renepoznan
08.09.21, 19:04
Scenka z tramwaju. Odbywała się za moimi plecami więc tylko słyszałem.
Jakaś (starsza – sądząc po głosie) Pani obsobaczała drugą, że nie ma założonej maski. Ta jej odszczekiwała.
Sądzę, że noszenie maski z środkach masowej komunikacji ma sens i ignorowanie tego środka zabezpieczającego jest niesłuszne. Zatem teoretycznie starsza Pani miała rację.
Problem w tym, że starsza Pani obsobaczała drugą w tak agresywny (powiedziałbym chamski) sposób, że odstręczała od swoich racji prawie wszystkich. Zaczęła robić zdjęcia tej bez maski co jeszcze podgrzało atmosferę. Starsza Pani wydzierała się zresztą bezskutecznie. Nikt jej nie poparł a tamta maski nie założyła.
Scenka jak scenka – pewnie nie jedyna.
Zastanawiam się tylko, na ile podobnie aroganckie zachowanie - w wykonaniu medycznych celebrytów czy polityków wywołuje taką reakcję, jaką zaobserwowałem u siebie. Odrzucanie argumentów ze względu na sposób ich prezentacji. Na ile antyszczepionkowcy są rezultatem tego co widzimy po drugiej stronie. Pewnie nie jest to wyłączna przyczyna (historia uczy, że prości ludzie nie przyswoją tego czego nie rozumieją – kiedyś obcinanie kołtuna było traktowane jako zagrożenie życia) ale chyba ma swoją rolę w obecnym rozdwojeniu społeczeństwa.