Gość: były klient
IP: *.icpnet.pl
09.10.04, 17:24
"Ma się świecić, to nie prywatne mieszkanie" usłyszeliśmy od wąsatego typa w
brązowej marynarce w pubie "Esencja" w piątek ok. 23 po próbie wyłączenia
nachalnego światła nad stolikiem. Nie wiem, kto to był - typ o manierach
pastucha awansowanego w głębokim PRL na kierownika sali konsumpcyjnej w
lokalu gastronomicznym klasy "B" nie raczył się przedstawić, przeprosić, czy
przywitać. Podszedł i warknął, jak przytoczone powyżej. Wydałem w tym barze
dużo pieniędzy, czego szczerze żałuję i mam mocne postanowienie poprawy. Pod
rozwagę właścicielom podaję jednak, żeby inni klienci również nie zrobili
takiego rachunku sumienia. Miało być światowo, wyszło jak zwykle, po
poznańsku, zimne pyzy z sosem, pretensjonalne zdjęcia z udziałem
poznańskiego "high-life'u" na telebimie i chamstwo obsługi
(właściciela/kierownika/managera?). Zamiast szumnych zapowiedzi selekcji przy
wejściu (złote, wiśniowe karty i bóg wie co jeszcze...), po których i tak na
sali pełno kumpli ochroniarzy w bluzach i adidasach, przydałaby się mała
selekcja obsługi.
Pozdrowienia dla wąsiola!