Gość: JanMichał
IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl
19.04.05, 07:52
Byłem z żoną na spacerze nad Rusałką. Strach przejść bez kija, chyba kupie
sobie jakiś gaz. Gdzie są strażnicy? Właśnie tam gdzie chcemy sie poczuć
swobodnie jesteśmy narażeni na ataki psów. Właśnie tam właściciele psów czują
się zwolnieni z prowadzenia swoich zwierząt na smyczy.
Prosimy o częste wizyty sił porządkowych i bezwzględne egzekwowanie
(szczególnie gdy psami opiekują się dzieci i podchmielona młodzież)
konieczności prowadzenia na smyczy swoich pupili.
Zepsuli nam całą niedziele a kurtki nadawały sie do pralni i jeszce
musieliśmy sie nasłuchać inwektyw od psedo psich opiekunów.