Gość: pytajacy_bez_konca
IP: *.icpnet.pl
02.02.05, 20:35
Drodzy Państwo,
Dzięki Panu Redaktorowi Wildsteinowi stać się w końcu może zadość
prawdzie i sprawiedliwości. Pan Bóg się pochylił na szczęście nad
świętokradztwem i popchnął redaktora Wildsteina do tego
chwalebnego czynu. Czyż bowiem godzi się, by kłamca i kolaborant
śmiał przyjmować w swoje skalane nieprawością ikonę Matki Bożej
Sedes Sapientae, i to w imieniu całego poznańskiego środowiska
akademickiego (zrobił to 14 grudnia)?!
Do tej pory niestety moje słowa traktowane były jak głos
wołającego na puszczy. Teraz - jest dowód. A jeżeli nie mam -
niech pan rektor się oczyści. A nie profanuje i uczelnię, i
świętości.
Na liście, którą redaktor Wildstein opublikował pan rektor
znajduje się bez wątpliwości, między Panem Lorencem Ryszardem (IPN
BU 0193/7919) a Lorencem Tadeuszem Wojciechem (IPN BU
001043/1826). Na szczęście się znajduje. Ponieważ dotąd moje słowa
puszczano mimo uszu. Mimo to, że w latach największego
peeselowskiego zamordyzmu pan rektor systematycznie wyjeżdżał za
granicę, mimo to, że to akurat w stanie wojennym zrobił
habilitację, stał się docentem, a później dyrektorem…
Polecam uwadze przebieg "kariery" naukowej pana rektora, ze
szczególnym uwzględnieniem konotacji między terminami awansów i
zagranicznych wyjazdów służbowych a wydarzeniami historycznymi,
które wówczas miały miejsce w naszym kraju. Mógłbym podać więcej
szczegółów dotyczących "pracy naukowej" pana rektora - w latach 70-
tych i 80-tych miałem niestety wątpliwą przyjemność spotykać na
swojej drodze zawodowej obecnego włodarza zacnego Uniwersytetu. Na
razie się jednak wstrzymam, ponieważ być może okaże się, że panu
rektorowi starczy godności i cywilnej odwagi, by się po prostu
przeprosić i wycofać z życia publicznego.
Pan Rektor zrobił w 1967 dyplom geologii na Wydziale Nauk
Przyrodniczych Uniwersytetu Wrocławskiego. Tam też pozostał do...
końca ludowego państwa polskiego.
Lata 70-te:
do 1973 asystent w Instytucie Nauk Geologicznych Uniwersytetu
Wrocławskiego
1973 doktorat
1973 adiunkt (do 1983)
1975-76 stypendium DAAD w Brunszwiku
Lata 80-te:
1980 staż naukowy na Uniwersytecie w Monachium
1982 habilitacja
1983 docent
1984 dyrektor Instytutu Nauk Geograficznych
szereg wyjazdów krótkoterminowych do ośrodków uniwersyteckich we
Francji, w Austrii, Czechosłowacji, Niemczech, Skandynawii i na
Węgrzech
1986 gastprofessor na Uniwersytecie w Trier
1989 "wyjazd" Poznania na stałe (ucieczka ze środowiska pracy
przed wolnością słowa? A może obawa, że w wolnej Polsce
sprzedawczyki "kariery" robić już nie będą? A może lęk przed
ostracyzmem wrocławskich akademików?)
Jako docent pan rektor wyjechał do Poznania, gdzie jako docent
pojawił się na Uniwersytecie, w środowisku, które go nie znało i
nie mogło wiedzieć o jego niechlubnej przeszłości. Ale swoją drogą
to dziwne, że nikt wtedy nie zauważył nic dziwnego w zachowaniu
pana Lorenca. Rok 1989, czas wielkich przemian, w końcu można było
rozwijać skrzydła... A pan rektor cichaczem, po ponad 22
latach "kariery" nagle, korzystając z zamieszania - tam znika, a
tu się pojawia...
Proszę się zastanowić, czy człowiek z taką przeszłością winien być
jedną z wizytówek Poznania?
Łączę wyrazy szacunku
Pokrzywdzony z Wrocławia.