Gość: Mirek
IP: 212.160.99.*
24.03.02, 21:29
Jak bym czytał o sobie. Różnica taka, że nie dałem się nabrać. Było to przed
Bożym Narodzeniem w Pruszkowie koło Mc'Donald. Ten sam włoch, w tym samym
samochodzie. Bajka trochę inna. Przedstawiał dokumenty że miał wystawę
fotograficznš w Warszawie i potrzebuje na paliwo do granicy. Aparat wyglšdał
pięknie. Ale ja w takie okazje nie wierzę, a kradzionych nie kupuję. Jedyne
czego żałuję, to że byłem tak zaskoczony że nie spisałem numeru samochodu.