale mi takich nie żal.
                • Gość: funfun to i dobrze IP: 94.254.251.* 19.06.09, 23:54
                  to i dobrze dupinko że się sam nad sobą nie użalasz, choć powodów
                  miałbyś więcej niż inni, ale to że gadasz sam do siebie to już lekko
                  zastanawiające...
    • amna.s Grunt to dobrze wybrać 19.06.09, 14:09
      Wybierz życie:
      tiny.pl/n39k
      Ps. Do yavoriusa: Proszę, nie wysilaj się na odpowiedź - daj sobie luz ;)
      • yavorius Re: Grunt to dobrze wybrać 19.06.09, 14:56
        Ps. Do yavoriusa: Proszę, nie wysilaj się na odpowiedź - daj sobie
        luz ;)

        mama :(
      • Gość: mielony Re: Grunt to dobrze wybrać IP: *.128.46.178.static.crowley.pl 19.06.09, 14:58
        w życiu NIEEEE!
    • witoldzbazin Re: Jabłka passe (hihihi) 19.06.09, 15:40
      Tradycyjna chińska kuchnia jak u mamy z kebabem;-)
      • pluskotka Re: Jabłka passe (hihihi) 19.06.09, 18:45
        Pampuchy dobra rzecz, tylko ze śmietaną i cukrem. W Bełchatowie też się je jada,
        uwielbiam. :)
    • lew_konia A teraz potrawa kontrowersyjna..... 19.06.09, 20:34
      Czernina - czyli kacza zupa :)

      Rosół z kaczki na włoszczyżnie z dodatkiem suszonych jabłek, śliwek
      (suszonych w dymie, nie kalifornijskich!) oraz czasem gruszek, no i
      oczywiście ------> Uwaga!!!!!! z kaczą krwią.

      Do tego domowej robory makaron, cieniuteńko wałkowany.
      • przyslowie Re: A teraz potrawa kontrowersyjna..... 19.06.09, 20:39
        Mniam, mniam!
        Moja ulubiona POlewka!
      • big_news Re: A teraz potrawa kontrowersyjna..... 19.06.09, 20:45
        Sorry, ale ja... wysiadam:/
        To jest ta jedna z potraw, do której już się nigdy nie przekonam, chociaż
        szczerze próbowałem.
        • przyslowie Re: A teraz potrawa kontrowersyjna..... 19.06.09, 20:52
          Ale czym się zrażać?
          Ja od maleńkości zajadałam się nią, choć byłam kapryśnym niejadkiem.

          Może za późno próbowałeś? Stąd ten opór.
          • big_news Re: A teraz potrawa kontrowersyjna..... 19.06.09, 20:58
            W tym rzecz.
            U mnie w domu czerniny się nie jadało.
            A tak to już bywa, że raczej bez problemu chłoniemy to, czy za młodu
            nasiąkliśmy. Oczywiście, w dorosłym życiu człowiek próbuje nowych potraw i jedne
            akceptuje, inne nie. Ja do czarnej polewki nie mogę się przemóc i już.
            • przyslowie Re: A teraz potrawa kontrowersyjna..... 19.06.09, 21:01
              Może łatwo się uprzedzasz?
              Znów robię się senna. Muszę kawy się napić. Przepraszam.
              • przyslowie Re: A teraz potrawa kontrowersyjna..... 19.06.09, 21:03
                Bigi, Kaziu powraca!
                • big_news Re: A teraz potrawa kontrowersyjna..... 19.06.09, 21:15
                  Ten pan wywołuje w tej chwili we mnie wyłącznie szeroki zieeeeeeeeeeeeeeeeeeew.
              • big_news Re: A teraz potrawa kontrowersyjna..... 19.06.09, 21:15
                Nie mam uprzedzeń.
                Zwłaszcza kulinarnych.
                Szczerze chciałem wejść do grona pożeraczy czerniny, kilkakrotnie, i nic z tego.
                Ostatnią desperacką próbę podjąłem przed bodaj dwoma laty. Byłem zaproszony na
                niewielką rodzinną uroczystość, na której serwowano min. potrawy z kaczki, w tym
                polewkę, o czym wcześniej byłem uprzedzony. Przybyłem z wielką i dobrą wolą
                "przełamania lodów", niestety nie udało się. Zwyczajnie, każda łyżka tej zupy
                rośnie mi w ustach, nie daję rady tego przełknąć. Co ciekawe, różne potrawy
                robione na bazie krwi bardzo lubię. Widać tylko ta kacza mnie odrzuca;)
                • przyslowie Re: A teraz potrawa kontrowersyjna..... 19.06.09, 21:22
                  A ja kaczki w tej formie tylko trawię.

                  Pewnie lubisz krwiste czyli czarne (ja nie!) i kaszanę dobrze
                  przyprawioną?
                  • big_news Re: A teraz potrawa kontrowersyjna..... 19.06.09, 21:25
                    Za krwistym nie to, że przepadam, ale od czasu do czasu chętnie zjem.
                    Za to kaszankę po prostu lubię, zwłaszcza podsmażoną z cebulką i przyprawioną
                    musztardą, a z braku laku nawet kechupem.
                    • Gość: suporte Re: A teraz potrawa kontrowersyjna..... IP: 94.254.251.* 19.06.09, 23:59
                      Skoro nawet kaszanka ci z keczupem smakuje to nic dziwnego że te
                      ścieki forumowe tak zajadasz ze smakiem, w sumie cóż lepsze dla
                      smutnego trolla z przewlekłą frustracją
                      • big_news Re: A teraz potrawa kontrowersyjna..... 20.06.09, 19:43
                        Hm.
                        Jeżeli moja pisanina jest nic nie warta, bo rzekomo byle co jem, to po twoim
                        bełkocie można beż żadnych wątpliwości przyjąć, że pochłaniasz wyłącznie gó....
                        Smacznego.
                        • przyslowie Re: A teraz potrawa kontrowersyjna..... 20.06.09, 20:01
                          Jak się masz, Bigusiu?
                          • przyslowie Re: A teraz potrawa kontrowersyjna..... 20.06.09, 20:04
                            Bigusiu, nie dokarmiaj nie wiem już kogo. Lepiej ptaszki zimą
                            dokarmiać.
                            • big_news Re: A teraz potrawa kontrowersyjna..... 20.06.09, 20:22
                              Tyle, że do zimy daleko.
                              A niech tam sobie trollątko przeżyje swoją maleńka satysfakcję.
                              Niech ma.
                          • big_news Re: A teraz potrawa kontrowersyjna..... 20.06.09, 20:20
                            Doskonale.
                            Dzięki.
                            • przyslowie Re: A teraz potrawa kontrowersyjna..... 20.06.09, 21:08
                              Bigusiu, czy masz jakiś przePiS na PiS?
                              Zioberko przyćmiło gwiazdę prezydenta (prezy-dęta).
                              • witoldzbazin Re: A teraz potrawa kontrowersyjna..... 20.06.09, 21:17
                                Ziobro to prawdziwy bohater dokopał PO...i chwała mu za to,przykre że w Łódźi
                                dalej komunizm króluje tym razem UE

                                poza tym Z jest lojalnym Polakiem nie sprzeda się jak inni
                                • witoldzbazin Noo ale łódź 20.06.09, 21:19
                                  to nie Kraków...wy macie tylko N.O.G. itp.hehehe
                              • big_news Re: A teraz potrawa kontrowersyjna..... 20.06.09, 21:28
                                Przepis na PiS jest wciąż taki sam i niezmienny.
                                Jego walory mogą docenić wyłącznie wytrawni smakosze.
                                Ci, którzy preferują kiepskie jadło z hipermarketów, cenią sobie to marne żarcie
                                chyba dlatego, iż jest ono atrakcyjnie opakowane i nachalnie promowane. Słowem:
                                peowska garkuchnia.
                                • witoldzbazin Re: A teraz potrawa kontrowersyjna..... 20.06.09, 21:33
                                  PełO wystarczy strawa medialna i już żyje im się lepiej,sprytny manewr hipnozy i
                                  żreć nie muszą,grunt ze będą mieli następnego klauna na piedestale w Brukseli
                                  • big_news Re: A teraz potrawa kontrowersyjna..... 20.06.09, 21:37
                                    Wydmuszki.
                                    Zwykłe wydmuszki, puste w środku.
                                    Takie jaja... bez jaj;)
                        • Gość: supporte Re: A teraz potrawa kontrowersyjna..... IP: 188.33.125.* 20.06.09, 20:57
                          Nie zaskakujesz skojarzeniami, choć na tym forum i tak sie jako tako już
                          wyrobiłeś, ale słoma jak była w bucikach tak niestety...pozostanie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka