l.george.l
06.10.23, 20:58
Niezwłocznie po przeczytaniu posta Kiksa na temat, jak wziąć udział w wyborach, ale żeby broń boże nie wziąć udziału w referendum, wziąłem telefon do ręki i zacząłem obdzwaniać alfabetycznie wszystkie moje miłości. Telefon rozgrzał się do czerwoności, robotę zawaliłem na amen, ale spontaniczna akcja - myślę - nie poszła na marne. Rozmowy były miłe, serdeczne, pytałem o mężów, obecnych kochanków, czy aby przykładnie ***** *** i kler. Zapewniały, że po współżyciu ze mną nie sposób zmienić opcje, oczywiście wybierają się na wybory, a co do referendum ustaliliśmy jedyną słuszną ścieżkę postępowania. Na koniec dnia czuję się niezwykle podbudowany. Otaczają mnie kobiety mądre, inteligentne, a przy okazji piękne i seksowne.