l.george.l
17.08.10, 10:53
Czy w tym mieście nie można ruszyć się z domu, by nie być nagabywanym o
pieniądze? Wyjeżdżam z domu, na skrzyżowaniu zakapturzone sukinsyny usiłują mi
pomazać szybę, podjeżdżam pod market, Cyganka chce mi przyszłość
przepowiedzieć, wychodzę z marketu, jakaś łajza dopada do mojego koszka i chce
go odprowadzić do boksu. W końcu docieram do Filharmonii, bilety po stówie
razy cztery, bo jestem z rodziną. 12,5% średniej krajowej pensji za wyjście na
koncert! Dwóch gogusiów zapowiada ze sceny, kto będzie grać. Przecież wszyscy
wiedzą, na czyj koncert przyszli. Debilny zwyczaj, kiedyś tego nie było. Ale
też nie o zapowiedź występującego chodziło, bo za chwilę gogusie zaczynają
litanię żebraczą: na hospicjum, na dom dziecka, dla powodzian, na dom kultury.
Q. jego mać. Ja przyszedłem muzyki posłuchać