Dodaj do ulubionych

Kierowcy największym zagrożeniem na przejazdach...

01.07.05, 23:13
Jest to jakas bzdura. Nikt nie wjezdza na przejazd kolejowy, zeby zostac
rozjechanym przez pociag.(Juz nie mowiac o idiotycznym tytule,
bo "niebezpiecznym kierowca na przejezdzie" moze byc na przyklad kierowca
czolgu, wielkiej koparki, itp.)
Oprocz ludzi, ktorym nieszczesliwie nawalily hamulce i nie potrafili
zatrzymac sie przed torami - nikt trzezwy i o zdrowym umysle nie wjezdza na
tory.

Chyba tansze od tych super milionow wydanych na zlamane rogatki byloby
zastanowienie sie zespolowe, DLACZEGO te rogatki sa lamane?

Ja, jako kierowca jezdzacy od czasu do czasu w PRL, za 2 piwa moge podac
prawdopodobna przyczyne, ale chyba lepiej, zeby fachowcy to ustalili.





Obserwuj wątek
    • Gość: Szy Gdyby przejazdy były bezpieczne... IP: *.icpnet.pl 01.07.05, 23:23
      Gdyby przejazdy były bezpieczne, to by nie dochodziło do wypadków.
      Najbezpieczniejsze są wiadukty... i właśnie one powinny być budowane,
      zwłaszcza na trasach, gdzie pociągi jeżdżą bardzo szybko (np. E20).

      I bez sensu jest przeliczanie złamanych barier na km. remontu.
      Należy to przeliczać na ilość wiaduktów, czyli na faktyczne
      zwiększenie bezpieczeństwa!!
    • l.george.l Re: Kierowcy największym zagrożeniem na przejazda 01.07.05, 23:41
      balonvonpll napisał:

      > Jest to jakas bzdura. [...]
      To nie jest bzdura. Chyba rzadko przejeżdżasz przez tory.

      [...]
      > Nikt nie wjezdza na przejazd kolejowy, zeby zostac
      > rozjechanym przez pociag.[...]

      Twoim zdaniem, to pociąg zjeżdża z torów i goni kierowcę po drodze?

      [...]
      > nikt trzezwy i o zdrowym umysle nie wjezdza na
      > tory. [...]

      Dlaczego zakładasz, że każdy kierowca ma zdrowy umysł?

      [...]
      > DLACZEGO te rogatki sa lamane?
      [...]

      Pomyśl

      • balonvonpll ??? 02.07.05, 00:18
        - bzdura jest zalozenie, ze to kierowca jest niebezpieczny na przejezdzie.

        - to co piszesz o gonieniu po drodze przypomina mi sowieckie twierdzenie, ze
        pasazerski samolot koreanski zniszczyl sowiecka wystrzelona rakiete, ktora ten
        samolot zestrzelila(w latach 80tych ubieglego wieku)

        - zakladam, ze wiekszosc Polakow kierujacych samochodami po Kraju ma zdrowy
        umysl, bo inaczej nie przyjezdzalbym do PRL2.
        Czyzbys tak zle ocenial Rodakow? A fe!

        - to Ty pomysl dlaczego rogatki sa lamane. Ja, jako niespecjalista, a tylko
        zwykly samochodowy wedrowiec po swiecie, tylko przypuszczam, ze wiem,
        porownujac z innymi tysiacami rogatek, ktore przejechalem...
        • Gość: mart Re: ??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.07.05, 00:41
          a kto jest niby niebezpieczny na przejeździe? maszynista? przepraszam bardzo, a
          co Twoim zdaniem powinien robić? zatrzymywać się przed każdym przejazdem, żeby
          upewnić się, czy jakiś bezmózg nie ma zamiaru wjechać akurat na tory bez
          upewnienia się, czy nie nadjeżdża pociąg? prowadziłeś kiedyś może pojazd
          szynowy? wiesz, jak ciężko go zatrzymać?

          poza tym, masz problemy z rozumieniem czytanego tekstu. czy gdziekolwiek w
          omawianym artykule ktoś napisał, że kierowca jest niebezpieczny dla pociągu?
          NIE! chodzi o to, że głupota niektórych kierowców sprowadza niebezpieczeństwo
          NA NICH i i na ich WSPÓŁPASAŻERÓW. czy to tak trudno zrozumieć?
        • Gość: kier przepisy przepisami, a my zrobimy to tak IP: w3cache.* / *.2-0.pl 02.07.05, 23:46
          zapominasz, że w Polsce powszechne jest łamanie przepisów, np:
          - tam, gdzie jest 50 km/h, jedzie się 90 km/h
          - parkuje się na całym chodniku, na przejściach, jest to normalne,
          - znak "stop" to czerwona wersja "ustąp pierwszeństwa",
          - mało kto potrafi poprawnie przejechać skrzyżowanie dróg równorzędnych,
          - przejeżdżanie na czerwonym świetle (tak, również przy przejazdach)
          - ignorowanie zielonych strzałek jako "_warunkowego_ skrętu"
          - itd. itd.
          Akurat jeśli chodzi o przejazdy kolejowe, jedynym pozytywnym aspektem tych wypadków jest to, że taki niebezpieczny kierowca sam się eliminuje ze społeczeństwa.
          Ale przepisy łamie 80-90% kierowców, także policja. Taki styl.

          Oczywiście przejazdy też mają szereg wad: słaba widoczność, tory zasłonięte budką drużnika itd. Z tym, że budowanie wiaduktów powinno być w interesie zarządcy drogi i na jego koszt, a nie PKP (które jako firma powinna maksymalizować zysk).
    • Gość: student UAM Zobaczcie Umultowska IP: *.icpnet.pl 02.07.05, 23:57
      Na Umultowskiej zapalaja sie czerwone lamki, szlaban powoli idzie w dou, a
      profesorki cisna gaz z mysla, ze jeszcze sie zmieszcza. Jesli takie rzeczy robi
      intelektualna "elita" to jak wyglada na wsiach, gdzie mieszka "plabs"?
    • kiks4 Re: Kierowcy największym zagrożeniem na przejazda 03.07.05, 00:16
      Oczywiście nie kierowcy sa niebezpieczni tylko przejazdy jednopoziomowe.
      Każdy taki przejazd to potencjalna możliwośc wypadku. A jesli wypadek może sie
      zdarzyc to na pewno sie zdarzy- to jest więcej niż pewne.
      Jednopoziomowe przejazdy kolejowe to spadek po siermiężnej PRL, budując co
      kolwiek nagminnie oszczędzano na tak oczywistych dzis sprawach jak ochrona
      środowiska czy bezpieczeństwo obywateli.
      Ja czasami spaceruje w okolicy linii kolejowej zbudowanej przez Prusaków na
      przełomie 19 i 20 wieku.
      Na odcinku prowadzącym przez pola uprawne linia jednotorowa o niewielkim ruchu
      została poprowadzona w głebokim wykopie a co kilkaset metrów zdudowano solidne,
      kamienne wiadukty, aby rolnicy przejeżdżający raz w tygodniu tory nie wpadli
      pod pędzący z szybkością 40 km/godz. pociąg.
      Obwodnica Poznania z Franowa do Kiekrza, budowana siedemdziesiąt lat później,
      przebiegająca pod oknami osiedli mieszkaniowych oraz skrajem miasteczka
      uniwersyteckiego biegnie na poziomie gruntu i krzyzuje sie jednopoziomowo z
      ulicami na których panuje ogromny ruch. Jak to nazwać???
      • Gość: Lech Re: Kierowcy największym zagrożeniem na przejazda IP: *.p-s-inter.net 03.07.05, 00:26
        > Obwodnica Poznania z Franowa do Kiekrza, budowana siedemdziesiąt lat później,
        > przebiegająca pod oknami osiedli mieszkaniowych oraz skrajem miasteczka
        > uniwersyteckiego biegnie na poziomie gruntu i krzyzuje sie jednopoziomowo z
        > ulicami na których panuje ogromny ruch. Jak to nazwać???

        Jak nazwiemy nie ma znaczenia. Ważniejsze od nazwy jest założenie, że człowiek
        jest omylny, że dróżnik może zasłabnąć a nawet umrzeć nagle na zawał i w porę
        nie opuścić szlabanów.

        Dlatego każdy szofer, posiadający wyobraźnię, zatrzyma auto przed torami
        kolejowymi niezależnie czy przejazd jest strzeżony, czy też nie, upewni się, że
        nie nadjeżdża pociąg i dopiero wówczas przejeżdża.

        Gdyby wszyscy starali się zachować szczególną ostrożność na przejazdach
        kolejowych i kierowali się wyobraźnią, wypadków na przejazdach kolejowych by
        było o wiele mniej.
        • kiks4 Re: Kierowcy największym zagrożeniem na przejazda 03.07.05, 23:05
          Gość portalu: Lech napisał(a):
          dróżnik może zasłabnąć a nawet umrzeć nagle na zawał i w porę
          > nie opuścić szlabanów.

          oczywiście, że może umrzeć, ale gdyby skrzyżowanie było dwupoziomowe- nikt
          smierci dróżnika nie zauwazy a ruch odbywac będzie się bez zakłóceń. Mamy
          dwudziesty pierwszy wiek i budujmy na miarę naszych czasów. Przypadek Anglii, o
          którym wspomina gość Forum LC jest spowodowany zapewne tym, że własnie Anglia
          jest kolebką kolejnictwa i taki jest los pionierów. Ich nasladowcy, realizujący
          później swoje projekty- moga wyeliminowac błędy poprzedników.
          Podobno Amerykanie maja telewizje gorzszej rozdzielczości, bo wcześniej niz
          reszta świata ją wynaleźli i wdrozyli.
          • Gość: Lech Re: Kierowcy największym zagrożeniem na przejazda IP: *.p-s-inter.net 04.07.05, 08:05
            > Gość portalu: Lech napisał(a):
            > dróżnik może zasłabnąć a nawet umrzeć nagle na zawał i w porę
            > > nie opuścić szlabanów.
            >
            > oczywiście, że może umrzeć, ale gdyby skrzyżowanie było dwupoziomowe-

            Gdyby było, ale nie jest dwupoziomowe i kierujmy relaliami i zdrowym
            rozsądkiem. A jakie te realia są każdy widzi... Dlatego każdy kierujący
            pojazdem, kto przejeżdża przez jednopoziomowe strzeżone skrzyżowanie z linią
            kolejową powinien - w trosce o własne życie i życie osób których wiezie -
            zakładać, że dróżnik może nie zamknać szlabanu.
          • Gość: LC Re: Kierowcy największym zagrożeniem na przejazda IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.07.05, 22:15
            Anglię podałem jako przykład, ale nie tylko tam są jednopoziomowe skrzyżowania
            z liniami kolejowymi we Francji czy Austrii na krajówkach w szczerym polu też
            występują. różnica taka, że tam zaporami sterują automaty, które są bardziej
            niezawodne od tych sterowanychj przez dróżnika a czas oczekiwania wynosi od 0,5
            do 1,5 minuty w zależności od kraju.
      • Gość: LC Niezupełnie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.07.05, 22:46
        Mylisz się przejazdy jednopoziomowe widziałem w wszędzie. Dla przykładu w
        Anglii kolej biegnie przez środek miasta i na co drugim skrzyżowaniu były
        rogatki (ruch pociągu w szycie 1 na 10 minut) korki ogromne a na wiadukt
        niebyło miejsca.
    • v.i.k.k.a dzieci, nie umiecie jeździć 04.07.05, 00:02
      przez tory się jedzie bardzo szybko,(żeby ewentualny pociąg nas nie rozjechał),
      albo zatrzymujemy się przed torami, patrzymy w lewo, w prawo itd(tak jak uczyli
      w podstawówce;)
    • mankut400 Re: Kierowcy największym zagrożeniem na przejazda 04.07.05, 13:15
      A PKP skutecznie zwiększa to zagrożenie.
      Przykładem jest choćby skrzyżowanie z torami kolejowymi zaraz za Śremem: droga
      przecina tory pod kątem ostrym, tak że jadąc czymś większym niż osobówka NIE
      WIDAĆ co się dzieje z tyły na torze!
      Ile jest miejsc, gdzie zwały ziemi lub budynki należące do PKP zasłaniają
      SKUTECZNIE widok na przejazd!
      No i ulubiona technika tej firmy: pociągi nie kursują od wielu lat, a na
      przejeździe ciągle stoi znak "stop". To prowadzi do zmniejszenia "czujności" na
      prawdziwych przejazdach.
      Również na liniach gdzie jest tylko śladowy (dwa/trzy razy w tygodniu) ruch
      pociągów towarowych poruszających się z prędkością żółwia pozostawianie
      znaków "stop" prowadzi do dewaluacji tych znaków.
    • Gość: mih Re: Kierowcy największym zagrożeniem na przejazda IP: *.adsl.inetia.pl 04.07.05, 20:40
      denerwuje mnie brawura kierowcow na drodze, ale patrzac na funkcjonowanie
      przejazdow (codziennie mam do pokonania 8 szt.) bardziej irytuje mnie glupota
      PKP: czesto widze ze kolejarze zamykaja przejazd na 5 min. zeby puscic drezynke,
      lub podnosza szlabany po paru minutach od przejazdu pociagu -> tworzac
      gigantyczne korki. oczywiscie ruch towarowy oraz naprawy rogatek odbywaja sie
      glownie w czasie najwiekszego natezenia ruchu kolowego - PKP z nikim sie nie
      liczy. dlatego jakos nie dziwie sie flustracji kierowcow, ktorzy przyzwyczajeni,
      ze PKP dziala bezsensu nagminnie laduja sie pod expresowo opuszczane szlabany.
      przykre, ale prawdziwe.
      • Gość: kiks4 Re: Kierowcy największym zagrożeniem na przejazda IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 04.07.05, 21:50
        Będe się jednak upierał pprzy swoim zdaniu- jednopoziomowe przejazdy to 100%
        gwarncja wypadku- prędzej czy później.
        Mam zwyczaj zwalniac przed każdym przejazdem i obserwować tory, ale dwa razy
        przeżyłem chwile grozy:
        1. właśnie na moich oczach przez przejazd na linii jednotorowej przetoczył sie
        pociąg więc założyłem, że nie ma szans na przejazd drugiego, bo kolejarze
        zachowuja odstep jednej stacji między pociągami. Kiedy wjechałem (przyznam- bez
        sprawdzenia) na tory okazało się, że jednak kolejarze potrafią jeżdzić jak
        kierowcy samochodów na autostradzie, czyli z nosem w bagażniku poprzednika.
        Zdążyłem- bo piszę tego posta ale miałem szanse nie zdążyć
        2. nauczony tym doświadczeniem zacząłem bardzo starannie obserwować tory i za
        którymś razem przejechałem przed nosem samotnej lokomotywy. Ja patrzyłem, czy
        nie jedzie pociąg, mój mózg nie zinterpretował pojedynczej lokomotywy jako
        niebezpieczeństwa.

        Proces widzenia jest czymś znacznie bardziej skomplikowanym, niż tylko
        skierowaniem źrenic w żądanym kierunku- nie zawsze można polegać na naszej
        umiejetności obserwacji. Dowodem są wypadki.
        Wniosek- jednopoziomowe skrzyżowania to zaproszenie do nieszczęścia
        • l.george.l Re: Kierowcy największym zagrożeniem na przejazda 04.07.05, 22:02
          Ciekawe, o ile zmniejszyłaby się liczba wypadków, gdyby każdy kierowca co roku
          był zobowiązny do szczegółowych badań, choćby na okoliczność zdolności jego
          mózgu do właściwej interpretacji sytuacji na drodze. Oj, pusto by było na
          drogach po takich badaniach.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka