Dodaj do ulubionych

Nie musimy mieszkać w pisance. Dość krzykliwych...

17.04.12, 21:33
Do tematu dodałabym jeszcze sposób oznakowania bloków po termomodernizacji - czasami są to wycięte z byle jakiego szablonu krzywe cyferki - negatywnym przykładem os. Rzeczypospolitej na poznanskich Ratajach.
Obserwuj wątek
    • adam.de Nie musimy mieszkać w pisance. Dość krzykliwych... 17.04.12, 21:45
      Ja natomiast proponuję, żeby wszelkie budowle gotyckie, które zostały później przebudowane w innym stylu, przywrócić do pierwotnego stanu. Przecież nie o to chodziło ówczesnym budowniczym!!!
      A tak na serio - jeżeli zostawimy blokowiska białe, jak pierwotnie wyglądały (przynajmniej tak mi się wydaje), to za kilka lat znowu będziemy mieli szare klocki, które niestety nie będą "stanowiły tła", tylko będą przedłużeniem ciężkiego, jesienno-zimowego nieba.
      Oczywiście, krzykliwe kolory nie są odpowiednie, ale pastelowe pasują jak ulał.
      • Gość: ndb Re: Nie musimy mieszkać w pisance. Dość krzykliwy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.04.12, 22:19
        Żyjemy w naprawdę brzydkim kraju. Nie dość, że Sowieci z Niemcami podczas II WŚ zniszczyli w większości miast zabytkową architekturę mieszkalną (kościelna i użyteczności publicznej zostały raczej odbudowane) to dziś serwuje nam się takie elewacje w blokach osiedlowych... Dodatkowo każdy kawałek zieleni zabudowuje się klockami ze szkła i stali, które będą za 20 lat odbierane przez społeczeństwo tak jak dziś obierana jest poznańska Alfa no i otacza nas las reklam i bilbordów... Wszędzie jest pstrokacizna, chaos i krzykliwość.
        Nie ma co się dziwić że potem Naród jest taki jaki jest. Tu można zwariować! Co się dzieje?!
        • Gość: amator ogladacz Re: odsyłam na forum skyscrapercity, można IP: *.man.tk-internet.pl 18.04.12, 16:06
          tam obejrzeć naprawdę fantastyczne przykłady właściwego malowania odnawianych elewacji, przygotowywane często przez zwykłych amatorów pasjonatów.
          rzecz w tym że spółdzielnie jakoś się nie palą by skorzystać z czyjejś darmowej pracy i przyłożyć rękę do tego by mieszkańcy zaczęli przyzwoicie mieszkać.
      • potrupachdocelu Ustawianie przetargów w spółdzielniach-molochach 18.04.12, 18:24
        Ustawianie przetargów w spółdzielniach-molochach

        Zaopatrzenie spółdzielni-molocha jest jednym z najbardziej lukratywnych zleceń dostępnych na rynku. Roczny budżet molocha to często kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt milionów złotych. Kontrola tej swoistej żyły złota daje gwarancje prosperity niezależnie od sytuacji gospodarczej na wolnym rynku, gdyż spółdzielnie mieszkaniowe są praktycznie niezależne od cykli koniunktury i dynamiki rozwoju konkurencji w danej branży. Co najwyżej recesja może prowadzić do okresowego zwiększenia liczby eksmisji i większej rotacji lokali, ale zasadniczo nie odbija się to na kondycji finansowej spółdzielni-molocha.

        W celu \"wygrywania\" przetargów i uzyskiwania zleceń w spółdzielni, wdrożono kilka rozwiązań zapewniających kontrolę nad jej finansami i polityką inwestycyjną. Oto najważniejsze z nich:

        - obsadzenie ludźmi z organizacji stanowisk w zarządzie i radzie nadzorczej poprzez zastosowanie technik manipulowania i fałszowania wyborów);
        - wyłonienie grupy \"zaprzyjaźnionych firm\" do realizacji dostaw towarów i usług;
        - zwerbowanie zaufanych pracowników w dziale technicznym (obsługa inwestycji, nadzory, odbiory robót);
        - powszechne wykorzystanie uznaniowych kryteriów w podejmowaniu decyzji;
        - system wynagradzania za lojalność i uczestnictwo w przestępczym procederze;
        - zastraszanie firm oponentów.


        Zadania członków organizacji w radzie nadzorczej

        Pomyślne przeprowadzenie wyborów poprzez wprowadzenie do rady nadzorczej ludzi należących do organizacji jest kluczem do legalizowania przedsięwzięć gospodarczych, bo od przychylności i akceptacji rady zależy polityka remontowa, inwestycyjna i zagospodarowanie środków z czynszów w danym roku. Zaufane osoby zasiadające w RN uchwalają plan finansowy opracowany przez zarząd i decydują o wyborze wykonawców. Za odpowiednie decyzje mają np. udział w zysku z prowizji od \"zaprzyjaźnionych firm\" i bezpośrednią możliwość wykonywania dostaw i uczestnictwo w realizacji zleceń.


        Rekrutacja \"zaprzyjaźnionych firm\"

        Kryteria wyboru dostawców towarów i wykonawców robót w spółdzielni są dość złożone. Wyszukuje się i selekcjonuje ludzi zaufanych i żądnych łatwego zysku. W centrum zainteresowania są na członkowie organów spółdzielni (RN, rady osiedla), pracownicy SM, rodziny lokalnych decydentów. Dawanie zleceń osobom z tych środowisk cementuje system (np. bardzo pomaga przy wyborach w spółdzielni) i zapewnia ochronę prezesom. Preferowanym rozwiązaniem jest dobór raczej mikro firm
        (często jednoosobowych działalności) z względu na zachowanie poufności w zakresie polityki cenowej (oferowanych towarów i usług) oraz jakości robót. Duże firmy, mające wdrożone systemy jakościowe i podlegające audytom nie są dobrym i bezpiecznym partnerem m.in. z uwagi na brak swobody w rozliczaniu prowizji.


        Jak zachować pozory przetargowe

        Mimo, że towarzysze z lobby parlamentarnego zatroszczyli się o wyłączenie spółdzielni mieszkaniowych z obowiązku stosowania procedur przetargowych, a także pozbawili państwowe organa kontrolne możliwości badania działalności spółdzielni (np. spółdzielnie nie podlegają kontroli NIK), jak również zabezpieczyli osobiste bezpieczeństwo prezesów ustanawiając np. przepis, że pokrzywdzonymi (np. przy niegospodarności) mogą być jedynie członkowie zarządu i organów spółdzielni, a zwykli członkowie nie są ani stroną, ani pokrzywdzonymi, to wskazane jest zachowanie pozorów procedur przetargowych choćby ze względu na wścibskie, węszące sensacji media. Wymyślono więc genialny w
        swojej prostocie sposób. Wyselekcjonowane \"zaprzyjaźnione firmy\" ustawiają się w kolejce do \"wygrania\" ustawianego przetargu. Planując remonty czy ważną, dużą dostawę do spółdzielni, informuje się wybranych oferentów o planowanym zakupie lub zamówieniu. Na etapie informowania uzgadnia się odpowiednio zawyżoną cenę, która zostanie formalnie zaoferowana spółdzielni przez owe firmy. Skalkulowana przez prezesów cena (cena nabycia towaru, usługi) jest podwyższona o wartość prowizji
        (łapówki)jaką podzieli się \"zaprzyjaźniona firma\" z prezesami i osobami w spółdzielni odpowiedzialnymi za legalizację wydatków. Nie może więc to być zawyżenie np. o 10% , bo nie wystarczy pieniędzy na opłacenie grupy osób uczestniczących w procederze, a musi przecież zostać odpowiedni zarobek firmie, która potencjalnie naraża się na np.
        zainteresowanie organów ścigania. Ponadto \"zaprzyjaźniona firma\" nie otrzyma faktury kosztowej od prezesów tytułem rozliczenia wypłaconej łapówki, więc w kwocie zawyżenia musi zawierać się także wysoki podatek dochodowy odprowadzany do fiskusa. Po uzgodnieniu poziomu zawyżenia ceny, z wtajemniczonymi firmami ustala się szczegóły ich ofert i wysokości cen jakie zaoferują stosownie do przyjętego poziomu bazowego.Jednocześnie rozstrzyga się, która wg \"kolejki\" firma tym razem \"wygra\".
        Wytypowany \"zwycięzca\" wpisuje do oferty cenę nieco niższą od pozostałych. Reszta wtajemniczonych firm składa oferty z cenami oscylującymi wokół przyjętej bazowej zawyżonej ceny, jednak nie niższymi niż cena przedłożona przez \"zwycięzcę\". Ta procedura gwarantuje niewykrywalność oszustwa bez wnikliwego kontrolowania cen i porównywania z ofertami rynkowymi. Wymaga to zatem dużej wiedzy organów ścigania, większego nakładu pracy i kosztów. Nieobytemu asesorowi szczebla rejonowego nawet do głowy nie przyjdzie, że ma do czynienia z przestępczym procederem. Po za tym trudno jest kwestionować \"przetarg\" w obliczu \"dowodów ofertowych\" od pozostałych wtajemniczonych firm.


        Co zrobić żeby oferty złożyły tylko wtajemniczone firmy?

        Newralgicznym elementem systemu jest informowanie o planowanym zamówieniu w mediach, gdyż do przetargu mogą stanąć firmy z zewnątrz, których oferty mogą zniweczyć misternie przygotowany plan. Ale jest na to sposób. Ogłoszenie o przetargu umieszcza się np. w płatnym serwisie internetowym, który nie jest powszechnie dostępny. Innym sposobem jest emisja ogłoszenia prasowego krótko przed terminem złożenia ofert. Częstym narzędziem eliminowania nie wtajemniczonych jest zastosowanie uznaniowych kryteriów (np. w zamówieniu na projekt budynku jako decydujące kryterium o wyborze oferenta przyjmuje się ocenę opracowania koncepcji, a nie projektu) oraz manipulowanie wymogami formalnymi typu przedłożenie rożnych specjalnych zaświadczeń. Gdyby jednak ktoś z zewnątrz się przebił z ofertą, to ludzie z organizacji zasiadający w radzie nadzorczej wyeliminują go, wybierając \"zaprzyjaźnioną firmę\", która np. niespodziewanie zaproponuje dodatkowe usługi w ramach przedstawionej oferty.


        Wynagradzanie za współpracę i lojalność

        Prezesi spółdzielni potrafią być wdzięczni \"zaprzyjaźnionym firmom\" za udział w procederze i dzielenie się zyskiem. Ich właściciele oprócz łatwego i stałego zarobku korzystają np. z profitów w postaci zakupu lokali po zaniżonych cenach, dzierżawy na atrakcyjnych zasadach, pomocy organizacji przy wydawaniu decyzji administracyjnych, załatwiania spraw w urzędach dzięki protekcji prezesów. \"Zaprzyjaźnione firmy\" nie
        ponoszą też ryzyka odpowiedzialności za wadliwe roboty. Zaufani pracownicy działu technicznego często odbierają prace bez wymaganej dokumentacji. Umowy sporządzane między spółdzielnią, a \"zaprzyjaźnionymi firmami\" są lakoniczne i nie zawierają poza kaucją gwarancyjną (np. 5% wartości zlecenia) żadnych poważnych sankcji za wadliwe wykonawstwo. Umowy spółdzielnia - \"zaprzyjaźniona firma\" są ewenementem niespotykanym w gospodarce wolnorynkowej.


        Co zrobić gdy firma z wolnego rynku poskarży się organom ścigania?

        sm.mafia.mixxt.pl/networks/content/index.Ustawianie+przetargów+w+spółdzielniach-molochach
        • potrupachdocelu Re: Ustawianie przetargów w spółdzielniach-moloch 18.04.12, 18:25
          Koszty społeczne zawyżania cen

          Największymi przegranymi procederu ustawianiu przetargów są dziesiątki tysięcy nieświadomych spółdzielców brutalnie wyzyskiwanych przez przestępcze organizacje. Mafie spółdzielcze są groźne dla funkcjonowania państwa w wymiarze społecznym i ekonomicznym. Spustoszenie, jakie powodują w budżecie spółdzielni ustawianiem przetargów w sposób bezpośredni uderza w najbiedniejszych stymulując rozwój różnego rodzaju patologii i prowadząc do degradacji społeczności. Dochodzi do paradoksów, że m2 utrzymania niskostandardowego lokalu w blokowisku kosztuje więcej niż m2 utrzymania domu jednorodzinnego. Dodatkowo na barki samorządów przerzuca się koszty dostarczania lokali socjalnych dla obsługi ponadnormatywnej ilości eksmisji, łożenie funduszy na pomoc społeczną, policję i finansowanie dodatków mieszkaniowych. Wyprowadzanie funduszy ze spółdzielni oznacza wyższy czynsz i podwyższenie kosztów utrzymania, a tym samym powiększenie grona spółdzielców uprawnionych do pobierania różnego rodzaju zasiłków.
    • radoslaw.lorenc kafelki te małe 2cm na 2cm 17.04.12, 22:36
      białe, czarne, niebieskie, zielone, szare....
      tak wyglądały pierwotnie bloki.
      i tak po ociepleniu powinny wyglądać.
      TO BYŁY ORYGINALNE ELEWACJE! TRWAŁE - NIEZNISZCZALNE.
      z tego co wiem to byly one na rolkach papierowych.
      ale niewiem kto i kiedy je robił i z czego.
      • lukask73 Re: kafelki te małe 2cm na 2cm 17.04.12, 23:59
        Nie wszystkie bloki były robione w technologii płyty szczecińskiej.

        Oto widok osiedli na górnym tarasie Rataj:
        www.nieruchomosci.egospodarka.pl/zdjecia/mieszkania/poznan/mieszkanie-na-sprzedaz-os-lecha,9745736,1-orig.jpg
        img20.imageshack.us/img20/69/1129938kx1.jpg (porównanie przed i po)
        w33.wrzuta.pl/obraz/3KPdsSosfmK/czecha
    • archfil Wolę kolor od szarości 18.04.12, 06:55
      Ja pamiętam te poznańskie osiedla z czasów PRL - szare, ponure, brudne. Szarość i nijakość. Identyczne, czy to Rataje, czy Winogrady. Szare i wszędzie tak samo szare. Komu przeszkadza kolor? Rozumiem plastyków, że szukają pracy dla siebie i chcieliby, żeby wszędzie obowiązywały konkursy. Ale w tych blokach nie mieszkają tylko plastycy, ale zwykli ludzie, którym kolor umila życie.
      • Gość: pt Re: Wolę kolor od szarości IP: *.196.146.186.threembb.co.uk 18.04.12, 13:01
        Ale tu nie chodzi o to, czy kolor, czy szarosc. Chodzi o to, czy kolory maja byc krzykliwe, czy stonowane.
      • Gość: podatnik Re: Wolę kolor od szarości IP: *.uznam.net.pl 18.04.12, 15:44
        archfil napisał: (...) Ale w tych blokach nie mies
        > zkają tylko plastycy, ale zwykli ludzie, którym kolor umila życie.

        Prócz "zwykłych ludzi" mieszkają tam także ludzie z nieco bardziej wyrobionym gustem, którym gaciowe kolorki i szalone wzorki życie potrafią zohydzić. Czy naprawdę musimy zawsze równać w dół? W ten sposób powoli zamieniamy się w społeczeństwo prostaków, powolniaków, marzących tylko o puszce piwa i plazmie na ścianie. Czy to dobry kierunek?
        • Gość: Lilith Re: Wolę kolor od szarości IP: *.cable.net-inotel.pl 18.04.12, 16:54
          Zgadzam się. Poza tym wiadomo, że malowanie elewacji zdarza się raz na 20 lat. Więc zadbajmy o to, by elewacje były w kolorach stonowanych, harmonijnie dobranych właśnie przez PROFESJONALISTÓW!!! W Norwegii obowiązuje paleta kolorów, na jakie można WŁASNE prywatne DOMY malować w danej dzielnicy. Do tego musi być to uzgodnione z sąsiadami - żeby właśnie było HARMONIJNIE. A u nas ok, dobrze że ocieplają ale na litość boską niektóre kolory dobierał chyba daltonista. Każdy z osobno jeszcze ujdzie (kwestia gustu) ale razem na jednej powierzchni - tragedia. Dlatego niestety tak wielkie obiekty powinny być malowane przez kolory dopierane przez plastyków/ architektów !
          P.S. Poznań, wieżowiec os. Śmiałego 37. Na razie "oryginalnie" od 1992r szary. Aż się boję, jaki kolor dla nas wybierze "Zarząd"....
      • Gość: Michal Re: Wolę kolor od szarości IP: *.11.247.77.virtela.net 19.04.12, 06:59
        popieram w 100% !
        zdecydowanie piekniej i przyjemniej jest mieszkać w tych pstrokatych i kolorowych blokach, niż w szarych,ciemnych smutnych.. jak bylo to na przelomie lat 80/90- tych !
    • jerry72p A jak były szare i jednostajne, to narzekali.... 18.04.12, 12:59
      ten post to z nudów, braku tematów,kryptoreklamy pracowni czy po co ??
      Bo jak bloki były z jednostajnym wykończeniem, do tego szare, odrapane, pomalowane przez pierwszych graficiarzy to wszyscy narzekali jak to szaro i ponuro a na zachodzie tak pięknie i kolorowo. 'Człowieki' to jednak dziwna rasa.
      • Gość: Aga Re: A jak były szare i jednostajne, to narzekali. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.04.12, 13:08
        Tak się składa że kolorowy nie równa się wesoły i optymistyczny- w przypadku tych bloków- bo one nie są i nigdy takie nie będą! są ogromnymi bryłami dominującymi otoczenie- jeśli dodatkowo pomaluje się je w tak bez gustowne, pstrokate kolor( bo o pstrokaciźnie i kiczu tu mówimy-)to bryły te będą jeszcze bardziej to otoczenie dominowały.
        W efekcie nie widzisz nawet otaczającej, wyciszającej zieleni tylko ścianę różu/ zieleni / fioletu często w jakieś pasy i esy floresy...Koszmar!
        Przestrzeń w mieście jest już tak zdominowana bilbordami,szyldami, reklamami w tysiącach kolorów i wzorów że jak dodamy do tego jeszcze takie " cuda" to robi się po prostu styl rozpaczliwie jarmarczny!

        Dziwi mnie ze miejski plastyk/ Urząd miasta - pozwala na tak dowolny dobór kolorów przez totalnie niekompetentnych w tej kwestii Prezesów Spółdzielni Mieszkaniowych.

        W efekcie mamy Poznań tonący w oparach totalnego bezguścia!!!
        • steficek Re: A jak były szare i jednostajne, to narzekali. 18.04.12, 15:02
          Pstrokaciznę powodują tylko i wyłącznie wymienione przez Ciebie "bilbordy,szyldy, reklamami w tysiącach kolorów i wzorów", a nie bloki.
        • jerry72p Re: A jak były szare i jednostajne, to narzekali. 19.04.12, 10:08
          Są dwie szkoły : "o gustach się nie dyskutuje" oraz "o gustach można tylko dyskutować"...
          Przyjmuje Twoje stanowisko, tak jak Ty przyjmij do wiadomości inne np. moje, bo Twoja opinia jest tylko jedną z wielu 'subiektywnie-obiektywnych'. Co do meritum zdecydowanie wolę jak to określiłaś "bez gustowne, pstrokate [..] często w jakieś pasy i esy floresy" niż wszystkie jednakowo szare do tego stopnia, że idąc między nimi lub patrząc na nie można zaliczyć głębokiego doła psychicznego. Ale zgadzam się, że najprawdopodobniej o doborze kolorystycznym nie których elementów naszych miast, osiedli czy wiosek decydowały/decydują osoby, które raczej tym zajmować się nie powinny.
    • czlowiekzsolacza Nie musimy mieszkać w pisance. Dość krzykliwych... 18.04.12, 13:40
      Pstrokacizna - oczywiście NIE ! Ale podane tu przykłady osiedli piątkowskich, jako przykład niewłaściwej kolorystyki są jak najbardziej nie na miejscu. To właśnie przykład na właściwe operowanie kolorami, zwłaszcza Sobieskiego czy Chrobrego. Śmiałego tutaj jest bardziej odważne jeśli chodzi o malowanie. Ale narzekanie przedstawione w artykule to czyste malkontenctwo i czepialstwo. Porównanie do kilku bloków na Ogrodach jest wręcz nieuczciwe. Tam mamy do czynienia z pewnym charakterystycznym kompleksem budynków wpisanych w miejsce i jego specyfikę. To budynki oryginalne, zwłaszcza ten "balkonowiec". I należało zadbać o to ze szczególną uwagą. Tak jak zrobiono. Piątkowo natomiast to wielkie blokowisko i tu należało jego monotonię jakoś złamać. I to zrobiono bardzo dobrze. Zamiast krytykować wszystko w czambuł proponuję chwilę popatrzeć i zobaczyć, że całość kolorystyki jest tak skomponowana dość harmonijnie , że każde osiedle jest łatwe do zidentyfikowania właśnie ze względu na barwy zastosowane na elewacjach. Śmiałego jest zupełnie inne niż pobliskie Batorego czy Chrobrego.
      • Gość: zpisanki Re: Nie musimy mieszkać w pisance. Dość krzykliwy IP: *.adsl.inetia.pl 18.04.12, 17:31
        Ludzie, nie narzekajcie na wszystkich i wszystko co Was otacza. Temat denny i niepoważny. Latami spółdzielnie planowały i realizowały ocieplenia tych bloków, remonty elewacji, później klatek schodowych i wind. Oczywiście jak ktoś nie chce mieszkać w pisance, jeśli woli szarość i brud, może się wyprowadzić do bloków w innych dzielnicach, zaniedbanych, brudnych, szarych, ze starymi oknami i pogryzmolonymi ścianami na klatkach schodowych, grzybem i odlatującym tynkiem. Bo takie też w Poznaniu istnieją. Albo, polecam wybudowanie sobie domu, i pomalowanie go na kolor szary, bo chyba nie sądzicie, że rady tych osiedli postanowią je przemalować i obsmarować bo się komuś odcień nie podoba. Pewnie najwięcej tych niezadowolonych to ci, którzy mają zaległości w czynszu, bo tacy najwięcej mają zawsze do powiedzenia, nie zdając sobie m.inn sprawy z tego jakie to są koszty, aby osiedla wyglądały tak jak nasze piątkowskie. Tym którym się to nie podoba, polecam wycieczkę na inne osiedla, nawet nowe. Bloki są duże, gęstość zaludnienia na nich na m2 jest bardzo wysoka, ale nie przesmradzajcie bo jak nie stać Was na dom to mieszkacie w bloku i cieszcie się z tego co macie i starajcie czasem dostosować i nie szukać problemu gdzie go nie ma. A może rada osiedla powinna zrobić głosowanie mieszkańców co do wyboru kolorystyki bloków i każde okno pomalować na inny kolor?? taki jaki każdy sobie wybierze? autora artykułu proszę o zagłębienie tematu a nie głupie komentarze. No i oczywiście nie musisz mieszkać w pisance. Nikt cię tu na siłę nie trzyma przecież :) najlepiej kryteria wyszukiwania nowego mieszkania zacznij od doboru odpowiedniej kolorystyki - szarej elewacji
        • kwiat-mg Re: Nie musimy mieszkać w pisance. Dość krzykliwy 19.04.12, 11:41
          Weźcie sobie jakiego szpecjalistę od tych elewacji, nie wiem, od Argetona, albo jakiegoś alucobonda, poradźcie się w Midasie lub www.dospro.com.pl/ i projekt elewacji z głowy! :)
      • Gość: snow Re: Nie musimy mieszkać w pisance. Dość krzykliwy IP: *.net.stream.pl 18.04.12, 19:23

        Jasne. :) Wyglądają jak jak żywe palety barw wyłożone w każdym sklepie z farbami. ,,Genialne''! hehe
    • steficek ... 18.04.12, 14:59
      Zupełnie nie zgadzam się z opinią, że kolory są krzykliwe i nieprzemyślane. Lepiej żeby całe osiedla były na jedną modłę w jakimś monotonnym kolorze, nie daj boże szarym?? Często jeżdżę przez północną część Poznania i uważam, że bloki pomalowane w różne odcienie bardzo dobrze się prezentują. Podobną opinię mają moi znajomi, także ci z zagranicy.
    • ziza.bel Nie musimy mieszkać w pisance. Dość krzykliwych... 18.04.12, 15:56
      no nie wiem, ja wolę oglądać kolorowe, choćby pstrokate bloki które wprowadzają trochę życia do osiedli niż te stare szare pokomunistyczne... nie ma nic złego w kolorowych blokach. a jako że co drugi to inny, maluchom łatwiej zapamietać jak wygląda ich blok i ewentualnie jak trafić do domu... ostatnio mieliśmy akcję z tym maluchem który wyszedł z przedszkola na Łazarzu, gdyby nie charakterystyczne bloki, kto wie czy mały by odróżnił gdzie mieszka... za robotę by się wzięli tam wyżej a nie robić halo o kolorowe bloki! ;/
      • Gość: gosc portalu Re: Nie musimy mieszkać w pisance. Dość krzykliwy IP: *.ptim.net.pl 18.04.12, 18:44
        Widzę, że typowy Polak, bez gustu i smaku.
        • Gość: w Re: Nie musimy mieszkać w pisance. Dość krzykliwy IP: *.toya.net.pl 18.04.12, 19:24
          Odezwał się za to typowy przedstawiciel wyższych sfer i wysublimowanego smaku...
          Ja również uważam, że lepsze kolorowe niż szarobure. Jeśli ktoś będzie miał dobry pomysł na odmalowanie bloków, to świetnie, ale skoro póki co do tej pory nikt się za to nie zabrał, to lepsze pstrokate niż monotonne.
    • mate29 Nie musimy mieszkać w pisance. Dość krzykliwych... 18.04.12, 17:22
      Facet chce załatwić sobie i kolegom pracę ot i wszystko !
      • velluto Re: Nie musimy mieszkać w pisance. Dość krzykliwy 18.04.12, 17:39
        Przede wszystkim te jaskrawe kolory biorą się stąd, że są tańsze, bo trudno schodzą, łatwiej trafić na promocję. Nikt normalny, kto ma choć odrobinę gustu nie otynkuje sobie domu na fioletowo (choć i tacy się zdarzają, ale nie o patologii tu mówimy).

        Jaskrawe kolory męczą - i wcale nie podnoszą walorów tych blokowisk. Wręcz przeciwnie - coś takiego zalatuje slumsem na odległość. Skoro spółdzielnią rządzą ludzie kierujący się bylejakością, to ja bym tam mieszkania za nic nie kupiła.

        W normalnych krajach istnieje coś takiego jak ład przestrzenny, pojęcie u nas obce. Kolorowe domki na południu czy w Skandynawii mają z góry narzuconą kolorystykę - i wtedy kolory "grają". I faktycznie robi się ładnie i schludnie. Tyle, że to działa w przypadku małych domków, a nie wielkich betonowych bunkrów.

        Chaos kolorystyczny nie ma natomiast nic wspólnego z urokiem.
    • Gość: rt mnie kolorki nie przeszkadzają IP: 178.73.48.* 18.04.12, 18:18
    • Gość: dagma Re: Nie muszą być szare, ale czy blok nie może IP: *.145.246.94.ip4.artcom.pl 18.04.12, 18:20
      być pomalowany na jeden kolor? Musi być czterokolorowy? I tak jak u mnie w mieście, te kolory sraczkowate za przeproszeniem i nie zawsze pasujące jeden do drugiego. Koszmar jakiś.
    • Gość: artór estety pier...one IP: *.siedlce.vectranet.pl 18.04.12, 19:21
      pamiętacie te szare bloki? Oszołomy do Was kieruję to pytanie. Po ociepleniu mojego bloku mam zdecydowanie cieplej, a po pomalowaniu elewacji także moje osiedle nie jest aż tak przygnębiające. Proszę zaproponujcie posr...ni esteci coś konstruktywnego i nie zainkasujcie za to góry pieniędzy.
      • Gość: Off Re: estety pier...one IP: 109.69.88.* 19.04.12, 01:37
        Tu nie chodzi o to, by były szare!!! Przykład ze Szczecina:
        iv.pl/images/29823225146798635795.jpg
        Chodzi oczywiście o te w głębi, pomalowane na biały + kontrastujący (zielony i brązowy) kolor!

        Kolorowe bloki nie są wiele ładniejsze niż leżące na chodniku gó... pomalowane sprayem na różowo. Razem takie pokolorowane na pstrokate barwy bloki wyglądają po prosu syfiarsko i bałaganiarsko.
    • rabbinhood hellou 18.04.12, 21:32
      Dzień dobry, które farby są najtańsze i przeterminowane?
      OK to niech będzie jeloubahama i sraczkowaty oraz srebrny metalik, już nie takie kombinacje robiliśmy ze szwagrem, na pewno spółdzielnia będzie zadowolona;-)
    • jazata Nie musimy mieszkać w pisance. Dość krzykliwych... 18.04.12, 22:51
      A może lubimy tak mieszkać. Może wolimy kolorowe blokowiska zamiast zimnych, pozbawionych charakteru? A właśnie, że "krzykliwe" kolory! Odczepcie się futurystyczni kreatorzy przestrzeni od naszych blokowisk, idźcie sobie do bogatych snobów i malujcie ich domy na biało i stalowo. Ja wolę kolorowo!
    • roztoka Wielki blok przed oknami organizuje ci przestrzeń 19.04.12, 08:41
      Wielki blok przed oknami organizuje ci całą przestrzeń. I wtedy jest ważne co widzisz przed sobą. Jeśli sa to kolory intensywne jest to psychicznie bardzo męczące. Właśnie mieszkam naprzeciw takiego ogromnego blokowiska, pomalowanego na intensywnie zółte i niebieskie. Mam tego szczerze dosyć.
      • czybryk Re: Wielki blok przed oknami organizuje ci przest 19.04.12, 22:46
        Masz rację, ale ja mam lekki niesmak, że firma Ultra architects, panowie Kościuch i osięgłowski, aż tak nachalnie się promuje. Zapewne nie mają zleceń, coś tam zrobią za darmo, przy okazji zgnoją autora brzydkiej, kolorowej Elewacji.
        Dla chleba panie, dla chleba..
        To już po raz kolejny wyborcza promuje tę firmę, to tak, jak spółdzielnie dobierają niektórych wykonawców.
        Takie to nasze polskie...
    • arielka2 Nie musimy mieszkać w pisance. Dość krzykliwych... 02.08.12, 19:50
      a mi i całej naszej rodzinie a także znajomym bardzo się podobają nasze bloki, mieszkamy na os. J.III. Sobieskiego, jest miło kolorowo a nie ta okropna szarość, która była przedtem. niech panowie architekci zajmą się okropną wizytówką na Małych Garbarach, jak oglądam to miejsce w TVN, po prostu żenada...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka