Gość: Janek Krasicki
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
30.01.05, 16:53
Zbudowaliśmy naszą partię z bólu i gniewu. Stworzyliśmy ją, bo jesteśmy
biedni. Bo nie mamy pracy, albo śmiesznie mało nam płacą. Bo nie chcieliśmy
już dłużej tego znosić w samotności. I razem zwieramy pięść i atakujemy
naszych krzywdzicieli. Siłę nam daje łopot czerwonych sztandarów na mroźnym
wietrze, gdy idziemy pod prąd historii dawać świadectwo, że nam zależy na
innych. Tych w Mińsku, Ełku, Biedronce i tych ginących od polskich i
amerykańskich kul w Iraku.
Nasz program jest prosty, jak marzenia zwykłych ludzi. Chcemy opodatkować
bogatych, żeby biedni nie cierpieli głodu. Chcemy godnej zapłaty za ciężką
pracę. Żadna praca nam nie straszna, straszny jest wyzysk. Chcemy osiem godzin
pracować, osiem wypoczywać i osiem spać. Pragniemy przestać się bać rachunków,
które wyjmujemy ze skrzynki pocztowej i tego najgorszego: ostatecznego
wezwania do zapłaty. A potem sądu, upokorzenia. Mamy dość życia w niewoli
banków tuczących się naszym cierpieniem, pracodawców wyciskających ostatnią
kroplę potu i wyrzucających za bramę, gdy sił albo cierpliwości nam w końcu
zabraknie. Boimy się oczu naszych dzieci, które tęsknie patrzą na zabawki i
słodycze, których im nie możemy kupić. I mimo, że jest strasznie, największy
strach dotyczy tego, że jutro będzie tylko gorzej!
Nowa Lewica to skrawek suchego, bezpiecznego lądu podczas szalejącej powodzi.
To miejsce gdzie przychodzisz i zostajesz wysłuchany. Gdzie ktoś równie biedny
jak ty poda ci rękę i poprowadzi do wspólnego marszu. Po sprawiedliwość.
Podzielimy się naszym chlebem, ale przede wszystkim nauczymy jak wyrwać
zaległą wypłatę, jak walczyć z zawyżonym rachunkiem za energię czy telefon.
Jak podłemu życiu śmiać się w twarz i zwyciężać.
Ten świat, który nam skradli bogacze, wielkie koncerny i zakłamani politycy
staramy się odwojować, bo jest nasz, twój i mój. I naszych dzieci. Mamy dość
zginania karku dla cudzych korzyści. Nie chcemy już dłużej na was harować,
podczas gdy wy, ci na górze kradniecie nam życie i naszą przyszłość. Dlatego
bierzemy się za ręce i to proste ćwiczenie daje nam siłę olbrzyma.
Ludzie mają proste pragnienia. Murarze chcą budować, nauczyciele, uczyć,
górnicy fedrować, rolnicy siać i zbierać, naukowcy odkrywać, artyści tworzyć.
I wszystko to byłoby proste i możliwe gdyby jakiś chciwiec nie przychodził i
nie kradł owoców tej pracy. Gdybyśmy się nią mogli sprawiedliwie wymieniać.
Silni i zdrowi w rodzinie opiekują się chorymi i starcami. Chcemy państwa,
które weźmie wzór z takiej zwykłej rodziny i nie pozostawi cierpiących i
starych na pastwę losu.
Chcemy państwa, które nie zamyka dostępu do wiedzy dzieciom biedaków i
przerwie zaklęty krąg dziedziczenia biedy. Naszego państwa, które
sprawiedliwie podzieli owoce wspólnego trudu, dochód narodowy. A wtedy zamiast
kolejnych grodzonych osiedli dla bogaczy powstaną tanie bloki czynszowe,
zamiast sieci autostrad, szybka kolej państwowa.
Nasz program to wspólny front oporu przeciw niesprawiedliwości, korupcji,
przywilejom i wszechwładzy pieniądza. Nikt, kogo oszukano, zastraszono,
sponiewierano nie będzie już sam. Nauczymy się nawzajem korzystać z prawa i z
własnego prawa brać będziemy nadanie. W kraju gdzie dniówka robocza trwać
będzie 8 godzin, pracy nie zabraknie dla nikogo. Kiedy pracownicy dostaną
zamiast głodowej płacy, część wypracowanego przez siebie zysku, rozkwitnie
gospodarka wprawiona w ruch pieniędzmi ludzi pracy. Naszymi pieniędzmi, z
których żaden pracodawca nie będzie śmiał nas więcej okradać.
Wszystko to jest możliwe, tak jak możliwe okazało się lądowanie człowieka na
Księżycu i wysłanie rakiety na Tytana. Sprawiedliwy ustrój nie przekracza
możliwości ludzkiego umysłu. Trzeba tylko, żebyśmy znowu byli razem. Zrób
pierwszy krok. Przyłącz się do nas.
Piotr Ikonowicz