Nacinanie krocza..

07.01.10, 13:11
A'propos nacinania krocza, bo na sama mysl robi mi sie niedobrze...
czy szycie po nacieciu zawsze odbywa sie w narkozie, czy jak to jest?
Jak dlugo goi sie rana i jakie sa najlepsze sposoby na zlagodzenie
bolu?

Prosze o porade kolezanki, ktore sa szczesciarami i juz sa "po".
    • elkam80 Re: Nacinanie krocza.. 07.01.10, 13:22
      No tu Cię zmartwię, bo do zszywania rzadko dają znieczulenie. Często bazują na
      tym, które dostało się w trakcie porodu. Ja np. miałam dolargan, ale szycie
      czułam. Skóry to i tak Ci nie znieczulą, a jeśli rodzisz naturalnie to na 20 min
      szycia krocza narkozy Ci nie podadzą.
      Ile się goi? To już chyba zależność "osobnicza". W zależności od wielkości
      nacięcia i tego jak na danej osobie goją się rany. Nie pamiętam ile u mnie
      zeszło, w sumie chyba tak z tydzień od ściągnięcia szwów. Choć powiem Ci, że
      czuć to się trochę czuje, szczególnie na zmiany pogody.
      • beatiness Re: Nacinanie krocza.. 07.01.10, 15:03
        narkoza...no coś Ty...
        mi przed szyciem przy miejscu nacięcia dali jakieś miejscowe
        znieczulenie (tak mi się wydaje). lekarz szył mnie może z 5 minut i
        nic nie czułam, byłam też na dolarganie.
    • orka.poznan Re: Nacinanie krocza.. 08.01.10, 12:23
      Jeśli Cię dobrze natną (wewnętrznie)i dobrze zszyją, to pewnie nie odczujesz
      bólu już podczas pierwszego wstania z łóżka, a jeśli rana będzie rozległa, to
      kto wie, może będziesz siadać na jednym pośladku przez 3 tygodnie... ;)
      Podczas porodu bez znieczulenia szyją też bez znieczulenia, co nie jest rzeczą
      nie do wytrzymania...
      Na koniec mam pocieszającą wiadomość: nie bój się nacięcia, dobrze wykonane
      podczas skurczu odczuwa się tak, jak pisanie długopisem po skórze :)
      Warto spłukać się pod prysznicem po każdym skorzystaniu z toalety, przynajmniej
      kilka przez dni po porodzie. Utrzymanie higieny zapobiegnie rozwojowi infekcji.
      Szwy ściąga się po 7 dniach. Mnie nie bolało.
      • elkam80 Re: Nacinanie krocza.. 08.01.10, 13:27
        Ja po każdej wizycie w toalecie zamiast papieru toaletowego, bądź też dodatkowo
        stosowałam chusteczki do higieny intymnej (to w szpitalu), natomiast w domu
        każdorazowo przemywałam płynem i spłukiwałam wodą, zarówno chusteczki jak i płyn
        miałam Lactacyd. Aaaa no i po tych zabiegach spryskiwałam krocze Octeniseptem
        (również już w szpitalu).
        • elkam80 Re: Nacinanie krocza.. 08.01.10, 13:29
          Aaaa i bardzo przydatne są butelki typu sprint właśnie do spłukiwania krocza.
          Pamiętaj też żeby woda nie była za ciepła, lepiej taka letnia, nawet z tendencją
          do chłodnej - przy ciepłej odczuwa się jakby większe rwanie (logiczne bo
          naczynia się rozszerzają).
          • donono Re: Nacinanie krocza.. 08.01.10, 19:19
            Świetna myśl, dziękuję za podpowiedź. Wcześniej o tym nie myślałam, bo pierwsza
            córę rodziłam na Polnej i miałam prysznic przy pokoju. Ale przecież nie wiadomo
            gdzie wyląduję teraz, możliwe że do łazienki trzeba będzie wędrować gdzieś
            daleko. Jestem na etapie pakowania torby - dołożę dobre chusteczki i butelkę na
            wszelki wypadek.
            Aha, wiele położnych poleca także mycie rany szarym mydłem zamiast płynu do
            higieny intymnej, choć ja wolę płyn.
            Jeśli chodzi o ból - w szpitalu dawali nam czopki, nawet działały...
            • magdzik271 Re: Nacinanie krocza.. 09.01.10, 11:45
              Warto zaopatrzyć się w Octanisept kilka razy dziennie do psikania w szpitalu i
              Tantum Rosa- poźniej już do podmywania w domu.
    • marion80 Re: Nacinanie krocza.. 12.01.10, 09:44
      Nie daj się naciąć!

      www.rodzicpoludzku.pl/Nie-daj-sie-naciac/
      • donono Re: Nacinanie krocza.. 12.01.10, 10:54
        No tak, to najwłaściwsze rozwiązanie :) Nie daj się, ja też mam
        nadzieję tym razem tego uniknąć, po tym co przeszłam to jeden z moich
        priorytetów porodowych.
        A jeśli chodzi o łagodzenie bólu - sprawdziłam na wypisie - czopki
        Diclofenac. Przepisali mi je na Polnej. Ale zawsze lepiej się nie
        faszerować jeśli zamierzasz karmić piersią.
        • bezak25 Re: Nacinanie krocza.. 12.01.10, 21:00
          ee tam, dla mnie nie było w tym nic strasznego, dostałam zastrzyk znieczulający,
          lekarz zszył co trzeba i już. Nie da się ukryć, że jak się rana goi to boli i
          ciągnie, ale da się wytrzymać, ja siadałam normalnie na drugi dzień po porodzie,
          dziewczyny w pokoju nie mogły się nadziwić :) Dodam, że gdyby mnie nie nacięli
          nie urodziłabym chyba nigdy... położna próbowała mi krocze masować, rozciągać
          ile się da itp. ale dopiero jak zrobiła cięcie to główka wyskoczyła, trochę też
          pękłam, niestety, mój syn to taki mały klopsik był ;) Ale przeżyłam, bez paniki.
    • agusiaciesielska Re: Nacinanie krocza.. 20.01.10, 15:56
      Fakt nacieciecie nie jest miłą sprawa ale da sie spokojnie
      przezyc :) jesli chodzi o szycie ja rodziłam w szpitalu przy
      lutyckiej w Poznaniu i miałam podane znieczulenie miejscowe którego
      wogóle nie czułam i szycia równiez wogóle nie czułam. Rana zaczyna
      tak naprawde bolec mniej wiecej dwie trzy doby po nacieciu i boli z
      dwa trzy tygodnie najbardziej pomagają bardzo ciepłe moczenia w
      wodzie z nadmanganianem lub najlepiej z korą debu i bedzie oki
Pełna wersja