Dodaj do ulubionych

"Gdy chłopak zmarł, łzy poleciały mi ciurkiem. ...

16.09.12, 19:22
Pan Witold to wspaniały lekarz, z niesamowitym podejściem i szacunkiem do pacjenta.
Dziękuję za zdrowego syna.
Obserwuj wątek
    • zderzacz-hadronow Re: "Gdy chłopak zmarł, łzy poleciały mi ciurkiem 16.09.12, 20:41
      I to są przykłady prawdziwego lekarza a nie te wiecznie narzekające święte krowy, które terroryzują wszystkich strajkiem z byle powodu!
      Panowie, szacun!
      • Gość: Młody lekarz Re: "Gdy chłopak zmarł, łzy poleciały mi ciurkiem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.09.12, 12:58
        To nie do końca tak. Łatwo jest negować strajki i zawsze rzucić sloganem przecież lekarz to łapówkarz i hiena cmentarna.
        Sama jestem lekarzem i powiem coś innego. Wielki szacun dla osoby która postanowiła opisać coś prawdziwego z życia lekarzy. A nie tylko szukać sensacji. Oby więcej takich artykułów. One pokazują prawdę o tej pracy ( obciążenie psychiczne jest wielkie, decyzję często podejmuje się szybko itd.) A funduszy w szpitalach ciągle brak.
      • Gość: złośliwe bydlę Re: "Gdy chłopak zmarł, łzy poleciały mi ciurkiem IP: 79.139.34.* 18.09.12, 15:46
        > I to są przykłady prawdziwego lekarza a nie te wiecznie narzekające święte krow
        > y, które terroryzują wszystkich strajkiem z byle powodu!
        > Panowie, szacun!

        Miałem kolegę- lekarza. Ambitny, zdolny, empatyczny.
        W Anglii bardzo go cenią.

        W Polsce 5 lat temu pracował po 300 godzin w miesiącu, żeby dwójce dzieci zapewnić coś więcej niż chleb z pasztetową i ubrania donaszane po kuzynach.
        Poradził sobie bez narzekania i strajków.
        • Gość: mimi Re: "Gdy chłopak zmarł, łzy poleciały mi ciurkiem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.12, 22:21
          Naprawdę chciałbyś, żeby wszyscy lekarze wyjechali teraz do Anglii?
          • Gość: lekarz z UK Re: IP: *.in-addr.btopenworld.com 24.10.12, 15:14
            Oczywiscie, moze wtedy komus otworza sie oczy, ze zdolni zawsze znajda swoje miejsce w swiecie, a nasz pozal sie boze system wspiera miernoty. Bo nie promuje pracowitych, oswieconych, tych, ktorym zalezy.
            Ja tu jestem 3 lata i zaluje, ze nie 23, czyli tyle, ile trwa moja zawodowa kariera.
        • Gość: lenka Re: "Gdy chłopak zmarł, łzy poleciały mi ciurkiem IP: *.dynamic.chello.pl 03.09.13, 08:50
          300 godzin - idę prywatnie i 10 minutowa wizyta 150zł (ortopeda Kraków)

          no załóżmy że z tych 900zł za godzinę dostaje 50 zł
          300x50 =15 tysiecy na rękę oj fakt na pasztetową dla dzieci ledwie starcza....
    • Gość: pali kmiot a co leci lekarzom jak biorą koperty?! IP: 67.213.218.* 16.09.12, 20:43
      Artykuł być może jest prawdziwy, ale stosując tę retorykę można też opisać przygody członków mafii sycylijskiej przez pryzmat trudności logistycznych na jakie natrafiają przemycając broń. Napiszcie artykuł o służbie zdrowia jako całości a nie poszczególnych przypadkach, być może dobrych i uczciwych fachowców. Przecież nawet dziecko wie jak w Polsce działa system medyczny i nie trzeba być einsteinem aby to wiedzieć, ale czym innym są rozmowy w kuluarach a czym innym dyskusja publiczna.

      Dla mnie system polskiej służby zdrowia to patologia, karykatura tego co można zobaczyć na zachodzie i marnotrawienie środków oraz prywatny folwark lekarzy...

      Najpierw trzeba zrozumieć ,że ta instytucja nazywa się "służba zdrowia" kto nie zna etymologii słowa "służba" zachęcam do skorzystania ze słownika.

      Opiszę napotkane sytuacje z życia wzięte.

      Sytuacja 1.
      Idę w odwiedziny do kolegi który leży w jednym z poznańskich szpitali. Przed wejściem stoi starszy Pan na oko 60 kilka - 70 lat, łka i rozmawia z kimś przez telefon, prawdopodobnie ze swoim synem. Łzy w oczach, drżący głos. Informuje rozmówce ,że potrzebuje pilnie pieniędzy 2-3 tysiące złotych w gotówce bo mamy nie chcą przyjąć do szpitala.

      Sytuacja 2.
      Chory na raka członek rodziny słyszy od lekarza w szpitalu ,że druga chemioterapia nie przyniosła rezultatu a NFZowi skończyła się kasa na zagraniczne lepsze leki i można za jakiś czas podać trzecią polską chemię. Mimochodem wspomina ,że jest w stanie "załatwić" amerykańskie leki (cena ok 40 tyś zł). Chory chce żyć i zakupuje od lekarza drogi lek nieoficjalnie. W między czasie wyjeżdża do Francji do kliniki na badanie, wraca do Polski i ponownie wybiera się do lekarza który oznajmia ,że lek przyniósł poprawę i proponuje zakup kolejnej dawki. Pacjent jest zdesperowany, wyników z Francji jeszcze nie ma więc pacjent sprzedaje za 1/2 rynkowej ceny mieszkanie, nie chce czekać i kupuje kolejną dawkę. Przychodzą wyniki z Francji, okazuje się ,że nie ma polepszenia a wręcz przeciwnie. Wyniki są sprzeczne z tymi od Pana prof z Polski, chory wierzy w cuda więc wybiera diagnozę dla siebie optymistyczną. Lekarz z Francji poddaje wątpliwości czy był podany amerykański lek, ponieważ po podaniu tego specyfiku powinien wystąpić pewien czynnik którego nie wykazały ich badania, prosi o kontakt do polskiego lekarza... Następnego dnia ponownie telefonuje i nie chcąc "wkopywać" swojego kolegi po fachu oznajmia ,że mimo iż dokumentacja medyczna jaką zna dotyczącą tego leku nie zawiera informacji o tym ,że ten czynnik może nie wystąpić to oczywiście być może to 1szy taki przypadek. Nie ukrywa jednak swoich sugestii i wskazuje aby zastanowić się nad ponownym kupieniem tego specyfiku od poprzedniego dostawcy i informuje ,że jeśli pacjent się zdecyduje na terapie tym specyfikiem, zaleca ponowny przyjazd do Francji i podanie specyfiku z legalnego źródła pod kontrolą ich specjalistów. Chory za kilka miesięcy umiera. Rodzina jest pogrążona w smutku i nie ma głowy do prowadzenia dochodzenia czy padli ofiarą naciągacza.

      Sytuacja 3.
      Koleżanka dostaje się na aplikacje adwokacką i druga sprawa w której uczestniczy jest toczona przeciwko znanemu poznańskiemu lekarzowi. Sprawa w dużym skrócie dotyczy tego iż owy pracownik "służby zdrowia" dokonywał wymuszeń na swoich pacjentach wpisywania siebie do testamentu czy w inny sposób do zwiększenia swojego majątku kosztem często starych, schorowanych i niedołężnych osób. Sprawa w jakiś sposób wyszła na jaw, było o tym dość głośno swego czasu. Zdziwiłem się mocno po tej informacji, ponieważ córki tego lekarza kreują się na celebrytki w poznańskim świecie lansu i są powszechnie znane.

      Sytuacja 4.
      Znajoma na wizycie kontrolnej u Ginekologa dowiaduje się ,że prawdopodobnie ma schorzenie które może być groźne dla jej życia, lekarz sugeruje ,że nie ma w swoim gabinecie sprzętu do lepszej diagnozy. Proponuje dwa dni później wizytę w szpitalu w którym pracuje. Znajoma przychodzi, lekarz wykonuje badanie w państwowym szpitalu na sprzęcie z naklejką WOŚP i kasuje 200 zł...

      Sytuacja 5.
      u żony kolegi lekarz wykrywa rzekomo groźne schorzenie i zaleca szybki zabieg. Oczywiście wcześniej 3 wizyty z dodatkowymi badaniami (państwowy szpital) 1500 zł. Następnie zabieg i pobyt w szpitalu 2000 zł. Po roku okazuje się ,że schorzenie zostało wymyślone przez lekarza, sprawa trafia do sądu.

      itd. itd.

      Podajcie jakikolwiek inny przykład w którym zalegalizowano łapówki, albo inny zawód w którym pracując w Państwowej instytucji można prowadzić działalność konkurencyjną dla tej instytucji a czasem wręcz szkodliwą. Wyobraźmy może sobie pracownika MPK który ma mini biuro i firmę transportową ale jak trafi mu się większe zlecenie to wozi swoich klientów autobusem należącym do MPK a za kurs płacą podatnicy.

      Jak to jest ,że aby trafić do szpitala trzeba dać w łapę albo iść na kilka, a czasem kilkanaście wizyt prywatnie? Powstał jakiś chory system w którym żyjemy i ludziom się wydaje ,że to normalność, a lekarz jest panem życia i śmierci. Każdy kto miał okazję mieszkać za granicą wie ,że gdyby jakikolwiek lekarz sobie pozwolił na takie coś, następnego dnia by poleciał na pysk.

      Jest zapewne w Polsce spora grupa dobrych fachowców, co więcej jestem przekonany ,że większość lekarzy w Polsce jest uczciwa, ale tracą przez tę wąską grupkę cwaniaków która wybrała sobie taki zawód i współtworzy bandycki system.

      Słyszałem też o podobnych sytuacjach w sądownictwie, mianowicie kancelarie współpracują z konkretnymi sędziami i "gwarantują" pozytywne załatwienie sprawy. Procedura jest prosta, kancelaria wie i kiedy i w jakim sądzie zgłosić sprawę aby trafiła do "ich człowieka"... Dalej to już bułka z masłem, wystarczy nawet wysłać aplikanta na proces bo sędzia załatwia sprawę, podpowie albo czasem coś istotnego pominie przy protokołowaniu...
      • zderzacz-hadronow Re: a co leci lekarzom jak biorą koperty?! 16.09.12, 20:54
        Masz rację, tak to wygląda w większości przypadków zapewne ( pan życia i śmierci jakby nie patrzeć ), ale ja mimo wszystko pocieszam się, że są jeszcze lekarze, którzy robią to co robią kierowani jakimiś wyższymi ideami aniżeli chęcią zysku jedynie. Zobacz ile istnień każdy z opisanych chirurgów uratował, powiedzmy w skali roku? I wierzę, że nie potrzebowali do tego jakiegoś zastrzyku lewej gotówki.
      • Gość: pacjęt-observator Re: a co leci lekarzom jak biorą koperty?! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.09.12, 20:56
        Co im leci i z czego, to można się domyślić. Cyniczne towarzystwo, zaganiane za mamoną, niemoralnie wykorzystujące ludzkie nieszczęście. Niełatwe, sześcioletnie studia muszą się szybko "zwrócić", szczególnie, jeśli rodzice/dziadkowie pomogą "branżowo zastartować"...
        Coś ohydnego (w większości przypadków).
        • Gość: pn Re: a co leci lekarzom jak biorą koperty?! IP: *.icpnet.pl 16.09.12, 23:41
          Szkoda, że pod tak pozytywnym artykułem rozpoczęła sie dyskusja o patologii ... Dzięki takim artykułom właśnie mamy okazję zobaczyć ile wysiłku wkładają niektórzy w swoją pracę - dlaczego patologia ma nam przesłaniać ten obraz ? Trzeba się zająć problemami (szczególnie takimi jak te opisane kilka postów wyżej) - ale to temat na osobny artykuł.
          Przy tej okazji dziękuję wszystkim dobrym lekarzom i pielęgniarkom za ich wspaniałą pracę!

      • Gość: Bella Re: a co leci lekarzom jak biorą koperty?! IP: *.173.6.103.tesatnet.pl 17.09.12, 00:03
        10-letnie dziecko wpada pod tramwaj, w stanie ciężkim trafia do szpitala. Rozległy krwiak na głowie, czekanie czy się wchłonie czy nie...po 3 miesiącach wraca do +/- normalnego życia.

        Dzisiaj, po prawie 20 lat siedzę sobie na forum onetu i czytam obelgi pod adresem służby zdrowia i krew mnie zalewa. Czarne owce są wszędzie. W każdym zawodzie. Jednak nie należy wrzucać wszystkich do jednego worka. Jeden zły lekarz przyniesie tyle antyreklamy, że dziesięciu dobrych będzie musiało potem bronić opinii o lekarzach i swojego honoru. Czym oni sobie na to zasłużyli? Praca lekarza szpitalnego jest ciężka, jego praca polega na stykaniu się z cierpieniem i śmiercią. Nie ma usprawiedliwienia dla powyższych przykładów. Ale też grubą przesadą jest ogólnie złe wyrażanie się o środowisku lekarskim.


      • Gość: mimi Re: a co leci lekarzom jak biorą koperty?! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.12, 22:26
        Złościsz się, że podano konkretny pozytywny przykład a co ty niby robisz? Też podajesz kilka przykładów, tyle, że negatywnych, które zupełnie nie odzwierciedlają stanu służby zdrowia. Bo niby czemu twoje przykłady są lepsze i mają większą wartość?
        To takie typowe - jak pacjent przeżył i wyzdrowiał, to jest to cud boski, jeśli pacjent zmarł, to jest to wina lekarza...
      • qast ordynator jest panem 21.09.12, 19:17
        Sytuacja 5.
        ordynator w dużym poznanskim szpitalu bierze 1000 zl od starego człowieka (znałem go osobiście) za operację zaćmy , która przeprowadza na swoim oddziale. Stary człowiek nie chce czekac w kolejce , wolał wydać oszczędności z tych odłozonych z B A R D Z O skromnej emerytury. Jakby przeczuwał, ze niedługo będzie się cieszył (zginął wkrótce w wypadku).
        Sytuacja 6. (kilkanaście lat temu , Bydgoszcz)
        teściowa znajomego trafia do szpitala, bo obraz mammograficzny jest podejrzany. Ordynator zaprasza ją na rozmowę i mówi, że z jego doswiadczenia wynika , że to jest zaawansowany nowotwór. Straszy, ze każda chwila jest droga ale oczywiście nie ma miejsc itd. Przerazona rodzina po gorączkowej naradzie wysupłuje 10 tys zł dla pana doktora , żeby operacja odbyła się natychmiast . Sąsiadka z sali o wielkich piersiach ma dokładnie taką samą diagnozę i też bedzie "po znajomości" operowana. Operacje odbyte - obu paniom wycięto pierś wraz z węzłami chłonnymi . Gdy przychodzą wyniki histopatologiczne , obie pacjentki skaczą do góry z radości - to nie była żaden rak , tylko niegroźne zwłóknienie. Rodzina uszczęśliwiona , zanosi modły dziękczynne do Opatrzności, że czuwała.
        Opowiadam tę historię znajomej lekarce. Jest oburzona. Twierdzi, że w czasie operacji powinno się wyciąc tylko mały wycinek, błyskawicznie go obejrzeć i - jesli by diagnoza się potwierdziła- wybudzić pacjentkę , podać diagnozę i spytać się jej, jaka jest jej decyzja.
        Potem dowiaduję się , ze tak się stało w przypadku mojej koleżanki (a więc jest taka praktyka).
        Ostrożnie mówię o tym siostrze teściowej . Jest zdruzgotana ale mówi, że nawet o tym nie wspomni ani siostrze ani jej mężowi . Niczego by to nie dało , szarganie się po sadach, dochodzenia - to rozdrapywałoby tylko rany a wiadomo, że lekarze z komisji , z izby nie dadzą zrobić krzywdy kolegom. A siostrze łatwiej bedzie żyć bez mysli, jak bardzo inaczej mogłoby wyglądać jej życie. Bo to obecne - do dziś - jest bardzo trudne. Jest inwalidką, ma prawie niesprawną rękę .
        Opowiadam tę historię po to, by ten lekarz (o ile żyje) może to przeczytał i głęboko się zawstydził. Ze takim jest łajdakiem. I żaden status materialny tego nie zmieni.
        A może jego dzieci, którym zapewnił luksusy , będą miały chwilę refleksji, pomyslą - czym były te luksusy okupione .
      • Gość: DOC Re: a co leci lekarzom jak biorą koperty?! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.05.13, 20:26
        Wiedziałeś mendo o korupcji i nie powiadomiłeś prokuratora? To jaki z ciebie obywatel i człowiek?
      • ogionek Re: a co leci lekarzom jak biorą koperty?! 30.07.13, 01:50
        Masz absolutną rację. W każdym zawodzie jest duża grupa uczciwych, często przeciętnych albo dobrych fachowców. Jest też grupka "cudotwórców" - ludzi z prawdziwym powołaniem do zawodu, którzy czują to co robią i często mają genialne pomysły czy rozwiązania dla problemów. Oraz na drugim końcu tego kijka, mała ekipa oszustów.
        Cieszę się czytając podobne artykuły - pokazują fajnych ludzi, po prostu ludzkich. Aż tyle, choć tak na prawdę nie wiele potrzeba, żeby było lepiej. Stara maksyma - czyń drugiemu to co tobie miłe, traktuj innych tak, jak chciał byś żeby traktowali ciebie. Staram się (choć nie zawsze wychodzi) postępować w ten sposób. Dziadek kiedyś dał mi parę rzeczy "na dorosłą drogę". Jedną z nich była rada: "Pamiętaj, że jesteś człowiekiem. Pamiętaj, że inni też są ludźmi".
        Chciał bym, żeby inni również tym się kierowali.
      • Gość: nanook Re: a co leci lekarzom jak biorą koperty?! IP: *.nplay.net.pl 26.11.13, 20:00
        Moja mama przepracowała większość życia jako pielęgniarka na bloku operacyjnym w szpitalu i historii ile dzieci zmarło z powodu lekarzy... nie, nie, jeszcze nie mogę o tym pisać, za bardzo serce boli.
    • konto_live "Gdy chłopak zmarł, łzy poleciały mi ciurkiem".... 16.09.12, 23:45
      Gdy chłopak zmarł, łzy poleciały mi ciurkiem... już nie zapłaci :(

      kto nie był na chirugii, ten nie uwierzy jak oni mają ludzi w d....
      • Gość: Gość Re: "Gdy chłopak zmarł, łzy poleciały mi ciurkiem IP: *.home.aster.pl 17.09.12, 16:40
        Nie rób z siebie kretyna. A przepraszam - chyba już za późno ...
      • Gość: snowshoe Re: "Gdy chłopak zmarł, łzy poleciały mi ciurkiem IP: 109.232.25.* 09.12.12, 04:55
        Gdyby nie mieli, zapłakaliby się na śmierć, zamiast operować. Nie mogą inaczej. Kto by to wytrzymał?
    • atosatos1 Chciałbym, żeby tylko tacy lekarze jak opisani 16.09.12, 23:54
      w artykule leczyli mnie. Niestety, nie zawsze mam do czynienia z medykami godnymi szacunku.
      Panowie doktorzy, pozostańcie zawsze takimi ludźmi , jakimi jesteście do tej pory .
    • moni11_moni11 "Gdy chłopak zmarł, łzy poleciały mi ciurkiem".... 17.09.12, 11:18
      byłam z dzieckiem 5 tygodniu na Oddziale u P. P. Mańkowskiego - mam wrażenie, że czytam artykuł o innym oddziale, innym miejscu. Moje odczucia były lekko negatywne. P. P. Mańkowski nie był dla mnie jako rodzica przez ten czas dostępny, niektórzy lekarze pozwalali sobie na mało przyjemne uwagi, pielęgniarki - porażka - dopołudniowe picie kawki i plotki za zamkniętymi drzwiami, a pod drzwiami wózeczek z maluszkiem z domu dziecka... opiekę nad nim przejmowali inni rodzice... ogólnie dużo absurdów.. moje dziecko płakało po nocach z bólu, a ja słyszałam od lekarza, że mąż pobiera dla dziecka środki przeciwbólowe, bo chce mieć spokój - chore.. Wielką osobą, jedyną bardzo pozytywną jest chirurg Paweł Juszczak, i to on powinien być jako jedyny z chirurgii chwalony - jako jedyny podczas tych 5 tygodni okazał naprawdę duże zainteresowanie i serce dla małego pacjenta
      • Gość: eljahu Re: "Gdy chłopak zmarł, łzy poleciały mi ciurkiem IP: *.capgemini.de 24.05.13, 16:13
        nigdy nie widziełem zadowolonej matki z leczenia dziecka. Wam nigdy nic nie pasuje, zawszejest coś nie tak, za mało, za bardzo, nie dosyć. Spróbujcie stanąc na miejscu tego lekarza, poprowadzić kilka operacji, w tym nieudane, a potem wyjść na korytarz i jeszcze rozmawiać z nachalnymi rodzicami, dla których tylko ich dziecko jest najważniejsze.
        • Gość: Karol Re: "Gdy chłopak zmarł, łzy poleciały mi ciurkiem IP: *.play-internet.pl 07.10.13, 04:07
          Jak się nie nadajesz na lekarza, to nie zajmuj miejsca innym KONEWALE !!!!!!!!!
          • bassooner Re: "Gdy chłopak zmarł, łzy poleciały mi ciurkiem 07.10.13, 09:08
            Gość portalu: Karol napisał(a):

            > Jak się nie nadajesz na lekarza, to nie zajmuj miejsca innym KONEWALE !!!!!!!!
            > !

            ________________________________________________________________________________
            a ty jak nie umiesz pisać, to nie pisze ANAFABETO!!!!!!
            • Gość: tchorzofretka Re: "Gdy chłopak zmarł, łzy poleciały mi ciurkiem IP: *.pools.arcor-ip.net 07.10.13, 09:44
              Przygadal kociol garnkowi... :):)

              Ech... Z tego wszystkiego ide wychliptac troche >Berbelachy<.... :):)
              • bassooner Re: "Gdy chłopak zmarł, łzy poleciały mi ciurkiem 07.10.13, 10:37
                jest nowy tekścior o ciemnobrzuchych miłośniczkach rosy ;-)))
    • st Istota medycyny 18.09.12, 22:22
      W tym artykule dotknięto istoty medycyny.
      Nie jest nią wypełnianie kuponów RUM, format recept, archiwizacja chistorii choroby, wypełnianie "kart zgody na..." ani liczenie punktów JGP.
      Musimy polską medycynę stworzyć na nowo, bo zdominowali nas urzędasi, którzy nic nie rozumieją więc wszystkiego się boją.
      Nie o taką Polskę nam chodziło!
    • karola014 "Gdy chłopak zmarł, łzy poleciały mi ciurkiem".... 21.09.12, 12:10
      W każdej dziedzinie życia można natrafić na ludzi dobrych i przykładających się do swojej pracy, i partaczy, oszustów itp. Nie da się tego wyeliminować. Mój synek był przez ponad dwa lata pod stałą opieką doktora Porzucka w poradni chirurgicznej na ul. Szpitalnej. Miał tam świetną opiekę. Lekarz świetny, miałam pewność że moje dziecko jest w dobrych rękach. Oczywiście ani razu nie spotkałam się z żadnymi ofertami, żebym dała pieniądze to coś będzie załatwione szybciej itp. Polecam ten szpital i tego lekarza wszystkim znajomym oraz ciepło wspominam czas, kiedy tam z synkiem chodziliśmy. Życzmy sobie więcej takich lekarzy!
    • qast piękny artykuł, 21.09.12, 18:25
      pięknie napisana piękna treść o pięknych ludziach
      Gratulacje
    • sagan64 "Gdy chłopak zmarł, łzy poleciały mi ciurkiem".... 24.10.12, 14:51
      Wielki SZACUN dla tych ludzi..,robia ogromna prace.Cos niesamowitego...
    • iza291978 "Gdy chłopak zmarł, łzy poleciały mi ciurkiem".... 03.01.13, 10:23
      To wspaniali lekarze. Ratują zdrowie i życie dzieci - dla rodziców najważniejszych istot na świecie. Dla mnie bycie medykiem to powołanie, radość z małych sukcesów i pokora. Ogromny szacunek!
    • kilov Nareszcie jakiś budujący artykuł! 06.03.13, 08:18
      Czy dopiero śmierć zmienia perspektywę?... Chciałbym, żeby media zajmowały się takimi - ważnymi - rzeczami. A nie pierdołami i promocją prymitywizmu.
      • ogionek Re: Nareszcie jakiś budujący artykuł! 30.07.13, 02:01
        kilov napisał:

        > Czy dopiero śmierć zmienia perspektywę?... Chciałbym, żeby media zajmowały się
        > takimi - ważnymi - rzeczami. A nie pierdołami i promocją prymitywizmu.

        Zależy o czym myślisz. Generalnie śmierć zmienia dosyć mocno perspektywę osoby nią dotkniętej;) (taki czarny humor)
        Teraz na poważnie. Tak, jest to na tyle traumatyczne przeżycie dla człowieka z normalnie wykształconymi odruchami, że zapada w pamięć. Zwłaszcza jeśli jesteś przywiązany do osoby która umarła. Im mocniej jesteś zaangażowany w opiekę nad osobą która umiera, tym bardziej to przeżyjesz. Taka sytuacja potrafi przewartościować twój kompas moralny.
        To są ciężkie chwile, ale żadnej nie żałuję. Zostawiają dużo smutku, ale później również poczucie bycia bardziej pełnym i świadomym. Dostrzegasz jak bardzo kruche jest życie. I dlaczego warto się nim cieszyć.
    • Gość: wolinianka Re: "Gdy chłopak zmarł, łzy poleciały mi ciurkiem IP: *.244.99.smslowianin.pl 08.03.13, 19:55
      Ukłon "czapką do ziemi" dla artystów chirurgii dziecięcej!!!
    • tamara5 "Gdy chłopak zmarł, łzy poleciały mi ciurkiem".... 17.04.13, 16:55
      A my poznaliśmy dr. Porzucka. Faktycznie spokojny, opanowany, inteligentny. Wszystko sprawdził i dopilnował, odpowiednio wypisał i pokierował. Bez zbędnych słów, kompetentnie. I mały go polubił:)

      Niedługo potem mieliśmy nieprzyjemność znaleźć się na izbie przyjęć dla dorosłych - lekarz jakby siedział tam za karę, a wszystko co zrobił i powiedział było na zasadzie "utrudnić pacjentowi". Cieszę się, że dziecięcy lekarze mają tak wysoki poziom, także jeżeli chodzi o komunikację z pacjentem i rodzicami.
    • Gość: gość Re: "Gdy chłopak zmarł, łzy poleciały mi ciurkiem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.04.13, 20:42
      Również znam dr Porzucka i podzielam pozytywne zdanie na jego temat.Lekarzem dziecięcym jest się z powołania a nie z wyuczenia.Mali pacjenci to zupełnie inna grupa chorych,do nich trzeba umieć podejść,zdobyć zaufanie,porozumieć się.Świat dziecięcy powinien być beztroski, wolny od bólu i szpitalnych ścian...ale jeśli już los tam kogoś popchnie to niech ma zapewnioną jak najlepszą opiekę i pomoc.Dziękuję wszystkim lekarzom szczerze i bezinteresownie poświęcającym się w swojej dziedzinie...oby WAS nie ubywało!
      • Gość: ojciec pacjętów Re: "Gdy chłopak zmarł, łzy poleciały mi ciurkiem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.04.13, 21:41
        "bezinteresownie poświęcającym się w swojej dziedzinie..."

        No pliiiizzzz! Miej litość nad moimi zajadami!
        Kontakt z dziećmi jest, jak najbardziej, szalenie ważny! Kontakt z rodzicami w zaciszu gabinetu jednak również nie do przecenienia!
        Mam dwójkę dzieci. Leczyły się w dzieciństwie (wczesnym). Byłem przy tym, pamiętam wszystko! "DOBRY" kontakt z rodzicami bezpośrednio warunkował kontakt lekarza z mlodym pacjentem...
        Było, minęło, żalu nie chowam, ale z nadmiarem "PIERDÓŁ" nie chciałbym się bezkrytycznie zgadzać...
    • ravenom "Gdy chłopak zmarł, łzy poleciały mi ciurkiem".... 03.09.13, 09:20
      Piszcie o takich ludziachczesciej, to przynajmniej sie dobrze czyta. A nie ciagle badziewiaste arty o Kasi W.
    • oszolom-z-radia-maryja Re: "Gdy chłopak zmarł, łzy poleciały mi ciurkiem 04.09.13, 12:37
      merrigold30 napisała:

      > Pan Witold to wspaniały lekarz, z niesamowitym podejściem i szacunkiem do pacj
      > enta.
      > Dziękuję za zdrowego syna.
      -tylko ze to jest art o doktorze Przemysławie Mańkowskim.. reszta sie zgadza doprawdy dobry lekarz, ludzkie panisko możnaby powiedziec
    • hummer_my_vehicle Spektakularne operacje 18.10.13, 02:45

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka