l.george.l
08.03.11, 21:34
W mieście działa mnóstwo klubów, nie wszystkie zlokalizowane są w okolicach Rynku, niektóre swą działalność kierują do małolatów, rozprowadzając wlotki w liceach. Alkohol leje się w nich szerokim strumieniem, dowodów nikt nie sprawdza, ustawa antynikotynowa jest fikcją. Argumenty kanclerza Wachowiaka w tym kontekście wydają się śmieszne, bo przecież chodzi o klub dla studentów, czyli ludzi dorosłych. Jeśli klub będzie miał ciekawą ofertę, zarządca będzie potrafił zadbać o dobra atmosferę, to lokalizacja nie ma tu nic do rzeczy. Za komuny centrum było martwe, życie studenckie toczyło się na obrzeżach: w Ciciborze, Tropsie, Bratniaku. Alkoholu w klubach oficjalnie nie było, ale nie pamiętam, bym kiedykolwiek bawił się na trzeźwo.